Kroniki TOPR - Kroniki 1957-1958

Jak zawsze ilościowo wybija się w ratownictwie górskim działalność zimowa przy ożywionym ruchu narciarskim w Polsce, no i oczywiście większość wypadków koncentruje się w okolicach kolejek i wyciągów gdzie ruch jest najliczniejszy.
W okresie sezonu zimowego ratownicy GOPR na obszarze całej Polski interweniowali w przeszło 2500 wypadkach (dosłownie dwa tysiące pięćset!!), poważniejszych wypadków było 607, a za takie uważamy, gdy bezwładną ofiarę wypadku trzeba zwozić na toboganie.
Z tego:

na Grupę Ratowniczą Tatrzańską przypada 183
Beskidzką 219
Sudecką 177
Krynicką 24
Rabczańską 4

Spadek ilości wypadków narciarskich w Tatrach w czasie ostatniej zimy (dotychczas było ich przeciętnie ok. 300 na jeden sezon) przypisać należy słabszemu ruchowi narciarskiemu wskutek złych warunków śnieżnych.
Zwiększone natomiast nagle nieproporcjonalnie liczby wypadków na terenie Beskidów spowodowane zostały uruchomieniem wyciągu linowego na Skrzyczne.

Kronika wypraw tatrzańskich letnich i zimowych - te ostatnie oprócz interwencji w wypadkach czysto narciarskich – obejmuje okres od 1. IX. 1957 do 31. VIII. 1958 r.

W dniu 1. IX. 1957 r. ratownicy GOPR znieśli z Hali Gąsienicowej chorą przewodniczkę tatrzańską Marię Cetnarską z Zakopanego.


2. IX. dwaj taternicy Zbigniew Wawrzyniak z Łodzi i Marian Wlaźlak z Pabianic, studenci, kończąc wspinaczkę Filarem Staszla na Granaty poruszyli głaz, który spowodował lawinę kamienną. Związani liną zostali wciągnięci w jej nurt. Wawrzyniak zmarł wskutek śmiertelnych obrażeń, zaś Wlaźlak ciężko potłuczony został sprowadzony do schroniska. Ciało zabitego znieśli ratownicy do Zakopanego.


4. IX. GOPR czynił zbędne poszukiwania za turystą Jerzym Sielużyckim z Warszawy, który wyszedł jeszcze w dniu 30. VIII. ze schroniska na Hali Gąsienicowej. Powrócił on 7. IX. a w tym okresie nie nocował w żadnym ze schronisk tatrzańskich.


5. IX. poszukiwano Franciszka Sikory z Warszawy na skutek alarmu żony, że mąż jej wyjechał z Warszawy w Tatry w dniu 27. YIII. i dotąd nie ma od niego żadnej wiadomości.
Poszukiwanego odnaleziono w szałasie na Hali Gąsienicowej.


W dniu 6. IX. ratownicy GOPR sprowadzili z Miedzianego do Dol. 5 Stawów Polskich turystów: Jadwigę Podgórską i Kazimierza Dobrowolskiego z Gliwic, którzy na skutek mgły i burzy zbłądzili w drodze na Szpiglasową Przełęcz i utknąwszy w skałach wzywali pomocy.


 
Nocą z dnia 7 na 8. IX. ratownicy GOPR przebywający na Hali Gąsienicowej udali się na poszukiwania trojga turystów: Anny Portel, Jerzego Turskiego i Stanisława Nalastrenicy z Krakowa, którzy do późnej nocy nie powrócili ze wspinaczki. Poszukiwani powrócili o godz. 5-tej rano.

8. IX. zniesiono ze stoków Miedzianego Alicję Hudziak ze złamaną nogą. Powodem wypadku był strącony przez towarzysza kamień.


 11. IX. zniesiono z, Hali Gąsienicowej Irenę Lech, która złamała nogę schodząc z Kasprowego Wierchu, a dnia 12. IX, zniesiono również z Hali Gąsienicowej Józefa Buczyńskiego z Jaworzna, który skręcił nogę schodząc z Kościelca.


