Kroniki TOPR - Kroniki 2004
17.01. o godz. 9.35. do Centrali TOPR zadzwonili taternicy wspinający się na Wielkiej Turni z informacją, że przed chwilą widzieli jak pod Przechodem w Dol. Małej Łąki, lawina zabrała trzy osoby. Taternicy, którzy powiadomili o wypadku zaczęli wycofywać się ze ściany ( byli na I wyciągu) by pomóc zasypanym a ratownicy zaczęli organizować wyprawę ratunkową. Tuż przed 10-tą śmigłowiec Mi-2 zabiera lekarza i ratownika z psem lawinowym. Śmigłowiec przyziemia na morenie nieopodal lawiniska.
Jak się okazało lawina zasypała jednego z ludzi częściowo, tak, że zdołał się sam odkopać.
Drugiemu spod śniegu wystawała ręka i tego odkopał i wyciągnął na powierzchnię pierwszy częściowo zasypany. Ratownicy przystąpili do poszukiwania trzeciego, całkowicie zasypanego człowieka.
O 10.15. ratownicy natrafili na zasypanego. W tym czasie śmigłowiec dowoził na miejsce wypadku kolejnych ratowników, którzy włączali się do akcji ratunkowej. Ponieważ odkopany nie dawał oznak życia, lekarz przystąpił do intensywnych zabiegów reanimacyjnych. Udało się przywrócić akcję serca, jednak koniecznym okazało się wspomaganie oddechu. W takim stanie odkopany z lawiny został przetransportowany na morenę i śmigłowcem przewieziony do szpitala. Drugi człowiek, który był całkowicie zasypany, spadając z lawiną doznał złamania kości udowej. Po zaopatrzeniu został w pulkach przetransportowany na lądowisko i w kolejnym locie przewieziony śmigłowcem do szpitala. Trzeci z porwanych przez lawinę wyszedł z wypadku bez obrażeń, tak, że o własnych siłach zszedł do wylotu Doliny Małej Łąki.
Jak doszło do wypadku?
Przez cały poprzedni tydzień w górach wiał silny wiatr z kierunków S-SW w porywach osiągając 25-30m/s. Wiatr przenosił śnieg i odkładał go we wszelkiego rodzaju zagłębieniach na stokach zawietrznych.
W górach wytworzyła się dość dziwna sytuacja śniegowa. Miejscami śnieg był wywiany do trawy, sporo było go tylko w żlebach, jarach, kotlinkach. Sprawiało to wrażenie, że jest bardzo bezpiecznie.
W takich warunkach trzech taterników z Krakowa wyruszyło rano 17.01. do Dol. Małej Łąki z zamiarem wspinania się w masywie Kopy Kondrackiej. Gdy byli pod „Przechodem” zmienili plany i postanowili wspinać się w orograficznie prawych połaciach Wielkiej Turni. Pod ścianę zaczęli podchodzić Przechodem, trawersując go w jego górnej części. Idąc jeden za drugim w pewnej odległości, weszli na warstwę nawianego, zbitego przez wiatr śniegu. Ruszyła niewielka lawina zabierając całą trójkę w dół około 80 m. Całe zdarzenie widzieli taternicy wspinający się na Wielkiej Turni i oni dali natychmiast znać o wypadku. Zsypany przez lawinę taternik Piotr Michalczyk przebywał pod śniegiem ponad 40 min. Zmarł w szpitalu nie odzyskawszy przytomności.



26.01. o godz. 21.15 do TOPR zadzwoniła turystka z informacją, że wraz z kolegą są przy słupku granicznym nr. 258/7 gdzieś w okolicy Furkaski. Jest zamieć , mgła, ciemno. Nie wiedzą jak zejść do Dol. Chochołowskiej. Dostają polecenie, by czekali na pomoc w podanym miejscu. Z Centrali w tamten rejon wyruszyło dwóch ratowników. Przez Koryciska wyszli na grań w miejsce, gdzie powinni być turyści. Nie udało im się nawiązać z nimi kontaktu. Po rozmowie telefonicznej z turystami, okazało się, że zeszli oni nad próg Wielkich Korycisk i tam oczekują na pomoc. O godz. 1.10 ratownicy odnajdują turystów i sprowadzają ich w dół. Jak się okazało, turyści szli od Przeł. Bobrowieckiej. W trudnych warunkach śniegowych przejście zajęło im sporo czasu, tak, że zastała ich noc. Nie mogąc znaleźć w stromym lesie zejścia do Doliny wezwali przez tel. komórkowy pomoc.



28.01. o godz. 23-ciej zadzwonił do Centrali TOPR jeden z grotołazów z Sądeckiego Klubu Speleologicznego z informacją, że czworo jego znajomych: Anna Antkiewicz, Piotr Trzeszczoń, Daniel Rusnarczyk, Magdalena Jarosz wyszli rano do otworu Jaskini Małej w Dolince Mułowej z zamiarem przedeptania ścieżki, odkopania otworu wejściowego i założenia depozytu sprzętu do dalszej eksploracji jaskini, którą planowali na najbliższe dni. Nie zabrali ze sobą osobistego sprzętu, gdyż tego dnia nie planowali wejścia do jaskini. Powrót zaplanowali na godz. 20-tą. Mieli ze sobą dwa telefony komórkowe. Ostatni raz nawiązali kontakt telefoniczny około godz. 10-tej.
Grotołazi do tej pory nie powrócili, ich telefony nie odpowiadają. Prosimy grotołaza by udał się do Dol. Kościeliskiej w rejon Zahradzisk. Może jego koledzy schodzą, są w miejscu, gdzie nie ma łączności telefonicznej.
Około pierwszej w nocy ponownie dzwoni grotołaz, informując, że nie napotkał kolegów. Nie dotarli oni również na kwaterę.
Organizujemy wyprawę poszukiwawczą. O godz. 5-tej z Centrali wyrusza ekipa ratowników, którzy na nartach ski-tourowych mają iść z Zahradzisk szlakiem i nad Małą Świstówką bezpiecznie wtrawersować do Dol. Mułowej by natrafić na poszukiwanych grotołazów. Ponieważ rano zrobiła się ładna pogoda śmigłowiec zabiera na pokład dwóch ratowników i psa lawinowego. Z pokładu śmigłowca ratownicy sprawdzają Dol. Mułową, obie Świstówki. W Dol. Mułowej nie ma żadnych śladów bytności grotołazów.
W Małej Świstówce ratownicy dostrzegają lawinę. Śmigłowiec wraca na grań. Z jego pokładu widać ślady trawersujące w kierunku Dol. Mułowej, dochodzące do obrywu lawiny. Poza obrywem nie ma żadnych śladów. Ratownicy desantują się w na lawinisku w Małej Świstówce. Dostrzegają leżące zwłoki prawdopodobnie D. Rusnarczyka. Na całym lawinisku porozrzucane rzeczy. Staje się jasne, że to tu doszło do tragedii. Zastanawiające są tylko wyraźne ślady schodzących ludzi wyprowadzające z lawiniska w kierunku Dol. Miętusiej. Ratownicy powiadamiają o wszystkim Centralę. Śmigłowiec dowozi na lawinisko kolejnych ratowników, psy lawinowe, sprzęt. Rozpoczyna się przeszukiwanie lawiniska. Do pomocy w akcji ratunkowej przybywa 18-tu pracowników TPN.
Ze Słowacji przylatują ratownicy Zahrannej Horskiej Slużby z psami lawinowymi. O godz. 13.30 pies Wero natrafia na drugiego zasypanego.
godz. 13.45 pies lawinowy natrafia na kolejną zasypaną ofiarę.
godz. 14.10 kolejny pies odnajduję czwartą ofiarę lawiny. Ratownicy pakują ciała i w pulkach transportują je do Dol. Miętusiej. O godz. 18-tej ratownicy powracają do Centrali i kończą wyprawę.
Jak doszło do wypadku?
Grotołazi podchodzili szlakiem z Zahradzisk w kierunku Ciemniaka.
Nad Małą Świstówką weszli na nawiane śniegi zalegające strome zbocza Upłaziańskiej Kopy nad Małą Świstówką. Obciążona pokrywa nawianego śniegu oberwała się na długości około 150-200m . Masy śniegu spadły wraz z grotołazami przez skalne progi i wąski kamienisty żleb nad Małą Świstówką około 1000 m zatrzymując się na przełamaniu progu Małej Świstówki . Nie było świadków wypadku, do którego najprawdopodobniej doszło 28.01 po godz. 10-tej. Wszystko na to wskazuje, że troje z nich zginęło podczas spadania z lawiną w wyniku odniesionych obrażeń. Jeden z grotołazów prawdopodobnie żył jeszcze chwilę po wypadku. Wyjaśniła się również sprawa śladów wychodzących z lawiniska. Otóż wydeptali je grotołazi, którzy chyba dzień przed wypadkiem byli przy górnym otworze jaskini Miętusiej.

