Kroniki TOPR - Kroniki 1998
W dniu 2.01. W godz. popołudniowych podczas zejścia z Ciemniaka poślizgnął się na twardym śniegu i spadł do Zadniego Kamiennego 50-cio letni turysta z Bielska. W wyniku upadku doznał kontuzji nogi, zadrapań i potłuczeń. Turystę śmigłowcem przetransportowano do szpitala.

W dniu 11.01. podczas zejścia z Zawratu w kierunku Dok 5-ciu Stawów został porwany przez lawinę 28-letni turysta z Gierałtowic. Może mówić o ogromnym szczęściu, gdyż został zasypany tylko do połowy, ale tak, że nie był w stanie sam uwolnić się spod zwałów śniegu. Jego wołanie o pomoc usłyszeli turyści schodzący z Zawratu na Halę Gąsienicową i powiadomili TOPR. Przybyli na miejsce wypadku śmigłowcem ratownicy odkopali turystę spod zwałów stwardniałego śniegu i przetransportowali go do Zakopanego. Oprócz szoku, turyście nic się nie stało.

W dniu 29.01. o wyznaczonej na 12.00 godzinie alarmowej nie wyszli z Jaskini Wielkiej Litworowej grotołazi z Sądeckiego Klubu Jaskiniowego (6 osób). Rozpoczęto poszukiwania sprawdzając. możliwe szlaki zejściowe. Grotołazów napotkano na Wyżniej Równi Miętusiej.

W dniu 30.01. w rejonie nartostrady z Hali Gąsienicowej oraz w Dolinie Olczyskiej poszukiwano dwóch młodych narciarek, które nie powróciły z nart do godz. 18.00 do miejsca zamieszkania. W trakcie prowadzonych poszukiwań do ratowników dociera informacja od rodziców poszukiwanych, że właśnie powróciły do domu. Późny powrót spowodowany był wieczornymi atrakcjami Zakopanego.

W dniu 1.02. w czasie wycieczki pod Przełęczą Tomanową zmarł na zawał serca 60-cio letni Zdzisław Gruca z Chorzowa. Przybyli na miejsce wypadku śmigłowcem ratownicy mimo prowadzonej reanimacji i transportu śmigłowcem do szpitala nie zdołali uratować turysty.

W dniu 2.02. o godz. 23.40 powiadomiono Centralę TOPR, że z wycieczki na trasie: Grześ –Wołowiec – Kończysta - Starorobociański - Ornak nie powrócił 22-letni turysta z Warszawy. Całonocne poszukiwania nic przyniosły rezultatu Rano poszukiwania wznowiła następna grupa ratowników, którzy w rejony poszukiwań zostali rozwiezieni śmigłowcem. W czasie lotu, na trasie wycieczki poszukiwanego turysty, zauważono kilka świeżych lawin, toteż do poszukiwań włączono psy lawinowe. W czasie trwania akcji poszukiwawczej z Łysej Polany do Centrali TOPR dociera informacja, że poszukiwany cały i zdrowy znajduje się na przejściu granicznym. Jak się okazało poszukiwany dnia poprzedniego poszedł do schroniska na Ornaku, stamtąd doszedł do Raczkowej Przełęczy. W wyniku bardzo silnego wiatru, mgły i zagrożenia lawinowego zszedł do Doliny Raczkowej tam spędził noc i wcześnie rano wyruszył wokół Tatr na Łysą Polanę. W poszukiwaniach wzięto odział 28 ratowników, śmigłowiec i psy.

W nocy z 6/7.02. poszukiwano dwójki taterników, którzy po skończonej wspinaczce drogą Korosadowicza na Kazalnicy nie powrócili do schroniska. Jak się okazało w trudnych warunkach atmosferycznych i w ciemnościach taternicy mieli problem ze znalezieniem. drogi zejściowej. Patrol ratowników dopomógł w zejściu w tych trudnych orientacyjnie warunkach.

W dniu 16.02. o godz. 21.30 powiadomiono, TOPR, że z wycieczki na Rusinową Polanę i dalej Polanę pod Wołoszynem nie powrócił turysta wraz ze swą dwunastoletnia córką. Na poszukiwania w ten rejon wyruszyła grupa 7-miu ratowników. Ratownicy napotkali poszukiwanych na Polanie pod Wołoszynem, gdzie oczekiwali na pomoc, gdyż zepsuły się im latarki i bali się wracać po ciemku.

W nocy z 16/17.02 poszukiwano dwojga młodych turystów, którzy idąc z Kondratowej przez Czerwone Wierchy nie dotarli do schroniska na Omaku.
O powyższym poinformowali TOPR zaniepokojeni koledzy, którzy rozstali się z poszukiwanymi w okolicach Ciemniaka a sami ze względu na trudne warunki szlakiem przez Adamicę zeszli na Zahradziska i stamtąd na Ornak. Na poszukiwania w rejon Ciemniaka w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych, przy silnym wietrze, mgle i padającym śniegu wyruszyło
12-tu ratowników. O godz. 5.15 ratownicy natrafili na schowanych w jamie śnieżnej turystów, którzy jak się okazało przy ograniczonej widoczności zeszli z Ciemniaka do Świstówki Liptowskiej zupełnie nie zdając sobie sprawy, że są już na Słowacji. Ponieważ turyści mieli ze sobą śpiwory i karimaty wykopali jamę śnieżną i w miarę w komfortowych warunkach przeczekali noc.
Ponieważ warunki atmosferyczne rano nie poprawiły się ratownicy wraz z turystami z dużymi trudnościami orientacyjnymi zeszli z Ciemniaka do Dol. Kościeliskiej. Całą akcję ratunkową zakończono dopiero o godz. 15.00 dnia następnego.

W dniu 1902. podczas wycieczki na Kościelec spadł na wschodnią stronę do Zachodu Zaruskiego 27-letni Piotr Janezy z Maniów. W wyniku około 150 m. upadku i uderzenia o wystające kamienie poniósł śmierć. Ratownicy opuścili zwłoki nad Czarny Staw i stamtąd przetransportowali je śmigłowcem do Zakopanego.

W dniu 21.02 podczas zejścia z Zawratu na stronę Hali Gąsienicowej zawadził rakiem o rak, stracił równowagę i spadł około 300 m. zalodzonym Zawratowym Żlebem 21-letni taternik z Zakopanego. W wyniku upadku doznał wstrząsu mózgu, kontuzji stawu skokowego i ogólnych potłuczeń. Ratownicy na miejsce wypadku udali się śmigłowcem. Bardzo silny wiatr uniemożliwił desant w Zawratowym Żlebie. Udało się w tych warunkach dolecieć do Czarnego Stawu. Po dotarciu do poszkodowanego ratownicy przetransportowali go nad Czarny Staw skąd ranny taternik odleciał śmigłowcem do szpitala.

