Kroniki TOPR - Kroniki 2000

1.01. pracownicy utrzymujący trasy w rejonie Kasprowego Wierchu powiadomili ratowników TOPR, że słyszą wołanie o pomoc dochodzące z Doliny Cichej. Ratownicy pełniący dyżur na Kasprowym zjechali na dno Doliny, gdzie napotkali 3 młodych turystów. Okazało się , że kilka dni wcześniej wyszli oni na wycieczkę na Świnicę. W gęstej mgle, która utrzymywała się przez kilka dni błądzili w rejonie Doliny Walentkowej i Cichej, spędzając kilka nocy bez sprzętu biwakowego, nie mając pojęcia gdzie się znajdują. Gdy 1.01. poprawiła się nieco pogoda, zobaczyli Kasprowy Wierch, wyczerpani i częściowo odmrożeni zaczęli wzywać pomocy. Turyści śmigłowcem zostali przewiezieni do Zakopanego.

8.01. w godzinach wieczornych 38-letni turysta ze Stąporkowa , przez telefon komórkowy poinformował TOPR, że znajduje się gdzieś w okolicy Przeł. Pod Kopą Kondracką. Jest mgła, zasypany szlak. Nie może odnaleźć drogi zejściowej. Prosi o pomoc. Ratownicy odnaleźli oczekującego na pomoc turystę, całego i zdrowego sprowadzili na Halę Kondratową.

20.01. o godz. 21.50 . poinformowano Centralę TOPR, że z Kasprowego, gdzie wybrała się na narty, nie powróciła do miejsca zamieszkania 67-letnia narciarka z Warszawy. Rozpoczęto poszukiwania, sprawdzając oba Kotły oraz nartostrady i szlaki narciarskie z Goryczkowej i Gąsienicowej.
W trakcie poszukiwań do TOPR dociera kolejna wiadomość tym razem o 40-letnim narciarzu z Warszawy, który również nie powrócił z Kasprowego. Całonocne poszukiwania, prowadzone w trudnych warunkach atmosferycznych, mgle, dużym mrozie, nie przyniosły rezultatu.
Około godziny 11.00 dnia następnego napotkano poszukiwaną narciarkę w rejonie Hali Gąsienicowej. Okazało się, że we mgle wjechała w stoki Beskidu, sądząc, że znajduje się w Goryczkowej, przez kilka godzin błądziła, by resztę nocy spędzić pod jakimś dużym kamieniem. Bardzo mroźną noc przeczekała ona w wyjątkowo dobrej formie.
Z chwilą poprawy pogody z Zakopanego wystartował śmigłowiec, by spenetrować okolice Kasprowego w poszukiwaniu zaginionego narciarza. Z pokładu śmigłowca, dostrzeżono go w Dolinie Cichej, dokąd jak się okazało, zjechał we mgle. Oboje narciarzy przewieziono śmigłowcem do Zakopanego.

W dniu 14.02. po godz. 19.00 taternicy wspinający się płn. wsch. grzędą Kościelca przez tel. komórkowy powiadomili TOPR, że utknęli poniżej zachodu wyprowadzającego na Kościelcowa Przeł. Nie są w stanie sami sobie poradzić. Proszą o pomoc. Na ratunek wyruszyła trójka ratowników będących na Hali Gąsienicowej. O godz. 23.00. ratownicy dotarli do oczekujących na pomoc taterników, wyprowadzili ich na Kościelcową Przeł. i o godz. 3.15 doprowadzili ich do schroniska Murowaniec.

W dniu 22.02 po godz. 22.00. powiadomiono TOPR, że w Jaskini Czarnej za trawersem Herkulesa miał miejsce wypadek. Jen z młodych grotołazów, podczas zjazdu wyjechał z liny spadł kilkanaście m doznając złamania uda, rozcięcia łuku brwiowego i ogólnych potłuczeń. Na pomoc z Centrali TOPR wyruszyło 11 ratowników. O godz. 2 w nocy dotarli oni do rannego grotołaza i po zaopatrzeniu rozpoczęli jego transport na powierzchnię. Około godz. 5.00 dotarli oni do otworu wejściowego a o godz. 6.00 przekazali poszkodowanego do szpitala.
Wypadek nastąpił w wyniku szkolnego błędu - nie zawiązano węzła na końcu liny zjazdowej.

23.02. podczas wspinaczki na drodze „Wesołej Zabawy” na Plecach Mnichowych na drugim wyciągu odpadł na całą długość liny wyrywając wszystkie przeloty, prowadzący ten wyciąg Michał Ścisłowicz. W wyniku odpadnięcia i uderzenia o skały doznał on bardzo ciężkich obrażeń. Przechodzący w pobliży inni taternicy- instruktorzy PZA opuścili rannego taternika do podstawy ściany i w związku z pogarszającym się jego stanem zaczęli prowadzić reanimację, która jednak nie przyniosła rezultatu. Przybyli na miejsce wypadku ratownicy stwierdzili zgon. Jedna grupa ratowników przetransportowała zmarłego do Morskiego Oka a druga w tym czasie systemem improwizacji zwiozła ze ściany partnera zmarłego taternika. Cała akcja ratunkowa zakończyła się o 2 w nocy.

29.02. podczas wycieczki do Dol. Białego poważnie zasłabła 59-letnia turystka z Poznania. Ratownicy przetransportowali ją do wylotu doliny i przekazali oczekującej tam karetce pogotowia.

11.03. podczas wycieczki na Halę Gąsienicową zasłabł 55-letni turysta z Warszawy . Poszkodowanego, wychłodzonego i osłabionego doprowadzono na Halę Gąsienicową.

11.03. wyszła ze schroniska na Chochołowskiej na wycieczkę w nieznanym kierunku dwójka turystów z Radomia Anna Szufler i Marek Nocoń.
Gdy do późnych godzin wieczornych nie powrócili do schroniska powiadomiono TOPR. Rutynowe poszukiwania w innych schroniskach, również na Słowacji, na Policji i Straży Granicznej nie przyniosły rezultatu. W dniu następnym do poszukiwań włączono śmigłowiec i z jego pokładu penetrowano szlaki w rejonie Chochołowskiej - bez rezultatu. W dniu 13 i 14.03. patrole ratowników TOPR z psami oraz Horska Slużba przeszukiwały górne pietra Doliny Chochołowskiej, Jarząbczej i Starorobociańskiej.
14.03 o godz. 12.00 HS ze Zwierówki odnalazła w Dolinie Smutnej zwłoki poszukiwanych turystów. Najprawdopodobniej turyści spadli stromym zalodzonym zboczem podchodząc na Wołowiec i zmarli w wyniku odniesionych obrażeń i wychłodzenia.

28.03. podczas wycieczki do Doliny 5-ciu Stawów pod progiem Doliny zasłabł 28-letni turysta z Oleśnicy. Wychłodzonego i osłabionego turystę śmigłowcem przetransportowano do zakopiańskiego szpitala.

15.04. pracownicy PKL zjeżdżający starą nartostradą z Hali Gąsienicowej do Kuźnic w jednym ze żlebów spadających ze Skupniowego Upłazu na stronę Dol. Olczyskiej dostrzegli wystające ze śniegu zwłoki turysty. Przybyli na miejsce wypadku ratownicy stwierdzili, że jest to Piotr Aspras. Do wypadku doszło najprawdopodobniej w dniu 16.02 ( bilet z tą datą). Turysta podchodzący samotnie w trudnych warunkach atmosferycznych na Halę Gąsienicową mógł spaść z nawisem lub niewielką lawiną ze Skupniowego Upłazu.

2.05. w zapadających ciemnościach idące bez światła dwie młode turystki zabłądziły na szlaku pomiędzy Polaną Waksmundzką a Psią Trawką. Przez tel. komórkowy poprosiły o pomoc TOPR. Po 23.00 ratownicy odnaleźli turystki i sprowadzili je do Zakopanego.
2.05. przez tel. komórkowy 22-letni turysta z Gdańska powiadomił TOPR, że podchodząc z Dol. Pańszczycy na Waksmundzki Wierch został ugodzony kamieniem w rękę. Ma złamane palce. Znajduje się na skalnej półce w dość eksponowanym miejscu i nie jest w stanie wydostać się stamtąd o własnych siłach. Na miejsce wypadku ratownicy udali się śmigłowcem. Po desancie tuż przy poszkodowanym, zaopatrzeniu go, ratownicy i turysta zostali na linie przeniesieni pod śmigłowcem w dogodne miejsce, tam wsiedli na jego pokład i ranny został przetransportowany do szpitala. Cała akcja ratunkowa trwała 45 minut.

