|
Kroniki TOPR - Kroniki 2002
W dniu 1.01.poszukiwano w rejonie Doliny Jarząbczej i Wyżniej Chochołowskiej dwójki młodych turystów z Warszawy Piotra Ciesielskiego i Małgorzaty Dłużewskiej, którzy w dniu 28.12. wyszli ze schroniska na Chochołowskiej z zamiarem przejścia grani Tatr Zachodnich. Prowadzone przez kilka godzin poszukiwania w trudnych warunkach atmosferycznych i śniegowych nie przyniosły rezultatu.
W dniu 3.01. prowadzono poszukiwania za w/w. dwójką turystów. Do poszukiwań wykorzystano śmigłowiec. Z jego pokładu sprawdzono grań od Grzesia aż po Kasprowy Wierch. Nie udało się natrafić na żaden ślad poszukiwanych. W dniu 4.01. zorganizowano wyprawę po zwłoki turystów Michała Baniewicza i Moniki Kobierskiej, którzy zginęli w dniu 30.12.2001 w lawinie pod Szpiglasową Przeł. Zwłoki przetransportowano do Zakopanego śmigłowcem. W dniu 4.01. dzięki poprawie pogody z pokładu śmigłowca prowadzono poszukiwania za zaginionymi turystami P. Ciesielskim i M. Dłużewską. Sprawdzano grań główną i przyległe granie. Nie natrafiono na żaden ślad po poszukiwanych. W dniu 12.01. w godzinach wieczornych sprowadzono z grani Suchych Czub, dwoje turystów-narciarzy, którzy wybrali się na nartach z Przeł. pod Kopą Kondracką w kierunku Kasprowego W. Trudności terenowe, brak światła i znajomości topografii zmusiły ich do wezwania pomocy. Ratownicy po odnalezieniu poszukiwanych doprowadzili ich na Przeł. Świńską skąd wraz z turystami zjechali do Kuźnic. W dniu 22.01. młoda turystka z Warszawy na Ścieżce nad Reglami, nad Doliną Białego doznała kontuzji nogi uniemożliwiającej jej poruszanie się . Ratownicy przetransportowali ranna turystkę do wylotu Doliny Białego i dalej samochodem przewieźli ją do szpitala. W tym samym dniu w godzinach popołudniowych do podobnego wypadku doszło w Dolinie Strążyskiej, gdzie turysta z Warszawy upadając złamał nogę. Rannego skuterem przetransportowano do wylotu doliny i dalej samochodem przewieziono do szpitala. W dniu 27.01. w godzinach późno popołudniowych trójka turystów przechodząc przez Pańszczycki Żleb została porwana przez lawinę. Dwójka z nich została wyrzucona poza główny tor lawiny, zaś trzeci uczestnik wycieczki został całkowicie zasypany. O wypadku przez tel. komórkowy powiadomił TOPR jeden z dwójki uratowanych turystów. Z Centrali TOPR na miejsce wypadku wyruszyła kilkunastoosobowa grupa ratowników wraz z psami lawinowymi. Z Hali Gąsienicowej wyruszyła dwójka pełniących tam dyżur ratowników, którzy po przybyciu na lawinisko wkrótce odnaleźli zasypanego turystę. Po odkopaniu rozpoczęli reanimację, która nie przyniosła rezultatu. Po przybyciu na miejsce wypadku zasadniczej grupy ratowników lekarz TOPR stwierdził zgon turysty, którym okazał się 25 letni Sławomir Reczkowski z Elbląga. W dniu 29.01 podczas zjazdu na nartach z Karbu na Czarny Staw przewrócił się doznając poważnej kontuzji głowy i barku 26-letni narciarz z Warszawy. Przybyli na miejsce wypadku ratownicy po zaopatrzeniu przetransportowali w pulkach rannego narciarza do Murowańca i dalej skuterem i samochodem do szpitala. Cała akcja prowadzona w godzinach wieczornych trwała ponad 4 godziny. W dniu 30.01 tuż przed 17-tą powiadomiono TOPR, że na Przeł. Kondrackiej znajduje się 15-osobowa grupa młodzieży w adidasach, bez czapek i rękawiczek i nie jest w stanie zejść bezpiecznie po twardych stromych śniegach. Przybyli na miejsce ratownicy, asekurując linami sprowadzili całą grupę do schroniska na Kondratową i później do Kuźnic. Cała akcja zakończyła się o godz. 22.30. W dniu 2.02. o godz. 21.45 do Centrali TOPR zadzwoniła turystka, z informacją, że o godz. 13.30 rozstała się z mężem w Dolinie Kościeliskiej, który postanowił przejść przez Czerwone Wierchy i zejść do Dol. Małej Łąki. Nie miał światła, ani dobrego zimowego wyposażenia. O godz. 22.50 z Centrali na poszukiwania w rejon Czerwonych Wierchów wyruszyła grupa ośmiu ratowników. Podzieleni na zespoły ratownicy sprawdzili szlaki w rejonie Czerwonych Wierchów. Poszukiwania prowadzone do 5-tej rano nie przyniosły rezultatu. Poszukiwania wznowiono rano. 16 ratowników oraz śmigłowiec przeszukiwało masyw Czerwonych Wierchów i przyległe granie. O godz. 12.35 jeden z patroli natknął się w Małej Swistówce na zwłoki poszukiwanego Damiana Wiśniewskiego z Krakowa. Przyczyną wypadku było poślizgnięcie na stromych i twardych śniegach i kilkusetmetrowy upadek. (turysta był w butach typu Adidas). Zwłoki turysty przetransportowano do Kir i przekazano firmie pogrzebowej. W dniu 3.02 podczas wspinaczki na Kazalnicy na drodze Heinrich-Chrobak prowadzący strącił niewielką lawinę kamienną. Jeden z kamieni ugodził będącego poniżej partnera, który doznał kontuzji ręki uniemożliwiającej dalszą trudną wspinaczkę. Prowadzący zaczął opuszczać do podstawy ściany rannego kolegę. Przybyli ratownicy przejęli dalszy transport. Po zaopatrzeniu rannego taternika znad Czarnego Stawu do szpitala zabrał śmigłowiec. W dniu 5.02. poszukiwano w Dolinie Wyżniej Chochołowskiej i Jarząbczej zaginionych w grudniu turystów P. Ciesielskiego i M. Dłużewskiej. Poszukiwania koncentrowały się na widocznych lawiniskach. Nie przyniosły one rezultatu. W dniu 6.02. podczas zejścia po zakończonej wspinaczce, będąc poniżej Karbu, jeden z taterników potknął się (schodził w rakach) upadł na stronę Zielonego Stawu łamiąc nogę. O wypadku TOPR powiadomili partnerzy rannego. Z Centrali TOPR wyruszyła ekipa ratowników. Wcześniej na miejsce wypadku dociera ratownik dyżurny z Hali Gąsienicowej, który opatruje i zabezpiecza poszkodowanego. Przybyła na miejsce ekipa ratowników rozpoczyna w pulkach transport poszkodowanego do dolnej stacji wyciągu na Gąsienicowej. Stamtąd ranny taternik ratrakiem zostaje przewieziony do Dol. Goryczkowej, skąd ratownicy transportują dalej rannego do Kuźnic i dalej samochodem do szpitala. Wyprawę ratunkową zakończono o godz. 21.30. W dniu 7.02. o godz. 14.3O do Centrali TOPR zadzwonił turysta z informacją, że jest gdzieś na grani Miedzianego. Jest mgła, pada śnieg brak widoczności. Nie wie gdzie ma iść dalej. Prosi o pomoc. Ze schroniska nad Morskim Okiem na poszukiwania turysty wyrusza ratownik, a z Centrali do Morskiego Oka wyjeżdża grupa ratowników. O godz. 16.30 ratownik nawiązuje kontakt głosowy z poszukiwanym turystą. Okazuje się, że turysta jest w dobrej formie. Zostaje on sprowadzony na Marchwiczną Przełęcz i dalej żlebem do Morskiego Oka. W dniu 15.02. przez tel. komórkowy turysta z Krakowa powiadomił TOPR, że jest poniżej Krzyżnego po stronie Doliny Pańszczycy. Jest wyczerpany i wychłodzony. Nie da rady iść o własnych siłach, prosi o pomoc. Na miejsce wypadku