|
Kroniki TOPR - Kroniki 1980-1982
Zima 1980/1981
4 listopada sprowadzono z Kotelnicy w Liptowskich Murach 18-letniego Jerzego R, z Czernichowa, który - na skutek nieznajomości terenu i zapadających ciemności - utknął w skałach i rozpaczliwie wzywał pomocy. Jak się okazało, samotny turysta przeszedł przez Zawrat z zamiarem dotarcia do schroniska w Pięciu Stawach. We mgle natrafił na ślady taterników, które wyprowadziły go na grań. 18 listopada pod Iwaniacką Przełęczą skręciła nogę 24-letnia Ela K. z Gliwic. 30 listopada poszukiwano czterech taterników z AKA Politechniki Warszawskiej, których - jak okazało się nazajutrz - fatalna pogoda zmusiła do nieprzygotowanego biwaku pod szczytem Koziego Wierchu. 4 grudnia zakopiańska Komenda MO powiadomiła Grupę Tatrzańską GOPR, że dotychczas nie powrócił do domu z zabawy "andrzejkowej" 17-letni Władysław Brzuchacz, zam. we wsi Czerwienne. Przedstawiciele MO prosili o przeszukanie okolic wsi przez psy lawinowe. Poszukiwania zakończyły się kolejnym sukcesem psa "Bućko", który prowadzony przez Franciszka Spytka, bardzo szybko odnalazł zwłoki poszukiwanego, przykryte 40 cm warstwą śniegu, leżące w głębokim rowie. Dochodzenie przejęła MO. 17 grudnia podczas pokonywania pierwszych wyciągów drogi płn.-zach, ścianą Niżnich Rysów doznał poważnego urazu nogi taternik z Mińska Mazowieckiego, 21-letni Andrzej K. Podczas akcji ratunkowej po raz pierwszy zastosowano skomplikowany manewr zabrania rannego taternika na pokład śmigłowca wprost ze ściany. Śmigłowiec pilotował kpt. Tadeusz Augustyniak, a niełatwą akcją kierowali Maciej Gąsienica i Wojciech Bartkowski. 22 grudnia podczas treningowej wspinaczki na tzw. Skośnym Wodospadzie na Mnichowym Progu, spadł i doznał wielu groźnych obrażeń 23-letni Adam C. z Kielc. 27 grudnia z grani Koziego Wierchu sprowadzono czterech taterników z Poznania, którzy osłabieni nieprzygotowanym biwakiem zawezwali pomoc GOPR. 27 grudnia z progu Dolinki Buczynowej przetransportowano do szpitala 20-letniego Norberta N. z Chmielowni i 24-letniego Marka J, z Chruściny Opolskiej. Turyści schodzili z Zawratu w gęstej mgle i skierowali się w stronę Krzyżnego, zamiast w prawo, nad staw i do schroniska. Nieprzygotowany biwak zakończył się odmrożeniami stóp. 6 stycznia na Drodze pod Reglami zasłabł starszy narciarz. Przybyły lekarz stwierdził śmierć. Zmarłym okazał się 74-letni Józef Mieszczak z Zakopanego, który mimo podeszłego wieku uprawiał narciarstwo biegowe. 13 stycznia zwieziono do izby porodowej 24-letnią Barbarę T., pracownicę schroniska na Ornaku, która zaczęła rodzić. 18 stycznia podczas wycofywania się zjazdami ze żlebu Staniszewskiego na Granatach doznał kontuzji stawu skokowego student SGPiS z Warszawy, obywatel amerykański, 24-letni John L. 19 stycznia podczas jazdy na nartach na Bukowinie Tatrzańskiej zasłabł gwałtownie 43-letni Andrzej Połujkis z Warszawy. Lekarz stwierdził zgon w wyniku - prawdopodobnie - zawału mięśnia sercowego. 24 stycznia na skałkach opodal Jaskini Dziura wspinał się samotnie 20-letni Piotr Z. z Zakopanego. W pewnej chwili opadł, zawisając na autoasekuracji. Ucisk pętli groził uduszeniem, przygodni turyści widząc sytuację odcięli linę. Piotr R. spadł z wysokości kilku metrów doznając licznych, choć niegroźnych stłuczeń. 