14.05. podczas wycieczki na Giewont złamał nogę turysta z Anglii. Rannego turystę śmigłowcem przetransportowano do szpitala.

14.05. jeden z ratowników w rejonie Zawraciku Kasprowym znalazł będące w stanie znacznego rozkładu zwłoki NN mężczyzny. Okoliczności wskazywały, że popełnił on samobójstwo.

14.05. podczas podejścia na Kasprowy W. w Kotle Gąsienicowym zasłabła 17-letnia turystka. Śmigłowcem została przewieziona do zakopiańskiego szpitala.

3.06. podczas zejścia z 5-ciu Stawów, w Dolinie Roztoki kontuzji nogi doznała 32-letnia turystka z Pyżyc. Ranna w noszach francuskich została zniesiona do Wodogrzmotów i dalej samochodem przewieziono ją do zakopiańskiego szpitala.
W tym samym czasie trwała druga akcja ratunkowa. Tym razem na progu Czarnego Stawu nad Morskim Okiem złamał nogę 51-letni turysta z Olkusza. Rannego w noszach zniesiono do Morskiego Oka dalej samochodem przewieziono do szpitala.

21.06. niedaleko Murowańca bolesnej kontuzji nogi doznała 54-letnia turystka ze Śląska. Ranną w noszach francuskich przetransportowano na lądowisko obok budynku IMGW i stamtąd śmigłowcem przewieziono do Zakopanego.
W tym samym dniu w godzinach popołudniowych podczas zejścia z Krzyżnego złamała nogę 53-letnia turystka z Poznania. Ratownicy z pokładu śmigłowca zostali opuszczeni windą tuż przy oczekującej na pomoc rannej turystce. Po zaopatrzeniu, w noszach francuskich, poszkodowana windą została wciągnięta na pokład śmigłowca i przetransportowana do szpitala. Cała akcja od chwili zawiadomienia trwała 35 minut.

23.06. podczas samotnej wycieczki spadła z grani Mięguszowieckiego Szczytu Pośredniego na stronę płd. 31-letnia Marzena Augustyniak. O wypadku przez tel. komórkowy powiadomili TOPR przygodni turyści. Na miejsce wypadku ratownicy udali się śmigłowcem. Po opuszczeniu windą ratownika i lekarza na miejscu wypadku stwierdzili oni zgon turystki w wyniku odniesionych obrażeń. Po uzyskaniu zgody stosownych władz ciało śmigłowcem przetransportowano do Zakopanego.
Tuż po zakończeniu wyprawy w rejonie Mięguszowieckiego Szczytu Pośredniego do TOPR dociera informacja o kolejnym wypadku. Podczas zejścia z Małołączniaka w Szarym Żlebie kontuzji nogi doznała 47-letnia turystka z Mościc. Do wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Nagłe pogorszenie pogody w tamtym rejonie uniemożliwiło dolot śmigłowca na miejsce wypadku. Ratownicy desantowali się poniżej żlebu. Po dojściu do poszkodowanej, udzieleniu jej I pomocy zapakowano ją w nosze francuskie. Pogoda poprawiła się na tyle, że po poszkodowaną mógł dolecieć śmigłowiec. Poszkodowana windą została wciągnięta na pokład śmigłowca
i przetransportowana do szpitala.

25.06. podczas wycieczki granią pomiędzy Przeł. pod Kopą Kondracką a Kasprowym we mgle i deszczu pobłądziło dwoje turystów. Przez tel. Komórkowy poprosili o pomoc TOPR. Ratownicy odnaleźli ich w skałkach na.... Beskidzie.
Przemoczonych i wyziębionych turystów sprowadzono na Halę Gąsienicową.

27.06. podczas zejścia z 5-ciu Stawów do Roztoki kontuzji nogi doznała 35-letnia turystka z Leszna. Ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się przy oczekującej na pomoc turystce. Po zaopatrzeniu windą wciągnięto ją na pokład śmigłowca i przewieziono do zakopiańskiego szpitala.
W tym samym dniu w godzinach popołudniowych doszło do kolejnego wypadku w rejonie Suchych Czub słowacki turysta stracił równowagę i spadł około 150 m po stromym stoku do Dol. Cichej, doznając urazów głowy, klatki piersiowej i kończyn. Ratownicy z pokładu śmigłowca zostali opuszczeni windą tuż przy poszkodowanym. Po zaopatrzeniu w noszach francuskich wciągnięto go na pokład śmigłowca i przetransportowano do zakopiańskiego szpitala.

29.06. podczas zejścia z Mnicha po skończonej wspinaczce na „ płytach” kontuzji nogi doznał taternik z Warszawy. Na pomoc ratownicy udali się śmigłowcem. Po desancie tuż przy poszkodowanym, udzielono mu I pomocy i w specjalnej uprzęży windą wciągnięto na pokład śmigłowca i przetransportowano do szpitala. Cała akcja ratunkowa trwała niecałą godzinę.
W tym samym dniu w godzinach popołudniowych dwoje pracowników schroniska w 5-ciu Stawach schodziło progiem stawiańskim w dół. W pewnym momencie tuż przy szlaku zauważyli dużego niedźwiedzia. Próbując uciekać w dół jeden z nich spadł kilka metrów łamiąc nogę a drugi w wyniku upadku doznał kontuzji głowy. Niedźwiedź nie zainteresował się rannymi idąc dalej swoją drogą. Na pomoc poszkodowanym ratownicy polecieli śmigłowcem. Z jego pokładu windą zostali opuszczeni tuż przy poszkodowanych. Po zaopatrzeniu rannych wciągnięto windą na pokład śmigłowca i przetransportowano do szpitala.

1.07. podczas zejścia z Grzesia bolesnej kontuzji nogi doznała 32-letnia turystka z Olsztyna. Ranną śmigłowcem przewieziono do szpitala.

2.07. powiadomiono ratowników o wypadku w rejonie Zawratowej Turni. Nie wiadomo skąd wzięła się tam 23-letni szczecinianka. Schodząc wschodnią ścianą spadła kilkanaście m zatrzymując się na skalnej półce. Ratownicy na miejsce wypadku udali się śmigłowcem. Po desancie w pobliżu rannej turystki, ratownicy udzielili jej I pomocy. Po zapakowaniu do noszy francuskich została ona windą wciągnięta na pokład śmigłowca i przewieziona do szpitala.

Całą noc z 4/5.07 trwało poszukiwanie trójki turystów, którzy pobłądzili pomiędzy Zawratem a Granatami. Tuż po 20.00 przez telefon komórkowy poinformowali Pogotowie Ratunkowe, że utknęli na skalnej półce pomiędzy Zawratem a Czarnym Stawem. Tam też skoncentrowały się poszukiwania turystów. Ratownicy nie odnaleźli ich jednak w podanym rejonie. Później okazało się, że poszukiwani turyści są najprawdopodobniej w masywie Granatów. Tam też udali się ratownicy. Odnaleźli poszukiwanych turystów w górnej części Żlebu Drege`a na skalnej półce, przemoczonych , przestraszonych i wychłodzonych. Około 5 rano niefortunnych turystów, nie znających kompletnie topografii i nie przygotowanych do wysokogórskich wycieczek sprowadzono do Murowańca.

6.07. podczas wycieczki na Wrota Chałubińskiego otwartego złamania podudzia doznała 30-letnia turystka z Dolnego Miasta. Mimo trwającej burzy ratownicy na miejsce wypadku udali się śmigłowcem. Po opuszczeniu ratowników windą tuż przy poszkodowanej udzielono jej I pomocy. Następnie w noszach francuskich wciągnięto ją na pokład śmigłowca i przetransportowano do szpitala.

