|
Kroniki TOPR - Kroniki 2001
W dniu 2.01. po zakończonej wspinaczce na Mnichu Małołąckim, dwójka taterników schodząc do Niżniej Świstówki podcięła lawinę, z którą spadli około 100 m. W wyniku upadku jeden z nich doznał kontuzji nogi uniemożliwiającej dalsze schodzenie. Przez tel. komórkowy wezwano TOPR. Ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się w miejscu wypadku. Po zaopatrzeniu poszkodowanego taternika w noszach francuskich windą wciągnięto go do śmigłowca i przewieziono go do szpitala. Cała akcja od chwili zawiadomienia do momentu przekazania poszkodowanego do szpitala trwała niecałą godzinę.
Tuż po nowym roku dwójka młodych ludzi z Kalisza Tomasz M. i Dominika J. Opuścili kwaterę w Zakopanem i udali się w nieznanym kierunku. Ponieważ nie dotarli również do miejsca swojego zamieszkania rodzina zgłosiła Policji fakt zaginięcia. Ponieważ nie wykluczano, że mogli oni udać się w góry, zwrócono się do TOPR by podjąć poszukiwania. Nie udało się natrafić na żaden ślad poszukiwanych w górach. Na życzenie rodziców jasnowidz podał rejon, w którym rzekomo mieli przebywać żywi poszukiwani Kaliszanie, określając je pomiędzy Kopieńcem, Rusinową Polaną i Koszystą. Poszukiwania nie przyniosły rezultatu. W późniejszym okresie okazało się, że poszukiwani odnalezieni zostali w Pradze. W dniu 14.01. podczas wspinaczki płn. ścianą Giewontu drogą „Kabarecik leci” odpadł około 5 m prowadzący taternik. W wyniku upadku doznał kontuzji nogi uniemożliwiającej dalszą wspinaczkę. Przez tel. komórkowy powiadomiono TOPR. Z pokładu śmigłowca jeden z ratowników zostaje opuszczony w ścianę tuż przy oczekującym na pomoc taterniku. Po zaopatrzeniu ranny taternik wraz z partnerem i ratownikiem windą zostają wciągnięci na pokład śmigłowca i przetransportowani do szpitala. W dniu 14.01. podczas jazdy na nartach w Kotle Goryczkowym dostał zawału serca 44-letni mieszkaniec Krakowa. Dzięki szybkiej akcji ratunkowej z użyciem śmigłowca narciarz w ciągu pół godziny trafił do szpitala. W dniu 28.01. podczas zejścia z Polskiego Grzebienia do Dol. Białej Wody lawina porwała dwóch polskich taterników. Jeden z nich został wyrzucony poza główny tor lawiny i tylko częściowo zasypany, tak, że zdołał przez tel. komórkowy zadzwonić do Polski po pomoc. Ponieważ w tym czasie słowaccy ratownicy brali udział w innej akcji lawinowej, na ratunek poleciał śmigłowiec Sokół wraz ratownikami TOPR. Pies lawinowy odnalazł w Zmarzłym Stawie nieżyjącego Janusza Księskiego z Krakowa. Dalszą część akcji ratunkowej przejęli Słowacy, którzy w tym czasie przybyli na lawinisko. W dniu 29.0 1. podczas zejścia z Hali Gąsienicowej, na Skupniowym Upłazie kontuzji nogi doznała 20 letnia turystka z Zielonej Góry. Ranną w noszach przetransportowano do Kuźnic i przewieziono do szpitala. W dniu 4.02. podczas podejścia do otworu jaskini Studnia w Kazalnicy 10-ciu speleologów podcięło lawinę, która zrzuciła ich około 150 m do Wielkiej Świstówki, na szczęście nie zasypując nikogo. Jednak 5-ciu z nich doznało mniejszych lub większych obrażeń. Przez tel. komórkowy wezwali TOPR. Ratownicy z pokładu śmigłowca desantują się przy oczekujących na pomoc speleologach. Po zaopatrzeniu śmigłowiec w dwóch lotach przewozi ich do szpitala. W dniu 9.02. podczas zejścia z Kasprowego w kierunku Myślenickich Turni zasłabł 25-letni turysta. Przez tel. komórkowy wezwano TOPR. Śmigłowiec przyziemia w pobliżu oczekującego na pomoc turysty. Po udzieleniu I pomocy zostaje on przewieziony do szpitala. W dniu 12.02. tuż po 17-tej turysta znajdujący się w rejonie Jarząbczego Wierchu przez tel. komórkowy powiadomił TOPR, że jest osłabiony, wychłodzony i o własnych siłach nie będzie w stanie zejść do schroniska na Chochołowskiej. Startuje śmigłowiec. Z jego pokładu ratownicy desantują się przy oczekującym na pomoc turyście. W trójkącie ewakuacyjnym turysta wraz z ratownikiem zostaje windą wciągnięty na pokład śmigłowca i przewieziony do Zakopanego. 13.02. o godz. 17.30 ojciec jednego z młodych taterników przez tel. komórkowy powiadomił TOPR, że jego syn wyszedł szlakiem przez Dolinę Starorobociańską na Starorobociańską Przeł, gdzie miał się spotkać z grupą, która szła granią wokół Dol. Chochołowskiej. Ze względu na trudne warunki pogodowe grupa nie zdołała dojść na umówione miejsce. Ponieważ zachodziła obawa, że młody człowiek może błądzić we mgle w poszukiwaniu grupy poproszono o pomoc TOPR by sprowadzić chłopaka na Chochołowską. Z Centrali wyruszył patrol ratowników do Dol. Starorobociańskiej. O godz. 19.00 napotkali poszukiwanego taternika, który ze względu na trudne warunki sam zawrócił z górnego piętra Dol. Starorobociańskiej. Razem z ratownikami dotarł do schroniska na Chochołowskiej. W dniu 14.02. podczas wycieczki do Dol. Strążyskiej kontuzji nogi doznała 33-letnia turystka z Krakowa. Po udzieleniu I pomocy kontuzjowaną turystkę przetransportowano do zakopiańskiego szpitala. W dniu 23.02 o godz. 18.30 przez tel. komórkowy jeden z narciarzy powiadomił Centralę, TOPR, że zjeżdżając z Karczmiska do Kuźnic zgubili nartostradę. Są przy jakimś szałasie. Na poszukiwania narciarzy wyruszyła grupa ratowników. Odnaleziono ich na Hali Kopieniec i sprowadzono do Jaszczurówki. W dniu 3.03. czterech taterników wybrało się na wspinaczkę lodospadem przez „Maszynkę do mięsa” do Bańdziocha. Z chwilą pokonywania I wyciągu spadła na nich lawina znosząc około 150-200 m Troje taterników znalazło się poza głównym torem lawiny. Nie mogli odnaleźć czwartego. Zawezwali pomoc. Z Zakopanego do Morskiego Oka wystartował śmigłowiec z ratownikami i psem lawinowym. Ze schroniska w M. Oku na miejsce wypadku wyszedł ratownik dyżurny. Stwierdził on, że poszukiwany taternik jest na lodospadzie wpięty do stanowiska asekuracyjnego, które założył tuż przed zejściem lawiny. Nic mu się nie stało. Wobec powyższego odwołano akcję ratunkową. W dniu 7.03. TOPR został poproszony przez Horską Służbę o pomoc w poszukiwaniu polskiego turysty, który zaginął w dniu 6.03. w rejonie Koprowego Wierchu. Z Zakopanego wystartował śmigłowiec Sokół. Z jego pokładu ratownicy wypatrzyli ciało poszukiwanego turysty w żlebie spadającym z Cubryńskiej Przeł. do Dol. Piarżystej. Ratownicy zostali opuszczeni windą w pobliżu miejsca wypadku. Po zapakowaniu ciało zostało przetransportowane do Popradzkiego Stawu i przekazane słowackim ratownikom. Okazało się, że Jarosław Rogowski na Koprowym Wierchu odłączył się od grupy kolegów i postanowił samotnie dojść granią do Cubryny. Spadł z grani kilkadziesiąt m ponosząc śmierć w wyniku odniesionych obrażeń. W dniu 17.03. podczas zawodów w ski-alpiniźmie w wyniku upadku, kontuzji miednicy i ręki doznał jeden z zawodników. Na pomoc ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie przy poszkodowanym udzielono mu I pomocy włożono na pokład śmigłowca i przewieziono do zakopiańskiego szpitala. W dniu 17.03 dwoje taterników wspinało się Prawym Filarem Cubryny. Po późno skończonej