25/26 stycznia z grani Miedzianego sprowadzono do schroniska, a następnie przetransportowano do szpitala 20-letniego Eugeniusza B. i 22-letniego Tomasza K. z Radomia, którzy - w fatalnych warunkach pogodowych - spędzili noc na grani Miedzianego, co spowodowało odmrożenia dłoni i stóp. 29 stycznia w późnych godzinach wieczornych natrafiono na pijanego N.N. z Zakopanego, który spał smacznie w śniegu opodal Kapliczki Zbójnickiej w Dolinie Kościeliskiej. 3I stycznia i lutego przeprowadzono niełatwą akcję ratunkową na Kazalnicy, gdzie na drodze Korosadowicza odpadł 39-letni Marek K, z Łodzi, doznając wielu obrażeń. Istniały trudności techniczne z dotarciem do rannego oraz z przetransportowaniem go niełatwym trawersem do ścieżki. Nad Czarnym Stawem rannego załadowano na pokład śmigłowca. 6 lutego podczas zjazdu na nartach oblodzoną ścieżką z Doliny Miętusiej na Zahradziska wpadł na drzewo 18-letni Zbigniew T. z Kościeliska. Doznał wielu poważnych ran szarpanych brzucha oraz urazu miednicy. O niezwykłym szczęściu mogą mówić młode taterniczki z Warszawy, 22-letnia Małgorzata A. i 22-letnia Helena D., które w dniu 6 lutego wybrały się na łatwą grań zbiegającą z Małego Koziego Wierchu w kierunku przełęczy Schodki. W pewnej chwili pękł śnieżny nawis, na którym znajdowały się taterniczki i runął wraz z nimi w kierunku Dolinki Pustej, wywołując sporą lawinę śnieżną. Masy śniegu skręciły w prawo, przez co znajdujące się na wierzchu lawiny taterniczki niewątpliwie uniknęły śmierci w skałach. Po 200-metrowym locie wylądowały w miękkim śniegu odnosząc lekkie kontuzje stawów skokowych. Tak szczęśliwe zakończenie groźnej przygody jest niemal niewiarygodne. 12 i 13 lutego w rejonie Hali Gąsienicowej poszukiwano aż dwóch samotnych turystów. 18-letni Mirosław A. nie powrócił z wycieczki na Kościelec, a 17-letni Robert S. nie dotarł na Halę Gąsienicową z Kuźnic. Alarm okazał się zbędny. Późno w nocy obaj turyści dotarli do "Murowańca". 12 lutego ze stoków Świnicy zabrano na pokład śmigłowca 22-letnią Annę Katarzynę D. z Wrocławia, która obsunęła się z zalodzonej ścieżki doznając licznych ran głowy. Śmigłowiec pilotował kpt. Janusz Siemiątkowski, a wyprawą ratunkową kierował Maciej Gąsienica. 13 lutego podczas wspinaczki w Kominie Węgrzynowicza w rejonie Wołowego Grzbietu, odpadł doznając kontuzji głowy 23-le2ni Zdzisław C. z Krakowa. Z pomocą kolegów dotarł do schroniska, skąd przetransportowany został do szpitala. 13 lutego, po biwaku, kontynuowali wspinaczkę płn.-zach. ścianą Niżnich Rysów młodzi taternicy z Warszawy - Marian K. i Tomasz Ł. W pewnej chwili jeden z nich obsunął się po śniegu, gubiąc czekan. Ponieważ był to cenny, francuski "chacal", taternicy postanowili zejść po niego. Gdy dotarli do czekana, stwierdzili, że jest za późno na dalsze wspinanie, a 40-metrowa lina jaką posiadali, utrudniała wycofanie się zjazdami. Zawezwali pomoc. 