Kroniki TOPR - Kroniki 2005
1.01. po godz. 17-tej jeden z mieszkańców Zakopanego powiadomił Centralę TOPR, że w dniu 31.12.2004 z kwatery w jego domu wyszedł samotnie w góry najprawdopodobniej do Dol. Chochołowskiej i dotychczas nie powrócił Łukasz Bochna. Sprawdzono wszystkie schroniska, Policję, Straż Graniczną nie natrafiając na żaden ślad poszukiwanego. W dniu 2.01. wyruszyła do Dol. Chochołowskiej i Dol. Kościeliskiej wyprawa poszukiwawcza. Do poszukiwań włączono śmigłowiec, który ze względu na pogarszające się warunki atmosferyczne wkrótce powrócił do bazy. Do poszukiwań włączyli się ratownicy ZHS penetrując przygraniczne tereny Dol. Rohackiej. Poszukiwania nie przyniosły rezultatu.
W dniach 7, 8, 10, 11, 12.01. kontynuowano poszukiwania przeszukując dalej Dol. Chochołowską, masyw Czerwonych Wierchów, Giewont, grań aż po Kozi W. Poszukiwania prowadzone w trudnych warunkach, po opadach śniegu i silnych wiatrach nie przyniosły rezultatu. Nie natrafiono na żaden ślad poszukiwanego turysty.

13.01. poinformowano Centralę TOPR, że w dniu 11.01. udała się w Tatry z zamiarem wejścia wraz z kolegą do jaskiń? 20-letnia turystka z Kędzierzyna Koźla. Od tego czasu rodzina nie ma z nią kontaktu i prosi o podjęcie poszukiwań. Ustalono, że poszukiwana turystka nocowała w Murowańcu z 11/12.01 skąd wyruszyła w nieznanym kierunku. Przeszukano otwory wejściowe do bardziej popularnych jaskiń. Poszukiwania nie przyniosły rezultatu. Po kilku dniach powiadomiono TOPR, że „zguba” powróciła do domu.

30.01. troje turystów z Głogowa wyruszyło na wycieczkę na Świnicę i dalej z zamiarem zejścia przez Zawrat na Halę Gąsienicową. O godz. 15.25 powiadomili TOPR, że znajdują się w eksponowanym terenie, proszą o pomoc. W rejon Świnicy ratownicy polecieli śmigłowcem. Z pokładu śmigłowca dostrzegli turystów po płn. stronie grani około 200 m poniżej Gąsienicowej Przełączki. Ratownicy desantowali się z pokładu śmigłowca na wierzchołku Świnicy skąd zjechali do oczekujących na pomoc turystów. Następnie asekurując wyprowadzili ich na Świnicę i sprowadzili na Kasprowy Wierch i dalej kolejką do Kuźnic. Jak się okazało turyści pomylili Zawrat z Gąsienicową Przełączką. Zamiast z Zawratu właśnie z Przełączki zaczęli schodzić w kierunku Hali Gąsienicowej. Doszli do eksponowanego miejsca skąd nie byli w stanie zrobić kroku w żadną stronę. Dobrze, że we właściwym momencie wezwali pomoc, gdyż dalsza próba zejścia mogłaby zakończyć się tragicznie.

21.02. podczas zjazdu na nartach z Grzesia uderzył głową w drzewo 14-letni narciarz z Warszawy. Na pomoc ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie poniżej wierzchołka ratownicy zjechali z akią do oczekującego na pomoc narciarza. Po zaopatrzeniu przetransportowali go schroniska na Chochołowskiej i dalej samochodem do szpitala. Narciarz miał sporo szczęścia, doznając tylko powierzchownych ran głowy.

23.03. z wierzchołka Kasprowego Wierchu do stacji kolejki schodził trzymany za rękę przez swoją babcię. 6-cio letni Lorenz Drozd z Niemiec. W pewnym momencie poślizgnął się, wyrwał trzymającej go babci i zaczął ześlizgiwać się Żlebem pod Palcem. W wyniku blisko 300 m upadku żlebem doznał wielonarządowych obrażeń. Przybyli śmigłowcem na miejsce wypadku ratownicy podjęli reanimację, którą kontynuowano podczas transportu śmigłowcem do szpitala. Niestety chłopczyk zmarł w wyniku odniesionych obrażeń.

Tego samego dnia w godzinach popołudniowych jedna z turystek schodząc z Ciemniaka w kierunku Zahradzisk natknęła się poniżej Adamicy na częściowo przysypane śniegiem zwłoki kobiety. Na miejsce wypadku przybyli ratownicy, Policja i prokurator. Stwierdzono, że śmierć, najprawdopodobniej samobójczą poniosła Iwona Hetmaniak-Malicka z Poznania. Ratownicy przetransportowali zwłoki na Zahradziska.
Jak się okazało w/w była poszukiwana przez Policję od 10.03.2005.

29.03. z 5-ciu Stawów do szpitala przetransportowano śmigłowcem turystę, który doznał urazu stawu skokowego uniemożliwiającego samodzielne zejście do Wodogrzmotów.