8.07. około 21.oo przez tel. komórkowy bezpośrednio z miejsca wypadku poinformowano TOPR, że podczas wspinaczki na Mnichu na drodze „R” miał miejsce wypadek. Prowadzący na ostatnim wyciągu 26-letni taternik z Bytomia odpadł doznając otwartego złamania podudzia i silnych potłuczeń. Kilkunastoosobowa grupa ratowników rozpoczęła nocną akcję ratunkową. Po założeniu na wierzchołku stanowiska w zestawie alpejskim rozpoczął się nocny zjazd ścianą Mnicha. Po zaopatrzeniu, zapakowano rannego taternika w nosze francuskie i wraz z ratownikiem opuszczono do podstawy ściany, gdzie około 5.00 przejęła go druga grupa ratowników i przetransportowała do M. Oka. Partnerka poszkodowanego została wyciągnięta na wierzchołek i sprowadzona do schroniska. Cała nocna akcja przebiegała w trudnych warunkach atmosferycznych przy padającym deszczu a później śniegu.
Całą akcję ratunkową zakończono po 12-tu godzinach.

13.07. podczas zejścia z Trzydniowiańskiego Wierchu złamał nogę 53-letni turysta z Sosnowca. Na ratunek ratownicy polecieli śmigłowcem. Ponieważ z jego pokładu nie udało się odnaleźć oczekującego na pomoc turysty, jeden z ratowników zdesantował się na Trzydniowiańskim W. z zadaniem odnalezienia poszkodowanego. Śmigłowiec ze względu na nadchodzące mgły odleciał do szpitala. Ratownik , który wysiadł na Trzydniowiańskim W. odnalazł w kosówkach rannego turystę, udzielił mu I pomocy i ponownie wezwał śmigłowiec, gdyż chwilowo poprawiła się pogoda. Rannego wraz z ratownikiem windą wciągnięto na pokład śmigłowca i przewieziono do szpitala.

14.07. podczas wycieczki do Doliny Białego kontuzji nogi doznał 13-letni turysta z Polkowic. Rannego w noszach francuskich przetransportowano do wylotu doliny i dalej samochodem przewieziono do szpitala.

15.07. w czasie wycieczki nad Czarny Staw nad Morskim Okiem kontuzji nogi doznał 40-letni krakowianin. Rannego po zaopatrzeniu w noszach francuskich zniesiono do Morskiego Oka i przekazano karetce pogotowia.

21.07. podczas wycieczki na Giewont pod wierzchołkiem została ugodzona w głowę turystka. Ranną po zaopatrzeniu w noszach Konga zniesiono na Kondratową i dalej samochodem przewieziono do szpitala.

27.07. po skończonej wspinaczce na Mięguszowieckim Szczycie Wielkim, podczas zejścia w kierunku Hińczowej Przeł. w wyniku poślizgnięcia spadła kilkadziesiąt m na stronę słowacką 27-letnia taterniczka z Gdyni. W wyniku upadku doznała urazu kręgosłupa, głowy, nogi i ogólnych mocnych potłuczeń. Na pomoc rannej ratownicy wylecieli śmigłowcem. Pogarszające się nagle warunki pogodowe zmusiły pilota do lądowania na Hali Gąsienicowej, gdzie śmigłowiec został „uwięziony” przez mgły do dnia następnego, kiedy to nastąpiła poprawa pogody. Nie udał się również dolot na miejsce wypadku słowackiego śmigłowca, gdyż pogoda
popsuła się również po południowej stronie Tatr. Na pomoc wyruszyli więc ratownicy TOPR i Horskiej Slużby na piechotę. Około 21.00 ( wypadek zdarzył się około 17.00 ) ratownicy docierają do oczekującej na pomoc rannej taterniczki. Po zaopatrzeniu ranna zostaje przetransportowana na Słowację i około 4.30 przekazana do szpitala w Popradzie. Ratownicy rano przez Łysą Polanę powrócili do Zakopanego. W czasie transportu poszkodowanej, druga grupa ratowników sprowadziła pozostałych taterników do Morskiego Oka.
Gdyby nie to, że taterniczka schodząc miała kask na głowie to najprawdopodobniej nie przeżyłaby takiego upadku.
W czasie trwania wyprawy w rejon Mięguszowieckiego Szczytu Wielkiego, do TOPR przez tel. komórkowy dociera kolejna prośba o pomoc. Grupa turystów z małymi dziećmi znajduje się pomiędzy Zawratem a Świnicą. Ze względu na załamanie pogody, opad deszczu , oziębienie i mgłę boją się sami schodzić. Na pomoc z Hali Gąsienicowej wyrusz grupa ratowników z ciepłymi napojami i suchym ubraniem. W międzyczasie poprawia się pogoda i okazuje się, że turyści zaczynają iść w kierunku Kasprowego W. Ratownicy na szlaku spotykają turystów, którzy czują się już całkiem dobrze i pomagają im tylko dojść do Kasprowego W.

29.07. podczas zejścia z Krzyżnego poślizgnął się na płacie śniegu doznając kontuzji stawu skokowego 33-letni turysta z Rybnika. Ze względu na załamanie pogody śmigłowiec nie był w stanie dolecieć w rejon wypadku. Wobec powyższego grupa ratowników z Hali Gąsienicowej udała się pieszo do Doliny Pańszczycy. Po udzieleniu I pomocy rannego w noszach francuskich przetransportowano na Halę Gąsienicową i dalej samochodem przewieziono do szpitala.

29.07. o godz. 5.10 przez tel. komórkowy turysta zgłosił do TOPR, że dnia poprzedniego udał się ze znajomą z Kasprowego W. przez Świnicę a następnie skręcili na niebieski szlak do Żlebu z łańcuchami. Tam zastała ich noc. W nocy w wyniku załamania pogody, opadu deszczu, ochłodzenia bali się dalej schodzić. Ponieważ są w kiepskie formie proszą o pomoc. Na ratunek wyruszyła grupa ratowników z Hali Gąsienicowej. Po dotarciu do oczekujących na pomoc turystów, okazało się, że turystka jest tak wychłodzona, że nie jest w stanie schodzić o własnych siłach. Po przebraniu w ciepłe, suche rzeczy i założeniu pakietów grzewczych, turystkę w noszach francuskich zaczęto transportować w kierunku Hali Gąsienicowej. Dzięki pomocy instruktorów PZA, którzy pomagali w transporcie w trudnych warunkach pogodowych około14.00 turystkę przekazano do szpitala.

31.07. podczas zejścia z 5-ciu Stawów w rejonie Nowej Roztoki kontuzji nogi doznała turystka z Włoch. Ranną w noszach francuskich przetransportowano do Wodogrzmotów i dalej samochodem przewieziono do szpitala.

W dniu 7.08. po godzinie 22.00 przez tel. komórkowy powiadomiono TOPR, że po skończonej eksploracji Jaskini Śnieżnej, podczas zejścia spod otworu jaskini zasłabła jedna z uczestniczek wyprawy. Ma problemy z oddychaniem i nie zejdzie o własnych siłach. Cała 5-cio osobowa grupa grotołazów wraz z poszkodowaną znajduje się pod progiem Doliny Małej Łąki i tam oczekuje na pomoc.

Z Centrali TOPR na pomoc wyruszył a 7-mio osobowa grupa ratowników. Po dotarciu tuż po północy do poszkodowanej ogrzano ją pakietem grzewczym, napojono gorącą herbatą i powoli sprowadzono na Wielką Polanę ,skąd samochodem przewieziono ją do szpitala.

8.08. przez telefon komórkowy powiadomiono Centralę TOPR, że na
Skrajnym Granacie znajduje się 46-letni angielski turysta z podejrzeniem zawału serca. Na pomoc ratownicy udali się śmigłowcem. Ze śmigłowca pozostającego w zawisie nad wierzchołkiem Granata, windą opuszczono ratownika do oczekującego na pomoc turysty. Po zapakowaniu go w specjalną uprząż, wraz z ratownikiem został on windą wciągnięty na pokład śmigłowca i przewieziony do zakopiańskiego szpitala.

Cała akcja ratunkowa od chwili zawiadomienia do momentu przekazania poszkodowanego do szpitala trwała 47 minut.

