|
Kroniki TOPR - Kroniki 1999
W noc Sylwestrową poszukiwano w rejonie Gubałówki młodego człowieka, który wracając z imprezy Sylwestrowej zaginął w tamtym rejonie. Duży mróz i informacja, że poszukiwany spożył wcześniej sporo alkoholu i mógł gdzieś zasnąć po drodze czyniła poszukiwania dość nerwowymi. Okazało się w trakcie poszukiwań, że człowiek ten dotarł o własnych siłach do miejsca zamieszkania.
1.01. podczas zejścia z Żółtej Turni w rejonie Dubrawisk poślizgnął się na stromych, twardych śniegach, spadł kilkadziesiąt metrów, doznając kontuzji nogi i ogólnych potłuczeń, turysta z Namysłowa. W rejon wypadku ratownicy udali się śmigłowcem. Po zdesantowaniu się w pobliżu miejsca wypadku, w „pulkach” przetransportowali kontuzjowanego turystę na Halę Gąsienicową i dalej samochodem przewieźli do szpitala. Ze względu na bardzo silny wiatr nie było możliwe ponowne użycie śmigłowca. 7.01. podczas wycieczki w Dolinie 5-ciu Stawów doznał kontuzji nogi turysta z Częstochowy. Ponieważ w tym dniu była nielotna pogoda i nie można było do przetransportowania kontuzjowanego turysty użyć śmigłowca, 6-ciu ratowników przetransportowało go w sposób „ klasyczny ” w tak zwanych „pulkach” do Wodogrzmotów Mickiewicza i dalej samochodem do szpitala. Cała wyprawa trwała prawie 7 godzin. 16.01. z Kasprowego w kierunku Myślenickich Turni schodziła samotna 50-cio letnia turystka z Bytomia. W rejonie Żlebu Bryji poślizgnęła się na twardym, stromym śniegu i spadła kilkadziesiąt m, gubiąc po drodze swoje rzeczy. Mocno przestraszona zaczęła wzywać pomocy. Przybyli na miejsce ratownicy sprowadzili turystkę do dolnej stacji wyciągu na Goryczkowej i dalej skuterem przetransportowali do Kuźnic. W dniu 16.01. w godzinach wieczornych poszukiwano czworo młodych turystów, którzy w rejonie Pańszczyckiej Polany zgubili szlak prowadzący na Halę Gąsienicową. Poszukiwanych odnaleziono w rejonie Rusinowej Polany. 17.01. podczas wspinaczki Superściekiem na Kazalnicy odpadł na pierwszym wyciągu i złamał nogę taternik z Katowic. Koledzy opuścili rannego do podstawy ściany, skąd śmigłowcem został przetransportowany do zakopiańskiego szpitala. 4.02.doszło do gwałtownego załamania pogody. Nastąpiły intensywne opady śniegu przy silnym wietrze. W godzinach wczesno popołudniowych dodatkowo przyszła mgła znacznie ograniczająca widoczność. W takich to warunkach, przy III stopniu zagrożenia lawinowego trójka młodych ludzi : 19-letni Krzysztof Leleń, 18-letni Michał Osowiecki i 22-letni Adam Osowiecki wyszła ze schroniska w 5-ciu Stawach z zamiarem dojścia na Zawrat. Gdy do godzin wieczornych nie powrócili z wycieczki zawiadomiono TOPR. Intensywna zamieć, silny wiatr, opady śniegu, wzrastające z każdą godziną zagrożenie lawinowe , okresowo prawie zerowa widoczność ,znacznie utrudniały akcję ratunkową. Prowadzone do dnia 8.02 intensywne poszukiwania ,w których wzięło udział 66 ratowników oraz psy lawinowe nie przyniosły rezultatu. Poszukiwania z przerwami ze względu na trudne warunki atmosferyczne i duże zagrożenie lawinowe prowadzono do dnia 29.04. kiedy to psy lawinowe pod prawie 2 m warstwą śniegu odnalazły poszukiwanych. Okazało się, że zginęli oni w lawinie pod Zawratem w dniu 4.02. Intensywne opady śniegu w tym dniu, bardzo silny wiatr w krótkim czasie zasypały lawinisko, w którym zginęli młodzi turyści, tak, że z chwilą przybycia w tamten rejon ratowników po lawinie nie było już żadnego śladu. W dniu 8.02. mimo sporego zagrożenia lawinowego i ostrzeżeń obsługi schroniska , z 5-ciu Stawów na Zawrat wybrała się dwójka turystów. Trawersując strome pola śnieżne pod Zawratem jeden z nich 22-letni Tomasz Osman z Kielc został porwany przez sporych rozmiarów lawinę. Będący w tym czasie pod skałkami Zawratowej Kopy jego kolega zaczął wzywać pomocy . Wołanie usłyszeli przebywający w tym czasie na Wielkim Stawie turyści i powiadomili TOPR. Ze schroniska w 5-ciu Stawach w rejon Zawratu wyszła dwójka ratowników a z Centrali TOPR wyjechały do Wodogrzmotów samochody z ratownikami i psami lawinowymi. Ratownicy udali się dalej pieszo do 5-ciu Stawów. W tym czasie ratownicy z 5-ciu Stawów doszli pod Zawrat i rozpoczęli przeszukiwanie lawiniska. W międzyczasie poprawiła się pogoda, tak, że można było wykorzystać śmigłowiec. Ratownicy zostali kolejno przerzucani spod schroniska pod Zawrat. Na lawinisku rozpoczęły poszukiwania psy lawinowe. Po kilkunastu minutach jeden z nich - „Bajer” odnajduje pod prawie półtorametrową warstwą śniegu zwłoki zasypanego turysty. Po odkopaniu, w zapadającym zmroku śmigłowiec przewozi je do Zakopanego, a ratownicy przez 5-Stawów, Wodogrzmoty około 21.00 powracają do Zakopanego. W wyprawie wzięło udział 28 ratowników i 3 psy lawinowe. 27.02. w godzinach wieczornych powiadomiono TOPR, że z wycieczki do Małej Łąki lub Doliny Strążyskiej nie powróciła 26 letnia mieszkanka Zakopanego. Na poszukiwania wyruszyły patrole ratowników. W trakcie prowadzonej akcji ratunkowej powiadomiono ratowników, że poszukiwana właśnie powróciła do miejsca zamieszkania. Jak się okazało zmieniła ona pierwotną trasę wycieczki co znacznie przedłużyło powrót do domu. 7.03. na wspinaczkę Żlebem Staniszewskiego wybrało się dwoje taterników. W trakcie wspinaczki nastąpiło załamanie pogody. Gdy taternicy o godzinie alarmowej nie powrócili do schroniska rozpoczęto akcję ratunkową. Z Hali Gąsienicowej celem nawiązania kontaktu z poszukiwanymi taternikami wyszła grupa ratowników. Około 1.00 w nocy jeden z zespołów ratowników nawiązał kontakt głosowy z taternikami. Poinformowali oni, że są w dość dobrej formie i spróbują sami wycofać się ze żlebu. Cały czas pada śnieg, znacznie wzrasta zagrożenie lawinowe. Około godz. 3.00 w czasie ponownego kontaktu taternicy stwierdzają, że ich stan się pogarsza. Jeden z nich ma problemy ze wzrokiem, obaj są już dość mocno wychłodzeni. Wobec powyższego z Zakopanego wyrusza wyprawa ratunkowa. Ponieważ na ranem się przejaśnia do akcji ratunkowej przygotowuje się również załoga śmigłowca. Około 5.30. staruje śmigłowiec. Z jego pokładu w ścianę do oczekujących na pomoc taterników zostają opuszczeni dwaj ratownicy: Roman Kubin i Jan Tybor, którzy wpinają taterników w specjalną uprząż i następnie razem windą zostają wciągnięci na pokład śmigłowca i przetransportowani do zakopiańskiego szpitala. Kilkanaście minut po 6-tej taternicy zostają przekazani w ręce lekarzy. Cała przygoda zakończyła się dla nich tylko lekkim wychłodzeniem i kilkudniową śnieżną ślepotą jednego z nich. Tak szybka i trudna akcja ratunkowa nie byłaby możliwa bez kunsztu pilota, który w trudnych warunkach atmosferycznych ,przy bardzo silnym wietrze precyzyjnie pilotował śmigłowiec, oraz bez dobrego wyszkolenia ratowników, którzy tak szybko wydobyli z opresji oczekujących na pomoc taterników. 