Również w dniu 12. IX. zniesiono w Dol. 5 Stawów Wacława Twardzika chorego na zapalenie wyrostka robaczkowego.
Tego dnia wyszła również zorganizowana przez dyżurującego w M. Oku ratownika wyprawa po 2-ch taterników: Jana Szymanowskiego z Warszawy i Zbigniewa Stepka z Lublina.
Wyszli oni dnia poprzedniego na drogę Świerza na Mięguszowiecki Szczyt i nie powrócili. Wyprawa spotkała poszukiwanych na szczycie, pod którym zaskoczeni nocą - biwakowali.

Dnia 13. IX. ratownicy GOPR sprowadzili z Rysów Stanisława Dużyka i Lucjana Sobczyka, którzy w dniu poprzednim udali się na Rysy, a na skutek świeżego śniegu i oblodzenia zmuszeni byli zanocować w schronisku na Wadze.


Tegoż dnia zniesiono Janinę Polok z Cmentarzyska na Hali Kondratowej, która rozbiła sobie kolana wskutek upadku.


17. IX. zniesiono z Dol. 5 Stawów chorego turystę Andrzeja Hergescheimera z Bochni.


21. IX. zwieziono z Hali Gąsienicowej do szpitala woźnicę Augusta Kapłona z Brzegów, który pijany spadł z fury i doznał złamania żeber.


Od dnia 26-29. IX. GOPR czyni zbędne poszukiwania za Gerardem Drogą, który odłączył się od wycieczki przy Hińczowych Stawach, a jak się później okazało przeszedł przez Przeł. Koprową, Zawory i Gładką i zszedł do Zakopanego.


Dnia 1. X. na skutek alarmu kierownictwa schroniska przy M. Oku.
GOPR czyni zbędne poszukiwania za Stefanem Bichalskim z Rawicza, który miał się udać w dnia 29. IX. na Rysy. Okazało się, że Michalski zjechał autobusem jeszcze w dniu 28. IX. do Zakopanego, a pozostawiony rzekomo przez niego plecak, należał do innego turysty.


Dnia 21. X. udzielono pomocy Stanisławowi Grzesikowi z Krakowa w dziwnych okolicznościach. Dnia poprzedniego turyści znaleźli na ścieżce wiodącej z Czarnego Stawu na Granaty jego plecak, a na drodze z Hali do Czarnego Stawu portfel. Na Grzesika natknęli się ratownicy GOPR w kosówkach w pobliżu Czarnego Stawu. Był ranny w głowę i miał poparzoną twarz od maszynki spirytusowej.
Rannego, który nie chciał udzielić żadnych wyjaśnień, zaopatrzono i odtransportowano do szpitala w Zakopanem.


27. X. znieśli ratownicy GOPR z Hali Kondratowej do Zakopanego Ryszarda Berbekę, który schodząc z Giewontu do Piekiełka złamał nogę i o własnych siłach dotarł do schroniska.


 14. XII. zwieziono z Dol. Chochołowskiej woźnicę Jana Toczka z Zakopanego, który wywrócił się z furmanką wiozącą prowiant do schroniska i doznał ciężkich obrażeń.



W dniach 2-5 stycznia 1958 r ratownicy GOPR brali udział w ratowaniu Stanisława Ogazy z Krakowa, który w Grocie Zimnej przepłynął w stroju płetwonurka przez niezbadany syfon i na skutek uszkodzenia aparatu tlenowego nie mógł powrócić. Pozostali koledzy nie mając łączności nie wiedzieli, co się z nim stało.
Akcja ratunkowa prowadzona w zasadzie przez kierownictwo Ogólnopolskiego Obozu Grotołazów, w którym Ogaza brał udział, przybrała szerokie rozmiary. Zaalarmowani i sprowadzeni zostali płetwonurkowie z Krakowa i Warszawy – w międzyczasie wypompowywano i wylewano wiadrami wodę z syfonu. Po wielu próbach udało się płetwonurkom warszawskim przeciągnąć wyczerpanego Ogazę przez syfon.
Wypadek ten wskazał kierownictwu GOPR na konieczność przygotowania odpowiedniego sprzętu do ratownictwa podziemnego i odpowiedniego przeszkolenia ratowników. Stwierdzono równie konieczność w takich wypadkach obejmowania kierownictwa akcji wyłącznie przez GOPR, które ma odpowiednie doświadczenie organizacyjne.
Akcja ta była bardzo kosztowna, a sam wypadek świadczył o zupełnym braku odpowiedniego przygotowania ze strony kierownictwa obozu w kierunku zabezpieczenia tego rodzaju ryzykownych imprez.