W dniu 22.02.podczas wycieczki na Ciemniak idąca z bratem 22-letnia Anna Fiertak z Krakowa poślizgnęła się na twardym zlodowaciałym śniegu spadła do Dolinki Mułowej uderzając po drodze w wystające kamienie. W wyniku upadku doznała śmiertelnych obrażeń i zmarła przed przybyciem ratowników. Ratownikom pozostało tylko przetransportować zwłoki, co uczyniono wykorzystując śmigłowiec Sokół.

W dniu 22.02. schodząc z Hińczowej Przeł. po skończonej wspinaczce drogą Świerza na Mięguszowiecki Szczyt Wielki Andrzej Wais 25-letni taternik z Warszawy potkną się o własne raki stracił równowagę i zaczął spadać po bardzo stromych zalodzonych śniegach w kierunku Morskiego Oka. W wyniku ponad 700 m. upadku poniósł śmierć na miejscu. Ratownikom pozostało przetransportowanie zwłok znad Morskiego Oka.

O ogromnym szczęściu może mówić węgierski turysta, który idąc w dniu 23.02. na Świnicę będąc powyżej Świnickiej Przeł. poślizgnął się na twardym zlodowaciałym śniegu i spadł około 300m. do Dolinki Walentkowej. Wypadek ten widział jeden z ratowników, który akurat przebywał w tym rejonie. O wypadku radiotelefonem powiadomił Centralę a sam zszedł do rannego. Ratownicy na miejsce wypadku udali się śmigłowcem Sokół, desantując się z jego pokładu w pobliżu poszkodowanego. Po zaopatrzeniu, ranny turysta w noszach francuskich został wciągnięty na pokład śmigłowca i przetransportowany do szpitala. Cała akcja od chwili zawiadomienia trwała 50 min. Gdyby wypadek nie byt zauważony przez ratownika, z pewnością węgierski turysta by nie przeżył, gdyż w wyniku upadku doznał poważnych kontuzji, wymagających natychmiastowej pomocy szpitalnej.

W dniu 24.02. idący Orlą Percią 46-letni Roman Jarmuła z Gdyni przechodząc Zadni Granat, mimo posiadanych raków i czekana poślizgnął się na twardym zlodowaciałym śniegu, wpadł do Żlebu Staniszewskiego i zatrzymał się kilkadziesiąt m. poniżej jego wylotu. W wyniku kilkusetmetrowego upadku poniósł śmierć na miejscu. O ogromnym szczęściu mogą mówić taternicy wspinający się akurat Żlebem Staniszewskiego. Rozpędzone ciało R.J.
przeleciało około 1,5m. od stanowiska, na którym akurat znajdowali się taternicy.

W dniu. 25.02. w okolicach Nosalowej Przeł. znaleziono zwłoki 33-letniego Waldemara Malinowskiego ze Strzelec Opolskich. Najprawdopodobniej popełnił on samobójstwo.

Od marca do listopada wspólnie z Policją, Strażą z wykorzystaniem śmigłowca z kamerą na podczerwień, z zaangażowaniem sekcji psów TOPR i Straży poszukiwano w rejonie Krokwi, Doliny Białego, Nosala, Doliny Olczyskiej i Kuźnic zwłok, jak się później okazało brutalnie zamordowanego mieszkańca Zakopanego Edwarda Boczka. W wyniku działań operacyjnych Policji odnaleziono zakopane zwłoki na Borach poniżej Nosala.

O ogromnym szczęściu może mówić 27 -letni turysta z Mińska Mazowieckiego, który wraz z kolegą schodził w dniu 14.03. ze schroniska w Dol. 5-ciu Stawów do Doliny Roztoki wzdłuż Siklawy. Podciął on lawinę, z którą spadł około 200m. i został prawie całkowicie przysypany. Ze śniegu wystawała mu tylko głowa, także mógł oddychać. Kolega zawrócił po pomoc do schroniska. Całe zdarzenie widzieli podchodzący tamtędy dwaj turyści, którzy odkopali zasypanego turystę. Gdy na miejsce wypadku przybyli ratownicy, okazało się, ze niefortunny turysta został juz wydobyty z lawiny i  oprócz szoku nic mu się nie stało.

Całą noc z 19120.03. ratownicy poszukiwali dwójki taterników z Dębicy,którzy mimo fatalnych warunków śniegowych, III stopnia zagrożenia lawinowego wyszli z Hali Gąsienicowej przez Zawrat do schroniska w 5-ciu Stawach. Gdy nie dotarli tam na noc rozpoczęto poszukiwania. Patrole ratowników nic natrafiły na żaden ślad ani od strony Gąsienicowej ani od strony 5-ciu Stawów. Gdy rano następna grupa ratowników szykowała się do wyjścia na poszukiwania, dwaj taternicy dotarli do schroniska na Hali Gąsienicowej. Jak się okazało dnia poprzedniego ze względu na trudne warunki doszli tylko pod próg Zmarzłego Stawu skąd postanowili zawrócić do Murowańca. Tak zmęczyli się tą eskapadą, że sił starczyło im tylko na dojście do Kamienia Karłowicza, gdzie po wykopaniu jamy śnieżnej założyli biwak. Gdy się już porządnie wyspali wrócili do Murowańca. A tymczasem 7-miu ratowników całą noc w trudnych miejscami niebezpiecznych warunkach poszukiwało smacznie śpiących taterników.

W nocy z 22/23.03 poszukiwano dwójki narciarzy, którzy nie powrócili na Ornak z narciarskiej wycieczki na Błyszcza. Tuż po północy jeden z zespołów ratowników odnalazł poszukiwaną dwójkę w górnej części Dol. Pysznej. Jak się okazało poszukiwani podczas zjazdu z Przeł Pyszniańskiej zostali porwani przez lawinę, ale na szczęście oprócz utraty części sprzętu nic się im nie stało. Zapadający zmrok, brak światła uniemożliwił im nocny powrót prze Dol. Pyszną do schroniska.