wspinaczce, przemoczeni i wychłodzeni, mając problemy ze znalezieniem drogi powrotnej, przed północą wezwali pomoc. Celem sprowadzenie taterników z Morskiego Oka wyszła dwójka ratowników. O godz.3.50 przez radiotelefon powiadomili Centralę TOPR, że doszli do taterników i zaczynają ich sprowadzać, choć warunki śniegowe są dość trudne. Gdy w późniejszych godzinach nie udało się nawiązać z nimi kontaktu (nie odpowiadał również telefon komórkowy taterników), zorganizowano dużą wyprawę ratunkową podejrzewając, że zdarzył się jakiś wypadek Gdy grupa ratowników dotarła do Morskiego Oka i wyszła w kierunku Galerii udało się nawiązać kontakt z ratownikami sprowadzającymi taterników. Okazało się, że wyczerpały się baterie w ich radiotelefonach. O godz. 10.40 wszyscy cali i zdrowi dotarli do schroniska. W dniu 26.03. w czasie wycieczki na Przysłop Miętusi upadła łamiąc rękę 65-letnia turystka z Warszawy. Ratownicy po udzieleniu jej I pomocy przetransportowali ją do szpitala. W dniu 29.03. na samotną wycieczkę z 5-ciu Stawów przez Zawrat na Halę Gąsienicową. wybrał się znany zakopiański lekarz-taternik i przewodnik. W gęstej mgle zamiast na Przełęcz wszedł na Mały Kozi Wierch. Próbując zaglądnąć na stronę północną spadł kilkadziesiąt m z nawisem śnieżnym do Zawratowego Żlebu. W wyniku upadku ze sporej wysokości doznał wielu kontuzji i mocnych potłuczeń. Szczęściem podczas upadku nie zgubił telefonu komórkowego, nie stracił również przytomności, tak, że mógł wezwać pomoc. Ratownicy z pokładu będącego w zawisie śmigłowca, desantowali się tuż przy poszkodowanym. Po zaopatrzeniu w noszach francuskich ranny taternik został wciągnięty windą do śmigłowca i przewieziony do szpitala. Gdyby nie telefon komórkowy i akurat w czasie akcji ratunkowej lotna pogoda, to wypadek ten mógłby skończyć się tragicznie. W dniu 30.03. podczas zawodów ski-alpiniźnie w rejonie Doliny Chochołowskiej podczas zjazdu w wyniku upadku kontuzji nogi doznał jeden z zawodników. Na pomoc wezwano śmigłowiec. Ratownicy desantowali się przy oczekującym na pomoc zawodniku. Po zaopatrzeniu w noszach francuskich został on windą wciągnięty na pokład śmigłowca i przewieziony do szpitala. W tym samym dniu w godzinach popołudniowych przez telefon komórkowy turysta z Lublina powiadomił TOPR, że utknął na wschodnich zboczach Małego Kościelca. Prosi o pomoc. Ratownicy z pokładu śmigłowca desantują się na grani Małego Kościelca. Jeden z nich schodzi do oczekującego na pomoc turysty i zakłada mu trójkąt ewakuacyjny, w którym zostaje on windą wciągnięty do śmigłowca i przewieziony do Zakopanego. W dniu 8.04. ratownik schodzący z Kościelcowej Przeł. natknął się na zwłoki turysty leżące pod wylotem Komina Świerza, pod Zachodnią ścianą Kościelca. Najprawdopodobniej 20-letni Tomasz Haluch z Krakowa spadł dnia poprzedniego z rejonu wierzchołka Kościelca, ponosząc śmierć na miejscu. W dniu 14.04. turyści przez tel. komórkowy powiadomili TOPR, że są na Ciemniaku, nie mogą znaleźć drogi zejściowej. Proszą o pomoc. Na Ciemniak wyruszyła grupa ratowników. Po dotarciu do turystów okazało się, że dnia poprzedniego wyruszyli prosto z pociągu na Czerwone Wierchy. Początkowo ładna pogoda załamała się. Wiatr, mgła, opad śniegu, zasypały ślady. Turyści spędzili noc na Ciemniaku w namiocie, który zabrali ze sobą. Gdy dnia następnego pogoda nie uległa poprawie wezwali pomoc. Ratownicy sprowadzili ich do Zakopanego. W dniu 24.04. w godzinach wieczornych przez tel. komórkowy turyści powiadomili TOPR, że idąc z Doliny Pańszczycy na Halę Gąsienicową zgubili szlak. Jest ciemno, nie wiedzą jak dalej iść. Proszą o pomoc. Z Murowańca wyruszyła grupa ratowników. Odnaleźli ich w Pańszczyckim Żlebie i sprowadzili na Halę Gąsienicową. W dniu 25.04. rodzina powiadomiła TOPR, że z samotnej wycieczki najprawdopodobniej w Tatry, nic powrócił Jan Sarna, 20-letni mieszkaniec Nowego Targu. Sprawdzono schroniska, Straż Graniczną, Policję - bez rezultatu. Dnia następnego patrole ratowników wyruszyły sprawdzić niektóre szlaki. Do poszukiwań wykorzystano również śmigłowiec. Bez rezultatu. Po rozmowach z rodziną i jego znajomymi postanowiono dokładnie przeszukać rejon Giewontu. Dwa zespoły ratowników zjazdami spenetrowało Żleb Kirkora i Żleb Szczerby. W dolnej części Żlebu Szczerby ratownicy odnaleźli w śniegu zwłoki poszukiwanego turysty. Wszystko na to wskazuje, że będąc na wierzchołku Giewontu, turysta poślizgnął się, spadł kilkaset m ponosząc śmierć na miejscu. W dniu 29.04. ratownik z 5-ciu Stawów usłyszał wołanie o pomoc dochodzące spod progu Dolinki Buczynowej. Okazało się, że dwie turystki idąc do 5-ciu Stawów zgubiły szlak. Weszły w głębokie strome śniegi. W zapadającym zmroku zaczęły wzywać pomocy. Turystki doprowadzono do schroniska w 5-ciu Stawach. W dniu 1.05. podczas zejścia Kobylarzowym Żlebem została uderzona w głowę spadającą bryłą lodu turystka z Drohiczyna. O wypadku powiadomiono TOPR przez telefon komórkowy. Wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu ratownicy desantowali się na linie tuż przy oczekującej na pomoc turystce. Po zaopatrzeniu, w trójkącie ewakuacyjnym została ona wciągnięta na pokład śmigłowca i przewieziona do szpitala. Cała akcja ratunkowa od chwili zawiadomienia do momentu przekazania rannej do szpitala trwała 22 minuty. W dniu 2.05. podczas zejścia z Zawratu do 5-ciu Stawów w rejonie Kołowej Czuby kontuzji nogi doznał 24-letni turysta z Jezioran. Ratownicy na pomoc polecieli śmigłowcem. Po desancie przy poszkodowanym udzielono mu I pomocy i śmigłowcem przewieziono do zakopiańskiego szpitala. W tym samym dniu młoda turystka schodząc z Hali Kondratowej poślizgnęła się na zalodzonym, stromym odcinku szlaku, upadła doznając bolesnej kontuzji nogi. Wezwani na pomoc ratownicy po udzieleniu I pomocy znieśli ranną turystkę w noszach francuskich na Kalatówki i dalej samochodem przewieźli do szpitala. W godzinach późno wieczornych ratownicy zostali wezwani w rejon Równi Waksmundzkiej gdzie w ciemnościach nie posiadając latarek zgubiła szlak trójka turystów. Turystów sprowadzono na Psią Trawkę i przewieziono do Zakopanego. W dniu 3.05. wezwano ratowników na Rusinową Polanę, do turysty z podejrzeniem zawału serca. Turysta śmigłowcem został przewieziony do szpitala i w kilkanaście minut od zawiadomienia znalazł się na oddziale kardiologii. W tym samym dniu w godzinach wieczornych podczas zejścia z Grzybowca kontuzji nogi doznała młoda turystka z Sopotu. Poszkodowaną w noszach francuskich zniesiono do Dol. Strążyskiej i przetransportowano do szpitala. W dniu 4.05. podczas zejścia z Hali Kondratowej przewróciła się na zalodzonym odcinku szlaku „ uderzając głową w kamień, turystka z Krakowa. W wyniku upadku doznała chwilowej utraty przytomności. Wezwani na pomoc ratownicy przetransportowali ranną turystkę w noszach francuskich na Kalatówki i dalej samochodem przewieziono do szpitala. W dniu 15.05. pracownicy TPN przebywający w Dolinie Strążyskiej