Od dnia 8. I. GOPR czyniło poszukiwania Krystyny Kazimierskiej ze szkoły pielęgniarskiej w Zakopanem, która wyszła dnia 7. I. z Zakopanego i nie powróciła. Na zwłoki poszukiwanej natknięto się dopiero w lipcu 1958 r. (patrz niżej wyprawy 14 i 15. VII: 1958 r.).


 W nocy z dnia 2 na 3 luty wyruszyła wyprawa na skutek alarmu, że w
Dol. Kościeliskiej słychać było wołanie o pomoc. Jak się okazało był to głos sowy, który do złudzenia podobny był do krzyku ludzkiego.


 W dniu 12. II zdarzył się drugi w tym roku wypadek grotołazów w Jaskini Zimnej. Wyprawa grotołazów złożona z geologów i studentów z Wrocławia czyniła przez kilka dni dalsze poszukiwania w grocie. W ostatnim dniu wyprawy na skutek spalenia się olbrzymiego 4-ro osobowego śpiwora i powstałego stąd czadu zostali odcięci od wylotu: Marian Pulina, abs. Wydziału Geogr., mgr Jan Rudnicki, geolog, PAN, Adam Łuczkiewicz i Jan Orszulak, studenci. Na skutek braku odpowiedniego sprzętu jak maski i aparaty tlenowe, dotarcie i uwolnienie odciętych stało się zadaniem bardzo trudnym.
Znów akcja przybrała bardzo szerokie rozmiary, gdyż trzeba było starać się o jak najszybsze sprowadzenie odpowiednich aparatów tlenowych.
Z pomocą przybyli z aparatami pracownicy Żupy Solnej z Wieliczki oraz górnicza drużyna ratownicza z Bytomia. W trakcie ostatecznej próby przedostania się do odciętych - gaz uległ wreszcie rozrzedzeniu i poszkodowani sami wydostali się z pułapki.
W czasie akcji ratowniczej GOPR ulegali parokrotnie zatruciu aż do utraty przytomności. Niewątpliwa lekkomyślność grotołazów w spowodowaniu wypadków, została ostro przez społeczeństwo skrytykowana i postanowiono na przyszłość ograniczyć tego rodzaju wyprawy zarówno pod względem ich ilości jak i liczebności uczestników.


Dnia 9 i 10. III. poszukiwano Stanisława Pryzuna oraz Jana i Anielę Bogusławskich z Warszawy, którzy wyszli ze schroniska w Dol. Chochołowskiej na Rakoń i nie powrócili. Poszukiwani wrócili 10. III. i jak się okazało noc spędzili w szałasie w Dol. Łatanej.


Podobnie dnia 20. III. poszukiwano, na skutek alarmu żony, Mieczysława Michałowskiego z Zakopanego, który wyszedł z Hali Ornak na Błyszcz i nie powrócił na noc. Na drugi dzień powrócił sam i jak oznajmił nocował w zbudowanym przez siebie iglo.

Dnia 8. IV. ratownicy czynili poszukiwania za funkcjonariuszem MO, który eskortował aresztanta z Hali Gąsienicowej. Jak się okazało funkcjonariusz MO nie znał drogi i za namową eskortowanego zszedł żlebem Roja do Dol. Olczyskiej i rozminął się z ratownikami.

Dnia 23. IV. zostali porwani przez deskę śnieżną uczestnicy wyprawy główną granią Tatr: Ryszard Wawro, Michał Gajewski z Zakopanego oraz Stanisław Bysiek z Warszawy. Bysiek zdołał utrzymać się na miejscu, ponieważ był oddalony ok. 30 m. od głównego nurtu lawiny a Gajewskiego szybko odkopali koledzy przebywający w dolinie.
Ryszarda Wawrę natomiast odkopano po 3-ch godzinach z pomocą przybyłych ratowników Horskiej Służby. Jak wykazała potem sekcja zmarł on w kilka sekund po ruszeniu lawiny (wskazywały na to pośmiertne obrażenia ciała). Na miejsce wypadku przybyli również ratownicy GOPR z Zakopanego.
Wypadek ten, którego ofiarą padł jeden z naszych najlepszych, aktywnych ratowników GOPR był analizowany na wspólnym zebraniu Zarządu Grupy Tatrzańskiej GOPR i Koła Zakopiańskiego K. W. W rezultacie stwierdzono, że nie było żadnych niedociągnięć ze strony organizacji wyprawy, natomiast nie wskazany wydaje się sposób subwencjonowania tego rodzaju wypraw. Organizacje winny subwencjonować obozy, a dopiero kierownictwo obozów wyznaczać lub aprobować zadania grup. Nie stwarzałoby to wówczas sytuacji przymusu psychicznego wykonania zadania mimo niesprzyjających warunków.

