|
Kroniki TOPR - Kroniki 1970-1971
Sezon zimowy 1970/71 w Tatrach nie należał do najlepszych pod względem warunków pogodowych i śniegowych. A oto ciekawsze wyprawy. 28 grudnia 1970 r. z Głębokiego Żlebu spadającego na Morskie Oko z Hali pod Mnichem obsunęła się lawina śnieżna, zagarniając kilku taterników podchodzących żlebem. 21-letnia Joanna B. i 19-letnia Agnieszka L., obie z Warszawy, doznały okaleczeń głowy. Taterniczki przewiezione zostały do szpitala. 29 grudnia 1970 r. lawina śnieżna z Buli pod Rysami porwała trzech taterników ze Szczecina, znosząc ich nad Czarny Staw. 22-letni Zbigniew Zygał poniósł śmierć na miejscu, 22-letni Tadeusz D. doznał poważnych kontuzji. Trzeci taternik wyszedł z wypadku bez szwanku. 2 stycznia 1971 r. w czasie wspinaczki prawym filarem Cubryny na skutek słabej asekuracji spadli dwaj młodzi taternicy: 20-letni Andrzej Wątroba z Zakopanego i 21-letni Wojciech Suchowski z Tych. Obaj ponieśli śmieć spadając ok. 200 m do podnóża ściany. 5 i 6 lutego 1971 poszukiwano dwóch taterniczek z Warszawy 31-letniej Anny C. i 22-letniej Krystyny P., które nie powróciły z zaplanowanej wycieczki granią Kościelców. Jak się okazało, mające znikome pojęcie o zimowym taternictwie – utknęły na Uszatej Turni, gdzie spędziły noc. Całe i zdrowe sprowadzone zostały do schroniska. 8 marca 1971 dwoje taterników czeskich, podchodząc pod Żabie Wrótka mniej więcej szlakiem przez Mokrą Wantę, podcięło lawinę, która zniosła ich przez progi skalne, aż nad Czarny Staw. Niemająca kasku ochronnego na głowie 22 marca 1971 w czasie zjazdu na nartach z Kotelnicy do Doliny Pięciu Stawów Polskich czterej narciarze strącili lawinę, która zniosła ich kilkadziesiąt metrów. Nikt nie został przysypany całkowicie. 36-letni Jacek A. Z Warszawy doznał złamania nogi. Narciarz został przetransportowany na toboganie do Wodogrzmotów, skąd samochodem GOPR do szpitala. 26 marca 1971 r. w czasie wspinaczki diretissimą Kazalnicy spadł ok. 260 m 12 kwietnia 1971 r. w czasie wycofywania się z filaru Świnicy do żlebu ze Świnickiej Przełęczy pośliznął się na bardzo twardym śniegu 22-letni Jacek S. z Krakowa. Taternik spadł około 70 metrów, doznając złamania uda oraz uszkodzenia miednicy. Ze względu na brak śniegu w dolnych partiach Tatr transport ran¬nego był utrudniony i trwał długo. W tym samym dniu podobny wypadek wydarzył się w Żlebie Staniszewskiego w Granatach. 63-letni Eugeniusz R. z Krakowa pośliznął się w dolnej partii żlebu nieasekurowany - spadł około 200 m, doznając otwartego złamania podudzia oraz licznych okaleczeń głowy. Dzień 12 kwietnia (drugi dzień świąt Wielkiej Nocy) należał do bardzo ciężkich dla ratowników. Prócz dwóch akcji taternickich o których wyżej mowa, zanotowano na Kasprowym Wierchu osiem wypadków wymagających transportu. Mimo 10-osobowej obsady ratowniczej na Kasprowym Wierchu, zdarzały się wypadki, kiedy poszkodowani musieli długo oczekiwać na pomoc, gdyż... brakło ratowników. Wypadki w Tatrach - lato 1971. A oto wyprawy przeprowadzone przez Grupę Tatrzańską GOPR: 16 czerwca w rejonie doliny Chochołowskiej pobłądził 58-letni Andrzej Z. z Łodzi. Po całodziennych poszukiwaniach napotkano zbłąkanego na Siwej Polanie, gdzie przedostał się po nocy spędzonej w kosodrzewinie. 