Początkowo trudno było uwierzyć, że tak doświadczeni ludzie, którzy wielokrotnie przemierzali tą drogę, gdyż od dłuższego czasu eksplorowali Jaskinię Małą, ulegli wypadkowi. Popełnili błąd wchodząc na nawiane, na strome trawiaste zbocze, śniegi.
Gdyby trawers rozpoczęli kilkadziesiąt m wyżej, gdzie było prawie całkowicie wywiane zbocze, najprawdopodobniej uniknęli by wypadku. Gdyby...

W akcji ratunkowej brało udział ponad 60-ciu ratowników, 14 psów lawinowych i dwa śmigłowce.




21.02. o godz. 17.30 do TOPR zadzwonili turyści informując, że są nad progiem Dolinki za Mnichem. Przed chwilą ich przewodnika porwała lawina. Nie mają z nim kontaktu. Ze względu na duże zagrożenie lawinowe boją się ruszyć . Proszą o pomoc. Z Centrali wyrusza ekipa ratowników z psem lawinowym. Po dojechaniu do Morskiego Oka ratownicy przez Nadspady udają się w rejon wypadku. O godz. 19.55 natrafiają na rannego przewodnika, którym okazał się znany taternik Krzysztof T. Spadł on około 300 m z lawiną z progu Dol. za Mnichem. W wyniku upadku doznał on urazu miednicy i wewnętrznych obrażeń. Po zaopatrzeniu został on zapakowany do specjalnych noszy i ratownicy zaczęli go transportować do schroniska nad Morskim Okiem. Dotarli tam o godz. 21.35. Stamtąd ranny został przewieziony samochodem w rejon Wodogrzmotów i przekazany karetce pogotowia. W międzyczasie druga grupa ratowników sprowadziła z progu Dolinki za Mnichem oczekujących na pomoc turystów bezpiecznie do schroniska.
Jak doszło do wypadku.
Tego dnia przy dużym zagrożeniu lawinowym taternik z dwójką znajomych wybrał się na wycieczkę Mnichowym Żlebem na Zadnią Galerię i dalej przez Mnichowe Plecy schodzili na próg Dol. Za Mnichem. Tam na przełamaniu progu ruszyła lawina zabierając na oczach przerażonych turystów ich przewodnika. Akcja ratunkowa przebiegała w trudnych, bardzo lawiniastych warunkach a Krzysztof T. może mówić o sporym szczęściu.
Rozsądnie zachowali się również turyści, którzy w tych warunkach nie chcieli ryzykować kolejnego wypadku lawinowego.



23.02. o godz. 17.25 do TOPR zadzwonił jakiś pan z informacją, że przed chwilą otrzymał od swojego brata SMS-a z informacją, że jest on na czerwonym szlaku pod Giewontem. Jest ciemno, sypie śnieg, wieje wiatr. Brat jest przemoczony, jest mu zimno. Prosi o szybką pomoc, bo nie da rady ruszyć się z miejsca , w którym się znajduje. Ponieważ nie udaje się nawiązać łączności telefonicznej z proszącym o pomoc, ratownicy podzieleni na dwie grupy wyruszają w tamten rejon. I-sza grupa idzie przez Kondratową, druga szlakiem z Dol. Strążyskiej, gdyż trudno określić miejsce, w którym może znajdować się poszukiwany człowiek. Około 20.20 ratownicy z II-giej grupy w rejonie Przeł Siodłowej natrafiają na poszukiwanego turystę. Okazuje się, że przemoczony i zziębnięty turysta pod kurtką ma małego pieska, którego ogrzewa własnym ciałem. Ratownicy ogrzewają pakietami grzewczymi zmarzniętego turystę. Następnie asekurując zaczynają sprowadzać w kierunku Przeł. w Grzybowcu. Turysta z wolna traci siły. Na pomoc w transporcie wyrusza kolejna grupa ratowników ze środkiem transportu. Obie grupy spotykają się w rejonie Grzybowca. Tam turysta zostaje zapakowany do pulek, owinięty śpiworem przetransportowany zostaje do Dol. Strążyskiej i dalej skuterem do jej wylotu. O godz. 22.45 turysta zostaje przekazany karetce pogotowia. Turysta mimo III stopnia zagrożenia lawinowego, zamknięcia tego szlaku, tablic, szlabanu poszedł w stronę Giewontu. Na dodatek do tego typu wycieczki był nieodpowiednio ubrany. Gdyby nie informacja od brata, nie przetrwałby nocy w takich warunkach.



12.03. o godz. 22.25 do Centrali TOPR zadzwonił turysta z informacją, że wraz z koleżanką jest gdzieś w Dolinie Waksmundzkiej. Nie potrafi dokładnie określić miejsca, ale są gdzieś powyżej kosówek, koło jakiegoś lawiniska. Szli z Krzyżnego. Kończy im się światło, Jest ciemno, zimno, wieje bardzo silny wiatr. Nic im nie jest, ale proszą o natychmiastową pomoc, bo nie wie czy wytrzymają do rana. Niestety nie udało się w czasie rozmowy telefonicznej uściślić miejsca, w którym znajdują się turyści.
Po godz. 23-ciej z Murowańca przez Dol. Pańszczycy na Krzyżne wyrusza ekipa 4 ratowników. Mają za zadanie zlokalizować turystów, i jeśli będą w dogodnym miejscu próbować sprowadzić ich w dół. W lawiniastych warunkach ratownicy docierają na Krzyżne i zjeżdżają do Dol. Waksmundzkiej. W czasie zjazdu podcinają kilka na szczęście niedużych lawin. Około 4.30 ratownikom udaje się nawiązać kontakt głosowy z poszukiwanymi turystami. Okazuje się, że znajdują się oni mniej więcej w połowie ściany Skrajnego Wołoszyna nad zalodzonymi urwistymi progami. Bez sprzętu taternickiego nie da się dotrzeć do turystów.
Wobec powyższego z Centrali do Dol. Waksmundzkiej wyrusza kolejna ekipa ratowników. Tym razem ratownicy podchodzą od Palenicy Białczańskiej. W czasie pokonywania progu Doliny, dwóch ratowników zostaje porwanych przez lawinę. Ratownicy odpalają plecaki ABS, które ratują ich z opresji. Po dotarciu na miejsce ratownicy rozpoczynają wspinaczkę do oczekujących na pomoc turystów. Cały czas wieje bardzo silny wiatr halny, uniemożliwiający użycie śmigłowca. O godz. 11.20 ratownicy docierają do turystów. Są mocno wychłodzeni, a chłopak na granicy śpiączki. W takich warunkach problematycznym staje się ich bezpieczne opuszczenie ścianą w dół. Szczęściem nieco słabnie wiatr.
Ratownicy decydują się na wezwanie śmigłowca Sokół Straży Granicznej. Około 12.20-30 śmigłowiec dwukrotnie przenosi na linie ratownika, który zabiera ze ściany po kolei turystów. Turyści przeniesieni zostają w bezpieczne miejsce w Dol. Waksmundzkiej, Następnie przyziemia przy nich śmigłowiec. Turyści zostają włożeni na pokład i przewiezieni do szpitala. Gdyby nie śmigłowiec prawdopodobnie turyści mogli wycieczkę przypłacić życiem, gdyż w takich warunkach klasyczny transport trwałby wiele godzin.
Jak doszło do wypadku?
Turyści prawdopodobnie szli Orlą Percią od Granatów, gdy w godzinach popołudniowych doszli do Krzyżnego postanowili iść dalej i dojść aż do Wodogrzmotów. Jak się okazało nie zeszli do Dol. Waksmundzkiej tylko szli poniżej grani stokami Wołoszynów. W trudnych warunkach atmosferycznych, brodząc w śniegu szli dość wolno tak, że zastał ich zmrok. Zziębnięci, wyczerpani, zagubieni , bez światła wezwali pomoc. Nie udało się od nich uzyskać odpowiedzi dlaczego w takich warunkach , przy dużym zagrożeniu lawinowym wybrali się na taką wycieczkę?