15 lutego Horska Służba zwróciła się do GOPR o pomoc, w postaci śmigłowca, podczas bardzo trudnej akcji ratunkowej na Ganku, gdzie ulegli wypadkowi dwaj taternicy polscy 25-letni Krzysztof Mosingiewicz z Torunia i 35-letni Janusz Lerch z Gdańska. Niestety, gęsta mgła uniemożliwiała skorzystanie ze śmigłowca, zaś akcję przeprowadzili ratownicy HS. Trudno jest odtworzyć przebieg tej niezwykłej tragedii, jaka wydarzyła się na płn. filarze Ganku. Po czterech dniach wspinaczki ratownicy HS wydobyli na wierzchołek Ganku tylko jednego taternika, Janusza Lercha, z oznakami życia. Niestety, podczas transportu Lerch zmarł. Zwłoki Mosingiewicza odnaleźli polscy taternicy 15 maja, pod ścianą filara Ganku. Prawdopodobnie spadł on podczas zjazdu, ściągając linę, co unieruchomiło jego partnera w ścianie, ok. 150 metrów pod szczytem. 2 marca ok. godz. 11.00 do Doliny Kościeliskiej , udali się - z zamiarem robienia zdjęć - 24-letni Piotr Górniak z Warszawy i 22-letnia Anna Justyna Tomczyk z Otrębusów. Od tamtej pory wszelki ślad po nich zaginął, mimo iż przeprowadzano dziesiątki wypraw poszukiwawczych. Wielokrotnie penetrowano teren ze śmigłowca, przeszukiwano jaskinie, psy lawinowe uczestniczyły w akcjach na lawiniskach. W chwili, gdy drukujemy tę wiadomość od wypadku zaginięcia minęło już 2,5 roku. W historii wypadków tatrzańskich zdarzały się nierozwiązane zagadki zaginięć, dotyczyły one jednak turystów samotnych. Jest to pierwsza nie rozwiązana dotychczas tajemnica zaginięcia dwojga turystów. 2 marca na pierwszym wyciągu drogi ścianą Cubryny (tzw. "zetki") spadli po śniegu Maciej R, z Bydgoszczy i 32-letni Maciej Kmiećkowiak z Barcina. Wypadek wynikł z błędów asekuracji, jednakże zdarzył się w terenie łatwym (I-II). Niezwykle pechowym zbiegiem okoliczności Kmiećkowiak uderzył głową w kamień, ponosząc śmierć na miejscu. Jego kask używany na budowach spadł w czasie upadku. R. wyszedł z wypadku bez szwanku. 16/17 marca spod Kopy Spadowej sprowadzono dwóch taterników, którzy obawiając się lawin, wycofywali się z płn-zach. ściany Niżnich Rysów drogą bardzo okrężną, wcale niełatwą. Byli to: 41-letni Marian J. i 43-letni Edward S., obaj z Nowego Targu. 21 marca GOPR powiadomione zostało przez rodzinę, iż 33-letni Henryk Wengland z Częstochowy nie powrócił z Tatr, dokąd wyjechał prawdopodobnie 26 stycznia. Meldunek ten skojarzono z faktem odnalezienia w rejonie Polany Strążyskiej kurtki przypominającej kurtkę, w jakiej wyruszył zaginiony. Tam też skierowano poszukiwania. Zwłoki Wenglanda odnaleziono w dniu 28 marca w bocznej dolince Białego. Nie wyklucza się samobójstwa. 8 kwietnia podczas próby zjazdu na nartach żlebem spadającym spod Miedzianego na stronę Pięciu Stawów (skala taternicka I-II) przewrócił się i spadł ok. 300 metrów 28-letni Bronisław Czarkowski z Kęt. Mimo bardzo szybkiej pomocy obserwujących zjazd narciarzy oraz lekarza; przybyłego śmigłowcem w kilka minut po wypadku, narciarz zmarł w wyniku poważnych urazów czaszki. 10 kwietnia z płn-zach, ściany Niżnich Rysów sprowadzono turystę, który zaopatrzony w raki i czekan wybrał się samotnie na niełatwą taternicką drogę. O wspinaczce nie miał pojęcia, miał natomiast wiele szczęścia. Parokrotnie obsuwał się, zawsze lądując szczęśliwie w śniegu, wreszcie spędził w ścianie noc. Rano niefortunny "taternik" zacząć wzywać pomocy. 