Kroniki TOPR - Kroniki 1993
14 stycznia wyszedł ze schroniska na Chochołowskiej na samotną wycieczkę Maciej Stępniewski z Warszawy. Miał przejść trasę: Chochołowska - Siwa Przełęcz - Ornak ­ Iwaniacka Przełęcz - Chochołowska. Gdy wieczorem nie powrócił do schroniska, zawiadomiono TOPR. Całonocne poszukiwania w rejonie podanej trasy nie przyniosły rezultatu. W dniu następnym natrafiono na zwłoki poszukiwanego w żlebie spadającym z Błyszcza do Pysznej. Okazało się, że M. Stępniewski zmienił trasę wycieczki. Podczas trawersu Błyszcza poślizgnął się i spadł żlebem ok. 250 metrów. W wyniku upadku doznał poważnych urazów głowy, co było bezpośrednią przyczyną śmierci.

17 stycznia w godzinach nocnych wyprowadzono z Kotła Goryczkowego na Kasprowy Wierch troje turystów, w tym ośmioletnie dziecko. Ze względu na brak światła i złe obuwie nie byli w stanie wyjść o własnych siłach.

18 stycznia, podczas schodzenia z Rysów, powyżej Buli pod Rysami, poślizgnął się i zaczął spadać po zalodzonym stoku młody turysta z Warszawy. W wyniku upadku doznał kontuzji nogi i bolesnych ogólnych potłuczeń. Rannego przetransportowano śmigłowcem do szpitala.

24 stycznia turyści, którzy podeszli do otworu Jaskini ku Dziurze usłyszeli dobywające się z wnętrza niewyraźne wołanie o pomoc. Po przybyciu na miejsce ratowników okazało się, że w jaskini jest dwóch młodych ludzi. Jeden z nich nie żył, a drugi był nieprzytomny. Po przewiezieniu go do szpitala i odzyskaniu przez niego przytomności udało się odtworzyć przebieg wypadku.
Otóż dwóch uczniów z Białegostoku pod wpływem twórczości Witkacego postanowiło popełnić rytualne samobójstwo. Na miejsce tego kroku wybrali Jaskinię ku Dziurze. Najpierw otruli swojego psa, a później sami połknęli odpowiednią ilość leków. Tomasz Dudzicz uczynił to skutecznie, natomiast drugiego udało się uratować.

26 stycznia dwójka turystów podczas wchodzenia na Rysy pomyliła szlak. Zaczęli wchodzić Rysą. Jeden z nich poślizgnął się i spadł około 50 m, doznając złamania nogi i ogólnych, bolesnych potłuczeń. Ze względu na bardzo trudne warunki atmosferyczne akcja ratunkowa trwała do późnych godzin nocnych.

27 stycznia dwójka turystów dała znać przez radio CB, że są w rejonie Czerwonych Wierchów i zgubili szlak. Jest mgła, wiatr i opad śniegu. Proszą o pomoc. Z Centrali TOPR wyruszyła wyprawa ratunkowa. W tym czasie na turystów natknęli się przebywający tam grotołazi i zaczęli ich sprowadzać w kierunku Kir.
Tegoż dnia nie powrócił do godzin wieczornych do schroniska na Chochołowskiej turysta z Warszawy, który wybrał się samotnie na Rakoń. Rozpoczęto akcję poszukiwawczą. Około północy ratownicy natrafili na Wyżniej Chochołowskiej na poszukiwanego. Okazało się, że podczas schodzenia z grani poślizgnął się i spadł kilkadziesiąt metrów, łamiąc przy tym nogę. Rannego przetransportowano do szpitala.

2 lutego zawiadomiono TOPR o zaginięciu dwóch 18-letnich dziewcząt z Warszawy: Ernestyny Wieruszewskiej i Anny Semczuk, które wyszły z kwatery prywatnej, gdzie przebywały na feriach w dniu 26 stycznia. Ostatni raz były widziane na dworcu PKP w Zakopanem. Ponieważ istniało domniemanie, że dziewczyny poszły w góry, rozpoczęto poszukiwania. Prowadzono je z przerwami do 16 czerwca. Nie przyniosły jednak żadnego rezultatu. Do dnia dzisiejszego sprawa ta nie została wyjaśniona. Nie wiadomo, czy dziewczyny zaginęły w górach, czy gdzieś w Polsce.