14.03. w Tatrach panowała piękna pogoda. Znakomicie przygotowane trasy narciarskie zachęcały do jazdy w rejonie Kasprowego. Około 12.00 do dyżurki TOPR na Kasprowym zgłosił się jeden z pracowników przygotowujących trasy z informacją, że pod siatkami odgradzającymi trawers nad Cichą znaleźli parę nart. Ich położenie sugeruję, że ktoś z narciarzy mógł spaść do Doliny Cichej. Wystartował śmigłowiec . Z jego pokładu na dnie Doliny zauważono leżącego narciarza. Po zdesantowaniu się ratowników z pokładu śmigłowca okazało się, że narciarzem tym jest 62-letnia Jadwiga Jagodzińska z Bydgoszczy, która zginęła w wyniku odniesionych obrażeń, spowodowanych ponad 300 m upadkiem po bardzo stromych i twardych śniegach zalegających tego dnia Dolinę Cichą. Ponieważ nikt nie widział momentu upadku należy domniemywać , że upadek nastąpił w wyniku zajechania drogi przez jakiegoś narciarza, lub w wyniku zasłabnięcia, co z kolei spowodowało wypadnięcie z trawersu popod ograniczającymi siatkami i upadek do Doliny Cichej. 16.03. jedną z ostatnich kolejek na Kasprowy Wierch wyjechał 66-cio letni narciarz z Warszawy. Miał zamiar przez Goryczkową dojechać do Kuźnic. W gęstej mgle na Suchej Przeł. Pomylił trasę i zaczął zjeżdżać stokami Beskidu na stronę Zielonego Stawu, będąc cały czas przekonany, że zjeżdża do Goryczkowej. Gdy po około 2 godz. zorientował się , że pobłądził, z telefonu komórkowego powiadomił TOPR. Dzięki łączności telefonicznej i pracującym w tym czasie w Kotle Gąsienicowym ratrakom udało się pechowego narciarza doprowadzić do stacji kolejki na Kasprowym. W nocy z 15/16. 03. Powiadomiono TOPR, że z wycieczki graniowej wokół Doliny Kościeliskiej nie powróciła 4-ka taterników. W trudnych warunkach atmosferycznych, ratownicy podzieleni na patrole rozpoczęli poszukiwania. Około 8.00 poinformowano ratowników, ze poszukiwani taternicy właśnie dotarli do schroniska na Chochołowskiej. Okazało się, że biwakowali oni w Dolinie Starorobociańskiej. W dniu 20.03. poinformowano Centralę TOPR, że podczas zejścia z Rakonia w kierunku Grzesia jeden z turystów spadł po stromym twardym śniegu na stronę Doliny Chochołowskiej. Drugi turysta będący świadkiem wypadku pobiegł po pomoc do schroniska. Przybyli na miejsce ratownicy rozpoczęli poszukiwania, które przez dłuższy czas nie przynosiły rezultatu. Około godz. 19. do ratowników dotarła informacja, że poszukiwany turysta odnalazł się w Orawicach na Słowacji. Jak się okazało, turysta ten po upadku z grani na stronę Dol. Chochołowskiej wyszedł z powrotem na grań. Ponieważ nie zastał tam swojego kolegi zaczął go poszukiwać. We mgle pomylił kierunki i zszedł na Słowację. W godzinach wieczornych przez telefon komórkowy, dwaj taternicy, którzy wspinali się na Filarze Świnicy powiadomili TOPR, że w trudnych warunkach atmosferycznych nie są w stanie zejść z wierzchołka na Halę Gąsienicową. Ponieważ próby naprowadzenia ich na drogę zejściową przez telefon nie przyniosły rezultatu na pomoc wyruszyli ratownicy z Hali Gąsienicowej i Zakopanego. Około 4.15. w rejonie Żlebu Blatona ratownicy napotykają taterników i sprowadzają ich na Kasprowy. Taternicy wykazali się kompletna nieznajomością topografii. W nocy z 20/21.03. poszukiwano w rejonie grani Miedzianego i Opalonego dwójki taterników, którzy nie powrócili ze wspinaczki w tamtym rejonie. Całonocne poszukiwania prowadzone w trudnych warunkach atmosferycznych nie przyniosły rezultatu. Rano okazało się, że poszukiwani taternicy przewaletowali noc w schronisku w 5-ciu Stawach a 11 ratowników całą noc poszukiwało śpiących w najlepsze „taterników”. 11.04. w godzinach popołudniowych poinformowano Centralę TOPR, że po zakończonym nurkowaniu w czasie wycofywania się na powierzchnię nie wyszedł z Jaskini Śnieżnej jeden z grotołazów. Jego koledzy nie byli w stanie podać dokładnie miejsca, w którym stracono z nim kontakt. Pierwsza grupa ratowników udaje się pod otwór jaskini śmigłowcem. Gęsta mgła, która gwałtownie nadciągnęła do Doliny Małej Łąki unieruchamia śmigłowiec na Wielkiej Polanie. Dalej ratownicy wędrują pieszo. Około 20.00 pierwsza grupa ratowników wchodzi do jaskini. Po całonocnej akcji około 8.00 z jaskini wychodzą pierwsi ratownicy. Informują Centralę, że w ciągach jaskini, którymi wycofywali się grotołazi nie napotkano poszukiwanego grotołaza. Do wejścia do jaskini przygotowuje się druga grupa ratowników, którzy mają już więcej szczęścia do pogody i śmigłowcem zostają przerzuceni pod otwór jaskini. O godz.14.00. ratownicy wyprowadzają na powierzchnie poszukiwanego grotołaza. Okazało się, że Michał S. idący jako ostatni pomylił korytarze. Straciwszy kontakt z grupą, zmęczony zabiwakował w rejonie „ Kruchych Dwudziestek” – w bocznym ciągu jaskini. Po odpoczynku powrócił do jej głównego ciągu i zaczął wychodzić w kierunku powierzchni. W rejonie Wielkiej Studni napotkała go druga grupa ratowników i razem powrócili na powierzchnię. Zdarzenie to wystawia nie najlepszą notę za organizację eksploracji jaskini przez grupę grotołazów. 18.04. powiadomiono TOPR , że na czarnym szlaku nad Doliną Strążyską znajduje się starszy turysta z kontuzją nogi. Ma problemy z zejściem . Na pomoc wyruszają ratownicy. Nie napotykają jednak nikogo kto potrzebowałby pomocy. 19.04. przez telefon komórkowy powiadomiono Centralę TOPR, że podczas podejścia na Giewont od strony Doliny Kondratowej utknęła grupa młodych turystów. Potrzebna jest pomoc. W rejon Giewontu ratownicy polecieli śmigłowcem. Z pokładu śmigłowca nie zauważono nikogo ,kto potrzebowałby pomocy. Zauważono natomiast na śniegu ślady kilku osób, które prowadziły w kierunku schroniska na Kondratowej. Jak się okazało, turyści zawrócili spod kopuły szczytowej Giewontu, gdy natknęli się na trudności na szlaku. Obserwujący to z pewnej odległości posiadacz „komórki” na wszelki wypadek zadzwonił do TOPR, nie racząc później powiadomić, że turyści nie potrzebują już pomocy. W dniu 1.05. podczas zejścia z Giewontu do Doliny Małej Łąki bolesnej kontuzji nogi doznała 61-letnia turystka z Myszkowa. W rejon wypadku ratownicy udali się śmigłowcem. Po desancie w pobliżu oczekującej na pomoc turystki i udzieleniu jej pierwszej pomocy, poszkodowaną przetransportowano na Wielką Polanę i dalej samochodem do szpitala. 2.05. w godzinach popołudniowych poinformowano TOPR, że z wycieczki na Giewont w dniu 1.05. nie powrócił 42-letni turysta z Opola. Ratownicy sprawdzają płn. ściany Giewontu , Żleb Szczerby, Żleb Kirkora. W Żlebie Kirkora na III progu zauważony zostaje turysta. Po dotarciu do niego okazuje się, że to nie ten, którego poszukują ratownicy. Ponieważ potrzebuje pomocy, gdyż wszedł w bardzo trudny i eksponowany teren ratownicy sprowadzają go Doliny Strążyskiej. Do poszukiwań turysty z Opola zostaje włączony śmigłowiec, który wykorzystując poprawę pogody penetruje Długi Giewont i płn. Ścianę Giewontu. Poszukiwania nie przynoszą rezultatu. W dniu następnym na poszukiwania ma wyruszyć kolejna grupa ratowników. Sprawdzane jest również miejsce zamieszkania poszukiwanego turysty. Poszukiwany odnalazł się w Opolu. O ogromnym szczęściu mogą mówić dwaj turyści, którzy w dniu 7.05. schodzili z Koziego Wierchu na Kozią Przeł. Będąc na Koziej Przeł. Wyżniej sądzili, że są już na Koziej Przeł. Zaczęli więc stromym żlebem schodzić w dół w kierunku Dolinki Koziej. W pewnym momencie jeden z nich poślizgnął się na stromym śniegu i spadł około 250 m do Dolinki Koziej wykonując około100 m swobodnego lotu. W wyniku upadku doznał poważnej kontuzji głowy, złamania nogi, mocnych potłuczeń. O wypadku przez telefon komórkowy powiadomił TOPR drugi turysta, który został w eksponowanym żlebie. Na ratunek leci śmigłowiec. Ratownicy desantują się przy poszkodowanym, udzielają mu pierwszej pomocy i śmigłowcem transportują do szpitala. Następnie śmigłowiec wywozi dwóch ratowników na Kozi Wierch, skąd docierają do oczekującego na pomoc drugiego turysty i sprowadzają go na Halę Gąsienicową. W trakcie trwania wyprawy w Dolince Koziej do Centrali TOPR dociera informacja o drugim wypadku. W rejonie Czerwonej Przełęczy 17-letnia turystka złamała nogę. Na pomoc wyrusza druga grupa ratowników. Po dotarciu do poszkodowanej i zaopatrzeniu, ratownicy znoszą ją w noszach francuskich do Doliny Białego i dalej samochodem transportują do szpitala. 