Kroniki TOPR - Kroniki 1986
2 stycznia z Kotła Goryczkowego sprowadzono 13-letnią Kingę G. z Warszawy, która "zgubiła się" podczas zjazdu z rodzicami z Kasprowego Wierchu.

4 stycznia spod Sanktuarium Kazalnicy zsunęła się lawina śnieżna, zasypując dwóch taterników. 28-letni Marek Skrzypczyński z Poznania poniósł śmierć, jego towarzysz zdołał się uratować.

6 stycznia podczas wspinaczki na Granaty zwichnął nogę 25-letni Jarosław N. z Warszawy.

13 stycznia w tzw. Kominie Drege'a na Granatach poniósł śmierć instruktor taternictwa, 28-letni Wojciech Gawęda z Gdańska. Wypadek nastąpił podczas manipulacji na stanowisku asekuracyjnym. Dwaj młodzi adepci taternictwa wyszli z wypadku z lekkimi obrażeniami. Przyczyną tragedii był - niewątpliwie - wybór zbyt trudnej drogi, a także błędy w asekuracji.

18 stycznia wieczorem nie powrócili z planowanych wspinaczek w rejonie Granatów czterej taternicy z Warszawy. Wobec fatalnych warunków atmosferycznych (mgła, wiatr, opad śniegu), zdecydowano wyruszyć z pomocą.
Podczas organizacji wyprawy do schroniska na Hali Gąsienicowej dotarł 25-letni Piotr K., informując, iż pozostawił swego partnera pod Małym Kościelcem w stanie skrajnego wyczerpania.
Według jego słów taternicy przebyli tzw. prawe żebro na Granatach. Podczas drogi powrotnej jego towarzysz narzekał na zmęczenie i zimno, przewracał się, wreszcie odmówił dalszego marszu. Ratownicy odnaleźli 26-letniego Tadeusza Żebrowskiego, niestety martwego. Będący na wyprawie lekarz stwierdził zgon, prawdopodobnie w wyniku wychłodzenia organizmu.
Część ratowników rozpoczęła transport zwłok, pozostali wyruszyli w stronę żlebu Wójcika i Bracha, gdzie mieli wspinać się dwaj pozostali taternicy.
Dopiero nad ranem ratownicy dotarli do tkwiących w żlebie taterników, zastając sytuację rozpaczliwą: przysypany śniegiem Paweł Siekierski nie żył, Krzysztof K. był straszliwie wyczerpany. Przyczyny tej niezwykłej tragedii były bardzo proste. Taternicy wyruszyli w góry bezpośrednio po przyjeździe do Zakopanego (nieprzespana noc), mimo niepewnej pogody i dużego zagrożenia lawinowego. (III st). Wszyscy byli ubrani lekko, co w wyniku popołudniowego załamania pogody spowodowało szybkie wychłodzenie organizmów.

28 stycznia, podczas podchodzenia pod tzw. kuluar Kurtyki w rejonie Mnicha, dwójka taterników z Krakowa spowodowała zejście lawiny, która zniosła ich ok. 100 metrów. 24-letni Janusz K. doznał kontuzji nogi, jego partner wyszedł z opresji cało.

2/3 lutego w rejonie Cubryny poszukiwano dwóch taterników z Krakowa, którzy nie powrócili wieczorem do schroniska przy Morskim Oku, mimo że widziano ich o 12.00 na szczycie Cubryny. Jak okazało się nazajutrz, Igor B. i Wiesław S., nie znając dobrze zejścia z Cubryny, biwakowali w Dolinie Piarżystej.

4 lutego podczas schodzenia z Giewontu do Małej Łąki, wskutek oblodzenia na szlaku, spadło sześcioro uczestników wycieczki.
28-letnia Jadwiga K. z Oświęcimia doznała wielu poważnych obrażeń (kontuzja kręgosłupa, złamanie ręki, liczne zranienia), pozostali odnieśli mniejsze kontuzje i o własnych siłach zeszli dnem doliny. Turyści nie posiadali żadnego doświadczenia zimowego, ani też odpowiedniego ekwipunku. Wypadek mógł mieć znacznie groźniejsze następstwa.

25 lutego, wspinając się Żlebem Staniszewskiego na Granatach, odpadł 25-letni Marek W. z Bydgoszczy. Doznał złamania uda.
25 lutego w pięciostawiańskim schronisku zachorowała 21-letnia Katarzyna C. z Warszawy. Z objawami zapaści przetransportowano chorą do szpitala.

