Kroniki TOPR - Kroniki 1968-1969
W sezonie zimowym (grudzień 1968 - kwiecień 1969) ratownicy Grupy Tatrzańskiej GOPR interweniowali 1925 razy.
284 przypadki, to ciężko ranni lub chorzy (grypa nie ominęła Tatr), wymagający transportu i pomocy szpitalnej.
zniesiono 7 zabitych
przeprowadzono 19 wieloosobowych wypraw ratunkowych


A oto ciekawsze z nich:

1 XII - Stara lina pozostawiona na progu jednego z korytarzy Jaskini Wysokiej stała się przyczyną niemiłej przygody trójki krakowskich grotołazów, którzy weszli do jaskini z zamiarem zwiedzenia jej dalszych partii. Zjechali na owej linie, a następnie zostawili ją na progu dla umożliwienia powrotu. Jednakże w czasie wejścia na próg lina pękła, co uwięziło grotołazów pod progiem skalnym.
Na wieść, iż grotołazi nie wyszli z jaskini w planowanym czasie, ratownicy GOPR wyruszyli z pomocą. Po przejściu ok. 200 m korytarza i nawiązaniu kontaktu głosowego z uwięzionymi, ratownicy zrzucili linę niefortunnym grotołazom i wydobyli ich zdrowych i całych.
Jest to nie odosobniona historia, kiedy stara, zmurszała lina, pozostawiona w jaskini, bywa przyczyną wypadku.

11 XII -W godzinach rannych ratownicy zaalarmowani zostali wiadomością, że 16-letni mieszkaniec Zakopanego, Marek Kotowicz z Jaszczurówki, nie powrócił do domu z zamierzonej wspinaczki północną ścianą Świnicy. Ratownicy dość .szybko odnaleźli zwłoki chłopca, pod pn.-wsch. ścianą Świnicy. Jak wynika z oględzin miejsca wypadku, chłopiec wspinał się samotnie mniej więcej drogą Dorawskiego na pn-wsch ścianie Świnicy. Na skutek dużego olodzenia i braku umiejętności autoasekuracji - odpadł znad zachodu i spadł ok. 100 m, ponosząc śmierć.

20 XII - Trzej taternicy ze Szczecina wybrali się na wycieczkę na Szpiglasową Przełęcz. Mimo lawiniastych warunków (ok. 25 cm świeżego śniegu na zalodzane podłoże) - taternicy trawersowali stok pod ścianami, w kierunku Wrót Chałubińskiego. U wylotu żlebu spadającego spod Dziurawej Turni pękła deska śnieżna, która runęła w dół, porywając całą trójkę. Franciszek W. i Piotr H. zdołali szybko wydostać się ze zwałów śniegu, nie ponosząc poważniejszych obrażeń. Trzeci - Bolesław Kaczmarek - został zasypany. Jeden z taterników pospieszył po pomoc do Morskiego Oka, drugi pozostał na miejscu nie przerywając poszukiwań. Odnalazł zasypanego Kaczmarka, którego - mimo intensywnych prób sztucznego ożywienia - nie udało się przywrócić do życia. Zgon nastąpił prawdopodobnie w wyniku uderzenia głową o głaz. Transport zwłok był trudny, ze względu na groźbę lawin w żlebach.

31 XII - Terenem akcji ratowników Grupy Tatrzańskiej GOPR w noc sylwestrową była zachodnia ściana Żabiego Szczytu Niżnego, gdzie, w czasie próby przejścia nowej drogi, idący jako pierwszy Andrzej M. z Warszawy odpadł pod przewieszką i runął ok. 40 m, wyrywając po drodze trzy haki. Doznał on poważnych obrażeń, a jego życie uratował niewątpliwie hełm - doszczętnie zresztą zniszczony, który utrzymał się na głowie taternika. Asekurujący Janusz K. z Warszawy wezwał pomoc. Akcja transportu rannego ze ściany do szpitala w Zakopanem trwała do północy.


