Kroniki TOPR - Kroniki 1982-1983

Zima 1982/1983.

11 grudnia rozpoczęły się długotrwałe poszukiwania 22-letniego mieszkańca Zielonej Góry studenta Uniwersytetu Warszawskiego, Sławomira Starynowicza, który 9 grudnia wyszedł na samotną wycieczkę w góry. Poszukiwania zakrojone bardzo szeroko prowadzono niemal do świąt Bożego Narodzenia, kiedy to opady śniegu uniemożliwiły dalszą penetrację terenu. Nie natrafiono na żaden ślad zaginionego.



27 grudnia podczas pokonywania górnych partii filara Cubryny spadł z nawisem śnieżnym 21-letni Andrzej P. z Gliwic. Jego towarzysz zszedł do Popradzkiego Stawu, skąd powiadomił GOPR. Akcja ratunkowa, odbywała się w stałym zagrożeniu lawinowym. Dopiero nazajutrz rano na Zadniej Galerii Cubryńskiej odnaleziono Andrzeja P, wyczerpanego i przemarzniętego, lecz żywego. Narzekał na ból biodra i miednicy.
Podczas transportu rannego lawina spod Kieszonkowych Turni porwała grupę ratowników i rannego, znosząc ich żlebem ok 120 m Masy śniegu uszkodziły tobogan i porwały część sprzętu, obyło się jednak szczęśliwie bez poważniejszych obrażeń.

28 grudnia lawina porwała dwójkę turystów z progu Doliny Pięciu Stawów Jeden zdołał się zatrzymać i pobiegł do schroniska meldując, iż jego towarzysz Krzysztof T. z Warszawy zniesiony został przez masy śniegu niemal na dno Roztoki. Mimo grozy sytuacji Krzysztof T. przez cały czas spadania znajdował się na wierzchu lawiny, dzięki czemu wyszedł z wypadku z życiem.

28 grudnia w późnych godzinach wieczornych spod Małego Kościelca sprowadzono wyczerpanego i przemarzniętego taternika. Jak się okazało, Jarosław K. z Krakowa schodząc z Kościelcowej Przełęczy zmylił drogę i utknął w gęstych kosówkach, skąd nic był w stanie się wydostać.

29 grudnia ok. godz. 11.00 lawina śnieżna z Głębokiego Żlebu (zwanego popularnie Żlebem Żandarmerii) porwała dwoje turystów znajdujących się na szosie. Mężczyzna zdołał sam wydostać się ze śnieżnego pyłu, towarzysząca mu Barbara Wiland z Warszawy zagarnięta została przez śnieg. Lawina przewaliła się przez szosę, potok i zatrzymała pod lasem. Poszukiwania odbywały się w ciągłej groźbie nowej lawiny, we mgle i padającym śniegu. Dopiero wieczorem odnaleziono nieszczęsną turystkę, wyrzuconą przez podmuch poza lawinisko. Turystka poniosła śmierć uderzając głową o kamienie. W poszukiwaniach uczestniczyło 50 ratowników oraz psy, które wydatnie przyczyniły się do odnalezienia ofiary. Żleb Żandarmerii słynie z wielkich lawin, jednakże wypadek śmiertelny zdarzył się tu po raz pierwszy.

29 grudnia zjeżdżając nartostradą z Hali Gąsienicowej 29-letni Jacek J. z Krakowa utracił panowanie nad nartami i uderzył głową o pień drzewa. W stanie ciężkim przetransportowany został do szpitala.

30 grudnia spadła nowa lawina na szosę wiodącą do Morskiego Oka, tym razem z Białego Żlebu 26-letni Piotr B. z Poznania, znajdujący się na szosie w chwili zejścia lawiny, został zagarnięty przez śnieg, jednakże zdołał sam oswobodzić się ze śnieżnych zwałów.


l stycznia 1983 r z Doliny Pięciu Stawów zniesiono 20-letnią Dorotę N. z Tarnowa z podejrzeniem zapalenia płuc.

17 stycznia wyruszyli z Kuźnic na Halę Gąsienicową. 31-letni Adam M. ze Szczecina i 33-letni Henryk K. z Leszczyn, gdy nie dotarli do schroniska, wieczorem ich znajomi wszczęli alarm. Turystów odnaleziono na trawersie Kopy Królowej Wyżniej, gdzie tkwili ok pięć godzin, bojąc się poruszać we mgle i nie mając pojęcia, gdzie się znajdują.

22 stycznia również nie dotarł do Murowańca 40-letni Henryk G z Zielonki, który - mimo mgły i zamieci - uparł się iść na Halę przez Skupniów Upłaz. Jednakże warunki okazały się silniejsze od uporu i zmusiły Henryka G. do odwrotu. Jak okazało się w nocy, zawrócił do Zakopanego.

15 lutego wracając po wspinaczce spadł z Małej Galerii Cubryńskiej do Mnichowego Żlebu 25-letni Włodzimierz Kierzak z Legnicy. Zmarł podczas akcji ratunkowej na skutek ciężkich obrażeń głowy i kręgosłupa.