2 lutego zwieziono śmigłowcem z Doliny Tomanowej turystkę ze złamaną nogą.

16 lutego podczas wspinaczki lodospadem w Kuluarze Kurtyki, odpadł będący przy końcu drugiego wyciągu 22-letni taternik z Gliwic. Ponieważ na całym wyciągu nie założył on żadnego punktu asekuracyjnego(przelotu), wykonał prawie 8O-metrowy lot zakończony uderzeniem w skały i lód. W wyniku upadku doznał groźnych dla życia obrażeń głowy, licznych złamań i potłuczeń. Szczęściem przebywający w pobliżu ratownicy zaczęli udzielać poszkodowanemu pierwszej pomocy oraz zawezwali śmigłowiec. Ze śmigłowca "Sokół" bezpośrednio do poszkodowanego zjechał dr Robert Janik. Po opatrzeniu rannego i ułożeniu w noszach francuskich, wciągnięto go na pokład śmigłowca. Po 50 minutach od zawiadomienia o wypadku ciężko ranny taternik znalazł się w szpitalu.

3 marca podczas podchodzenia na Opalony Wierch poślizgnął się i spadł około 200 m. ponosząc śmierć na miejscu 19-1etni Aleksander Gołba z Myślenic. Tragiczny upadek nastąpił pomimo posiadania przez A.Gołbę raków i czekana.

4 marca sprowadzono z Czarnej Ławki pięciu młodych turystów z Częstochowy. Okazało się, że zamierzali oni iść przez Szpiglasową Przełęcz do Morskiego Oka. Nie znając topografii, pomylili drogę, weszli w stromy zalodzony żleb, skąd nie byli w stanie zawrócić o własnych siłach.

5 marca ratownicy pomogli w wyjściu z Jaskini Czarnej trójce grotołazów z Warszawy. Zamierzali oni przejść jaskinię na wylot (wyjście otworem płd.). Okazało się to jednak dla nich za trudne. Postanowili zawrócić. Utknęli pod studnią wyjściową, z której uprzednio ściągnęli linę.

W nocy 5/6 maja poszukiwano w rejonie Myślenickich Turni mieszkającego tam pracownika PKL, który na noc nie powrócił do domu. Poszukiwania zakończyły się sukcesem.

13 maja zwieziono śmigłowcem turystkę z Krakowa, która podczas wycieczki na Giewont doznała kontuzji nogi.

20 maja z płd. stoków Gubałówki zniesiono turystkę z kontuzją nogi.

4 czerwca w rejonie Przełęczy Goryczkowej Świńskiej zasłabł 22-letni turysta z Zabrza. Poszkodowanego przetransportowano w noszach francuskich na Kasprowy Wierch i dalej kolejką do Kuźnic.

5 czerwca anonimowy rozmówca poinformował telefonicznie Centralę TOPR, że w Koryciskach w Dolinie Chochołowskiej znajduje się postrzelony mężczyzna. Dwudniowe, intensywne poszukiwania prowadzone w tym rejonie przez TOPR i pracowników TPN nie przyniosły rezultatu.

11 czerwca o godzinie 15.00, poinformowano Centralę TOPR, że pod wierzchołkiem Kończystego Wierchu piorun poraził turystę z dzieckiem. Z Krakowa wezwano śmigłowiec. Po przylocie na miejsce wypadku okazało się, że porażony turysta jest w bardzo ciężkim stanie, natomiast dziecko częściowo poparzone i zszokowane sprowadzają turyści do schroniska na Chochołowskiej.
W czasie trwania akcji na Kończystym do TOPR-u dotarła informacja, że pod wierzchołkiem Giewontu został śmiertelnie porażony piorunem turysta z Wielkiej Brytanii, a jego partner w stanie szoku oczekuje na pomoc. Następna grupa ratowników udała się na Giewont. Spod wierzchołka sprowadzono zszokowanego turystę, a zwłoki jego kolegi przetransportowano śmigłowcem do Zakopanego.

12 czerwca przetransportowano z Doliny Białego do szpitala 65-letnią turystkę z poważnymi dolegliwościami serca.

10 lipca z rejonu Zawratu zwieziono turystę z kontuzją nogi.