W dniu 27. IV. zniesiono z Doliny Białego Helenę Bińczycką z Zakopanego, która uległa obrażeniom głowy i kręgosłupa wskutek obsunięcia się głazu, pod którym odpoczywała.

Dnia 4. V. zniesiono z Dol. 5 Stawów Polskich chorą Janinę Stalkowską z Warszawy, a dnia 7. V. z Hali Gąsienicowej chorego pracownika schroniska Władysława Bogacza.

W dniu 26. V. zniesiono z Hali Gąsienicowej Marię Łuczak z Gdańska, która złamała nogę.

W dniu 27. V. z Dol. Strążyskiej zniesiono Wiesławę Grabowską, uczestniczkę wycieczki szkoły podstawowej ze Zwolenia, która przewróciła się rozbijając ciężko głowę i kolano.

4.VI. GOPR czyni zbędne poszukiwania niejakiego Skaleckiego, uczestnika szkolnej wycieczki z Warszawy. Wracał on wraz z wycieczką furmankami z M. Oka do Zakopanego i idąc przez Wantę skrótami - zaginął.
Jak się okazało, wsiadł on po przejściu skrótu na inną furmankę, nie zawiadamiając o tym nauczyciela.

7. VI. uległ wypadkowi w Dol. Pustej inż. Józef Jaworski, który poślizgnął się na płacie śniegu i zsunął się ok. 100 m. Silnie potłuczony i ze złamaną ręką resztkami sił dotarł do schroniska przy M. Oku. Po przyjeździe autobusem do Zakopanego zgłosił się do GOPR skąd odwieziono go do szpitala.

11. VI. zniesiono potłuczoną Krystynę Łoś (lat 11) z Ogorzelin, która schodząc z całą wycieczką z Hali Gąsienicowej tak fatalnie przewróciła się na ścieżce, że silnie rozbiła sobie głowę.

Dnia 24. VI. zniesiono ze złamaną nogą z 5 Stawów Polskich Janusza Andrzejskiego z Warszawy, a 27. VI. z Hali Kondratowej Władysławę Nowakowską z Inowrocławia, również ze złamaną nogą.

Dnia 13. VII. zniesiono znów z Hali Gąsienicowej ze złamaną nogą Kazimierę Kozubowską z Inowrocławia.

Dnia 12. VII. o godz. 23. wyruszyła z Hali Gąsienicowej wyprawa złożona z ratowników GOPR i taterników na Wielką Buczynową Turnię po 4-ch alpinistów niemieckich, którzy wyszli rano z zamiarem przejścia północnej ściany i nie powrócili. Na poszukiwanych natknięto się w żlebie pod Buczynową Przełęczą gdzie zaskoczeni nocą - zgubili drogę i postanowili biwakować.

Dnia 14. VII. na skutek meldunku jednego z turystów, że napotkani juhasi oznajmili mu, iż natknęli się w Dol. Suchej Kasprowej na szkielet - wyruszyła wyprawa GOPR. Po żmudnych poszukiwaniach natrafiono na niemal już zupełnie oczyszczony z mięśni szkielet ludzki.
Po zawiadomieniu władz MO zniesiono go w dniu 15. VII. i oddano do dyspozycji Zakładu Medycyny Sądowej w Krakowie. Jak wynikało ze znalezionych przy nim przedmiotów, był to szkielet zaginionej w styczniu 1958 r. Krystyny Kazimierskiej. Szkielet leżał w linii spadku żlebu spadającego spod "Palca" na Kasprowym Wierchu. Przyczyna śmierci nie została wyjaśniona.
Przypuszczalnie Kazimierska schodząc z Kasprowego Wierchu ulęgła wypadkowi i runęła żlebem.