11.05 . podczas zejścia z Hińczowej Przeł . został strącony przez niewielką lawinę i spadł aż nad Morskie Oko 23 – letni taternik ze Szczecinka. W wyniku ponad 350m upadku doznał wielu ciężkich obrażeń jak złamanie kręgosłupa, miednicy, żeber i wewnętrznych obrażeń. Wypadek ten widział turysta przebywający nad Morskim Okiem i przez tel. komórkowy zawiadomił TOPR. Ratownicy na miejsce wypadku polecieli śmigłowcem. Po zaopatrzeniu ciężko rannego taternika przetransportowano go do szpitala. 14.05. dwoje turystów z Katowic będąc około 200 pod wierzchołkiem Rysów zostało porwanych przez niewielką lawinę. W wyniku upadku jeden z nich doznał kontuzji nogi i ogólnych potłuczeń. O wypadku zawiadomili sami poszkodowani przez telefon komórkowy. Śmigłowcem ratownicy udali się na miejsce wypadku. Po desancie na Buli pod Rysami , dojściu do poszkodowanego, ratownicy udzielają mu I pomocy i następnie w noszach francuskich transportują na Bulę , skąd zabiera go śmigłowiec do szpitala. Kolejna grupa ratowników sprowadza drugiego turystę, który nie doznał poważniejszych obrażeń. W drugim locie śmigłowiec zabiera turystę i ratowników i przewozi ich do Zakopanego. Cała akcja ratunkowa trwała około 3 godzin. 15.05. podczas zejścia z Gubałówki złamała nogę 32-letnia turystka z Przemyśla. Poszkodowaną przetransportowano do szpitala. W nocy z 16/17.05. poszukiwano dwoje turystów, którzy zagubili się w trudnych warunkach atmosferycznych w rejonie Szpiglasowej Przeł. Mgła, padający deszcz, a wyżej śnieg nie ułatwiały poszukiwań. Około 1.00. odnaleziono przemoczonych i wychłodzonych turystów i sprowadzono do schroniska w 5-ciu Stawach. Jak się okazało na wycieczkę turyści wyszli ze schroniska po godz. 15-tej. W dniu 24.05. w rejonie Przełęczy między Kopami bolesnej kontuzji nogi doznała 44-letnia turystka ze Słupska. Poszkodowaną w noszach francuskich zniesiono do Kuźnic i dalej samochodem przewieziono do szpitala. 2.06. podczas zejścia z Zadniego Granata poślizgnął się na płacie zlodowaciałego śniegu , spadł kilkanaście m w piargi doznając kontuzji nogi i ogólnych potłuczeń 21-letni turysta z Włocławka. Na miejsce wypadku ratownicy udali się śmigłowcem. Po udzieleniu I pomocy poszkodowanego w noszach francuskich zniesiono na lądowisko w Koziej Dolince skąd śmigłowcem przetransportowano go do szpitala. 4.06. podczas wycieczki do Doliny Białego zasłabła starsza turystka. Ratownicy przetransportowali ją do szpitala. 4.06. przez telefon komórkowy powiadomiono TOPR, że podczas podejścia na Zawrat w eksponowanym terenie utknęła turystka. W rejon wypadku ratownicy lecą śmigłowcem. Po dotarciu do oczekującej na pomoc turystki sprowadzają ją nad Zmarzły Staw skąd zabiera ją śmigłowiec. W dniu 4.06. podczas zejścia z Gubałówki poślizgnęła się na stromym odcinku szlaku i doznała kontuzji nogi 41-letnia turystka z woj. lubelskiego. Poszkodowaną ratownicy przetransportowali do szpitala. W nocy z 4/5.06. poszukiwano 21-letniego turystę, który z wycieczki wokół Doliny Chochołowskiej nie doszedł do schroniska na Ornaku, gdzie był umówiony ze znajomymi.Poszukiwanego turystę odnalazł patrol ratowników w rejonie Iwaniackiej Przeł. Zmęczony turysta spał na szlaku około 0,5 godz, drogi od schroniska. 11.06. przez telefon komórkowy poinformowano Centralę TOPR, że ze ścieżki na Świnicę słychać wołanie o pomoc. Okazało się ,że schodzący ze Świnicy turysta doznał bolesnej kontuzji nogi. Rannego w noszach francuskich przetransportowano na Świnicką Przeł. skąd zabrał go śmigłowiec do zakopiańskiego szpitala. W dniu 12.06. podczas zejścia z Zawratu na stronę Hali Gąsienicowej poślizgnęła się na stromym zlodowaciałym śniegu i spadła około 60 m 22-letnia turystka z Wrocławia. W wyniku upadku doznała kontuzji kolana i dość mocnych potłuczeń. Ratownicy w noszach francuskich znieśli poszkodowaną turystkę nad Zmarzły Staw skąd zabrał ją śmigłowiec do szpitala. W dniu 13.06. podczas zejścia z Grzybowca do Doliny Strążyskiej kontuzji nogi doznała 63-letnia turystka z Radomia. Ranną w noszach francuskich zniesiono do Doliny Strążyskiej i dalej samochodem przewieziono do szpitala. 15.06. przez telefon komórkowy poinformowano TOPR, ze podczas zejścia z Rysów, poniżej Buli pod Rysami, został ugodzony w nogę spadającym kamieniem schodzący w tym czasie turysta z Francji. Kontuzja była na tyle groźna, że koniecznym okazał się transport rannego do szpitala. Ponieważ tego dnia była nielotna pogoda, do Morskiego Oka ratownicy udali się samochodem i dalej pieszo na miejsce wypadku .W noszach francuskich zniesiono poszkodowanego do Morskiego Oka i dalej samochodem przewieziono go do szpitala. 19.06. podczas wycieczki Orlą Percią w rejonie Orlej Baszty doszło do tragicznego wypadku. Przechodząca tamtędy 50-cio letnia turystka z Radomia Iwona Głuszek puściła się łańcuchów. Plecak przeważył ją do tyłu, straciła równowagę i spadła ponad 200 m do Dolinki Buczynowej, ponosząc śmierć na miejscu. O wypadku, przez telefon komórkowy powiadomili TOPR znajomi, którzy szli razem z nią. Jedna grupa ratowników zajęła się transportem zwłok a druga sprowadzaniem z Orlej Baszty na Halę Gąsienicową turystów, świadków wypadku. Akcję prowadzono w trudnych warunkach atmosferycznych, przy gęstej mgle ograniczającej widoczność i padającym deszczu. 27.07. podczas zejścia z Hali Gąsienicowej, poniżej Przeł. między Kopami złamała nogę 49-letnia turystka z Krakowa. Ranną w noszach francuskich zniesiono do Dol. Jaworzynki i dalej samochodem do szpitala. Tuż po powrocie ratowników z poprzedniej wyprawy, do TOPR przez telefon komórkowy dociera informacja o kolejnym wypadku. Dwoje 16-letnich turystów z Krakowa schodząc z Rysów postanowiło skrócić sobie drogę i zjechać na butach po śniegach zalegających Rysę. Jazda zakończyła się bardzo szybko w kamieniach u wylotu Rysy. W wyniku kilkuset metrowego zjazdu turyści doznali tylko mocnych potłuczeń i głębokich zadrapań skóry. Na ratunek ratownicy udali się śmigłowcem. Po desancie na Buli pod Rysami docierają do oczekujących na pomoc turystów. Po zaopatrzeniu doprowadzają ich na lądowisko na Buli i przewożą do zakopiańskiego szpitala. 