Kroniki TOPR - Kroniki 1940-1946

Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe w latach 1940-1946.

W chwili wybuchu wojny 1939 roku nastąpiło oczywiście automatyczne przerwanie, wszelkiej działalności T. O. P. R.

Część ludzi należących do Pogotowia opuściła Zakopane, sprzęt ratunkowy, znajdujący się w górach w stacjach ratunkowych uległ prawie zupełnemu zniszczeniu i rozkradzeniu. Większość sprzętu z siedziby Pogotowia w Zakopanem została wprawdzie jeszcze w pierwszych dniach wojny rozdana przez ówczesnego gospodarza Pogotowia na przechowanie przewodnikom - członkom Pogotowia - i ta w znacznej mierze ocalała jednak chaos i zamieszanie pierwszych tygodni po wybuchu wojny sprawiły, ze wiele cenniejszych przedmiotów jak lornety, świeżo przed wojną zakupione liny, plecaki; znaczne ilości materiału lekarskiego i opatrunkowego itp: zaginęło bez śladu.
W tym stanie pozostawało Pogotowie przez kilka miesięcy. Z chwilą, jakiego-takiego uspokojenia udało się ludziom dobrej wali zebrać i zabezpieczyć resztki sprzętu ratunkowego ocalałego w górach i w Zakopanem.

Z początkiem roku 1940 na skutek nacisku ze strony władz niemieckich Pogotowie zostało powołane z powrotem do swej działalności. Na ogólnym zebraniu członków, które odbyło się w dniu 22 stycznia 1940 r. w którym wzięli udział wszyscy członkowie w TOPR obecni w Zakopanem, uznano konieczność wznowienia działalności Pogotowia a zebrani uchwalili złożyć kierownictwo techniczne Pogotowia w ręce dotychczasowego wiceprezesa Z. Korosadowicza. Poza nim w skład zarządu wchodzili wszyscy ci ludzie, którzy sprawowali funkcje te do chwili wybuchu wojny z wyjątkiem nieobecnych w Zakopanem sekretarza I. Bujaka i b. kierownika J. Oppenheima. Zarząd ten przetrwał przez całą wojnę.

Ciężkie zadanie stanęło przed kierownictwem Pogotowia i w ogóle przed wszystkimi jego członkami. Władze niemieckie interesowały się działalnością Pogotowia, czasem jednak to zainteresowanie posuwało się, zbyt daleko i groziło nieprzyjemnymi konsekwencjami. Było to tym groźniejsze, że przynależność do Pogotowia pozwoliła niejednemu z członków na swobodne poruszanie się w strefie nadgranicznej co umożliwiało przeprowadzanie przez Tatry osób uciekających na Słowację.
Założono ponownie sieć stacyj ratunkowych w górach, w miesiącach zimowych uruchomiano stałe dyżury ratownicze na Kasprowym Wierchu, a od roku 1943 również i na Gubałówce, Zakupiono dość znaczną ilość sprzętu ratowniczego. Dlatego też działalność wojenna TOPR została powszechnie uznana ,jako fragment nieprzerwanego toku pracy od 30-tu lat istnienia Pogotowia. Niestety nabyty i ocalony z dawna sprzęt nie został dochowany da chwili obecnej. Zawierucha momentu przełomowego w chwili wygnania Niemców po raz drugi wyniszczyła inwentarz Pogotowia.

W zakresie organizacji wewnętrznej nastąpiły w latach powojennych dość znaczne zmiany. TOPR przyjęło nowy regulamin, którego projekt został wysunięty przez Koło Zakopiańskie Klubu Wysokogórskiego PTT.
Regulamin ten różni się od dawnego statutu przede wszystkim tym, ze w myśl jego zarząd Pogotowia nie jest wybierany przez członków, lecz w skład jego wchodzą, delegaci, których mianuje:
a) Komisja , Ratownictwa Górskiego przy Zarządzie Głównym PTT,
b) Klub Wysokogórski PTT,
c) Oddział Zakopiański PTT.
Delegaci dzielą się funkcjami w zarządzie i wybierają kierownika technicznego, jego zastępcę oraz lekarza Pogotowia.
Nowy regulamin przewiduje wprowadzenie członków-adeptów co w wielkiej mierze przyczynia się do odmłodzenia kadr ratowników tatrzańskich, wszyscy przewodnicy zawodowi i dzierżawcy schronisk tatrzańskich należą do Pogotowia z obowiązku.
Liczba członków TOPR wzrosła ostatnio znacznie: w chwili obecnej Pogotowie liczy około 45 członków czynnych ratowników, ogółem zaś na liście członków TOPR figuruje 53 nazwisk.