19 czerwca w kopule szczytowej Świnicy utknęli dwaj taternicy krakowscy: 19-letni Ryszard S. i 20-letni Mieczysław B. Mało doświadczeni taternicy na skutek olodzenia i padającego śniegu nie byli w stanie pokonać ostatniego, trudnego odcinka pn. filara. Wyczerpanych i przemarzniętych wydobyto z opresji dopiero nad ranem. 23 czerwca, podczas próby przejścia grani Tatr Polskich, z Marusarzowej Turni spadł na zachodnią stronę 21-letni Tadeusz S. z Warszawy. Przyczyną upadku był ruchomy blok skalny, którego chwycił się taternik. Blisko 80-metrowy spadek zakończył się wyjątkowo szczęśliwie. Tadeusz S. doznał niegroźnych obrażeń głowy, zwichnięcia kolana i stawu barkowego. 24 czerwca spod Koziej Przełęczy obsunęła się 150 metrów po śniegu do Koziej Dolinki turystka niemiecka, 40-letnia Liselotte B. z Drezna. Nieprzytomną turystkę z poważnymi obrażeniami głowy przetransportowano do szpitala. 25 czerwca podczas wspinaczki Żlebem Staniszewskiego w Granatach odpadł z blokiem skalnym 45-letni Jerzy W. z Warszawy, doznając głębokiej ciętej rany uda. Rannego zwieziono do podnóża ściany w szelkach Grammingera. 4 lipca z Hali Gąsienicowej zwieziono 56-letniego Piotra H. z podejrzeniem zawału serca. 5 lipca w Dolinie Jarząbczej, pod Niskimi Turniami, odnaleziono szkielet mężczyzny. Jak się okazało, był to turysta słowacki, 21-letni Jan Duracka z Bratysławy, bezskutecznie poszukiwany przez H.S. od listopada ub. roku w rejonie Rohaczy. Prawdopodobnie turysta, błądząc na grani, spadł z Jarząbczego Wierchu ponosząc śmierć. 8 lipca z doliny Małej Łąki przetransportowano do szpitala 44-letniego Edwarda S. z Łodzi z podejrzeniem zawału serca. 11 lipca w Dolinie Kościeliskiej pod Organami zmarł nagle na serce 36-letni Zdzisław Józefowicz z Łodzi. 11 lipca w czasie wspinaczki na Granatach odpadł 25-letni Ryszard D. z Gdańska, uczestnik kursu taternickiego. Doznał on kontuzji miednicy i stawu biodrowego. 14 lipca dwaj ratownicy GOPR, schodząc z Wołowca na przełęcz Dziurawe, usłyszeli wzywanie pomocy, dochodzące od Raczkowego Stawu. Po przybyciu na miejsce wypadku okazało się, że turysta czeski zmarł na zawał serca, a pomocy wzywa jego żona. Jeden z ratowników zbiegł do schroniska, by powiadomić H.S., drugi pozostał przy zrozpaczonej żonie. 18 lipca w dolinie Małej Łąki zasłabła turystka, 43-letnia Maria Łazarska ze Szczecina. Mimo szybkiego i bardzo ostrożnego transportu do szpitala chora zmarła. Wynikiem zgonu był zawał serca. 22 lipca z Kotła Mięguszowieckiego sprowadzono taterniczki: 20-letnią Janinę W. z Ostrowa i Bożenę P. z Jeleniej Góry, które obsunęły się z blokiem skalnym w nietrudnym terenie opodal siodełka na filarze Mięguszowieckiego Szczytu. Doznały niegroźnych kontuzji. 24 lipca na płacie śniegu pod pn. filarem Świnicy obsunął się 20-letni Jacek W Warszawy, doznając pokaleczeń dłoni, niegroźnych potłuczeń. Rannego sprowadzili taternicy do Sobkowego Stawu, gdzie napotkano ratowników GOPR. 24 lipca, na skutek zmylenia drogi, usiłowali schodzić z Pościeli Jasińskiego do Buczynowej Dolinki, Ludmiła i Andrzej K. i Bielska. Turyści utknęli w terenie kruchym i eksponowanym, skąd zawezwali pomocy. Po całonocnej akcji ratunkowej turystów sprowadzono do Murowańca, całych i zdrowych. 27 lipca przetransportowano do szpitala 18-letniego Andrzeja S. z Warszawy, który zraniony został kamieniami pod Małym Kozim Wierchem. W tym samym dniu podobnemu wypadkowi - tym razem w rejonie Buczyno¬wych Czub - uległa 41-letnia Maria Ł. z Kielc. W obu wypadkach kamienie zrzucili nieostrożni turyści, wspinający się powyżej. 