29.06. w rejonie Przeł. pod Kopą Kondracką bolesnej kontuzji nogi doznała 42-letnia turystka z Człuchowa. Ranną śmigłowcem przetransportowano do szpitala. 2.07. w Dolinie Roztoki złamał nogę 34-letni turysta z Gdańska. Poszkodowanego w noszach francuskich zniesiono do Wodogrzmotów i dalej samochodem przewieziono do szpitala. W nocy z 4/5.07 jeden z grotołazów poinformował TOPR, że podczas wyjścia z Jaskini Śnieżnej na odcinku pomiędzy Studnią Wiatrów a Suchym Biwakiem zagubił się jeden z uczestników eksplorujących jaskinię. Jedna grupa ratowników jedzie na taborisko, na którym mieszkają grotołazi celem zasięgnięcia bliższych informacji o zaistniałym zdarzeniu. W Centrali TOPR trwają przygotowania do wyprawy poszukiwawczej w jaskini. W międzyczasie grupa grotołazów wchodzi do Jaskini Śnieżnej by na własną rękę próbować odnaleźć zaginionego kolegę. TOPR czeka na wynik tej akcji. Około 14,00 informacja, że grotołazi nie odnaleźli swojego kolegi. Z Centrali wyrusza wyprawa. Ratownicy śmigłowcem zostają przewiezieni pod otwór wejściowy do jaskini. W tym czasie z jaskini wychodzi poszukiwany grotołaz. Okazało się, że grotołaz idący w grupie jako ostatni, pomylił drogę, wszedł do ciągu Białej Wody i tam zepsuło mu się światło. Odnaleźli go inni grotołazi , którzy eksplorowali te ciągi jaskini i pomogli wyjść na powierzchnię. 4.07. w godzinach popołudniowych, przez telefon komórkowy, jeden z turystów poinformował TOPR, że z okolic Koziej Przeł. słyszał wołanie o pomoc. Ponieważ nie potrafił podać żadnych bliższych szczegółów, na patrol w tamten rejon udał się śmigłowiec. Z jego pokładu nie zauważono nikogo kto wzywałby pomocy. Dodatkowo patrol ratowników zdesantował się w rejonie Zawratu i sprawdził odcinek Orlej Perci do Koziej Przeł. Ponieważ nie stwierdzono by ktoś wzywał pomocy odwołano akcję ratunkową. 4.07. w godz. wieczornych podczas zejścia z Hali Gąsienicowej kontuzji nogi doznał 45-letni turysta z Poznania. Poszkodowanego w noszach francuskich zniesiono do Kuźnic i dalej samochodem przewieziono do szpitala. 12.07. podczas zejścia z kopuły szczytowej Giewontu dwoje młodych turystów z Łomży zostało ugodzonych sporych rozmiarów kamieniem potrąconym przez będącego powyżej nieuważnego turystę. W wyniku uderzenia chłopak doznał kontuzji kręgosłupa, ręki i potłuczenia klatki piersiowej. Dziewczyna zaś doznała stłuczenia uda. Na miejsce wypadku ratownicy udali się śmigłowcem. Chłopaka zapakowano do noszy podciśnieniowych i zniesiono w miejsce, gdzie mógł przyziemić śmigłowiec. Tam też doprowadzono dziewczynę. Oboje turystów śmigłowiec przewiózł do szpitala. W nocy z 12/13.07. poszukiwano dwojga turystów, którzy nie powrócili do miejsca zamieszkania z wycieczki na Czerwone Wierchy. Ratownicy wyruszyli na szlaki w rejonie Czerwonych Wierchów. W trakcie poszukiwań do TOPR dociera informacja, że turyści właśnie powrócili do domu. Wobec tego ratownicy zostają odwołani i powracają do Centrali. 15.07. podczas wycieczki na Kondratową poślizgnął się na szlaku, upadł uderzając głową w kamień 15-letni turysta z Kostrzynia. W wyniku upadku stracił przytomność. Poszkodowanego w noszach francuskich przetransportowano do miejsca gdzie mógł dojechać samochód i dalej przewieziono go do szpitala. 17.07. w rejonie Kopieńca kontuzji nogi doznała 41-letnia turystka z Tuchowa. Poszkodowaną przetransportowano do szpitala. 18.07. przez telefon komórkowy poinformowano TOPR , że na szlaku na Rysy powyżej Buli pod Rysami turystka wzywa pomocy. W rejon wypadku ratownicy lecą śmigłowcem. Desantują się na Buli pod Rysami i dochodzą do oczekującej na pomoc turystki. Okazuje się, że nic się jej nie stało, tylko cierpi na lęk wysokości i po wejściu w eksponowany odcinek szlaku bała się zrobić choć jeden krok mimo asysty swoich znajomych. Ratownicy sprowadzili turystkę na Bulę pod Rysami i śmigłowcem przewieźli do Zakopanego. 18.07. dwoje turystów z Mielca będąc w rejonie kopuły szczytowej Giewontu zamiast na wierzchołek weszło na Przeł . Szczerba i żlebem spadającym na stronę Doliny Strążyskiej zaczęło schodzić w dół. Będąc w rejonie Blach jeden z nich spadł kilkanaście metrów zatrzymując się na niewielkiej półce. Drugiemu udało się zejść w dół i około 22.30. zawiadomić o wypadku TOPR. Rozpoczęto dość trudną nocną akcję ratunkową. Ponieważ nie było wiadomo, w którym miejscu znajduje się poszkodowany dwie grupy ratowników, jedna od góry, druga od dołu zaczęły przeszukiwać Żleb Szczerby. Około 1.00 udało się nawiązać kontakt głosowy z oczekującym na pomoc turystą. Okazało się, że znajduje się on w rejonie Blach w tzw. Depresji Korosadowicza. Po 4.00 do poszkodowanego docierają ratownicy, którzy od góry zjazdami pokonali Żleb Szczerby. Po zaopatrzeniu rozpoczyna się dość trudny transport rannego turysty w dół. O godz.8.30. poszkodowanego ratownicy przekazują do szpitala. Okazało się, że w wyniku upadku turysta doznał kontuzji głowy i ogólnych dość mocnych potłuczeń. 22.07. podczas wycieczki na Giewont złamała nogę 48-letnia turystka z Radomska. Ranną śmigłowcem przetransportowano do szpitala. 25.07. przez telefon komórkowy poinformowano TOPR, że na szlaku powyżej Przysłopu Miętusiego zasłabł młody turysta. Startuje śmigłowiec. Ratownicy desantują się na Przysłopie Miętusim i dalej podążają pieszo w rejon wypadku. Po dotarciu do poszkodowanego sprowadzają go do oczekującego śmigłowca i przewożą go do szpitala. 26.07. w rejonie Przeł. Białego idąc w kiepskim obuwiu poślizgnęła się na szlaku, doznając bolesnej kontuzji stawu skokowego 41-letnia turystka z Warszawy. Poszkodowaną przetransportowano do zakopiańskiego szpitala. W godzinach popołudniowych w dniu 26.07. z rejonu Przeł. w Grzybowcu ratownicy przetransportowali do szpitala 51-letniego turystę, który w wyniku upadku doznał kontuzji kolana. 30.07. schodząc z Sarniej Skały złamał nogę 72-letni turysta z Wrocławia. Poszkodowanego ratownicy przetransportowali do szpitala. W czasie trwania akcji ratunkowej pod Sarnią Skałą przez telefon komórkowy powiadomiono Centralę TOPR o wypadku na Filarze Leporowskiego na Kozim Wierchu. W czasie wspinaczki na pierwszym wyciągu oberwały się kruche stopnie i wspinający się jako pierwszy znany instruktor PZA z Warszawy odpadł wykonując około 20 m lot.W wyniku upadku doznał poważnej kontuzji ręki i ogólnych mocnych potłuczeń i zadrapań. Ratownicy desantują się z pokładu śmigłowca w Koziej Dolince, podchodzą pod Filar i znoszą rannego taternika do oczekującego w pobliżu śmigłowca. W godzinę od zawiadomienia o wypadku ranny taternik zostaje przekazany do szpitala. W tym samym dniu w godzinach późno popołudniowych miał miejsce kolejny wypadek taternicki. Podczas wspinaczki na drodze Dziędzielewicza na zachodniej ścianie Kościelca odpadł taternik doznając kontuzji stopy. Przy pomocy kolegów został on opuszczony do podstawy ściany i sprowadzony w rejon Przeł. Karb skąd do szpitala zabrał go śmigłowiec. 3.08. podczas zejścia z Grzybowca do Dol.Strążyskiej kontuzji kolana doznał 40-letni turysta z Warszawy. Kontuzjowanego turystę ratownicy sprowadzili do Dol. Strążyskiej i dalej samochodem przetransportowali do szpitala. 