16 II 1969 - Wiele szczęścia mieli taternicy, którzy udali się w tym dniu na przełączkę Pod Żabią Czubą. Niewielka, deskowata lawinka śnieżna porwała sześciu taterników, którzy zsunęli się ponad 300 metrów, nie doznając poważniejszych obrażeń. Jedynie Wojciech R, z Warszawy wyszedł z opresji z pękniętą w kostce nogą. Interwencja GOPR ograniczyła się do transportu rannego do szpitala i... pomocy w odszukaniu pogubionych w lawinie plecaków.

14 III - Po ukończeniu wspinaczki granią Żabiego Mnicha, czterej taternicy zaczęli schodzić nad Staw niełatwą i eksponowaną grzędą spod Żabiej Lalki. Trzech zeszło bez szwanku, czwarty - Romuald S. z Katowic - odmówił schodzenia niebezpiecznym terenem.
Ratownicy GOPR, pełniący dyżur przy Morskim Oku, doszli do niego, założyli stanowisko zjazdowe i opuścili zszokowanego taternika ok. 60 m do żlebu, na łatwiejszy teren.

21 III - 48-letni Ryszard Królak z Ursusa i jego dwaj koledzy odłączyli się od wycieczki, prowadzonej przez pilota z Warszawy, i z Hali Kondratowej udali się na Giewont. Mimo bardzo trudnych warunków (olodzenie, twardy śnieg), turyści ubrani w miejskie półbuciki, na śliskiej skórzanej podeszwie, osiągnęli szczyt. Schodząc trasą letniego szlaku na stronę Dol. Strążyskiej, w czasie trawersowania jednego ze żlebów poniżej Siodła, Ryszard Królak pośliznął się i spadł ok. 400 m na stronę Małej Łąki, ponosząc śmierć na miejscu.
Jego towarzysze zeszli do leśniczówki w Strążyskiej, skąd wezwali GOPR.
29 III - Tragiczna w skutkach okazała się próba samotnego wejścia do jaskini Bańdzioch. 17-letni Piotr Ambroziewicz z Warszawy odpadł z zalodzonego progu żlebu Żeleźniak w masywie Kominiarskiego Wierchu, doznając ciężkich obrażeń. Po przewiezieniu do szpitala w Zakopanem zmarł.

4 IV - Równie tragiczny epilog miała wycieczka dwóch taterników, którzy z Morskiego Oka wybrali się do Dol. Pięciu Stawów przez Opalone i Świstówkę. Trawersując północny stok Świstówki tuż poniżej wierzchołka, nad "starą" ścieżką, Andrzej Byczkowski lat 19 z Warszawy, podciął lawinkę śnieżną, z którą runął ok. 300 m do doliny Roztoki. Mimo bardzo szybkiej interwencji ratowników z Pięciu Stawów, a także przybyłych z Zakopanego, A. Byczkowski zmarł w czasie transportu, w wyniku ciężkich obrażeń.
Jest to - niestety - nie pierwszy w tym rejonie, analogiczny w skutkach wypadek. Nowa ścieżka, omijająca niebezpieczne urwisko, jest często lekceważona, nawet przez doświadczonych turystów.

2. 3. 4 IV - Ratownicy Grupy Tatrzańskiej, Beskidzkiej i Rabczańskiej brali udział w poszukiwaniach miejsca katastrofy samolotu pasażerskiego, a następnie - w nietypowej akcji transportu 56 zwłok ofiar wypadku pod Policą. Aktywna, sprawna i fachowa pomoc GOPR w trudnym terenie górskim przyspieszyła tempo likwidacji skutków straszliwej katastrofy.
W ciągu kilku zaledwie dni odbyły się liczne i trudne wyprawy ratunkowe w Tatrach oraz męcząca, wielodniowa akcja pod Policą. Święta Wielkiej nocy były dla ratowników Grupy Tatrzańskiej wyjątkowo ciężkie. W ciągu dwóch dni odbyły się cztery wyprawy ratunkowe. Dodać trzeba, że w tym okresie wydarzyły się liczne wypadki narciarskie w rejonie Kasprowego, brak zaś śniegu w dolnych partiach nartostrady bardzo utrudniał transport i wymagał pomocy większej liczby ratowników.

