Kroniki TOPR - Kroniki 2003
2.01. 3 turystki idące granią Czerwonych Wierchów we mgle i silnym wietrze zgubiły szlak. Nie wiedząc gdzie dalej iść przez Tel. komórkowy poprosiły o pomoc TOPR. Ponieważ nie bardzo mogły określić miejsce gdzie są ratownicy udali się na Przeł. pod Kopą Kondracką i stamtąd poszli najpierw w kierunku Suchych Czub, a gdy w tamtym rejonie nie natrafili na turystki ruszyli w kierunku Małołączniaka. Turystki około 22-giej odnaleziono w rejonie Krzesanicy. Ratownicy sprowadzili turystki na Halę Kondratową. Cała wyprawa ratunkowa prowadzona w trudnych warunkach atmosferycznych zakończyła się około pierwszej w nocy.

24.01. podczas wspinaczki na Mnichach Małołąckich na drodze „Koło fortuny” odpadł na drugim wyciągu prowadzący Rafał S. Z Warszawy. W wyniku prawie 60 m lotu ( po drodze powyrywał on wszystkie przeloty) i uderzenia o ścianę doznał poważnego złamania kręgów szyjnych i ogólnych mocnych potłuczeń. Partnerzy opuścili go do podstawy ściany i powiadomili TOPR.
Ratownicy po dotarciu na miejsce wypadku zaopatrzyli rannego taternika i ze względu na rodzaj kontuzji bardzo ostrożnie przetransportowali go do wylotu Małej Łąki i tam przekazali karetce pogotowia. Wyprawa prowadzona była w trudnych warunkach atmosferycznych po dużym opadzie mokrego śniegu, który bardzo utrudniał transport rannego. Kosztowało to ratowników sporo sił.

28.01. doszło do największej tragedii w polskiej części Tatr.
O godz. 10.55 lawina porwała grupę licealistów z Tych, którzy tego dnia pod wodzą swojego profesora M. Szumnego szła na Rysy. W chwili gdy pierwsza 4 osobowa grupa była w „Rysie ” i trawersowała na Grzędę wyprowadzającą na grań, spod ich nóg ruszyła lawina zabierając będących poniżej uczniów i jednego z opiekunów. Lawina zabrała 9 osób zabierając je aż nad Czarny Staw. Ogromne masy śniegu wpadły na taflę Czarnego Stawu załamując gruby na około 0,7-1 m lód na znacznej powierzchni stawu.
Nad brzegiem stawu utworzyło się kilkumetrowej grubości czoło lawiny. Powiadomieni o wypadku ratownicy przybyli śmigłowcem na miejsce wypadku. Ze zwałów śniegu wydobyto częściowo zasypaną młodą turystkę, którą doznała złamania ręki i ogólnych mocnych potłuczeń. Ranną śmigłowcem przewieziono do szpitala.
Jeden z ratowników sondą natrafił na leżącego pod metrową warstwą śniegu drugiego turystę. Po odkopaniu okazało się, że nie daje oznak życia. Rozpoczęto reanimację. Młodemu turyście przywrócono pracę serca i oddech. Nieprzytomnego przewieziono śmigłowcem do szpitala.
W czasie prowadzonej akcji lawinowej zszedł na miejsce wypadku prowadzący grupę licealistów M. Szumny. Od niego ratownicy dowiedzieli się dopiero ile osób zabrała lawina. Zapadające ciemności, pogorszenie warunków atmosferycznych, obawa zejścia powtórnej lawiny na pracujących na lawinisku ratowników ,rozmiar lawiny i przekonanie, że pozostali zaginieni młodzi turyści zostali przez masy śniegu wtłoczeni do Czarnego Stawu spowodowały, że postanowiono do dnia następnego przerwać akcję ratunkową.
Tego dnia na lawinisku pracowało 36 ratowników, piętnastu pracowników TPN i 6 psów lawinowych.

29.01. podjęto dalszą akcję ratunkową. Do pomocy w poszukiwaniach przybyli ratownicy Horskiej Slużby ze swoimi psami lawinowymi, pracownicy TPN i strażacy.
Najpierw śmigłowiec wywiózł dwóch ratowników na Bulę pod Rysami. Mieli oni za zadanie ocenić, czy nie ma niebezpieczeństwa zejścia powtórnej lawiny na pracujących w czole lawiny ratowników. W następnej kolejności śmigłowiec przewoził z Morskiego Oka nad Czarny Staw ratowników słowackich z psami lawinowymi.
Podczas drugiego lotu awarii uległ jeden z silników Sokoła. Pilot zdołał wysadzić ratowników sam zaś na jednym silniku odleciał do Zakopanego. W chwili gdy był nad Murzasichlem awarii uległ drugi silnik. Podczas awaryjnego lądowania rozbił się śmigłowiec Sokół . Na szczęście pilot zdołał przyziemić tuż obok domu mieszkalnego. Jemu samemu również udało się z tej opresji wyjść cało.
Na lawinisku tego dnia pracowało 28 ratowników TOPR, 7-miu ratowników słowackich z psami lawinowymi, 90ciu pracowników TPN. W odwodzie w Morskim Oku pozostawało 34 strażaków.
Na lawinisko przybyła grupa dowódców straży z poszczególnych specjalności, którzy po zapoznaniu się z sytuacją stwierdzili, że w takich warunkach i sprzęcie jakim dysponują nie są w stanie podjąć akcji ratunkowej.
Prowadzone tego dnia poszukiwania nie przyniosły rezultatu. Psy lawinowe nie odnalazły nikogo w czole lawiny. Wskazywały jednak miejsca na stawie. Popękany lód, wtłoczony w wodę śnieg , nie pozwalały na podjęcie poszukiwań w tym rejonie. Załamanie pogody, wzrost zagrożenia lawinowego zmusił kierującego akcją do odwołania poszukiwań.

W nocy z 2/3.02. poszukiwano w rejonie Ciemniaka samotnego turysty, który przez telefon komórkowy poprosił o pomoc TOPR, nie mogąc znaleźć drogi zejściowej.
Dwie grupy ratowników udały się na Ciemniak. Jedna przez Dol. Tomanową, druga przez Adamicę i Piec, na Ciemniak. Ratownicy z drugiej grupy, którzy pierwsi dotarli na Ciemniak natrafili na oczekującego na pomoc turystę. Ponieważ ratownicy z I grupy brnąc po głębokim śniegu szli wolniej poprosili kolegów będących na wierzchołku o wyjście im naprzeciw. Poprosili więc turystę, by chwilę poczekał na wierzchołku i po chwili wszyscy razem będą schodzić w dół. Jakie było zdziwienie ratowników, gdy wróciwszy na Ciemniak nie zastali tam turysty. Okazało się, że turysta wykorzystując ślady podejściowe ratowników, bojąc się chyba , że będzie musiał płacić za akcję ratunkową po prostu zaczął uciekać. Ratownicy dogonili uciekającego turystę . Jego wyjaśnienia dlaczego tak postąpił okazały się dość mętne.

11.02. na prośbę zakopiańskiej Policji w rejonie Cichej Wody poszukiwano
zaginionego kilka dni wcześniej w tamtym rejonie wczasowicza. Jeden z psów lawinowych natrafił na zasypane śniegiem zwłoki NN poszukiwanego. W poszukiwaniach wzięło udział 5-ciu ratowników i 5 psów lawinowych.

17.02. podczas wspinaczki drogą Potoczka na wsch. ścianie Kościelca będąca na ostatnim wyciągu taterniczka z Gdyni odpadła doznając w czasie upadku złamania nogi w stawie skokowym i ogólnych potłuczeń. Powiadomieni o wypadku ratownicy zostali w rejon Karbu przewiezieni śmigłowcem Straży Granicznej. Po dotarciu do rannej taterniczki udzielono jej I pomocy. Następnie w pulkach została ona wciągnięta na grań i opuszczona na stronę Zielonego Stawu. Stamtąd w związku z obfitymi śniegami przy pomocy ratraka została wywieziona na Kasprowy Wierch i kolejką zwieziona do Kuźnic.
Akcja ratunkowa trwała 6 godzin i wzięło w niej udział 11 ratowników + śmigłowiec i ratrak.