ratownicy udali się śmigłowcem. Desantują się w pobliżu turysty, którego następnie w trójkącie ewakuacyjnym windą wciągają na pokład śmigłowca i przewożą do szpitala. Według opisu poszkodowanego, na Krzyżne wyszedł on dnia poprzedniego. Tam w niewyjaśnionych okolicznościach stracił przytomność (upadek? zasłabnięcie? ) i dopiero następnego dnia mógł powiadomić TOPR. W dniu 17.02. jeden z grotołazów podczas zejścia spod otworu Jaskini Śpiących Rycerzy schodząc żlebem podciął lawinę, z którą spadł kilkadziesiąt m. W wyniku upadku doznał złamania kości udowej i mocnych potłuczeń. Zawiadomieni o wypadku przez tel. komórkowy ratownicy przetransportowali w pulkach rannego grotołaza do wylotu Doliny Małej Łąki i przekazali karetce pogotowia. W dniu 9.03. podczas zawodów w ski-alpiniźmie złamała nogę na progu Dolinki Pustej jedna z zawodniczek. Ranną śmigłowcem przetransportowano do zakopiańskiego szpitala. W dniu 10.03 po godz. 22.30 jeden z turystów przez tel. komórkowy poinformował Centralę TOPR, że jego kolega spadł z grani do Dol. Mułowej. W wyniku kilkudziesięciometrowego upadku doznał prawdopodobnie złamania żeber i mocnych potłuczeń, ale jego stan jest na tyle dobry, że zabiwakują do rana, gdyż są dobrze wyposażeni. Rano kolejny tel. z informacją, że noc minęła im w miarę dobrze, ale potrzebna jest pomoc, gdyż ranny kolega nie da rady schodzić o własnych siłach. Z Zakopanego staruje śmigłowiec jednak silny wiatr uniemożliwia dotarcie w rejon gdzie biwakują turyści. Z Centrali wyrusza więc ekipa ratowników. W międzyczasie kolejna próba użycia śmigłowca. Tym razem udaje się wysadzić ratowników na Wielkiej Turni, skąd udają się oni na miejsce wypadku. Zaopatrują rannego i doprowadzają go w dogodne miejsce do przyziemienia śmigłowca. Mimo silnego wiatru śmigłowiec zabiera rannego turystę z Wielkiej Turni i przewozi go do szpitala. W dniu 10.03. w czasie wycieczki do Dol. Małej Łąki złamał nogę 30-letni turysta z Krakowa. Ratownicy przetransportowali go do szpitala. W dniu 12.03. w Dolinie Chochołowskiej prowadzono poszukiwania za zaginionymi w grudniu turystami P. Ciesielskim i M. Dłużewską. Poszukiwania nie przyniosły rezultatu. W dniu 13.03. w godzinach wieczornych podczas zejścia z Krzyżnego do 5-ciu Stawów kontuzji nogi doznał 30-letni turysta ze Szczecina. Grupa ratowników przebywająca w 5-ciu Stawach przetransportowała w pulkach rannego turystę do schroniska. Następnego dnia został on przewieziony śmigłowcem do szpitala. W dniu 13.03. prowadzono w górnych partiach Doliny Kościeliskiej dalsze poszukiwania za zaginionymi turystami P. Ciesielskim i M. Dłużewską. Poszukiwania nie przyniosły rezultatu. W dniu 17.03. w godzinach popołudniowych sprowadzono z Suchych Czub na Kondratową dwoje turystów, którzy utknęli w trudnych dla nich warunkach terenowych i śniegowych. W dniu 1.04. o godz. 19.00 taternicy wspinający się na drodze Potoczka na Czubie nad Karbem powiadomili TOPR, że nie są w stanie o własnych siłach skończyć drogi. Osłabli - proszą o pomoc. W zapadającym zmroku ratownicy desantują się ze śmigłowca w rejonie Karbu. O godz. 21.15 docierają do oczekujących na pomoc taterników, wyprowadzają ich w łatwy teren i następnie sprowadzają do Murowańca. W dniu 2.04. w godzinach popołudniowych do TOPR zadzwonił turysta z informacją, że jest gdzieś w rejonie Chudej Turni. Zgubił szlak, nie wie gdzie iść i prosi o pomoc. W ten rejon ratownicy polecieli śmigłowcem. Desantowali się w pobliżu Pieca i po około pół godz. dotarli do oczekującego na pomoc turysty, sprowadzili go w miejsce gdzie mógł przyziemić śmigłowiec i przewieźli go do Zakopanego. W dniu 10.04. do centrali TOPR zadzwoniła mieszkanka Zakopanego z informacją że na kwaterę nie powrócił wczoraj miody turysta, który zamieszkał u niej. Dnia poprzedniego wychodząc powiedział, że idzie na spacer w dolinkę tatrzańską. O godz. 12.00 do Centrali zadzwoniła turystka, z informacją że przed chwilą wróciła z Giewontu. Pod Krzyżem znalazła plecak i widziała ślady prowadzące na krawędź płn. ściany. Z Zakopanego startuje śmigłowiec celem sprawdzenia płn. ścian Giewontu. Z pokładu śmigłowca ratownicy wypatrzyli na dnie Małej Dolinki na lawinisku sylwetkę ludzką. Z Centrali do Małej Dolinki wyruszyła ekipa ratowników. Po dojściu na miejsce stwierdzili, że śmierć w wyniku kilkuset metrowego upadku poniósł poszukiwany 20-letni krakowianin Pawet Łopatowski . Trudno stwierdzić czy było to samobójstwo czy nieszczęśliwy wypadek. W dniu 12.04. o godz. 9.00 z Hali Kondratowej przekazano informację, że dnia poprzedniego dwoje turystów wyszło by granią dotrzeć na Halę Gąsienicową. Do tej pory ich tam nie ma. Udało się nawiązać z nimi kontakt telefoniczny. Poinformowali oni, ze biwakowali w rejonie Suchych Czub, są w dobrej formie, nie potrzebują pomocy. O godz. 14.00 znów telefon tym razem od znajomego turystów, z informacją, że rozmawiał z kolegami. Są w trudnym terenie, jest mgła, nie wiedzą gdzie iść i proszą o pomoc. Z Hali Gąsienicowej naprzeciw turystom wychodzi dwóch ratowników, a z Zakopanego wykorzystując chwilową poprawę pogody leci śmigłowiec. Poszukiwani zostają odnalezieni. Z pokładu śmigłowca desantuje się ratownik by zabrać na pokład turystów. W tym momencie stwierdzają oni, że nie wzywali pomocy, czują się świetnie i nie bardzo rozumieją skąd to cale zamieszanie. Wobec powyższego śmigłowiec odlatuje do Zakopanego pozostawiając turystów na grani. W dniu 29.04. do Centrali TOPR dotarła wiadomość, że 20 m poniżej grani w płn. kominie spadającym z Mięguszowieckiej Przeł. Wyżniej jest wypadek taternicki. W wyniku upadku prowadzący na ostatnim wyciągu odpadł łamiąc nogę. O godz. 14.00 startuje śmigłowiec Mi-2 z ratownikami na pokładzie. Pilot podejmuje próbę wysadzenia ratowników na grani. Jednak ze względu na silny wiatr i słaby śmigłowiec próba się nie powiodła. Ratownicy desantują się na wierzchołku Kazalnicy i dalej ze sprzętem idą na Mięguszowiecką Przeł. pod Chłopkiem i dalej Drogą po Głazach na Mięguszowiecką Przeł. Wyżnią. Ratownicy zjeżdżają do rannego taternika i po zaopatrzeniu, zjazdami w systemie improwizacji opuszczają taternika w noszach francuskich do Bandziocha. Tam przejmuje go kolejna grupa ratowników i transportuje go do Morskiego Oka, gdzie ratownicy wraz z rannym docierają o drugiej w nocy. Stamtąd ranny samochodem zostaje przewieziony do zakopiańskiego szpitala. Cała wyprawa, w której wzięło udział 18 ratowników trwała ponad 11 godzin. W dniu 4.05.podczas schodzenia z Dol. 5-ciu Stawów poślizgnęła się na płacie śniegu, upadła doznając kontuzji miednicy i nogi 16-letnia turystka ze Szczecina. Ranną