9.08. w godzinach przedpołudniowych w rejonie Kopieńca kontuzji nogi doznała 18-letnia turystka z Łodzi. Ranną śmigłowcem przetransportowano do szpitala.
W tym samym dniu w godzinach popołudniowych podczas zejścia z Giewontu w w rejonie Siodłowej Turni złamała nogę 41-letnia turystka z Bydgoszczy. No pomoc ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie przez zjazd na linie z pokładu śmigłowca tuż przy poszkodowanej, ratownicy udzielili jej I pomocy. Po zaopatrzeniu ranną umieszczono w noszach francuskich i windą wciągnięto na pokład śmigłowca.
Następnie ranną przewieziono do zakopiańskiego szpitala.

10.08. podczas startu na spadolotni z Kopy Królowej Wielkiej w wyniku popełnionego błędu upadł doznając złamania nogi 33-letni spadolotniarz z Nowego Targu. O wypadku powiadomiono TOPR przez tel. komórkowy. Ponieważ w tym czasie trwał przegląd techniczny śmigłowca, ratownicy w miejsce wypadku udali się samochodem i dalej pieszo. Po dotarciu do poszkodowanego udzielili mu I pomocy. Następnie zapakowano go do noszy francuskich i śmigłowcem, który właśnie zakończył przegląd przewieziono go do szpitala.

11.08. podczas wycieczki na Nosal upadł doznając kontuzji głowy 53-letni turysta z Sierpiec. Ratownik windą został opuszczony z pokładu śmigłowca do poszkodowanego . Po udzieleniu I pomocy ranny turysta został ubrany w specjalną uprząż ratowniczą i wraz z ratownikiem z miejsca wypadku wciągnięty na pokład śmigłowca i przetransportowany do szpitala. Cała akcja ratunkowa trwała pół godziny.

12.08. w czasie podejścia na Zawrat został uderzony kamieniem w głowę, który najprawdopodobniej strącili będący wyżej turyści, 18-letni Bydgoszczanin.
W wyniku uderzenia doznał kontuzji głowy a objawy wskazywały również na wstrząs mózgu. O wypadku powiadomiono TOPR telefonem komórkowym. Na ratunek ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie z pokładu śmigłowca przez zjazd na linie tuż przy poszkodowanym udzielono mu I pomocy. Następnie sprowadzono w dogodne miejsce gdzie mógł przyziemić śmigłowiec. Ranny został zabrany do śmigłowca i przewieziony do szpitala. Cała akcja ratunkowa trwała około 50 minut.

13.08. tuż po godz. 13.00 19-letni turysta z Libiąża będący na szlaku pomiędzy Świnicą a Zawratem, na wysokości Gąsienicowej Turni został porażony piorunem. O wypadku TOPR został powiadomiony przez tel. komórkowy. Na ratunek ratownicy polecieli śmigłowcem. Z jego pokładu ratownicy zjechali na linie do będącego w ciężkim stanie turysty, zapakowali go w nosze francuskie i windą wciągnęli go na pokład śmigłowca i przewieźli do szpitala. Cała akcja ratunkowa od chwili zawiadomienia o wypadku do momentu przekazania poszkodowanego służbie zdrowia trwała 55 minut.

14.08. podczas wyjścia na Rysy zostali ugodzeni spadającymi kamieniami 25-letni turysta z Radomia i 25-letni turysta z Mańkowa. O wypadku tel. komórkowym powiadomiono TOPR. Na ratunek ratownicy polecieli śmigłowcem. Zdesantowali się tuż przy poszkodowanych. Po zaopatrzeniu windą w trójkącie ratowniczym i noszach francuskich wciągnięto ich na pokład śmigłowca i przewieziono do szpitala. Cała akcja ratunkowa trwała 40 min.

W tym samym dniu podczas zejścia z Zawratu w rejonie Zmarzłego Stawu skręcił nogę 39-letni turysta z Bielska. Na pomoc ratownicy udali się śmigłowcem. Po desancie z jego pokładu tuż przy poszkodowanym, zaopatrzono go, włożono do noszy francuskich , wciągnięto na pokład śmigłowca i przewieziono do szpitala.

15.08. podczas wycieczki w rejonie Niskiej Przeł. zasłabła 31-letnia turystka z Łańcuta. Turystką śmigłowcem przetransportowano do szpitala.
W tym samym dniu podczas wspinaczki na Szpiglasowy Wierch został ugodzony spadającym kamieniem w nogę jeden z taterników. Przy pomocy partnera został wyprowadzony w rejon wierzchołka skąd śmigłowcem został przewieziony do szpitala.

16.08. w rejonie Siklawy zasłabła 20-letnia turystka z Kalisza. Na pomoc ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie w pobliżu oczekującej na pomoc turystki, w noszach francuskich przeniesiono ją na pokład śmigłowca i przetransportowano do szpitala.

17.08. podczas zejścia z 5-ciu Stawów przez Świstówkę bardzo źle poczuła się 15-letnia turystka z Włodawy. Pełniący dyżur w Morskim Oku ratownik po dotarciu do poszkodowanej na pomoc wezwał śmigłowiec, którym chorą młodą turystkę przewieziono do szpitala.

19.08. podczas podejścia na Zawrat będąca przy łańcuchach 23-letnia turystka ze Stalowej Woli straciła równowagę i spadła do Zawratowego Żlebu doznając poważnego urazu głowy i mocnych potłuczeń. O wypadku powiadomiono ratowników telefonem komórkowym. Ratownicy na pomoc polecieli śmigłowcem.
Po desancie przez zjazd na linie tuż na miejsce wypadku ratownicy udzieli poszkodowanej I pomocy. Następnie zapakowali ją w nosze francuskie i przy użyciu windy wciągnięto ja na pokład śmigłowca i przewieziono do szpitala. Cała akcja ratunkowa od chwili zawiadomienia do momentu dostarczenia rannej do szpitala trwała 35 minut.

22.08. podczas podejścia na Zawrat od strony Hali Gąsienicowej zasłabła 32-letnia turystka z Kalina. Turystkę, która o własnych siłach nie była w stanie kontynuować wycieczki śmigłowcem przetransportowano do Zakopanego.

23.08. podczas wycieczki nad Staw Smreczyński zasłabła 31-letnia turystka z Częstochowy. Ratownicy w noszach francuskich przetransportowali turystkę na Ornak i dalej samochodem przewieźli do zakopiańskiego szpitala.

24.08. podczas wycieczki na Przysłop Miętusi kontuzji nogi doznała 45-letnia turystka z Warszawy. Ranną w noszach francuskich zniesiono do Dol. Kościeliskiej i dalej samochodem przewieziono do szpitala.

25.08. podczas zajęć szkoleniowych z młodymi adeptami taternictwa znany Instruktor PZA doznał kontuzji nogi. Poszkodowane w noszach francuskich przetransportowano na Halę Gąsienicową i dalej samochodem przewieziono do szpitala.

2.09. podczas podejścia na Świnicę w rejonie Skrajnej Turni zasłabł 25-letni turysta z Gryfina. Przez tel. komórkowy o pomoc poproszono TOPR. Ratownicy na miejsce udali się śmigłowcem. Po przyziemieniu turysta został zabrany na pokład śmigłowca i przewieziony do szpitala.

2.09. podczas zejścia z Przeł. miedzy Kopami do Dol. Jaworzynki kontuzji nogi doznał 25-letni turysta z Wejherowa. No pomoc ratownicy polecieli śmigłowcem. Na miejsce wypadku ratownik wraz z lekarzem zostali z pokładu śmigłowca opuszczeni windą. Po zaopatrzeniu rannego turystę włożono do noszy francuskich i bezpośrednio z miejsca wypadku windą wraz z ratownikiem wciągnięto na pokład śmigłowca i przetransportowano do szpitala.

Tuż po północy 8.09. poinformowano TOPR, że w dniu poprzednim odłączył się w rejonie Wołowca od grupy jeden z uczestników wycieczki. Grupa szła w kierunku Jarząbczego Wierchu i dalej przez Trzydniowiański W. do Chochołowskiej . Ich kolega miał zamiar samotnie dojść na Starorobociański W. i samotnie dotrzeć na kwaterę w Białym Dunajcu. Gdy nie powrócił z wycieczki zdarzeniu poinformowano ratowników. Na poszukiwania w rejon Starorobociańskiego W. wyruszyła grupa ratowników. Nocne poszukiwania nie przyniosły rezultatu. Około 10.oo ze Słowacji zadzwonili do TOPR turyści z informacją, że w rejonie koleby pod Klinem spotkali poszukiwanego turystę i prowadzą go na Raczkową Przeł. O godz. 12.30 kolejny telefon, że poszukiwany turysta jest w rejonie Raczkowej Przeł. ale jest tak osłabiony, ze nie ma siły iść dalej i prosi o
pomoc . Po pechowego turystę startuje śmigłowiec i przewozi go do Zakopanego.