5.08. podczas zejścia ze Świnicy stracił równowagę i spadł kilkanaście m 67-letni turysta z Anglii. W wyniku upadku doznał kontuzji głowy i dość mocnych ogólnych potłuczeń. Przybyli na miejsce wypadku ratownicy po udzieleniu I pomocy sprowadzili poszkodowanego na Kasprowy Wierch i stamtąd kolejką i dalej samochodem przewieźli go do szpitala. W tym samym dniu w godzinach popołudniowych w czasie wycieczki na Nosal upadła łamiąc nogę 39-letnia turystka z Warszawy. Ratownicy przetransportowali ranną turystkę do szpitala. 6.08. schodząc z Gubałówki upadła i złamała nogę 51-letnia turystka z Poznania. Ratownicy przetransportowali ją do szpitala. 7.08. przez telefon komórkowy poinformowano TOPR, że na Grzybowcu zasłabł turysta. Po dotarciu do poszkodowanego, ratownicy sprowadzają go do Dol. Strążyskiej i dalej samochodem przewożą do szpitala. W czasie wyprawy na Grzybowiec do ratowników dociera informacja o wypadku na szlaku z Gubałówki. Udaje się tam druga grupa ratowników. Okazuje się, że upadając kontuzji nogi doznała 58-letnia turystka z Gniezna. Po udzieleniu I pomocy ratownicy przetransportowali poszkodowaną do szpitala. Wczesnym ranem w dniu 8.08. poinformowano TOPR, że w rejonie Siwarnego Żlebu w grani Wołoszyna utknęła dwójka turystów. W rejon oczekujących na pomoc turystów ratownicy udali się śmigłowcem. Po desancie w pobliżu turystów, wyprowadzają ich w miejsce gdzie może przyziemić śmigłowiec i przewożą ich do Zakopanego. Jak się okazało w dniu poprzednim, turyści wybrali się z Krzyżnego by przejść grań Wołoszyna. W rejonie Turni nad Dziadem w gęstych kosówkach zgubili ścieżkę. Próbując schodzić żlebem do widocznych w dole Wodogrzmotów Mickiewicza, utknęli na stromych prożkach żlebu, spędzając tam niezbyt komfortową noc. Nad ranem przemoczeni i zmarznięci przez telefon komórkowy wezwali pomoc. 9.08. poinformowano TOPR, że na szlaku z Rysów poniżej Buli pod Rysami jest kontuzjowany turysta. W rejon wypadku ratownicy lecą śmigłowcem. Po zdesantowaniu się na Buli ratownicy dochodzą do oczekującego na pomoc turysty. Po udzieleniu I pomocy sprowadzają go nad Czarny Staw, skąd śmigłowcem zostaje przewieziony do szpitala. 10.08. w godzinach wieczornych turyści schodzący z Rusinowej Polany na Wierch Poroniec w zapadającym zmroku zgubili szlak. Na dodatek nie mieli latarek. Przez telefon komórkowy poprosili TOPR o pomoc. Około 22.00. ratownicy odnaleźli poszukiwanych turystów i sprowadzili ich do drogi. W dniu 10.08. w godzinach wieczornych powiadomiono TOPR , że z wycieczki na Krzyżne nie powróciła do schroniska Murowaniec na Hali Gąsienicowej jedna z turystek. Patrol ratowników napotkał poszukiwaną turystkę w Dolinie Pańszczycy. Okazało się że schodząc z Krzyżnego turystka poślizgnęła się na stromym odcinku szlaku, spadła kilkanaście m doznając bolesnych potłuczeń i zranień. Po zaopatrzeniu około 2.00 w nocy turystkę doprowadzono do Murowańca. W dniu 14.08. podczas wycieczki w Dolinie Kondratowej bolesnej kontuzji nogi doznała 17-letnia turystka z Sokołowa Podlaskiego. Ranną turystkę przetransportowano do szpitala. 15.08. podczas zejścia z Gubałówki kontuzji nogi doznała 39-letnia turystka ze Zduńskie Woli. Ratownicy przetransportowali poszkodowaną do szpitala. 16.08. kolejny wypadek na płd. stokach Gubałówki. Tym razem urazu stawu skokowego nabawiła się 23-letnia turystka z Brodnicy. Turystkę przetransportowano do szpitala. 18.08. podczas wycieczki do Dol. Olczyskiej kontuzji nogi doznała 63-letnia turystka z woj. łódzkiego. Kontuzjowaną turystkę przewieziono do szpitala. 19.08. podczas wycieczki na Giewont kontuzji stawu skokowego doznała 47 letnia mieszkanka Zakopanego. Ranną turystkę w noszach francuskich przetransportowano na Kondratową i dalej samochodem do szpitala. 20.08. po godz. 14.00 przez telefon komórkowy poinformowano Centralę TOPR, że na wierzchołku Rysów jest turysta z kontuzją nogi. Kontuzja jest na tyle poważna, że turysta nie jest w stanie zejść o własnych siłach. Z Zakopanego ratownicy na miejsce wypadku lecą śmigłowcem. W Morskim okazuję się, że Rysy są we mgle. Śmigłowiec przyziemia przy schronisku i oczekuje na poprawę pogody. Po około 20 min mgła ustępuje i śmigłowiec staruje na Rysy. Gdy śmigłowiec znajduje się nad Bulą pod Rysami, na Rysach pojawia się śmigłowiec słowacki, który zabiera rannego polskiego turystę i przewozi do szpitala w Popradzie. Okazało się, że Słowacy przez swoją sieć telefonii komórkowej odebrali wezwanie o pomoc i polecieli na ratunek. Efektem tej akcji był rachunek w wysokości około 2000 $, jaki musiał zapłacić polski turysta za akcję ratunkową na Słowacji. 20.08 wezwano ratowników na Czerwone Wierchy, gdzie w rejonie Chudej Turni oczekiwał na pomoc 21-letni turysta, któremu odnowiła się kontuzja stawów kolanowych i nie mógł dalej schodzić o własnych siłach. Turystę śmigłowcem przewieziono do Zakopanego. 21.08. podczas wycieczki na Świnicę w rejonie Świnickiej Przeł. zasłabł 21-letni turysta z Bielska. Turystę śmigłowcem przewieziono do szpitala. 25.08. około godz. 13.00. przez telefon komórkowy poinformowano Centralę TOPR, że na Orlej Perci pomiędzy Kozią Przeł. a Kozimi Czubami utknęła turystka. Na dodatek ma problemy z oddychaniem. W rejon wypadku ratownicy lecą śmigłowcem. Desantują się na Kozim Wierchu i podążają do oczekującej na pomoc turystki. W międzyczasie dociera informacja, że turystka poczuła się trochę lepiej i jest sprowadzana przez innych turystów do Dolinki Pustej. Ratownicy dochodzą do grupy sprowadzającej turystkę , doprowadzają ją na lądowisko w Dol. Pustej , skąd zabiera ją śmigłowiec do szpitala. Okazało się, że turystka ma lęk wysokości. Na eksponowanym odcinku szlaku tak się przestraszyła, że nie była w stanie iść dalej a na dodatek w wyniku stresu doszło do problemów z oddychaniem. Tuż po powrocie z wyprawy do Dol. Pustej do TOPR przez telefon komórkowy dociera informacja o kolejnym wypadku. Tym razem kontuzji nogi nabawiła się turystka schodząca ze Szpiglasowej Przeł. do Morskiego Oka. Na pomoc ratownicy lecą śmigłowcem. Śmigłowiec przyziemia na progu Dolinki za Mnichem w pobliżu rannej turystki. Po udzieleniu I pomocy ratownicy śmigłowcem przewożą turystkę do szpitala. 27.08. dwaj turyści na stokach Spadowca natknęli się na zwłoki będące w stanie daleko posuniętego rozkładu. Znalezione obok dokumenty pozwoliły na ustalenie tożsamości. Okazało się, że najprawdopodobniej popełnił samobójstwo 41 – letni Zbigniew Łukowski z Warszawy. 27.08. podczas zejścia z Zawratu na stronę Hali Gąsienicowej została uderzona sporych rozmiarów kamieniem 19-letnia turystka z Niemiec. W wyniku uderzenia doznała ona kontuzji ręki i barku. Kamień najprawdopodobniej strącili nieuważni turyści idący powyżej. Ratownicy na miejsce wypadku udali się śmigłowcem. Z jego pokładu desantowali się w pobliżu kontuzjowanej turystki. Po zaopatrzeniu sprowadzono ją w rejon Zmarzłego Stawu, skąd śmigłowcem została przetransportowana do szpitala. 28.08. w górnej części Doliny Jaworzynki kontuzji nogi nabawiła się 31-letnia turystka z Jasła. W noszach Konga ratownicy znieśli poszkodowaną w dół Doliny i dalej samochodem przewieźli ją do szpitala. 