6 IV - Dwa dni trwały bezskuteczne poszukiwania Ryszarda Skowrońskiego, lekarza z Warszawy, który 4 IV wyszedł samotnie w góry, z zamiarem powrotu na obiad, nie pozostawiając bliższych danych co do zamierzonej trasy.
Dopiero 6 IV w godzinach popołudniowych taternik z Zakopanego powiadomił dyżurnego ratownika w Stacji Centralnej, iż u wylotu żlebu spod Szczerby, w północnych stokach Giewontu, zauważył zwłoki człowieka, który spadł ze znacznej wysokości. Był to Ryszard Skowroński, który prawdopodobnie udał się na Giewont i schodząc w kierunku Szczerby, runął ok. 400 m ponosząc śmierć na miejscu.

6/7 IV - Drugi wypadek w tym samym dniu przytrafił się na Kazalnicy.
Dwóch taterników na skutek późnej pory postanowiło wycofać się zjazdami. Marek T. zjechał szczęśliwie na łatwy zachód. Jadący jako drugi Lucjan M. zaplątał się w liny i zawisł głową w dół. Sytuacja wydawała się groźna. Wezwani ratownicy GOPR dotarłszy na zachód, ok. 80 m poniżej tkwiącego w linach taternika, oświetlili rakietami teren. Pomogło to Lucjanowi M. wyplątać się z lin i szczęśliwie zakończyć zjazd.

7 IV - . W godzinach rannych wydarzył się w Dol. Pięciu Stawów narciarski wypadek poważnego złamania. Transport rannej był ciężki ze względu na brak śniegu w dolinie Roztoki.
W godzinach popołudniowych ratownicy zostali wezwani do wypadku narciarskiego, jaki zdarzył się Michałowi P. z Warszawy na Hali Upłaz, w czasie zjazdu z Ciemniaka. Mimo wielkiego zmęczenia ratowników wyprawa wyruszyła w ciągu 10 minut po alarmie. Transport rannego z Hali Upłaz do polany Zahradziska był trudny ze względu na wyjątkowo duże ilości lodu w lesie, a także powywracane pnie i korzenie drzew.


W sezonie letnim 1969 ratownicy GT GOPR brali udział w następujących wyprawach:

31 V i 1 VI trwały poszukiwania 14-letniego Słowaka Stanisława Pastora ze wsi Mięguszowce, który wraz z kolegą w tym samym wieku, schodząc z Czarnostawiańskiej Przełęczy do Wyżniego Kotła Czarnostawiańskiego, pośliznął się na płacie śniegu i runął w dół. Jego towarzysz zeszedł szczęśliwie do schroniska przy Morskim Oku i powiadomił o wypadku. Ze względu na bardzo niedokładne informacje młodocianego turysty i nienajlepszą pogodę akcja GOPR dopiero w dniu 1 VI znalazła zwłoki Pastora, leżące na piargach u wylotu komina spadającego z Hińczowej Turni.

13 VI ratownicy dopomogli turyście niemieckiemu wydostać się ze stromego żlebu w pn. stoku Małego Koziego Wierchu, gdzie zaczął schodzić, mniemając, iż schodzi z Zawratu. Gdy doszedł do podciętych progów i stwierdził, że dalsze zejście jest niebezpieczne, zawezwał pomocy.

19 VI - W szalejącej burzy wyruszyli ratownicy na stoki Świnicy, gdzie turysta niewiadomego nazwiska został śmiertelnie porażony piorunem.

28 VII - Schodząc Żlebem Kulczyńskiego do Koziej Dolinki zabił się turysta niemiecki, 57-letni Herbert Kohler. W terenie zupełnie już łatwym, z niewiadomych przyczyn, Kohler przewrócił się i spadł ok. 15 m. Przypuszcza się, że przyczyną zgonu była wada serca, na którą uskarżał się Kohler.