Z chwilą, gdy ratownicy kończyli poprzednią wyprawę do Centrali dotarła wiadomość, że z rejonu Buli pod Rysami zeszła lawina przysypując jakiegoś turystę. Poinformował o tym turysta będący nad Czarnym Stawem, który widział to zdarzenie. Śmigłowcem Mi-2 na lawinisko lecą lekarz i ratownik z psem lawinowym. Gdy dolatują na miejsce okazuje się, że partner porwanego przez lawinę turysty zauważył wystającą z lawiniska nogę zasypanego i zaczął go odkopywać. Po odkopaniu ratownicy rozpoczynają reanimację, po około 50 minutach od zasypania. Lekarz intubuje turystę i aplikuje stosowne leki. Reanimacja powiodła się. Wraca tętno i oddech. Turysta zostaje zapakowany do pulek, przetransportowany na płd. brzeg Czarnego Stawu. Nadlatuje śmigłowiec Sokół SG, który od pewnego czasu oczekiwał na morenie Czarnego Stawu. Turysta zostaje włożony na pokład śmigłowca i o godz. 15.50 przetransportowany do szpitala.
Niestety na nic zdała się cała akcja ratunkowa. 25-letni Andrzej Królewski z Jastrzębia Zdroju zmarł w szpitalu nie odzyskawszy przytomności. Jak doszło do wypadku? Dwaj turyści podchodzili szlakiem na Rysy. Gdy byli na wysokości Buli pod Rysami ruszyła lawina. Idący niżej A. Królewski został porwany . Spadł z lawiną około 1000 m zatrzymując się powyżej Czarnego Stawu. Lawina , której czoło miało kilka m grubości wpadła na staw, krusząc lód przy jego płd. brzegu.




17.03. podczas schodzenia z Kopy Kondrackiej w kierunku Małołąckiej Przeł. idący w rakach turysta potknął się, upadł doznając bolesnej kontuzji kolana. Przez tel. komórkowy wezwał pomoc. Ratownicy ze śmigłowca desantują się w pobliżu rannego turysty. Śmigłowiec zawraca. Po chwili całą grań pokrywają chmury, tak, że niemożliwym staje się ponowny przylot śmigłowca i przetransportowanie turysty do szpitala. Ratownicy proszą o pomoc kolegów z Centrali . Kolejnej grupie ratowników udaje się dolecieć śmigłowcem tylko do „Kamienia” poniżej Przeł. pod Kopą Kondracką. Stamtąd idąc już na nartach ciągną środek transportu w górę. Po dotarciu na miejsce pakują rannego turystę do specjalnych noszy i w nich transportują turystę na Kondratową, skąd dalej skuterem i samochodem przewożą go do szpitala.



9.04. podczas zejścia żlebem poniżej Zmarzłego Stawu turysta idąc w rakach prawdopodobnie zahaczył rakiem o rak, upadł i złamał nogę. Koledzy poszkodowanego o wypadku, przez tel. komórkowy powiadomili TOPR. Ratownicy w rejon wypadku polecieli śmigłowcem. Z jego pokładu desantowali się u wylotu żlebu. Po dotarciu do poszkodowanego udzielili mu I pomocy. Następnie ranny turysta w pulkach został opuszczony do wylotu żlebu. W tamtym miejscu przyziemia śmigłowiec. Ranny zostaje włożony na jego pokład i przewieziony do szpitala.



15.04. o godz. 16.45 do Centrali TOPR zadzwonili turyści informując, że są między Zawratem a Świnicą. Są dość trudne warunki. Jeden z nich boi się dalej iść - proszą o pomoc. Ratownicy śmigłowcem zostają przetransportowani na Zawrat. Stamtąd udają się w kierunku oczekujących na pomoc turystów. Asekurując wyprowadzają ich na Świnicę i sprowadzają na Halę Gąsienicową.



26.04. rodzina poinformowała TOPR, że 18-letni mieszkaniec Zakopanego Łukasz Kwiecień pozostawił w domu list informując, że udał się na Giewont w celach samobójczych. Rozpoczęto poszukiwania w tamtym rejonie. Ratownicy będący w Małej Dolince wypatrzyli powyżej I progu w Żlebie Szczerby leżące na śniegu zwłoki. Po dotarciu na miejsce okazało się, że są to zwłoki poszukiwanego Łukasza. Ratownikom pozostał smutny obowiązek przetransportowania zwłok.




29.04. o godz. 18.30 przerażony turysta poinformował Centralę TOPR, że jest w Koziej Dolince. Przed chwilą był świadkiem jak z masywu Koziego W. do Koziej Dolinki spadł człowiek. Leży pod ścianami nie dając oznak życia. Ratownicy śmigłowcem Mi-2 zostają w kilku grupach przetransportowani do Koziej Dolinki. Po dotarciu na miejsce wypadku lekarz stwierdza zgon młodej turystki, która spadła jak się okazało z Koziej Przeł. Wyżniej. Spadając ponad 250 m doznała śmiertelnych obrażeń. Ratownicy przetransportowali zwłoki na Halę Gąsienicową. Tam przeszukując plecak turystki by znaleźć jej dokumenty, okazało się, że turystka tego dnia rano przybyła wraz z kolegą do Murowańca i razem wyszli na wycieczkę.
Powstał problem, gdzie w takim razie jest jej partner. Ratownicy nikogo nie widzieli i nie słyszeli w Koziej Dolince. Na poszukiwania z 5-ciu Stawów wychodzi ekipa ratowników, gdyż wszyscy sądzą, że turysta widząc upadek koleżanki mógł udać się po pomoc do 5-ciu Stawów.
Przypuszczenia okazały się słuszne. Patrol z 5-ciu Stawów około godz. 22-giej napotyka turystę, jest on dość poważnie ranny w głowę. Konieczny jest jego pilny transport do szpitala. Z Centrali wyrusza do 5-ciu Stawów kolejna grupa ratowników. Rany zostaje przetransportowany do Wodogrzmotów i dalej samochodem do szpitala gdzie trafia o godz. 3.30. Niestety nie potrafił on odpowiedzieć jak doszło do wypadku i jak znalazł się w 5-ciu Stawach.
Wszystko wskazuje na to, że w rejonie Koziej Przeł. Wyżniej najpierw spadł on na stronę 5-ciu Stawów. Spadając uderzył głową i na pewien czas stracił przytomność. Widząc upadek kolegi jego partnerka Edyta Skubska chciała iść po pomoc. Jednak i ona po chwili poślizgnęła się i spadł do Koziej Dolinki. Turysta, który spadł na stronę 5-ciu Stawów, po pewnym czasie odzyskał przytomność i zaczął schodzić w dół. Tam na stokach Koziego Wierchu odnaleźli go ratownicy.