Dn, 18. VII, Marek Mac lat 12 uczeń z Łodzi, odłączywszy się od zbiorowej wycieczki, z drugim kolegą udał się na Beskid, skąd zaczęli schodzić do Zielonego Stawu. Mac pośliznął się i stoczył kilkadziesiąt metrów a towarzysz jego pobiegł na Kasprowy Wierch po pomoc.
Ratownicy GOPR spotkali chłopca prowadzonego już przez turystów. Jak się okazało odzyskał on przytomność i usiłował wrócić. Wołającego o pomoc turyści znaleźli poniżej Przełęczy Liliowe. Odwieziono go do szpitala w Zakopanem.

Dn. 25. VII. Pogotowie zniosło z Krzyżnego Tadeusza Grota z Wronek, który idąc w towarzystwie ojca z 5-ciu Stawów na Krzyżne odpadł z blokiem poniżej przełęczy i stoczył się ok. 30 m.
Doznał on otwartego złamania podudzia i ciężkich potłuczeń.
Był to wynik olbrzymich ulew tegorocznych, gdyż ścieżka wiodąca z Dol. 5-u Stawów na Krzyżne ulęgła niemal całkowitemu zniszczeniu.

23: VII. złamał nogę na Karczmisku harcerz Jerzy Kruza, uczeń z Bytomia - znieśli go ratownicy do Zakopanego.
Nocą z dnia 25 na 26. VII. grupa złożona z ratowników i taterników wyruszyła z Hali Gąsienicowej na poszukiwanie 2-ch taterników, którzy wyszli rano na wspinaczkę w rejon Koziego Wierchu i nie powrócili.
Poszukiwanych, którymi byli Michał Wrzos z Warszawy i Wojciech Hyla z Krakowa, spotkano pod Kozią Przełęczą. Przeszli oni południowy Filar Koziego Wierchu po wejściu w ścianę dopiero o godz. 13-tej i na szczyt dotarli o godz. 21.30. Usiłując zejść do Koziej Przełęczy i nie znając drogi utknęli po pn jej stronie, gdzie postanowili przenocować.
Tej samej nocy zwieziono do szpitala z Hali Ornak Hannę Sobol z powodu silnych bólów wewnętrznych. Okazało się, że dnia poprzedniego spadła w wąwozie Kraków ok. 8 m doznając obrażeń wewnętrznych.

Dn. 3. VIII. ratownicy GOPR czynią zbędne poszukiwania Zbigniewa Baranowskiego, studenta z Kalisza, który odłączył się od towarzysza na Małym Giewoncie i zszedł w dół. Ponieważ plecak pozostawiony uprzednio przez niego w Dol. Strążyskiej nie został zabrany zachodziła obawa wypadku. Po stwierdzeniu przez członków wyprawy, że poszukiwany schodził do Dol. Małej Łąki, gdzie widzieli go juhasi, zaprzestano poszukiwań.
Następnego dnia zgłosił się Baranowski do GOPR.

Całą noc z 5/6 VIII ratownicy i taternicy poszukiwali zapóźnionej dwójki turystów: Eugenii Gigoń stud. z Kielc i Jerzego Zaborka, którzy mieli udać się na ścianę Świnicy. Powrócili w godzinę po wyruszeniu wyprawy ratowniczej.
Nie znając Tatr nie umieli nawet wyjaśnić gdzie chodzili.

Dnia 6. VTII. wzywał pomocy w Żlebie Kirkora na Giewoncie Krzysztof Bańka z Sosnowca. Wybrał się on w towarzystwie Zbigniewa Sulińskiego i idąc pierwszy utknął na wysokości drugiego progu. Sulińskiemu, który znajdował się niżej, udało się zejść do Dol. Strążyskiej.
Ratownicy zjechawszy znad drugiego progu do poszkodowanego, wyciągnęli go w górę i sprowadzili do Zakopanego.

Niezwykły wypadek zdarzył się w dniu 10 sierpnia koło Czarnego Stawu nad Morskim Okiem pod zach. ścianą Niżnich Rysów. Grupa wycieczkowiczów z Nowego Targu doszła do płatu śniegu i kilka osób weszło do groty pod śnieżnym sklepieniem, utworzonej wskutek wytajania śniegu, kilka zaś osób weszło na śnieg, co spowodowało katastrofę. Śnieg załamał się grzebiąc pod zwałami trzy osoby.
W wyniku jedna osoba, a mianowicie Waleria Haraban, została zabita a dwie ranne. Rannymi byli: Stanisław Walicki, który doznał złamania kości miednicy i wvbicia nóg ze stawów biodrowych, oraz 11-letni Zdzisław Lipkowski, który miał uszkodzony kręgosłup, otwarte złamanie prawego podudzia i potłuczenia.
Przybyli z Morskiego Oka i Zakopanego ratownicy znieśli ofiary do Morskiego Oka i odwieźli je do Zakopanego.