Spośród członków zginęli lub zmarli w latach 1940 - 46:
generał Mariusz Z a r u s k i - założyciel Pogotowia,
dyr. Tadeusz M a l i c k i - wieloletni jego prezes,
Józef O p p e n h e i m - wieloletni kierownik,
Zdzisław R i t t e r s s c h i l d,
Józef B a c h l e d a W a l a,
Wawrzyniec D z i e la w a,
Bronisław C z e c h,
Jan Kazimierz P e t e c k i,
Józef G ą s i e n i c a T o m k ów.


D z i a ł a l n o ś ć r a t o w n i c z a:
W czasie od wybuchu wojny w 1939 r. przez kilka miesięcy góry stały pustką – nikt po nich nie chodził, nie było tez żadnych wypadków górskich.

Listę ofiar rozpoczyna Franciszek Bryja, konduktor kolejki na Kasprowy Wierch. W dniu 12.II. 1940 został on zasypany lawiną spadłą w okolicy 6-tej podpory kolei ku Dol. Goryczkowej. Mimo natychmiastowej akcji ratowniczej Bryja poniósł śmierć. Był to jedyny wypadek lawinowy na przestrzeni lat 1940 – 1946.


W sezonie zimowym 1940/41 miały miejsce jedynie dwa poważne wypadki zaginięcia w Dol. Cichej, w lecie natomiast Pogotowie interweniowało kilka razy.Dr Moroz z Krakowa uległ wraz z żoną ciężkiemu wypadkowi na Świnicy, w czasie usiłowania przetrawersowania ze Świnickiej Przełęczy ku Przełęczy Mylnej. Wypadek zakończył się bez przykrych następstw.


 Na Giewoncie miały w tym roku miejsce 3 wypadki, z tego 2 śmiertelne; jeden po południowej stronie długiej grani Giewontu, drugi na północnej ścianie w żlebie Szczerby. Ofiarami byli Niemcy. Piątą wyprawę stanowiło poszukiwanie 3 zaginionych turystów – Polaków, których odnaleziono całych i zdrowych.



Rok 1942 przyniósł wzmożenie akcji Pogotowia. W zimie interweniowało Pogotowie 48 razy za pośrednictwem swych dyżurnych na Kasprowym Wierchu.

Z punktu widzenia kronikarskiego ciekawym był wypadek z niejakim Kriegnerem, który w kwietniu 42r. w czasie zjazdu z Kasprowego Wierchu zabłądził we mgle tuż ponad Halą Gąsienicową i zniknął bez śladu. Odnalazł się dopiero po dwu dniach w Dolinie Kościeliskiej. Jakim sposobem dotarł tam on – nie udało się ustalić.


 W lecie tego roku Pogotowie dokonało 7 wypraw ratunkowych w różne strony Tatr. Jak zwykle najwięcej wypadków było na Giewoncie.
W dniach 26. i 27. VII. 1942 przeszukiwało Pogotowie północną ścianę Giewontu idąc za rozpaczliwymi nawoływaniami jakiegoś turysty, który jednak - jak okazało się - wyszedł o własnych siłach z matni.


W dn. 11. VIII. 42 wyratowano młodego turystę Br. Stachnika ,który udawszy się po prostu bezpośrednio z dworca kolejowego w góry, wyszedł na Giewont po czym rozpoczął schodzić od krzyża wprost północną ścianą ku Dolinie Strążyskiej. Niefortunny turysta miał na tyle rozsądku, że znalazłszy się w trudnym terenie, z którego nie potrafiłby się sam wydostać, nie próbował już schodzić dalej lecz pozostał i czekał na pomoc Pogotowia.


 W parę tygodni potem wzywano Pogotowie na Giewont gdzie w żlebie Kirkora zmylili drogę schodzący turyści. Zdołali oni wyjść o własnych siłach. We wrześniu tego roku TOPR zorganizowało wyprawę po zwłoki nieznanego turysty, które znajdowały się w północnej ścianie Giewontu – w żlebie ku Szczerbie. Trup miał połamane ręce i nogi. Zwłoki były wysuszone co wskazywało, że od chwili przypadkowego odnalezienia musiały leżeć parę miesięcy. Nie udało się zidentyfikować ofiary wypadku – prawdopodobnie był to młody chłopiec – lat ok. 19.



W Dolinie Kościeliskiej ze skał Raptawickiej Turni spadł w sierpniu 1942. (17- 18.VIII) żołnierz niemiecki w czasie zrywania szarotek i zabił się na miejscu.

 Ponadto raz interweniowało Pogotowie pod Fajkami gdzie w czerwcu 1942 niejaka Celina Skrochowska uległa kontuzji nogi, oraz w poszukiwaniach za dwoma zaginionymi w przejściu z Kasprowego Wierchu do Morskiego Oka.