29.08. w godz. popołudniowych podczas zejścia z Zawratu do 5-ciu Stawów upadła, doznając kontuzji nogi 32-letnia turystka z Niemiec. Ponieważ tego dnia była nielotna pogoda, ratownicy przetransportowali poszkodowaną w noszach francuskich do Wodogrzmotów Mickiewicza i dalej samochodem do szpitala. 30.08. z Hali pod Kopieńcem przetransportowano do szpitala 70-letnią turystkę, która o własnych siłach nie była w stanie powrócić do Zakopanego. 2.09. przez telefon komórkowy poinformowano TOPR, że w Dolinie Małej Łąki znajduje się kontuzjowana turystka. W rejon wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Z jego pokładu ratownicy desantują się przy poszkodowanej. Po udzieleniu I pomocy, w noszach francuskich znoszą ją na Wyżnią Polanę skąd zabiera ją śmigłowiec i przewozi do szpitala. 3.09. podczas zejścia z 5-ciu Stawów kontuzji nogi doznała 27-letnia turystka z Lubania Śląskiego. Poszkodowaną ratownicy znieśli w noszach francuskich do Wodogrzmotów i dalej samochodem przewieźli do szpitala. W czasie trwania wyprawy do Doliny Roztoki do Centrali TOPR dociera informacja o kolejnym wypadku. Tym razem podczas zejścia ze Świnicy, w rejonie Świnickiej Przeł. kontuzji nogi doznała 28-letnia turystka z Wrocławia. Na miejsce wypadku ratownicy lecą śmigłowcem. Po desancie w pobliżu miejsca wypadku, ratownicy transportują poszkodowaną w noszach francuskich na Liliowe skąd do szpitala zabiera ją śmigłowiec. 4.09. w godz. popołudniowych drogą radiową poinformowano TOPR, że w czasie zejścia z Koziego Wierchu do 5-ciu Stawów stracił przytomność jeden z turystów. Ratownicy śmigłowcem lecą na miejsce wypadku. Po desancie w pobliżu miejsca wypadku udzielają turyście I pomocy. Następnie w noszach francuskich znoszą go na morenę Wielkiego Stawu, skąd do szpitala przewozi go śmigłowiec. Okazało się, że 46-letni turysta z Poznania miał mocne dolegliwości wieńcowe. 6.09. podczas wycieczki w rejonie Przeł. pod Kopą Kondracką bolesnej kontuzji nogi doznała 45-letnia turystka z Maksymilianowa. W rejon wypadku ratownicy lecą śmigłowcem. Po desancie w pobliżu oczekującej na pomoc turystki ratownicy znoszą ją w noszach francuskich w dół doliny, skąd zabiera ją śmigłowiec do szpitala. Tuż po zakończeniu poprzedniej wyprawy ratunkowej ratownicy zostali wezwani do następnego wypadku. Tym razem podczas zejścia znad Zmarzłego Stawu nad Czarny Staw Gąsienicowy, w wyniku upadku, bolesnej kontuzji nogi doznała 51-letnia turystka z Lublińca. I tym razem ratownicy w akcji ratunkowej wykorzystują śmigłowiec. Po desancie z jego pokładu w pobliżu miejsca wypadku ratownicy znoszą poszkodowaną nad Czarny Staw, skąd zabiera ją śmigłowiec do szpitala. W godzinach wieczornych przez telefon komórkowy turystka poinformowała TOPR, że znajduje się na grani Ornaków, jest osłabiona, robi się ciemno a ona nie ma światła, prosi więc o pomoc w zejściu do schroniska na Ornaku. Na pomoc wyrusza grupa ratowników. Spotykają poszukiwaną turystkę nad Przeł. Iwaniacką jak świecąc sobie od czasu do czasu telefonem komórkowym powoli schodziła w dół. Ratownicy pomagają zejść turystce na Ornak skąd samochodem przewożą ją do Zakopanego. 11.09. w godz. popołudniowych poinformowano TOPR, że z płn. ścian Giewontu słychać wołanie o pomoc. W celu ustalenia miejsca wypadku w rejon Giewontu leci śmigłowiec. Z jego pokładu powyżej „Śmietnika” zauważono człowieka wzywającego pomocy. W kolejnych lotach śmigłowiec wywozi ratowników i sprzęt na Przeł. Szczerbę. W zestawie alpejskim w płn. ścianę zostaje opuszczony jeden z ratowników. Ze Szczerby w kierunku Śmietnika na linach zjeżdża kolejna ekipa ratowników, celem , przejęcia dalszego transportu poszkodowanego aż do podstawy ściany. Około 19.30. ratownik zjeżdżający w zestawie alpejskim dociera do oczekującego na pomoc człowieka. Okazuje się nim młody taternik z Zakopanego, który wybrał się na samotną wspinaczkę Żlebem Szczerby. W górnej części Żlebu pomylił drogę, wszedł w kopułę szczytową Giewontu i tam odpadł. W wyniku kilkunastometrowego upadku doznał kontuzji ręki i barku co uniemożliwiło mu dalszą wspinaczkę. Po udzieleniu I pomocy taternik wraz z ratownikiem zostają opuszczeni w rejon Śmietnika, gdzie dalszy transport przejmuje druga grupa ratowników. Opuszczanie do podstawy ściany trwa do godz. 23.00. Następnie kontuzjowany taternik zostaje sprowadzony do Dol. Strążyskiej i stamtąd samochodem przewieziono go do szpitala. W wyprawie trwającej ponad 8 godz. wzięło udział 16 ratowników. W dniu 14.09. podczas wycieczki do Doliny Białego złamała nogę 43-letnia turystka z Łodzi. Ranną ratownicy przetransportowali do szpitala. 15.09. na szlaku z Morskiego Oka do 5-ciu Stawów urazu nogi doznała turystka z Bielska . Ranną w noszach francuskich zniesiono do Morskiego Oka i dalej samochodem przewieziono do szpitala. W dniu 18.09. turyści, którzy rano wyszli na wierzchołek Świnicy zobaczyli makabryczny widok. Na samym wierzchołku leżały zwłoki mężczyzny, który popełnił samobójstwo, strzelając sobie w głowę. Na miejsce wypadku przybyli ratownicy i przedstawiciele Policji. Z braku dokumentów nie udało się ustalić tożsamości mężczyzny. Zwłoki ratownicy przetransportowali do Zakopanego. 20.09. podczas zejścia z 5-ciu Stawów, w okolicach Dziaduli stracił nagle przytomność 53-letni Stanisław Nowakowski. Przybyli na miejsce wypadku śmigłowcem ratownicy wraz z lekarzem, rozpoczęli reanimację. Niestety nie udało się przywrócić do życia turysty. Ratownicy zwłoki przetransportowali do Zakopanego. 22.09 podczas wycieczki na Giewont, w rejonie Piekiełka kontuzji nogi doznała 48-letnia turystka z Pabianic. Na miejsce wypadku ratownicy udali się śmigłowcem. Po desancie przy poszkodowanej i udzieleniu I pomocy, ratownicy znoszą poszkodowaną na Kondratową , skąd śmigłowiec przewozi ją do szpitala. W czasie trwania wyprawy w Dolinie Kondratowej do ratowników dociera przez telefon komórkowy informacja o kolejnym wypadku. Na Koziej Przeł. upadł i złamał nogę 39-letni turysta z Pabianic. Na miejsce wypadku ratownicy lecą śmigłowcem. Z jego pokładu desantują się na tarasie Zamarłej Turni, skąd docierają do poszkodowanego. Po udzieleniu I pomocy pakują go w nosze francuskie . Z miejsca wypadku turysta windą zostaje wciągnięty na pokład śmigłowca i przewieziony do zakopiańskiego szpitala. Cała akcja od chwili zawiadomienia do momentu przekazania poszkodowanego w ręce lekarzy trwała 1 godzinę. Po powrocie z wyprawy ratunkowej na Kozią Przeł, TOPR zostaje powiadomiony o kolejnym wypadku. Podczas zejścia z Kasprowego na Halę Gąsienicową kontuzji nogi doznała 21-letnia turystka ze Skierniewic. Ranną śmigłowcem ratownicy przewożą do szpitala. Po przewiezieniu kontuzjowanej turystki do szpitala , ratownicy wyruszają do kolejnego wypadku. Tym razem podczas zejścia z Kasprowego w kierunku Myślenickich Turni, urazu nogi doznała 39-letnia turystka z Kartuz. Z pokładu śmigłowca windą ratownicy zostają opuszczeni przy poszkodowanej. Po zaopatrzeniu pakują ranną do noszy francuskich. Z miejsca