3.03. taternicy wspinający się direttisima płn ściany Mięguszowieckiego Szczytu Wielkiego po godz. 17-tej zadzwonili do TOPR mówiąc, że są drugi dzień w ścianie, są zmęczeni i proszą by zabrać ich stąd śmigłowcem. Ponieważ mieli ze sobą sprzęt biwakowy ratownicy poprosili ich by zabiwakowali, wypoczęli i rano próbowali o własnych siłach wycofać się ze ściany. Rano z Centrali wyruszyła grupa ratowników na pomoc taternikom. Zostali oni zlokalizowani poniżej Wielkiej Galerii Cubryńskiej. Ratownicy z Wielkiej Galerii zjechali do oczekujących na pomoc taterników. Po nakarmieniu i ogrzaniu opuszczono ich żlebem do podstawy ściany. O godz. 16-tej wszyscy dotarli do schroniska w Morskim Oku.

6.03. po godz. 20-tej, przez tel. komórkowy dwaj turyści będący gdzieś na Czerwonych Wierchach poprosili o pomoc TOPR. We mgle, ciemnościach zgubili szlak. Poinformowali, że są nad jakąś stromą ścianką, nie dadzą rady sami zejść. Z Centrali na poszukiwania wyruszyły dwa patrole ratowników. Jeden przez Małą Łąkę z zadaniem dotarcia na Małołącką Przeł., drugi z Dol. Kondratowej z zadaniem dojścia na Przeł. pod Kopą Kondracką. Zespół z Małej Łąki natrafił nad Przechodem na poszukiwanych turystów. Zostali oni sprowadzeni do wylotu Małej Łąki i przewiezieni do Zakopanego. Okazało się, że turyści idąc granią Czerwonych Wierchów mieli zejść z Przeł. pod Kopą Kondracką do Dol. Kondratowej. W złej pogodzie pomylili przełęcze i zaczęli schodzić z Przeł. Małołąckiej.

17.03. przechodzący przez Nową Roztokę turysta poinformował przez Tel. komórkowy, że w szałasie znajduje się nieprzytomny mężczyzna. Na miejsce ratownicy udali się skuterem. Po przyjeździe stwierdzili zgon. Butelki po alkoholu i opakowania po lekarstwach jednoznacznie wskazywały, że Piotr Bobrowski z Krakowa popełnił samobójstwo.

16.03. turystki idące Doliną Olczyską natknęły się na wiszące na drzewie zwłoki człowieka. Przybyli na miejsce wypadku ratownicy i Policja stwierdzili, że samobójstwo popełnił 19-letni mieszkaniec Zakopanego Łukasz Bobak.

20.03. pracownik TPN w czasie obchodu swojego terenu w rejonie Samkowej Czuby natknął się na zwłoki NN mężczyzny. Wszystko wskazywało na to, że człowiek ten popełnił samobójstwo.

20.03. turyści schodzący z Hali Gąsienicowej poinformowali przez tel. komórkowy Centralę TOPR, że na Przeł. między Kopami znajduje się bardzo pijany turysta. W tamten rejon udał się patrol ratowników ze środkiem transportu. Ratownicy nie odnaleźli tam nikogo. Jak się później okazało „turysta” o własnych siłach doszedł do Murowańca i zmęczony trudami wycieczki natychmiast zasnął.

22.03. turystka z Krakowa zwiedzając Wąwóz Kraków przewróciła się łamiąc nogę. Ranną turystkę przetransportowano do szpitala.

30.03. 22 ratowników i 11 psów lawinowych przeszukiwało lawinisko pod Rysami. Nie odnaleziono nikogo zasypanego w lawinie, chociaż psy kilkakrotnie znaczyły miejsca w południowej części Czarnego Stawu.

12.04. o godz. 14.30 przez tel. komórkowy poinformowano TOPR, że w Świńskim Kotle zeszła lawina zabierając 25 osób, ż czego 5 osób jest całkowicie przysypanych. Z Kasprowego na miejsce wypadku wyruszyła ekipa dyżurujących tam ratowników. Zawezwano z Nowego Sącza śmigłowiec Straży Granicznej. W trakcie przybywania na lawinisko grup ratowników okazało się, że nie zabrani przez lawinę narciarze i snowboardziści odkopali pozostałych kolegów. Dwoje z nich doznało poważnych urazów miednicy i nogi i zostali przewiezieni śmigłowcem do szpitala. Ponieważ przez dłuższy czas nie było wiadomo ile osób porwała i zasypała lawina ratownicy wraz z psami lawinowymi przeszukiwali teren lawiniska odnajdując tylko rzeczy porwanych przez lawinę.
Do wypadku doszło w dość prozaiczny sposób. Grupa młodych zakopiańczyków narciarzy i snowboardzistów w Świńskim Kotle zrobiła skocznie i podziwiała popisy skaczących kolegów. Jeden ze snowboardzistów wyszedł na Czubę Goryczkową i zaczął zjeżdżać jej płn-wsch. zboczem. Podciął lawinę, która zasypała siedzących przy snowboardowej skoczni, niczego nie spodziewających się młodych ludzi.

1.05. w rejonie Czerwonej Przeł. kontuzji nogi doznała 45-letnia turystka z Pucka. Ranną turystkę w noszach francuskich przetransportowano do Dol. Strążyskiej i dalej samochodem przewieziono do szpitala.

2.05. tuż po godz. 7-mej pracownicy PKL poinformowali Centralę TOPR, że pomiędzy 6 i 7 podporą kolejki jakiś turysta wzywa pomocy. Ratownicy udali się w tamten rejon. Po odnalezieniu turysty okazało się, że nic mu nie jest, tylko doznał nagłego ataku „lęku wysokości” i całą noc przesiedział w tym miejscu bojąc się iść dalej. Ratownicy sprowadzili go na Myślenickie Turnie i kolejką zwieźli do Kuźnic.

3.05. w górnej części Doliny Białego kontuzji nogi doznała turystka z Kalisza. Ranną w noszach francuskich zniesiono do wylotu Dol. Białego i dalej samochodem przewieziono do szpitala.
Tego samego dnia w godzinach popołudniowych na Boczaniu kontuzji nogi doznała turystka z Kłajpedy. Ranną w noszach francuskich zniesiono do Kuźnic i dalej samochodem przewieziono do szpitala.
Tego samego dnia w godzinach popołudniowych do Centrali dociera informacja, że szlaku pomiędzy Rusinową Polaną a Palenicą Białczańską znajduje się starszy turysta z silną niewydolnością układu krążenia. Ratownicy udają się na miejsce wypadku, znoszą w noszach francuskich ciężko chorego turystę i przekazują go oczekującej na Palenicy karetce pogotowia.

6.05. ratownicy wraz z psami lawinowymi przeszukiwali lawinisko pod Rysami. Nie natrafiono na żaden ślad porwanych przez lawinę turystów.

13.05 przeszukiwano po raz kolejny lawinisko pod Rysami. Kilku ratowników w stroju nurkowym przeszukuje tającą powierzchnię Czarnego Stawu. Jeden z ratowników około 100 m od płd. brzegu stawu natrafia na wystający z lody rak. Po przekopaniu lodu i zanurkowaniu w staw ratownikom udaje się wydobyć zwłoki Szymona Lenartowicza - jednego z uczestników feralnej wycieczki na Rysy.

14.05. ratownicy + 4 osobowa grupa nurków ponownie penetrowała Czarny Staw. Dokonano nurkowania pod lodem Czarnego Stawu. Tego dnia nie natrafiono na żaden ślad po zasypanych turystach.

24.05. grupa ratowników wraz psami lawinowymi przeszukiwała rejon lawiniska pod Rysami. W trakcie poszukiwań psy odnalazły kilka przedmiotów należących do zabranych przez lawinę turystów. Nie natrafiono na żadnego z zasypanych.

30.05. kontynuowano poszukiwania na lawinisku pod Rysami. Około 30 m od płd. brzegu Czarnego Stawu odnaleziono plecak jednej z zasypanych przez lawinę turystów.