13/18 kwietnia w rejonie Doliny Chochołowskiej poszukiwano dwóch 18-letnich turystów: Wojciecha C. z Warszawy i Piotra K. ze Świdra, którzy nie powrócili z Rakonia. Jak się okazało nazajutrz, młodzi turyści zbłądzili we mgle i zeszli na słowacką stronę. 19 kwietnia w Dolinie Pięciu Stawów obsunęła się po śniegu turystka., 25-letnia Anna G, z Warszawy, doznając wielu obrażeń. 21/22, kwietnia z grani Zmarzłych Czub sprowadzono 19-letnią Małgorzatę P. z Warszawy i 18-letniego Michała Z. z Warszawy, którzy pobłądzili na Orlej Perci. Wskutek zapadających ciemności zaczęli wzywać pomocy. 30 kwietnia w Jaskini Śnieżnej, na głębokości 300 metrów, złamał rękę uczestnik wyprawy jaskiniowej z Wrocławia 22-letni Jan S. Niełatwa akcja wydobycia rannego na powierzchnię przebiegła sprawnie, dzięki wydatnej pomocy samego rannego, który mimo poważnej kontuzji ogromnie starał się dopomóc ratownikom. 30 kwietnia na Hali Pisanej, ok. 200 metrów od drogi, natrafiono na zwłoki młodego mężczyzny. Był to 22-letni Marek Stanisław Kuchta z Dąbrowy Górniczej, nie poszukiwany przez GOPR. Ciało leżało tam prawdopodobnie od kilku dni. Przyczyna śmierci nie jest znana. Lato 1981 3 maja kierownictwo "Murowańca" powiadomiło GOPR o zaginięciu turysty. Jego plecak oraz legitymację na nazwisko Sławomir Żugaj, lat 34, z Warszawy, znaleziono w pokoju, w którym zamieszkiwał. Wyszedł na wycieczkę w niewiadomym kierunku prawdopodobnie 5 maja, kiedy to widziano go po raz ostatni. Po trzydniowych poszukiwaniach ratownicy GOPR odnaleźli zwłoki zaginionego turysty, który spadł z Koziej Przełęczy Wyżniej na północną stronę i poniósł śmierć na miejscu. 20 czerwca, podczas pokonywania Orlej Perci, 23-letni Krystian N. z Jemielnicy spadł po śniegu spod Zamarłej Turni na Zmarzłą Przełęcz doznając wielu poważnych urazów (rany twarzy, uszkodzenie kości czaszki, zwichnięcie stawu barkowego). Rannego przetransportowano do szpitala śmigłowcem. 22 czerwca podobny wypadek wydarzył się pod Giewontem. 29-letni Mirosław K. z Łodzi spadł schodząc z wierzchołka i pokaleczył się dotkliwie. 28/29 czerwca spod wierzchołka I Tomkowej Igły wyprowadzono w bezpieczne miejsce taterników: Elżbietę R. z Kamiennej Góry, Marka P. z Wałbrzycha i Marka P. z Warszawy, którzy po licznych perypetiach podczas próby przejścia środka płn. ściany I Igły zmuszeni byli biwakować. 9/10 lipca ze ścieżki na Krzyżne od strony Pięciu Stawów sprowadzono do schroniska wyczerpanych i przemoczonych 39-letnią Małgorzatę G. i 23-letniego Andrzeja Z., oboje z Warszawy. Turyści przebyli grań Wołoszyna i zaskoczeni zostali mgłą, deszczem i zapadającymi ciemnościami. 17 lipca z dolnych partii Żlebu Kulczyńskiego wyprowadzono 20 letnią Leokadię O. z Przemkowa, która zgubiła szlak i próbowała schodzić eksponowanymi zerwami żlebu. 17 lipca ze ścieżki wiodącej na przełęcz Karb znad Czarnego Stawu spadła 19-letnia Anna K. z Białegostoku. Z podejrzeniem wstrząsu mózgu i licznymi drobniejszymi urazami przetransportowana została śmigłowcem do szpitala. 20 lipca spadający głaz uderzył turystę, 17-letniego Zbigniewa G. z Grajewa, podchodzącego pod Kondracką Przełęcz. Turysta doznał kontuzji miednicy. 