1.05. około godz. 18-tej do TOPR zadzwonił turysta z informacją, że utknął gdzieś po płn stronie grani pomiędzy Świnicą i Zawratem. Z Kasprowego na Świnicę wyrusza dwóch ratowników z zadaniem odnalezienia turysty. Tuż przed 20-tą z niższego wierzchołka Świnicy dostrzegają turystę tkwiącego mniej więcej w połowie płn. ściany Gąsienicowej Turni. Ratownicy schodzą płn - wsch żlebem w dół i z niego wtrawersowują w ścianę i dochodzą do oczekującego turysty. Ratownicy ubierają mu uprząż i asekurując wyprowadzają na Świnicę. Ze Świnicy sprowadzają go na Świnicką Przeł. i dalej do Murowańca. Turysta może mówić o szczęściu. Mimo pełnych warunków zimowych jakie panowały w tym czasie w Tatrach nie miał on ani raków ani czekana, ani nie był odpowiednio ubrany. To, że wszedł w płn. ścianę Gąsienicowej Turni tłumaczył tym, że w zapadającym zmroku chciał jak najszybciej zejść do widocznego w dole Zmarzłego Stawu. Na szczęście tym razem Anioł Stróż był na swoim miejscu.



2.05. turystka schodząc Doliną Małej Łąki , będąc w Głazistym Żlebie poślizgnęła się, upadła doznając bolesnej kontuzji nogi. Zawiadomieni tel. komórkowym o wypadku ratownicy na miejsce wypadku udali się śmigłowcem. Po desancie w pobliżu miejsca wypadku ratownicy udzielili rannej turystce I pomocy. Następnie w noszach francuskich ranna została przeniesiona do Niżniej Świstówki, skąd do szpitala zabrał ją śmigłowiec.



2.05. tuż po 14-tej zawiadomiono TOPR o wypadku na szlaku pomiędzy Świnicą a Zawratem. Turystka trawersując stoki Niebieskiej Turni poślizgnęła się , upadła doznając kontuzji nogi. Ratownicy desantują się ze śmigłowca na Zawracie. Dochodzą do poszkodowanej i udzielają jej I pomocy. Turystka zostaje zapakowana do noszy francuskich. Ponieważ wypadek zdarzył się w eksponowanym miejscu, a warunki panujące w tamtym rejonie transport klasyczny czyniły dość ryzykownym, ratownicy wykorzystując technikę ”długiej liny”, przetransportowali ranną śmigłowcem bezpośrednio z miejsca wypadku do wylotu Dolinki Pustej. Tam ranna wraz z ratownikiem została włożona na pokład śmigłowca i przewieziona do szpitala. Cała trudna technicznie akcja ratunkowa trwała nieco ponad dwie godziny. Gdyby nie śmigłowiec, klasyczny transport rannej z tak eksponowanego terenu trwałby wiele godzin.



3.05. w rejonie Rusinowej Polany 53-letnia turystka z Rudy Śląskiej upadła doznając bolesnej kontuzji ręki. Wezwani na pomoc ratownicy po zaopatrzeniu rannej przetransportowali ją do szpitala.



10.05. podczas zejścia z Grzybowca do Dol. Strążyskiej poślizgnęła się na szlaku, upadła doznając kontuzji kręgosłupa 18-letnia turystka z Gorzowa . Ratownicy znieśli ranną turystkę w noszach francuskich do Dol. Strążyskiej i dalej samochodem przewieźli ją do szpitala.



10.05. około godz. 15-tej w górnej części Doliny Białego poślizgnęła się na śliskim odcinku szlaku , upadła łamiąc nogę 42-letnia turystka z Kołaczyc. Ratownicy po udzieleniu I pomocy znieśli ranną turystkę w noszach francuskich do wylotu Doliny Białego i dalej samochodem przewieźli ją do szpitala.



13.05. z Morskiego Oka na samotną narciarską wycieczkę na Rysy wyruszył 28-letni Arkadiusz Majka . Ostatni raz widziany był przez ratownika pełniącego dyżur w Morskim Oku poniżej Buli pod Rysami. Wyżej widoczność ograniczały zalegające tego dnia chmury. Gdy narciarz wieczorem nie powrócił do schroniska rozpoczęto poszukiwania. Ratownik z Morskiego Oka udał się w rejon Buli pod Rysami. Niestety noc, wiatr, który zawiewał wszelkie ślady, nie pozwolił na odnalezienie poszukiwanego. Następnego dnia rano w tamten rejon na poszukiwania wyruszyło 6-ciu ratowników i trzy psy lawinowe. Poszukiwania prowadzono w trudnych warunkach atmosferycznych, przy wiejącym wietrze, padającym śniegu, i bardzo ograniczonej widoczności. Nie natrafiono na żaden ślad poszukiwanego.



15.05. wykorzystując poprawę pogody wznowiono poszukiwania za
zaginionym Arkadiuszem M. Ratownicy śmigłowcem zostali przetransportowani w rejon Buli pod Rysami. Stamtąd przeszukiwali rejon Rysy i górny odcinek szlaku na Rysy. Z pokładu śmigłowca sprawdzono rejon Doliny Ciężkiej i płd . grać Rysów. Nie natrafiono na żaden ślad poszukiwanego. Dostrzeżono natomiast kilka lawin, które zeszły do Dol. Ciężkiej i Dol. Mięguszowieckiej. W tamte rejony na poszukiwania wyruszyła ekipa ratowników słowackich. Kilkudniowe poszukiwania po płd. stronie nie przyniosły rezultatu.


W czasie trwania wyprawy poszukiwawczej w Morskim Oku, do TOPR dociera wezwanie o pomoc. Podchodzący na Ciemniak turysta poślizgnął się na zalodzonym odcinku szlaku, zjechał stromym zboczem około 100m w kierunku Dolinki Mułowej, po drodze uderzając w wystające kamienie. W wyniku upadku doznał kontuzji nogi, klatki piersiowej i ogólnych mocnych potłuczeń. Jego towarzysz wycieczki przez tel. komórkowy wezwał TOPR. Ratownicy w rejon wypadku zostali przewiezieni
śmigłowcem. Po desancie w pobliżu miejsca wypadku doszli do oczekującego na pomoc w eksponowanym terenie turysty. Po udzieleniu mu I pomocy ranny został włożony w nosze francuskie, przeniesiony w miejsce, gdzie mógł przyziemić śmigłowiec i na jego pokładzie został przetransportowany do szpitala.


Tego samego dnia w godzinach popołudniowych, podczas zejścia z Gęsiej Szyi w kierunku Rusinowej Polany, poślizgnęła się na mokrym odcinku szlaku, upadła łamiąc nogę 44-letnia turystka z Wrocławia. Przez Tel. komórkowy wezwano TOPR. Ratownicy śmigłowcem zostali przewiezieni na Rusinową Polanę. Po dotarciu do rannej turystki zaopatrzono ją i w noszach francuskich zniesiono na lądowisko na Rusinowej Polanie. Tam włożono ją na pokład śmigłowca i przetransportowano do szpitala.



18.05. z chwilą poprawy pogody wznowiono poszukiwania za zaginionym w rejonie Rysów Arkadiuszem Majką. Przeszukiwano żleby w rejonie Buli pod Rysami. Duża ilość świeżo spadłego śniegu, który w dużej ilości zasypał tamten rejon nie pozwoliła na natrafienie na żaden ślad poszukiwanego narciarza.



23.05. Wznowiono poszukiwania. Przeszukiwano między innymi Żleb Orłowskiego. U jego wylotu w lawinisku odnaleziono niektóre elementy wyposażenia, jak się później okazało należące do poszukiwanego narciarza. Przeszukiwanie lawiniska przez psy lawinowe, oraz sondowanie lawiniska nie przyniosły rezultatu. Nie natrafiono na ciało poszukiwanego turysty.