wypadku ranna turystka windą zostaje wciągnięta na pokład śmigłowca i przewieziona do szpitala. Po godz. 19.00 informacja przez telefon komórkowy, że w rejonie Świnickiej Przeł. słychać wołanie o pomoc. W tamten rejon celem rozeznania sytuacji wyrusza ratownik będący akurat na Kasprowym Wierchu. Spotyka on turystkę, która doznała kontuzji nogi. Po zaopatrzeniu zostaje ona sprowadzona na Kasprowy Wierch i dalej kolejką zwieziona do Zakopanego . Po godz. 21.00 przez telefon komórkowy dwoje turystów poinformowało Centralę TOPR, że będąc niedaleko Polany Waksmundzkiej napotkali niedźwiedzia. Uciekli przed nim na drzewo. Boją się iść dalej i proszą o pomoc. Z Hali Gąsienicowej na pomoc wyrusza patrol ratowników. O zdarzeniu powiadomiona zostaje Straż Leśna TPN. Około 22.30 patrol odnajduje turystów. Okazało się, że na sąsiednim drzewie siedzi jeszcze 5 osób, które idąc tym szlakiem również schroniły się przed niedźwiedziem. Ponieważ ratownicy nigdzie nie napotkali niedźwiedzia ściągają turystów z drzew i sprowadzają do schroniska na Hali Gąsienicowej. I tak zakończył się pracowity dla ratowników dzień 22.09. 23.09. w godzinach wieczornych podczas zejścia z Zawratu, w rejonie Zmarzłego Stawu, kontuzji nogi doznał 21-letni turysta z Krakowa. Poszkodowanego w noszach francuskich ratownicy znieśli do Murowańca skąd samochodem został przewieziony do szpitala. W dniu 25.09. podczas zejścia znad Czarnego Stawu nad Morskim Okiem złamała nogę 40-letnia turystka. Na pomoc ratownicy udali się śmigłowcem. Dwóch ratowników windą zostaje opuszczonych z pokładu śmigłowca przy poszkodowanej. W noszach francuskich została ona windą wciągnięta do śmigłowca i przewieziona do szpitala. 28.09. schodząc wieczorem z Krzyżnego, w ciemnościach dwaj turyści zgubili szlak. Przez telefon komórkowy poprosili o pomoc. Z Hali Gąsienicowej na pomoc wyrusza ratownik dyżurny, a z Zakopanego dodatkowo wyjeżdża jeszcze kilku ratowników. Turyści zostają odnalezieni i doprowadzeni do Murowańca. 1.10. podczas zejścia z Giewontu w rejonie Siodłowej Turni kontuzji nogi doznała turystka z Warszawy. Na pomoc ratownicy lecą śmigłowcem. Desantują się na Przeł. Siodłowej, dochodzą do poszkodowanej i po zaopatrzeniu , w noszach francuskich znoszą ją do Małej Łąki, skąd samochodem zostaje przewieziona do szpitala. 8.10. poszukiwano w jaskiniach Doliny Kościeliskiej dwóch turystów, którzy dzień wcześniej wyszli z domu wczasowego na eksploracyjną wycieczkę. Ponieważ poszukiwania nie przynosiły rezultatu, postanowiono w domu wczasowym, w którym mieszkali turyści jeszcze raz sprawdzić powyższą informację. W tym właśnie czasie pojawili się tam poszukiwani turyści, którzy jak się okazało dnia poprzedniego powrócili późną porą z wycieczki a następnego dnia bardzo wcześnie udali się znów w góry, tak, że recepcjonistka nie widząc ich przez cały dzień w dobrej wierze powiadomiła TOPR. 21.10. w rejonie Czerwonej Przeł. kontuzji nogi doznał 18-letni turysta. W rejon wypadku ratownicy lecą śmigłowcem. Z jego pokładu windą zostają opuszczeni do poszkodowanego dwaj ratownicy. Po zaopatrzeniu, w noszach francuskich zostaje on windą wciągnięty na pokład śmigłowca i przewieziony do szpitala. W czasie trwania tej akcji ratunkowej ratownicy zostają poinformowani o kolejnym wypadku. W rejonie Morskiego Oka, w wyniku upadku kontuzji nogi i ręki doznał 56-letni turysta z Krakowa. Rannego śmigłowcem przewieziono do szpitala. 22.10. w godz. popołudniowych taternicy wspinający się na Zachodniej Ścianie Kościelca usłyszeli z rejonu Świnicy wołanie o pomoc. O tym fakcie przez tel. komórkowy powiadomili TOPR. W rejon Świnicy w celu ustalenia co się stało ratownicy lecą śmigłowcem. Z jego pokładu zauważają na wierzchołku Świnicy człowieka wzywającego pomocy. Ratownicy desantują się na wierzchołku. Okazuje się, że wzywający pomocy 20-letni turysta z Kluczborka, na Świnicę dotarł dnia poprzedniego. Z powodu zapadającego zmroku i zalodzenia szlaku bał się schodzić. Noc przy kilkustopniowym mrozie i wietrze spędził na Świnicy. Od rana dnia następnego wzywał pomocy ale jego wołanie usłyszeli taternicy dopiero po południu. Wychłodzonego i wyczerpanego turystę przy użyciu windy wciągnięto na pokład śmigłowca i przewieziono do szpitala. Turysta najprawdopodobniej nie przeżyłby kolejnej nocy w górach. W czasie akcji ratunkowej na Świnicy do ratowników dociera informacja, że w Kotle Gąsienicowym poważnie zasłabła młoda turystka. Podczas jednego z lotów ze Świnicy turystka została zabrana śmigłowcem do szpitala. 23.10. jeden z ratowników na zachodnich stokach Nosala znalazł zwłoki młodej kobiety. Okazała się nią Aleksandra Maniewicz z Przelewic. Kobieta spadła około 60 m z jednej ze skał Nosala. Nie udało się ustalić czy był to górski wypadek czy samobójstwo. 23.10. w godzinach wieczornych przez telefon komórkowy dwoje turystów poinformowało TOPR, że są na Czerwonych Wierchach. We mgle i zapadających ciemnościach zgubili, częściowo zasypany śniegiem szlak. Stracili orientację, nie bardzo wiedzą gdzie są. Proszą o pomoc. W rejon Czerwonych Wierchów wyrusza grupa ratowników. O 22.30 na Małołączniaku odnajdują dwoje przemoczonych i częściowo wychłodzonych turystów, których sprowadzają na Kondratową. 25.10. w rejonie Zahradzisk pracownicy TPN natknęli się na zwłoki 28-letniego Marka Zatorskiego z Krakowa, który popełnił samobójstwo. 31.10 w czasie wycieczki na Świnicę upadł doznając kontuzji barku 33-letni turysta z Krakowa. Sam przez tel. komórkowy zawiadomił TOPR. Na pomoc ratownicy udali się śmigłowcem. Po desancie przy poszkodowanym, udzieleniu I pomocy, turysta windą zostaje wciągnięty na pokład śmigłowca i przewieziony do szpitala. 31.10. w godz. późno popołudniowych turyści schodzący z Zawratu usłyszeli gdzieś w górnej części żlebu niewyraźne wołanie o pomoc. Przez gęstą mgłę nie udało im się dostrzec i nawiązać kontaktu z wołającymi o pomoc. Przez tel. komórkowy powiadomili o tym zdarzeniu TOPR. W rejon Zawratu na poszukiwania udała się grupa ratowników. W bardzo trudnych warunkach atmosferycznych przy padającym, marznącym deszczu, mgle i silnym wietrze, ratownikom nie udaje się odnaleźć turystów w rejonie Zawratu. Na pomoc wyrusza druga grupa ratowników. Około 3.30 odnajdują oni poszukiwanych turystów nie w rejonie Zawratu, ale w okolicach Przeł. Schodki. Okazują się nimi dwoje Anglików. Ratownicy sprowadzaj ich do schroniska w 5-ciu Stawach. W czasie zejścia turysta dostaje silnego ataku epilepsji. Ratownicy wzywają śmigłowiec. Mimo trudnych warunków atmosferycznych do 5-ciu Stawów przylatuje śmigłowiec z Krakowa i zabiera turystów do szpitala. Jak się okazało, dwoje turystów dnia poprzedniego wyszło z 5-ciu Stawów z zamiarem dojścia przez Zawrat na Halę Gąsienicową. Będąc na Zawracie nie mogąc zejść w dół, w trudnych warunkach zaczęli wzywać pomocy. Wołania te usłyszeli turyści będący już nad Zmarzłym Stawem. Anglicy w oczekiwaniu na pomoc zeszli w kierunku Schodków w miejsce osłonięte od wiatru. Gęsta mgła tłumiąca wszelkie głosy powodowała, że przez długi okres czasu ratownicy nie mogli nawiązać kontaktu z poszukiwanymi turystami. 