9.09. w godzinach popołudniowych z Niskiej Przeł. Przetransportowano śmigłowcem do szpitala 21-letniego turystę z Bolesławca, który w tamtym rejonie doznał kontuzji nogi.
W tym samym dniu ratownicy zostali wezwani do kolejnego wypadku, tym razem podczas zejścia z Przeł. pod Kopą Kondracką złamał nogę w udzie 22-letni turysta ze Ściechowa. Rannego po zaopatrzeniu śmigłowcem przetransportowano do zakopiańskiego szpitala.

10.09. podczas zejścia drogą z Morskiego Oka poważnie zasłabł 52-letni angielski turysta. Ratownicy z pokładu śmigłowca wind ą zostali opuszczeni tuż przy poszkodowanym. Okazało się, że turysta ma zawał serca. W noszac francuskich został wciągnięty na pokład śmigłowca i przewieziony do zakopiańskiego szpitala.

16.09. podczas wycieczki Orlą Percią w rejonie Pościeli Jasińskiego bolesnego urazu nogi doznał 21-letni turysta ze Stargardu Szczecińskiego. Ratownicy śmigłowcem polecieli w rejon wypadku. Po dotarciu do poszkodowanego zaopatrzono go i w noszach francuskich przetransportowano w miejsce gdzie mógł podebrać go śmigłowiec.
W tym samym dniu w godzinach popołudniowych znad Czarnego Stawu Gąsienicowego zwieziono śmigłowcem 57-letnią czeską turystkę, która zwichnęła w tamtym rejonie nogę.

W nocy z 18/19.09. poszukiwano 19-letniego turysty z Myśliborza, który zaginął na trasie pomiędzy Kasprowym a Doliną Strążyską. Ratownicy odnaleźli go na Przeł. w Grzybowcu i sprowadzili do Zakopanego.

20.09. ratownicy zostali wezwani do wypadku, który wydarzył się na szlaku pomiędzy Kalatówkami a Kondratową. Przez tel. komórkowy poinformowano TOPR, że jest to najprawdopodobniej zawał mózgu ( informacja od lekarza- turysty, który akurat był w pobliżu ). Na ratunek ratownicy polecieli śmigłowcem. Po przyziemieniu na Kondratowej lekarz TOPR i ratownicy udali się na miejsce wypadku. W czasie udzielania I pomocy zamgliło się tak, że śmigłowiec został unieruchomiony na Kondratowej. Poszkodowaną w noszach francuskich zniesiono na Kalatówki i samochodem przewieziono do szpitala. Śmigłowiec dopiero wieczorem powrócił do Zakopanego.

21.09. podczas podejścia z Doliny Pustej na Kozią Przeł. odpadł z łańcuchów 60-cio letni Andrzej Dobrosielski z Sopotu. Na pomoc ratownicy polecieli śmigłowcem. Windą w pobliżu miejsca wypadku opuszczono lekarza i dwóch ratowników. Lekarz po zbadaniu turysty stwierdził zgon w wyniku wielonarządowych obrażeń spowodowanych upadkiem. Okazało się, że świadkami wypadku była trójka turystów w tym lekarz, który podjął natychmiastową reanimację, która niestety nie przyniosła rezultatu. Zwłoki śmigłowcem przetransportowano do Zakopanego.

24.09. w godz. późno - popołudniowych wezwano ratowników na Turbacz, gdzie na pomoc i transport do szpitala oczekiwał 23-letni turysta z Nowego Targu, który upadając doznał bolesnej kontuzji barku. Rannego turystę śmigłowcem przetransportowano do szpitala w Nowym Targu.

W dniu 24.09. wezwano ratowników w Gorce, gdzie na Polanie Sralówki znajdował się 79-letni turysta z podejrzeniem zawału serca. Turystę śmigłowcem przewieziono do zakopiańskiego szpitala.

25.09. turyści podchodzący do 5-ciu Stawów wzdłuż Siklawy zauważyli leżące w wodzie zwłoki turysty. Zawiadomiono TOPR. Na miejsce wypadku ratownicy przylecieli śmigłowcem. Po desancie w pobliżu miejsca wypadku ratownicy wydobyli zwłoki NN turysty i przetransportowali je do Zakopanego. Prawdopodobny przebieg wypadku wyglądał następująco: nietrzeźwy turysta, ( w plecaku miał nie dopitą butelkę wódki), idąc po południowej stronie Siklawy próbując powrócić na szlak wpadł do wody uderzając głową w kamienie. W wyniku odniesionych ran i wychłodzenia zmarł w krótkim czasie po upadku.
W tym samym dniu w godzinach popołudniowych podczas zejścia z Przeł. pod Kopą Kondracką w wyniku upadku kontuzji nogi doznała 15-letnia turystka z Warszawy. Ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się przy poszkodowanej. Po zaopatrzeniu w noszach francuskich wciągnięto ją windą na pokład śmigłowca i przewieziono do zakopiańskiego szpitala.

26.09 w godzinach wieczornych z rejonu Grzybowca sprowadzono dwoje starszych turystów, którzy zmęczeni wycieczką na Giewont mieli problemy z zejściem do miejsca zamieszkania.

26.09. w godzinach popołudniowych dwójka taterników z Katowic ( ojciec z synem), przez telefon komórkowy poprosili TOPR o pomoc w zejściu z Grani Mięguszowieckiego Szczytu Wielkiego, gdyż według nich jedyne znane im zejście Zachodem Janczewskiego jest zalodzone a oni nie znają zejścia przez Hińczową Przeł. Próba naprowadzenia na drogę przez telefon nie powiodła się. Taternicy odmówili samodzielnego schodzenia. Wobec powyższego na „ratunek taternikom” ratownicy polecieli śmigłowcem. Po zlokalizowaniu taterników zjechał do nich z pokładu śmigłowca ratownik. Po zapakowaniu ich w specjalną uprząż, taternicy zostają wciągnięci windą na pokład będącego w zawisie śmigłowca i przewiezieni do Morskiego Oka.

27.09. podchodząca Żlebem Kulczyńskiego samotna turystka z Gliwic przez nieuwagę weszła w Rysę Zaruskiego. Spadła z zalodzonego progu około 15m łamiąc rękę, doznając urazu miednicy ,, mocnych potłuczeń i otarć skóry. O wypadku przez telefon komórkowy powiadomili TOPR turyści będący w pobliżu. Ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się u wylotu żlebu. Po dojściu do poszkodowanej udzielono jej I pomocy. Po zapakowaniu w nosze francuskie została ona windą wciągnięta na pokład będącego w zawisie nad miejscem wypadku śmigłowca i przetransportowana do zakopiańskiego szpitala .

29.09. po godz. 20-tej troje turystów przez telefon komórkowy zawiadomiło TOPR, że znajdują się w rejonie Suchych Czub Kondrackich. Jest ciemno, mgła a oni nie mają światła. Nie mogą więc zejść o własnych siłach i proszą o pomoc. W celu sprowadzenia turystów z Centrali TOPR wyruszyła 4-ka ratowników. Poszukiwania i sprowadzanie turystów zakończyło się o godzinie 3.20.
30.09. podczas zrywki drewna w Wielkiej Suchej Dolinie ( boczna Dolinka w Dol. Chochołowskiej ), poważnej kontuzji nogi doznał 74-letni mieszkaniec Cichego Przybyli na miejsce wypadku ratownicy, po zaopatrzeniu w noszach francuskich znieśli rannego drwala do drogi w Chochołowskiej i przekazali go karetce pogotowia.