23.05. zakopiańska Policja poinformowała, że na szlaku z Dol. Małej Łąki na Giewont znaleziono dokumenty należące do Tadeusza Ferstera. Po kontakcie z rodziną okazało się, że w/w wyjechał do Zakopanego. Nie wykluczono możliwości samobójstwa. Dlatego w dniu 24.05. zorganizowano wyprawę poszukiwawczą w tamten rejon. Ratownicy podzieleni na grupy sprawdzają Żleb Szczerby, Małą Dolinkę, szlaki wyprowadzające na Giewont i Dolinę Małej Łąki. Poszukiwania utrudniał opad śniegu, wiatr i zalegająca mgła. Nie natrafiono na żaden ślad poszukiwanego.



25.05. podczas zejścia z Jaskini Mroźnej upadła łamiąc nogę 56-letnia turystka z Warszawy. Wezwani na pomoc ratownicy po udzieleniu I pomocy, znieśli ranną turystkę w noszach francuskich na drogę w Dolinie Kościeliskiej i samochodem przewieźli ją do szpitala.



26.05. wznowiono poszukiwania Tadeusza Ferstera. Sprawdzono Żleb Kirkora, Zachód Pilotów, Niżnią i Wyżnią Świstówkę. Poszukiwania nie przyniosły rezultatu.



28.05. podczas zejścia z Jaskini Mroźnej upadł doznając kontuzji głowy 14-letni turysta. Rannego w noszach francuskich zniesiono do Dol. Kościeliskiej i samochodem przewieziono do szpitala.



29.05. wznowiono poszukiwania za zaginionym Arkadiuszem majką. U wylotu Żlebu Orłowskiego znaleziono rękawicę należącą do poszukiwanego. Duża ilość śniegu w żlebie nie pozwoliła na odnalezienie poszukiwanego.


Tego samego dnia druga ekipa ratowników poszukiwała w rejonie Dol. Małej Łąki, Wąwozu Kraków i Zadniego Kamiennego zaginionego Tadeusza Ferstera. Poszukiwania nie przyniosły rezultatu. Poszukiwania kontynuowano w dniu 31.05. i 1.06. również bez rezultatu.



2.06. o godz. 11-tej do TOPR zadzwonił turysta z informacją, że będąc w rejonie Szpiglasowej Przeł. zszedł ze szlaku, zapchał się w eksponowany, zaśnieżony teren. Jest w miejscu, z którego nie jest w stanie bezpiecznie zawrócić. Prosi o pomoc. W rejon Szpiglasowej Przeł. ratownicy zostali przetransportowani śmigłowcem. Z pokładu śmigłowca dostrzegli turystę w rejonie Wyżniego Kostura.
Po dojściu do oczekującego na pomoc turysty, asekurując wyprowadzili go w bezpieczne miejsce i sprowadzili do schroniska w 5-ciu Stawach. Prawdopodobnie turysta wziął Wyżnią Liptowską Ławkę za Szpiglasową Przeł. i na własne życzenie zapchał się w trudny, eksponowany teren.



3.06. wznowiono poszukiwania za zaginionym Arkadiuszem Majką. Poszukiwania skoncentrowały się na Żlebie Orłowskiego. Jeden z ratowników pod jednym z progów, w szczelinie brzeżnej, na dnie żlebu, który odkrył spadający tamtędy wodospad, dostrzegł ciało poszukiwanego narciarza. Ratownicy by wydobyć ciało musieli wykopać w zalegającym śniegu kilkumetrowy tunel. Wyjaśniło się jak najprawdopodobniej doszło do wypadku. Arkadiusz Majka zjeżdżając we mgle na nartach najprawdopodobniej spod Grzędy w Rysach będąc nad Bulą pod Rysami, za bardzo skręcił w prawo, spadł przez strome ścianki do Żlebu Orłowskiego i wbił się w śniegi zalegające poniżej progu. Opady śniegu i spadające tamtędy lawiny zasypały wszelkie ślady. Dopiero ocieplenie, odwilż i lejąca się żlebem woda zaczęła ze śniegu wypłukiwać elementy wyposażenia należące do poszukiwanego turysty. To pozwoliło ratownikom na zawężenie rejonu poszukiwań. Należało tylko czekać na częściowe stopienie śniegów, które umożliwiło odnalezienie ciała poszukiwanego od 13.05. narciarza.



5.06. w czasie poszukiwań zaginionego T. Ferstera, które prowadzono w Żlebie Szczerby w szczelinie brzeżnej poniżej Blach na głębokości około 2 m natrafiono na zwłoki mężczyzny. Początkowo myślano, że odnaleziono zwłoki T. Ferstera. Jak się później okazało były to zwłoki N.N. mężczyzny. Nikt wcześniej nie zgłosił jego zaginięcia. Wyjaśnieniem tej zagadki zajęła się zakopiańska Policja. Jedno jest pewne. Ów człowiek spadł z Giewontu. Nie udało się dokładnie ustalić daty kiedy doszło do tego tragicznego zdarzenia.


5.06 w rejonie Świnickiej Przeł. kontuzji nogi doznał 24-letni turysta z Niemiec. Wezwani na pomoc ratownicy, po dotarciu do oczekującego na pomoc turysty udzielili mu I pomocy. Turysta był dość wyziębiony, więc ogrzano go pakietami grzewczymi i nakarmiono. Kontuzja okazała się na tyle niegroźna, że asekurowany przez ratowników turysta o własnych siłach dotarł na Kasprowy W. i stamtąd kolejką został zwieziony do Zakopanego.



10.06. jedna z turystek idąca Dol. Małej Łąki będąc w Małej Świstówce, za potrzebą zeszła ze szlaku w gęsty młodnik. Tam natrafiła no poszukiwane od 24.05. zwłoki T. Ferstera. Powiadomieni o tym ratownicy przetransportowali zwłoki do zakopanego. Na podstawie oględzin miejsca zdarzenia nie udało się ustalić przyczyny zgonu.



15.06. podczas zejścia z Grzybowca do Dol. Strążyskiej poślizgnęła się na szlaku, upadła łamiąc nogę 18-letnia turystka z Wilkowa. Przybyli na miejsce wypadku ratownicy, po zaopatrzeniu znieśli w noszach francuskich ranną turystkę do Dol. Strążyskiej i dalej samochodem przewieźli ją do szpitala.



23.06. przed godz. 19-tą do Centrali TOPR zadzwoniła turystka informując, że schodziła z Krzyżnego, poślizgnęła się na zalegającym szlak płacie śniegu, zjechała kilka m zatrzymując się poniżej w piargach. W wyniku upadku doznała urazu stawu skokowego uniemożliwiającego samodzielne poruszanie się. W rejon wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Dość silny wiatr uniemożliwił przyziemienie śmigłowca w pobliżu miejsca wypadku. Ratownicy desantowali się przez skok z jego pokładu kilkaset m poniżej oczekującej na pomoc turystki. Po dotarciu na miejsce wypadku udzielono jej I pomocy. Turystka w noszach francuskich została zniesiona do Dol. Pańszczycy, w miejsce gdzie bezpiecznie mógł wylądować śmigłowiec. Tam włożono ją na pokład śmigłowca i przewieziono do szpitala.



25.06. podczas zejścia z Zawratu do Dol. 5-ciu Stawów będąc poniżej Kołowej Czuby 47-letnia turystka z Rudy Śląskiej upadła, łamiąc nogę. O wypadku powiadomili TOPR turyści, którzy z tą wiadomością dotarli do schroniska w Stawach. W rejon wypadku ratownicy zostali przetransportowani śmigłowcem. Po dotarciu do oczekującej na pomoc turystki ratownicy udzielili jej I pomocy. Następnie turystka w noszach francuskich zniesiona została do oczekującego poniżej śmigłowca i przetransportowana do szpitala.