30 lipca spod Jaskini Raptawickiej przetransportowano do szpitala nieprzytomnego 15-letniego Ireneusza L. z Szamotuł. Chłopiec zraniony został kamieniem, zrzuconym przez uczestników wycieczki szkolnej, która zabawiała się wspinaniem na sąsiednie skały. 10 sierpnia schodząc ze Skrajnego Granatu upadła i poważnie zraniła się w głowę 23-letnia Urszula P. z Pruszkowa. 10 sierpnia pod szczytem Giewontu zmarł nagle na serce 38-letni Henryk Dzida ze Strzelców Opolskich. Znajdujący się przypadkowo na miejscu wypadku lekarz stwierdził zawał serca. 11 sierpnia na szlaku z Ciemniaka na Zahradziska, pod Chudą Turnią, skręciła nogę turystka z Warszawy. Kontuzja okazała się niegroźna i turystka zeszła z pomocą towarzyszy do Kir, nie powiadamiając o tym GOPR. Ratownicy całą noc przeszukiwali masyw Czerwonych Wierchów. 16 sierpnia w Jaskini nad Kotlinami w masywie Wielkiej Turni zdarzył się tragiczny wypadek. Na skutek zerwania się pętli Prusika spadł ponad 30 metrów na dno studni tzw. wlotowej 22-letni Marek Żelechowski z Częstochowy. Grotołaz poniósł śmierć na miejscu. 18 sierpnia na ścieżce wiodącej z Pięciu Stawów do Morskiego Oka, pod Świstówką, zasłabła uczestniczka wycieczki, 20-letnia Małgorzata S. z Będzina. Przyczyną zasłabnięcia była poważna wada serca, na którą cierpiała młoda turystka. Nieprzytomną zniesiono do Morskiego Oka, skąd karetką pogotowia miejskiego, pod opieką lekarza, przewieziono do szpitala. 18 sierpnia student geologii z Warszawy, prowadzący badania naukowe w rejonie Czerwonych Wierchów, natrafił na zwłoki kobiety, leżące w górnej partii Dolinki Mułowej, pod ścianami Ciemniaka. Jak się okazało, były to zwłoki 33-letniej Danuty Cywińskiej poszukiwanej przez GOPR od 7 października ub. roku, która wyszła nie podając kierunku zamierzonej trasy. 21 sierpnia w jaskini Bańdzioch w masywie Kominiarskiego Wierchu złamał nogę grotołaz, 22-letni Ireneusz P. z Leszna Wielkopolskiego. Wypadek nastąpił ok. 400 m od wlotu jaskini. Szczęśliwie kontuzja nogi nie była poważna. Przy pomocy towarzyszy niefortunny grotołaz dotarł do wylotu jaskini, gdzie spotkano wyprawę GOPR, wyposażoną w kompletny sprzęt jaskiniowy. Interwencja GOPR ograniczyła się do transportu rannego do samochodu i przewiezienia do szpitala. 21 sierpnia podchodząc pod zachodnią ścianę Żabiego Szczytu Niżnego, opodal Filara Świerza, 25-letni Jan Lewandowski z Warszawy poruszył olbrzymi blok skalny, z którym runął ok. 50 m, ponosząc śmierć na miejscu. 22 sierpnia, schodząc Dolińczańskim Żlebem z Grzesia do Doliny Chochołow¬skiej, złamała nogę 48-letnia Jadwiga L. z Białobrzegów. Ze względu na skomplikowane złamanie transport rannej był trudny. 22 sierpnia na ścieżce wiodącej wokół Morskiego Oka, opodal Skośnego Wodospa¬du, zasłabł 42-letni Stanisław Wróbel z Lublina, uczestnik wycieczki wczasowej. Ze względu na objawy zawału chorego przetransportowano łodzią do schroniska, gdzie oczekiwał lekarz Pogotowia Miejskiego, wezwany przez GOPR. Mimo troskliwej opieki chory zmarł w czasie transportu do szpitala. 29 sierpnia, zbierając maliny pod Szczotami Wołoszyńskimi, spadła z kilkumetrowego progu 23-letnia Stanisława C. z Bukowiny Tatrzańskiej, doznając złamania miednicy, uda i podudzia oraz ręki. Akcja ratunkowa była bardzo ciężka. Istniały duże trudności z ustaleniem miejsca, skąd dobiegało słabe wzywanie pomocy, a następnie z transportem ciężko kontuzjowanej. 