14 lipca otrzymano ze schroniska w Dolinie Chochołowskiej wiadomość, że na noc z 13/14 nie powróciła dwójka turystów z Poznania. Nie jest pewne, czy poszli w góry, czy są w Zakopanem. Mimo braku pewności co do tego, gdzie udali sie poszukiwani turyści, rozpoczęto poszukiwania w rejonie Chochołowskiej. Do poszukiwań włączyła się również Horska Służba. Poszukiwania prowadzono bez rezultatów do 16 lipca. W tym dniu, w godzinach południowych HS poinformowała, że poszukiwany turysta odnalazł się w stanie skrajnego wyczerpania u wylotu Doliny Jałowieckiej. Poinformował on ratowników, że żonę pozostawił gdzieś na grani. Nie jest jednak w stanie wskazać miejsca, gdzie ją pozostawił. HS i TOPR prowadziły nadal poszukiwania używając do tego celu śmigłowców. Dopiero 17 lipca, około godziny 20.00 ratownicy HS odnaleźli w rejonie Salatyna zwłoki Krystyny Rosa z Poznania.
Najprawdopodobniej przebieg wypadku wyglądał następująco. W dniu 13 lipca turyści nie powiadamiając nikogo, poszli na wycieczkę na Wołowiec. W tym czasie nastąpiło gwałtowne załamanie pogody. Wiatr, mgła, intensywny opad śniegu. W tych warunkach turyści stracili orientację, przeszli w okolicach Wołowca granią na Słowację i tam, nie znając topografii, zaczęli schodzić do dolin i znów wychodzić na grań, gdyż żadna z dolin nie przypominała im Doliny Chochołowskiej. Według opisu uratowanego turysty, byli oni w Dolinie Rohackiej przy Tatliakowej Chacie, w Dolinie Jamnickiej, Ziarskiej i Jałowieckiej. K. Rosa zmarła z wyczerpania i wychłodzenia najprawdopodobniej w dniu 16 lipca. A wystarczyło tylko, będąc w jednej z dolin, zejść niżej do pierwszych ludzkich siedzib.

17 lipca, podczas przechodzenia Orlą Percią spadła do żlebu Honoratka w masywie Zmarzłych Czub Ewa Pietrusińska z Katowic. W wyniku ponad 200-metrowego upadku poniosła śmierć na miejscu.

18 lipca w rejonie Koziego Wierchu, w wyniku upadku doznała kontuzji kręgosłupa 44-letnia turystka. Ranną przetrans­portowano śmigłowcem do szpitala.
Tegoż dnia grupa angielskich turystów chciała przejść przez Świnicę do Doliny Pięciu Stawów. W rejonie Świnicy zgubili szlak i zaczęli iść w kierunku Walentkowego Wierchu. Jeden z turystów spadł z grani, doznając kontuzji barku i nogi. Rannego przetransportowano śmigłowcem do szpitala.

19 lipca sprowadzono z Doliny Miętusiej turystkę z kontuzją nogi.

W nocy z 24/25 lipca poszukiwano turystki, która podczas wycieczki na Giewont odłączyła się od grupy. W trakcie prowadzonych poszukiwań turystka powróciła do miejsca zamieszkiwania. Okazało się, że zaczęła samotnie schodzić do Doliny Małej Łąki. Ponieważ zrobiło się ciemno, powrotna podróż do miejsca zamieszkania znacznie się przedłużyła.

26 lipca z rejonu Myślenickich Turni zwieziono angielską turystkę z kontuzją nogi.

27 lipca w rejonie Grzybowca zmarł na atak serca 43-letni Janusz Kunert z Łodzi.
27 lipca podczas schodzenia z Koziej Przełęczy do Dolinki Pustej spadła kilkadziesiąt metrów, ponosząc śmierć na miejscu, Bianka Staszewska z Poznania.
Tegoż dnia, ze szlaku na Giewont w rejonie Grzybowca, przetransportowano śmigłowcem do szpitala turystę z kontuzją nogi.
Również 27 lipca nie powrócił ze wspinaczki drogą Surdela na Wołowej Turni dwuosobowy zespół taterników z Warszawy. Rozpoczęto poszukiwania po obu stronach Wołowej Grani. Nie przyniosły one rezultatu. Również następnego dnia, mimo użycia znacznych sił TOPR i HS oraz włączenia do poszukiwań dwóch śmigłowców, do godzin południowych nie udało się natrafić na poszukiwanych taterników. O godzinie 19.00 poinformowano, że do schroniska w Pięciu Stawach poszukiwana dwójka dotarła przez Gładką Przełęcz. Mimo przeprowadzonych z taternikami rozmów nie udało się ustalić w jaki sposób z Wołowej Grani trafili oni do Pięciu Stawów.