8.11. około godz. 19.00 recepcjonista ze schroniska Murowaniec poinformował TOPR, że z wycieczki w nieznanym kierunku nie powrócił 23-letni turysta z Wołomina. Rozpoczęto poszukiwania telefoniczne rozpytując o poszukiwanego turystę inne schroniska, Straż Graniczną i Policję. Z 5-ciu Stawów nadeszła wiadomość, że prawdopodobnie poszukiwany turysta w godzinach popołudniowych przechodził przez 5-Stawów, kierując się szlakiem przez Świstówkę do Morskiego Oka. Ze względu na pogarszające się warunki pogodowe rozpoczęto pilne poszukiwania turysty. 14 ratowników udało się na poszukiwania w rejon Morskiego Oka i 5-ciu Stawów. Całonocne poszukiwania nie przyniosły rezultatu. O godz. 8.30 rano do Murowańca dociera poszukiwany turysta twierdząc, że całą noc błąkał się w górach. Okoliczności wskazywały, że turysta raczej nie spędził nocy w górach lecz w Zakopanem. 27.11. poinformowano TOPR, że z wycieczki na nartach śladowych , na którą udał się w dniu wczorajszym nie powrócił do domu mieszkaniec Kościeliska Robert Rysula. Po rozmowie z żoną poszukiwanego, która bliżej poinformowała o okolicznościach zaginięcia, rozpoczęto poszukiwania w rejonie Dolnego Regla, pomiędzy wylotem Doliny Kościeliskiej i Małą Łąką. Poszukiwania nie przyniosły rezultatu. O zaginięciu poinformowana została również zakopiańska Policja. W wyniku działań operacyjnych Policji ustalono, że poszukiwany został zastrzelony a zwłoki zakopano w jednym z szałasów pod Reglami. 21.12. w godz. popołudniowych rodzina Tomasza Mirowskiego poinformowała TOPR, że nie powrócił on do domu z wycieczki w Tatry, na którą udał się z początkiem grudnia. Udało się ustalić, że poszukiwany nocował w schronisku w 5-ciu Stawach w dniu 6.12. W dniu 22.12. rozpoczęto poszukiwania w rejonie szlaków prowadzących do 5-ciu Stawów. Poszukiwania nie przyniosły rezultatu. Dzięki Straży Granicznej ustalono, że poszukiwany dnia 6.12. przekroczył granicę na Łysej Polanie. Od tego czasu nie natrafiono na ślad poszukiwanego. 27.12. na wspinaczkę drogą Chrobaka na Zadnim Kościelcu udała się dwójka taterników z Ostrowca Wielkopolskiego. Gdy o godz. alarmowej nie powrócili do schroniska rozpoczęto przygotowania do akcji ratunkowej. Z Hali Gąsienicowej wychodzi pod Granaty celem nawiązania kontaktu z taternikami grupa ratowników i instruktorów PZA , a z Zakopanego wyjeżdża kolejna grupa ratowników. Po północy ratownicy będący pod ścianą Zadniego Granata dostrzegają poniżej tarasu wyprowadzającego do Dol. Koziej światła poszukiwanych taterników. W chwilowej przerwie w intensywnej zadymce i silnym wietrze udaje się ustalić, że taternicy utknęli w ścianie i ze względu na trudne warunki atmosferyczne nie są w stanie sami wydostać się ze ściany. Ratownicy udają się do Koziej Dolinki i stamtąd tarasem dochodzą nad poszukiwanych taterników. Jeden z ratowników zjeżdża do nich i wyprowadza ich na taras. Taternicy około 4.00 zostają sprowadzeni do Murowańca. Gdyby nie nocna akcja ratunkowa taternicy mogli się dość poważnie poodmrażać. W nocy z 27/28.12. w Dolinie Chochołowskiej poszukiwano dwójki turystów, którzy nie powrócili z wycieczki na Trzydniowiański Wierch. W trakcie prowadzonych poszukiwań, około godz. 1.00 turyści powrócili do schroniska. Wobec powyższego odwołano ratowników z terenu. W trakcie poszukiwań na Chochołowskiej poszukiwano w Morskim Oku dwójki taterników, którzy nie powrócili ze wspinaczki na prawym filarze Cubryny. Ze względu na pogarszającą się pogodę przez długi okres czasu nie udaję się nawiązać kontaktu z poszukiwanymi taternikami. Dopiero około 5.00 jeden z patroli ratowników nawiązuje kontakt głosowy z poszukiwanymi. Okazało się, że nic im nie jest. W miarę komfortowo spędzili oni noc na biwaku za Turnią Zwornikową. Tylko co z tą godziną alarmową? W nocy z 28/29.12. poinformowano TOPR, że prawdopodobnie poszła na Giewont i nie wróciła młoda turystka z Płocka. Dnia poprzedniego rozstała się ona w Kuźnicach ze swoimi znajomymi, którzy pojechali na Kasprowy. Sprawdzono Straż Graniczną, schronisko na Kondratowej- nikt nie widział poszukiwanej turystki. Nad ranem w trudnych warunkach atmosferycznych, przy sporym zagrożeniu lawinowym w rejon Giewontu wyruszają patrole ratowników. Około południa do TOPR dociera informacja, że poszukiwana właśnie powróciła do miejsca zamieszkania. Jak się okazało, postanowiła ona iść nie na Giewont tylko na Kasprowy. Trudne warunki, zasypany szlak sprawiły, że dotarła tam już po zamknięciu kolejki. Wyczerpana spędziła noc w budynku kolejki na Kasprowym. 28.12. trójka młodych turystów z Jeleniej Góry wyruszyła z Kasprowego W. na Świnicę . Przez Zawrat mieli dotrzeć do Murowańca. W godz. wieczornych poinformowali TOPR, że znajdują się na Niebieskiej Przeł. trochę pobłądzili. Mają sprzęt biwakowy więc zabiwakują na przełęczy. Rano mają zejść na Zawrat i dojść do Murowańca. Gdyby mieli problemy dadzą znać telefonicznie. Dnia 30.12. o godz. 12.00 telefon od w/w. turystów, że są na Zawracie i za chwilę zaczną schodzić Zawratowym Żlebem w dół. O godz. 14.15. kolejny telefon. Informują, że są trudne warunki atmosferyczne, mgła ograniczająca widoczność, a żleb którym schodzą, nagle się urywa i nie są w stanie schodzić dalej. Proszą o pomoc. Sądząc, że turyści rzeczywiście byli na Zawracie rozpoczyna się akcja ratunkowa nakierowana na odnalezienie turystów po płd. lub płn. stronie Zawratu. W trakcie dojścia ratowników w rejon Zawratu, kolejny telefon od turystów. Informują oni, że mają GPS i podają swoja pozycję. Udaje się ustalić, że znajdują się oni w rejonie Niebieskiej Turni najprawdopodobniej po stronie płn. Około 22.00 ratownicy rozpoczynają od Świnickiej Przeł. wtrawersowywać w płn. ściany Świnicy. Grupie ratowników będących w Świnickiej Kotlince udaje się w chwili, gdy na moment ustąpiła mgła, ustalić położenie oczekujących na pomoc turystów. Okazało się , że znajdują się oni w żlebie spadającym z Niebieskiej Przełączki Wyżniej. Około 4.00 w trudnych warunkach atmosferycznych i śniegowych, (niezwiązana ze skałą duża ilość świeżego śniegu, stanowiącego spore zagrożenie lawinowe), ratownicy docierają do poszkodowanych. Wyprowadzają ich na Świnicka Przeł. skąd śmigłowcem zostają przewiezieni do Zakopanego. Dzięki dobremu wyposażeniu dwie noce w górach turyści przeżyli bez większego uszczerbku na zdrowiu. Do wypadku doszło w wyniku kompletnej nieznajomości topografii tego rejonu Tatr. W 1999 roku po polskiej stronie Tatr zginęło 13 osób. 214 zostało ciężko a 316 lżej rannych. 61 osób na tyle ciężko zachorowało, że koniecznym okazał się transport do szpitala. Doszło do 10 wypadków taternickich, 271 wypadków turystycznych i 252 wypadków narciarskich. W dwu poważnych wypadkach lawinowych zginęło czworo turystów. W omawianym okresie zorganizowano 128 wieloosobowych wypraw ratunkowych i ponad 400 akcji. Przy użyciu śmigłowca zwieziono z gór 140 osób. Bezpośrednio na akcjach i wyprawach ratownicy spędzili prawie 5300 godzin. Adam Marasek Data utworzenia: 08/12/2008 : 10:11 Komentarze
|
|
Historia Taternictwa
Góra