|
Kroniki TOPR - Kroniki 1952-1953
Ratownictwo górskie w 1952/1953
W okresie sprawozdawczym zaszła w Organizacji Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego zasadnicza zmiana. W myśl nowego regulaminu zatwierdzonego przez Zarząd Główny PTTK we wrześniu 1952 r. Pogotowie nosi nazwę Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego działalnością swoją obejmuje wszystkie tereny górskie Polski. Zarząd GOPR posiada swoją siedzibę w Zakopanem i składa się w myśl nowego regulaminu z delegatów Komisji, Okręgów, Oddziałów i ratowników z terenów, na których znajdują się sekcje GOPR. Celem założenia sekcji terenowych przeszkolenia ich personelu przeprowadzono jesienią 1952 r. trzy pięciodniowe kursy ratownictwa. W dniu od 20-24 listopada odbył się kurs w Szczyrku dla ratowników z terenu Beskidu Śląskiego i Wysokiego. Kurs ukończyło 35 uczestników. Dla Beskidu Sądeckiego odbył się kurs w Krynicy w dniach od 27. XI. do l. XII. przy udziale 25 uczestników, dla Sudetów w schronisku „Samotnia" w dniach 10 - 14 grudnia, na którym przeszkolono 17 ratowników. Na zakończenie każdego kursu odbyło się walne zebranie z udziałem delegatów Okręgowych Komisji, Zarządów Okręgów i Oddziałów, na którym zakładano odpowiednią sekcję GOPR, wybierając jej zarząd, kierownika oraz opracowano plan pracy na najbliższy sezon. W ten sposób powstały trzy nowe Sekcje, a to: Sudeckie 0chotnicze Pogotowie Ratunkowe, z siedzibą w Jeleniej Górze, Beskidzkie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe z siedzibą w Bielsku-Białej, oraz Krynickie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe z siedzibą w Krynicy. W czasie od 18-25 maja 1953 r. odbył się kurs ratownictwa na Hali Gąsienicowej. który miał za zadanie zarówno wyszkolenie nowych, jak i doszkolenie niedawno przeszkolonych ratowników GOPR. Na kursie tym przeszkolono 52 osoby, w tym 21 członków GOPR i 31 kandydatów. Z terenów poza tatrzańskich było na kursie 29 osób. Sprawozdanie więc z działalności ratowniczej GOPR dzielić się będzie na cztery sprawozdania poszczególnych sekcji. Jako całość GOPR brało udział w zabezpieczeniu II Rajdu Narciarskiego PTTK w dniach od 12-15 lutego 1953 r., zatrudniając przy tym 70 ratowników. Działalność ratownicza TOPR. We wrześniu i październiku 1952 r. Pogotowie interweniowało jeszcze w trzech wypadkach złamania nóg przez turystów, a mianowicie: 17. IX. zniesiono spod Krzyżnego Michel Irenę, dziennikarkę z Warszawy. 19. IX. złamała nogę Kaczorowska Maria Teresa z Zakopanego, schodząc z Krzyżnego ku Dol. Pięciu Stawów Polskich. 9. X. złamał nogę koło schroniska, na Hali Kondratowej Marszowski Michał ze Szczecina. Członkowie TOPR znieśli go do Kuźnic. W sezonie zimowym 1952/1953 kilkunastu dyżurnych Pogotowia pełniło stałe dyżury na terenie Tatr, a mianowicie na: Kasprowym Wierchu, Hali Goryczkowej, Hali Kondratowej. Kalatówkach, w Kuźnicach, Chochołowskiej. Patrole TOPR zabezpieczały również trasy wszystkich zawodów narciarskich odbywających się na terenie Tatr. Do końca kwietnia 1953 r. zwieziono na toboganach 280 osób, w tym było 179 złamań i 101 innych obrażeń wymagających zwiezienia. W 428 wypadkach udzielono doraźne) pomocy (opatrunki). Niezależnie od powyższego organizowano kilkakrotnie wyprawy poszukiwawcze - jak się okazało, wszystkie zbędne - spowodowane tym. że osoby poszukiwane zmieniały nagle plan swych wycieczek, nie powiadamiając o tym nikogo. W dniu 16. III. trzech taterników z Koła Krakowskiego Klubu Wysokogórskiego wybrało się na pokonanie Koziej Przełęczy Wyżnej od pd. i przy pokonaniu ostatniej już przewieszki zostali zmieceni przez spadająca mokrą lawinę w dół. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności dwóch tylko doznało złamania nóg, a to Michał Dżułyński i Kozłowski, trzeci z nich Mischke Maciej wyszedł bez większych obrażeń. Poszkodowanych znieśli turyści do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów Polskich, skąd dnia następnego Pogotowie odtransportowało ich do Zakopanego. Dnia 12. IV. Pogotowie zawiadomione przez M. O. w Zakopanem zniosło z Nosala zwłoki nieznanej kobiety, która prawdopodobnie popełniła samobójstwo przez otrucie. W tymże dniu interweniowało również Pogotowie przy zwiezieniu z Morskiego Oka, Truszkowsklego Andrzeja, który doznał złamania czaszki na wspinaczce na Mięguszowiecki Szczyt, na skutek uderzenia w głowę przez spadający z góry młotek. Młotek ten złamał się towarzyszowi Truszkowskiego, przy wbijaniu haka. Okres wypadków letnich rozpoczyna się z dniem 18 czerwca. W dniu tym, schodząc z Zawratu ku Pięciu Stawom Polskim, złamała nogę Jarecka Helena z Krakowa. Pogotowie zniosło ją ze schroniska w Pięciu Stawach do Roztoki, skąd odwieziono ją do szpitala w Zakopanem. Dnia 19. VI. Miliński Antoni z Krakowa, schodząc z Krzyżnego do Doliny Pięciu Stawów, ześlizgnął się ze śniegu i uległ potłuczeniu. Pogotowie zniosło go do Roztoki. W dniu 28. VI., schodząc z Zawratu. uległa wypadkowi Miller Maria. Turystkę potłuczoną z poważnymi uszkodzeniami barku prawej ręki i złamaną lewą ręką sprowadzono na Halę Gąsienicową, skąd zniosło ją Pogotowie do Kuźnic. 3 lipca wzywali pomocy tkwiący nad drugim progiem w żlebie Kirkora, Glevińczyk Ewa z Zakopanego. Pogotowie nocą sprowadziło niefortunnych turystów do Doliny Strążyskiej. Tegoż dnia zwieziono z Kalatówek samochodem TOPR turystkę Motykę Irenę, która schodząc z Hali Kondratowej przewróciła się, tłukąc się dotkliwie. Podobnie potłuczonego znieśli członkowie TOPR z Jaworzynki nocą 5/6 lipca Zelichowskiego Antoniego z Warszawy, abiturienta szkoły, lat 16, który schodząc nocą z Hali Gąsienicowej przewrócił się nieszczęśliwie. 12. VII. zniesiono z Przysłopu Miętusiego Michalak Barbarę ze złamaną nogą. Dnia następnego TOPR czynił poszukiwania za dwoma młodocianymi turystami: Prutkowskim Janem, lat 7 Warlenstein Jerzym, lat 5, którzy odłączyli się od wycieczki w okolicy Doliny za Bramką. Poszukiwani odnaleźli się szybko. 15 lipca członkowie Pogotowia znieśli nocą z Hali Gąsienicowej ciężko rannego w głowę Urbańskiego Stanisława, który wspinając się w towarzystwie Dziędzielewicza Leszka (pracownika PIHM na Hali Gąsienicowej) na jednej ze ścianek w Kościelcu został uderzony urwanym przez towarzysza blokiem. Do Hali doszedł jeszcze i własnych siłach. 25 lipca Pogotowie zniosło spod Kopy Królowej dr Tulczyńską z Warszawy, która schodząc z Hali Gąsienicowej złamała nogę. Późnym wieczorem w dn. 26. VII. wyruszyła wyprawa TOPR na Giewont celem odnalezienia Niklasińskiego Zbigniewa i Pabis Romany, którzy, jak zawiadomiono TOPR z Domu Wczasowego ,,Koliba", odłączyli się o godz. 17-ej od wycieczki i poczęli schodzić żlebem Kirkora. Po wyruszeniu wyprawy zawiadomiono GOPR o ich powrocie. Poszukiwani zabawiali się na dancingu w ,,Romie" u wylotu Strążyskiej. Dnia 28 lipca interweniowało Pogotowie w wypadku taternickim, jaki zdarzył się na Zmarzłej Przełęczy. Od strony pd. wspinali się drogą Świerza: Pukas Tadeusz, prof. politechniki w Gliwicach i Kowalenko Witold ze Stalinogrodu, obaj członkowie Klubu Wysokogórskiego. W pewnej chwili przy wbijaniu haka odłupał się blok, który spadł na znajdującego się niżej prof. Pukas Tadeusza, powodując jego odpadnięcie od skały i zdruzgotanie