28 lutego z Jaskini Kasprowej Niżniej wyprowadzono trzech grotołazów z Bydgoszczy: Krzysztofa D., Romana S. i Włodzimierza S., którzy wskutek braku światła utknęli w Sali Rycerskiej.

l marca późnym wieczorem sprowadzono z Doliny Suchej Kasprowej narciarza, 24-letniego Wojciecha K. z Gdyni, który spadł jednym ze żlebów i zgubił narty.

5 marca taternicy czescy natrafili w Mnichowym Żlebie na zwłoki młodego mężczyz­ny. Był to 26-letni Zenon Rabiega ze Śmigla (województwo leszczyńskie), który - prawdopodobnie - spadł z Zadniej, a następnie z Małej Galerii Cubryńskiej do żlebu, ponosząc śmierć na miejscu.

9 marca, tym razem w Koziej Dolince, taternicy odnaleźli zwłoki 23-letniego Lucjana Ząbka z miejscowości Bobrek (województwo bielskie), który spadł z Orlej Perci, prawdopodobnie podczas zejścia z Kozich Czub. Nie był poszukiwany przez GOPR.

15/16 marca trwała akcja ratunkowa na Świnicy, skąd (z rejonu Gąsienicowej Przełęczy) przetransportowano do szpitala 20-letniego Jacka D. z Grójca. Turysta (będący drugi raz w życiu w Tatrach) wybrawszy się na Świnicę w trudnych zimowych warunkach, osłabł, a odmrożone nogi nie pozwoliły na schodzenie o własnych siłach. Zaczął wzywać pomocy.

19 marca wyruszył patrol ratowniczy pod Kazalnicę, dwóch taterników bowiem nie po­wróciło z filara w ustalonym terminie. Jak się okazało taternicy kończyli drogę i odkrzyknęli, iż pomoc nie jest potrzebna.

24 marca przetransportowano z Rusinowej Polany do szpitala 64-letniego Jerzego Z. z Wrocławia z zawałem mięśnia sercowego.

2/3 kwietnia w rejonie Hali Gąsienicowej poszukiwano małżeństwa z Oświęcimia, 41-letniej Urszuli i 55-letniego Jerzego S., którzy wyjechali ostatnią kolejką na Kasprowy Wierch i na nartach ruszyli w dół. Jak się okazało w rejonie Obłazu, gdzie napotkano niefortunnych narciarzy, wskutek ciemności zdecydowali się schodzić. W lesie zabłądzili i przez dłuższy czas błąkali się, szukając drogi.

21 kwietnia w Dolinie Białego zmarł nagle 55-letni Zbigniew Fijałkowski.


Lato 1986

l maja podczas schodzenia z Przełęczy pod Kopą Kondracką złamała nogę 23-letnia Beata B. ze Środy Śląskiej.

2 maja spod Koziej Przełęczy zsunął się po śniegu 20-letni Jarosław N. z Katowic, doznając wielu poważnych obrażeń.

11 maja ratownicy tatrzańscy wezwani zostali do... Krakowa, by "zdjąć ze stumetrowego komina w Solwayu człowieka, który zamierza popełnić samobójstwo". Podczas lotu śmigłowcem nadeszła radiotelefoniczna wiadomość, iż 17-letnia mieszkanka Krakowa zrezygnowała z samobójczych zamiarów i zeszła z komina. Akcję odwołano.

22 maja na piargach pod Kazalnicą Mięguszowiecką na brzegu Czarnego Stawu odnaleziono ciała taterników, poszukiwanych bez rezultatu od 16 grudnia ub. roku.
Prawdopodobnie 24-letni Artur Bulzacki z Warszawy i 28-letni Romuald Błaszkiewicz z Ciechanowa spadli z tzw. komina na drodze Łapińskiego i Paszuchy. Nie wyklucza się, iż powodem tragedii była lawina śnieżna, która porwała wspinaczy. Ratownicy wielokrotnie przeszukiwali stoki pod Kazalnicą, jednakże gruba pokrywa śnieżna uniemożliwiała rozwiązanie zagadki.

26 maja pod Przełęczą Kondracką 56-letnia Anna S. z Krakowa doznała kontuzji nogi.

3 czerwca, schodząc z Koziego Wierchu do Pięciu Stawów, złamał nogę 33-letni Grzegorz R. z Tych.

4 czerwca w masywie Kominiarskiego Wierchu spadła ok. 30 metrów 22-letnia Agnieszka S. z Krakowa. Turystka złamała obie ręce.