O godz. 18.35 w dniu 14.04. poinformowano Centralę, TOPR, że na szlaku pomiędzy Polaną Pańszcycką a Halą Gąsienicową jest turystka ze złamaną nogą. W zapadającym zmroku ratownicy zostali przetransportowani śmigłowcem na Polanę Waksmundzką skąd dalej pieszo dotarli do oczekującej na pomoc turystki. Po zaopatrzeniu przetransportowano ją w tzw. „pulkach” do drogi z Hali Gąsienicowej a stamtąd samochodem do szpitala.

W dniu 28.04. zawiadomiono Centralę TOPR, że w Wodogrzmotach Mickiewicza zauważono zwłoki mężczyzny. Jak się później okazało w Wodogrzmotach utopił się zakopiańczyk, przewodnik tatrzański Marek Giełda. Najprawdopodobniej wszedł na stromy, zalodzony brzeg, poślizgnął się, wpadł do wody uderzając głową o wystające złazy. Bardzo zimna woda Roztockiego Potoku dopełniła reszty.

W dniu 30.04. podczas wycieczki na Rakoń bolesnej kontuzji nogi doznała 24-letnia turystka z Poznania. Ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się w pobliżu poszkodowanej. Po zaopatrzeniu w specjalnej uprzęży została ona wciągnięta windą na pokład śmigłowca i przetransportowana do szpitala.

W dniu 1.05.w godz. popołudniowych poinformowano TOPR, że w okolicach Pieca na szlaku na Ciemniak znajduje się turystka z kontuzją nogi. W trakcie dojazdu ratowników na lądowisko przy szpitalu z Kasprowego dociera informacja, że dotarli tam turyści, którzy schodząc ze Świnicy widzieli jak lawina porwaka trójkę turystów schodzących z Kościelca. Dwie osoby wydostały się o własnych siłach i poszły w kierunku Hali Gąsienicowej (zapewne po pomoc) a trzecia jest na pewno zasypana. Lawina zeszła około 200m. powyżej Karbu na stronę zachodnią. Ratownicy (16 osób), 3 psy lawinowe zostają przerzucone w rejon wypadku śmigłowcem Rozpoczynają się poszukiwania w dwóch nieodległych od siebie lawiniskach. W międzyczasie kolejna grupa ratowników przy pomocy śmigłowca likwiduje wypadek pod Piecem, skąd do szpitala przetransportowano turystkę z kontuzją nogi.
Ani psy ani ratownicy sondujący lawinisko nie natrafiają na zasypanego turystę. W międzyczasie trwają poszukiwania dwójki turystów, którzy z lawiniska poszli na Halę Gąsienicową. Około 20.00 do ratowników zgłasza się jeden z instruktorów alpinizmu, który w momencie zejścia lawiny był w okolicach Karbu i widział całe zdarzenie. Stwierdził on z całą stanowczością, że wszyscy porwani przez lawinę zostali wyrzuceni poza jej główny tor i nic im się nie stało. Zaraz po tym zdarzeniu udali się w kierunku Hali Gąsienicowej. Wobec powyższego po prawie 3 godzinach bezowocnych poszukiwań zakończono działania ratownicze.

W dniu 2.05. ratownicy zostali poinformowani przez turystów, że na szlaku z Iwaniackiej Przeł. do Dol. Chochołowskiej turystka doznała kontuzji nogi. Na miejsce wypadku ratownicy udają się śmigłowcem. Dwójka ratowników została opuszczona windą poniżej Iwaniackiej Przeł. by zlokalizować wypadek. W tym czasie przez telefon komórkowy poinformowano TOPR, że na szlaku z Morskiego Oka do 5-ciu Stawów w rejonie Opalonego W. znajduje się rodzina z dwójką małych dzieci. Są przemoczeni, wychłodzeni i nie mają siły iść dalej. Proszą o przybycie ratowników. Na miejsce zdarzenia śmigłowcem udali się ratownicy. Cała rodzinka ubezpieczana przez ratowników została windą wciągnięta na pokład śmigłowca i przewieziona do Zakopanego.

W dniu 15.05. około 17.15 do TOPR z telefonu komórkowego zadzwonił turysta informując; że jest na Kopie Kondrackiej. Jest mgła, szlak jest zasypany i nie wie jak ma zejść na Kondratową. W tym momencie łączność się urwała. Z Centrali na Kondratową i dalej w kierunku Kopy Kondrackiej udała się grupa ratowników. Meldują oni o trudnych warunkach na grani. Mgła opad śniegu, wiatr ograniczają widoczność. Mimo nawoływań nie natrafiają na poszukiwanego turystę. Wobec powyższego na poszukiwania na wszystkie szlaki w rejonie Czerwonych Wierchów wyruszają kolejni ratownicy. W trakcie poszukiwań o godz. 1.45 ponownie telefon od poszukiwanego. Informuje, że jest na Łysej Polanie. Jak się okazało turysta będąc na Kopie Kondrackiej pomylił kierunki, zszedł na stronę słowacką do Doliny Cichej, gdzie trafił na Straż Graniczną, która przetransportowała go na Łysą Polanę. Wcześniej nie mógł nawiązać łączności gdyż wyczerpała się bateria w telefonie.

W dniu 28.05 podczas podejścia z Kuźnic na Halę Gąsienicową zasłabł 65-letni turysta z Wrocławia. Ratownicy przetransportowali go do zakopiańskiego szpitala.

W dniu 28.05. o godz. 23.30. jeden z turystów poinformował TOPR, że około 19.00 rozstał się ze swoim kolegą na szlaku na trawersie Małego Giewontu. Mieli się spotkać u wylotu Dol. Strążyskiej. Ponieważ kolega do tej pory nie dotarł prosi o rozpoczęcie poszukiwań. W rejon rozstania turystów wyruszyła-grupa ratowników. Poszukiwania prowadzone do godz.3.30 nie przyniosły rezultatu. O godz. 4.00 do TOPR zadzwonił poszukiwany, który jak się okazała dotarł właśnie do swojego domu w Myślenicach. Po wyjaśnieniach okazało się, że w czasie, gdy zaniepokojony długą nieobecnością kolegi pierwszy turysta dotarł do siedziby TOPR by prosić o pomoc, poszukiwany doszedł o własnych siłach do wylotu Doliny Strążyskiej. Ponieważ nie spotkał tam kolegi pomyślał, że on znudzony długim oczekiwaniem pojechał sam do Myślenic.

W dniu 30.05. podczas zejścia ze Świnicy poślizgnęła się na płacie twardego śniegu i spadła kilkadziesiąt metrów zatrzymała się w piargach turystka z Wrocławia. W wyniku upadku doznała kontuzji miednicy. Poszkodowaną śmigłowcem z miejsca wypadku przetransportowano do szpitala.