lewej ręki. Rannego spuszczono do piargów w dol. Pustej, skąd o własnych siłach, podtrzymywany przez ratowników, zeszedł do Roztoki i karetką Pogotowia odwieziony został do szpitala. W dniu 31 lipca zawiadomił TOPR kierownik schroniska w Roztoce, że dwaj taternicy wybrali się jeszcze poprzedniego dnia na wspinaczkę na Turnię nad Szczotami i dotąd nie powrócili. Wśród szalejącej ulewy przeszukali ratownicy stoki Wołoszyna od strony Roztoki, a po wyjściu na szczyt już nocą zeszli przez Dolinę Waksmundzką do Roztoki. Tu dowiedziano się, że przed godziną poszukiwani powrócili. Byli nimi Marcinkowski Jerzy i Domański Tadeusz, których wyprawa przedłużyła się na skutek kontuzji jakiej uległa ich towarzyszka (złamanie palca). Zmuszeni oni byli zanocować w terenie i na drugi dzień kontynuować zejście. W pierwszych dniach sierpnia zaskoczyła turystów w Tatrach szalejąca śnieżyca. I tak w dniu 6. VII. dwaj ratownicy znajdujący się na Hali Gąsienicowej czynią nocą poszukiwania za inż. Wysoczyńskim z Gdańska i technikiem mech. Wiśnickim Czesławem z Torunia, którzy wybrali się na Kościelec, a w drodze powrotnej zaskoczyła ich śnieżyca i zgubili drogę. Przemarzniętych turystów odnaleźli ratownicy o północy pod Karbem i sprowadzili do schroniska. W dniach od 9 do 12 sierpnia czyniło Pogotowie poszukiwania za Szydłowskim Jerzym, studentem U. J., zamieszkałym w Nowym Bytomiu, który na Polanie pod Wołoszynem rozstał się ze swym kolegą, Potockim Jerzym z zamiarem przejścia przez Krzyżne na Halę Gąsienicową, gdzie miał spotkać się z nim. Od tego czasu ślad po nim zaginął. W trzykrotnych wyprawach TOPR przeszukał całą okolicę Wołoszyna, Kosistej, Pańszczycy, Dolinę Pięciu Stawów Polskich i Roztoki bez rezultatu. W dniu 14 sierpnia dowiedziano się, że Szydłowski powrócił do domu widziano go w Krakowie. 10 sierpnia znieśli członkowie Pogotowia z Hali Gąsienicowej ze schroniska dwie osoby, a to: Baczyńską Janinę, nauczycielkę z Zabrza i Klaja Edwarda, nauczyciela z Kędzierzyna. Turyści ci, jeszcze kilka dni temu, schodząc podczas śnieżycy z Orlej Perci żlebem Kulczyńskiego, ulegli potłuczeniom i przemarznięciu, ale dotarli jakoś do schroniska na Hali i spędzili tam kilka dni. W dniu 10. VIII. telefonicznie z Morskiego Oka zawiadomiono TOPR, że na Orlej Perci w okolicy Kozich Czub lub Koziego Wierchu zaginęła turystka Ostanek Julia, lat 22, z Wrocławia. Szła ona w towarzystwie kilkunastu turystów, którzy rozciągnęli się wzdłuż całej drogi, nie dbając jeden o drugiego. Brak towarzyszki zauważono przy schodzeniu z Koziego Wierchu. Pobieżne poszukiwania i nawoływania nie dały żadnego rezultatu. W dniu 11. VIII wyruszyło na dwóch ratowników na poszukiwania. Ratownicy ci znaleźli poszukiwaną turystkę martwą w żlebie spadającym z Koziej Przełęczy ku pd. ok. 50 m poniżej przełęczy. W dniu 12. VIII. ratownicy TOPR w liczbie 9-ciu wyciągnęli zwłoki ze żlebu i znieśli do Roztoki, skąd odwieziono Je do Zakopanego. Ostanek odpadła od klamer przy zejściu z Kozich Czub i poniosła śmierć na miejscu. W dniu 15. VIII. zdarzył się jeszcze jeden taternicki wypadek. Przy wspinaczce na połudn. wschodn. ścianie Zamarłej Turni drogą Siedleckiego odpadł od skały Czekała Bronisław, student z Bytomia, członek Klubu Wysokogórskiego. Poleciał on około 8 metrów i zawisł na linie. Spadając odniósł obrażenia w postaci stłuczenia głowy, złamania obojczyka i nogi. Taternicy znajdujący się w okolicy spuścili rannego pod ścianę, skąd znieśli go ratownicy TOPR do Roztoki i odwieźli do szpitala. W dniu 19. VIII. uległ wypadkowi odpadnięcia przy wspinaczce i skręcenia nogi Dreszer Andrzej, student, lat 17, ze Szczecina. Wypadek miał miejsce w jednym ze żlebów odgałęziających się w górnej części Wąwozu Kraków. Wspinał się on tam w towarzystwie swego ojca asekurowany liną. Ratownicy przybyli na miejsce wypadku w nocy, a o świcie zniesiono poszkodowanego do Hali Pisanej skąd odwieziono go do szpitala w Zakopanem. 