7 czerwca podczas pokonywania tzw. Płyty Lerskiego na Zadnim Kościelcu odpadł taternik, 29-letni Michel D. z Francji, doznając urazu stawu biodrowego, ran twarzy i ogólnych potłuczeń.

13 czerwca znad Czarnego Stawu nad Morskim Okiem zniesiono 16-letnią Jolantę K. z Poznania, która zemdlała z wyczerpania.

14 czerwca ratownicy dopomogli w transporcie taternika, 29-letniego Wacława G. z Dą­browy Górniczej, który doznał kontuzji nogi podczas wspinaczki na Zadnim Mnichu i był znoszony na plecach przez kolegów.

17 czerwca na zachodniej ścianie Kościelca (droga Dziędzielewicza) odpadł - idący jako pierwszy w zespole - 22-letni Michał S. z Gliwic. Taternika niewątpliwie uratował kask; podczas blisko 30-metrowego lotu kilkakrotnie uderzył głową w skały. Nieprzytomnego, z objawami wstrząsu mózgu, przetransportowano do szpitala.

13 lipca, schodząc z Zawratu do Zmarzłego Stawu, złamała nogę 30-letnia Joanna H. z Tych.

29 lipca na tej samej drodze zwichnął staw barkowy 25-letni Adam W. z Warszawy. Przyczyną wypadku było pęknięcie złącza pomiędzy łańcuchem zabezpieczającym szlak turystyczny i stałym hakiem osadzonym w skale.

30 lipca na filarze Świnicy odpadła, doznając obrażeń wewnętrznych brzucha, 26-letnia Dorota G. z Gdańska. Akcja ratunkowa odbywała się podczas burzy.

1 sierpnia podczas ulewnego deszczu znad Czarnego Stawu nad Morskim Okiem zbiegała młoda dziewczyna. W pewnej chwili potknęła się i upadła, uderzając głową o skałę. Poniosła śmierć na miejscu. Turystka nie posiadała żadnych dokumentów umożliwiających identyfikację.

1 sierpnia na zboczach Starorobociańskiego Wierchu piorun poraził czeskiego turystę, 31­ letniego Igora J. Towarzysząca mu żona doznała silnego szoku. Znajdujący się na szlaku turyści wezwali pomoc GOPR. Transport odbywał się w huraganowym wietrze i szalejącej burzy. Poparzonego i pokaleczonego Igora J. przekazano do zakopiańskiego szpitala.

2 sierpnia podczas schodzenia z Żabiego Mnicha do żlebu spadającego z Żabich Wrótek, prawdopodobnie wskutek zmylenia drogi, obsunął się taternik z Krakowa, 20 letni Leszek Kochaj. Spadł do żlebu ponosząc śmierć na miejscu.

3 sierpnia sprowadzono ze szlaku na Rysy 31-letniego turystę z Makowa, który miał duże kłopoty ze schodzeniem. Okazało się, iż turysta nie ma nóg i porusza się na protezach.

3 sierpnia na szlaku wiodącym z Zawratu do Pięciu Stawów upadł i doznał wybicia barku 19-1etni Roman S. z Dąbrowy Górniczej.

4 sierpnia na Kazalnicy Mięguszowieckiej, na ostatnich trudnościach drogi Czyżewskiego i Jasińskiego, odpadł 23-letni Leszek W. z Wrocławia, doznając kontuzji ręki i ogólnych obrażeń. Sprawne przeprowadzenie akcji ratunkowej w złych warunkach atmosferycznych (porywisty wiatr) w dużej mierze należy zawdzięczać pilotowi śmigłowca. W opisie wyprawy zanotowano: "pilotował kpt. Janusz Siemiątkowski, jak zwykle - mistrzowsko".

8 sierpnia na szlaku z Giewontu do Małej Łąki w wyniku uderzenia pioruna stracił przytomność 10-letni Wojciech P. z Oławy, jego ojciec zaś doznał kontuzji nogi. Obu turystów przetransportowano śmigłowcem do szpitala.

10 sierpnia na płd. ścianie Koziego Wierchu uderzona została kamieniem w głowę 20-letnia Urszula Ż. z Przesieki k. Radomia. Odniosła poważne rany głowy. Taterniczka wspinała się bez kasku.

13 sierpnia z Rusinowej Polany przetransportowano do szpitala 13-letnią Grażynę K. z Tychów, z podejrzeniem ataku wyrostka.