16 i 17 lutego w rejonie Czerwonych Wierchów poszukiwano 22-letniego Wojciecha G. z Bydgoszczy, który nie wrócił z wycieczki w góry Jak się okazało, poszukiwany zabłądził i zeszedł na stronę słowacką.

16/17 lutego poszukiwano czterech taterników, którzy nic wrócili grani Walentkowej. Odnaleziono ich w jamie śnieżnej w Dol. Wierchcichej, przy czym 27-letni Mieczysław B. Z Olsztyna znajdował się w stanie krytycznym, na skutek wychłodzenia i wyczerpania. Również pozostali taternicy byli silnie odmrożeni, nieprzygotowany biwak miał miejsce przy bardzo silnym mrozie i wietrze.
Na najwyższe uznanie zasłużył w tej akcji pilot śmigłowca, kpt Janusz Siemiątkowski, decydując się na lot w tych warunkach. Niewątpliwie jednak dzięki transportowi śmigłowcem Mieczysław B. żyje.

18 i 19 lutego poszukiwano 54-letniej Marii Górnej z Poznania, która nie powróciła z wycieczki w Tatry Zachodnie. Poszukiwania przyniosły rezultat, na Litworowej Przełęczy w masywie Czerwonych Wierchów odnaleziono ciało poszukiwanej. Przypuszczalnie zmarła z wyczerpania i chłodu.

8 marca przeszukiwano lawinisko w Kotle Gąsienicowym, na skutek informacji naocznego świadka zejścia lawiny. Twierdził on mianowicie, iż widział przed wypadkiem dwoje turystów podążających do góry. Mimo dokładnej penetracji niezbyt grubych zwałów śniegu nie natrafiono na nikogo zasypanego.
W tym samym dniu, wieczorem, do ratowników sondujących lawinisko dotarła wiadomość, że na Skupniowym Upłazie zasłabł turysta. Ratownicy natychmiast udali się na nartach na wspomniane miejsce. Okazało się jednak, ze 56-letni Edward Żukowski z Gliwic zmarł na zawał serca.

10 marca zjeżdżający w ciemnościach z Kasprowego na Hale Gąsienicową dwaj narciarze z Warszawy, Jan K. i Marian G. zabłądzili we mgle. Ratownicy odnaleźli ich w okolicy Zielonego Stawu.

17 marca na grani Świnicy biegnącej w kierunku Walentkowego Wierchu utknął samotny taternik Marek W. z Gliwic. Wychłodzonego i bardzo wyczerpanego przetransportowano śmigłowcem do szpitala.
17 marca 24-letni Marek S z Mielca spadł ze stoków Błyszcza ok. 300 metrów na południową stronę, odnosząc tylko lekką kontuzję nogi. Sam wyszedł na grań i zaczął schodzić z Pyszniańskiej Przełęczy, gdzie napotkał ratowników śpieszących z pomocą.

2 kwietnia z direttissimy Raptawickiej Turni zwieziono 23-letniego Piotra W. z Zakopanego, który tkwił w ścianie od poprzedniego dnia, nie mogąc poradzie sobie z trudnościami drogi. Jego towarzysz ukończył wspinaczkę, zabezpieczył Piotra W i zwrócił się do GOPR o pomoc.

4 kwietnia przetarta lina zjazdowa uniemożliwiła wycofanie się z wariantu "R" 21-letniemu. Krzysztofowi J. z Warszawy. O zaistniałej sytuacji powiadomił dyżurnego ratownika przy Morskim Oku partner Krzysztofa J, 21-letni Maciej R. z Warszawy, informując jednocześnie, iż pozostawił towarzysza na tzw półkach. Akcja ratunkowa ograniczyła się do założenia lin poręczowych, po których niefortunny taternik wydostał się w łatwy teren.

5 kwietnia, zjeżdżając na siedzeniu żlebem spod Miedzianego na Morskie Oko, złamała nogę taterniczka 28-letnia Emilia M. z Warszawy.

8 kwietnia nad Stawem Smreczyńskim natrafiono na zwłoki mężczyzny. Przypuszczalnie 21-letni Kazimierz Z. z Krakowa popełnił samobójstwo, wieszając się na drzewie.

24 kwietnia 40-letni Jan K. z Warszawy usiłował zejść na Pisaną żlebem Żeleźniak. Spadł na śliskich płytach raniąc obie nogi i tłukąc biodro.

27 kwietnia ratownicy Grupy Tatrzańskiej pomagali gasić pożar lasu pod Turbaczem.

29/30 kwietnia ratownicy oraz żołnierze WOP poszukiwali pracownika słowackiej służby leśnej Milana H., który nie powrócił z obchodu lasu w Dolinie Białej Wody. Odnaleziono go w lesie, w pobliżu Wanty.


Krystyna Sałyga-Dąbkowska


Data utworzenia: 04/11/2008 : 08:58
Ostatnie zmiany: 04/11/2008 : 13:45
Kategoria : Kroniki TOPR
Strona czytana 566 razy


podglšd wydruku podglšd wydruku     Wersja do druku Wersja do druku

Komentarze


Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.
Bądź pierwszy!


Turystyka Taternictwo

Zamknij Historia Taternictwa

Ratownictwo historia

Zamknij Kroniki TOPR

Galerie
^ Góra ^