24 lipca w Dolinie Małej Łąki odłączył się od rodziców 13-letni Krzysztof B. z Warszawy i wyruszył w góry. Zaniepokojeni rodzice zwrócili się do GOPR, prosząc o wszczęcie poszukiwań, jako że nawoływania i prowizoryczne poszukiwania nie odniosły skutku. Patrol GOPR napotkał chłopca, który samotnie przeszedł trasę: Przysłop Miętusi- Kobylarz - Małołączniak - Kopa Kondracka i schodził na Halę Kondratową. 26-29 lipca w rejonie Chochołowskiej poszukiwano 27-letniego Henryka W. z Krakowa,. który w godzinach późno popołudniowych wyruszył na spacer na Bobrowiecką Przełęcz. Jak się okazało 3 sierpnia turysta zatrzymany został przez władze czechosłowackie za przekroczenie granicy. 6 sierpnia podczas schodzenia z Mięguszowieckiego Szczytu Wielkiego na Hińczową Przełęcz spadł z przełączki znajdującej się powyżej Mięguszowieckiej Turniczki 18-letni Mirosław Zeman z Bielska-Białej. Taternik poniósł śmierć na miejscu. Główną przyczyną wypadku była nieznajomość terenu. Taternicy: Ireneusz R., Sławomir N. oraz Mirosław Zeman zaczęli schodzić ze wspomnianej przełączki na północ, mniemając iż znajdują się na Hińczowej Przełęczy. 7 sierpnia aż dwie turystyki doznały udaru słonecznego w górach. Dzień był wyjątkowo upalny. Były to 23-letnia Grażyna G. z Tych oraz 25-letnia Cecylia K. z Jawora. 3 sierpnia podczas pokonywania uskoku Niebieskiej Turni odpadł doznając poważnego złamania podudzia 22-letni Wojciech M. z Pruszkowa. Wypadek wydarzył się w godzinach popołudniowych, wobec czego pomoc śmigłowca ograniczyła się tylko do transportu ratowników opodal miejsca wypadku. Akcja trwała do późnych godzin nocnych. 7 sierpnia na polanie Kosarzyska złamała nogę 73-letnia Albina C. z Ratułowa. Wypadek zdarzył się podczas pasienia krów. 10 sierpnia, podczas schodzenia z Pleców Mnichowych, 29-letnia Barbara W. z Lublina upadła na ścieżce doznając licznych obrażeń. Wypadek był wyjątkowo pechowy, bowiem taterniczka schodziła z Mnicha po pokonaniu w dobrym stylu "Wariantu R". 14 sierpnia na Grzesiu straciła przytomność 16-letnia Joanna R. z Krakowa. W tym samym dniu przetransportowano do szpitala z Wyżniej Polany Chochołowskiej 35-letnią Teresę S. z Warszawy z podejrzeniem zawału serca. Dzień był upalny. 14 sierpnia na II wyciągu drogi Pilcha na płd. ścianie Zamarłej Turni odpadł i wyrwał ze stanowiska swego partnera młody taternik z Wrocławia. Obaj wspinacze: 19-letni Wojciech N. i 2l -letni Andrzej, K. spadli ponad 40 metrów, raniąc się dotkliwie. Podczas wypadku Andrzej K. doznał złamania kręgosłupa. 15 sierpnia zdarzył się niecodzienny wypadek na płn. ścianie Giewontu. 24-letni Rajmund C. z Gdańska próbował powtórzyć wyczyn nowotarżanina Gigonia i dokonać lotu na lotni z Giewontu. Niestety, w chwilę po starcie, C. runął w dół na oczach dziesiątków turystów, znajdujących się na szczycie. Niezwykle szczęśliwym zbiegiem okoliczności lotnia zaczepiła się o jedną z półek północnej ściany i utrzymała człowieka. Rajmund C. złamał obie ręce; co w tej sytuacji trzeba uznać za szczęśliwe zakończenie groźnej przygody. Również 18 sierpnia startujący z Gęsiej Szyi na lotni 25-letni Henryk K, z Katowic, niefortunnie wylądował na Rusinowej Polanie. Z podejrzeniem obrażeń wewnętrznych (krwotok) przetransportowany został do szpitala. 