1.10. w godzinach południowych na jednego z grupy turystów idących z Doliny Strążyskiej na Czerwoną Przeł. wiejący tego dnia z dużą siłą wiatr halny powalił duże drzewo , które przygniotło i ciężko zraniło turystę. O wypadku przez tel. komórkowy powiadomiono TOPR. Grupa ratowników z Centrali do Dol. Strążyskiej wyjechała samochodem. Równocześnie podjęto próbę dolotu śmigłowcem, w którym znajdował się lekarz na miejsce wypadku. Jednak silny wiatr uniemożliwił desant ratowników i lekarza na miejscu wypadku. Śmigłowiec musiał zawrócić na lądowisko. Grupa ratowników, która wyruszyła samochodem dotarła na miejsce wypadku. Okazało się, że odniesione obrażenia są bardzo poważne. Turysta zaczął umierać. Podjęto reanimację , która nie przyniosła rezultatu. Przybyły na miejsce wypadku lekarz TOPR stwierdził zgon.
Zwłoki 49-letniego Jana Kamieniarza ratownicy przetransportowali do Zakopanego.
Tego samego dnia w godzinach popołudniowych turysta będący nad Czarnym Stawem Gąsienicowym przez tel. komórkowy powiadomił TOPR, że ze wsch. Ściany Kościelca słyszał wołanie o pomoc. Ze względu na wiejący wiatr halny nie mógł wystartować śmigłowiec. Z Hali Gąsienicowej w rejon Kościelca wyruszył więc patrol ratowników, celem sprawdzenia co się stało. Ratownikom nie udało się nawiązać kontaktu z nikim kto wzywałby pomocy. Ponieważ ustał wiatr na patrol wyruszył również śmigłowiec. Z jego pokładu również nie udało się wypatrzeć nikogo na wsch. ścianie. Najprawdopodobniej turysta usłyszał nawoływania taterników dochodzące z grani Kościelca i wziął je za wołanie o pomoc.
Tego samego dnia po godz.20. powiadomiono Centralę TOPR, że na Polanie Waksmundzkiej znajduje się grupa młodych turystów z opiekunem. Jeden z nich ma kontuzję nogi i ma problemy z poruszaniem się. Ratownicy samochodem dojechali na Psią Trawkę i udali się w kierunku Polany Waksmundzkiej. Po drodze napotkali schodzącą grupę. Kontuzjowanego turystę doprowadzono do samochodu i przetransportowano do szpitala.

W nocy 2.10. przez tel. komórkowy daj turyści powiadomili TOPR, że są na szlaku na Zawrat, przy łańcuchach. Mają tylko jedno światło. Jest mgła, silny wiatr. Ratownik dyżurny poradził im by zawrócili na Halę Gąsienicową. O godz. 1.00 ponownie telefon. Tym razem dzwoni jeden turysta informując, że zgubił się z kolegą, który miał światło. Nie wie gdzie jest, najprawdopodobniej zgubił szlak. Z hali Gąsienicowej na poszukiwania wyrusza patrol ratowników.
O Godz. 3.00 5- Stawów informuje ,że dotarł do nich jeden z poszukiwanych turystów ( ten, który miał latarkę) , ale nie umie podać miejsca, w którym zgubił kolegę. Ze schroniska w 5-ciu Stawach wychodzi kolejny patrol ratowników z zadaniem sprawdzenia szlaku na Zawrat.
O godz. 4.20 udaje się nawiązać kontakt telefoniczny z poszukiwanym turystą. Z opisu wygląda na to, że wyszedł on na Zawrat i tam skręcił w kierunku Świnicy. Podążający za nim patrol z Hali Gąsienicowej mimo nawoływań, strzelania rakiet nie nawiązuje kontaktu. Turysty nie napotyka również patrol ze Stawów. O godz. 6.00 z Centrali do Kuźnic i dalej kolejką na Kasprowy wyruszyła kolejna grupa ratowników na poszukiwania w rejonie Świnicy. Wiatr halny unieruchamia jednak kolejkę, więc ratownicy samochodem udają się na Halę Gąsienicową. Z chwilą dojazdu do schroniska okazuje się, że poszukiwany turysta właśnie dotarł do schroniska w 5-ciu Stawach. Nie udało się ustalić, którędy nocą wędrował poszukiwany 24-letni turysta z Rypina.

5.10. trójka młodych turystów idąca Doliną Małej Łąki na Giewont przez nieuwagę zgubiła szlak, zapchała się w bardzo strome ścianki jednego ze żlebów w miejsce skąd nie mogli się o własnych siłach wydostać. Przez tel. komórkowy poprosili o pomoc TOPR. Z pokładu śmigłowca ratownicy dostrzegli oczekujących na pomoc turystów. Po desancie zjazdem tuż przy poszkodowanych, ratownicy opuścili ich przy użyciu lin w dogodne miejsce i wyprowadzili na szlak. Tego dnia była ładna pogoda, dobra widoczność. Tylko roztargnieniu i nieuwadze turystów należy zapisać to, że zgubili szlak i doszli do miejsca bez wyjścia.

6.10. przez tel. komórkowy poinformowano TOPR, że na Skupniowym Upłazie poważnie zasłabła 31-letnia turystka z Lubonia. Z pokładu śmigłowca ratownicy desantowali się tuż przy oczekującej na pomoc turystce. Po zbadaniu jej przez lekarza TOPR. Turystkę w specjalnej uprzęży windą wciągnięto do będącego w zawisie nad miejscem wypadku śmigłowca i przewieziono do szpitala. Cała akcja ratunkowa od chwili zawiadomienia trwała około 40 min.

13.10 na prośbę Horskiej Slużby poszukiwano w rejonie Rysów poszukiwano francuskiego turysty, który od strony słowackiej wyszedł w tamten rejon i nie powrócił do miejsca zamieszkania. Poszukiwania przeprowadzone z pokładu śmigłowca nie przyniosły rezultatu. Tego dnia wiał silny wiatr halny uniemożliwiający zbliżenie się śmigłowca do ścian. Dwa dni później na pod granią po płd. stronie Rysów odnalazła zwłoki poszukiwanego turysty HS.
Tego samego dnia w godzina południowych przez tel. komórkowy powiadomiono TOPR że pod Przeł. Kondracką poważnie zasłabł 65-letni turysta z Lublina. Na ratunek ratownicy polecieli śmigłowcem. Ze względu na silny wiatr udało się dolecieć jedynie do Piekiełka. Tam lekarz TOPR i ratownicy zdesantowali się i następnie wyruszyli na miejsce wypadku. Okazało się, że stan poszkodowanego jest tak poważny, że od kilkunastu minut prowadzona była reanimacja przez dwie pielęgniarki, które były na wycieczce w tamtym rejonie. Przybyły na miejsce wypadku lekarz stwierdził zgon turysty. Na wieść o tym zasłabła z kolei żona zmarłego Ryszarda Grządka i wymaga pomocy i transportu. Na pomoc w likwidacji wypadku wyrusza kolejna grupa ratowników.
Turystkę, żonę zmarłego, udaje się sprowadzić do oczekującego w Piekiełku śmigłowca i przewieźć do zakopiańskiego szpitala. Zwłoki turysty przetransportowano do Zakopanego.

14.10. ratownicy TOPR zostali wezwani do Miętustwa do nietypowego wypadku.
Podczas sprawdzania stanu dachu kościoła, spadł ze strychu na organy na chórze przez zabezpieczony tylko styropianem otwór proboszcz kościoła. Przybyły na miejsce karetką lekarz pogotowia stwierdził złamanie kręgosłupa. Załoga karetki nie mogła jednak wydostać księdza z organów i znieść go przez wąskie schody z chóru. Ratownicy zaopatrzyli księdza, umieścili go w materacu podciśnieniowym i następnie w noszach francuskich. Po założeniu stanowiska na linie wraz ratownikiem opuszczono go na parter kościoła i śmigłowcem przewieziono do zakopiańskiego szpitala.