usłyszeli wołanie o pomoc dochodzące z rejonu „Zachodu Pilotów”. O powyższym powiadomili TOPR, sami zaś udali się w tamtym kierunku. Jak się okazało pomocy wzywał obywatel Rumunii, który tamtędy udawał się do Niemiec. Chciał on opuścić terytorium Polski przez zieloną granicę. Żeby nie iść szlakiem i nie napotkać Straży Granicznej postanowił wyjść na Giewont od północy. Na stromych twardych śniegach zalegających o tej porze Zachód Pilotów poślizgnął się i spadł kilkadziesiąt metrów, tracąc przy tym swój plecak. Jemu na szczęście poza zadrapaniami nic się nie stało. Widząc, że znalazł się w sytuacji bez wyjścia zaczął wzywać pomocy. Po sprowadzeniu do Doliny Strążyskiej „turystą” zajęła się Straż Graniczna. W dniu 17.05. podczas zejścia z Nosala przewrócił się doznając kontuzji głowy 18-letni turysta z Gdańska. Po udzieleniu I pomocy ratownicy znieśli go w noszach francuskich w dół i dalej samochodem przewieźli do szpitala. W dniu 21.05. dwoje turystów, którzy zamierzali zejść ze Szpiglasowej Przeł. do Morskiego Oka, nie mieli na tyle umiejętności by przejść przez strome śniegi zalegające w rejonie Przełęczy. Wezwali więc pomoc. Ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się na Szpiglasowej Przeł. i asekurując sprowadzili turystów do schroniska w Morskim Oku. W dniu 27.05. podczas wyjścia na Kozią Przeł. poślizgnął się na stromych śniegach, upadł doznając poważnej kontuzji głowy 16-letni turysta z Lublina. Wezwani na pomoc ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się w pobliżu miejsca wypadku. Po udzieleniu I pomocy ranny turysta w noszach francuskich został wciągnięty windą na pokład śmigłowca i przewieziony do szpitala. W dniu 28.05. poszukiwano 35-letniej turystki z Krakowa, która w celach samobójczych wyszła dnia poprzedniego z Morskiego Oka. Turystkę odnaleziono w rejonie Mnichowych Pleców, lekko wychłodzoną po biwaku pod gołym niebem, ale za to w nienajgorszej kondycji psychicznej. Ratownicy sprowadzili ją do Morskiego Oka i przekazali rodzinie. W dniu 1.06. tuż po godz. 7-mej rano powiadomiono TOPR, że z wycieczki w rejon Giewontu na jaką wyruszył dnia poprzedniego nie powrócił znany zakopiański dziennikarz. Miał on zamiar filmować Giewont z różnych stron. Trasa wycieczki miała wieść przez Sarnią Skałkę, Grzybowiec, Mały Giewont aż na Kondratową. Ratownicy, którzy wyruszyli na poszukiwania odnaleźli Zakopiańczyka na piargach pod Sarnią Skałą. Okazało się, że dziennikarz dnia poprzedniego zajęty ustawianiem kamery tak by najlepiej sfilmować Giewont tak zaabsorbował się tym zajęciem, że cofając się spadł z grani do piarżystego żlebu a nim stoczył się jeszcze ponad 100 m. Upadając zgubił okulary, telefon komórkowy, rozbił drogą kamerę i sam dotkliwie się tłukąc i raniąc. Na dodatek po chwili przyszła burza a po nie intensywny całonocny deszcz. Wychłodzonego, poobijanego dziennikarza przetransportowano do szpitala. Żeby było ciekawiej, to dziennikarz wielokrotnie opisywał w Dzienniku Polskim akcje ratunkowe TOPR, przestrzegając turystów by nie wychodzili w góry samotnie, a w miejscu zamieszkania pozostawiali informację o zamierzonej trasie wycieczki i przewidywanej godzinie powrotu. W dniu 12.06. w godzinach popołudniowych dwoje turystów z Zabrza, schodząc Zawratowym Żlebem utknęło na twardych śniegach 50 m poniżej Przeł. Bojąc się upadku Żlebem, przez tel. komórkowy wezwali pomoc. Ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się na Zawracie. Po dojściu do oczekujących turystów wyprowadzili ich na Przeł. Turyści o własnych siłach doszli do 5-ciu Stawów. W dniu 14.06. podczas zejścia z Krzyżnego do Dol. 5-ciu Stawów poślizgnął się w żlebie spadając kilkanaście m 34-letni turysta z Żyrardowa. W wyniku upadku doznał złamania nogi, zwichnięcia stawu łokciowego, ran głowy, i ogólnych mocnych potłuczeń. O wypadku powiadomili TOPR przez telefon komórkowy przechodzący tamtędy turyści. Ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się na linach w pobliżu miejsca wypadku. Po udzieleniu rannemu I pomocy został on umieszczony w noszach francuskich „ windą wciągnięty na pokład śmigłowca i przewieziony do szpitala. Cała akcja ratunkowa od chwili zawiadomienia do momentu przekazania rannego do szpitala trwała 45 minut. Gdy trwała akcja ratunkowa pod Krzyżnem do TOPR dotarła informacja, że z Rysy Zaruskiego w Czarnych Ścianach słychać wołanie o pomoc.. Okazało się, że dwoje młodych turystów podchodząc Żlebem Kulczyńskiego zgubiło szlak wchodząc w Rysę. Nią doszli do miejsca skąd nie mogli już zrobić kroku ani w górę ani w dół. Zaczęli wzywać pomocy. Na ratunek ratownicy polecieli śmigłowcem. Do turystów na windzie został opuszczony jeden z ratowników. założył on turystom specjalne uprzęże ewakuacyjne. Turyści windą zostali wciągnięci na pokład śmigłowca i przewiezieni do Zakopanego.. Cała akcja ratunkowa trwała 35 minut. W dniu 15.06. w godzinach południowych dotarła do TOPR informacja, że podczas wyjścia na Mięguszowiecką Przeł. pod Chłopkiem będąca powyżej Kazalnicy dwójka młodych turystów spadła około 30 m w kierunku Bańdziocha wpadając do szczeliny brzeżnej, znajdującego się tam dużego płata śniegu. W wyniku upadku oboje doznali dość poważnych kontuzji min. urazów głowy, wstrząśnienia mózgu, kontuzji nóg i ogólnych mocnych potłuczeń. Z pokłady śmigłowca ratownicy zjechali na linie w pobliże miejsca wypadku. Po dotarciu do rannych turystów ratownicy udzielili im I pomocy. Założono im specjalną uprząż ratunkową i ponownie wezwano śmigłowiec. Bezpośrednio z miejsca wypadku ranni windą zostali wciągnięci na pokład śmigłowca i przewiezieni do szpitala. Turyści mogą mówić o ogromnym szczęściu. Gdyby nie szczelina brzeżna ich upadek najprawdopodobniej zakończyłby się tragicznie. W chwili gdy trwała akcja ratunkowa w Bańdziochu doszło do kolejnego wypadku. Turystka schodząca Zawratowym Żlebem poślizgnęła się na stromych śniegach spadła około 200 m doznając poważnego urazu miednicy, kontuzji głowy i ogólnych mocnych potłuczeń. Ratownik i lekarz, którzy nie brali bezpośredniego udziału w akcji ratunkowej w Bańdziochu zostali przewiezieni śmigłowcem do Zawratowego Żlebu. Tam po desancie w pobliżu oczekującej na pomoc turystki udzielili jej I pomocy. Po ułożeniu w noszach francuskich została ona windą wciągnięta na pokład śmigłowca i przewieziona do szpitala. Tuż przed 15. informacja o kolejnym wypadku. Podczas zejścia znad Czarnego Stawu do Morskiego Oka upadła doznając kontuzji głowy turystka. Na szczęście kontuzja okazała się na tyle niegroźna, że poszkodowana sprowadzana przez ratownika o własnych siłach doszła do Morskiego Oka, skąd przewieziona została do szpitala. O godz. 18.10 do TOPR dociera informacja o kolejnym wypadku. Tym razem doszło do niego w jaskini Ptasia Studnia, gdzie kontuzji nogi doznał jeden z grotołazów. Koledzy pomogli wydostać się rannemu na powierzchnię, natomiast koniecznym okazał się transport rannego spod otworu jaskini. Rannego