21. VIII. zniosło Pogotowie turystkę Bryłkę Janinę z Poznania, która schodząc z Giewontu do Hali Kondratowej skręciła nogę. 22. VIII. wzywał pomocy na Nosalu Bryd Eugeniusz, lat 30, z Lublina, który uległ atakowi lęku przestrzeni. Ratownicy TOPR sprowadzili go w dół. W dniu 23. VIII. zawiadomiono TOPR, że dnia uprzedniego troje turystów schodząc z Orlej Baszty uległo wypadkowi. Jak się okazało turystami tymi byli: rodzeństwo Pogorzałek Władysław, lat 21 i Halina, lat 17 oraz Gacek Czesław, lat 20, wszyscy uczniowie ze Stalinogrodu. Zaskoczeni na Orlej Perci przez mgłę i grad zgubili drogę i zaczęli schodzić z Orlej Baszty ku dół. Buczynowej. Z powodu wzrastających trudności zdjęli buty, które wkrótce spadły im w przepaść. W pewnym momencie obsunął się Gacek i zleciał ok, 100 m w dół ponosząc śmierć na miejscu. Pogorzałkowi udało się zejść do piargów, siostra pozostała na miejscu, czekając na pomoc. Pomocy udzielili znajdujący się w tym czasie w Dol. 5-u Stawów taternicy, sprowadzając ją do schroniska. Oboje mieli poranione nogi. Dnia następnego Pogotowie sprowadziło ich do Roztoki oraz zniosło, z trudem pod śniegiem odnalezione, zwłoki Czesława Gacka. Wypadek powyższy jest typowym przykładem nieznajomości niebezpieczeństw górskich wśród młodych turystów. W dniu 24. VIII. TOPR udzieliło pomocy Borkowskiemu Henrykowi z Sopot, który złamał nogę w Dolinie ku Dziurze. W dniu 25. VIII. zniesiono z Dubrawisk ze złamaną nogą Elżbietę Chojnacką z Krakowa, a w dniu 26. VIII Gronowską Janinę z Warszawy, która złamała nogę na Kalatówkach. W dniu 26. VIII. wzywali pomocy taternicy Kowalczyk Leon Kurklewicz Witold, obaj studenci z Warszawy. Utknęli oni wspinając się na Wierch pod Fajki od strony dol. Pańszczycy. Zorganizowano wyprawę spośród znajdujących się na Hali Gąsienicowej ratowników, którzy wyciągnęli ofiary ku grani i sprowadzili na Halę Gąsienicową. W dniu l. IX. zdarzył się jeszcze jeden tragiczny wypadek. Uległ mu inż. elektryk Hafke Edward, lat 27, zamieszkały pod Warszawą. Wybrał się on wraz z kuzynką Widiger Emilią z Elbląga oraz trzema przygodnymi znajomymi na Zawrat, ale postanowiono wydostać się tam ,,z drugiej strony" w tym celu po wyjściu na Kościelec posuwano się jego pd. granią. Przy zejściu z tzw. ,,Szafy" spadł Hafke,. lecąc ok. 30 m do jednego ze żlebów w zach. ścianie Kościelca. Dwie osoby towarzyszące zawróciły, dwie zaś przy pomocy napotkanych taterników dotarły do rannego. Przybyłe na miejsce wypadku Pogotowie wyciągnęło ciężko rannego na linach i zniosło go do Kuźnic. Hafke zmarł w szpitalu dnia następnego. Wypadek ten jest również przykładem lekkomyślności i brawury nieprzygotowanych turystów. W dniach od 8 do 11 września czyniło Pogotowie poszukiwania za dwoma chłopcami w wieku lat 11 z prewentorium ,,0aza" w Zakopanem a to: Dorobkiem Tadeuszem i Nowakiem Andrzejem. Odłączyli się oni od grupy w czasie spaceru w Dol. Białego. Koledzy twierdzili, że zamierzali oni udać się na Giewont lub do Morskiego Oka. Po bezowocnych poszukiwaniach, czynionych zwłaszcza na Giewoncie - Pogotowie zostało zawiadomione, iż poszukiwani odnaleźli się w Wadowicach, gdzie zaopiekowała się nimi Milicja Obywatelska. Tadeusz Pawłowski Data utworzenia: 15/10/2008 : 19:56 Komentarze
|
|
Historia Taternictwa
Góra