w noszach francuskich zniesiono na Wodogrzmoty i dalej samochodem przewieziono do szpitala. W dniu 4.05. po godz. 18-tej turyści powiadomili przez tel. Komórkowy Centralę TOPR, że poniżej wierzchołka Świnicy spotkali dwójkę turystów. Turysta wcześniej upadł, złamał palec u ręki i boi się dalej schodzić. Prosi o pomoc. Z Hali Gąsienicowej w kierunku Świnicy wychodzi ratownik. Około 22 w Żlebie Blatona natrafia na oczekującego na pomoc turystę. Rozpoczyna się powolne sprowadzanie kontuzjowanego turysty w kierunku Kasprowego W. Na pomoc w sprowadzaniu dociera grupa ratowników z Zakopanego. Ponieważ turysta jest źle wyekwipowany a warunki trudne ratownicy doprowadzają go na Kasprowy W. Dopiero około 3 rano. Z Kasprowego turysta zostaje zwieziony kolejką i dalej samochodem został przewieziony do szpitala. W dniu 17.05. przeprowadzono zakrojone na szeroką skalę poszukiwania po obu stronach Doliny Chochołowskiej za zaginionymi pod koniec ubiegłego roku W. Tarasiewiczem, P. Ciesielskim i M. Dłużewską. W poszukiwaniach brało udział 17 psów lawinowych ratownicy TOPR i HS oraz śmigłowiec Mi-2. Przeszukiwano górne piętra Dol. Chochołowskiej, Rohackiej i Jamnickiej. Tuż przed 11.00 natrafiono w żlebie spadającym z Rakonia do Dol. Łatanej na zwłoki poszukiwanych turystów Piotra Ciesielskiego i Małgorzaty Dłużewskiej. Tak więc wyjaśniła się sprawa wypadku dwójki turystów . Wszystko wskazuje na to, że w trudnych warunkach atmosferycznych przy ograniczonej widoczności weszli w żleb i zostali porwani przez lawinę. Dopiero gdy częściowo stajały śniegi udało się odnaleźć poszukiwanych turystów. W dniu 18.05 kontynuowano poszukiwania zaginionego w listopadzie ub. roku W. Tarasiewicza. Mimo zaangażowania dużej ilości ratowników i psów lawinowych nie natrafiono na żaden ślad poszukiwanego turysty. W dniu 22.05. jeden z zakopiańczyków powiadomił TOPR, że jego kolega Rafał D. udał się na Krokiew by popełnić samobójstwo. Na poszukiwania zdesperowanego zakopiańczyka wyruszyła ekipa ratowników. Poszukiwania prowadzone z wykorzystaniem psów lawinowych pozwoliły w krótkim czasie odnaleźć poszukiwanego. Sprowadzono go w rejon wybiegu skoczni i przekazano karetce pogotowia. Tuż po północy ratownik z 5-ciu Stawów powiadomił Centralę TOPR, że 6-cio letnie dziecko spadło z łóżka piętrowego doznając poważnej kontuzji klatki piersiowej. Będący w schronisku lekarz nie wykluczył również obrażeń wewnętrznych. Konieczny pilny transport do szpitala. Do 5-ciu Stawów wyruszyła ekipa ratowników, która zniosła ranne dziecko do Wodogrzmotów i dalej samochodem przewiozła go do szpitala, gdzie o 6 rano przekazano je w ręce lekarzy. W dniu 3.06. o godz. 12.40 do TOPR zadzwoniła z Warszawy zaniepokojona matka z informacją, że jej syn wraz z kolegą nie powrócili z wyjazdu w Tatry. Mieli zamiar przejść Jaskinię Śnieżną do syfonu Dominiki. Sprawdzono kwaterę w Kirach gdzie mieli się zatrzymać poszukiwani grotołazi. Okazało się, że nie powrócili z wyprawy do jaskini. Wobec tego o godz. 15.30 z Centrali wyruszyła ekipa ratowników celem odnalezienia poszukiwanych w jaskini. O godz. 19.30 na głębokości -500 m natrafiono na poszukiwanych grotołazów. Byli wyczerpani i wyziębieni. Po nakarmieniu i ogrzaniu podjęto próbę wyprowadzenia grotołazów na powierzchnię. Niestety nie byli oni w stanie wychodzić o własnych siłach. Wobec tego rozłożono ogrzewany biwak, w którym grotołazi mieli odpoczywać i nabierać sił. Do jaskini weszła kolejna grupa ratowników z lekarzem i odpowiednim zestawem leków. Po dotarciu na miejsce biwaku lekarz podłączył grotołazom kroplówki by ich wzmocnić na tyle by o własnych siłach mogli wyjść na powierzchnię. Około godz. 16-tej grotołazów wyprowadzono na powierzchnię i śmigłowcem przewieziono do szpitala. W akcji ratunkowej trwającej ponad 24 godziny wzięło udział 17 ratowników. Do wypadku doszło w wyniku pobłądzenia w jaskini. Grotołazi nie pozostawili również informacji o godzinie alarmowej. W dniu 13.06. o godz. 21. Zadzwoniła z Bydgoszczy zaniepokojona pani z informacją, że jej mąż wraz z 8-mio letnim synkiem i jeszcze jednym turystą są w okolicy Krzyżnego. Nie mają światła i nie dadzą rady iść dalej Orlą Percią. Nie znali nr. tel. do TOPR dlatego zadzwonili do domu do Bydgoszczy. Z Centrali TOPR w rejon Krzyżnego wyruszyła 5-cio osobowa grupa ratowników. O godz. 1.30 ratownicy natrafili na poszukiwanych turystów w rejonie Orlej Baszty. Po ogrzaniu i nakarmieniu rozpoczęto sprowadzanie turystów przez Skrajny Granat nad Czarny Staw i dalej do Murowańca, gdzie dotarto o godz. 5.30. W dniu 19.06 podczas schodzenia z Przeł. Białego młody turysta z Poznania poślizgnął się na mokrych kamieniach, upadł doznając kontuzji nogi, która uniemożliwiła mu dalsze schodzenie. Wezwani na pomoc ratownicy w noszach francuskich znieśli rannego turystę do wylotu Dol. Białego i dalej samochodem przewieźli do szpitala. W dniu 23.06. podczas wspinaczki Żlebem Drege,a w wyniku uderzenia kamieniem poważnej kontuzji ręki doznał jeden z taterników. Jego partner przez tel. komórkowy o wypadku powiadomił TOPR. Sam zaś zaczął sprowadzać rannego kolegę w kierunku szlaku. Na pomoc ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie w rejonie Czarnego Stawu ratownicy dotarli do poszkodowanego taternika. Sprowadzili go na morenę Czarnego Stawu skąd śmigłowcem został przewieziony do szpitala. W dniu 25.06. na szlaku z Kasprowego na Halę Gąsienicową poważnie zasłabła turystka z Anglii. Okazało się, że choruje na cukrzycę. Przybyli na miejsce wypadku ratownicy, po zaaplikowaniu przez lekarza odpowiednich leków znieśli w noszach francuskich turystkę na Halę Gąsienicową i dalej samochodem przewieźli ją do szpitala. W dniu 28.06 podczas schodzenia z Granatów upadł doznając stłuczenia kręgosłupa i kończyny dolnej turysta ze Słupii. Ratownicy sprowadzili kontuzjowanego turystę do Murowańca i dalej samochodem przewieźli do szpitala. W dniu 1.07. w czasie wycieczki na Trzydniowiański W. w wyniku upadku kontuzji nogi doznał 14-letni turysta z Kwidzynia. Ratownicy po zaopatrzeniu znieśli w noszach francuskich rannego turystę i dalej samochodem przewieźli go do szpitala. W dniu 2.07. w rejonie Przeł. między Kopami kontuzji nogi doznała 46-letnia turystka z Płocka. Ranną w noszach francuskich zniesiono do Kuźnic i dalej samochodem przewieziono do szpitala. W dniu 4.07. podczas wspinaczki na Kazalnicy na drodze „Schody do nieba” doszło do poważnego wypadku. W wyniku załamania pogody dwuosobowy zespół taterników zaczął zjazdami wycofywać się ze ściany. Na ostatnim zjeździe około30 m nad ziemią taternicy założyli stanowisko zjazdowe ze starej znalezionej w ścianie pętli, która pod obciążeniem pękła a zjeżdżający taternik spadł do podstawy ściany, doznał poważnych obrażeń w tym utraty przytomności. Jego partner pozostał zaś w ścianie bez możliwości dalszej ewakuacji. O wypadku powiadomił TOPR przygodny turysta. Ratownicy w rejon wypadku udali się śmigłowcem. Po desancie windą z pokładu śmigłowca lekarz wraz z ratownikiem udzielają I pomocy ciężko rannemu taternikowi. Następnie oczekujący na morenie Czarnego Stawu śmigłowiec startuje i z miejsca wypadku podbiera windą umieszczonego w noszach taternika i przewozi go do szpitala. W kolejnym locie ratownik zostaje opuszczony windą do oczekującego w ścianie drugiego taternika. Następnie taternik wraz z ratownikiem zostali wciągnięci windą na pokład śmigłowca i przetransportowani do Morskiego Oka. W dniu 6.07. w rejonie Czuby Goryczkowej złamał nogę 50-cio letni turysta z Bydgoszczy. Ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się tuż przy oczekującym na pomoc turyście. Po udzieleniu I pomocy ranny turysta w noszach francuskich został wciągnięty windą na pokład śmigłowca i przewieziony do szpitala. W tym samym dniu w godzinach popołudniowych w rejonie Kopy Królowej Wielkiej kontuzji nogi doznała 53-letnia turystka z Wronek. Ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się przy poszkodowanej. Po zaopatrzeniu ranna turystka windą została z miejsca wypadku wciągnięta na pokład śmigłowca i przetransportowana do szpitala. W godzinach wieczornych do TOPR dotarła informacja, że na Beskidzie zasłabł starszy turysta z Niemiec. W zapadającym zmroku wystartował śmigłowiec. Po desancie w rejonie wypadku ratownicy udzielają I pomocy turyście. Następnie doprowadzają go do oczekującego w pobliżu śmigłowca i przewożą do szpitala. W dniu 10.07. przez telefon komórkowy powiadomiono TOPR, że w górnej części szlaku na Rysy doszło do wypadku. 26-letnia turystka z Bielska spadła kilka m uderzając głową w skały. W wyniku upadku doznała poważnych obrażeń głowy i chwilowej utraty przytomności. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie w rejonie wypadku udzielili turystce I pomocy. Następnie turystka w trójkącie ewakuacyjnym została wciągnięta windą na pokład śmigłowca i przewieziona do szpitala. W dniu 12.07. podczas zejścia z Kasprowego W. na Halę Gąsienicową ostrego ataku astmy dostał 30-letni turysta z Bytomia. Ponieważ jego stan nie poprawiał się został on śmigłowcem przewieziony do szpitala. W dniu 14.07. prowadzono poszukiwania za zaginionym w czerwcu Przemysławem Gadzińskim. Ponieważ rodzina sugerowała, że mógł się on udać w góry penetrowano rejon Giewontu. 7-mio osobowa grupa ratowników dokonała zjazdu Żlebem Szczerby, sprawdzając sam żleb jak i płn. ściany Giewontu, Poszukiwania nie przyniosły rezultatu. W dniu 15.07. podczas wycieczki wokół Morskiego Oka poważnie zasłabła 30-letnia turystka z Chorzowa. Ratownicy z pokłady śmigłowca desantowali się tuż przy oczekującej na pomoc turystce. Po udzieleniu I pomocy została ona w noszach francuskich windą wciągnięta na pokład śmigłowca i przewieziona do szpitala. W dniu 16.07. o godz. 13.20 zadzwoniła do TOPR zaniepokojona pani z informacją, że przed chwilą zadzwonił do niej jej 10-cio letni syn z informacją, że szli z tatą na Czerwone Wierchy. Ojciec nagle bardzo źle się poczuł a on nie wie co robić. Udało się nam skontaktować z synem, ale nie potrafił wskazać miejsca w którym się znajduje. Szczęściem nieopodal przechodził jakiś turysta, który przekazał informację, gdzie ma miejsce wypadek i że według niego stan turysty jest bardzo poważny. Staruje śmigłowiec. Przyziemia na szlaku w rejonie Pieca, w pobliżu miejsca wypadku. Lekarz stwierdza, że poszkodowany nie daje oznak życia. Rozpoczyna się reanimacja, która nie przynosi rezultatu. Lekarz stwierdza zgon 53-letniego Wojciecha Bargieła z Warszawy. W dniu 18.07. podczas wycieczki na Nosal poważnie zasłabła 40-letnia turystka, która na pewien czas została częściowo sparaliżowana. Po takiej informacji na ratunek ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie z pokładu śmigłowca rozpoczęto udzielanie I pomocy. W wyniku podanych lekarstw stan chorej poprawił się na tyle, że można było ją w noszach francuskich wciągnąć na pokład będącego w zawisie śmigłowca i przetransportować do szpitala. Szybka i skuteczna akcja ratunkowa być może uratowała turystce życie. Gdy trwała akcja ratunkowa w rejonie Nosala, do TOPR dotarło kolejne wezwanie o pomoc. Na szlaku z Morskiego Oka nad Czarny Staw poważnie zasłabł 59-letni turysta. Z Zakopanego wystartował śmigłowiec. Przyziemia on w pobliżu miejsca wypadku gdzie trwa już reanimacja turysty prowadzona przez jednego z ratowników, który akurat znajdował się w pobliżu. Reanimację z wykorzystaniem odpowiedniego sprzętu. Niestety nie przynosi ona rezultatu. Lekarz stwierdza zgon turysty Wojciecha Kwiatkowskiego. W dniu 19.07. podczas zejścia z Kasprowego na Halę Gąsienicową kontuzji nogi doznała 28-letnia turystka ze Stalowej Woli. Ranną w noszach francuskich przetransportowano do Murowańca i dalej samochodem przewieziono do szpitala. W dniu 23.07. podczas wspinaczki drogą Orłowskiego na Mnichu prowadzący II wyciąg taternik odpadł. W wyniku upadku doznał złamania nogi. Partnerzy taternika opuścili go do podstawy ściany. Ratownicy na miejsce wypadku przylecieli śmigłowcem. Po desancie w rejonie wypadku udzielili rannemu taternikowi I pomocy. Następnie w noszach francuskich przenieśli go do oczekującego nieopodal śmigłowca i przetransportowali go do szpitala. Tego samego dnia w godzinach popołudniowych schodząca z Grzybowca do Dol. Strążyskiej turystka poślizgnęła się doznając kontuzji stawu skokowego. Wezwani na pomoc ratownicy po zaopatrzeniu w noszach francuskich znieśli ranną turystkę do Dol. Strążyskiej i dalej samochodem przewieźli do szpitala. W dniu 24.07. podczas wycieczki na Świnicę w rejonie Pośredniej Turni kontuzji nogi doznała 52-letnia turystka z Trzebini. Na pomoc ratownicy polecieli śmigłowcem. Po dotarciu na miejsce udzielono poszkodowanej I pomocy. Następnie została ona w noszach francuskich przeniesiona w dogodne miejsce, gdzie mógł przyziemić śmigłowiec, którym przetransportowano ją do szpitala. Tego samego dnia około godz. 17-tej przez tel. komórkowy kolejne wezwanie. W rejonie Chudej Turni 25-letnia turystka z Siedlec doznała kontuzji nogi. Nie może schodzić o własnych siłach. Konieczna jest pomoc ratowników. Staruje śmigłowiec. Ratownicy desantują się w pobliżu miejsca wypadku. Po umieszczeniu rannej w noszach francuskich zostaje ona windą wciągnięta do będącego w zawisie śmigłowca i