15 sierpnia na Orlej Perci w rejonie Małej Buczynowej Turni na skutek upadku na skalnym szlaku poważnie skaleczyła podudzie 17-letnia Renata P. z Warszawy.

15 sierpnia na tzw. klasycznej drodze na Mnichu odpadł, doznając wielu obrażeń, 24-letni Wiesław W. z Gdańska.

20 sierpnia z grani Apostołów przetransportowano do szpitala młodą taterniczkę z Łodzi, Alicję K. Odpadła ona na VI Apostole doznając urazu kręgosłupa.

24 sierpnia pod Iwaniacką Przełęczą złamała nogę 49-letnia Renata P. z Bydgoszczy.

27 sierpnia ze ścieżki wiodącej na Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem spadł 20­ letni Juliusz Kulas z Warszawy, ponosząc śmierć na miejscu. Wypadek zdarzył się na klamrach, przy dojściu na Kazalnicę.

4/5 września w rejonie Doliny Chochołowskiej trwały poszukiwania pięciu turystów, którzy nie powrócili z Wołowca. Turystów odnaleziono w Dolinie Raczkowej (strona słowacka), gdzie zeszli wskutek pobłądzenia.

10 września ratownicy wyruszyli do Szczeliny Chochołowskiej na skutek informacji, iż przy wejściu do jaskini od trzech dni leży plecak. Zachodzi podejrzenie, iż jego właściciel znajduje się w jaskini. Alarm okazał się zbędny, jednakże wyprawa miała smutny finał.
Podczas penetracji korytarzy jaskini doznał skomplikowanego złamania nogi lekarz GOPR, świetny alpinista i ratownik - Robert Janik.

13 września pod Iwaniacką Przełęczą doznała kontuzji nogi 22-letnia Elżbieta G. z Kielc.

17 września z progu Bandziocha spadł 24-letni turysta bułgarski Wieńczysław T., który wspinał się samotnie po skałach. Piętnastometrowy lot zakończył się licznymi, choć niezbyt groźnymi obrażeniami.

17 września tragicznie zakończyła się wspinaczka filarem Żabiej Turni Mięguszowieckiej. W górnej, łatwej już partii drogi spadła kilka metrów 21-letnia Olga Achramowicz z Wrocławia. Utrzymana na linie przez partnera doznała poważnych urazów głowy i kręgosłupa. Pomimo bardzo szybkiej pomocy (desant z pokładu śmigłowca na szczycie Żabiej Turni) taterniczka zmarła.

26 września przypadkowy turysta natrafił na zwłoki wisielca w Dolinie Białego. Ciało było w stanie rozkładu. Denat nie posiadał przy sobie żadnych dokumentów.

29 września podczas schodzenia ze Skrajnego Granatu na Granacką Przełęcz uderzony został kamieniami 49-letni Jacek Szymański z Krakowa. Turysta spadł na przełęcz, a nastę­pnie żlebem do Dolinki Buczynowej, ponosząc śmierć na miejscu.

15 października pod Małołącką Przełęczą patrol WOP natrafił na nieprzytomnego mężczyznę. Przyczyna utraty przytomności była nieznana: lekarz wyprawy nie stwierdził żadnych urazów, tętno i oddech utrzymywały się w normie. Turystę przetransportowano do szpitala. Był to 21-letni Jan B. z Nieszczyny (województwo legnickie).

18 października w Dolinie Pięciu Stawów przeprowadzono aż dwie akcje ratunkowe. Spod Szpiglasowej Przełęczy spadł 21-letni Jacek D. z Chrzanowa, doznając wielu stłuczeń i skaleczeń, pod Świstówką natomiast zasłabł z głodu 18-letni Michał R. z Sosnowca.

19 października ratownicy GOPR wezwani zostali do pomocy w gaszeniu pożaru w rejonie Wielkiej Kopy Sołtysiej. Okazało się jednak, iż ogień nie objął lasu, spłonęły tylko trawy. Ratowników odwołano, odwołano też wezwa­ny z Balic śmigłowiec.

28/29 października w rejonie Giewontu poszukiwano 30-letniego Andrzeja C., wczasowicza z DW "Halny". Rano okazało się, iż beztroski turysta nocuje w...Roztoce.