3.06. kontynuowano przeszukiwanie lawiniska pod Rysami. Ratownicy w skafandrach nurkowych penetrowała powierzchnię Czarnego Stawu a jeden z nurków dokonał nurkowania pod lodem. W stawie odnaleziono kolejny plecak jednej z ofiar lawiny.

5.06. kontynuowano poszukiwania ofiar lawiny. Wykorzystując śmigłowiec Robinson firmy Polinar przetransportowano nad Czarny Staw sprzęt nurkowy do głębokich nurkowań oraz nurków i część ratowników. 3 nurków rozpoczęło nurkowanie pod lodem a dwóch na częściowo wolnych od lodu wodach Czarnego Stawu.
Po godz. 14-tej jeden z nurków natrafił na głębokości 26 m na ciało jednej z ofiar. Okazało się, że jest to Artur Rygulski.
Wydobyte zwłoki ratownicy przetransportowali do Morskiego Oka. Kolejne nurkowania nie przyniosły rezultatu. Nie odnaleziono dalszych ofiar. Całą akcję poszukiwawczą , w której wzięło udział 21 ratowników zakończono około 22-giej.

7.06. kontynuowano poszukiwania na lawinisku i w Czarnym Stawie. Oprócz ratowników w poszukiwaniach wzięła udział grupa ratowników-nurków przygotowana do głębokich nurkowań. Tuż po godz. 17-tej jeden z nurków na głębokości ponad 50 m natrafia na zwłoki jednej z ofiar lawiny. W niewielkim odstępie czasu drugi z nurków natrafia na podobnej głębokości na zwłoki kolejnej ofiary. Zwłoki znajdowały się ponad dwieście m od płd. brzegu Czarnego Stawu. Tego dnia odnaleziono zwłoki Andrzeja Matyśkiewicza i Ewy Pacanowskiej.

8.06. kolejne poszukiwania na lawinisku. 25 ratowników i 3 psy lawinowe przeszukiwały lawinisko. O godz. 12.50 jeden z ratowników w lodach przy brzegu Czarnego Stawu natrafia na zwłoki kolejnego zasypanego w lawinie. Jest to Tomasz Zbiegiem - jeden z opiekunów młodych licealistów. Ratownicy zwłoki przetransportowali do Morskiego Oka.

14.06. poszukiwano nad Czarnym Stawem kolejnych ofiar lawiny. 14 ratowników i dwa psy lawinowe przeszukiwały teren lawiniska. Tego dnia nie odnaleziono nikogo.
W tym samym dniu w godzinach popołudniowych w rejonie Przełęczy między Kopami kontuzji nogi doznał 56-letni turysta z Lubartowa. Ratownicy po udzieleniu I pomocy znieśli rannego turystę w noszach francuskich do Kuźnic i dalej samochodem przewieźli go do szpitala.

17.06. podczas kolejnego przeszukiwania lawiniska i Czarnego Stawu natrafiono na głębokości kilku m na zwłoki ostatniej poszukiwanej ofiary lawiny. Jeden z nurków wydobył zwłoki Justyny Narloch, które ratownicy znieśli następnie do Morskiego Oka.
Tym samym zakończyła się tak długo trwająca akcja poszukiwawcza ofiar lawiny. Już pierwszego dnia prawie pewnym było, że część osób porwanych przez lawinę została przez ogromne masy śniegu wtłoczona do Czarnego Stawu. Popękany lód na długości ponad 200 m od brzegu, masy śniegu najpierw zamoczone a później zamarznięte w stawie spowodowały, że nie było ludzkiej możliwości na szybkie odnalezienie zasypanych. Trzeba było czekać aż do wiosny, kiedy to zaczęły tajać śniegi i lód na stawie by umożliwić działania nurków. Nurkowanie w wodzie o tak niskiej temperaturze, pod lodem i na głębokości wymagało od nurków najwyższych kwalifikacji, odpowiedniego sprzętu i specjalnego zabezpieczenia.
W tym tragicznym wypadku lawinowym pod Rysami zginęło od razu 7 osób, a ósma wydobyta z lawiny pierwszego dnia zmarła po kilku miesiącach w szpitalu.
W sumie TOPR zorganizował 14 wypraw poszukiwawczych, w których udział wzięło 260 ratowników, 36 psów lawinowych. Bezpośrednio w tej akcji ratunkowej ratownicy spędzili 2203 godziny.
TOPR poniósł spore straty, między innymi tracąc swój śmigłowiec Sokół, zużywając wiele specjalistycznego sprzętu i poniósł spory wysiłek finansowy.

20.06. podczas wspinaczki na Kopie Spadowej na drodze Śmieszko-Janowski odpadła na I wyciągu doznając urazu nogi i ręki taterniczka z Kęt.
Koledzy opuścili ją do podstawy ściany i wezwali TOPR. Ratownicy śmigłowcem Mi-2 zostali przetransportowani nad Czarny Staw i dalej pieszo udali się w rejon wypadku. Po dotarciu na miejsce , po zaopatrzeniu w noszach francuskich znieśli ranną na morenę Czarnego Stawu skąd śmigłowcem przewieziono ją do szpitala.

23.06. w rejonie Suchych Czub Kondrackich kontuzji nogi doznała 32- letnia turystka z Wałcza. Ratownicy po dotarciu na miejsce wypadku po udzieleniu I pomocy w noszach francuskich znieśli ranną turystkę na Kondratową i dalej samochodem przewieziono ją do szpitala.

24.06. w górnej części Dol. Jaworzynki w wyniku upadku poważnej kontuzji nogi doznała 57-letnia turystka z Przasznysza. Ranną w noszach francuskich zniesiono w dół Doliny i dalej samochodem przewieziono do szpitala.

1.07. turyści idący Doliną za Bramką zobaczyli w potoku nagiego, nieprzytomnego człowieka. Przybyli na miejsce ratownicy TOPR po wyciągnięciu człowieka z potoku zaczęli udzielać mu I pomocy. Następnie w noszach francuskich przetransportowano go do wylotu Doliny i przekazano karetce R. „Turystą” okazał się chory psychicznie mieszkaniec jednej z podtatrzańskich wiosek.

5.07. podczas podejścia na Zawrat kontuzji barku nabawił się turysta z Niemiec. Ponieważ TOPR otrzymał błędną informację co do dokładnego miejsca wypadku- miało to według informatora być tuż poniżej Przełęczy Zawrat , ratownicy udali się na miejsce wypadku od strony Doliny 5-ciu Stawów, gdyż tam łatwiej było sprowadzić turystę. W czasie dojścia na miejsce wypadku okazało się, że wypadek ma miejsce przy pierwszych łańcuchach nad Zmarzłym Stawem. Wobec powyższego na miejsce wypadku udali się ratownicy będący w Murowańcu. Po dojściu do poszkodowanego udzielono mu I pomocy i następnie sprowadzono na Halę Gąsienicową skąd dalej samochodem przewieziono go do szpitala.
W trakcie wypadku na Zawracie ratownicy otrzymali informację, że w 5-ciu Stawach kontuzji nogi doznał 31-letni turysta z Nowego Sącza. Rannego w noszach francuskich ze schroniska do Wodogrzmotów przetransportowała część ekipy ratowników biorących udział w poprzedniej wyprawy. Dalej rannego turystę do szpitala przewieziono samochodem.
Tego samego dnia w rejonie Suchych Czub Kondrackich kontuzji nogi doznała
32-letnia turystka z Wałcza. Ratownicy po przybyciu na miejsce wypadku, po zaopatrzeniu, w noszach francuskich znieśli turystkę na Halę Kondratową i dalej samochodem przewieźli do szpitala.