przetransportowana do szpitala. Tuż po zakończeniu akcji na Chudej Turni kolejne wezwanie. Tym razem pod próg 5- cio Stawiański, gdzie ze złamaną nogą na pomoc oczekuje 48-letni turysta z Białegostoku. Znów staruje śmigłowiec. Ratownicy desantują się przy poszkodowanym, zaopatrują go . Po umieszczeniu w noszach francuskich ranny turysta windą zostaje wciągnięty na pokład śmigłowca i przetransportowany do szpitala. W dniu 26.07. podczas zejścia z Gubałówki złamał nogę 33 -letni turysta ze Skrzynna. Rannego po zaopatrzeniu w noszach francuskich zniesiono do dolnej stacji kolejki i dalej samochodem przewieziono do szpitala. Tuż po 17-tej kolejne wezwanie tym razem do wypadku taternickiego do jakiego doszło w rejonie Żabiego Mnicha. Podczas wycofywania się zjazdami, przy drugim zjeździe, taternicy założyli stanowisko zjazdowe ze starych pętli, które pękły podczas zjazdu a zjeżdżający taternik zaczął spadać. Po około 30 m lotu lina zjazdowa zahaczyła o występ skalny, a taternik uderzył w stromą zasłaną kamieniami trawiastą półkę. W wyniku upadku doznał poważnych urazów głowy, kręgosłupa i klatki piersiowej. Ratownicy na pomoc lecą śmigłowcem. Z jego pokładu desantują się przy użyciu windy w pobliżu miejsca wypadku. Po zaopatrzeniu i umieszczeniu rannego w noszach francuskich z miejsca wypadku zostaje on wciągnięty na pokład śmigłowca i przewieziony do szpitala. W dniu 27.07. grzybiarze zbierający grzyby w Dol. Jarząbczej natknęli się na będące w stanie znacznego rozkładu ludzkie zwłoki. Okazało się, że są to zwłoki poszukiwanego od listopada zaginionego Wiesława Tarasiewicza, który pod koniec listopada wyszedł w nieznanym kierunku ze schroniska w Dol. Chochołowskiej. Trudno określić przyczynę wypadku, ale prawdopodobnym mógł być wypadek lawinowy. W dniu 28.07. zwieziono śmigłowcem z Przeł. Pod Kopą Kondracką turystę z Turka z poważnymi dolegliwościami sercowymi. W tym samym dniu w godzinach popołudniowych na szlaku z Mięguszowieckiej Przeł. Pod Chłopkiem a Kazalnicą poważnie zasłabł 24-letni turysta z Przeźmierowa. Na pomoc ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie na Kazalnicy udali się do oczekującego na pomoc turysty. Doprowadzili go w miejsce gdzie mógł przyziemić śmigłowiec i przewieźli do zakopiańskiego szpitala. W dniu 29.07. w rejonie Przeł. Pod Kopą Kondracką kontuzji nogi doznał 15-letni turysta z Nowego Targu. Śmigłowcem został on z miejsca wypadku przetransportowany do szpitala. W dniu 31.07. podczas zejścia z Nosala złamała nogę 43-letnia turystka z Łęczycy. Ranną w noszach francuskich zniesiono do Kuźnic i samochodem przewieziono do szpitala. W dniu 4.08. podczas wspinaczki na Kazalnicy na drodze „Warianty Małolata” odpadł prowadzący kolejny wyciąg znany zakopiański taternik speleolog i ratownik. W wyniku odpadnięcia doznał kontuzji nogi uniemożliwiającej dalsze wspinanie. Wezwano ratowników. Partner kontuzjowanego taternika opuścił kolegę w miejsce skąd na długiej linie mógł podebrać go ze ściany śmigłowiec. Ratownicy po spenetrowaniu ściany z pokładu śmigłowca wpięli 50 m linę do haka pokładowej wciągarki na wypadek gdyby lina okazała się za krótka. Ratownik wpięty do końca 50 m liny został precyzyjnie przeniesiony pod śmigłowcem do oczekujących na pomoc taterników. Taternicy zostali wpięci do zbiorczego karabinka na końcu liny, podebrani przez śmigłowiec wprost ze ściany i wraz z ratownikiem przeniesieni na morenę Czarnego Stawu. Tam ranny taternik został włożony na pokład śmigłowca i przewieziony do zakopiańskiego szpitala. Była to jedna z pierwszych akcji przeprowadzonych z wykorzystaniem techniki ‚„długiej liny”. Pozwoliła ona na znaczne skrócenie całej akcji ratunkowej, która w sumie trwała niecałą godzinę i wzięło w niej udział 4 ratowników. Gdyby trzeba było klasycznie to znaczy z wykorzystaniem zestawu Gramingera prowadzić akcję ratunkową trwałaby ona co najmniej 10 godzin i uczestniczyć by musiało w niej kilkunastu ratowników. W dniu 5.08. ratownicy wyruszyli na ratunek wielokrotnemu „klientowi” TOPR, znanemu warszawskiemu taternikowi. A było to tak: dwaj starsi już wiekiem taternicy wspinali się granią Wołoszynów. W pewnym momencie utknęli na jednej ze skałek w grani. Ponieważ nie zabrali ze sobą odpowiedniego sprzętu a na dodatek zaczął padać deszcz, czyniąc skały śliskimi, taternicy przez tel. komórkowy wezwali TOPR. Ratownicy w rejon wypadku polecieli śmigłowcem. Jeden z ratowników został opuszczony windą do oczekujących na pomoc taterników. Po założeniu im trójkątów ewakuacyjnych zostali oni wciągnięci na pokład śmigłowca i przetransportowani do Zakopanego. W dniu 8.08. w godzinach porannych do TOPR-u dotarła informacja, że w rejonie Nosalowej Przeł. znajduje się turystka, prawdopodobnie z atakiem padaczki. Ratownicy przetransportowali chorą turystkę do szpitala. W dniu 11.08. podczas zejścia z Zawratu spadł ze szlaku doznając kontuzji głowy 16- letni turysta z Lublina. O wypadku powiadomiono TOPR przez tel. komórkowy. Na pomoc ratownicy polecieli śmigłowcem. Ratownicy desantowali się tuż przy oczekującym na pomoc turyście. Po udzieleniu I pomocy turysta zostaje wciągnięty na pokład śmigłowca i przewieziony do szpitala. W trakcie lotu pilot stwierdził usterkę silnika, ale udało mu się bezpiecznie dolecieć do zakopiańskiego szpitala. W dniu 13.08. podczas wycieczki na Giewont w partiach szczytowych, upadł doznając poważnej kontuzji głowy, klatki piersiowej i ręki 25-letni turysta z Lubartowa. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie w pobliżu poszkodowanego turysty ratownicy udzielili mu I pomocy. Następnie turysta został sprowadzony na Przeł. Kondracką skąd śmigłowiec zabrał go do zakopiańskiego szpitala. Tego samego dnia w godzinach późno-popołudniowych doszło do wypadku w jaskini Raptawickiej. 20-letnia turystka z Poznania nie zachowując należytej ostrożności spadła z drabinki wejściowej do jaskini doznając bolesnej kontuzji barku. Wezwani na pomoc ratownicy po udzieleniu I pomocy w noszach francuskich w systemie improwizacji wyciągnęli dziewczynę z jaskini i opuścili w dogodne miejsce na ścieżkę. Następnie turystka została zniesiona do drogi w Dolinie i dalej samochodem przewieziona do szpitala. W dniu 16.08. podczas zejścia z Gubałówki złamała nogę 42-letnia turystka z Warszawy. Ranną przetransportowano do szpitala. W dniu 18.08. podczas podchodzenia Żlebem Kulczyńskiego trzech młodych turystów zagapiło się i weszło w Rysę Zaruskiego. Doszli nią do miejsca, skąd nie mogli już zrobić kroku ani w górę ani w dół. Zaczęli wzywać pomocy. Przechodzący w pobliżu turyści wezwali TOPR. Ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się w Rysie. Po dojściu do turystów, asekurując, wyprowadzili ich na szlak. W dniu 20.08. podczas wycieczki na Halę Gąsienicową w rejonie Boczania kontuzji nogi doznał 85-letni turysta z Sandomierza. Po udzieleniu I pomocy ratownicy znieśli kontuzjowanego turystę do Kuźnic i dalej samochodem przewieźli do szpitala. W dniu 21.08. podczas samotnej wspinaczki na Kazalnicy na drodze Kurtyka-Czyżewski obsunął się doznając kontuzji barku taternik z Katowic. Postanowił więc ze ściany wycofywać się zjazdami. W czasie zjazdu zaklinowała mu się lina, której nie był w stanie sam ściągnąć. Wezwał więc pomoc. Ratownicy dowspinali się do miejsca, gdzie oczekiwał w ścianie kontuzjowany taternik i następnie zjazdami zjechali do podstawy ściany. Taternik został doprowadzony do Morskiego Oka i dalej samochodem przewieziony do szpitala. W czasie trwania wyprawy na Kazalnicę, do TOPR dotarło kolejne wezwanie o pomoc. W rejonie Świnickiej Przeł. kontuzji nogi doznała 19-letnia turystka z Białegostoku. Ratownicy kolejką wyjechali na Kasprowy W. i dalej pieszo dotarli do oczekującej na pomoc turystki. Po zaopatrzeniu w noszach Konga zniesiono ranną turystkę na Przeł. Liliowe skąd do szpitala zabrał ją śmigłowiec. W dniu 22.08. w rejonie Kobylarza bolesnej kontuzji nogi doznał 4”7-letni turysta z Warszawy. Przybyli na miejsce wypadku ratownicy po udzieleniu I pomocy w noszach francuskich znieśli turystę do Dol. Miętusiej i dalej samochodem przewieziono go do szpitala. W dniu 23.08. dwoje turystów zgubiło szlak i weszło ze Żlebu Kulczyńskiego w Rysę Zaruskiego. Gdy dalsza droga zrobiła się zbyt trudna wezwali pomoc. Ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się w pobliżu turystów. Po założeniu uprzęży asekurując doprowadzono ich do szlaku i sprowadzono do Koziej Dolinki. Tego samego dnia w godzinach popołudniowych w rejonie Świnickiej Przeł. zasłabł 19-letni turysta z Gliwic. Został on śmigłowcem przetransportowany do zakopiańskiego szpitala. W dniu 25.03. troje turystów z Warszawy utknęło w górnej części Sanktuarium Kazalnicy. Nie mając uprzęży i sprzętu wspinaczkowego nie byli w stanie kontynuować wysokogórskiej wędrówki. Przez tel. komórkowy wezwali pomoc. Ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się na półeczce w pobliżu oczekujących na pomoc turystów. Po założeniu poręczówki zostali oni wyprowadzeni w miejsce, gdzie windą zostali podebrani na pokład śmigłowca i przewiezieni do Morskiego Oka. W dniu 26.08. podczas zejścia ze Świnicy w kierunku Zawratu spadła kilka m doznając kontuzji ręki i biodra 28-letnia turystka z Gdyni. Wezwani na pomoc ratownicy na miejsce wypadku udali się śmigłowcem. Po desancie w rejonie wypadku i udzieleniu rannej turystce i pomocy włożoną ją do noszy francuskich i następnie windą wciągnięto do będącego w zawisie śmigłowca i przewieziono do szpitala. W dniu 3.09. do TOPR zadzwonił zaniepokojony ojciec z informacją, że z wycieczki w Tatry nie powrócił jego syn. Niestety ojciec nie był w stanie powiedzieć w jaki rejon Tatr syn się udał. Sprawdzono rutynowo wszystkie schroniska. Okazało się, że poszukiwany nocował w Murowańcu z 31.08/1.09. Nie pozostawił w recepcji żadnej informacji dokąd się udaje. Rozpoczęto poszukiwania na szlakach w rejonie Hali Gąsienicowej oraz w miejscach gdzie najczęściej dochodzi w tym rejonie do wypadków. Do poszukiwań włączono śmigłowiec, z pokładu którego w żlebie opadającym południowo-zach. ścianą Koziego W. zauważono zwłoki człowieka. Okazało się, że poszukiwany Maciej Niewęgłowski z Warszawy spadł z Koziego W. na stronę Dol. Pustej ponosząc śmierć na miejscu. Wypadek nastąpił najprawdopodobniej w dniu 1.09. w czasie załamania pogody, podczas intensywnych opadów deszczu. W dniu 4.09. w godzinach wieczornych sprowadzono z górnej części Doliny Białego 67-letniego turystę z Warszawy, który ze względu na wyczerpanie i sporą tuszę nie był w stanie o własnych siłach powrócić z górskiej wycieczki. W dniu 7.09. w godzinach wieczornych do TOPR dotarła informacja, że z wycieczki na Świnicę nie powróciła dwójka młodych turystów. Dzięki telefonowi komórkowemu udało się ustalić, że turyści są najprawdopodobniej w rejonie Kozich Czub. Nie mają światła, dziewczyna jest kontuzjowana i osłabiona całodzienną wycieczką. Na pomoc wyruszyła ekipa ratowników pełniących dyżur na Hali Gąsienicowej. Około 22.00 ratownicy docierają do oczekujących na pomoc turystów. Po nakarmieniu i ogrzaniu rozpoczęto sprowadzanie dwójki turystów na Halę Gąsienicową. Jak się okazało młodzi turyści będący pierwszy raz w Tatrach wybrali się z Murowańca na Świnicę. Ze Świnicy chcieli zejść przez Zawrat z powrotem na Halę Gąsienicową. Przez nieznajomość topografii minęli Zawrat i zeszli do Dol. 5- cm Stawów. Tam napotkani turyści poinformowali ich, że najbliżej na Halę jest dostać się przez Kozią Przeł. Na Przeł. pomylili szlak i zamiast schodzić do Dol. Koziej skręcili na Orlą Perć. Doszli w rejon Kozich Czub. Tam zastała ich noc, a brak sił i ekspozycja zmusiły do wezwania pomocy. W dniu 8.09 podczas wspinaczki drogą Orłowskiego na płd. Ścianie Żabiego Szczytu Wyżniego w czasie załamania pogody odpadła prowadząca na jednym z wyciągów taterniczka z Katowic . W wyniku ponad 10 m lotu wyrwała jedyny przelot i zawisła poniżej stanowiska asekuracyjnego, uderzając po drodze w ścianę. W wyniku upadku doznała kontuzji biodra, głowy i dłoni. Partner dociągnął ją na stanowisko i tam oczekiwali na pomoc. Ratownicy z pokładu śmigłowca spenetrowali ścianę i stwierdzili, że taterników można ewakuować ze ściany metodą tzw. „długiej liny”. Ratownik podwieszony pod śmigłowcem na około 50 m linie został precyzyjnie dowieziony do taterników. Ranna wraz z kolegą została podwieszona do liny i cała trójka przeniesiona została na morenę Czarnego Stawu, gdzie taterniczka została zaopatrzona i dalej śmigłowcem przewieziona do szpitala. W dniu 10.09. podczas wejścia we wsch. ścianę Mnicha tzw. Wariantem Świerza odpadł idący bez asekuracji taternik Konrad Janaszek z Warszawy. W wyniku około 40 m upadku doznał on wielonarządowych śmiertelnych obrażeń. Ratownicy śmigłowcem przetransportowali zwłoki taternika z Mnichowego Żlebu do Zakopanego. W dniu 10.09 schodzący z Krzyżnego do Dol. 5-ciu Stawów turyści natrafili w żlebie spadającym z Przeł. pod Ptakiem ciężko rannego turystę. Powiadomieni o wypadku ratownicy w rejon wypadku polecieli śmigłowcem. Z jego pokładu desantowali się tuż przy rannym turyście. Po udzieleniu mu I pomocy ranny w noszach francuskich został windą wciągnięty na pokład śmigłowca i przewieziony do szpitala. Do wypadku samotnego