|
Kroniki TOPR - Kroniki 1965
Kronika ratownicza 1965 r. 10 marca 1965 r. odbyła się wyprawa ratunkowa po dwu taterników czechosłowackich, Libora Nouske i Bogusława Heitmana. 9 marca przeszli oni przez Rysy nad Czarny Staw nad Morskim Okiem, a następnie zeszli pod Filar Mięguszowieckiego Szczytu. Tam spędzili noc. O godzinie 10 następnego dnia rozpoczęli wspinaczkę (WHP 809). Po dokonaniu dolnego najtrudniejszego odcinka, w miejscu gdzie filar przechodzi w nachyloną grzędę (WHP 890-J) Heitman rozpoczął trawers w prawo po polu śnieżnym, chcąc ominąć niewielkie skaliste spiętrzenie grzędy. Podczas trawersu pod taternikiem zatrzeszczał śnieg, nie było jednak oznak żadnego pęknięcia. 4 kwietnia br. podczas zejścia trójki taterników z Kościelcowej Przełęczy zachodem pod zach. ścianę Kościelca (WHP 102), już po rozwiązaniu się z liny, Stefania Kot pośliznęła się i zaczęła zjeżdżać po lodoszreni głową w dół, przeleciała 15-metrowy skalny próg i zatrzymała się dopiero na końcu zachodu, ponosząc śmierć na miejscu. 18 czerwca br robotnicy leśni TANAP natknęli się przypadkowo na ciało Włodzimierza Czerwińskiego w połowie wysokości żlebu spadającego z jednego z siodeł Przełęczy Goryczkowej pod Zakosy do Dol. Cichej. 29 czerwca również pracownicy leśni znaleźli ciało Teresy Kowalik w jednym ze żlebów spadających z Pośredniego Goryczkowego Wierchu do Dol. Cichej. Były to ciała dwojga turystów, którzy dnia 26 grudnia 1964 r. wyszli - mimo ostrzeżeń GOPR o niebezpieczeństwie lawin - ze schroniska nad Morskim Okiem z zamiarem przejścia trasy: Morskie Oko - Wrota Chałubińskiego - Dolina Piarżysta - Dolinka Kobyla - Zawory - Gładka Przełęcz - Pięć Stawów Polskich - Morskie Oko. Turyści szli pieszo z jednym małym plecakiem i jednym czekanem. Około południa widziano ich w 1/4 wysokości żlebu wiodącego na Wrota Chałubińskiego. Po południu zaczął padać śnieg i sypał przez następne dni. Gdy dwójka ta nie powróciła na noc do schroniska, ratownik dyżurny zawiadomił o tym stację centralną w Zakopanem, skąd wszczęto poszukiwania telefoniczne. Ponieważ nie dały one pożądanych rezultatów, Grupa Tatrzańska GOPR rozpoczęła poszukiwania w terenie, zawiadamiając o wypadku zaginięcia Horską Służbę. Natychmiast zorganizowano wyprawy ratunkowe, które utrudniał ogromny opad świeżego śniegu. Niebezpieczeństwo lawin stawało się ogromne. Poszukiwania zostały przerwane. Kontynuowano je zaraz po poprawieniu się warunków atmosferycznych. Ogółem GOPR przeprowadził dziewięć wypraw poszukiwawczych - bezskutecznie. Penetrowano dokładnie domniemaną trasę wędrówki, bez rezultatu. Odnalezienie zwłok w czerwcu nie wyjaśnia zagadki, dlaczego nieszczęsna dwójka nie przeszła przez Gładką Przełęcz do Doliny Pięciu Stawów Polskich, tylko poszła w dół do Doliny Cichej. Czy wchodzi tu w grę zabłądzenie, silny wicher niepozwalający na wydostanie się na przełęcz, a może inne jakieś czynniki? Zadziwiające jest, że turyści nie zeszli w dół do Podbańskiej, tylko z uporem starali się wyjść na grań. Czerwiński był w trakcie końcowych egzaminów na przewodnika tatrzańskiego, zdawał sobie zapewne sprawę, że ratunek jest tylko w dolinie, że tylko zejście w dół do Podbańskiej może ich uratować. Zagadkowe jest również rozłączenie się ich. Czy we