18 sierpnia ze stoków Błyszcza sprowadzono dwóch studentów z Końskiego, 21- letniego Janusza D. i 22-letniego Bogdana Ł. osłabionych do tego stopnia, że nie byli stanie iść o własnych siłach. Studenci byli po prostu bardzo głodni. Pokonali dużą trasę nie jedząc śniadania i nie zabierając ze sobą nawet kromki chleba. 23 sierpnia w Dolinie za Mnichem zmarł nagle na serca 42-letni Wilkosz z Grójca. 26 sierpnia z Doliny Pięciu Stawów - transportowano śmigłowcem do szpitala 57-letniego Henryka B. z Poznania, u którego lekarz rozpoznał zawał serca. 26/27 sierpnia poszukiwano w rejonie Zawratu 40-letniej Barbary S. i 61-letniego obojga z Warszawy, którzy wyszli z Pięciu Stawów i nie dotarli na Halę Gąsienicową. Okazało się, iż turyści, obawiając się zaśnieżonego Zawratu, szli okrężną drogą przez Polanę Waksmundzką. 28 sierpnia HS powiadomiła GOPR o zaginięciu uczestnika obozu taternickiego przy Jamskim Stawie. Wedle informacji wyruszył on w kierunku Zadniego Mnicha. Dwudniowe poszukiwania w padającym śniegu i mgle nie dały rezultatów. Jak okazało się 5 września, 27-letni Włodzimierz Majchrzak z Łodzi zmarł z zimna i wyczerpania błądząc nad Hińczowym Stawem. Jego ciało odnaleźli turyści słowaccy. Niemal w tym samym czasie, a więc dniach 29 i 30 sierpnia poszukiwano w rejonie Rysów 26-letniego Zbigniewa Ciszewskiego ze Skierniewic, który nie zeszedł z Rysów do Morskiego Oka. Ponieważ oczekiwali na niego znajomi, stało się jasne, iż uległ wypadkowi. Niestety, fatalna pogoda i duży opad śniegu spowodowały, że poszukiwania przerwano do 6 września kiedy to poprawiła się pogoda. W tym że dniu ratownicy odnaleźli zwłoki Ciszewskiego, tkwiące w jednym ze żlebów wschodniej ściany, Rysów, ok. 150 metrów poniżej wierzchołka. Przypuszcza się, iż nieszczęsny turysta spadł z nawisem podczas przechodzenia eksponowanego odcinka. Transport zwłok przeprowadzono w dniu 7 września. 6 września nie powrócili ze wspinaczki Kominem Drewnowskiego na Kościelcu dwaj młodzi taternicy z Warszawy: Jan G. i Zbigniew Z. Patrole ratownicze nawiązały kontakt z taternikami, których pogoda zmusiła do nieprzygotowanego biwaku w ścianie. 18 września ratownicy penetrowali zbocza Antałówki. Poszukiwania te zorganizowano na prośbę rodziców Piotra Górniaka i Justyny Tomczyk (zaginionych 2 marca 1980), które to miejsce wskazał zrozpaczonym rodzicom... różdżkarz-wróżbita. Jak było do przewidzenia poszukiwania nie dały rezultatów. 2 października w Żlebie Kulczyńskiego zabłądził 31-letni Janusz C. z Warszawy. Turystę wyprowadzono ze znacznych trudności terenowych. 12 października na Orlej Perci w rejonie Małej Buczynowej Turni spadł 26-letni Zbigniew L. z Poznania, doznając wielu obrażeń. Mimo ran, dotarł sam do schroniska na Hali Gąsienicowej, skąd przewieziony został do szpitala. Z i m a 1981/1982 Omawianie sezonu zimowego 81/82 rozpoczynamy pierwszym wypadkiem narciarskim, jakiemu uległ 12-letni Sławomir Giewont z Zakopanego, podczas jazdy na Gubałówce 25 października. Również poniższe wypadki i akcje ratunkowe, mimo miesięcy - jesiennych, nastąpiły w warunkach zimowych. 