turysty doszło dnia poprzedniego. Turysta spadając żlebem doznał poważnych ran głowy rąk i nogi. Najprawdopodobniej na dłuższy czas utracił przytomność. Gdyby nie przechodzący tamtędy turyści być może doszło by do tragedii. W dniu 14.09. w godzinach popołudniowych z Doliny Roztoki przetransportowano do szpitala turystę z Gdyni, który schodząc z 5-ciu Stawów doznał kontuzji nogi. W dniu 17.09. w czasie zejścia z Kasprowego na Halę Gąsienicowąkontuzji nogi doznała 45-letnia turystka ze Sztumu. Ranną śmigłowcem przewieziono do szpitala. Tego samego dnia w godzinach popołudniowych z Nosala do szpitala przetransportowano młodego turystę z objawami padaczki. W czasie gdy trwała akcja ratunkowa na Nosalu, ratowników wezwano do wypadku w Dolinie Białego, gdzie kontuzji nogi doznała młoda turystka z Wałbrzycha. Ranną w noszach francuskich zniesiono do wylotu doliny i dalej samochodem przewieziono do szpitala. W dniu 22.09. podczas zejścia z Koziej Przeł. do Dol. Pustej poślizgnął się na mokrych skałach i spadł około 100 m doznając śmiertelnych obrażeń Tadeusz Rybicki z Warszawy. Przybyłym na miejsce wypadku ratownikom pozostał tylko smutny obowiązek transportu zwłok. W dniu 22.09. w rejonie 5-ciu Stawów poszukiwano 45-letniego turysty z Kielc, który w tamtym rejonie odłączył się od wycieczki. Poszukiwania prowadzone do późnych godzin nocnych (poszukiwany był cukrzykiem i nie miał przy sobie odpowiednich lekarstw) nie przyniosły rezultatu. Rano okazało się, że poszukiwany turysta odnalazł się w Kielcach. W dniu 24.09. powiadomiono TOPR, że z Jaskini Czarnej nie powróciła do schroniska na Ornaku trójka speleologów. Do jaskini na poszukiwania weszła grupa ratowników. W międzyczasie do TOPR dotarła informacja, że speleolodzy zmienili plany i postanowili zrobić trawers Jaskini Czarnej i właśnie wyszli drugim otworem w rejonie Gładkiego Upłaziańskiego. Ponieważ nie było łączności z działającymi w jaskini ratownikami by ich powiadomić o wyjściu z jaskini grotołazów, ratownicy musieli przejść całą Jaskinię Czarną. W dniu 25.09. w godz. wieczornych ratownicy TOPR zostali wezwani na Przełom Białki, gdzie na Kramnicy doszło do wypadku taternickiego. Taternik z Warszawy sprawdzając działanie zbudowanej przez siebie tzw. kolejki tyrolskiej nie wyhamował i uderzył w skały. Rannego taternika opuszczono w noszach francuskich do podstawy ściany i przetransportowano w dogodne miejsce, skąd do szpitala zabrała go karetka pogotowia. W dniu 30.09. podczas lotu na paralotni nad granią Beskidu w wyniku nagłego podmuch wiatru stracił panowanie nad paralotnią, zawadził o grań i spadł kilkadziesiąt metrów na stronę Doliny Cichej, znany zakopiański paralotniarz. W wyniku upadku doznał on wielonarządowych obrażeń w tym poważnych urazów głowy. Przybyli na miejsce wypadku ratownicy śmigłowcem przetransportowali ciężko rannego paralotniarza do szpitala. W dniu 3.10 podczas zejścia z Kościelca poślizgnęła się na zalodzonym odcinku szlaku 28-letnia turystka z Łodzi . W wyniku kilkumetrowego upadku doznała kontuzji kręgosłupa. Przez tel. komórkowy wezwano TOPR. Ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się w pobliżu oczekującej na pomoc turystki. Po udzieleniu I pomocy umieszczono ją w noszach francuskich i windą wcinięto z miejsca wypadku do śmigłowca i przewieziono do szpitala. W dniu 9.10. zaniepokojeni rodzice powiadomili TOPR, że ich syn Michał Marcinkowski z Poznania nie powrócił z samotnej wycieczki w Tatry. Rodzice nie potrafili powiedzieć, gdzie ich syn miał zamiar wędrować. Sprawdzono wszystkie schroniska, Straż Graniczną, Policję. O zaginięciu powiadomiono Horską Slużbę. Nie natrafiono na żaden ślad poszukiwanego. Prowadzone wielokrotnie poszukiwania w miejscach gdzie najczęściej dochodzi do wypadków również nie przyniosły rezultatu. Do dnia dzisiejszego nie udało się natrafić na żaden ślad poszukiwanego turysty. W dniu 2.11. do TOPR przez tel. komórkowy dotarła informacja o wypadku pod Rysami. Okazało się, że 32-letnia turystka z Bielska zupełnie nieprzygotowana do zimowych warunków panujących w tym czasie w górach, schodząc z Rysów poślizgnęła się w górnej części szlaku, spadła do tzw. „Rysy” i nią po śniegach zjechała kilkaset m, zatrzymując się w okolicach „ kamienia”. W wyniku upadku doznała obrażeń głowy, mocnych potłuczeń i złamania nogi. Ranną turystkę w noszach francuskich zniesiono do Morskiego Oka i przekazano karetce pogotowia. Wypadek ten zaliczyć można do kategorii „cudownych ocaleń” „ gdyż turystka miała prawie 100% szanse by nie przeżyć tego upadku. Jak się później okazało przy okazji kontuzjowany został również przygodny turysta, który widząc pędzącą po stoku dziewczynę usiłował ją zatrzymać. Spadająca turystka złamała mu rękę. W dniu 4.11. zaniepokojona matka zadzwoniła z Warszawy z informacją że jej syn Bogumił Nikołow wraz z kolegą Mariuszem Walickim nie powrócili z wycieczki w Tatry, gdzie udali się 1.11. Matka nie potrafiła udzielić informacji, w jaki rejon udał się jej syn z kolegą. Sprawdzono rutynowo wszystkie schroniska, Straż Graniczną, Horską Slużbę, Policję. Nie natrafiono na żaden ślad poszukiwanych. Do dnia 7.11. prowadzono poszukiwania w rejonach, gdzie najczęściej dochodzi do wypadków. Nie przyniosły one żadnego rezultatu. W dniu 7.11. do TOPR zadzwonił turysta z Warszawy z informacją że w dniu 1.11. spotkał w Dolinie Chochołowskiej dwoje młodych turystów z opisu odpowiadających poszukiwanym, którzy zamierzali pójść na Wołowiec. Od dnia 8.11. poszukiwania skoncentrowano w rejonie Doliny Chochołowskiej jak i po stronie słowackiej w dolinach przyległych do Dol. Chochołowskiej. W dniu 15.11. u podnóża Jarząbczego W. w Dolinie Jarząbczej natrafiono na zwłoki Bogumiła Nikołowa. Wszystko wskazywało na to, że spadł on z grani Jarząbczego Wierchu kilkaset metrów zalodzonym żlebem. Nigdzie nie natrafiono na ślad drugiego poszukiwanego: Mariusza Walickiego. Poszukiwania prowadzono aż do dnia 30.11. kiedy to ratownicy Horskiej Slużby w Dolinie Jamnickiej z dala od szlaku natrafili na zwłoki Mariusza Walickiego. Przebieg tych tragicznych zdarzeń miał prawdopodobnie następujący przebieg. B. Nikołow i M. Walicki wyszli z Doliny Chochołowskiej na Wołowiec i dalej granią szli do Jarząbczego W. Tam rozegrał się pierwszy dramat. B. Nikołow poślizgnął się spadł do Dol. Jarząbczej. M. Walicki bojąc się schodzić zalodzonymi płn. stokami postanowił zejść na stronę płd. W zapadającym zmroku zgubił szlak, wbił się w kosówki. Przedzierając się przez nie stracił sporo sił. Postanowił odpocząć, usiadł, zasnął i zamarzł. Ponieważ do tragedii doszło z dala od szlaku w terenie