 Sezon zimowy 1942/43 był w popularnych terenach Kasprowego Wierchu mniej obwity w wypadki, niż lata poprzednie. Interwencji Pogotowia była potrzebna tylko kilkanaście razy (w tym trzy wyprawy specjalnie wysyłane).

W lecie natomiast ilość katastrof górskich byłą bardzo duża, gdyż liczba wypraw TOPR-u doszła aż do 14-tu. Do najpoważniejszych należała wyprawa na północną ścianę Giewontu w dniach 13, 14 i 15 lipca.


W dniach 2. IX. Poszukiwało Pogotowie licznymi patrolami w urwiskach Świnicy, Koziego Wierchu, Granatów i Buczynowych Turni zaginionej Stanisławy Wojnarowiczównej. Akcja Pogotowia nie wydala żadnego rezultatu: Wojnarowiczówna zaginęła bez śladu a trop, który wprowadził Pogotowie na Orlą Perć okazał się fałszywym.


 Wyprawa po Tadeusza Ziębę z Nowego Targu w dniu 5. IX. 1943 była próbą sprawności Pogotowia. Zaalarmowane w nocy ok, godz. 23-ciej, że w Dolinie Pańszczycy spadł ze ścianek Kosistej młody człowiek i doznał wstrząsu mózgu - mimo wielkich trudności komunikacyjnych przy wydostaniu się z Zakopanego - w nocy jeszcze zniosło rannego do Kuźnic tak że już o godz. 6-tej rano ofiara wypadku znalazła się w szpitalu zakopiańskim i dzięki natychmiastowej pomocy została uratowana.


 Żleb północno-wschodniej ściany Świnicy był widownia dwu bezpośrednio po sobie następujących wypadków śmiertelnych, w których zginęli dwaj żołnierze niemieccy.


 Jeden wypadek wydarzył się na Nosalu, ze skał którego chłopiec wspinający się za szarotkami i dotkliwie się poranił.


 Ponadto Pogotowie interweniowało przy Morskim Oku, gdzie jeden z uczestników zbiorowej wycieczki spadł z grzędy w Rysach, którą wiedzie zwykła na nie droga wysokości kilkunastu metrów ponad piargami a poniósł śmierć na miejscu.


Dalej jak zwykle w Giewoncie (trzy wypadki w dniach 16. VII, 14.VIII i 17. IX) oraz jeszcze w kilku mniej poważnych katastrofach górskich.




Rok 1944 rozpoczyna wyprawa ratunkowa po Zbigniew Jarosza i Mirosława Dorożowca w dniu 31. I. i 1. II do Doliny Cichej, która w poszukiwaniu za zaginionymi chłopcami zjechano aż do Podbańskiej. Obaj wymienieni zostali wyprowadzeni zdrowo i cało przez ratowników Pogotowia na Kasprowy Wierch i tu oddani w ręce rodziców.

W parę tygodni później analogicznemu wypadkowi uległ Jan Kamiński z Warszawy. Tu interwencja Pogotowia okazała się niepotrzebna, gdyż Kamiński powrócił sam do Zakopanego.

W ścianach Giewontu znalazł w tym roku śmierć Joachim Jobst, który usiłując zejść żlebem Kirkora wprost do Doliny Strążyskiej spadł ok. 30 metrów i poniósł bardzo poważne obrażenia cielesne. Zaalarmowane Pogotowie prowadziło akcje ratunkową w godzinach wieczornych w dniu 16 sierpnia oraz porannych w dn. 17 sierpnia. Ranny został znaleziony poniżej pierwszego (licząc od góry) urwistego progu w żlebie. Zmarł w czasie transportu.

W tymże żlebie Kirkora miał miejsce w tym roku jeszcze jeden wypadek, już jednak nie śmiertelny.
Ogółem w lecie 1944 roku wyruszyło z Zakopanego 9 wypraw Pogotowia - w tym 2 na Giewont, 2 na Halę Gąsienicową i jej okolice (Mylna Przełęcz - fałszywy alarm), 1 na Halę Waksmundzką, 2 w okolice Świnicy. i Doliny Pięciu Stawów Polskich,
1 na Nosal i 1 do Morskiego Oka.