3 VII - W czasie wspinaczki na południowej ścianie Zamarłej Turni odpadł taternik, 18-letni Marek M, z Warszawy, doznając kontuzji nogi oraz obrażeń głowy. Ranny został zwieziony ze ściany w szelkach Grammingera. Akcja trwała do późnych godzin nocnych.

7 VII - Dwóch młodych turystów: Marek Szrowski, lat 18, z Bydgoszczy i Andrzej Kwiatkowski, lat 18, ze Szklarskiej Poręby, założyli się, że zejdą północnym żlebem spadającym ze Szczerby w Giewoncie do Dol. Strążyskiej, Młodzieńcy minęli beztrosko tablicę z napisem: "GOPR ostrzega, dalsze przejście grozi śmiercią" i rozpoczęli zejście po ociekających wodą płytach i trawach. W okolicy płyt Szrowski spadł, jednak szczęśliwym zbiegiem okoliczności po 20-metrowym locie wylądował w szczelinie między skałą i stromym śniegiem, doznając złamania żeber, okaleczenia nóg i lekkiego nadwerężenia kręgosłupa. Zakład wygrał Kwiatkowski, który obrał inną drogę zejściową. Z iście małpią zręcznością zeszedł w dół i zawiadomił o wypadku kolegi.
Jest to historia bez precedensu w ratownictwie tatrzańskim, świadcząca o wyjątkowej bezmyślności pseudoturystów.

15 VII - Samotny turysta, 21-letni Jacek Rudzki z Sosnowca, spadł z zachodniej ściany Żabiego Mnicha do żlebu opadającego z Żabich Wrótek, ponosząc śmierć na miejscu. Prawdopodobnie Rudzki usiłował wydostać się na szczyt tzw. zachodami i runął z ruchomym blokiem skalnym.

19 VII - Z grani Rysów zeszła lawina kamienna. Dwaj turyści wspinający się "grzędą" zastali poważnie zranieni odłamkami skał. Byli to: 34-letni Tobiesław B. i 21-letni Andrzej S. - obaj z Krakowa. Turystów w stanie bardzo ciężkim odtransportowano do szpitala.
Tegoroczne ulewy sprzyjały wyjątkowo obrywom skalnym, szczególnie niebezpiecznym w rejonie ścieżki na Rysy.

I8 VII - wieczorem, ratownicy wyruszyli na poszukiwania w rejon Czerwonych Wierchów. Pani Maria R. z Warszawy z 9-letnią córeczką nie powróciły z planowanej wycieczki. Jak się okazało nazajutrz, Maria R. spędziła noc bynajmniej nie w górach i zjawiła się nazajutrz w GOPR, czyniąc ostre wyrzuty z powodu - niepotrzebnego jej zdaniem alarmu.

19 VII - Na skutek zmylenia drogi, taterniczka Elżbieta L. z Kępna spadła ok. 25 m z nadzwyczaj trudnej przewieszki we wsch. kominie, spadającym z Mylnej Przełęczy. Planowaną drogą miała być Płyta Lerskiego. Taterniczka doznała wstrząsu mózgu oraz złamania lewej ręki.

23 VII - W czasie wspinaczki kominem Humpoli na Żabim Mnichu odpadł taternik, 24-letni Wojciech S. z Wrocławia, doznając poważnych obrażeń głowy. Z zachowaniem dużej ostrożności ratownicy znieśli rannego do schroniska przy Morskim Oku, gdzie oczekiwał przybyły z Zakopanego lekarz.

29 VII - W czasie lekkomyślnej wspinaczki po skałkach Doliny Białego spadł turysta węgierski, doznając obrażeń głowy. Był to 39-letni Khabed B., student z Wrocławia.

31 VII - Ratownicy tatrzańscy przeprowadzili trudną akcję na pn. filarze Koziego Wierchu, tzw. filarze Leporowskiego. Z kluczowej przewieszki drogi spadł taternik, 27-letni Stanisław M. z Sosnowca, doznając otwartego złamania podudzia i rozdarcia krocza. Ze względu na silny krwotok akcja wymagała wyjątkowego pośpiechu. Rannego zwieziono ze ściany w szelkach Grammingera.