W dniu 1.06. z Kondrackiej Przeł. przetransportowano do szpitala 15-ego turystę z Francji, który tak osłabł, że nie był w stanie zejść o własnych siłach.

W dniu 2.06 podczas zejścia z Kasprowego Wierchu złamał nogę 15-letni turysta. Poszkodowanego po udzieleniu I pomocy przetransportowano do szpitala.

W dn. 3.06 podczas podejścia do Jaskini groźnej kontuzji nogi doznała 18-letnia turysta z Olsztyna. Ranną w noszach francuskich zniesiono do drogi w Dol. Kościeliskiej i dalej samochodem przetransportowano do szpitala.

W tym samym dniu w godz. popołudniowych w rejonie Hali Gąsienicowej złamała nogę 16 – letnia turystka z Lublina. Ze w brak dojazdu na Halę Gąsienicową poszkodowaną w noszach zniesiono do Dol. Jaworzynki a stamtąd samochodem do szpitala.
W czasie trwania wyprawy na Halę Gąsienicową do TOPR dociera informacja że na szlaku z Giewontu do Dol. Strążyskiej kontuzji nogi doznała młoda turystka. Poszkodowaną do szpitala przetransportowała kolejna grupa ratowników.

W dniu 4.06. podczas wycieczki wokół Morskiego Oka został rażony piorunem 14-letni turysta z Przasnysza. Mimo podjętej akcji reanimacyjnej i szybkiego transportu śmigłowcem do szpitala, chłopca nie udało się uratować.

W dniu 5.06. podczas podchodzenia na Szpiglasową Przełęcz od strony Dolinki za Mnichem poślizgnęła się na śniegu i spadła około 60m. 66-letnia turystka z Warszawy. W wyniku upadku doznała urazu żeber, głowy i ogólnych dość mocnych potłuczeń. Na miejsce wypadku ratownicy dolecieli śmigłowcem. Po zaopatrzeniu i przetransportowaniu poszkodowanej na miejsce gdzie mógł przyziemić śmigłowiec została ona przewieziona do szpitala.

W dniu 6.06. w Dolinie Goryczkowej znaleziono zwłoki NN w stanie znacznie posuniętego rozkładu.

W dniu 6.06. podczas zejścia z Rysów w rejonie Buli pod Rysami poślizgnął się na płacie twardego śniegu, spadł kilkadziesiąt m. doznając potłuczeń i głębokich otarć skóry 19-letni turysta z Lublina. Poszkodowany śmigłowcem został przewieziony do szpitala.

W dniu 6.06. w godz. wieczornych z Hali Gąsienicowej do TOPR dotarła informacja, że na wierzchołku Kościelca znajduje się turysta, który boi się zejść. Dwóch ratowników udało się na Kościelec i asekurując liną 37-letniego turystę z Jastrzębia Zdroju sprowadzili go na Halę Gąsienicową.

11.06 ze schroniska w 5-ciu  Stawach przetransportowano do szpitala 22-letnią turystkę, która w pobliżu schroniska doznała bolesnej kontuzji nogi.

13.06. z 5-ciu Stawów zniesiono 32-letnią turystkę, która doznala kontuzji obu stawów kolanowych i nie była w stanie zejść o własnych siłach.

W dniu 13.06.podczaz zejścia z Koziej Przeł. na Halę Gąsienicową, poślizgnęła się na twardym płacie śniegu i spadła kilkanaście m. 20-letnia turystka. W wyniku upadku doznała kontuzji obu nóg, mocnych potłuczeń i głębokich otarć skóry. Ranną w noszach francuskich zniesiono na Halę Gąsienicową i dalej samochodem przetransportowano do szpitala.

W dniu 16.06 34-letnia turystka z Poznania wraz ze swoim 6-ścio letnim dzieckiem zwiedzała Jaskinię Mylną. W jaskini zepsuła się im jedyna latarka, co uniemożliwiło wyjście z jaskini. Zaniepokojony długim pobytem żony i dziecka mąż powiadomił TOPR. Ratownicy wyprowadzili z jaskini oczekujących na pomoc turystów.

W dniu 19.06. z Przeł. pod Kopą Kondracka zniesiono 36-letniego turystę z kontuzją nogi.

W dniu 9.06 w godz. popołudniowych wyprowadzono z jaskini Mylnej 50-cioletniego turystę, który z braku światła utknął w jaskini.

W dniu 21.06 ze szlaku na Iwaniacką Przełęcz przetransportowano do szpitala turystkę z kontuzją nogi.

W dniu 25.06. podczas przechodzenia przez Granacką Przeł. poślizgnął się na śniegu i spadł żlebem w kierunku Dol. Pańszczycy 19-letni turysta z Kujaw. Mimo blisko 100 m. upadku po zalodzonym zboczu nic mu się nie stało i idący na pomoc ratownicy całego i zdrowego napotkali w Dolinie Pańszczycy.

W dniu 28.06. podczas zejścia z Rysów w rejonie Buli pod Rysami poślizgnął się na stromym płacie śniegu i spadł około 150 m. 51-letni turysta z Krakowa. W wyniku upadku złamał rękę, doznał obrażeń głowy, potłuczeń i otarć skóry. Rannego śmigłowcem przetransportowano do zakopiańskiego szpitala.

W dniu 29.06. spod Kondrackiej Przeł. zniesiono w noszach francuskich i dalej przetransportowano samochodem do szpitala 25-letniego turystę cierpiącego na dość poważne dolegliwości sercowe.

W dniu 1.07. w godz. przedpołudniowych poinformowano TOPR, że na szlaku przez Kobylarz jakiś desperat podciął sobie żyły. Będący na miejscu turyści udzielili mężczyźnie pierwszej pomocy. Ratownicy z pokładu śmigłowca Sokół desantowali się w pobliżu miejsca wypadku. Po zaopatrzeniu, zapakowaniu w nosze francuskie mocno wykrwawionego, 37-letniego Macieja W. ze Sławna „windą” wciągnięto na pokład śmigłowca i przewieziony został do zakopiańskiego szpitala.

W dniu 3.07. ratownicy wyprowadzili z eksponowanego terenu w rejonie Opalonego 15- letniego turystę. Jak się okazało, schodząc z grupą z 5-ciu Stawów pozostał nieco z tyłu i chcąc dogonić kolegów poszedł na skróty. W Białym Żlebie zapchał się w trudny, eksponowany teren i zaczął wzywać pomocy.