9.07. w Dolinie Jaworzynki poważnie zasłabł 76-letni turysta z Warszawy. Turystę po zaaplikowaniu przez lekarza stosownych leków przetransportowano do szpitala.
Tego samego dnia w godzinach porannych do Centrali TOPR dociera
informacja od turystów będących nad Czarnym Stawem, że słyszą oni wołanie o pomoc dochodząca gdzieś z rejony Buli pod Rysami. Dokładnie, ze względu na zalegającą mgłę nie mogą zlokalizować miejsca skąd dochodzi wołanie o pomoc. Celem zlokalizowania miejsca wypadku w ten rejon wychodzi ratownik dyżurny. Z centrali do Morskiego Oka wyjeżdżą ekipa ratowników. O godz. 10.50 zlokalizowano turystę wzywającego pomocy. Znajdował się on w połowie ściany Buli pod Rysami. Okazało się, że nic mu nie jest, tylko znajduje się w takim miejscu skąd nie może się ruszyć. Ratownicy wspinają do oczekującego na pomoc turysty. Następnie systemem improwizacji opuszczają go do podstawy ściany i sprowadzają do Morskiego Oka. Okazało się, że turysta schodząc poprzedniego wieczora z Rysów zgubił szlak i zaczął wprost z Buli pod Rysami schodzić w dół. Doszedł do miejsca skąd nie miał już odwrotu. Przesiedział tam całą noc i rano zaczął wzywać pomocy.
Tego samego dnia podczas zejścia do Dol. Jaworzynki kontuzji nogi doznała dość masywna 58-letnia turystka z Warszawy. Po zaopatrzeniu ratownicy znieśli turystkę w noszach francuskich na dno doliny i dalej samochodem przewieźli ją do szpitala.

10.07 . w Dolinie Roztoki kontuzji nogi doznała 15-letnia turystka z Warszawy. Ranną w noszach francuskich przetransportowano do Wodogrzmotów i dalej samochodem przewieziono do szpitala.

15.07. w rejonie Przeł. Małołąckiej bolesnej kontuzji nogi doznała 44-
letnia turystka z Warszawy. Ratownicy po dotarciu na miejsce wypadku i zaopatrzeniu poszkodowanej w noszach francuskich przez Przeł. pod Kopą Kondracką przetransportowali ją na Kondratową i dalej samochodem przewieźli do szpitala.
Tego dnia w godzinach popołudniowych w Dolinie Pańszczycy kontuzji nogi
doznał 49-letni turysta z Warszawy. Po zaopatrzeniu turystę sprowadzono do Murowańca i dalej samochodem przewieziono do szpitala.
W czasie trwania akcji w Dolinie Pańszczycy do ratowników dociera informacja, że w rejonie Zmarzłego Stawu znajduje się bardzo osłabiona turystka, która nie da rady schodzić o własnych siłach. Na pomoc wyrusza ekipa ratowników wraz z lekarzem. PO dotarciu na miejsce lekarz-ratownik podaje turystce kroplówkę . Po odzyskaniu sił turystka ostrożnie zostaje sprowadzona do Murowańca i dalej samochodem przewieziono ją do szpitala.

 17.07. w godzinach wieczornych ze szlaku z Kasprowego na Halę Gąsienicową przetransportowano w noszach francuskich 83-letniego turystę z Oświęcimia, którego zmogły trudy wycieczki.

18.07, w rejonie Czerwonej Przeł. bolesnej kontuzji nogi doznała 54-letnia turystka ze Swarzędza. Ranną po zaopatrzeniu w noszach francuskich zniesiono do Dol. Strążyskiej i dalej samochodem przewieziono do szpitala.

21.07. podczas zejścia z Przeł. Kondrackiej do Dol. Małej Łąki złamała nogę 44-letnia turystka z Gdańska. Ratownicy po dotarciu na miejsce udzielili rannej pierwszej pomocy. Następnie w noszach Konga zniesiono ranną turystkę na Wielką Polanę Małołącką i dalej samochodem przewieziono ją do szpitala.

23.07. tuż pod wierzchołkiem Grzesia bolesnej kontuzji nogi doznała 27-letnia turystka z Łodzi. Ranną po zaopatrzeniu w strugach deszczu i gradu w noszach Konga zniesiono do schroniska na Chochołowskiej i dalej samochodem przewieziono do szpitala.

 26.07. w czasie wspinaczki Filarem Staszla na Zadnim Granacie odpadł na wyciągu pod tarasem  prowadzący taternik z Warszawy. W wyniku około 10 m lotu i uderzenia o ścianę taternik złamał nogę. Ratownicy samochodami udali się na halę Gąsienicową. W związku z poprawą pogody wykorzystano przebywający w Zakopanem śmigłowiec Robinson, który poprzewoził ratowników z Hali na miejsce wypadku. Jeden z ratowników w zestawie Gramingera został opuszczony do rannego taternika. Po zaopatrzeniu taternik został umieszczony w noszach francuskich i wraz z ratownikiem 140 m zjazdem opuszczono ich do podstawy ściany. Następnie taternika przetransportowano w miejsce gdzie mógł przyziemić śmigłowiec . Tam taternika włożono na pokład śmigłowca i przetransportowano do szpitala. W trudnej technicznie akcji ratunkowej wzięło udział 11 ratowników.

 27.07. podczas wspinaczki na Kancie Mnicha nagłego wylewu i częściowego paraliżu doznał jeden z taterników. Koledzy opuścili go na Półki Mnichowe i powiadomili TOPR. Ratownicy ( w tym lekarz ) dwoma śmigłowcami Robinson zostali przetransportowani na miejsce wypadku. Po udzieleniu I pomocy ciężko chory taternik bezpośrednio z Półek został zabrany śmigłowcem do Zakopanego. Ratownicy po zabraniu sprzętu w kolejnych lotach zostali przewiezieni śmigłowcami bezpośrednio pod Centralę. Gdyby nie szybki transport śmigłowcem do szpitala, taternik najprawdopodobniej nie przeżyłby długotrwałego klasycznego transportu.

 28.07. podczas zejścia z Gubałówki złamała nogę 69-letnia turystka z Anglii. Ranną po zaopatrzeniu w noszach francuskich zniesiono w rejon dolnej stacji i dalej samochodem przewieziono do szpitala.

 3.08 w rejonie Kopy Kondrackiej kontuzji nogi doznał 46-letni turysta z Pułtuska. Ratownicy na miejsce wypadku przewiezieni zostali śmigłowcem Robinson. Po zaopatrzeniu ranny turysta śmigłowcem został przewieziony do Zakopanego.

 4.08. podczas zejścia z Gubałówki w wyniku upadku złamał rękę i dotkliwie się potłukł młody turysta z Niemiec. Rannego zniesiono do dolnej stacji kolejki i przewieziono do szpitala.

 5.08. podczas zejścia z Hali Gąsienicowej poważnie zasłabł 74-letni turysta hiszpański. Turystę w noszach francuskich zniesiono do Kuźnic i dalej samochodem przewieziono do szpitala.

 6.08. na prośbę Policji poszukiwano w rejonie Doliny Chochołowskiej Katarzyny Proch , która zaginęła w tamtym rejonie. Policja przypuszczała, że młoda turystka mogła zostać zamordowana. Do poszukiwań wykorzystano psy lawinowe. Poszukiwania nie przyniosły rezultatu.

 9.08. kontynuowano poszukiwania Katarzyny Proch. W poszukiwaniach wzięło udział 9-ciu ratowników i 4 psy lawinowe. Poszukiwania nie dały rezultatu.

 8.08. podczas zejścia z Kasprowego na Halę Gąsienicową złamała nogę 49-letnia turystka ze Świdnina. Ranną po zaopatrzeniu w noszach francuskich zniesiono do Murowańca i dalej samochodem przewieziono do szpitala.

 10.08. podczas zejścia z moreny Czarnego Stawu nad Morskim Okiem kontuzji barku i głowy doznał 21-letni turysta z Jahranki. Rannego po zaopatrzeniu w noszach francuskich przetransportowano na brzeg Czarnego Stawu skąd do szpitala został przewieziony śmigłowcem.