4 VIII - Trzech "turystów" w wieku od 11 do 17 lat wybrało się na Giewont żlebem Kirkora. Chłopcy utknęli w zerwach progu, w miejscu wyjątkowo eksponowanym, gdzie każdy nieopatrzny ruch groził runięciem w przepaść, Akcja ratunkowa - jakkolwiek bardzo prosta - wymagała dużego pośpiechu. Andrzeja i Bogumiła W. oraz Krzysztofa D. - wszystkich z Bytomia - całych i zdrowych wyciągnięto ma łatwy zachód, a następnie sprowadzono do Warzechy i do Dol. Strążyskiej. Cała historia ogromnie spodobała się chłopcom, a najbardziej żal im było rozstawać się z... kaskami ochronnymi, które przypadły im bardzo do gustu. Ich rodzice - być może - do tej pory nie wiedzą o przygodzie swych synów, gdyż chłopcy skrzętnie chowali przed nimi gazety, zawierające wzmianki o szczęśliwym finale wyprawy na Giewont.

7 VIII - Schodząc północną ścianą Kopy Magury, spadł do dol. Jaworzynki turysta niemiecki Dieter Wiederman. Doznał on złamania prawej nogi oraz licznych, lecz niegroźnych obrażeń.

14 VIII - Wspinając się południowym filarem Skrajnego Granatu idący na pierwszego 19-letni Mirosław M. z Łodzi spadł kilkanaście metrów. Ratownicy opuścili rannego - z objawami wstrząsu mózgu na piargi, a następnie na "bambusie" znieśli do Murowańca.

14 VIII - Na drodze Łapińskiego i Paszuchy na wsch. ścianie Mnicha odpadł taternik, 22-letni Jan H. z Warszawy. Doznał on złamania żeber i ogólnych potłuczeń. Przy pomocy kolegów został sprowadzany na łatwy teren. Pomoc ratowników ograniczyła się do transportu rannego do schroniska.
16 VIII - Smutny finał miał odpoczynek turysty niemieckiego, Karla M. z Berlina, który usadowił się pod skałkami w dolinie Za Bramką., Spadający kamień ugodził go silnie w plecy. Rannego, z podejrzeniem uszkodzenia kręgosłupa, zwieziono na wózku górskim do samochodu, a następnie do szpitala.

18 VIII - Mimo mgły i padającego deszczu 31-letni Bogumił D. z Warszawy, ubrany w krótkie spodenki, wybrał się z Przełęczy Iwaniackiej na Ornak. Gdy nie powrócił wieczorem, powiadomiono GOPR. Ratownicy przeszukali rejon Błyszcza, Bystrej, Starorobociańskiego Wierchu i Pysznej, nie natrafiając na żaden ślad. Poszukiwania odbywały się przy wyjątkowo fatalnej pogodzie; gęsta mgła, wichura i padający deszcz utrudniały poszukiwania.
Dopiero 19 sierpnia wieczorem poszukiwany turysta - zdrowy i cały zjawił się w GOPR, przepraszając za niepotrzebny alarm. Jak się okazało, Bogumił D. zeszedł - na skutek zabłądzenia - na stronę słowacką.

27 VIII - Na grani Żabiej Lalki wydarzył się poważny wypadek taternicki. Wspinający się jako pierwszy w terenie skrajnie trudnym Piotr A. z Warszawy, (lat 25) spadł kilkanaście metrów, doznając otwartego złamania podudzia i licznych mniejszych obrażeń. Ratownicy dotarli do rannego zachodem z Białczańskiej Przeł. Wyżniej, a po zaopatrzeniu zwieziono go ok. 120 m w szelkach Grammingera.

27 VIII - Tuż pod wierzchołkiem Zamarłej Turni, po przejściu południowej ściany, odpadł taternik, który chwycił się ruchomego bloku skalnego. Był to Zbigniew Ż. z Gdańska, który spadając doznał złamania nogi. Po zaopatrzeniu, ranny został wyciągnięty na szczyt, następnie – na plecach ratownika - zniesiony do Orlej Perci i po drabince na Kozią Przełęcz.