27.06. dwoje turystów zadzwoniło do TOPR z żądaniem by przyleciał po nich śmigłowiec, bo są w eksponowanym terenie w pobliżu Rysów. Jest trudno i boją się dalej iść. Z Morskiego Oka w rejon Rysów wyruszyło dwoje ratowników z zadaniem zlokalizowania turystów. Turystów odnaleziono w eksponowanym terenie poniżej wierzchołka Rysów. Do pomocy w akcji ratunkowej śmigłowiec przywozi kolejnych ratowników i odpowiedni sprzęt. Ratownicy opuszczają „turystów w bezpieczny teren i wyprowadzają na szlak. Następnie sprowadzają ich do schroniska w Morskim Oku , gdzie wszyscy docierają około 22-giej. Turyści przez nieuwagę i nieznajomość topografii na własne życzenie narobili sobie problemów.



2.07. tuż po godz. 16-tej do TOPR dociera informacja, że w Żlebie Kulczyńskiego poważnie zasłabła turystka. W rejon wypadku ratownicy w kilku lotach zostają przewiezieni śmigłowcem. Po desancie w Koziej Dolince ratownicy udają się do Żlebu Kulczyńskiego. Mniej więcej w połowie żlebu ratownicy napotykają oczekującą na pomoc turystkę. Po zaaplikowaniu stosownych leków przez lekarza TOPR 51-letnia turystka zostaje zapakowana do noszy francuskich i metodą improwizacji opuszczona około 200 m do wylotu żlebu. Następnie ratownicy przenoszą turystkę na lądowisko w Koziej Dolince, skąd śmigłowcem zostaje przewieziona do szpitala.



7.07. podczas zejścia Kasprowego na Halę Gąsienicową zasłabła młoda turystka. Wezwani na pomoc ratownicy na miejsce wypadku polecieli śmigłowcem. Po desancie w pobliżu miejsca wypadku lekarz TOPR zaaplikował turystce odpowiednie leki. Następnie turystka w noszach francuskich została przeniesiona w miejsce, gdzie mógł przyziemić śmigłowiec i na jego pokładzie została przetransportowana do szpitala.



9.07. podczas zejścia z 5-ciu Stawów powyżej Wodogrzmotów Mickiewicza przewróciła się na szlaku doznając kontuzji nogi 49-letnia turystka z Grzybowa. Wezwani na pomoc ratownicy po udzieleniu I pomocy w noszach francuskich znieśli kontuzjowaną turystkę na Wodogrzmoty i dalej samochodem przewieźli do szpitala.



10.07. podczas wspinaczki drogą Byczkowskiego na zach. ścianie Kościelca, prowadzący I wyciąg 33-letni taternik odpadł. Ponieważ nie założył żadnych punktów asekuracyjnych, spadł do podstawy ściany, doznając poważnej kontuzji nogi i ręki i ogólnych mocnych potłuczeń. Wezwani na pomoc ratownicy desantowali się z pokładu śmigłowca na Małym Kościelcu. Po dojściu do rannego taternika udzielili mu I pomocy. W noszach francuskich taternik został zniesiony w rejon Stawków Gąsienicowych skąd śmigłowcem został przewieziony do zakopiańskiego szpitala.



Tego samego dnia w godzinach popołudniowych, podczas zejścia z Przeł. Kondrackiej do Dol. Małej Łąki upadła doznając kontuzji nogi 12-letnia turystka z Włosowa. Powiadomieni o wypadku ratownicy samochodem dojechali na Wielką Polanę i dalej pieszo doszli do oczekującej na pomoc turystki. Po zaopatrzeniu w noszach francuskich znieśli ją na Wielką Polanę i dalej samochodem przewieźli do szpitala.



11.07. w godz. popołudniowych poinformowano Centralę TOPR, że na Polanie Waksmundzkiej kontuzji nogi doznał młody turysta. Ponieważ był w dość licznej grupie, jego opiekunowie postanowili znosić go w kierunku Psiej Trawki. Naprzeciw wyjeżdża ekipa ratowników. Po spotkaniu w/w grupy przejmują transport. Donoszą kontuzjowanego turystę do Psiej trawki i dalej samochodem przewożą go do szpitala.



16.07. podczas zejścia z Przysłopu Miętusiego Staników Żlebem upadła doznając bolesnej kontuzji nogi 30-letnia turystka z Błoń. Wezwani na pomoc ratownicy zaopatrzyli kontuzjowaną turystkę. Następnie w noszach francuskich znieśli ją na Nędzówkę i samochodem przewieźli ją do szpitala.


Tego samego dnia w godzinach wieczornych poinformowano TOPR, że na Przysłopie Miętusim zasłabła 73-letnia turystka z Piotrkowa Trybunalskiego. Ratownicy po dotarciu na miejsce udzielili turystce I pomocy. Następnie w noszach francuskich znieśli ją do oczekującego powyżej Zahradzisk samochodu i przewieźli ją do szpitala.



19.07. podczas zejścia do Dol. Jaworzynki, poniżej Przeł. między Kopami upadła doznając kontuzji nogi 60-cio letnia turystka z Warszawy. Przybyli na miejsce wypadku ratownicy po zaopatrzeniu znieśli ranną turystkę w noszach francuskich do Dol. Jaworzynki i dalej samochodem przewieźli ją do szpitala.



21.07. do TOPR zadzwonił turysta informując, że jest w rejonie Czarnego Stawu Gąsienicowego. Przed chwilą upadł i złamał nogę. Prosi o pomoc. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie w pobliżu oczekującego na pomoc turysty, zaopatrzyli go, włożyli w nosze francuskie i przenieśli na pokład oczekującego na morenie stawu śmigłowca i przewieźli do szpitala.



21. 07. o godz. 13.25 do TOPR dociera informacja, że w rejonie Giewontu 3 osoby zostały porażone piorunem. Ratownicy a wśród nich lekarz TOPR w rejon wypadku zostają przewiezieni śmigłowcem. Po dolocie na miejsce wypadku okazuje się, że porażone osoby są przytomne ale z dość poważnymi obrażeniami. Jest jeszcze jedna osoba, która nie została porażona, ale uciekając przed burzą upadła doznając kontuzji nogi. Ratownicy udzielają pomocy poszkodowanym .
Śmigłowiec po kolei zabiera do szpitala najciężej rannych. W czasie trwania akcji ratunkowej do Centrali TOPR dociera kolejna informacja o porażeniu piorunem 3 osób w rejonie Kopy Kondrackiej. Śmigłowiec wracając po kolejnych rannych pod Giewontem spod Centrali TOPR zabiera kolejną ekipę ratowników, którzy desantują się na Kopie Kondrackiej. Tam udzielają pomocy porażonym turystom, którzy również doznali dość poważnych obrażeń. Po zabraniu rannych spod Giewontu śmigłowiec zabiera kolejnych rannych z Kopy Kondrackiej. Tuż po godzinie 15-tej do Centrali dociera informacja z Kalatówek, że dotarło tam dwoje turystów z Giewontu, którzy też zostali rażeni piorunem. Ich stan się pogarsza, konieczny jest transport do szpitala.
Dwoje turystów zostaje samochodem zabranych z Kalatówek do szpitala. Tak więc w czasie jednej burzy w rejonie Giewontu porażonych zostało w sumie 8 osób. Mogą one mówić o ogromnym szczęściu, że tej „burzowej przygody” nie przypłacili życiem.