30 sierpnia do Stacji Centralnej GOPR wpłynął alarmujący meldunek, że z serpentyn drogi do Morskiego Oka stoczył się autobus pełen pasażerów. Według informacji otrzymanych z Pogotowia Miejskiego mieli być zabici i ranni. Do akcji wyruszyło natychmiast 5 karetek Pogotowia Miejskiego, 2 samochody GOPR, wozy straży pożarnej i milicji. Szosa do Morskiego Oka rozbrzmiała rykiem syren alarmowych. Autokary i samochody ustępowały z drogi spieszącym na pomoc. Wyprawa zakończyła się niemal wesoło. Autokar istotnie zsunął się z drogi na pierwszym zakręcie nad Wantą, ale zarówno pasażerowie, jak i bardzo przytomny kierowca nie odnieśli żadnego szwanku. Jedyną "ofiarą" wypadku był zakopiański przewodnik, który w czasie wstrząsu złamał... ząb. 30 sierpnia ratownicy GOPR znieśli spod Giewontu zakonnicę, 44-letnią Urszulę P. z Dębicy, która potknąwszy się o habit upadła i złamała nogę. 6 września do Stacji Centralnej GOPR wpłynął meldunek o zaginięciu 45-letniej Marii Kużel z Warszawy, która poprzedniego dnia wyszła na wycieczkę w góry i nie powróciła do swego miejsca pobytu. Jedyną informacją, jaką pozostawiła, był zamiar powrotu przez Dolinę Kościeliską. Poszukiwania zaginionej trwały dwa dni, lecz szanse powodzenia były znikome. Odbywały się w bezustannie padającym śniegu, mgle i przy silnym wietrze. Do akcji poszukiwawczej włączona została także czechosłowacka Horska Służba. Los zaginionej pozostał nadal nieznany. 7 września dwóch turystów wybrało się z Dol. Miętusiej na Małołączniak. Warunki pogodowe były fatalne, bezustannie sypał śnieg, a jego pokrywa w górnych partiach sięgała pół metra, gęsta mgła zmniejszała widoczność do zera, wiał silny wiatr. Już w szczytowej partii drogi, po przejściu grzbietu Wielkiej Turni, idący przodem 20-letni Stefan B. ze Szczecina zorientował się, że idzie sam. Nawoływania i próby odnalezienia towarzysza, 50-letniego Mariana Krasińskiego z Warszawy, zakończyły się niepowodzeniem. Wiatr momentalnie zasypywał wszelkie ślady. Stefan B. zorientował się, że błądzi. Po godzinie nawoływań przypadkowym zbiegiem okoliczności natrafił na namiot geologów, ustawiony pod kopułą szczytową Małołączniaka. Wraz z nimi zeszedł na Kondratową, skąd powiadomił GOPR o zaginięciu Krasińskiego. Wyprawa ratunkowa wyruszyła natychmiast, jednakże trzydniowe poszukiwania, prowadzone w nocy i w dzień, nie dały żadnych rezultatów. Podobnie jak w przypadku Marii Kużel, niespotykane we wrześniu warunki pogodowe uniemożliwiły poszukiwania. Schodzące żlebami lawiny śnieżne poważnie zagrażały ratownikom. Po trzech dniach poszukiwań, wiedząc z całą pewnością, że poszukuje się ciała - poszukiwania przerwano. Niewątpliwie zaginięcie Mariana Krasińskiego wyjaśnione zostanie z chwilą polepszenia warunków w Tatrach - ocieplenia i zmniejszenia pokrywy śnieżnej. Dramat samotnego turysty rozegrał się w stosunkowo niewielkim rejonie * Zagadka zaginięcia Marii Kużel może jednak czekać na rozwiązanie długie miesiące. * 28 września 1971 w czasie kolejnych poszukiwań odnaleziono zwłoki pod pierwszym progiem w Dol. Litworowej. Sekcja stwierdziła, że zmarł on na serce. Data utworzenia: 27/10/2008 : 15:51 Komentarze
|
|
Historia Taternictwa
Góra