30 VIII - Ratownicy pomogli wydostać się na Mylną Przełęcz dwójce taterników, którzy na skutek zmylenia drogi, znacznych trudności i zapadającego zmroku, zawezwali pomocy. Taternicy, Witold S. z Pleszowa i Marek K. z Warszawy, znajdowali się 50 m pod Przełęczą, nieco w lewo od komina w Drodze Vogla. Do taterników zjechał na linie ratownik, a następnie wyciągnięto ich do góry. Warto zaznaczyć, że taternicy, mający znikome pojęcie o topografii tego rejonu, weszli w ścianę o godz. 16.

4 i 5 IX - trwały poszukiwania dwóch turystów, którzy w poprzednim dniu nie powrócili z wycieczki w Tatry Zachodnie. Byli to wczasowicz Władysław B. lat 47 ze Szczecina oraz 56-letni Antoni K. z Zakopanego. Turyści wyszli niezależnie od siebie i spotkali się dopiero, gdy zostali odstawieni przez władze czechosłowackie za przekroczenie granicy. Obaj turyści nie uważali za stosowne pozostawić wiadomości określającej dokładniej zamierzoną trasę, tak więc poszukiwania prowadzone były w wielu rejonach, także w jaskiniach.

26 VIII - 8 IX - blisko dwa tygodnie trwały poszukiwania 15-letniego zakopiańczyka Stanisława Sumery, który 25 sierpnia wyszedł z domu, nie padając zamierzonej trasy wycieczki. Sugestią rodziców było, iż udał się do Morskiego Oka, jednakże chłopiec miał interesować się również jaskiniami. Dopiero 7 IX taternicy schodzący żlebem z Granackiej Przełęczy do Dolinki Buczynowej, natknęli się na zwłoki chłopca, leżące w żlebie na piargach. Zwłoki były niewidoczne z Orlej Perci ani też z Dolinki Buczynowej. Prawdopodobnie chłopiec zmylił drogę schodząc ze Skrajnego Granatu na Granacką Przełęcz i spadł ze śliskich płyt ok. 100 metrów, ponosząc śmierć na miejscu.

6 IX - 22-letni taternik, Janusz G z Krakowa, wspinając się pn. kominem na przełączkę pod Żabią Lalką poruszył blok skalny, który lecąc w dół wywołał potężną lawinę kamienną. Odłamki skalne przecięły linę asekuracyjną i strąciły towarzysza wyprawy, 21-letniego Mariana R., który spadł ok. 50 metrów, zatrzymując się nad 80-metrową zerwą skalną. Wspinający się w sąsiedztwie taternicy zabezpieczyli rannego Mariana R., a przybyli ratownicy dopomogli wydostać się z komina Januszowi G., a następnie znieśli rannego Mariana R. do schroniska przy Morskim Oku, skąd samochodem zawieziony został do szpitala.

7 IX - Dwaj młodzi turyści wyszli na Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem, gdzie - widząc taterników wspinających się granią Mięguszowieckiego Szczytu - postanowili pójść za nimi. Schodząc z Mięguszowieckiego Szczytu Pośredniego na Mięguszowiecką Przełęcz Wyżnią, 18-letni Andrzej Dejewski z Łodzi pośliznął się na płytach i runął w dół ok. 150 metrów, ponosząc śmierć na miejscu. Jego towarzysz zeszedł - w stanie silnego szoku - do schroniska przy Morskim Oku, powiadamiając o wypadku.

Krystyna Sałyga


Data utworzenia: 27/10/2008 : 09:27
Ostatnie zmiany: 27/10/2008 : 09:27
Kategoria : Kroniki TOPR
Strona czytana 495 razy


podglšd wydruku podglšd wydruku     Wersja do druku Wersja do druku

Komentarze


Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.
Bądź pierwszy!


Turystyka Taternictwo

Zamknij Historia Taternictwa

Ratownictwo historia

Zamknij Kroniki TOPR

Galerie
^ Góra ^