15.10 podczas wspinaczki na Mnichu na drodze „Międzymiastowa” prowadzący na drugim wyciągu taternik z Krakowa odpadł doznając złamania uda. O wypadku powiadomiono TOPR przez tel. komórkowy. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Z jego pokładu zdesantowali się na „górnych półkach”. Po założeniu stanowiska w zestawie Gramingera do oczekującego w ścianie na pomoc rannego taternika , został opuszczony lekarz TOPR. Po zaopatrzeniu taternik został zapakowany w nosze francuskie i wraz z ratownikiem wciągnięty windą Kendlera na górne półki. Stamtąd zaś wciągnięty zostaje windą na pokład śmigłowca i przewieziony do zakopiańskiego szpitala. Drugi zjazd w ścianę Mnicha po partnera rannego taternika wykonuje w zestawie Gramingera kolejny ratownik. Taternik wraz z ratownikiem zostaje wyciągnięty na półki i sprowadzony do Morskiego Oka. W kolejnych lotach śmigłowca zostaje zabrany sprzęt ratowniczy i ratownicy biorący udział w wyprawie ratunkowej.

16.10 pracownik TPN poinformował ratowników, że w jednym ze żlebów spadających z Kopy Kondrackiej do Doliny Kondratowej dostrzegł ludzkie zwłoki. Przybyli na miejsce wypadku ratownicy desantowali się z pokładu śmigłowca. Po zapakowaniu znalezione ciało kobiety śmigłowcem przetransportowano do Zakopanego.
Zmarłą 64-letnią Helenę Przeklasę z Zakopanego od kilku dni poszukiwała rodzina. Nie można wykluczyć samobójstwa.

22.10 podczas lotu na spadolotni z Kasprowego zawisł na drzewie poniżej Kalatówek W wyniku uderzenia w drzewo paralotniarz doznał kontuzji nogi i ogólnych potłuczeń. Został on przewieziony do zakopiańskiego szpitala.
W czasie trwania akcji ratunkowej po spadolotniarza do Centrali TOPR dotarła informacja kolejnym wypadku. Schodząca z Ciemniaka turystka w rejonie Chudej Turni upadła łamiąc rękę. Ranną turystkę śmigłowcem przewieziono do zakopiańskiego szpitala.

10.11. o godz. 14.30 z Czerwonych Wierchów zatelefonowały do TOPR 3 turystki z prośbą o poradę jak zejść z Małołączniaka gdzie miały się znajdować , przez Kopę Kondracką na Kondratową. Około 16.00 zadzwoniły ponownie informując, że minęły Kopę Kondracką i proszą o dalsze wskazówki. Po 17.00 następny telefon z informacją, że na ich drodze pojawiła się „duża skała”, której nie potrafią ominąć. Pytając o dalsze szczegóły udało się ratownikom ustalić, że turystki znajdują się na... Przełączce Pod Chudą Turnią. Ponieważ było już ciemno, szlak zasypany śniegiem ratownicy udali się w tamten rejon by sprowadzić z gór turystki. Około 20-tej odnaleźli je pod Chudą Turnią i po 22.00 sprowadzili do Doliny Kościeliskiej.

O godzinie 1-szej w nocy z 11/12.11 do Centrali TOPR zadzwonił jeden z grotołazów, który powrócił z eksploracji jaskini pod Wantą, z informacją, że po drodze między otworem jaskini a miejscem zamieszkania w Kościelisku zaginął jeden z uczestników eksploracji. Ostatni raz widziany był jak wyruszał samotnie spod otworu w dół. Zorganizowano wyprawę poszukiwawczą, której zadaniem było przejście ewentualnych dróg powrotu grotołaza.
Około godz.6.00 na podchodzących Szarym Żlebem ratowników spadła niewielka deska śnieżna porywając jednego z ratowników. W wyniku około 150 m upadku doznał on wstrząśnienia mózgu i dość mocnych potłuczeń. Akcja poszukiwawcza za grotołazem przerodziła się w akcję ratunkową jednego z ratowników.
Na pomoc koledze ratownicy próbują uruchomić śmigłowiec. Drobna awaria jednego z silników chwilowo wyklucza jednak śmigłowiec z akcji. Ratownicy samochodem wyruszają do Dol. Miętusiej i dalej pieszo udają się do oczekującego na pomoc kolegi. W międzyczasie udaje się uruchomić śmigłowiec ale silny wiatr pozwala dolecieć tylko do Doliny Miętusiej.
O godz.8.30 rozpoczyna się w noszach francuskich transport rannego ratownika na Przysłop Miętusi, skąd do szpitala zabiera go śmigłowiec. Nie biorący udziału w transporcie rannego kolegi ratownicy przeszukują górne piętro Doliny Miętusiej i Małej Łąki. O godz. 10.45 usłyszano wołanie o pomoc dochodzące z rejonu płn. Ściany Wielkiej Turni. Celem dokładanego zlokalizowania miejsca gdzie znajduje się poszukiwany grotołaz staruje śmigłowiec. Z jego pokładu zauważono grotołaza na trawnikach ponad progami Komina Flacha. Ratownicy dochodzą granią Wielkiej Turni nad Komin Flacha i zjazdami około 13.00 docierają do oczekującego na pomoc grotołaza.
Jest wyziębiony, poobijany bo spadł stromymi zalodzonymi trawkami zatrzymując się na szczęście nad progami Komina Flacha. Rozpoczęło się opuszczanie i sprowadzanie grotołaza do Doliny Małej Łąki. O godz. 16.45 przekazano go do szpitala a o godz. 17.00 zakończono wyprawę . Cała akcja ratunkowa trwała prawie 17 godzin.

13.11. do TOPR zadzwoniła żona jednego z grotołazów z informacją, że 11.11. jej mąż wraz z trzema kolegami poszli do Jaskini czarnej i do tej pory nie powrócili. W celu sprawdzenia co się stało poszło do jaskini dwóch ich kolegów i też nie ma od nich żadnej wiadomości. Do jaskini wyruszyła wyprawa ratunkowa. W studni wlotowej ratownicy spotkali grotołaza, który przekazał , że wszystko jest w porządku i wszyscy wychodzą z jaskini. Jak się okazało grotołazi nie potrafili pokonać w jaskini progu Latających Want, skąd wycofali się pod Studnię Smoluchowskiego. Ponieważ pościągali za sobą liny chcąc wyjść z jaskini drugim otworem odcięli sobie tym samym drogę odwrotu. Dopiero koledzy, którzy udali się na pomoc wyciągnęli ich z opresji.

23.11. przez tel. komórkowy powiadomiono TOPR, że z Orlich Turniczek do Doliny Pańszczycy spadł turysta. Na ratunek ratownicy polecieli śmiglowcem. Z powodu silnego wiatru ratownikom udało się dolecieć tylko do Doliny Pańszczycy . Dalej pieszo udali się na miejsce wypadku. Po przybyciu na miejsce stwierdzają, że 28-letni Piotr Majka z Dankowic w wyniku ponad dwustu metrowego upadku doznał śmiertelnych obrażeń. Upadek nastąpił w czasie zejścia z Granackiej Przeł w stronę Orlich Turniczek w wyniku poślizgnięcia się na oblodzonym odcinku szlaku.

29.11. w godzinach wieczornych zadzwonił do TOPR zaniepokojony ojciec 22-letniego Łukasza Wójcika z Puław, z informacją, że jego syn 24.11. wyjechał w Tatry. Miał wrócić do domu 27.11. i do tej pory nie wrócił. Ojciec nie umiał powiedzieć gdzie syn zamierzał wędrować. Sugerował, że być może miały to być Tatry Wysokie. Sprawdzono wszystkie schroniska, Straż Graniczną., Policję. Nigdzie nie udało się natrafić na ślad poszukiwanego. W dniu 30.11. rozpoczęto zakrojone na dużą skalę poszukiwania w których wzięło udział 15 ratowników. Do poszukiwań zaangażowano również śmigłowiec. Przeszukiwano Dolinę Gąsienicową, 5-ciu Stawów, Morskie Oko. Zakończone o godz. 17.30 poszukiwania nie przyniosły rezultatu. W dniu 1.12. wznowiono poszukiwania. Około godz. 10.00 z pokładu śmigłowca wypatrzono zwłoki poszukiwanego turysty, leżące pod południowym kominem spadającym z Koziej Wyżniej Przeł. ratownicy po dotarciu na miejsce wypadku znieśli zwłoki turysty na lądowisko w Dol. Pustej i śmigłowcem przetransportowali je do Zakopanego.
Wszystko wskazuje na to, że samotny turysta idąc Orlą Percią poślizgnął się na zaśnieżonym i zalodzonym eksponowanym odcinku szlaku, spadł żlebem ponosząc śmierć na miejscu. Bez odpowiedzi pozostaje pytanie kiedy doszło do tragedii.