28 lipca na płd. stokach Gubałówki popełnił samobójstwo Grzegorz Wiśniewski z Otwocka.

30 lipca zwieziono śmigłowcem 58-letnią turystkę z Wrocławia, która na Skupniowym Upłazie złamała nogę.
W tymże dniu z Doliny Stawów Gąsienicowych zwieziono śmigłowcem 38-letnią turystkę z Wyszkowa, z silnymi dolegliwościami sercowymi.
W czasie trwania wyprawy do Doliny Stawów Gąsienicowych otrzymano informację, że w rejonie Rakonia zasłabła turystka. Mimo szybkiego lotu śmigłowcem i poszukiwań prowadzonych do późnych godzin wieczornych nie udało się jej odnaleźć.
W czasie trwania wyprawy w Dolinie Chochołowskiej poinformowano TOPR, że kilkadziesiąt metrów poniżej wierzchołka Rysów zasłabł turysta. Z pokładu śmigłowca wypatrzono go, leżącego na grani. W dużej ekspozycji, kilkanaście metrów od po­szkodowanego, ratownicy zdesantowali się z pokładu śmigłowca. Po udzieleniu turysty pomocy i zapakowaniu go w nosze francuskie przeniesiono go w wygodne do przyziemienia śmigłowca miejsce i następnie przetransportowano do szpitala. Cała akcja od momentu zawiadomienia o wypadku trwała 35 minut.

1 sierpnia turyści idący od Zawratu powiadomili TOPR, że w rejonie Walentkowego Wierchu słychać wołanie o pomoc. Poszukiwania prowadzone przez 11 ratowników z wykorzystaniem śmigłowca "Sokół" nie przyniosły rezultatu. Uznano, że alarm był zbędny.
W tymże dniu podczas wycieczki na Giewont zasłabła w rejonie Grzybowca turystka z Holandii. Poszkodowaną przetransportowano do szpitala.

4 sierpnia idący Orlą Percią turysta został ugodzony w nogę kamieniem w rejonie Buczynowej Turni. Ratownicy desantowali się z pokładu śmigłowca na Grani Buczynowych Turni. Po dojściu do rannego i udzieleniu mu pierwszej pomocy umieścili go na noszach francuskich. Ponieważ w najbliższej okolicy nie ma miejsca, gdzie śmigłowiec mógłby przyziemić, rannego przewieziono na 20-metrowej linie pod pokładem śmigłowca na Krzyżne, a stamtąd już w śmigłowcu przetransportowano go do szpitala.

5 sierpnia podczas wspinaczki drogą Wolfa na zach. ścianie Kościelca odpadł dużym blokiem skalnym idący na pierwszego Piotr Dawidowicz z Krakowa. Spadający blok przeciął linę i taternik spadł na piargi, ponosząc śmierć na miejscu. Drugiego taternika, który pozostał w ścianie na stanowisku asekuracyjnym, zwieziono w zestawie alpejskim.

9 sierpnia sprowadzono z rejonu Przysłopu Miętusiego turystkę z dolegliwościami sercowymi.
Tegoż dnia z Kondrackiej Przełęczy zwieziono śmigłowcem szwedzkiego turystę z kontuzją nogi.

12 sierpnia HS poinformowała TOPR, że na południowej ścianie Żabiego Konia uległa wypadkowi dwójka słowackich taterników. HS prosi o użycie naszego śmigłowca.
Ratownicy zlokalizowali ze śmigłowca miejsce wypadku. Po zdesantowaniu z pokładu śmigłowca i dojściu na miejsce wypadku okazało się, że słowacka taterniczka poniosła śmierć na miejscu. Wobec powyższego dalszą akcję przejęła HS.

W nocy 13/14 sierpnia poszukiwano w Dolinie Białego turystki z dwójką małych dzieci. Okazało się, że "dzielna mama" zgubiła szlaki i zaczęła schodzić potokiem płynącym Suchą Dolinką do momentu, gdy drogę zagrodziły jej strome progi. Dzieci wraz z mamusią udało się znaleźć i sprowadzić do Zakopanego o 3.00 w nocy.