10.08 w godzinach popołudniowych w rejonie Zamarłej Turni przewrócił się doznając kontuzji nogi i potłuczeń 24-letni turysta z Nowego Targu. Gdy trwały przygotowania do akcji ratunkowej do TOPR dotarła wiadomość o kolejnym wypadku. Pod Kozią Przeł. otwartego złamania nogi doznała turystka . Część ratowników zostaje śmigłowcem Mi-2 przewieziona do Koziej Dolinki skąd udają się szlakiem w kierunku Koziej Przeł. Druga grupa ratowników śmigłowcem Sokół Straży Granicznej poleciała na Zmarzłą Przeł. gdzie zdesantowali się zjazdami na linie. Po dotarciu do poszkodowanego turysty, udzielono mu I pomocy. Następnie w noszach francuskich został on przeniesiony na Zmarzłą Przeł. skąd został zabrany śmigłowcem i przewieziony do szpitala. Nie odnaleziono natomiast turystki, która rzekomo złamała nogę pod Kozią Przeł.

W czasie trwania wyprawy na Zmarzłą Przeł. do TOPR dociera informacja, że w Płn. kominie spadającym z Mięguszowieckiej Przeł. Wyżniej utknęli dwaj taternicy. Ratownicy biorący udział w poprzedniej wyprawie śmigłowcem Sokół zostają przerzuceni w rejon Mięguszowieckich Szczytów. Tam z pokładu śmigłowca wypatrują taterników. Ponieważ są oni około 20-50 m od grani z pokładu śmigłowca desantuje się na Mięguszowieckiej Przeł. pod Chłopkiem tylko dwóch ratowników. Prze Igłę Milówki dochodzą do Mięguszowieckiej Przeł. Wyżniej. Tam po założeniu stanowiska jeden z ratowników zjeżdża do oczekujących na pomoc taterników. Taternicy systemem improwizacji zostają wyciągnięci na Przeł. i następnie opuszczeni na Drogę po Głazach a następnie sprowadzeni do Morskiego Oka.

 12.08. w rejonie Kępy kontuzji nogi doznała 17-letnia turystka z Radomia. Turystkę po udzieleniu I pomocy w noszach francuskich zniesiono do Morskiego Oka i dalej samochodem przewieziono do szpitala.
12.08. w godzinach popołudniowych w czasie przejścia Orlej Perci będąc nad Zmarzłą Przeł. straciła równowagę i spadła na stronę płn. ponosząc śmierć na miejscu Elzbieta Baranowska z Lwówka. O wypadku ratownicy zostali poinformowani przez tel. komórkowy. Śmigłowcem Mi-2 ratownicy zostają przewiezieni do Koziej Dolinki. Po dojściu na Zmarzłą Przeł. ratownicy zjeżdżają na miejsce wypadku. W pierwszej kolejności opuszczają do podstawy ściany męża zmarłej turystki, który eksponowanym terem zszedł do miejsca, gdzie spadła jego żona. Za drugim zjazdem ratownicy opuszczają zwłoki do podstawy ściany i transportują je do Murowańca. Kolejna grupa ratowników z rejonu Zmarzłej Przeł. sprowadzają córkę wraz z koleżanką zmarłej, gdyż młode dziewczyny będąc w szoku nie były w stanie same schodzić eksponowanym szlakiem.

13.08. na prośbę Policji kontynuowano poszukiwania zaginionej Katarzyny Proch. Poszukiwania nie przyniosły rezultatu.

14.08 w Dolinie Jaworzynki w wyniku upadku kontuzji nogi i ręki doznał 63-letni turysta z Ząbek. Rannego turystę w noszach francuskich przetransportowano w dół Doliny i następnie samochodem przewieziono do szpitala.

15.08. na szlaku z Dol. Strążyskiej na Grzybowiec kontuzji nogi doznał 35-letni turysta z Warszawy. Po zaopatrzeniu rannego turystę w noszach francuskich zniesiono do Dol. Strążyskiej i dalej samochodem przewieziono do szpitala.

W dniu 16.08. zasłabł pomiędzy Kończystym W. a Czubikiem 31-letni turysta z Ostrowa Wlkp. Ratownicy po dotarciu do oczekującego na pomoc turysty ogrzali go pakietami grzewczymi, napoili i nakarmili i następnie sprowadzili do Dol. Jarząbczej skąd dalej samochodem przewieziono go do Zakopanego.

16.08. na szlaku pomiędzy Psią Trawką a Toporowymi Stawkami poważnie zasłabła 69-letnia turystka z Bytomia. Po przybyciu na miejsce wypadku lekarz TOPR zaaplikował stosowne leki i turystka została sprowadzona przez ratowników na Psią Trawkę i dalej samochodem przewieziona do Zakopanego.

17.08 na szlaku nad Halą Pisaną poważnie zasłabł tracąc przytomność i następnie podstawowe funkcje życiowe 63-letni turysta z Buczkowic. Przybyli śmigłowcem na miejsce wypadku ratownicy wraz z lekarzem rozpoczęli reanimację po zastosowaniu defibrylacji udało się przywrócić pracę serca i częściowo oddech. W takim stanie turysta został zabrany śmigłowcem do szpitala. Turysta Józef Żmij zmarł przed dotarciem do szpitala.
Wieczorem podczas zejścia z Hali Gąsienicowej w rejonie Boczania kontuzji nogi nabawił się 28-letni turysta z Żychlina. Rannego w noszach francuskich przetransportowano do Kuźnic i dalej samochodem przewieziono do szpitala.

18.08. w godzinach wieczornych poinformowano Centralę TOPR, że w rejonie Liliowego znajduje się nieprzytomny starszy turysta. Na ratunek w tamten rejon ratownicy lecą śmigłowcem Mi-2. Po dotarciu na miejsce wypadku ratownicy rozpoczynają reanimację, która nie przynosi rezultatu. Lekarz TOPR stwierdza zgon. Druga ekipa ratowników dochodzi na miejsce wypadku i znosi zwłoki Leszka Raczyńskiego 66-letniego turysty z Czarnego Dunajca na Halę Gąsienicową. Osoby towarzyszące zostają sprowadzone na Kasprowy W. i kolejką zwiezione do Zakopanego.

18.08. podczas zejścia z Koziego W. do 5-ciu Stawów upadła łamiąc rękę 64-letnia turystka z Poznania. Ratownicy po dojściu na miejsce wypadku udzielili rannej turystce I pomocy i następnie sprowadzili ją do 5-ciu Stawów. Po krótkim odpoczynku turystka została sprowadzona przez Próg Stawiański i następnie pojazdem terenowym ATV została zwieziona do Wodogrzmotów a stamtąd samochodem do szpitala.

19.08. podczas zejścia z Przeł. Kondrackiej do Dol. Małej Łąki upadła dotkliwie się tłukąc i najprawdopodobniej doznając urazu kręgosłupa 19-letnia turystka z Siedlec. Koledzy poszkodowanej wezwali TOPR. Ratownicy po dojściu w rejon wypadku udzielili poszkodowanej I pomocy. Następnie ranna turystka została w noszach francuskich zniesiona na Wielką Małołącką Polanę i dalej samochodem przewieziona do szpitala.

20.08. na szlaku w Dol. Jaworzynki kontuzji nogi doznała 46-letnia turystka z Warszawy. Ranną po zaopatrzeniu w noszach francuskich zniesiono w dół Doliny i dalej samochodem przewieziono do szpitala.

Tego samego dnia w godzinach popołudniowych podczas zejścia z Gubałówki poślizgnął się , upadł doznając bolesnej kontuzji nogi 26-letni turysta z Opola. Po zaopatrzeniu turystę w noszach francuskich ratownicy znieśli do oczekującego na Gładkim samochodu i przewieźli do szpitala.

Tego dnia o godz. 17-tej przez tel. komórkowy turyści schodzący z Rysów poinformowali TOPR, że poniżej Buli pod Rysami znajduje się turysta, który nie da rady schodzić o własnych siłach. Śmigłowcem Mi-2 ratownicy zostali przewiezieni na płd. brzeg Czarnego Stawu i udali do oczekującego na pomoc turysty. Okazało się , że turysta nie odniósł żadnych obrażeń, tylko w związku z długotrwałą i wyczerpującą wycieczką na Rysy nogi odmówiły mu posłuszeństwa. Turysta został sprowadzony przez ratowników nad Czarny Staw i stamtąd śmigłowcem przewieziono go do szpitala.