W dniu 4.07. podczas wycieczki do Dol. Białego kontuzji nogi doznała 47-letnia turystka z Warszawy. W noszach francuskich zniesiono ją do wylotu doliny i dalej samochodem przetransportowano do szpitala.

W dniu 5.07. poszukiwano dwójki turystów ze Strzegomia, którzy nie powrócili z wycieczki na Starorobociański, na którą wybrali się dnia poprzedniego. Zespoły ratowników przeszukiwały wszystkie szlaki od Grzesia po Raczkową Przeł. O godz. 1 2.00 poszukiwaną dwójkę spotkano na grani Ornaku. Jak się okazało dnia poprzedniego w czasie, mgły i deszczu schodząc ze Starorobociańskiego Wierchu pomylili kierunki i zeszli do Dol. Raczkowej. Tam noc przeczekali w szałasie i rano wrócili na grań i szli w kierunku Ornaku.

W dniu 5.07. na Waksmundzkiej Równi kontuzji nogi doznała 49-letnia turystka z Radomia. Poszkodowaną ratownicy przetransportowali do szpitala.
W dniu 17.07. podczas wycieczki na Orlej Perci, przechodząc przez Zmarzłą Przeł. Wyżnią poślizgnęła się na śniegu i spadłą do Żlebu Honoratka 22-letnia Dominika Piotrowska z Rawy Mazowieckiej. W wyniku około 200 m. upadku doznała śmiertelnych obrażeń ciała i zmarła przed przybyciem ratowników.

W dniu 18.07. w rejonie Przeł Karb 20-letni turysta pomylił szlak, wszedł w eksponowane miejsce, z którego nie miał już odwrotu. Wezwani na pomoc ratownicy wyprowadzili nieuważnego turystę spowrotem na szlak.

W dniu 18.07 w czasie zejścia Żlebem Kulczyńskiego, chcąc ominąć płat zlodowaciałego śniegu 24 letni turysta z Warszawy wtrawersował w część Czarnych Ścian. Po kilkunastu metrach utknął w trudnym eksponowanym terenie i zaczął wzywać pomocy. Przybyli na miejsce ratownicy wprost z pokładu śmigłowca Sokół zostali opuszczeni windą w miejsce gdzie utknął turysta. Założyli mu specjalną uprząż i w niej wciągnięto turystę na pokład śmigłowca i przetransportowano w bezpieczne miejsce.

W dniu 19.07. przez telefon komórkowy, bezpośrednio z miejsca wypadku poinformowano TOPR, że w czasie zejścia z Zawratu na stronę Hali Gąsienicowej obsunął się na łańcuchach, spadł kilka metrów i dotkliwie się potłukł 9-cio letni chłopak. Ratownicy pokłady śmigłowca Sokół zostają opuszczeni windą na miejsce wypadku, zakładają poszkodowanemu specjalną ratowniczą uprząż i wciągają go na pokład śmigłowca. W 40 min od zawiadomienia o wypadku chłopca przekazano w ręce lekarzy.

59. W dniu 23.07 podczas wspinaczki Kominem Dorawskiego na Zadnim Kościelcu idący jako drugi odpadł wraz ze sporym głazem, taternik z Warszawy. Spadając doznał bolesnej kontuzji nogi. Wezwani na pomoc ratownicy z pokładu śmigłowca zdesantowali się w środkowej części płn-wsch. ściany. Po założeniu stanowiska do poszkodowanego został opuszczony ratownik i po udzieleniu I pomocy zwiózł podstawy ściany. W drugim zjeździe zabrany został partner poszkodowanego. Następnie z Kotła Kościelcowego ranny taternik śmigłowcem został przewieziony do zakopiańskiego szpitala. Dzięki posiadanemu przez taterników radiotelefonowi, przez który powiadomili o wypadku oraz dzięki użyciu śmigłowcą pomimo dość trudnej technicznie akcji ratunkowej taternik w dwie godz. po zawiadomieniu TOPR, został przekazany w ręce lekarzy.

60. W dniu 27.07. podczas zejścia z Rysów spadł kilka m. i dotkliwie się potłukł 27-letni turysta z Warszawy. Ponieważ wypadek zdarzył się wieczorem ratownicy w zapadającym zmroku i przy wiejącym silnym wietrze śmigłowcem zostali dowiezieni tylko nad Czarny Staw, skąd dalej pieszo udali się w rejon wypadku. Podchodząc pod Bulę pod Rysami napotkali poszkodowanego, który był sprowadzany przez innych turystów. Ratownicy sprowadzili turystę do Morskiego Oka i dalej samochodem przewieźli do szpitala.

W dniu 28.07. podczas wycieczki nad Czarny Staw nad Morskim Okiem złamała nogę 48- letnia turystka z Niemiec. Ranną w noszach francuskich zniesiono do Morskiego Oka i dalej samochodem przewieziono do szpitala.
W dniu 29.07. podczas zejścia z Kasprowego W. na Halę Gąsienicową upadła doznając wstrząśnienia mózgu i ran głowy 40-letnia turystka. Ponieważ w tym dniu była „nielotna” pogoda turystkę w noszach francuskich zniesiono do Murowańca i dalej samochodem zwieziono do szpitala.

W dniu 29.07. poszukiwano 14-letniej turystki, która zgubiła się rodzince podczas zejścia z Giewontu. Wezwani na pomoc ratownicy sprawdzili wszystkie szlaki w Dolinie Kondratowej i Małej Łąki - bez rezultatu. Około
21.30 Policja powiadomiła TOPR że odnalazła poszukiwaną na jednej z ulic Zakopanego. Jak się później okazało, dziewczynka schodząc z Giewontu zagapiła się, straciła z oczu rodziców i za grupą turystów zeszła na Kondratową i dalej do Zakopanego. Ponieważ nie znała adresu, pod którym zatrzymali się na kwaterze, chodziła po Zakopanem licząc, że może napotka rodziców.

W dniu 29.07 ze szlaku nad Czarny Staw nad Morskim Okiem przetransportowano do szpitala angielską turystkę z kontuzja nogi.

W dniu 30.07. ze szlaku na Rysy do Morskiego Oka zniesiono w noszach francuskich 44- letniego turystę z Katowic, który podczas wycieczki na Rysy stracił tyle sił, że nie był w stanie sam dalej iść.