31 października wybrała się na Orlą Perć czwórka turystów, planując przejście od Krzyżnego do Koziej Przełęczy. Irena K., Ewa H. i Bogusław C. byli w Tatrach pierwszy raz, czwarty uczestnik wyprawy 26-letni Michał Sobiech z Elbląga był w Tatrach po raz czwarty. Na Skrajnym Granacie przygodni turyści usiłowali namówić beztroską czwórkę do ze­jścia, ze względu na późną porę ( godzina 15.00) oraz oblodzenie północnych stoków. Młodzi ludzie poszli jednak dalej., Około 19.00 dotarli na wierzchołek Kozich Czub i podczas schodzenia zaczęli błądzić. Jedyna latarka nie na wiele się zdała, teren był oblodzony i przepaścisty. Najbardziej "doświadczony" Sobiech postanowił szukać szlaku, reszta pozostała na miejscu. Po pewnym czasie, gdy Sobiech nie odpowiadał na wołania, turyści zaczęli wzywać pomocy. Późną nocą dotarli do nich ratownicy i sprowadzili w bezpieczny teren, okazało się, że Sobiech spadł - prawdopodobnie ­wskutek poś1iźnięcia, aż na dno Koziej Dolinki(250 metrów), ponosząc śmierć.

24 listopada ratownicy wzięli udział ,w nietypowej akcji. W elektrowni przy schronisku na Chochołowskiej wylał się olej, grożąc zanieczyszczeniem potoka. Udało się możliwie szybko zlikwidować wyciek.

3 grudnia z Przełęczy pod Kopą Kondracką spadła 18-letnia Beata O. z Nidzicy. Turystka potłukła się dotkliwie, uderzając o wystające spod zlodowaciałego śniegu skały.

6 grudnia oblodzenie było również przyczyną wypadku pod Przełęczą Liliowe. Na stronę Zielonego Stawu spadła 17-letnia Barbara N. z Krakowa. Doznała kontuzji głowy i złamania ręki.

8 grudnia podobny wypadek zdarzył się w rejonie Giewontu. Po oblodzonym zboczu spadł na stronę Hali Kondratowej 22-letni Bartłomiej Ł. z Pilawy, tłukąc się dotkliwie.

11 grudnia Stacja Centralna GOPR powiadomiona została, iż nie powrócił do domu 22-letni Grzegorz Dec z Tarnobrzega, który 3 grudnia wyjechał w Tatry. Zdaniem rodziców znał góry, zwłaszcza rejon Pięciu Stawów, gdzie bywał częstym gościem. Sytuacja wyglądała bardzo poważnie.
Pomimo złych warunków atmosferycznych poszukiwania objęły rejon wszystkich szlaków wiodących do Pięciu Stawów, ze szczególnym uwzględnieniem szlaku przez Świstówkę, gdzie - o tej porze roku - zdarzały się groźne wypadki. I tym razem intuicja ratownicza nie zawiodła.
13 grudnia pod północną ścianą Świstówki odnaleziono zwłoki turysty, który niewątpliwie spadł z oblodzonej tzw. "starej" ścieżki.

12 grudnia wyruszyła wyprawa poszukiwawcza w rejon Wołowca, do późnych godzin wieczornych bowiem nie powróciła do schroniska na Chochołowskiej dwójka turystów: 24-letnia Zdzisława S. ze Słupska oraz 26-letni Imre M. z Budapesztu. Napotkano ich po drodze zmęczonych, ale całych i zdrowych.

13 grudnia wieczorem turyści powiadomili ratownika w Pięciu Stawach, iż na czarnym szlaku wiodącym na Kozi Wierch spotkali młodą turystkę, źle wyekwipowaną, która oznajmiła, iż wybiera się na Kozią Przełęcz. Pomimo rad, by zaniechała niełatwej o tej porze roku i dnia wycieczki, turystka odparła, iż jest zakopianką i jakoś sobie poradzi. Turyści podali dokładny opis dziewczyny. Jeszcze inna grupa turystów widziała ową dziewczynę schodzącą do Koziej Dolinki Żlebem Kulczyńskiego. Wysłane do Koziej Dolinki patrole mimo nawoływań nie natrafiły na żaden ślad.
Nie było zresztą powodu do alarmu. Istniała możliwość, iż turystka zeszła szczęśliwie i nie zatrzymując się w "Murowańcu" - wróciła do Zakopanego. 15 grudnia Stacja Centralna otrzymała meldunek, iż nie zgłosiła się do pracy 24-letnia Barbara Ćwiertniak, zatrudniona w jednym z zakopiańskich przedszkoli, która 13 grudnia wybrała się samotnie w góry. Opis zaginionej zgadzał się z opisem podanym przez turystów w Pięciu Stawach. W tej sytuacji zorganizowano poszukiwania, głównie w rejonie Koziej Dolinki.
Około południa jeden z ratowników dostrzegł ciało turystki u wylotu Żlebu Kulczyńskiego.