20.08 poszukiwano dwójki taterników, którzy dnia poprzedniego po zakończonej wspinaczce na Wołowej Turni nie wrócili do Morskiego Oka. Okazało się, że taternicy we mgle i zapadających ciemnościach nie trafili na Zachód Grońskiego. Zabiwakowali na grani. Rano widoczność również była kiepska. Taternicy zaczęli schodzić żlebem spadającym z Żabiej Przeł. Mięguszowieckiej. Tam dostrzegł ich ratownik pełniący dyżur w Morskim Oku. Ekipa ratowników i taterników udała się z Przeł. Mięguszowieckiej pod Chłopkiem granią na Żabią Mięguszowiecką Przeł. Wyprowadzono taterników na grań i przez Przeł. pod Chłopkiem sprowadzono do Morskiego Oka.

W dniu 21.08. w rejonie kopuły szczytowej Giewontu młody turysta został uderzony w głowę spadającym kamieniem. Wezwani na pomoc ratownicy w tamten rejon udali się śmigłowcem. Po przyziemieni w rejonie Herbacianej Przeł. ratownicy udali się do oczekującego na pomoc turysty. Ratownicy zaopatrzyli poszkodowanego i sprowadzili go do oczekującego na przełęczy śmigłowca. Następnie ranny turysta został wsadzony na pokład śmigłowca i przewieziony do szpitala.

Tego samego dnia po południu turyści prze tel. komórkowy poinformowali TOPR , że na Przeł. w Grzybowcu znajduje się osłabiony młody turysta, który nie da rady zejść o własnych siłach - prosi o pomoc. Ratownicy do Dol. Strążyskiej udali się samochodem. Poniżej szałasu na drodze spotkano turystę, po którego wezwano pomoc. Na pytanie dlaczego wezwał pomoc skoro nic mu nie jest młody turysta odpowiedział, że osłabł z głodu. Gdy jakaś turystka poczęstowała go czekoladą odzyskał siły i dlatego sam schodzi w dół.

W dniu 22.08. w rejonie Przeł. w Grzybowcu 40-letnia turystka z Tarnowa złamała nogę. Wezwani na pomoc ratownicy po dojściu do poszkodowanej i zaopatrzeniu znieśli ją w noszach francuskich do Dol. Strążyskiej i dalej samochodem przewieźli ją do szpitala.

Tego samego dnia o godz. 16.30 turysta będący w rejonie Orlej Baszty przez tel. komórkowy poinformował Centralę TOPR, że w rejonie Pościeli Jasińskiego przy próbie wejścia na Orlą Basztę turystka straciła równowagę, spadła kilka metrów zatrzymując się tuż nad przepaścią. W wyniku upadku doznała urazu klatki piersiowej.
Ponieważ śmigłowiec Mi-2 Lotniczego Pogotowia Ratunkowego stacjonujący w Zakopanem nie podjął wysokogórskiej akcji ratunkowej na pomoc wezwano "Sokoła" Straży Granicznej z Nowego Sącza. Ratownicy polecieli na miejsce wypadku. Po desancie przez skok na Pościeli Jasińskiego ratownicy udzielili rannej turystce I pomocy. Następnie turystka została zapakowana w nosze francuskie. Wezwany ponownie śmigłowiec zawisł nad miejscem wypadku. Turystka została włożona na pokład śmigłowca i przetransportowana do szpitala. Cała akcja ratunkowa w trudnym,odległym terenie trwała półtorej godziny.

23.08. w górnej części Doliny Jaworzynki bolesnej kontuzji nogi doznała 45-letnia turystka z Tych. Po zaopatrzeniu ranną w noszach francuskich zniesiono na dno Doliny i dalej samochodem przewieziono do szpitala.
Tego samego dnia w godzinach popołudniowych podczas podejścia z Dol. Małej Łąki na Przeł. Kondracką poważnie zasłabła 62-letnia turystka z Mikołowa. Na miejsce wypadku ratownicy udali się śmigłowcem. Po desancie w pobliżu miejsca wypadku lekarz TOPR udzielił turystce I pomocy. Następnie turystka została ułożona w noszach francuskich i przetransportowana w miejsce, gdzie mógł przyziemić śmigłowiec. Po przyziemieniu chora turystka została włożona na jego pokład i przewieziona do szpitala.

24.08 podczas zejścia z 5-ciu Stawów do M.Oka w rejonie Kępy złamała nogę 44-letnia turystka z Tych. Ranną po zaopatrzeniu w noszach francuskich zniesiono do Morskiego Oka i dalej samochodem przewieziono do zakopiańskiego szpitala.

27.08. na szlaku na Ciemniak w rejonie Hali Upłaz kontuzji nogi doznała 52-letnia turystka z Ciechanowa. Ranną po zaopatrzeniu w noszach Konga zniesiono na Zahradziska i dalej samochodem przewieziono do szpitala.

28.08. podczas zejścia z Kasprowego W. na Halę Gąsienicową na trawersie Beskidu złamała nogę 61-letnia turystka. Ranną po zaopatrzeniu w noszach francuskich przetransportowano na Kasprowy W. i dalej kolejką przewieziono do Zakopanego.
28.08. w godzinach wieczornych podczas zejścia z Giewontu na Kondratową upadł doznając kontuzji ręki turysta z Dąbrówki W. Po zaopatrzeniu turystę sprowadzono na Kondratową i dalej samochodem przewieziono do szpitala.

30.08 w rejonie Wyżnie Chochołowskiej bolesnej kontuzji nogi doznała 26-letnia turystka z Rumii. Ranną po zaopatrzeniu przetransportowano do schroniska na Chochołowskiej i dalej samochodem przewieziono do szpitala.

6.09. podczas zejścia z Giewontu do Dol. Małej Łąki kontuzji nogi doznała 41-letnia turystka z Poznania. Ranną w noszach francuskich zniesiono do Dol. Małej Łąki i następnie samochodem przewieziono do szpitala.

9.09. podczas zejścia ze Świnicy poniżej Żlebu Blatona kontuzji nogi doznała 54-letnia turystka z Kołobrzegu. Ratownicy wyjechali kolejką na Kasprowy W. i dalej pieszo dotarli na miejsce wypadku. Po udzieleniu I pomocy turystka w noszach francuskich została zniesiona na Przeł. Liliowe skąd śmigłowcem została zabrana do szpitala.

14.09. na szlaku na Zawrat od strony Hali Gąsienicowej upadła doznając poważnych urazów głowy i kręgosłupa 22-letnia turystka z Tych. O wypadku TOPR powiadomiono przez tel. komórkowy. Ratownicy śmigłowcem Mi-2 zostali przerzuceni w rejon Zmarzłego Stawu. Po dojściu do poszkodowanej lekarz TOPR udzielił jej I pomocy. Turystka w noszach francuskich została opuszczona do Zawratowego Żlebu. Ze względu na stan poszkodowanej na pomoc wezwano śmigłowiec Sokół Straży Granicznej. Śmigłowiec przyziemił w żlebie , na jego pokład włożono poszkodowaną i przewieziono do szpitala.

17.09 w rejonie Gubałówki poszukiwano 90-letniego Romana Prydonia z Nowego Sącza, który odłączył się od wycieczki i zaginął. Prowadzone tego dnia poszukiwania z udziałem psów lawinowych nie przyniosły rezultatu.

18.09 w Wąwozie Kraków zasłabł 18-letni turysta z Nowego Sącza. Ratownicy sprowadzili młodego turystę do drogi w Dol. Kościeliskiej i dalej samochodem przewieziono do szpitala.

20.09. prowadzono w rejonie Gubałówki dalsze poszukiwania zaginionego Romana Prydonia. Nie odnaleziono poszukiwanego turysty. Zwłoki poszukiwanego turysty odnaleziono w późniejszym terminie w rejonie drogi do Zębu.

20.09. w godzinach popołudniowych podczas zejścia z Małołączniaka w Szarym Żlebie kontuzji nogi doznała turystka z Bielska. Ranną po zaopatrzeniu w noszach francuskich zniesiono do Dol. Miętusiej i dalej samochodem przewieziono do szpitala.