14 sierpnia drogą radiową od przebywającego w rejonie Żabiej Turni Mięguszowieckiej pracownika TPN otrzymano informację, że wspinającej się tam taterniczce spadający kamień zmiażdżył palec. Ratownicy zdesantowali się ze śmigłowca "Sokół" na wierzchołku turni. Udzielili jej pomocy i zabrali do szpitala. Cała akcja od momentu zawiadomienia trwała 30 minut. Szybkie dostarczenie rannej do szpitala zapobiegło amputacji palca.

15 sierpnia podczas przygotowań do wspinaczki pod ścianą Zamarłej Turni został ugodzony kamieniem strąconym przez wspinający się zespół taternik z Legionowa. W wyniku uderzenia doznał bardzo poważnych urazów głowy. Tylko szybka akcja ratunkowa z użyciem śmigłowca "Sokół' uratowała mu życie.

17 sierpnia w godzinach nocnych spro­wadzono ze szlaku Pięć Stawów - Morskie Oko trójkę nieletnich dzieci. Okazało się, że matka wyszła z nimi ze schroniska w Pięciu Stawach po godzinie 18.00 "zarażając" po drodze dzieci "bakcylem gór".

20 sierpnia zwieziono śmigłowcem z Wyżniej Chochołowskiej turystkę z kontuzją nogi.

23 sierpnia podczas wspinaczki na Żabim Mnichu odpadł na pierwszym wyciągu i złamał nogę taternik z Rzeszowa. Rannego przetransportowano śmigłowcem do szpitala.

W nocy 25/26 sierpnia prowadzono poszukiwania dwójki turystów, którzy nie powrócili z wycieczki na Czerwone Wierchy. Około północy poszukiwanych odnaleziono w rejonie Pośredniego Goryczkowego. Ponieważ nie mieli światła, nie mogli w ciemną deszczową noc zejść z gór o własnych siłach.

5 września z Doliny Stawów Gąsienicowych zwieziono śmigłowcem "Sokół" 43 ­letniego turystę z Wrocławia z podejrzeniem rozległego zawału serca.

W nocy 5/6 września z grzędy Rysów sprowadzono dwójkę młodych turystów z Warszawy.

W nocy 8/9 września poszukiwano w rejonie Rusinowej Polany 22-letniego turystę, który nie powrócił do miejsca zakwaterowania w Białym Dunajcu. całonocne poszukiwania nie przyniosły rezultatu. Rano poszukiwany wrócił do miejsca zamieszkania. Podobno spędził całą noc na dworcu PKP w Zakopanem, oczekując na pociąg.

W nocy 9/10 września w trudnych warunkach atmosferycznych (śnieg, wiatr, mgła) sprowadzono z wierzchołka Świnicy dwóch młodych turystów. Wyczerpani i wychłodzeni nie byli w stanie zejść sami częściowo zalodzonym i zaśnieżonym szlakiem.

W nocy 11/12 września trwała na Granatach akcja ratunkowa po 22-letniego turystę z Olsztyna. Postanowił on schodzić z Granatów na skróty, mniej więcej żlebem Drege'a. Schodząc w dół, przy narastających trudnościach terenowych, spadł kilkanaście metrów, zatrzymując się na półce skalnej nad przepaścią. W wyniku upadku doznał licznych potłuczeń i złamania ręki. Około godz. 3.00 ratownicy dotarli do turysty. Po udzieleniu mu pierwszej pomocy zapakowano go do noszy francuskich. Z miejsca wypadku został przetransportowany do szpitala śmigłowcem "Sokół".

W nocy 13/14 września oraz w dniu następnym poszukiwano w Dolinie Chochołowskiej dwóch turystek z Milanówka, które nie powróciły na noc do miejsca zakwaterowania. Rano do poszukiwań włączyła się Horska Służba. Około 16.00 turystki powróciły do miejsca zakwaterowania. Okazało się, że pobłądziły w rejonie Jarząbczego Wierchu, zeszły na stronę słowacką, najprawdopodobniej do Doliny Raczkowej. Tam przenocowały w szałasie. Rano, gdy poprawiła się pogoda i zorientowały się gdzie są, wróciły z powrotem na grań i zeszły do Doliny Chochołowskiej.