grotołaza z Dolinki Mułowej śmigłowcem przewieziono do szpitala. Tego dnia doszło jeszcze do kilku na szczęście mniej groźnych „ ale wymagających pomocy ratowników wypadków. W dniu 18.06. w godzinach wieczornych powiadomiono TOPR, że podczas wycieczki granią wokół Doliny Chochołowskiej, zagubiła się grupa młodzieży. Ostatni raz widziani byli w rejonie Jarząbczego Wierchu. Gdy ratownicy jechali na poszukiwania do Chochołowskiej, dotarła do nich informacja, że poszukiwani turyści zostali zatrzymani przez słowacką Straż Graniczną w Dolinie Raczkowej. W dniu 23.06. podczas zejścia z Adamicy poślizgnęła się na mokrym odcinku szlaku doznając kontuzji nogi turystka z Niemiec. Po zaopatrzeniu ranną w noszach francuskich zniesiono do Zahradzisk i samochodem przewieziono do szpitala. W dniu 26.06. pod Przeł. pod Kopą Kondracką 7-mio letni turysta upadł, doznając kontuzji głowy. Ranny młody turysta śmigłowcem został przewieziony do szpitala. W tym samym dniu w godzinach popołudniowych podczas zejścia z Koziej Przełęczy do Dolinki Koziej poślizgnął się na stromym, twardym śniegu i spadł około 150-200 m turysta z Oleśnicy. W wyniku upadku doznał urazu głowy, zwichnięcia stawu barkowego i ogólnych mocnych potłuczeń. Ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się na miejscu wypadku. Po zaopatrzeniu poszkodowany został umieszczony w noszach francuskich. Następnie windą wraz z ratownikiem został wciągnięty na pokład śmigłowca i przewieziony do szpitala. W godzinach wieczornych poinformowano TOPR, że w Dolince za Bramką znajduje się nieprzytomny turysta z poważnymi ranami głowy. Przybyli na miejsce ratownicy po zaopatrzeniu znoszą w noszach francuskich turystę do drogi i przekazują karetce pogotowia. Najprawdopodobniej wędrujący samotnie 79-letni turysta z Warszawy przewrócił się uderzając głową w kamień. W nocy z 26/27. 06. Poszukiwano 16-letniego turysty z Gonie, który nie nie powrócił z samotnej wycieczki na Starorobociański Wierch. Z chwilą gdy patrole ratowników wyruszyły w teren na poszukiwania okazało się, że turysta dotarł do schroniska na Ornaku. W dniu 27.06. podczas zejścia z Hali Gąsienicowej na Boczaniu, kontuzji nogi doznała 68-letnia turystka ze Skarżyska. Po zaopatrzeniu ranną w noszach francuskich zniesiono do Kuźnic i przewieziono do szpitala. W dniu 27.06. podczas zejścia ze Smoczej Jamy na Halę Pisaną kontuzji nogi doznała 62-letnia turystka. Ranną w noszach francuskich zniesiono na Halę Pisaną i przewieziono do szpitala. W tym samym dniu w godzinach popołudniowych przez tel. komórkowy poinformowano TOPR, że do szczeliny brzeżnej pod wylotem Żlebu Kulczyńskiego wpadła turystka doznając poważnego urazu głowy. W pobliżu znajduje się druga turystka, która chcąc przyjść koleżance z pomocą weszła w trudny teren skalny i nie może się sama z tej pułapki wydostać. Na miejsce wypadku ratownicy udali się śmigłowcem. Po desancie w pobliżu miejsca wypadku ratownicy założyli stanowisko i przy pomocy tzw. przeciwwagi wydobyli turystkę ze szczeliny. Znajdowała się ona około 6 m od krawędzi śniegu. Asekurując ratownicy wyprowadzili drugą turystkę w bezpieczne miejsce. Obie turystki windą zostały wciągnięte na pokład śmigłowca i przewiezione do szpitala. W dniu 28.06. ratownicy zostali wezwani do turysty, który utknął na jednej Nosalowych Turni. Ratownik został opuszczony do oczekującego na pomoc turysty. Po założeniu specjalnej uprzęży turysta został opuszczony na linie do podstawy ściany i wyprowadzony na szlak. W dniu 29.06. w rejonie Kondrackiej Przeł. złamał nogę 62-letni turysta z Kalisza. Ponieważ tego dnia pogoda nie pozwoliła na użycie śmigłowca, ratownicy pieszo dotarli na Przeł. Po zaopatrzeniu rannego turystę w noszach francuskich zniesiono na Kondratową i dalej samochodem przewieziono do szpitala. W dniu 29.06. podczas zejścia z Koziej Przeł. do Dolinki Pustej poślizgnął się w rejonie łańcuchów i spadł kilkadziesiąt m 62-letni Józef Drabik z Wrocławia. W wyniku odniesionych obrażeń zmarł przed przybyciem ratowników. Ratownicy znieśli ciało turysty do Wodogrzmotów i przekazali odpowiednim służbom. W dniu 1.07. podczas wspinaczki Filarem Grońskiego na Żabiej Turni Mięguszowieckiej prowadzący na 6 wyciągu taternik z Torunia odpadł wyrywając po drodze przeloty i spadł około 20 m poniżej stanowiska asekuracyjnego. W wyniku upadku doznał on złamania uda i ogólnych mocnych potłuczeń. Na ratunek ratownicy polecieli śmigłowcem. Po zdesantowaniu się w pobliżu wierzchołka, ratownicy założyli stanowisko zjazdowe i w zestawie alpejskim opuścili ratownika do oczekującego na ratunek taternika. Po udzieleniu mu I pomocy taternik w noszach francuskich został opuszczony wraz z ratownikiem do postawy ściany, stamtąd przeniesiony przez drugą grupę ratowników do Kotła pod Rysami, skąd windą został wciągnięty na pokład śmigłowca i przewieziony do szpitala. Zjazd ścianą w zestawie alpejskim wyniósł ponad 220 m. Trudna technicznie akcja ratunkowa przebiegała w strugach ulewnego deszczu. Szczęściem na początku i końcu akcji wypogodziło się na tyle, że do transportu ratowników a później rannego taternika, można było wykorzystać śmigłowiec. W nocy z 1 na 2.07. poszukiwano dwoje turystów, którzy nie powrócili z wycieczki na Orlą Perć. Patrol ratowników około 4-tej rano odnalazł poszukiwanych turystów w rejonie Pościeli Jasińskiego. Zmęczonych i wychłodzonych turystów, którzy spędzili noc pod gołym niebem doprowadzono na Krzyżne skąd do Zakopanego zabrał ich śmigłowiec. W dniu 2.07. podczas schodzenia z Przeł. między Kopami do Jaworzynki kontuzji nogi doznała 50-cio letnia turystka z Kępna. Ratownicy w noszach francuskich znieśli ranną turystkę do Doliny i dalej samochodem przewieźli do szpitala. W godzinach popołudniowych podczas zejścia z Gubałówki poślizgnęła się doznając kontuzji nogi 42-letnia turystka z Białegostoku. Ratownicy w noszach francuskich znieśli ranną turystkę do dolnej stacji kolejki i samochodem przewieźli ją do szpitala. W dniu 5.07. w Małej Łące upadając złamała rękę 53-letnia turystka z Łodzi. Ratownicy po udzieleniu I pomocy sprowadzili turystkę do oczekującego w dolnej części doliny samochodu i przewieźli ją do szpitala. W dniu 10.07. przez tel. komórkowy turyści poinformowali TOPR, że na szlaku schodzącym z Przeł. Kondrackiej do Dol. Małej Łąki słychać wołanie o pomoc. Przybyli na miejsce ratownicy stwierdzili, że krzyczał (śpiewał?) będący pod wpływem alkoholu mieszkaniec Zakopanego. Ratownicy sprowadzili go z gór i przekazali rodzinie. W dniu 11.07. będąca na Liliowym 46-letnia turystka z Żor upadła łamiąc nogę. Przez tel. komórkowy wezwano TOPR. Ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się przy poszkodowanej. Po udzieleniu I pomocy ranna turystka w noszach francuskich została windą wciągnięta na pokład śmigłowca i przewieziona do szpitala. W chwilę później ratownicy zostali wezwani do kolejnego wypadku. W rejonie Gieńkowych Murów poważnie zasłabła 65-letnia turystka. Z pokładu śmigłowca ratownicy desantują się przy oczekującej na pomoc turystce. Po udzieleniu I pomocy ,w noszach francuskich zostaje ona windą wciągnięta na pokład śmigłowca i przewieziona do szpitala. W tym samym dniu w godzinach popołudniowych kolejne wezwanie. Tym razem w rejonie Suchych Czub kolejne zasłabnięcie. Ratownicy w rejon wypadku lecą śmigłowcem. Desant przy poszkodowanej, I pomoc, ułożenie w noszach francuskich, wciągnięcie windą na pokład śmigłowca i lot do szpitala. Tuż po 17-tej kolejne wezwanie. Podczas zejścia znad Zmarzłego Stawu kontuzji nogi doznała 22-letnia turystka. Znów w akcji śmigłowiec. Ratownicy desantują się przy poszkodowanej. Zaopatrzenie kontuzjowanej nogi, ułożenie turystki w noszach francuskich i po chwili wykorzystując windę turystka znajduje się na pokładzie śmigłowca. Lot do szpitala, przekazanie poszkodowanej. Cała akcja trwała pół godziny. W dniu 12.07. podczas wycieczki na Świnicę poważnie zasłabł holenderski turysta. Z pokładu śmigłowca ratownicy desantują się przy poszkodowanym. Po udzieleniu I pomocy turysta w noszach francuskich zostaje wciągnięty na pokład śmigłowca i przewieziony do szpitala. W tym samym dniu w godzinach wieczornych dociera do TOPR informacja, że na samotną wycieczkę w Tatry wyruszył dnia poprzedniego 78-letni turysta z Warszawy i do tej pory nie powrócił do miejsca zamieszkania. W tym samym czasie z Kasprowego turyści informują TOPR, że w rejonie Pośredniego Goryczkowego znajduje się osłabiony starszy turysta. Ratownicy udali się w tamten rejon. Okazało się, że jest to turystą „ którego zaginięcie zgłoszono do TOPR. Osłabionego starszego turystę, który prawie dobę spędził w górach doprowadzono na Kasprowy i kolejką zwieziono do Kuźnic. W dniu 14.07. podczas podejścia na Giewont, w kopule szczytowej zasłabł i spadł kilkadziesiąt m. 50-cio letni Jan Waluś z Bielska. W wyniku upadku doznał wielu poważnych obrażeń. Przybyli śmigłowcem na miejsce wypadku ratownicy natychmiast podjęli akcję reanimacyjną. Nie przyniosła ona rezultatu. Będący na miejscu lekarz stwierdził zgon. Ciało turysty śmigłowcem przetransportowano do Zakopanego. O godz. 1.30 w nocy z 14/15. 07. Przez telefon komórkowy dwoje turystów powiadomiło TOPR, że schodząc z Ciemniaka zostali dwukrotnie postraszeni przez niedźwiedzia. Są na szlaku, palą ognisko chcąc odstraszyć niedźwiedzia przed kolejną wizytą. Proszą o pomoc w sprowadzeniu. Około 3.00 ratownicy docierają do oczekujących na nich turystów i sprowadzają ich do Zahradzisk. Niedźwiedź tym razem dał wszystkim spokojnie zejść na dół. Po godzinie 21.00 dnia 16.07. do Centrali TOPR dociera informacja, że w rejonie Pańszcyckiej Polany znajduje się bez światła samotna turystka. Jest ciemno, zgubiła szlak „ prosi o pomoc. Z Roztoki wychodzą ratownicy. W deszczu i burzy odnajdują przemoczoną i wystraszoną turystkę i sprowadzają ją do schroniska w Roztoce. W dniu 17.07 dwoje turystów z Tarnowa wyszło z Hali Gąsienicowej z zamiarem wejścia Żlebem Kulczyńskiego na Kozi Wierch. W żlebie zgubili szlak i weszli w Rysę Zaruskiego. W trakcie wejścia Rysą nastąpiło gwałtowne załamanie pogody z intensywnym opadem deszczu a później gradu. Mgła ograniczała widoczność do kilku m. W tych warunkach turyści postanowili zawrócić. Podczas zejścia pogubili się. Gdy przeszła nawałnicą schodzący w dół jeden z turystów zobaczył pod wylotem Żlebu Kulczyńskiego leżącego na piargach swojego kolegę Tomasza Kasińskiego. Nie dawał on żadnych oznak życia. Wezwani na pomoc ratownicy stwierdzili zgon w wyniku wielonarządowych obrażeń, spowodowanych upadkiem ze znacznej wysokości. Przyczyną wypadku było poślizgnięcie się na mokrych, stromych skałach Rysy Zaruskiego i co najmniej kilkudziesięciometrowy upadek. Ciało śmigłowcem przetransportowano do Zakopanego. W dniu 20.07. w godzinach popołudniowych mimo nadciągającej burzy dwoje turystów będąc pod kopułą szczytową Giewontu kontynuowało wejście na szczyt. Gdy byli na wierzchołku zostali rażeni piorunem. Kobieta została chwilowo zamroczona a mężczyzna odrzucony w południowe urwisko, którym stoczył się kilkadziesiąt m w dół do podstawy kopuły szczytowej. W wyniku porażenia i upadku doznał on wielonarządowych urazów. Kobieta po oprzytomnieniu przez telefon komórkowy wezwała pomoc. Ratownicy desantują się z pokładu śmigłowca przy przerażonych i rannych turystach. Po zaopatrzeniu ranni turyści śmigłowcem zostają przewiezieni do szpitala. W dniu 25.07. w godzinach popołudniowych poszukiwano 12-letniego uczestnika wycieczki, który zagubił się pomiędzy Murowańcem a Kasprowym Wierchem. Poszukiwanego odnaleziono na szlaku z Hali Gąsienicowej do Kuźnic. W nocy z 25/26.07. poszukiwano dwoje turystów, którzy nie powrócili z wycieczki na Czerwone Wierchy. Ratownicy odnaleźli poszukiwanych turystów w rejonie Kopy Kondrackiej, gdzie we mgle i deszczu nie mogli odnaleźć szlaku. Przemoczonych i wyziębionych turystów sprowadzono na Halę Kondratową i dalej samochodem zwieziono do Zakopanego. W dniu 28.07. podczas wycieczki graniowej, w rejonie Furkaski spadł ze skałek Zamczyska znany przewodnik tatrzański. W wyniku upadku doznał bolesnej kontuzji miednicy i ogólnych bolesnych potłuczeń. Sam przez tel. komórkowy wezwał pomoc. Ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się w pobliżu miejsca wypadku. Po dotarciu do poszkodowanego i zaopatrzeniu w noszach próżniowych wkładają rannego do „pulek”. Ze względu na trudności terenowe nie można użyć windy. Ranny na długiej linie podwieszonej pod śmigłowiec zostaje podebrany z miejsca wypadku i przeniesiony na Siwą Polanę. Tam zostaje przełożony do śmigłowca i przetransportowany do szpitala. W dniu 29.07. w rejonie Siodłowej Przeł. w wyniku upadku poważnej kontuzji głowy i chwilowej utraty przytomności doznał 46-letni turysta z Redy. Ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się na miejscu wypadku. Po udzieleniu I pomocy w noszach francuskich ranny turysta windą został wciągnięty na pokład śmigłowca i przewieziony do szpitala. W dniu 1.08. na Skupniowym Upłazie złamał nogę 64 — letni turysta z Kartuz. Rannego turystę po zaopatrzeniu śmigłowcem przewieziono do szpitala. W dniu 3.08. podczas zejścia z Doliny 5-ciu Stawów do Roztoki kontuzji nogi doznała 52-letnia turystka z Krakowa. Ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się na miejscu wypadku. Po zaopatrzeniu, poszkodowana w noszach francuskich windą została wciągnięta na pokład śmigłowca i przewieziona do szpitala. W dniu 3.08. podczas zejścia z Nosala kontuzji nogi doznał turysta z Anglii. Ratownicy po zaopatrzeniu, znieśli rannego turystę w noszach francuskich do Kuźnic i dalej samochodem przewieźli go do szpitala. W nocy z 9/10.08. dwoje młodych turystów przez telefon komórkowy powiadomiło TOPR, że schodzą z Koziej Przeł. Jest ciemno, nie mają światła. Bojąc się upadku, proszą o pomoc. Niefrasobliwych turystów sprowadziła na Halę Gąsienicową grupa ratowników i taterników przebywających w Betlejemce. W dniu 13.08. podczas zejścia z Przeł. między Kopami do Dol. Jaworzynki upadła łamiąc nogę 41-letnia turystka z Puław. Ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się przy poszkodowanej. Po zaopatrzeniu, w noszach francuskich została windą wciągnięta na pokład śmigłowca i przewieziona do szpitala. Do podobnego wypadku doszło w godzinach popołudniowych w rejonie Przeł. Siodło. Turystka schodząc z Giewontu upadła łamiąc nogę. Na ratunek ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie przy poszkodowanej udzielono jej I pomocy. Ranna w noszach francuskich została wciągnięta na pokład śmigłowca i przewieziona do szpitala. W chwili działań ratowniczych w rejonie Giewontu na pomoc wezwano ratowników w rejon Świnicy, gdzie na szlaku w kierunku Zawratu poważnie zasłabła 7-mio letnia dziewczynka. Ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się przy oczekującej na pomoc młodej turystce. W noszach francuskich została ona wciągnięta windą do śmigłowca i przewieziona do szpitala. W godzinach popołudniowych ratownicy zostali wezwani do wypadku do Jakiego doszło w górnej części Dol. Jaworzynki. Podczas zejścia złamała nogę 56-letnia turystka z Warki. Ratownicy po udzieleniu I pomocy znieśli ranną turystkę w noszach francuskich do oczekującego w Dolinie samochodu i przewieźli ją do szpitala. W dniu 13.08. na wspinaczkę drogą Orłowskiego na Pośrednim Mięguszowieckim Szczycie wybrała się dwójka taterników z Gdańska. Wieczorem przez tel. komórkowy poinformowali TOPR, że biwakują w ścianie i drogę skończą dnia następnego. Ponieważ ze wspinaczki nie wrócili do godzin popołudniowych i nie udało się również nawiązać kontaktu telefonicznego, na patrol pod ścianę wyruszyła ekipa ratowników. Nie udało się wypatrzeć ani nawiązać kontaktu głosowego z taternikami. Gdy do działań szykowała się kolejna grupa ratowników, okazało się,że taternicy powrócili do Morskiego Oka. W dniu 15.08 w godzinach wieczornych wezwano ratowników do turystki, która zasłabła na szlaku pod Kopą Kondracką, gdyż jak się okazało, zapomniała zabrać i zażyć koniecznych leków. Ratownicy w noszach francuskich znieśli turystkę na Kondratową i dalej samochodem zwieźli do Zakopanego. W dniu 16.08. podczas zejścia z Gubałówki upadła łamiąc nogę 68-letnia turystka z Krakowa. Ranną po zaopatrzeniu w noszach francuskich zniesiono do dolnej stacji kolejki i samochodem przewieziono do szpitala. W godzinach wieczornych na Boczaniu kontuzji nogi doznała 44-letnia turystka z Poznania. Ranną w noszach francuskich zniesiono do Kuźnic i dalej samochodem przewieziono do szpitala. W dniu 17.08. podczas wspinaczki na Żabim Mnichu na drodze Czech-Ustupski odpadając kontuzji nogi doznał taternik z Dzierżoniowa. Koledzy opuścili rannego taternika pod ścianę i wezwali TOPR. Ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się przy oczekującym na pomoc taterniku. Po zaopatrzeniu kontuzjowany został windą wciągnięty na pokład śmigłowca i przetransportowany do szpitala. W dniu 19.08. w czasie pokonywania Trawersu Zamarłej Turni odpadł wykonując prawie 25 m wahadło prowadzący taternik z Poznania. W wyniku odpadnięcia doznał on kontuzji nogi. Na pomoc wezwano TOPR. Ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się na górnym tarasie Zamarłej Turni. Po założeniu stanowiska jeden z ratowników został opuszczony w ścianę do oczekującego na pomoc taternika. Po zaopatrzeniu, systemem improwizacji taternik wraz z ratownikiem zostali wciągnięci na wierzchołek skąd windą podebrał ich śmigłowiec i przetransportował do szpitala. Cała trudna technicznie akcja trwała niecałe dwie godziny. Tego samego dnia w godzinach wieczornych podczas zejścia z Hali Gąsienicowej do Doliny Jaworzynki przewróciła się łamiąc nogę 50-letnia turystka z Warszawy. Po dotarciu do poszkodowanej i udzieleniu I pomocy, ratownicy w noszach francuskich znieśli poszkodowaną do Doliny i samochodem przewieźli ją do szpitala. W dniu 20.08. w godzinach wieczornych z Chaty pod Rysami przetransportowano śmigłowcem do szpitala w Zakopanem 50-cio letnią polską turystkę z silnymi dolegliwościami układu krążenia. Całą noc z 20/21.08. trwała akcja ratunkowa po 27-letniego taternika z Poznania który wspinając się samotnie Filarem Leporowskiego odpadł na jednym z ostatnich wyciągów doznając kontuzji obu nóg. Udało mu się dotrzeć na Kozi Wierch skąd zaczął światłem wzywać pomocy. Sygnały zauważył ratownik z 5- ciu Stawów i poszedł na Kozi W. sprawdzić co się stało. Po dotarciu na miejsce wezwał do pomocy grupę ratowników, którzy z Hali Gąsienicowej donieśli środek transportu. Po zaopatrzeniu ranny taternik w noszach francuskich został zniesiony do 5-ciu Stawów, skąd wczesnym rankiem do szpitala w Zakopanem zabrał go śmigłowiec. W dniu 23.08. podczas podejścia z Myślenickich Turni na Kasprowy poważnie zasłabła 17-letnia turystka z Wierzbicy. Wezwano TOPR. Ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się na miejscu wypadku. Po udzieleniu turystce I pomocy w noszach francuskich wciągnięto ją windą na pokład śmigłowca i przewieziono do szpitala. Tuż po przylocie do szpitala z poprzednim wypadkiem, kolejne wezwanie dla załogi śmigłowca. Na Huciskach zawału serca dostał 73-letni turysta z Krakowa. Turysta śmigłowcem został przewieziony do szpitala. W dniu 23.08. w godzinach wieczornych 20-letnia turystka z Tarnowa przez telefon komórkowy powiadomiła TOPR, że znajduje się w rejonie Trzydniowiańskiego Wierchu. Jest osłabiona, nie zejdzie o własnych siłach. Prosi o pomoc. Ratownicy udali się w tamten rejon. Po dojściu do oczekującej na pomoc turystki, nakarmieniu jej i ogrzaniu, ratownicy sprowadzili ją do schroniska na Chochołowskiej. W dniu 24.08. na szlaku z 5-ciu Stawów przez Świstówkę do Morskiego Oka kontuzji nogi doznała 20-letnia turystka z Prudnika. Na pomoc ratownicy udali się śmigłowcem. Po desancie przy poszkodowanej udzielono jej I pomocy. Turystka w noszach francuskich została włożona na pokład śmigłowca i przewieziono ją do szpitala. W dniu 27.08. podczas zejścia z Ciemniaka złamała nogę 45-letnia turystka z Poznania. Na pomoc ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie w rejonie wypadku ratownicy zaopatrzyli turystkę. W noszach francuskich została przeniesiono do oczekującego w pobliżu śmigłowca i przewieziona do szpitala. Tuż po 20-tej tego samego dnia powiadomiono TOPR, że w rejonie Przełęczy w Grzybowcu zasłabł 40-letni turysta z Tychów. Po dotarciu na miejsce wypadku ratownicy stwierdzili, że oprócz ataku astmy turysta ma atak kaca po wcześniej wypitych piwach. Ponieważ turysta nie był w stanie zejść o własnych siłach, w noszach francuskich znieśli go do Dol. Strążyskiej i samochodem przewieźli do Zakopanego. W dniu 3 1.08. podczas zejścia z Hali Gąsienicowej na Boczaniu kontuzji nogi doznała 50-cio letnia turystka z Lublina. Po udzieleniu I pomocy w noszach francuskich zniesiono ją do Kuźnic i przewieziono do