25 października w śnieżycy i wichurze spędziły noc na Zawracie trzy niedoświadczone turystki: 24-letnia Krystyna W. z Brzezin, 23-letnia Agnieszka K. z Trzemeśni oraz 23-letnia Bogusława T. z Dąbrowy Górniczej. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności najzupełniej bezradne i bezsilne dziewczęta napotkali turyści idący nazajutrz przez Zawrat do Pięciu Stawów. Oni też zorganizowali pomoc. 25/26 października na żółtym szlaku wiodącym do Pańszczycy z Hali Gąsienicowej i na zielonym, wiodącym na Polanę Waksmundzką, poszukiwano pracownika stacji PAN na Hali Gąsienicowej -21-letniego Marka Marszowskiego z Krakowa, który wybrał się na spacer w tamten rejon i nie powrócił na pomiary meteo o godz. 19.00. Wiatr, mgła, śnieżyca i ciemności utrudniały poszukiwania. Chwilami tylko natrafiano na pojedyncze ślady. Dopiero nazajutrz pies lawinowy "Bućko" odnalazł zwłoki poszukiwanego, częściowo zasypane śniegiem, 60 metrów powyżej zielono znakowanej ścieżki, nad Żółtym Potokiem. Turysta zmarł z zimna i wyczerpania. 4 listopada spod Zawratu spadł po śniegu w stronę Zmarzłego Stawu 23-letni Andrzej W. z Gdańska, tłukąc się dotkliwie. 12 listopada ze schroniska w Roztoce przewieziono do szpitala pracownicę schroniska, 20-letnią Krystynę M., która zaczęła rodzić. Dziecko przyszło na świat dosłownie w kilka minut po dotarciu do szpitala. 28 listopada troje turystów wybrało się z Morskiego Oka do Pięciu Stawów szlakiem przez Opalone. Fatalne warunki sprawiły, iż dwoje turystów powróciło do Morskiego Oka, jednakże 30-letni Kazimierz Lipiński z Krakowa poszedł sam dalej. Gdy wieczorem nie wrócił, wszczęto poszukiwania. Z relacji towarzyszy zaginionego okazało się, iż wszyscy troje dotarli na Kępę, skąd (nie znając zupełnie terenu) usiłowali schodzić do Doliny Roztoki. Lipiński postanowił zjechać na spodniach i momentalnie znikł z oczu towarzyszy. 29 listopada w jednym ze żlebów Świstówki odnaleziono zwłoki Lipińskiego, który poniósł śmierć na miejscu, spadając eksponowanym żlebem ponad 150 metrów. 30 listopada - 2 grudnia w rejonie Doliny Cichej, Hali Gąsienicowej i Pięciu Stawów poszukiwano 30-letniego Marka Willa z Zakopanego, który 30 listopada wyruszył samotnie w góry, planując Świnicę i Walentkową Grań. Po dziś dzień nie natrafiono na ślad zaginionego, mimo iż do akcji włączyła się HS oraz żołnierze WOP. 10 grudnia podczas schodzenia ze Skrajnego Granatu silnie odmroził twarz i stopy 23-letni Tomasz B. z Warszawy. 19 stycznia ratownicy GOPR przetransportowali ze stoków Kotelnicy do kostnicy zwłoki 21-letniego Józefa Bachledy Tadziaka z Zakopanego, który popełnił samobójstwo przez powieszenie. 25 stycznia podczas wspinaczki na Wielkiej Turni spadł i złamał nogę Andrzej D. z Warszawy. Wypadek zdarzył się na prawo od filara. Akcja ratunkowa należała do niełatwych. 17 lutego poszukiwano 27-letniego Piotra K. z Roztoki, który wybrał się z Hali Gąsienicowej do Roztoki szlakiem przez Polanę Waksmundzką i do późnych godzin wieczornych nie dotarł do schroniska. 