4.12. poszukiwano dwójki taterników z Gierałtowic, którzy nie powrócili ze wspinaczki Prawym Filarem Cubryny, na którą wyruszyli w dniu 3.12. Około godz. 14.00 patrol ratowników napotkał wspinaczy powracających z Dol. Piarżystej. Jak się okazało taternicy po skończonej wspinaczce nie mogli znaleźć drogi zejściowej. Zabiwakowali na Wielkiej Galerii Cubryńskiej i następnego dnia przez Hińczową Przeł i Cubryńską Przeł. zeszli do Dol. Piarżystej i stamtąd przez Przeł. pod Zadnim Mnichem przeszli na stronę M. Oka. Tam też napotkał ich patrol ratowników.

9.12. około godz.16.00 podczas zejścia Zawratowym Żlebem poślizgnęła się na stromym, twardym śniegu i zjechała około 100 m wpadając duży skalny blok 18-letnia turystka z Jaworzna. O wypadku i ciężkim stanie turystki przez tel. komórkowy zawiadomiono TOPR Mimo zapadających ciemności pilot zdecydował się na lot śmigłowcem. Ratownicy i lekarz TOPR zdesantowali się nad Zmarzłym Stawem. O godz. 16.30 ratownicy docierają do oczekującej na pomoc turystki. W wyniku upadku doznała ona poważnej kontuzji głowy, nogi, mocnych potłuczeń. Po udzieleniu I pomocy i przygotowaniu do transportu, turystka w noszach francuskich została zniesiona na Halę Gąsienicową i dalej samochodem przewieziona do szpitala. W likwidacji wypadku pomagali Strażacy Ratownictwa Wysokościowego, którzy wspinali się w tamtym rejonie.

W dniu 16.12. dwóch turystów z Jastrzębia Zdroju wybrało się na wycieczkę na Świnicę. Podczas zejścia jeden z nich poślizgnął się na śniegu i spadł Żlebem Blatona. Jego towarzysz poszedł na Kasprowy i stamtąd około 16.00 o wypadku powiadomił TOPR. Ratownicy kolejką wyjechali na Kasprowy i udali się w rejon wypadku. W ciemnościach, przy padającym śniegu i zawiei udało się nawiązać kontakt głosowy z poszukiwanym turystą. Okazało się, że spadł on Żlebem około 250 m zatrzymując się na niewielkiej eksponowanej półce i nic mu się nie stało. Był w miejscu gdzie nie mógł zrobić nawet kroku by nie spaść przez kolejne progi Żlebu. Ratownicy dowspinali się do oczekującego na pomoc turysty i wyprowadzili go na szlak . Po 22.00 doprowadzili turystę na Kasprowy W. i kolejką zwieźli do Zakopanego. Wyprawę ratunkową zakończono po 23.30.
W czasie trwania wyprawy ratunkowej w Żlebie Blatona, do TOPR dociera kolejna prośba o pomoc. Przez tel. komórkowy, dzwonią dwaj turyści z informacją, że schodząc z Rysów zgubili szlak. Są w terenie skąd nie mogą schodzić dalej. Z centrali do M. Oka wyjeżdża kolejna grupa ratowników. Dochodzą nad Czarny Staw. W rejonie „ Kamienia” dostrzegają światła oczekujących na pomoc turystów. O 20.10. docierają do nich. Turyści znajdują się kilkadziesiąt m od szlaku, który częściowo zasypany śniegiem mógł być słabo widoczny, ale odrobina inwencji z pewnością pomogłaby turystom samym wydostać się na szlak. Ratownicy sprowadzają zziębniętych turystów do M. Oka i dalej samochodem przewożą ich do Zakopanego.

28.12. o godz. 14.02. Centrala TOPR została poinformowana przez tel. komórkowy, że z lawiną Zawratowym Żlebem spadła czwórka turystów. Jeden z nich został zasypany, zaś pozostała trójka została wyrzucona poza główny tor lawiny. Są oni jednak wszyscy ranni. O godz. 14.10 startuje śmigłowiec, w którym leci I grupa ratowników i pies lawinowy. Mimo niskiego pułapu chmur i słabej widoczności, ratownikom udaje się zdesantować nieopodal lawiniska. Przystępują oni do poszukiwań zasypanego turysty. W międzyczasie śmigłowiec dowozi kolejnych ratowników i psy lawinowe. O godz. 14.50 jeden z ratowników natrafia sondą na zasypanego. Zostaje on szybko odkopany. Ratownicy ogrzewają go pakietami grzewczymi. Lekarz przystępuje do reanimacji. Zostaje użyty defibrylator. Wraca akcja serca, turysta jednak nie podejmuje samodzielnego oddychania. Cały czas lekarz robi sztuczne oddychanie. Ratownicy pakują nieprzytomnego i nie oddychającego turystę w nosze francuskie i przenoszą w miejsce gdzie może przyziemić śmigłowiec, który cały czas z pracującymi silnikami oczekiwał na morenie Czarnego Stawu. Po przyziemieniu lekarz wraz turystą zostaje wsadzony do śmigłowca, który szybko przewozi nieprzytomnego turystę do szpitala. W czasie lotu cały czas prowadzone jest sztuczne oddychanie. Po odlocie śmigłowca ratownicy przystępują do udzielania pomocy pozostałym rannym turystą. Dwóch z nich z poważnymi obrażeniami nóg i kręgosłupa, wyziębionych w noszach francuskich ratownicy wciągają windą na pokład będącego w zawisie nad lawiniskiem śmigłowca i przewożą do szpitala. Czwarty turysta, który odniósł lekkie obrażenia sprowadzony zostaje w rejon „wodomierza” skąd w kolejnym locie zabiera go śmigłowiec do szpitala. W kolejnych lotach, w zapadających ciemnościach zabrani zostają do Zakopanego ratownicy wraz z psami lawinowymi i lawinowym sprzętem ratunkowym. Około 17.00 zostaje zakończona wyprawa ratunkowa , w której wzięło udział 21 ratowników i 3 psy lawinowe. Lawina, która porwała turystów miała około 300 m długości i od 0,5 do 2 m grubości. Turysta, który około 50 min przebywał pod śniegiem przez kilka miesięcy nie odzyskiwał przytomności a lekarze dawali mu niewielkie szanse na powrót do normalnego życia.


W roku 2000 w Tatrach doszło do: 201 wypadków turystycznych
294 wypadków narciarskich
9 wypadków taternickich
4 wypadków lawinowych
2 wypadków lawinowych

w których: śmierć poniosło 11 osób
ciężko rannych zostało 196 osób
lżej rannych zostało 331 osób
ciężkim zachorowaniom uległo 47 osób
W celu niesienia pomocy ratownicy TOPR zorganizowali 101 wieloosobowych wypraw ratunkowych i 429 akcji.
Spośród ratowanych osób 162 zostały zwiezione z gór śmigłowcem.
Bezpośrednio na akcjach i wyprawach ratownicy spędzili ponad 3700 godzin.

Największym pechowcem okazał się Jan Kamieniarz z Chrzanowa, który zginął na łatwym szlaku - Ścieżce nad Reglami, w wyniku przywalenia drzewem, które akurat na niego powalił wiatr halny.
Największym szczęściarzem okazał się chyba 20-letni Tomasz Korzański, który w dniu 16.12. poślizgnął się na śniegu i spadł prawie 200 m Żlebem Blatona, zatrzymując się na niewielkiej eksponowanej półeczce, nie odnosząc nawet zadrapań. Gdyby się tam nie zatrzymał, spadłby przez następne progi żlebu, a dalszy upadek miał wszelkie szanse zakończyć się tragicznie.

Adam Marasek

Data utworzenia: 08/12/2008 : 11:20
Ostatnie zmiany: 08/12/2008 : 11:20
Kategoria : Kroniki TOPR
Strona czytana 607 razy


podglšd wydruku podglšd wydruku     Wersja do druku Wersja do druku

Komentarze


Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.
Bądź pierwszy!


Turystyka Taternictwo

Zamknij Historia Taternictwa

Ratownictwo historia

Zamknij Kroniki TOPR

Galerie
^ Góra ^