szpitala. W dniu 2.09. podczas zejścia z Gubałówki złamała nogę 5 0-cio letnia turystka z Warszawy. Ranną po udzieleniu I pomocy w noszach francuskich zniesiono do dolnej stacji kolejki i przewieziono do szpitala. W dniu 3.09. w rejonie Przeł. między Kopami kontuzji nogi doznał 36-letni turysta z Warszawy. Śmigłowcem został przewieziony do szpitala. W dniu, 5.09 w rejonie Przeł. pod Kopą Kondracką kontuzji nogi doznała 49-letnia turystka z Poznania. Ponieważ do akcji ratunkowej nie można było użyć śmigłowca, na miejsce wypadku ratownicy udali się pieszo. Po dotarci na miejsce ratownicy udzielili jej I pomocy. Następnie w noszach francuskich zniesiono ją w noszach francuskich na Kondratowej dalej samochodem przewieziono ja do szpitala. W dniu 13.09. rozległego zawału serca podczas wędrówki Doliną Jaworzynki doznał 60-cio letni Czesław Michalski z Poznania. Wezwano ratowników. Z pokładu śmigłowca desantowali się tuż przy oczekującym na pomoc turyście. Reanimacja nie przynosi rezultatu. Lekarz stwierdza zgon. Ratownicy przetransportowali ciało do przyszpitalnego prosektorium. W dniu 15.09. w Dolinie 5-ciu Stawów kontuzji nogi doznała 44-letnia turystka z Warszawy. Ponieważ pogoda nie pozwoliła na użycie śmigłowca transport kontuzjowanej turystki odbył się w sposób klasyczny- w noszach na ramionach ratowników. Z Wodogrzmotów turystkę do szpitala przewieziono samochodem. W nocy z 15/16.09. poszukiwano mieszkanki Zakopanego, która zaginęła podczas zbierania grzybów w rejonie Doliny Olczyskiej. Poszukiwaną odnaleziono około 2 w nocy w rejonie Chłabówki. Okazało się, że zbierając grzyby upadła, uderzając głową w kamień. Na dłuższy czas straciła przytomność. Gdy się ocknęła było już ciemno. W ciemnościach błądząc po lesie przez dłuższy czas nie mogła odnaleźć drogi powrotnej. W dniu 17.09. podczas zejścia z Przeł. między Kopami do Dol. Jaworzynki złamała nogę 51-letnia turystka z Jaworzna. Ranną po zaopatrzeniu w noszach francuskich zniesiono na dno Doliny i samochodem przewieziono do szpitala. W dniu 19.09. w Dolinie Kondratowej złamał nogę turysta z Warszawy. Śmigłowcem został on przewieziony do szpitala. W dniu 4.10 podczas wspinaczki 13-ma progami w Wąwozie Kraków odpadł idący jako pierwszy taternik z Jedlińska. W wyniku 7-mio metrowego upadku doznał on poważnej kontuzji nogi. Przez tel. komórkowy wezwano TOPR. Ratownicy desantowali się z pokładu śmigłowca w górnej części Wąwozu. Następnie na linach zjechano do tzw. Beczki, gdzie na pomoc oczekiwał ranny taternik. Po udzieleniu I pomocy, zapakowano go w nosze francuskie i systemem improwizacji wciągnięto progami na górne piętro Wąwozu w miejsce, skąd windą mógł podebrać go będący w zawisie śmigłowiec. Cała trudna technicznie i topograficznie akcja trwała 3 godziny. W dniu 5.10. w rejonie Świnickiej Przeł. kontuzji nogi doznała 16-letnia turystka z Sosnowca. Ponieważ nie można było użyć śmigłowca, ratownicy wyjechali kolejką na Kasprowy W. i dalej pieszo doszli na miejsce wypadku. Po udzieleniu I pomocy, ranną w noszach francuskich przeniesiono na Kasprowy i dalej kolejką zwieziono do Kuźnic. W dniu 7.10. w rejonie Czerwonej Przeł. kontuzji nogi doznała turystka z Żagania. Ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się w pobliżu miejsca wypadku. Po dojściu do poszkodowanej, udzielono jej I pomocy i w noszach Konga zniesiono ją do Doliny Strążyskiej. (Śmigłowiec w tym czasie poleciał do Krakowa). Stamtąd ramią turystkę przewieziono samochodem do szpitala. W dniu 14.10. przez tel. komórkowy powiadomiono TOPR, że w rejonie Gładkiego Upłaziańskiego turystka z Lublina przewróciła się łamiąc nogę. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Z jego pokładu ratownicy desantowali się przy oczekującej na pomoc turystce. Po zaopatrzeniu w noszach francuskich została ona windą wciągnięta na pokład śmigłowca i przewieziona do szpitala. W dniu 17.10. do wypadku doszło w Szarym Żlebie. Schodząca tamtędy 25- letnia turystka z Krakowa upadła doznając kontuzji nogi. Ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się w pobliżu miejsca wypadku. Po zaopatrzeniu turystka w noszach francuskich została wciągnięta windą na pokład śmigłowca i przewieziona do szpitala. W dniu 20.10 w Dolinie Jaworzynki poniżej Przeł. między Kopami kontuzji nogi doznała 57-letnia turystka z Bielska. Na ratunek ratownicy polecieli śmigłowcem. Z jego pokładu desantowali się w rejonie wypadku. Po udzieleniu I pomocy, turystka w noszach francuskich została wciągnięta windą na pokład śmigłowca i przewieziona do szpitala. Przez całą noc z 21/22.10. poszukiwano niemieckiego turysty, który zagubił się w rejonie Hali Gąsienicowej. Turystę odnaleziono w rejonie Skrajnej Przeł. Okazało się, że najprawdopodobniej turysta chciał wyjść znad Zielonego Stawu na Świnicką Przeł. ale pomylił Przełęcze i zaczął podchodzić na Skrajną Przeł. Tam w górnej części żlebu przewrócił się „ złamał rękę i dotkliwie się potłukł. Na dodatek czekając na pomoc dość mocno się wychłodził. Turystę sprowadzono na Halę Gąsienicową i samochodem przewieziono do szpitala. W dniu 3.11. podczas eksploracji jaskini Nad Kotlinami na dnie Studni z Mostami doszło do śmiertelnego wypadku. Podczas odpoczynku na dnie Studni na grupę grotołazów spadł sporych rozmiarów kamień, który samoistnie oderwał się od ściany. Znany w środowisku speleologów instruktor taternictwa jaskiniowego- Waldemar Mucha został śmiertelnie raniony w głowę. O wypadku ratownicy zostali powiadomieni o godz. 11.10 przez jednego z uczestników eksploracji, który wyszedł na powierzchnię i zadzwonił do TOPR. Ekipa ratunkowa śmigłowcem została przerzucona w rejon otworu jaskini. 15-tu Ratowników transportując odpowiedni sprzęt po godz. 14.00 dotarło na miejsce wypadku. Po zapakowaniu w odpowiednie nosze rozpoczęto transport zwłok na powierzchnię. O godz. 20.10 ratownicy dotarli na powierzchnię. Wczesnym rankiem, kolejna grupa ratowników przetransportowała zwłoki do Zakopanego. W dniu 7.11. z Boczania przetransportowano w noszach francuskich do Kuźnic i dalej samochodem do szpitala, 77-letnią turystkę z Konstancina, która tak osłabła, że nie była w stanie o własnych siłach dojść do Kuźnic. W dniu 19.11. w godzinach wieczornych kierownik schroniska na Chochołowskiej powiadomił TOPR, że w godzinach rannych ze schroniska w nieznanym kierunku wyszedł Wiesław Tarasiewicz i do tej pory nie wrócił. W pokoju pozostały jego rzeczy. Po sprawdzeniu Straży Granicznej, Policji, szpitala, przez 3 kolejne dni ratownicy TOPR i HS z Doliny Rohackiej i Żarskiej poszukiwali zaginionego turysty w po obu stronach granicy. Poszukiwania nie przyniosły rezultatu. Zła pogoda, padający intensywnie śnieg zatarł wszelkie ślady. Ponieważ nie było również pewności, że W. Tarasiewicz udał się w góry, poszukiwania przerwano. W dniu 2.12. doszło do kolejnego śmiertelnego wypadku a jego okoliczności przez pewien czas były dla ratowników zagadką. Dwójka młodych turystów z