porośniętym kosówkami przez wiele dni nikt nie natrafił na poszukiwanego turystę. W dniu 17.11. w godzinach wieczornych poszukiwano dwójki turystów, którzy wybrali się na Giewont. Mimo kontaktu telefonicznego nie udawało się odnaleźć poszukiwanych turystów i namówić ich by zrezygnowali z zamiaru zdobycia szczytu. Sprawa wyglądała dość dziwnie. O godz. 21.00 z IMGW na Kasprowym W. nadeszła wiadomość, że dotarł tam jeden z turystów, z informacją, że na szlaku pozostawił osłabionego kolegę. Wkrótce okazało się, że są to poszukiwani przez TOPR turyści z Giewontu. Pomylili oni szlak i górę i zamiast na Giewont szli na Kasprowy. Ratownicy odnaleźli pozostawionego turystę na szlaku pomiędzy Myślenickimi Turniami a Kasprowym W. Okazało się, że jest to niepełnosprawny turysta idący o kulach. Turyści zdradzili, że wyjście na Giewont miało być formą dziękczynienia czy też pokuty. W dniu 21.11. tuż po 14.00 jeden z turystów będący nad Zmarzłym Stawem powiadomił przez tel. Komórkowy TOPR, że słyszy wołanie o pomoc dochodzące gdzieś z rejonu Zawratu. Na poszukiwania w tamten rejon wyruszyła ekipa ratowników. W zapadającym zmroku udało się w ścianie Małego Koziego W. dostrzec turystkę wzywającą pomocy. Ratownicy z grani zjechali w miejsce, gdzie na niewielkiej skalnej półce stała turystka. Systemem improwizacji wyciągnięto ją na grań i dalej przez Zawrat sprowadzono na Halę Gąsienicową. Jak się okazało turystka w dniu 19.11. samotnie wyszła z Murowańca z zamiarem dotarcia do 5-ciu Stawów. Podchodząc pod Zawrat zgubiła szlak, weszła w ścianę Małego Koziego W. w miejsce skąd nie było już odwrotu. Ponieważ tego dnia nikt z turystów nie pojawił się w tamtym rejonie nikt nie słyszał jej wołania o pomoc. Dziewczyna w śniegu zalegającym skalną półkę wykopała sobie śnieżną jamę i w śpiworze przeczekała noc. Ze względu na złą pogodę następnego dnia też nikt nie pojawił się w tamtym rejonie, tak, że przyszło jej czekać na pomoc kolejny dzień i noc. Dopiero trzeciego dnia nad Zmarzłym Stawem pojawili się turyści, którzy usłyszeli jej wołanie o pomoc. Jak się okazało, turystami tymi byli księża, którzy tego dnia „urwali się” z rekolekcji w Księżówce. Gdyby nie oni, dziewczyna spędziła by na skalnej półce kolejną noc, bez jedzenia i picia, w pogarszającej się pogodzie. Na pochwałę zasługuje postawa, turystki, która nie załamała się tylko cierpliwie czekała na nadejście pomocy. Jak się okazało, turystka - Polka mieszkająca na Alasce tam nauczyła się radzić sobie w trudnych sytuacjach. Ze sobie dobrze radziła świadczy fakt, by być zauważoną przez turystów znad Zmarzłego Stawu zdjęła czerwony biustonosz i nim machała, bo była to jedyna kolorowa rzecz, jaką miała na sobie. W dniu 8.12. turysta schodzący z Zawratu, będąc nad Zmarzłym Stawem poślizgnął się, upadł doznając kontuzji nogi. Przez tel. komórkowy wezwał TOPR. Przybyli na miejsce wypadku ratownicy, po udzieleniu poszkodowanemu I pomocy sprowadzili rannego turystę do Murowańca i dalej samochodem przewieźli go do szpitala. W dniu 16.12. dwoje turystów wybrało się na Rysy. W rejonie Buli jeden z nich zrezygnował z dalszej wędrówki i zaczął schodzić nad Czarny Staw. Gdy był na wysokości „Kamienia” został porwany przez niewielką lawinę, z którą spadł około 300 m, doznając urazu głowy i kręgosłupa. Został częściowo zasypany. Jego towarzysz nie wiedząc o niczym kontynuował wejście na Rysy. Dopiero podczas powrotu z Rysów po około 4 godz. od wypadku natrafił na leżącego na śniegu, rannego kolegę. Przez tel. komórkowy powiadomił TOPR. Kolega zaczął sprowadzać rannego do Morskiego Oka. Ratownicy w końcowej fazie przejęli sprowadzanie rannego turysty do schroniska w M, Oku i dalej po udzieleniu I pomocy przekazali go karetce pogotowia. W dniu 25.12. 19-letnia turystka z Człuchowa zadzwoniła do TOPR z informacją, że jest na Sarniej Skałce. Robi się ciemno, ona nie ma światła, boi się po ciemku schodzić, prosi więc o pomoc. Ratownicy sprowadzili turystkę do Dol. Strążyskiej i dalej samochodem przewieźli ją do Zakopanego. W dniu26.12. w godzinach popołudniowych schodzący Rysą taternik potknął się w rakach, spadł po twardym śniegu kilkadziesiąt m uderzając głową w wystające kamienie. O wypadku powiadomił ratownik dyżurny z M. Oka. Na pomoc wystartował śmigłowiec. Ratownicy zdesantowali się z jego pokładu tuż przy oczekującym na pomoc taterniku. Po udzieleniu I pomocy ranny został windą wciągnięty na pokład śmigłowca i przewieziony do szpitala. W tym samym dniu w godzinach wieczornych turysta z Warszawy przez tel. komórkowy poinformował TOPR, że wraz z żoną i dwójką małych dzieci pobłądzili w rejonie Chudej Turni. Po dłuższej rozmowie udało się ustalić, że turyści najprawdopodobniej znajdują się nad 13-progami. Z Centrali wyruszyła ekipa ratowników. O 19.30 ratownicy odnajdują poszukiwanych turystów w rejonie Upłazkowej Turni. Po zaporęczowaniu najstromszego około 250 m odcinka rozpoczęto sprowadzanie całej rodzinki do Wąwozu Kraków i nim do Dol. Kościeliskiej. Turystów około 23.00 dostarczono do Zakopanego. Do wypadku z pewnością by nie doszło, gdyby tata- głowa rodziny posiadał elementarną wiedzę topograficzną tego rejonu. W dniu 30.12. w czasie wycieczki do Dol. Białego złamała nogę 29-letnia Wrocławianka. Ranną w trudnych warunkach (bardzo zalodzony szlak) w noszach francuskich przetransportowano do wylotu doliny i dalej samochodem przewieziono do szpitala. W dniu 31.12. przed 7-mą rano do TOPR zadzwonili taternicy z informacją, że po nieplanowanym biwaku nad okapami na Wariancie R na Mnichu, utracie części sprzętu wspinaczkowego nie są w stanie kontynuować dalszej wspinaczki. Proszą o pomoc. Ze względu na niesprzyjające warunki atmosferyczne nie można było użyć śmigłowca. Ratownicy po dojechaniu do M. Oka ze sprzętem ratunkowym udali się na Mnicha. Po dojściu założono stanowisko miedzy wierzchołkami i metodą improwizacji wyciągnięto na wierzchołek Tuż przed 16-tą ratownicy wraz z taternikami dotarli do schroniska w Morskim Oku. W 2002 roku ratownicy TOPR udzielili pomocy 867 osobom. Doszło do: 12 wypadków taternickich 5 wypadków lawinowych 4 wypadków jaskiniowych 210 wypadków turystycznych 569 wypadków narciarskich. W wypadkach tych śmierć poniosło 13 osób 272 ciężko ranne a pozostałe przypadki to ostre zachorowania, pobłądzenia i lżejsze obrażenia. Celem niesienia pomocy ratownicy zorganizowali 123 wieloosobowe wyprawy ratunkowe, 701 akcji, 120 osób z gór zostało zwiezionych śmigłowcem. Bezpośrednio na akcjach i wyprawach ratownicy spędzili ponad 4400 godzin. Adam Marasek Data utworzenia: 08/12/2008 : 16:59 Komentarze
|
|
Historia Taternictwa
Góra