W dniu 3.08 poszukiwano dwóch turystek, które nie powróciły do miejsca zamieszkania z wycieczki w rejon Doliny Chochołowskiej, na którą wyszły dnia poprzedniego. Ratownicy śmigłowcem zostali rozwiezieni w rejony poszukiwań. W trakcie trwania akcji poszukiwawczej do Centrali TOPR dotarła informacja, że poszukiwane turystki powróciły na kwaterę. Jak się później okazało turystki w rejonie Rakonia pomyliły szlak i zeszły do Doliny Łatanej . Tam zastała je noc, którą spędziły w napotkanym szałasie. Rano powróciły na Rakoń i przez Chochołowską powróciły do Zakopanego.
W dniu 3.08. około 18.00 zatroskana babcia powiadomiła TOPR, że w okolicach Siodłowej Przeł. pozostawiła osłabionego silnym zatruciem pokarmowym 15-letniego wnuka, który nie jest wstanie schodzić o własnych silach. Na miejsce wypadku ratownicy udali się śmigłowcem. Poszukiwania młodego turysty nie przyniosły rezultatu. Jak ustalili ratownicy troskliwa babcia zbyt długo schodziła po pomoc. W międzyczasie wnuk poczuł się znacznie lepiej i o własnych siłach zszedł do Doliny Strążyskiej.

Po godz. 20-tej 3.08. poinformowano TOPR, że w rejonie Starorobociańskiego W. Znajduje się w stanie silnego wyczerpania turystka. Nie jest w stanie zejść o własnych siłach. Na pomoc wyruszyła grupa 12-tu ratowników, którzy znad Przełęczy Starorobociańskiej znieśli w noszach francuskich 25-letnia wyczerpaną turystkę na Chochołowską i stamtąd samochodem zawieźli ją do szpitala. Akcję ratunkową zakończono po 4-tej rano.

W dniu 7.07. podczas podchodzenia na Wrota Chałubińskiego została uderzona w głowę kamieniem „strąconym przez idących wyżej turystów 17-letnia turystka. w wyniku uderzenia straciła równowagę, spadła kilkanaście m. doznając poważnych urazów twarzy, głowy, kręgosłupa oraz bardzo mocnych potłuczeń i głębokich otarć skóry. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Z jego pokładu windą zostali opuszczeni tuż przy poszkodowanej. Po zaopatrzeniu ciężko ranna turystka w noszach francuskich została wciągnięta windą na pokład śmigłowca i w asyście lekarza i pielęgniarki przetransportowano ją do Zakopanego. Ranna turystka w 40 min od zawiadomienia od wypadku znalazła się w szpitalu.

W dniu 8.08 ze Ścieżki nad Reglami spod Sarniej Skały przetransportowano do szpitala 70-cio letnią turystkę z Lublina, która przewróciwszy się na szlaku złamała nogę.

W dniu 10.08. podczas wycieczki na Halę Gąsienicową, na Skupniowym Upłazie poważnie zasłabła 14-letnia turystka. Dziewczynę z miejsca wypadku śmigłowcem przetransportowano do szpitala.

W dniu 11.08 podczas zejścia z Nosala kontuzji nogi doznała turystka z Wrocławia. Ranną w noszach francuskich zniesiono do drogi i samochodem zawieziono do szpitala.

W dniu 11.08. z Doliny Roztoki przetransportowano do szpitala 54-lenią turystkę z Lublina z kontuzją nogi.

W dniu 12.08. w Żlebie spadającym z Przeł. Szczerba w Giewoncie w tzw. „Śmietniku” natrafiono na ludzkie szczątki NN człowieka. Ich stan uniemożliwił stwierdzenie kiedy doszło do wypadku.

W dniu 13.08. w godz. rannych poinformowano TOPR, że z wycieczki na Giewont od dnia wczorajszego nie powróciła dwójka młodych turystów. Ostatni raz widziani byli około godz. 19.00 na wierzchołku, skąd zamierzali zejść Żlebem Kirkora do Dol. Strążyskiej. Z pokładu śmigłowca rozpoczęto penetrację płn. ściany Giewontu. Ratownicy dostrzegli zwłoki leżące w żlebie opadającym z płn filara Giewontu. Najprawdopodobniej nie znający zupełnie topografi tego rejonu turyści z wierzchołka Giewontu zaczęli schodzić wprost na północ. Będąc w eksponowanym, poprzetykanym śliskimi trawami terenenie spadli około 150-200 m. ponosząc śmierć na miejscu. W tym zupełnie niepotrzebnym wypadku zginęli: 17-letnia Magdalena Burtka z Brzezin koło Łodzi i 17-letni Tomasz Mijalski z Łodzi.

W dniu 13.08 w czasie zejścia z Kasprowego Wierchu na Myślenickie Turnie zasłabła 45- letnia turystka z Zamościa. W miejsce, gdzie oczekiwała na pomoc, ratownicy polecieli śmigłowcem. Do poszkodowanej windą opuszczono ratownika, który turystce założył specjalną uprząż i wraz z nią został na powrót wciągnięty na pokład . W pół godz. od zawiadomienia turystka została przekazana do szpitala.

W dniu 14.08. podczas zejścia z Gubałówki złamała nogę 42-letnia turystka. Ranną ratownicy przetransportowali do szpitala.

W dniu 18.08. podczas zejścia z Giewontu, poniżej Siodłowej Przeł. zasłabła 20-letnia turystka. Ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się w okolicach wypadku. Po zapakowaniu turystki w nosze francuskie została ona windą wciągnięta na pokład śmigłowca i przewieziona do szpitala. Dzięki zawiadomieniu przez telefon komórkowy, bezpośrednio z miejsca wypadku, turystka w 40 min od zawiadomienia została przekazana do szpitala.

W dniu 24.08 podczas zejścia z Małołączniaka do Dol. Miętusiej w Szarym Zlebie kontuzji nogi doznała 24-letnia turystka z Krakowa. O powyższym bezpośrednio z miejsca wypadku, przez telefon komórkowy powiadomiono TOPR. Po dotarciu na miejsce wypadku ratownicy znoszą poszkodowaną w noszach francuskich do Doliny Miętusiej i dalej samochodem transportują do szpitala.

W dniu 26.08. podczas wspinaczki granią Pośredniego Mięguszowieckiego Szczytu, poślizgnęła się na mokrych płytach i spadła kilka m. doznając urazu miednicy 21- letnia taterniczka z Łodzi. O zaistniałym wypadku powiadomiono TOPR przez radiotelefon. Na grań Pośredniego Mięguszowieckiego ratownicy lecą śmigłowcem Sokół. Z jego pokładu desantują się tuż przy poszkodowanej, pakują ją do noszy francuskich. Ranna taterniczka w raz z towarzyszącym jej ratownikiem windą zostaje wciągnięta na pokład śmigłowca i przewieziona do szpitala. W godzinę od wypadku ranna taterniczka została przekazana w ręce lekarzy.