Całą noc z 25/25. 09 trwało poszukiwanie i sprowadzanie turysty , który utknął gdzieś w rejonie szlaku na Rysy. Ratownicy odnaleźli poszukiwanego turystę w dość znacznej odległości od szlaku na Rysy. W trudnych warunkach atmosferycznych, mróz, zalodzenie szlaku sprowadzano wystraszonego i wyziębionego turystę do Morskiego Oka. Turysta jak się okazało był pierwszy raz w Tatrach, nie znał kompletnie topografii i nie był przygotowany na wysokogórskie wycieczki.

10.10 na Kotelnicy Białczańskiej kontuzji nogi doznała 29-letnia turystka z Krakowa. Ranną po zaopatrzeniu przetransportowano do dolnej stacji wyciągu i przekazano karetce pogotowia.
10.10 o godz. 22.00 powiadomiono Centralę, że na Boczaniu poważnie zasłabł turysta. Nie jest w stanie schodzić o własnych siłach- konieczny jest transport. Przybyli na miejsce ratownicy stwierdzili, że turysta jest rzeczywiście bardzo słaby ale z nadmiaru wypitego alkoholu. Próby sprowadzania „turysty” nie przyniosły rezultatu. Ratownicy znieśli go w noszach francuskich do Kuźnic. Po drodze, znoszony rzeczywiście poważnie zasłabł, tak, że koniecznym okazała się interwencja lekarza i szybki transport do szpitala.

12.10 w rejonie Szpiglasowej Przeł. upadła dotkliwie się tłukąc 23-letnia turystka z Traszki. Koledzy poszkodowanej wezwali TOPR. Przybyli na miejsce ratownicy po udzieleniu I pomocy sprowadzili poobijaną turystkę do Morskiego Oka i samochodem przewieźli do szpitala.

13.10. podczas zejścia ze Świnicy w kierunku Zawratu poślizgnął się i spadł około 150 m na stronę 5-ciu Stawów ponosząc śmierć na miejscu 42-letni Marek Dworok z Legnicy. Tego dnia panowały trudne warunki. Spadło sporo świeżego śniegu, szlaki były zaśnieżone i zalodzone. Na dodatek turysta wybrał się tego dnia na samotną wycieczkę. Jego upadek widzieli dwaj turyści będący w tym czasie na Świnicy i powiadomili TOPR. Gdyby nie oni padający śnieg szybko zatarłby ślady tragedii a z pewnością bezskuteczne poszukiwania w całych Tatrach nie przyniosły by szybkiego rezultatu.

23.10. w czasie wycieczki na Kozi W. poślizgnął się i spadł stromym zalodzonym żlebem na stronę 5-ciu Stawów 21-letni turysta z Warszawy. Spadając po drodze uderzył w wystające kamienie doznając poważnych urazów głowy i ogólnych mocnych potłuczeń. Nieprzytomnego koledzy ułożyli na wykopanej w śniegu półce i wezwali pomoc. Ze względu na pogodę nie można było użyć śmigłowca. Ratownicy z Wodogrzmotów udali się do 5-ciu Stawów i dalej na płd. stoki Koziego W. na miejsce wypadku. Tam rozpoczęto0 ogrzewanie i zabezpieczanie poszkodowanego. Przybyły w drugiej grupie ratowników lekarz TOPR stwierdzając bardzo poważny stan rannego intubuje go, wspomaga oddychanie i podaje kroplówkę. Rozpoczyna się trudny transport ciężko rannego turysty. Po dojściu do schroniska lekarz powtórnie aplikuje mu stosowne leki przed dalszym transportem. Turysta zostaje zniesiony przez Próg Stawiański i dalej pojazdem terenowym zwieziony do Wodogrzmotów. Tam w stanie głębokiej nieprzytomności zostaje przekazany karetce R. W trudnej technicznie wyprawie prowadzonej w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych wzięło udział 22 ratowników.

25.10. podczas zejścia ze Skrajnego Granata w rejonie Kopuły szczytowej poślizgnął się na zalodzonym szlaku spadł do żlebu spadającego z Wyżniej Pańszczyckiej Przełączki i nim zsunął się kilkaset m uderzając po drodze wystające kamienie. W wyniku upadku doznał śmiertelnych obrażeń. O wypadku powiadomili tel. komórkowym jego koledzy. Na miejsce wypadku ratownicy udali się śmigłowcem. Z jego pokładu zlokalizowali miejsce wypadku. Po desancie ze śmigłowca i dojściu na miejsce ratownicy stwierdzili zgon Dobrosława Kamińskiego z Raciborza. Ratownikom pozostało tylko przetransportować zwłoki.
W czasie trwania wyprawy pod Skrajny Granat do ratowników dociera informacja o kolejnym wypadku. Jeden z turystów poinformował, że wraz z kolegą schodził z Kościelca. Kolega szedł nieco z przodu i w pewnym momencie zniknął. Mieli się spotkać w Murowańcu ale kolega tam nie dotarł. Część ratowników biorących udział w poprzedniej wyprawie nad Czarnym Stawem odłączyła się od reszt ekipy i udała się w kierunku Kościelca.
Penetrując stoki pod zach. ścianą Kościelca odnalazła zwłoki poszukiwanego turysty, który najprawdopodobniej poślizgnął się na zalodzonym odcinku szlaku, spadł około 100-150 m . W wyniku upadku śmierć poniósł 23-letni Szymon Kasperkiewicz z Andrychowa. Ratownikom pozostał tylko smutny obowiązek zniesienia zwłok. Tego dnia w Tatrach zalegał zmrożony, twardy częściowo zalodzony śnieg. Wędrowanie w takich warunkach wymagało użycia raków i czekana. Turyści, którzy tego dnia ponieśli śmierć nie mieli tego sprzętu.
W czasie trwania poprzednich wypraw do ratowników dociera kolejne wezwanie o pomoc. Podczas zejścia ze Świnickiej Przeł. na zalodzonym odcinku szlaku utknął jeden z turystów. Ratownicy sprowadzili turystę na Halę Gąsienicową. Turysta nie posiadał raków i czekana.

26.10. doszło do kolejnego wypadku na płd. stokach Koziego W. Jeden z turystów poślizgnął się na stromych zalodzonych śniegach, spadł kilkadziesiąt m stromym żlebem uderzając po drodze w wystające kamienie. Miał szczęście gdyż udało mu się zatrzymać nad kolejnym skalnym progiem żlebu. W wyniku upadku doznał on wielonarządowych obrażeń ale na szczęście nie utracił przytomności. Ponieważ była lotna pogoda w rejon wypadku ratownicy zostali przewiezieni śmigłowcem Mi-2. Po dojściu do oczekującego na pomoc turysty ratownicy udzielili mu I pomocy. Turysta zostaje zapakowany w nosze francuskie i opuszczony żlebem do szlaku z Dol. Buczynowej. W zapadających ciemnościach po zalodzonym szlaku przetransportowano turystę do schroniska w 5-ciu Stawach i stamtąd przez próg do Doliny Roztoki. Stamtąd ranny turysta pojazdem terenowym został przewieziony do Wodogrzmotów i przekazany karetce pogotowia. Jak się okazało turysta miał założone raki ale zamiast czekana miał kijki. Najprawdopodobniej zawadził rakiem o rak, stracił równowagę i zaczął szybko zsuwać się stromym zaśnieżonym żlebem. Ponieważ nie miał czekana nie miał jak wyhamować upadku.

2.11. ratownicy TOPR poszukiwali w górnej części Doliny Chochołowskiej niemieckich turystów , którzy kilka dni wcześniej zaginęli w Tatrach Zachodnich po stronie słowackiej. Poszukiwania nie przyniosły rezultatu.

Wieczorem 2.11. rozpoczęto poszukiwania 6-ciu turystów, którzy dnia poprzedniego weszli do Jaskini Czarnej z zamiarem przejścia całej jaskini. Ponieważ zbyt długi czas nie dawali znaku życia dwie grupy ratowników podeszły pod oba otwory jaskini. Grupa będąca pod otworem N nawiązała kontakt głosowy z poszukiwanymi grotołazami. Okazało się, że są na progu nad Salą Św. Bernarda. Nic im nie jest, tylko idą bardzo wolno. Ratownicy zaporęczowali wyjście z otworu, poczekali na wychodzących grotołazów i sprowadzili ich na Polanę Upłaz.