W nocy 16/20 września poszukiwano znanego instruktora alpinizmu, który wraz z 4 kursantami nie powrócił ze wspinaczki na Żabiego Mnicha. Około 4.00 część zespołu odnaleziono na Przełęczy Pod Żabią Czubą (dwóch kursantów dotarło wcześniej do schroniska). Okazało się że wszyscy są cali i zdrowi. Stwierdzili, że nie wzywali i nie potrzebują pomocy. Tylko nie wiadomo po co wpisali w książce wyjść taternickich godzinę alarmową?

15 października z Doliny Jaworzynki zwieziono turystkę z kontuzją nogi.

16 października z okolic Zielonego Stawu Gąsienicowego zniesiono turystkę z kontuzją nogi.

W nocy 17/18 października trwała akcja ratunkowa po dwójkę grotołazów, którzy nie powrócili z Jaskini Wielkiej Śnieżnej. Okazało się, że awaria światła unieruchomiła grotołazów w jaskini. Po dostarczeniu im światła wyszli o własnych siłach z jaskini.

28 października podczas trawersowania kopuły szczytowej Jarząbczego Wierchu poślizgnął się na zlodzonych trawach i spadł około 200. m turysta z Pragi. W wyniku upadku doznał bardzo ciężkich, zagrażających życiu obrażeń. Ratownicy pośpieszyli na ratunek śmigłowcem "Sokół". Ponieważ w tym czasie Zakopane zasnuła mgła, rannego przewieziono na Zwierówkę i przekazano Horskiej Służbie.

W nocy 29/30 października wyprowadzono ze ściany Zadniego Granatu 21-letniego turystę z Lublina. Okazało się, że w zapadającym zmroku zszedł on z Orlej Perci i na skróty zaczął schodzić w dół. Doszedł do miejsca, z którego nie mógł się już wycofać. Wtedy zaczął wzywać pomocy. Jego wołanie usłyszeli wspinający się nieopodal taternicy, którzy zawiadomili TOPR.

30 października 28-letni Bogdan Kołodziejski z Grodziska Mazowieckiego popełnił samobójstwo, skacząc z jednego z wierzchołków Nosala.

W nocy 30/31 października z rejonu Koziej Przełęczy sprowadzono turystkę, która utknęła na zalodzonych płytach i nie była w stanie zejść o własnych siłach.

12 listopada wyprowadzono ze ściany Skrajnego Granatu dwoje młodych turystów z Warszawy. Będąc na wierzchołku postanowili oni schodzić na skróty nad Czarny Staw. Na szczęście wzrastające trudności terenu unieruchomiły turystów nieco powyżej przepaści. W czasie trwania tej wyprawy, spod żeberka Skrajnego Granatu, wyprowadzono też kontuzjowanego taternika.

17 grudnia wszedł do Jaskini Ptasia Studnia warszawski grotołaz S. S. Miał on zamiar w samotnej wspinaczce dokonać wyjścia z dna jaskini, nie używając lin poręczowych, które uprzednio zlikwidował. Wspinaczkę tę zaplanował na 6 dni tak, że godzinę alarmową wyznaczył na 12.00 w dniu 23 grudnia. Ponieważ do tego czasu nie wyszedł z jaskini, rozpoczęto akcję ratunkową. Okazało się, że grotołaz schodząc na dno jaskini w dniu 17 grudnia podczas przechodzenia przez zacisk zgubił światło. Został więc unieruchomiony. Przez 6 dni i nocy bez światła, przy minimalnym zapasie wody i żywności, oczekiwał na pomoc.

W dniach 19-22 grudnia prowadzono poszukiwania młodego turysty z województwa rzeszowskiego, który wyszedł ze schroniska na Ornaku w dniu 19 na krótką wycieczkę na Halę Pisaną i ślad po nim zaginął. Po trzech dniach poszukiwań turysta cały i zdrowy znalazł się w... Rzeszowie.

W nocy 30/31 grudnia poszukiwano 3 grotołazów, którzy pogubili się w Dolinie Chochołowskiej.

Adam Marasek

Data utworzenia: 05/12/2008 : 11:38
Ostatnie zmiany: 05/12/2008 : 11:38
Kategoria : Kroniki TOPR
Strona czytana 558 razy


podglšd wydruku podglšd wydruku     Wersja do druku Wersja do druku

Komentarze


Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.
Bądź pierwszy!


Turystyka Taternictwo

Zamknij Historia Taternictwa

Ratownictwo historia

Zamknij Kroniki TOPR

Galerie
^ Góra ^