mgle i śnieżycy zgubili się wzajemnie, czy Czerwiński szedł po pomoc dla towarzyszki, która nie mogąc się jej doczekać spróbowała wyjść na grań o własnych siłach? A może szli razem i lawina ściągnęła ich w dół - Czerwiński zmarł, a Kowalik poszła dalej doliną i następnie w prawo na grań, może zmarli z wyczerpania? Pytań jest wiele. Nikt na nie w pełni nie odpowie. W sezonie letnim od l maja do 31 sierpnia 1965 r. GOPR interweniowało 1238 razy, w tym: Grupa Sudecka 110 Beskidzka 137, Tatrzańska 563 Rabczańska 109 Krynicka 50 Bieszczadzka 269 razy Większych wypraw ratowniczych przeprowadzono 65, w tym 42 w Tatrach. 28 maja uległ wypadkowi złamania kości udowej na pn.-wsch. ścianie Mnicha Ryszard Kozioł z Krakowa. Burza zmusiła taterników do powrotu w bardzo trudnych warunkach. Ponieważ Kozioł znajdował się dość wysoko, nie starczało mu jednej liny do zjazdu, dowiązał więc drugą. Pierwszy odcinek zjazdu odbył się normalnie. Po dojechaniu do węzła łączącego liny. Kozioł rozpoczął manipulacje mające na celu przesunięcie piersiowej pętli "Prusika" przez ów węzeł. Za moment koledzy zobaczyli go lecącego bezwładnie w dół. Uderzył w półki, spadł poniżej nich około 3 m i zawisł oplątany liną zjazdową, której koniec przymocowany był do haka. 4 lipca br. w Wyżnim Kotle Czarnostawiańskim Antoni Rychlik zjeżdżając po śniegu nabrał znacznej szybkości, mimo hamowania czekanem, i - jak sekcja później wykazała - zginął wskutek pęknięcia aorty. 26 lipca dwaj taternicy, Andrzej Skłodowski i Marek Nowicki wyruszyli na pn.-wsch. filar Kazalnicy. Przy pokonywaniu Wielkiego Okapu wyrwał się im hak. Pierwszy na linie Skłodowski poleciał ok. 5 m i uległ kontuzji barku, jednakże zdołał dotrzeć do niewielkiej półki skalnej i ściągnął towarzysza. Po spędzeniu w ścianie nocy, zaczęli rano 27 lipca wołać o pomoc. 29 lipca br. Janusz Fereński i Jan Kiełkowski, w górnej części ściany Wołowej Turni wskutek złej pogody zmuszeni zostali do odwrotu. Podczas wbijania haka zjazdowego do jednego z kolejnych zjazdów, lina przypadkiem spadła na półkę znajdującą się o ok. 30 m niżej. Taternicy zostali w ten sposób uwięzieni w ścianie. Dopiero interwencja HS i GOPR wyciągnęła ich z matni. 31 sierpnia Jan Nendza (po kursie wspinaczkowym) i Józef Brygota (bez kwalifikacji taternickich) wspinając się na zach. ścianie Zadniego Kościelca nie byli w stanie przejść trudnej płyty i zaczęli wzywać pomocy. Tego samego dnia Andrzeja Walewskiego i Michała Joergermanna podczas wspinaczki klasyczną drogą Zamarłej Turni zastał mrok, wobec czego - nie znając dobrze drogi - zaczęli wzywać pomocy. Z ważniejszych wypraw w wypadkach turystycznych należy wymienić: wyprawę w dniu 12 lipca do Koziej Dolinki po Jana Zimmermana ze Stalowej Woli, który pośliznął się na zalodzonym śniegu i runął żlebem w dół, ponosząc śmierć na miejscu wyprawę w dniu 15 lipca po ranną turystkę pod Grzędą na Rysach, wyprawę 21 lipca po Wandę Michalak z Łodzi, która uległa śmiertelnemu wypadkowi we wsch. ścianie Wielkiej Turni oraz wyprawę w dniu 17 sierpnia po Mirosława Libiszewskiego z Łodzi, który poniósł śmierć na grani Owczych Turniczek, na skutek oberwania się bloku skalnego. M. Jagiełło Data utworzenia: 24/10/2008 : 12:38 Komentarze
|
|
Historia Taternictwa
Góra