W dniu 27.08. podczas zejścia z Kasprowego Wierchu na Halę Gąsienicową poważnie zasłabła 68-letnia turystka z Jarocina. Ratownicy znieśli turystkę na lądowisko w Kotle Gąsienicowym, skąd śmigłowcem została przewieziona do szpitala.
W dniu 27.08. podczas zejścia z hali Gąsienicowej do Kuźnic kontuzji nogi doznała turystka z Danii. Ranną ratownicy przetransportowali do szpitala.

W dniu 31.08. ze wspinaczki w rejonie Mięguszowieckich Szczytów nie powrócił zespół dwóch taterników. Ze schroniska w rejonie Wołowego Grzbietu zauważono światła sugerujące, że ktoś wzywa pomocy. W celu rozeznania, co się stało w tamten rejon wyruszył zespół ratowników. Po dotarciu pod Żabią Turnię Mięguszowiecką ratownicy nawiązali kontakt z taternikami. Okazało się, że biwakują i nie potrzebują pomocy.

W dniu 31.08. o godz.8.30 na wspinaczkę drogą Świerza na Mięguszowiecki Szczyt Wielki wyszło dwóch taterników. Zabrali ze sobą radiotelefon PZA. Godzinę alarmową wpisali w książce wyjść na 20.00. Gdy o oznaczonym czasie nie powrócili ze wspinaczki a próby nawiązania z nimi łączności radiowej spełzły na niczym rozpoczęto poszukiwania. Do poszukiwań od strony południowej włączyła się również Horska Slużba. Około 9.00 słowaccy ratownicy odnaleźli poszukiwanych taterników na biwaku nad Hińczowym Stawem. Jak ustalono taternicy po skończonej późno wspinaczce, zmęczeni zeszli na biwak nad Hińczowy Staw, nie martwiąc się zbytnio tym, że wpisana godzina alarmowa obliguje TOPR do rozpoczęcia akcji ratunkowej.

W dniu 1.09. z 5-ciu Stawów ratownicy przetransportowali do szpitala taternika, który podczas wspinaczki doznał kontuzji nogi. Ze względu na nielotną pogodę nie można było do transportu użyć śmigłowca.

W dniu 5.09. podczas wspinaczki drogą Łapińskiego -Paszuchy na Mniszku prowadzący II wyciąg taternik spuścił na będącego poniżej na stanowisku partnera sporych rozmiarów kamień. W wyniku uderzenia taternik doznał poważnych urazów klatki piersiowej i innych obrażeń wewnętrznych. Na dodatek przy próbie zjazdu do poszkodowanego partnera, będący powyżej taternik tak manewrował liną, że wypadła mu ona z rąk i spadła do podstawy ściany. Taternicy zaczęli wzywać pomocy. Ich wołanie usłyszeli turyści idący na Szpiglasową Przełęcz, przez telefon komórkowy powiadomili TOPR, nie potrafili jednak zlokalizować skąd dochodzi wołanie. Ratownicy z pokładu śmigłowca zlokalizowali miejsce wypadku. Desantują się w Mnichowym Żlebie „zakładają poręczówki i dochodzą do rannego taternika. Po zaopatrzeniu  w noszach francuskich rannego zwożą ratownicy do podstawy ściany, skąd windą zostaje wciągnięty na pokład śmigłowca i przewieziony do szpitala. W drugim zjeździe zwieziono ze ściany drugiego taternika, który po upuszczeniu liny musiał skorzystać z pomocy ratowników.
W trakcie akcji ratunkowej na Mniszku do TOPR przez telefon komórkowy dociera - informacja, że jeden z turystów schodząc z Zawratu odpadł od łańcuchów i spadł do Zawratowego Żlebu. Powracający z Morskiego Oka śmigłowiec zabiera dwójkę ratowników, którzy akurat przebywali w rejonie Hali Gąsienicowej i przewozi ich w miejsce wypadku. Ratownicy windą zostają opuszczeni tuż przy poszkodowanym. Stwierdzają bardzo poważne urazy, jakich doznał turysta. Nieprzytomnego w noszach francuskich wciągają na pokład śmigłowca i przewożą do szpitala. 21-letni mieszkaniec Zakopanego Tomasz Nowakowski umiera w chwilę po przylocie do szpitala.

W dniu 8.09. z Rusinowej Polany do szpitala przewieziono 16-letniego turystę, z silnymi dolegliwościami sercowymi.

W dniu 20.09. schodząc z Kondrackiej Przeł. do Dol. Małej Łąki złamała nogę 69-letnia turystka z Warszawy. Ranną w noszach francuskich zniesiono na Wielką Małołącką Polanę i dalej samochodem zwieziono do szpitala.

W dniu 22.09. w wyniku oblodzenia i zapadających ciemności utknęła na grani pomiędzy Jarząbczym i Kończystym W. dwójka młodych turystów. Przybyli na pomoc ratownicy sprowadzili ich do Doliny Chochołowskiej.

W dniu 24.09. podczas wycieczki na Mięguszowiecką Przeł pod Chłopkiem przechodząc tzw. „Galeryjkę” poślizgnęła się na twardym śniegu i spadła około 150 m. do Bańdziocha 23-letnia turystka z Poznania. W wyniku upadku doznała tylko złamania przedramienia, skaleczeń i niezbyt mocnych potłuczeń. Przybyli śmigłowcem na miejsce wypadku ratownicy nie chcieli uwierzyć, że taki upadek skończył się tak niewielkimi obrażeniami. Widać Anioł Stróż czuwał.

Całą noc z 24/25.09. poszukiwano 66- letniego turysty, który z wycieczki w rejon Doliny Chochołowskiej nie powrócił do miejsca zamieszkania. Na poszukiwanego turystę natrafiono w rejonie Hali Smytniej, gdy schodził z Kominiarskiego Wierchu.

W dniu 25.09 ze szlaku na Zawrat, powyżej Zmarzłego Stawu śmigłowcem przetransportowano do szpitala 40-letnią turystkę z kontuzją nogi.
W dniu 25.09. ratownicy słowaccy ze Zwierówki poprosili o przylot śmigłowca celem lokalizacji wypadku na grani pomiędzy Rohaczami i Spaloną. Rozległy teren i zapadające ciemności nie pozwoliły na odnalezienie potrzebującego pomocy turyści.
Po godz. 20-tej w dniu 25.09. przez telefon komórkowy turyści poinformowali TOPR, że z braku światła i nieznajomości terenu nie mogą zejść z Trzydniowiańskiego Wierchu. Przybyli na miejsce ratownicy sprowadzili dwoje młodych turystów z Wieliczki do Dol. Chochołowskiej.