24.07. podczas zejścia ze Szpiglasowej Przeł. do Dol. 5-ciu Stawów upadła doznając kontuzji nogi 36-letnia turystka z Jastrzębia Zdroju. Wypadek miał miejsce poniżej Przełęczy. Ze schroniska w Stawach w rejon wypadku wychodzi ratownik dyżurny z zadaniem zabezpieczenia poszkodowanej, a z Centrali TOPR na Wodogrzmoty wyjeżdża ekipa ratowników, gdyż zła pogoda uniemożliwia użycie śmigłowca. Gdy ratownicy dojeżdżają do Wodogrzmotów pogoda poprawia się, tak, że na miejsce wypadku może polecieć śmigłowiec. Zabiera on z Wodogrzmotów dwóch ratowników i nosze francuskie. Ratownicy desantują się w Kotlince pod Szpiglasową Przeł. Dochodzą do rannej turystki, udzielają jej I pomocy, pakują do noszy i znoszą w miejsce, gdzie przyziemia śmigłowiec. Na jego pokładzie turystka zostaje przetransportowana do szpitala.


W trakcie trwania wyprawy ratunkowej w rejon Szpiglasowej Przeł. do TOPR dociera informacja, że poniżej wierzchołka Ciemniaka znajduje się turystka z kontuzją nogi. Druga ekipa ratowników zostaje śmigłowcem przewieziona na Ciemniak. Dochodzą do rannej turystki, udzielają jej I pomocy, pakują w nosze francuskie i znoszą w miejsce, gdzie może przyziemić śmigłowiec. Ranna turystka na jego pokładzie została przewieziona do zakopiańskiego szpitala.



28.07. podczas zejścia z 5-ciu Stawów szlakiem wzdłuż Siklawy, upadł łamiąc nogę 40-letni turysta z Tomaszowa Mazowieckiego. Na pomoc ze schroniska w Stawach wychodzą ratownicy a z Centrali TOPR wyjeżdża ekipa ratowników, która ma przejąć transport rannego turysty. Turysta zostaje zaopatrzony i w noszach francuskich ratownicy znoszą go w kierunku Wodogrzmotów. Po drodze spotykają ekipę z Zakopanego, która przejmuje transport. Po dotarciu na Wodogrzmoty ratownicy rannego turystę samochodem przewożą do szpitala. Akcję ratunkową utrudniał bardzo wysoki stan wody w Dolinie Roztoki.



3.08. o godz. 11.40 do TOPR dociera informacja, że na szlaku z Kasprowego w kierunku Przeł. pod Kopą Kondracką, prawdopodobnie w rejonie Suchych Czub, jest turysta z kontuzją nogi. 7- miu ratowników jedzie kolejką na Kasprowy Wierch i stamtąd udaję się na miejsce wypadku. Około 13-tej ratownicy docierają na miejsce wypadku. Udzielają rannemu turyście I pomocy. Następnie w noszach francuskich zostaje on przeniesiony w rejon Przeł. pod Kopą Kondracką. Ponieważ poprawiła się pogoda, można do transportu rannego wykorzystać śmigłowiec. Śmigłowiec przyziemia w rejonie przełęczy i na jego pokładzie ranny zostaje przewieziony do szpitala. Ratownicy zaś schodzą na Kondratową, skąd samochód zabiera ich do Centrali.



4.08. o godz. 18-tej do Centrali TOPR zadzwonili turyści informując, że w rejonie Przeł Bacug poważnie zasłabła 48-letnia turystka. Ratownicy w rejon wypadku zostają przewiezieni śmigłowcem. W pierwszej ekipie leci lekarz TOPR z odpowiednim sprzętem i lekami. Ratownicy desantują się w rejonie Siodłowej Przeł i schodzą do oczekującej na pomoc turystki. Lekarz aplikuje jej stosowne leki. Turystka zostaje ułożona w noszach francuskich. Ponieważ w tamtym rejonie nie ma miejsca na przyziemienie śmigłowca , ratownicy znoszą turystkę do Dol. Strązyskiej i dalej samochodem przewożą ją do szpitala.



W czasie trwania akcji ratunkowej pod Przeł Bacug do TOPR dociera informacja, że na szlaku z 5-ciu Stawów, w Dolinie Roztoki jest turystka z kontuzją nogi. Na Wodogrzmoty jedzie ekipa ratowników. Z Wodogrzmotów pojazdem terenowym ATV jadą w rejon wypadku. Po drodze nie napotykają żadnej kontuzjowanej turystki. Po pewnym czasie ratownicy otrzymują informację, że kontuzjowana turystka, przy pomocy znajomych dotarła do schroniska w Roztoce. Wobec powyższego ratownicy zawracają jadą do Roztoki i przewożą turystkę do szpitala.



W czasie trwania akcji ratunkowej w Roztoce do TOPR dociera kolejna prośba o pomoc. Dzwoni turysta informując, że wraz z żoną i córką są w rejonie Adamicy. Jest ciemno, nie mają światła, nie mogą bezpiecznie schodzić. Ratownicy jadą na Zahradziska i stamtąd udają się do oczekujących na pomoc turystów. Docierają do nich po godz. 23. Turyści są w dobrej formie. Oświetlając szlak sprowadzają ich na Zahradziska i samochodem przewożą do Zakopanego.



5.08. po godz. 14-tej do TOPR dociera informacja, że będąca powyżej Świnickiej Przeł. turystka, upadła doznając bolesnej kontuzji barku. Ratownicy na miejsce wypadku lecą śmigłowcem. Ze względu na nagłe zamglenie ratownicy zostają wysadzeni w rejonie Kasprowego, skąd pieszo udają się do oczekującej na pomoc turystki. Po zaopatrzeniu ranna zostaje zapakowana w nosze francuskie i zniesiona na morenę Świnickiej Kotlinki, w miejsce gdzie może przyziemić śmigłowiec. Na jego pokładzie turystka została przewieziona do szpitala.



Tego samego dnia po godz. 18-tej do Centrali TOPR zadzwonił turysta informując, że schodząc Skupniowym Upłazem poślizgnął się, upadł i doznał bolesnej kontuzji kolana, uniemożliwiającej dalsze schodzenie. W rejon wypadku ratownicy lecą śmigłowcem. Ratownicy desantują się w rejonie Przeł. między Kopami i schodzą do oczekującego na pomoc turysty. Po udzieleniu mu I pomocy w noszach francuskich znoszą go w miejsce, gdzie może przyziemić śmigłowiec. Ranny zostaje włożony na pokład śmigłowca i przewieziony do szpitala.



8.08. tuż po godz. 16-tej do TOPR dociera informacja, że na Czerwonej Przeł. silnego ataku padaczki dostała młoda turystka. Ratownicy w tamten rejon zostają przerzuceni śmigłowcem. Lekarz TOPR aplikuje chorej stosowne leki. Sytuacja jest dość dramatyczna, bo raz po raz następują kolejne ataki. Koniecznym jest pilny transport do szpitala. Ratownicy wzywają śmigłowiec. Turystka zostaje włożona na jego pokład i przewieziona do szpitala. Ratownicy schodzą do Dol. Strążyskiej skąd samochód przewozi ich do siedziby TOPR.



Ledwo ratownicy powrócili do TOPR z poprzedniej akcji ratunkowej, zostają wezwani po raz kolejny na ratunek. Okazuje się, że podczas zjazdu na rowerze trasą narciarską z Gubałówki, poniżej, „Mostka” kolarz przewrócił się doznając poważnej kontuzji głowy. Ratownicy zostają przewiezieni samochodem niedaleko miejsca wypadku. Lekarz TOPR stwierdza poważne obrażenia głowy, barku i mocne potłuczenia. Stan rannego wymaga pilnego transportu do szpitala. Ratownicy wzywają śmigłowiec, który przewozi bezpośrednio z miejsca wypadku do szpitala, poważnie rannego rowerzystę.



