Kroniki TOPR - Kroniki 1963-1964

Kronika ratownicza GOPR Grupa Tatrzańska 1963-1964

4. 7. 63. Antoni Wachutka z Opola, lat, 57, w czasie schodzenia Nowym Zawratem odpadł od ostatniej klamry ma skutek utraty przytomności i poniósł śmierć na miejscu.


 25. 7. 63. W czasie samotnego przechodzenia progów w górnym rejonie Wąwozu Kraków uległa ogólnym potłuczeniom i złamaniu nogi Helena Glazór, lat 49, z Gliwic. Turystkę - zmarłą na skutek doznanych obrażeń znaleziono przypadkiem dopiero po trzech dniach w czasie jednej z wypraw poszukiwawczych.



27. 7. 63. Jan Rożek z Zabrza, wspinając się samotnie południową ścianą Pośredniego Mięguszowieckiego Szczytu, zabił się na miejscu, spadłszy ok. 120 m. Powyższe dwa wypadki świadczą, jak niebezpieczne jest samotne chodzenie w Tatrach.

29. 7. 63. Również na Pośrednim Mięguszowieckim Szczycie w tragicznych okolicznościach zginął młody taternik z Krakowa, Wojciech Hyła. Podczas wspinaczki, północną ścianą spadające bloki skalne przecięły ubezpieczającą taternika linę, powodując jego upadek i śmierć.



6. 4. 64. W dniu tym odbyła się pierwsza zimowa wyprawa ratunkowa na wariant "R” na Mnichu. Po 12-godzinej akcji uratowano dwóch taterników z Wrocławia. Byli to N. Głazek i J. Fereński. Wypadek spowodowany był odpadnięciem pierwszego z wymienionych taterników, któremu na przewieszonej ścianie towarzysz nie mógł udzielić pomocy.



17. 4. 64. Nieszczęśliwie zakończyła się wspinaczka na Cubrynę dla Janusza Olszewkiego i Nisiurewicza. Podczas schodzenia zachodem Abgarowicza - na skutek odpadnięcia jednego z nich - spadli oni z wysokości ok. 60 m. Ratownicy, po przybyciu na miejsce, stwierdzili śmierć Olszewskiego, a rannego Nisiurewicza przetransportowano do szpitala.



7. 8. 64. Drugą w tym roku wyprawę ratunkową na wariant "R" na Mnichu przeprowadzano po dwóch alpinistów węgierskich. Dwójka ta, nie mogąc pokonać dużych trudności, utknęła w ścianie i za¬wezwała pomocy. Mimo nocnej pory, wyprawę zakończono w rekordowym czasie 9 godzin od chwili alarmu. Alpiniści wyszli z wypadku bez szwanku.



22. i 23. 8. 64, Jedną z najcięższych akcji ratunkowych była wyprawa na Kazalnicę. Wypadkowi ulegli dwaj taternicy słowaccy: Milan Hasala i Jan Fabik z Bratysławy.
W drugim dniu wspinaczki po południu, Milan Hasala odpadł od ściany, doznając złamania nogi i ogólnych potłuczeń. Towarzysz ubezpieczywszy się na półce skalnej, wezwał pomocy.
Ekipa ratowników dotarła na Kazalnicę w godzinach wieczornych. W czasie ulewnego deszczu i zupełnej ciemności założono stanowisko zjazdowe. O świcie ratownik Józef Uznański zjechał ok. 200 m i stwierdziwszy śmierć Hasali, zdjął ze ściany Jana Fabika, którego następnie zwiózł na dół. O godzinie 10 ratownik Stanisław Janik dotarł do zmarłego i zwiózł go na piargi. Oba zjazdy wynosiły po ok. 500 m. Zupełny brak widoczności, padający bez przerwy deszcz ze śniegiem i zimny wiatr utrudniały ogromnie akcję. Okoliczności powyższe uniemożliwiły jakąkolwiek łączność głosową i wzrokową. Jedynie dzięki doskonałej znajomości terenu i wyszkoleniu ratowników, akcja zakończyła się szczęśliwie.
W czasie tej wyprawy dał się odczuć brak nowoczesnych wind do alpejskiego sprzętu ratowniczego i radiotelefonów krótkiego zasięgu.




Lato 1964 zakończyło się kilkoma wypadkami w tym jednym śmiertelnym.

Oto 6.10. E. Wójcik schodząc z Krzyżnego pośliznął się i spadł 150 m, ponosząc śmierć na miejscu.
Gopr.


Data utworzenia: 24/10/2008 : 12:17
Ostatnie zmiany: 24/10/2008 : 12:17
Kategoria : Kroniki TOPR
Strona czytana 471 razy


podglšd wydruku podglšd wydruku     Wersja do druku Wersja do druku

Komentarze


Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.
Bądź pierwszy!


Turystyka Taternictwo

Zamknij Historia Taternictwa

Ratownictwo historia

Zamknij Kroniki TOPR

Galerie
^ Góra ^