W dniach 30. i 31. VII. 1945 a następnie w dniach 1.,2.,8.,12.,13. i 19. VII. (łącznie z wyprawą po zaginioną w dn. 30. VI I. Antoniną Kwiatkowską) poszukiwało Pogotowie ks. Józefa Szykowskiego, który wydalił się z Zakopanego w nieznanym kierunku. Idąc za otrzymanymi wskazówkami przeszukano gruntownie doliny podzakopiańskie, Giewont oraz Czerwone Wierchy, jednak bezskutecznie.
Ks. Szykowski zginął bez śladu.
Zwłoki jego znaleziono przypadkowo dopiero w dniu 1.I. 1947 w Mylnej Grocie w Dolinie Kościeliskiej.

Wspomniana powyżej Antonina Kwiatkowska, nauczycielka z Łodzi zaginęła w czasie wycieczki na Czerwone Wierchy. Mimo iż Pogotowie w wielodniowych wyprawach przeszukało cały teren gdzie Kwiatkowską, widziano po raz ostatni (Wielka Turnia ponad Doliną Małej Łąki), oraz całe, gniazdo Czerwonych Wierchów, żadnego śladu po zaginionej nie odnaleziono.
Tatry skryły w sobie tajemnicę jej śmierci.

Jeszcze dwukrotnie wzywano w lecie Pogotowie raz miał miejsce fałszywy alarm, drugi raz ratownicy Pogotowia znieśli dwie spadłe w Dolinie Małej Łąki turystki.


W sezonie zimowym 1945/46 zanotowano w terenach Kasprowego 7 poważniejszych wypadków. Wszystkie zaopatrzyło Pogotowie.


Lato 1946 roku było bardzo obfite w katastrofy górskie, którym przeważnie ulegli młodzi chłopcy, harcerze i uczestnicy wczasów pracowniczych.

W dniu 15. VII zsunął się żlebem ze Świnickiej Przełęczy po stromym śniegu K. Kwieciński i doznał bardzo poważnych obrażeń cielesnych. Przyczyna wypadku był brak odpowiedniego fachowego kierownictwa na zbiorowej wycieczce chłopców.

W parę dni potem spadł ze Świnicy usiłując zejść z niej ku Dolinie Pięciu Stawów Polskich harcerz Stefan Bartosik. Zmarł na rękach ratowników w czasie transportu.

Niezwykle tragicznym był wypadek na północnej ścianie Giewontu pod koniec lipca 1946 r., w którym zginął Romuald Firek. Chłopiec ten, odłączywszy się od towarzyszy w Dolinie Białego, wspinał się wprost ku grani Giewontu przy czym dostał się miejsce, z którego nie mógł już wyjść o własnych siłach.
Zaalarmowane w godzinach popołudniowych Pogotowie nie było w stanie dojść w dniu tym do tkwiącego ponad przepaścią chłopca. Również i nazajutrz usiłowania dotarcia na miejsce wypadku nie dały żadnego rezultatu. Niezwykle ciężkie warunki atmosferyczne i terenowe paraliżowały akcję Pogotowia.
Dopiero w dniu 24. VII. wśród dużych trudności wydobyto ze, ściany zwłoki nieszczęsnego chłopca.

Po dwu mniejszych i nie pociągających za sobą tragicznych następstw wypadkach pod koniec lipca i z początkiem sierpnia nastąpiła w dniu 4. VIII. wyprawa po Tadeusza Linnera, który usiłując przejść z Małego Giewontu na Giewont spadł kilkadziesiąt metrów na stronę żlebu Kirkora i bardzo silnie się poranił. Wyprawa ta była rekordem szybkości Pogotowia. Zaalarmowane - około godz. 10,30 przed południem Pogotowie dotarło do miejsca wypadku na północnej ścianie Giewontu o godz. 13,30. O godzinie 15,15 ofiara wypadku znajdowała się - już w szpitalu na stole operacyjnym!

Jeszcze siedmiokrotnie interweniowało Pogotowie w lecie 1946 r.

Ekspedycje TOPR-u podążały na Wrótka, na Świnicę, do dolinki Litworowej i Mułowej w Czerwonych Wierchach, pod Pośrednią Turnię (29. VIII. Helena Kochańska z Lublina – wypadek śmiertelny), na grań Walętkową, na Zawrat i wreszcie na Halę Gąsienicową gdzie niefortunny wspinacz spadł ze ściany murowanego schroniska PTT.

Ten ostatni incydent zamyka listę wypadków górskich w roku 1946.

Data utworzenia: 15/10/2008 : 11:12
Ostatnie zmiany: 15/10/2008 : 11:22
Kategoria : Kroniki TOPR
Strona czytana 928 razy


podglšd wydruku podglšd wydruku     Wersja do druku Wersja do druku

Komentarze


Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.
Bądź pierwszy!


Turystyka Taternictwo

Zamknij Historia Taternictwa

Ratownictwo historia

Zamknij Kroniki TOPR

Galerie
^ Góra ^