Dn. 11. VIII. po południu wyrusza wyprawa na filar Cubryny, na którym na
wys. ok. 150 m wzywali pomocy: Jadwiga Chalecka z Katowic-Ligoty i inż. Włodzimierz Ochojski z Legionowa k/W-wy. Przyczyną była choroba Chaleckiej, która prawdopodobnie na skutek zatrucia jedzeniem dostała tak silnych boleści, że nawet chwilowo traciła przytomność.
Przybyli ratownicy GOPR po dojściu i założeniu stanowisk asekuracyjnych zwieźli ofiarę do podnóża ściany przy użyciu zjazdu na linach i nowo sprowadzonego sprzętu alpejskiego, tzw. "szelek Grammingera". Wyprawię zakończono późną nocą. Chorą odtransportowano do szpitala w Zakopanem.
W dn. 15. VIII. GOPR poszukuje Łukasza i Alicji Jedlewekich na skutek zawiadomienia ich ojca, którzy w towarzystwie jeszcze dwu osób wyszli
w dn. 11. VIII. w góry i nie powrócili jak planowali 13-go.
Patrol GOPR stwierdził, że poszukiwani przebywają w Dol. 5-u Stawów Polskich.

16. VIII. zawiadomił kierownik schroniska na Hali Ornak, że od kilku dni stoi opodal schroniska załamany i opuszczony namiot i zachodzi obawa prawdopodobnie jakiegoś wypadku. Przybyli motocyklem na miejsce ratownicy w dn. 17. VIII. stwierdzili po przeprowadzeniu wywiadu wśród mieszkańców sąsiednich namiotów, że właściciele opuszczonego namiotu wyjechali na 3 dni do Krakowa. Wypadek tego rodzaju świadczy o konieczności ewidencjonowania rozbijanych w okolicy schroniska namiotów przez personel administracyjny schroniska.

16. VIII. przebywający na Hali Gąsienicowej ratownicy GOPR udzielili pomocy w zach. ścianie Małego Kościelca taternikom, którzy utknęli w ścianie.
Byli to Piotr Paradowski z Krakowa z żoną. Ratownicy przy pomocy lin wyciągnęli ich na wierzchołek.
W dniu 18. VIII. ratownicy i taternicy znieśli z Dol. 5-u Stawów Polskich chorego Jana Wichlewskiego z Warszawy.
Tegoż dnia po południu wyruszyła również wyprawa do Dol. Kościeliskiej, gdzie schodząc po stoku w dół utknęła w skałkach na wys. ok. 15 m nad dnem doliny Aleksandra Pirogowa, stud. z Moskwy, uczestniczka wczasów zagranicznych z ZSRR. Turystkę sprowadzono w dół.

Nocą z dnia 19/20. VIII. dyżurny GOPR w Morskim Oku zorganizował spośród taterników wyprawę, która udała się na zach. ścianę Niżnich Rysów po trójkę taterników: Adama Uznańskiego z Wrocławia, Danutę Trojnar z Bielska i Ewę Kotlarczyk z Bielska, uczestników kursu taternickiego przy Morskim Oku. Wspinających się powoli taterników złapała w ścianie burza i zmusiła do biwakowania. Nad ranem ratownicy dotarli do przemarzniętych taterników i po nakarmieniu i rozgrzaniu sprowadzili ich w dół.

Następnej nocy znów wyrusza z Morskiego Oka wyprawa. Tym razem dyżurny zainteresował się 9-letnim harcerzem, który pilnował rzeczy kolegów. Jak się okazało z przybyłej 16 osobowej grupy harcerzy 12-u wraz z instruktorem wyruszyło po południu (?) na Rysy. Wyprawa ratownicza spotkała część grupy pod "Bulą" nad Czarnym Stawem. Ratownicy nie otrzymali żadnych wyjaśnień, a odpowiedzi „harcerzy” były opryskliwe i aroganckie.
Ponieważ w górze pozostało jeszcze 4-ch harcerzy, którzy wzywali pomocy, udano się po nich.
Po sprowadzeniu ich w dół wskutek oporu dla wylegitymowania ich zaszła konieczność aż sprowadzenia posterunku WOP.
Instruktorem okazał się Henryk Sobieszczak lat 28 z Nakła n. Notecią, uczestnicy zaś byli członkami drużyny nr 11. Hufca Wyrzysk, z Kom. Chorągwi w Bydgoszczy. GOPR wszczął kroki dla wyciągnięcia konsekwencji wobec nieodpowiedzialnego instruktora.