20 grudnia spod Kondrackiej Przełęczy spadli ok. 200 metrów z lawiną śnieżną trzej studenci z Warszawy: 21-letni Jacek J., 22-letni Michał P. i 21-letni Bartłomiej B. Najpoważniejsze obrażenia odniósł Bartłomiej B., który doznał urazu głowy. Nieprzytomnego przekazano karetce reanimacyjnej w Kuźnicach. Pozostali odnieśli mniejsze obrażenia. Turyści planowali wyjście na Czerwone Wierchy.

30/31 grudnia trwały szeroko zakrojone poszukiwania dwóch studentów z Warszawy - 21-letniego Roberta B. i 22-letniego Pawła M, którzy 29 grudnia wyruszyli czerwonym szlakiem ze schroniska w Chochołowskiej z zamiarem dojścia do schroniska na Ornaku okrężną drogą. Gdy nie dotarli na Ornak, ich koledzy wszczęli alarm. Jak okazało się nazajutrz, wskutek mgły i śnieżycy, turyści zbłądzili i biwakowali, prawdopodobnie na ramieniu Ropy.
Następnego dnia zostali przysypani niewielką lawiną, która - nie czyniąc im szkody - zasypała plecaki i inne osobiste rzeczy. Poszukiwania zasypanych przedmiotów trwały do następnej nocy. Tym razem turyści biwakowali przy ognisku, a następnie powrócili na lawinisko szukając - przede wszystkim - plecaka z żywnością. Gdy nie udało się go odnaleźć, zapadła decyzja zejścia.
W drodze zejściowej ponownie porwała ich lawina, tym razem również nie czyniąc im żadnej krzywdy. Zmęczeni, głodni i przemoknięci dotarli na Polanę Chochołowską, gdzie napotkali ich ratownicy. Na brak przygód turyści narzekać nie mogą, choć niewątpliwie, prócz szczęścia, uratowały ich śpiwory, jakie mieli ze sobą, oraz worki igelitowe, dzięki czemu ta nieprawdopodobna przygoda zakończyła się bez groźnych konsekwencji. A ratownicy spędzili jeszcze jeden wieczór sylwestrowy w górach...

Krystyna Sałyga - Dqbkowska

Wypadki w Tatrach Słowackich - zima 1985/1986.
W sezonie zimowym, od 1 listopada 1985 roku do 30 kwietnia 1986 roku, uległo wypadkom po słowackiej stronie Tatr Wysokich łącznie 169 osób.
Z tej liczby 8 wypadków było śmiertelnych
18 ciężkich i 83 lekkie.
Oprócz tego zorganizowano 14 patroli po zaginionych.
Większość to wypadki narciarskie.
Śmierć poniósł 1 Polak, Józef Wołoszka, który idąc 3 lutego Magistralą Tatrzańską z Doliny Łomnickiej do Doliny Kieżmarskiej spadł po­niżej Rakuskiej Przełęczy 25-metrową lodową kaskadą i zabił się na miejscu. Warto zwrócić uwagę na małą ilość wypadków, tak turystycznych jak i wspinaczkowych, jakim ulegli Polacy, choć w omawianym sezonie w Tatrach Słowackich wspinało się rekordowo dużo, bo aż ok. trzystu polskich taterników.
Najtragiczniejszy wypadek wydarzył się w dniu 11 stycznia na Filarze Grosza na północno-wschodniej ścianie Sławkowskiego Szczytu, którym wspinały się dwie dwójki taterników. Bezpośrednio przed wierzchołkiem doszło do nieoczekiwanego lotu obu zespołów (z nie znanej przyczyny). Upadek zakończył się w śnieżnym terenie po ok. 150 m lotu zahaczeniem liny o skalny występ. Pierwsza dwójka ocalała, taternicy drugiego zespołu natomiast L. Hager i J. Zakutny, ponieśli śmierć na miejscu.
wj

Data utworzenia: 04/12/2008 : 19:32
Ostatnie zmiany: 04/12/2008 : 19:45
Kategoria : Kroniki TOPR
Strona czytana 850 razy


podglšd wydruku podglšd wydruku     Wersja do druku Wersja do druku

Komentarze


Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.
Bądź pierwszy!


Turystyka Taternictwo

Zamknij Historia Taternictwa

Ratownictwo historia

Zamknij Kroniki TOPR

Galerie
^ Góra ^