9.11. w rejonie Kondrackiej Przeł. kontuzji nogi doznała turystka z Gliwic. Na pomoc ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie w pobliżu miejsca wypadku ratownicy udzielili rannej turystce I pomocy. Następnie turystka została włożona w nosze francuskie, przeniesiona w miejsce gdzie mógł przyziemić śmigłowiec, włożona na jego pokład i przewieziona do szpitala.
9.11. o godz. 18.30 pracownicy schroniska w 5-ciu Stawach poinformowali TOPR, że przyszedł do nich ranny turysta, który spadł ze Skrajnego Granata do Dol. Buczynowej. Jak twierdzi, wypadek zdarzył się koło południa. Po upadku turysta na kilka godzin stracił przytomność. Po jej odzyskaniu widząc światła schroniska dotarł tam o własnych siłach. W wyniku upadku doznał ran głowy i ogólnych mocnych potłuczeń. Ponieważ koniecznym był jego transport do szpitala, z Centrali wyruszyła ekipa ratowników, która przetransportowała rannego turystę do szpitala. Cała akcja ratunkowa zakończyła się po północy.

10.11. w godzinach wieczornych 30-letnia turystka z Warszawy schodząc z hali Gąsienicowej do Kuźnic, w rejonie karczmiska złamała nogę. Ratownicy przetransportowali ją w noszach francuskich do Murowańca i dalej samochodem przewieźli do szpitala.
 
20.11. w rejonie Przeł. pod Kopą Kondracką utknął 32-letni turysta z Warszawy. Wezwani na pomoc ratownicy sprowadzili turystę na Kondratową.

W nocy z 21/22.11. poszukiwano w rejonie Małej Łąki turystki, która w tamtym rejonie zgubiła szlak. 21-turystkę odnaleziono i sprowadzono do wylotu Doliny.

22.11. podczas trawersowania Kamienistej poślizgnęła się na stromych zalodzonych śniegach i spadła kilkadziesiąt m żlebem 32-letnia Aleksandra Barańska z Sosnowca. W wyniku upadku i uderzenia w wystające kamienie turystka doznała śmiertelnych obrażeń. Jej towarzysze wycieczki wezwali na pomoc TOPR, mylnie podając miejsce wypadku. Ratownicy przeszukiwali rejon Pyszniańskiej Przeł, gdy tymczasem wypadek miał miejsce w Babich Nogach. Dopiero następnego dnia odnaleziono i przetransportowano zwłoki turystki.

W dniu 3.12. na prośbę Policji w rejonie Słodyczek poszukiwano Agaty Kochanowskie, której zwłoki miały podobno być ukryte w tamtym rejonie.
W poszukiwaniach wzięło udział 37 ratowników i 6 psów lawinowych. Poszukiwania nie przyniosły rezultatu.

12.12. dwaj bracia ze Stargardu Szczecińskiego wybrali się na wycieczkę na Świnicę. Będąc na Świnickiej Przeł. jeden z nich wychylił się za nawis . drugi brat trzymał go za rękę. W pewnym momencie jeden pociągnął drugiego i obaj spadli do Świnickiej Kotlinki . W wyniku upadku doznali niegroźnych potłuczeń i otarć naskórka. Przestraszeni zawiadomili o wypadku TOPR. Przybyli na miejsce ratownicy stwierdzili niegroźne obrażenia i sprowadzili obu ”turystów” do Murowańca i dalej samochodem przewieźli do Zakopanego.

23.12. Dwaj turyści schodząc z Kopy Kondrackiej na Kondracką Przeł zgubili szlak. Weszli w eksponowany teren i przestraszeni wezwali TOPR. Ratownicy udali się w tamten rejon. W międzyczasie turyści odnaleźli drogę i zaczęli schodzić na Przeł. Kondracką. Ratownicy napotkali ich w rejonie Przeł i sprowadzili na Kondratową.


28.12 grotołaz idąc z Jaskini Pod Wantą w kierunku Kobylarzowego Żlebu został zdmuchnięty przez silny podmuch wiatru, spadł około 20 m na skalną półkę. W wyniku upadku złamał nogę. Wypadek miał miejsce przy bardzo silnym wietrze i bardzo ograniczonej widoczności. 13-osobowa ekipa ratowników wyruszyła na pomoc. Przy zapadającym zmroku zlokalizowano miejsce gdzie na pomoc oczekuje ranny taternik. Po dotarciu na miejsce i udzieleniu I pomocy grotołaz został umieszczony w noszach francuskich i metodą improwizacji opuszczono go do Kobylarzowego Żlebu. Stamtąd przetransportowano go na Wyżnią Polanę Miętusią i dalej skuterem do Zahradzisk. Ranny grotołaz samochodem został samochodem przewieziony do szpitala. Cała akcja ratunkowa przeprowadzona w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych trwała ponad 8 godzin.
W czasie trwania wyprawy po grotołaza do TOPR dociera kolejne wezwanie o pomoc. Dwoje turystów w trudnych warunkach atmosferycznych utknęło w rejonie Pośredniej Turni. Wiatr, mgła, zamieć uniemożliwiły im odnalezienie szlaku. Na pomoc wyruszyła ekipa ratowników z Hali Gąsienicowej. Próbowali dojść do oczekujących na pomoc turystów przez Liliowe. Zamiar się nie powiódł. Podchodzących ratowników wiatr pozrzucał spod grani. Nie byli w stanie dojść do turystów. Musieli zawrócić. W tym czasie obserwatorium IMGW na Kasprowym W. notowało porywy wiatru dochodzące do 60 m/s. Poproszono o pomoc kolejną ekipę ratowników, która miała próbować dojść od Świnickiej Przeł. Ponieważ położenie turystów stawało się coraz bardziej dramatyczne - zaczęli się wychładzać a wiatr pozrywał im część odzieży, przez tel. komórkowy polecono im i schodzili do Dol. Cichej. Naprzeciw im wyruszyła skuterem ekipa ratowników słowackich. Około 21.30 ratownicy HS spotykają schodzących turystów i przewożą ich do Smokowca.

29.12. ratownicy sprowadzili ze szlaku z Myślenickich Turni na Kasprowy czworo turystów, którzy gubiąc szlak i nie znając kompletnie topografii utknęli wieczorem w tamtym rejonie.

30.12. w godzinach wieczornych poszukiwano dwójki turystów , którzy schodząc z Karbu w kierunku Zielonego Stawu, poszli na skróty i utknęli w głębokich śniegach i kosówkach. Turystów odnaleziono, wyczerpanych walką z kosówkami wyprowadzono na szlak i sprowadzono do Murowańca.


W 2003 roku doszło do:
17 wypadków śmiertelnych w których śmierć poniosło 21 osób.
511 wypadków ciężkich
644 osoby doznały lżejszych obrażeń
32 osoby poważnie zachorowały (zawały, sine zatrucia pokarmowe itp.)

W rozbiciu na rodzaje wypadków w 2003 roku doszło do:
224 wypadków turystycznych
8 wypadków taternickich,
879 wypadków narciarskich,
10 wypadków lawinowych

W sumie ratowano 1193 osoby z czego 48 śmigłowcem. W tym celu zorganizowano 1034 akcje i 125 wieloosobowych wypraw ratunkowych. Bezpośrednio na akcjach i wyprawach ratownicy spędzili 7029 godzin.

Adam Marasek

Data utworzenia: 09/12/2008 : 10:26
Ostatnie zmiany: 09/12/2008 : 10:26
Kategoria : Kroniki TOPR
Strona czytana 793 razy


podglšd wydruku podglšd wydruku     Wersja do druku Wersja do druku

Komentarze


Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.
Bądź pierwszy!


Turystyka Taternictwo

Zamknij Historia Taternictwa

Ratownictwo historia

Zamknij Kroniki TOPR

Galerie
^ Góra ^