Dn. 20. VIII. utknęli na progach w górnym wąwozie Kraków w Dol. Kościeliskiej dwaj turyści: Zbigniew Neugebauer, uczeń i Marek Tuleja, student, obaj z Bytomia. Dwom innym towarzyszom udało się zejść z nadzwyczaj trudnych progów przy pomocy pasków i szelek - pozostali wzywali pomocy. Przybyli nocą ratownicy GOPR sprowadzili ofiary niefortunnej wycieczki w dół.
Pragnęli oni udać się do groty Lodowej.

22. VIII zwieziono z Hali Gąsienicowej rannego Jana Półtorzyckiego z Olsztyna, który schodząc z Zawratu odpadł od ostatniej klamry doznając obrażeń głowy i ogólnych potłuczeń. Rannego sprowadzili towarzysze wycieczki do schroniska na Hali Gąsienicowej.
Dn. 23. VIII. zgłosił do Pogotowia Janusz Kloc, że jego dwaj towarzysze: Andrzej Sieroszewski i Zbigniew W. z Wrocławia, z którymi przeszedł przez Wrótka, Giewont i Kopę Kondracką, zgubili się przy schodzeniu w dół jak się okazało na stronę słowacką. Kloc poinformowany przez drwali z Dol. Cichej powrócił przez Kasprowy Wierch do Zakopanego.
Po telefonicznym porozumieniu się z Horską Służbą dowiedziano się, że poszukiwani zostali zatrzymani na Słowacji przez posterunek milicji.
Dn. 24. VIII. zniesiono z Dol. 5-u Stawów Polskich Zbigniewa Mikę, studenta z Gdyni, który w zejściu ze Szpiglasowej Przeł. złamał nogę.
Od dnia 26. VIII GOPR w porozumieniu z H. S. czynił poszukiwania Zdzisława Dąbrowskiego z Lublina. Wyszedł on samotnie na wycieczkę i nie powrócił.
Kolega spotkał go po raz ostatni na Kazalnicy i widział jak doszedł na Mięguszowiecką Przeł. pod Chłopkiem.
Poszukiwania nie dały jak dotąd żadnego rezultatu.


Poza powyższymi akcjami Grupa Tatrzańska interweniowała w kilkudziesięciu wypadkach poszukiwań, w których wystarczył wywiad telefoniczny.
Również interweniowano w wielu wypadkach wymagających jedynie zwiezienia samochodem ze schroniska do szpi¬ala chorych czy rannych bez ich znoszenia.
W akcjach ratunkowych wielką pomocą, jak i w roku poprzednim, byli ratownicy pełniący dyżury w Morskim Oku, na Hali Gąsienicowej i na Kasprowym Wierchu. Należy również podkreślić doskonałą współpracę z taternikami. przebywającymi na kursach i obozach, których pomoc wielokrotnie bardzo przyspieszyła akcję.

O ile chodzi o ocenę wypadków, to uderzają w ostatnim okresie dwie charakterystyczne cechy, a mianowicie b. liczne - liczniejsze niż w latach poprzednich wypadki wspinaczkowe, a z drugiej strony wypadki złamań nóg i ciężkich potłuczeń na najzwyklejszych drogach.
Dowodzi to zupełnie niewłaściwego przygotowania uczestników.

Tadeusz Pawłowski



Data utworzenia: 16/10/2008 : 13:42
Ostatnie zmiany: 16/10/2008 : 13:46
Kategoria : Kroniki TOPR
Strona czytana 577 razy


podglšd wydruku podglšd wydruku     Wersja do druku Wersja do druku

Komentarze


Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.
Bądź pierwszy!


Turystyka Taternictwo

Zamknij Historia Taternictwa

Ratownictwo historia

Zamknij Kroniki TOPR

Galerie
^ Góra ^