9.08. podczas schodzenia nieznakowaną ścieżką z Mnichowych Pleców, podczas pokonywania niewielkiego progu upadła, doznając poważnego urazu głowy, 56-letnia turystka z Kościana. W rejon wypadku ratownicy zostali przewiezieni śmigłowcem. Po desancie w pobliżu oczekującej na pomoc turystki ratownicy udzielają jej I pomocy. Następnie w noszach francuskich znoszą w miejsce, gdzie może przyziemić śmigłowiec. Na jego pokładzie ranna zostaje przewieziona do zakopiańskiego szpitala.



W dniu 11.08. podczas wejścia na Halę Gąsienicową , będąc na Boczaniu, ataku serca dostał 53-letni Mirosław Obarzyński z Białegostoku. Wezwani na pomoc ratownicy rozpoczęli reanimację. Mimo zaaplikowania przez lekarza TOPR stosownych leków i intensywnych zabiegów reanimacyjnych, turysta zmarł. Ratownikom pozostał smutny obowiązek przetransportowania zwłok.



W dniu 12.08. podczas zejścia z 5-ciu Stawów Doliną Roztoki upadł doznając kontuzji nogi 26-letni turysta z Warszawy. Wezwani na pomoc ratownicy zostali samochodem przewiezieni na miejsce wypadku. Do dojściu do poszkodowanego udzielili mu I pomocy. W noszach francuskich turysta został zniesiony na Wodogrzmoty i dalej samochodem przewieziony do szpitala.



14.08. o godz. 12-tej do TOPR dociera informacja o wypadku taternickim, jaki ma miejsce na Żebrze Czecha na Granatach. Prowadzący II wyciąg taternik odpadł, spadł poniżej stanowiska uderzając twarzą w ścianę. W wyniku upadku doznał kontuzji twarzo-czaszki i nogi. Jego partnerzy wzywając przez telefon pomocy, określili stan kolegi jako ciężki. Partnerzy opuścili rannego taternika do podstawy ściany. Ratownicy do akcji ratunkowej wezwali śmigłowiec Sokół Straży Granicznej. Z jego pokłady jeden z ratowników został opuszczony bezpośrednio do oczekującego na pomoc taternika.
Ponieważ wymagał on szybkiego transportu do szpitala, ratownik po udzieleniu I pomocy, założył rannemu ewakuacyjny trójkąt Petzla. Wezwał śmigłowiec, który zawisł nad miejscem wypadku. Stosując technikę ”długiej liny” taternik wraz z ratownikiem został podebrany na linie bezpośrednio spod ściany. Zostali oni pod śmigłowcem przeniesieni na lądowisko na Hali Gąsienicowej. Tam rannego wraz z ratownikiem przejęła druga grupa ratowników. Śmigłowiec przyziemia, ranny zostaje włożony na jego pokład i przetransportowany do szpitala. Cała trudna technicznie akcja ratunkowa trwała nieco ponad godzinę.


Ledwo ratownicy powrócili do siedziby TOPR z wyprawy po rannego taternika, znów zostali wezwani do kolejnego wypadku . Podczas zejścia z Nosala w kierunku „Tamy” upadła łamiąc nogę 73-letnia turystka z Łodzi. Ratownicy po dotarciu na miejsce zaopatrzyli ranną turystkę, włożyli ją w nosze francuskie i znieśli nad „Tamę”. Stamtąd ranna samochodem została przewieziona do szpitala.



17.08. podczas zejścia z Czerwonej Przeł. do Dol. Strążyskiej, poważnie zasłabł 71-letni Bogdan Połoński z Warszawy. Na ratunek lekarz TOPR i ratownik zostają przewiezieni śmigłowcem. Desantują się na Sarniej Skale i dochodzą na miejsce wypadku. Tam prowadzą już reanimację przygodni turyści. Lekarz i ratownik wykorzystując odpowiedni sprzęt stosują zaawansowane zabiegi reanimacyjne. Niestety reanimacja nie przynosi rezultatu. Lekarz stwierdza zgon. Przybyli na miejsce wypadku kolejni ratownicy znoszą zmarłego do Dol. Strążyskiej .


Gdy jeszcze trwała akcja ratunkowa na Czerwonej Przeł. do TOPR zadzwonili przerażeni turyści informując, że przed chwilą widzieli spadającego człowieka z płn.zach. ściany Rysów. Leży on na piargach pod ścianą nie dając oznak życia. Ratownicy w kilku grupach, śmigłowcem Mi-2 zostają przerzuceni na Bulę pod Rysami. Po dojściu na miejsce wypadku, lekarz TOPR stwierdza zgon. Ratownicy transportują zwłoki do Morskiego Oka. Jak się okazało śmiertelnemu wypadkowi uległ 78-letni Antoni Zygmunt Łęski z Częstochowy. Nie udało się ustalić dlaczego znalazł się on na płd-zach grani Rysów.
Czy była to chęć przypomnienia sobie tatrzańskich dróg z młodych lat?



W dniu 18.08. podczas zejścia szlakiem znad Czarnego Stawu do Morskiego Oka, upadła, spadając kilka m 26-letnia turystka z Łochocina. Upadając doznała urazu głowy, złamała rękę i nogę. Na ratunek ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie na morenie Czarnego Stawu, doszli do poszkodowanej i udzielili jej I pomocy. Następnie w noszach francuskich znieśli ją nad Morskie Oko skąd śmigłowiec zabrał ją do szpitala.



19.08. podczas zejścia z Kopy Kondrackiej na Kondracką Przeł. upadła łamiąc nogę 50-cio letnia turystka z Warszawy. Ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się w pobliżu oczekującej na pomoc turystki. Po zaopatrzeniu, ranna w noszach francuskich została włożona na pokład śmigłowca i przewieziona do szpitala.



24.08. będąca na szlaku w rejonie Czuby Goryczkowej 29-letnia niemiecka turystka upadła, doznając poważnej kontuzji kolana. Ratownicy kolejką wyjechali na Kasprowy Wierch i stamtąd udali się na miejsce wypadku. Po zaopatrzeniu turystka w noszach francuskich została przeniesiona na Kasprowy i kolejką zwieziona do Zakopanego.



26.08 podczas zejścia z Iwaniackiej Przeł. do Dol. Chochołowskiej upadł doznając kontuzji nogi i ręki 70-cio letni turysta z Wrocławia. Przybyli na miejsce wypadku ratownicy udzielili rannemu I pomocy. Następnie w noszach francuskich znieśli go do Dol. Chochołowskiej i samochodem przewieźli do szpitala.



28.08 podczas skoków spadochronowych jeden ze skoczków, nie znając dobrze terenu, zamiast na Polanie Mraźnica próbował wylądować w Dolinie Strążyskiej. Podczas lądowania zahaczył spadochronem o drzewo i spadł na ziemię z około 20m, doznając poważnych, wielonarządowych urazów. Zawiadomieni o wypadku ratownicy na miejsce polecieli śmigłowcem. Po zaopatrzeniu ranny spadochroniarz został włożony na pokład śmigłowca i przetransportowany do szpitala .



31.08.podczas zejścia z kopuły szczytowej Giewontu upadła doznając kontuzji nogi i ręki 26-letnia turystka z Poznania. Ponieważ tego dnia nie było lotnej pogody, ratownicy samochodem dojechali na Halę Kondratową i dalej pieszo dotarli na miejsce wypadku. Po udzieleniu I pomocy, w noszach francuskich znieśli ranną turystkę na Kondratową i dalej samochodem przewieźli ją do szpitala.


ciąg dalszy w kronikach 2004 cd..


Data utworzenia: 09/12/2008 : 15:31
Ostatnie zmiany: 09/12/2008 : 18:17
Kategoria : Kroniki TOPR
Strona czytana 652 razy


podglšd wydruku podglšd wydruku     Wersja do druku Wersja do druku

Komentarze


Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.
Bądź pierwszy!


Turystyka Taternictwo

Zamknij Historia Taternictwa

Ratownictwo historia

Zamknij Kroniki TOPR

Galerie
^ Góra ^