W dniu 27.09. ze Skupniowego Upłazu przetransportowano do szpitala 26-letniego turystę z Krakowa, który zasłabł podczas wycieczki na Halę Gąsienicową.
W dniu 27.09. z Doliny Małej Łąki do szpitala przetransportowano nieprzytomnego 40- letniego turystę z Warszawy, który jak się okazało będąc chory na cukrzycę wybrał się na zbyt forsowną jak na jego stan zdrowia wycieczkę.

W dniu 30.09. z Kotła Gąsienicowego zwieziono śmigłowcem do szpitala turystę, który schodząc do Murowańca złamał nogę. W chwilę potem z tego samego miejsca śmigłowiec zabrał 45-letnią turystkę, która zasłabła podchodząc z Hali Gąsienicowej na Kasprowy.

W dniu 12.10. w godz. nocnych ratownicy sprowadzili z Krzyżnego do schroniska w 5-ciu Stawach troje wyczerpanych turystów. Wyszli oni z ciężkimi plecakami w trudnych warunkach atmosferycznych z Murowańca by przez Krzyżne dojść do 5-ciu Stawów. Długa, forsowna wycieczka nadwyrężyła ich siły. Zaczęli, więc wzywać pomocy.

W dniu 14.10. podczas wycieczki na Ciemniak kontuzji nogi doznał 38-letni turysta z Katowic. Ratownicy śmigłowcem przetransportowali go do szpitala.
W dniu 16.10. podczas zejścia z Ciemniaka na Zahradziska boleśnie skręciła nogę 30-letnia turystka z Warszawy. Ratownicy sprowadzili ją do Dol. Kościeliskiej skąd samochodem została przewieziona do szpitala.

W dniu 17.10 podczas zejścia z Iwaniackiej Przeł. do Dol. Chochołowskiej uszkodziła staw kolanowy 21-letnia turystka z Elbląga. Ratownicy przetransportowali ją do szpitala.

W dniu 18.10. podczas zejścia z Zawratu na Halę Gąsienicową, kontuzji nogi doznał 21- letni turysta ze Zduńskiej Woli. Ratownicy sprowadzili go do Murowańca skąd samochodem przewieziono go do szpitala.

W nocy z 20/21.10. poszukiwano dwójki turystów, którzy do godz. wieczornych nie powrócili do Murowańca z wycieczki na Zawrat. Około północy napotkano na poszukiwaną dwójkę idącą drogą jezdną na Halę. Turyści zamiast zawrócić z Zawratu spowrotem na Halę Gąsienicową, poszli do 5-ciu Stawów, stamtąd przez Wodogrzmoty, Waksmundzką Rówień, Psią Trawkę wracali do Murowańca. Nic dziwnego, że wycieczka znacznie się im się przedłużyła.

W nocy 20.12 poszukiwano dwójki taterników, którzy nie powrócili ze wspinaczki drogą Hajdukiewicza na płn. ścianie Długiego Giewontu. Nad ranem taternicy powrócili do miejsca zamieszkania. Okazało się, że trudności w ścianie i później złe warunki na grani Długiego Giewontu znacznie przedłużyły wspinaczkę.

W dniu 27.12. w godz. nocnych poszukiwano narciarza, który z Kasprowego nie powrócił do miejsca zamieszkania. Poszukiwania nie przyniosły rezultatu. Rano, gdy do poszukiwań przygotowywała się kolejna grupa ratowników, do Centrali TOPR dotarła informacja, że narciarz, mocno zmęczony właśnie wrócił do domu, Okazało się, że wracając z nart po drodze do domu wstąpił na góralskie wesele, z którego niegrzecznie było zbyt wcześnie wychodzić.

W dniu 28.12. podczas podejścia z Rakonia na Wołowiec turystka zawadziła rakiem o rak, straciła równowagę i spadła około 300 po stromym zlodowaciałym zboczu do Wyżniej Chochołowskiej. W wyniku upadku doznała urazu kręgosłupa, głowy i potłuczeń. Ratownicy śmigłowcem udali się na miejsce wypadku. Po zaopatrzeniu przetransportowano ją w miejsce gdzie mógł przyziemić śmigłowiec, którym została przewieziona do szpitala.

W dniu 30.12. podczas zejścia z Nosala kontuzji nogi doznał 32-letni turysta. Ratownicy przetransportowali go do szpitala.
W tym samym dniu podczas zejścia z Zawratu do 5-ciu Stawów kontuzji nogi doznała 29-letnia turystka z Warszawy. Ranną śmigłowcem przetransportowano do szpitala.

W dniu 31.12. w godz. popołudniowych chcąc zapewne zdążyć na Sylwestra dwoje. młodych turystów postanowiło na plastikowych jabłuszkach zjechać z Liliowego. Jadąc po stromym, zalodzonym zboczu nabrali szybkości i stracili kontrolę nad kierunkiem zjazdu. Wpadli do kamienistego żlebu opadającego nad Zielony Staw. Tam obijając się o wystające skały turystka doznała kontuzji twarzy i dość bolesnych potłuczeń. W zapadającym zmroku śmigłowcem została przetransportowana do szpitala.


W 1998 roku doszło w Tatrach do:
263 wypadków narciarskich ( wliczając wypadki na Gubałówce, Bukowinie i Białce)
218 wypadków turystycznych
9 wypadków taternickich
5 wypadków lawinowych
3 wypadków jaskiniowych
w których śmierć poniosło 16 osób a 221 zostało poważnie rannych.
Ratowano 575 osób, z których 141 z gór zwieziono śmigłowcem
Bezpośrednio na akcjach i wyprawach ratunkowych ratownicy spędzili 4136 godz.

Adam Marasek

Data utworzenia: 06/12/2008 : 13:10
Ostatnie zmiany: 06/12/2008 : 13:10
Kategoria : Kroniki TOPR
Strona czytana 516 razy


podglšd wydruku podglšd wydruku     Wersja do druku Wersja do druku

Komentarze


Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.
Bądź pierwszy!


Turystyka Taternictwo

Zamknij Historia Taternictwa

Ratownictwo historia

Zamknij Kroniki TOPR

Galerie
^ Góra ^