Krakowa wyruszyła z Kasprowego z zamiarem dojścia do przeł. pod Kopą Kondracką. Trudne warunki atmosferyczne i śniegowe znacznie przedłużały wycieczkę. Turyści będąc na Suchych Czubach, widząc, że mogą nie zdążyć przed zmrokiem dojść do Przeł. postanowili schodzić na skróty. Schodząc spadli kilkadziesiąt m do Doliny Suchej Kondrackiej. W wyniku upadku jeden z nich jak się później okazało doznał śmiertelnych obrażeń, drugi zaś na kilka godzin stracił przytomność. Gdy oprzytomniał, przez telefon komórkowy powiadomił TOPR, jednak jego informacje były na tyle niejasne i sprzeczne, że ratownicy nie mogli ani zlokalizować miejsca wypadku ani zorientować się co się dokładnie stało. Drogą dedukcji doszli do wniosku, że wypadek ma najprawdopodobniej miejsce w rejonie Suchych Czub ale nie wiadomo czy po stronie Doliny Cichej czy Suchej Kondrackiej. Z Centrali wyruszyły patrole ratowników, celem zlokalizowania miejsca wypadku, za nimi zaś główna grupa transportująca sprzęt ratunkowy i środki transportu dla rannych. O godz. 22.50 jeden z patroli odnajduje w Dol. Suchej Kondrackiej dwójkę turystów. Jeden z nich nie daje oznak życia, drugi zaś jest w pozornie dobrej formie, choć mocno wychłodzony. Idący z ratownikami lekarz TOPR przystępuje do reanimacji, która mimo wysiłków nie przynosi rezultatu. Ratownicy rozpoczynają transport zwłok Macieja Janowskiego. Druga grupa ratowników sprowadza drugiego turystę. Transport odbywał się w bardzo trudnych warunkach przy dużej ilości, świeżego przepadającego śniegu. Akcja ratunkowa, w której wzięło 16 ratowników trwała do godz. 3.30. W dniu 5.12. 25-letni turysta z Krakowa, przez tel. komórkowy powiadomił TOPR, że jest w rejonie Zawratu. Zgubił rękawiczki, czekan, jest mu zimno i nie poradzi sobie sam z zejściem na Halę Gąsienicową. Prosi o pomoc. Z Kasprowego na Zawrat wyruszył patrol ratowników. O godz. 15.15 ratownicy dotarli do oczekującego na pomoc turysty i zaczęli sprowadzać go Zawratowym Żlebem. O godz. 18.10 dotarli do Murowańca, gdzie turysta pozostał by zregenerować siły. W dniu 16.12. o godz. 4.05. rano przez tel. komórkowy turyści poinformowali TOPR, że schodząc z Małołączniaka do Dol. Miętusiej zgubili we mgle i zadymce szlak. Wykopali jamę śnieżną w której schronili się przed wiatrem i mrozem. Nie zejdą sami bo nie wiedzą jak. Są już trochę wychłodzeni. Proszą o pomoc. Z Centrali wyruszyła 10-cio osobowa grupa ratowników. W trudnych warunkach atmosferycznych, przy ograniczonej widoczności, przebijając się przez duże zaspy nawianego śniegu o godz. 9.30 dotarli do oczekujących na pomoc turystów. Po ogrzaniu i napojeniu gorącą herbatą ratownicy sprowadzili ich na Zahradziska i dalej samochodem przewieźli do Zakopanego. W dniu 29.12. w godzinach wieczornych matka Piotra Ciesielskiego powiadomiła Centralę TOPR, że jej syn wraz z koleżanką Małgorzatą Dłużewską wyszli prawdopodobnie dzień wcześniej ze schroniska na Chochołowskiej z zamiarem przejścia grani Tatr Zachodnich. Mieli ze sobą telefon komórkowy, przez który mieli się z nią kontaktować. Ponieważ do tej pory tego nie zrobili, zaniepokojona prosi o rozpoznanie co mogło się stać. Rutynowo sprawdzono Straż Graniczną, Policję, szpital. W schronisku natrafiono na turystów, którzy widzieli poszukiwanych na grani w rejonie Grzesia, inni zaś w rejonie Dziurawej Przeł. Ze względu na trudne warunki atmosferyczne i śniegowe, mimo, że poszukiwani byli bardzo dobrze wyposażeni mówili napotkanym turystom, że zamierzają wracać do schroniska. Rano na poszukiwania na Chochołowską wyjechała ekipa ratowników. Poszukiwania prowadzone po polskiej jak i słowackiej stronie nie przyniosły rezultatu. W trakcie prowadzonych poszukiwań do TOPR dotarła informacja o wypadku lawinowym pod Szpiglasową Przełęczą. W dniu 30. 12. mimo III stopnia zagrożenia lawinowego, ze schroniska z 5-ciu Stawów na Szpiglasową Przeł. wyszła trójka turystów z Gdyni. Około południa, gdy byli w Kociołku pod Szpiglasową Przeł. zeszła lawina, która ich zasypała. Jeden z nich zdołał się wykopać, dotarł do schroniska i o wypadku o godz. 13.04 powiadomił TOPR. Ze schroniska w 5-ciu Stawach w rejon wypadku wyruszyło dwóch ratowników, a z Centrali w Zakopanem na Wodogrzmoty wyjechała (pogoda uniemożliwiła użycie śmigłowca), ekipa ratowników z psami lawinowymi i odpowiednim sprzętem ratunkowym. O godz. 14,25 na lawinisko dociera dwójka ratowników, którzy wyszli z 5-ciu Stawów. O godz. 14.45 sondą trafiają na pierwszego zasypanego turystę. Odkopują go i zaczynają reanimować. Reanimacja prowadzona bez specjalistycznej aparatury nie przynosi rezultatu. W tym czasie pierwsza grupa ratowników idąca z Wodogrzmotów dociera do schroniska w 5-ciu Stawach. O godz. 15.30 w lawinie odnaleziona zostaje druga osoba. Też nie daje oznak życia. Ratownicy prowadzą reanimację. Ze Stawów w kierunku Szpiglasowej Przeł wyrusza 8-mio osobowa grupa ratowników, pozostali ratownicy w kierunku lawiniska wychodzą w kilkanaście minut później. Bardzo pogarszają się warunki Pada śnieg, wieje silny wiatr, jest mgła ograniczająca widoczność, zapada zmrok. Ratownicy brnąc w śniegu zbliżają się do lawiniska. Jest 17.00. Ratownicy: Jan Krzysztof, Maciek Cukier, Grzesiek Bargiel, Henryk Król Łęgowski, Edek Lichota, Andrzej Lejczak, Bartek Olszański, Marek Łabunowicz już prawie dochodzą na próg Kociołka pod Szpiglasową. Nagle pęka nad nimi śnieg. Rusza lawina, zabierając ich w dół i prawie wszystkich zasypując. Na szczęście, niektórym z nich udaje się wygrzebać spod śniegu głowy i ręce, co pozwała na dalsze odkopywanie. Pierwszy uwalnia się Edek Lichota i Jan Krzysztof i zaczynają odkopywać po kolei pozostałych kolegów, odgarniając śnieg na tyle, by dalej sami mogli się odkopywać. Nie można odnaleźć tylko Bartka i Marka. W ruch idą pipsy. Po chwili udaję się namierzyć a później wysondować zasypanych kolegów. Są pod 2 metrową warstwą śniegu. W ruch idą łopaty. Po odkopaniu rozpoczyna się reanimacja. Na miejsce wypadku dochodzi druga grupa ratowników. Przejmują czynności reanimacyjne. W centrali w Zakopanem zbiera się kolejna duża grupa ratowników, która zostaje przewożona samochodami i skuterami do 5-ciu Stawów. Reanimacja kolegów nie przynosi rezultatu. Kolejne tąpnięcie śniegu i zejście w pobliżu kolejnej lawiny nakazuje szybki odwrót z tego miejsca. Ratownicy transportują w dół swoich kolegów, cały czas prowadząc reanimację. Na Wielkim Stawie spotykają się z kolejną grupą ratowników. Są wśród niej lekarze, którzy przejmują reanimację. Po dotarciu do schroniska prowadzona jest dalsza reanimacja z wykorzystaniem dostępnej aparatury i odpowiednich lekarstw. Niestety nie przynosi ona rezultatu. W czasie akcji ratunkowej śmierć ponieśli ratownicy: Bartek Olszański Marek Łabunowicz-,,Maja”. Wcześniej w lawinie pod Szpiglasową Przeł. zginęli turyści: Monika Kobierska i Michał Baniewicz z Gdyni. Adam Marasek Data utworzenia: 08/12/2008 : 12:52 Komentarze
|
|
Historia Taternictwa
Góra