18 lutego nad ranem napotkano poszukiwanego, skrajnie wyczerpanego, na drodze z Palenicy Białczańskiej do Roztoki. Nie znając dokładnie trasy Piotr K. wielokrotnie błądził i gubił szlak. 20/21 marca w rejonie Czerwonych Wierchów patrole ratownicze szukały 57-letniego wczasowicza Mariana H. z Warszawy, który nie powrócił z wycieczki w tamten rejon. Jak się okazało, Marian H. zbłądził na Małołączniaku i zeszedł do Cichej, gdzie nocował w szałasie Pod Jaworem. 22 marca w rejonie Doliny Białego poszukiwano Ireny A., która wyszła z domu w Zakopanem w samobójczych zamiarach. Wieczorem okazało się, iż niezrównoważona psychicznie kobieta zrealizowała swój plan we własnym domu. 26 marca z górnych partii Doliny Białego sprowadzono dwóch nietrzeźwych turystów z Opola: Andrzeja B. i Andrzeja C., którzy z chwilą zapadnięcia ciemności gromko wzywali pomocy. 29 marca podczas nietrudnej wspinaczki prawym żlebem płd. ściany Koziego Wierchu spadł, wyrywając ze stanowiska asekuracyjnego swoją żonę, 29 letni Krzysztof J. z Warszawy. O wypadku powiadomiła GOPR żona, 28-letnia Dobromiła J., która mimo licznych urazów zdołała dotrzeć do schroniska w Pięciu Stawach. Oboje zostali przetransportowani do szpitala, przy czym stan Krzysztofa J. był bardzo poważny (uraz czaszki). O dużym szczęściu mogą mówić taternicy, którzy 10 kwietnia wybrali się na Hińczową Przełęcz przez Mały Kocioł Mięguszowiecki. Lawina pyłowa strąciła pięć osób. Troje zdołało zatrzymać się nad lodospadem Małego Kotła, dwoje spadło przez lodospad, aż pod ścianę. W wyniku groźnego lotu 23-letnia Aida S. z Warszawy doznała lekkiego wstrząsu mózgu i złamania kości nosowej; zaś 28-letni Włodzimierz J, z Poznania - skręcił nogę w kostce. W tym miejscu rzadko kiedy wypadki miały tak szczęśliwy finał. 12 kwietnia spod Buczynowej Turniczki sprowadzono dwóch taterników: 20-letniego Jacka J. z Legionowa i 21-letniego Marka W. z Warszawy. Młodzi ludzie byli lekko odmrożeni po przebytym biwaku, jeden zaś potłuczony wskutek odpadnięcia podczas wspinaczki. 3 kwietnia lawina strąciła dwóch taterników z Krakowa spod Białczańskiej Przełęczy Wyżniej na Czarny Staw. W wyniku upadku 38-letni Kazimierz L. i 31-letni Zbigniew M. doznali niegroźnych urazów, wymagających jednak interwencji szpitalnej. 25 kwietnia, w miejscu, gdzie nartostrada z Kondratowej przybliża się do szlaku pieszego, idący do schroniska ratownicy natrafili na zwłoki młodego człowieka. Był to 21-letni Zbigniew Sadzikowski z Gdyni. Przyczyna śmierci nie została dokładnie ustalona, choć przypuszcza się, iż spowodowało ją wychłodzenie organizmu. 30 kwietnia czteroosobowy zespół taternicki pokonywał płd-wsch. grzędę Koziego Wierchu. W górnych partiach taternicy weszli w żleb, podcinając potężną lawinę, która zniosła ich aż do Pustej Dolinki. W wyniku 250-metrowego lotu 36-letni Roman Gutkowski z Włocławka i 21-letni Tadeusz Waśniewski z Grudziądza ponieśli śmierć, dwaj pozostali: 30-letni Jerzy G. z Torunia i 32-letni Grzegorz D. z Torunia z licznymi obrażeniami przetransportowani zostali do szpitala. W dniu wypadku ogłoszony był w Tatrach alarm lawinowy, a zagrożenie śnieżne było wyjątkowe. Krystyna Sałyga-Dąbkowska Data utworzenia: 04/11/2008 : 08:23 Komentarze
|
|
Historia Taternictwa
Góra