30.03. dwoje turystów z Niemiec wybrało się na wycieczkę od Kasprowego do Przeł. pod Kopą Kondracką. W rejonie Suchych Czub Kondrackich oboje poślizgnęli się na stromych zlodowaciałych śniegach i spadli żlebem do Dol. Suchej Kondrackiej. W wyniku upadku, do którego doszło około godz. 17-tej mężczyzna doznał poważnych urazów klatki piersiowej- złamania 8-miu żeber, odmy płuc, mocnych potłuczeń i otarć skóry. Towarzysząca mu siostra odniosła lżejsze obrażenia i to ona powiadomiła o wypadku TOPR. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Po przyziemieniu w pobliżu oczekujących na pomoc turystów, ratownicy udzielili im I pomocy. Następnie w noszach francuskich przenieśli rannego turystę do śmigłowca ( kobieta doszła o własnych siłach) i przetransportowali ich do szpitala. Turyści nie byli stosownie wyekwipowani do zimowej wycieczki granią. Kiepskie buty i brak raków i czekanów były przyczyną poślizgnięcia i upadku.

3.04. dwoje turystów ze Śląska, ojciec z synem podchodziło, „Rysą” na Rysy. Oboje byli dobrze wyekwipowani. Każdy z nich miał dobre obuwie, raki, czekan. Podczas wchodzenia z Rysy na Grzędę idący jako pierwszy ojciec z niewiadomych przyczyn stracił równowagę, spadł na będącego poniżej syna i oboje zaczęli spadać „Rysą” w dół. Syn zdołał wyhamować upadek po kilkudziesięciu metrach, ojciec zaś spadł do wylotu Rysy doznając mocnych otarć i potłuczeń. Całe zdarzenie rozegrało się na oczach turystki będącej na wierzchołku Mięguszowieckiego Szczytu Czarnego, która zaraz powiadomiła TOPR. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Ratownicy desantowali się w pobliżu oczekujących na pomoc turystów. Po zaopatrzeniu turyści zostali windą wciągnięci na pokład śmigłowca i przetransportowani do szpitala.

16.04. troje młodych turystów podchodziło znad Czarnego Stawu na Karb. Zeszli ze szlaku i utknęli w eksponowanym terenie na lewo od letniego szlaku. Bojąc się iść dalej wezwali pomoc. Ratownicy na miejsce wypadku polecieli śmigłowcem. Po desancie na Małym Kościelcu ratownicy doszli do dwóch będących będących niedaleko grani turystów i wyprowadzili ich na Karb. Do trzeciego, który był w skałkach poniżej zjechał na linie jeden z ratowników i opuścił go w bezpieczne miejsce. Następnie całą trójkę sprowadzono do Murowańca. Do wypadku z pewnością by nie doszło, gdyby turyści znali przebieg letniego szlaku.

30.04. w godzinach popołudniowych powiadomiono TOPR, że w Dolinie Tomanowej znajduje się turystka, która schodząc upadła i złamała nogę. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie w pobliżu rannej turystki, ratownicy udzielili jej I pomocy i następnie przewieźli ją śmigłowcem do szpitala.

1.05. o godz. 10.46 do Centrali TOPR dociera informacja, że w Jaskini Mroźnej obok Sabałowego Jeziorka stracił przytomność jeden z turystów. Reanimują go turyści będący w jaskini. Na pomoc ratownicy lecą śmigłowcem. Desantują się z będącego w wysokim zawisie śmigłowca przez zjazd na linie bezpośrednio przy otworze wejściowym do jaskini. Po dotarciu na miejsce wypadku lekarz TOPR wraz z ratownikami przez 40 min prowadzi reanimację, która nie przynosi rezultatu. Lekarz stwierdza zgon w wyniku rozległego zawału serca 53-letniego Janusza Króla z Puław. W tym czasie druga grupa ratowników dociera ze środkiem transportu do jaskini. Ratownicy transportują zwłoki do Kir.

1.05. po godz. 17-tej do TOPR dotarła informacja, że na szlaku z Kasprowego W. na Myślenickie Turnie znajduje się turysta z kontuzją nogi. Ratownicy dotarli do oczekującego na pomoc turysty. Po zaopatrzeniu w pulkach przetransportowali go na Myślenickie Turnie, dalej kolejką zwieźli do Kuźnic, skąd karetka przewiozła go do szpitala.

4.05. po godz. 19-tej jeden z turystów poinformował TOPR, że w rejonie płd. wylotu Jaskini Mroźnej natknął się na zwłoki mężczyzny. Na miejsce zdarzenia udali się ratownicy wraz z przedstawicielami Policji. Znalezione przy zwłokach przedmioty wskazywały, że mężczyzna popełnił samobójstwo. Ratownicy przetransportowali zwłoki do Kir. Policja poinformowała TOPR, że ten desperacki krok popełnił Tomasz Stańco z Grudziądza.

11.05. podczas podejścia do Jaskini Mroźnej poważnie zasłabła turystka z Ciechanowa. Ratownicy przetransportowali ją do szpitala.

18.05. podczas wędrówki z Kasprowego W. na Przeł . pod Kopą Kondracką , będąc na wysokości Czuby Goryczkowej, poślizgnął się na stromych śniegach i zjechał około 100 m do Dol. Cichej doznając kontuzji nogi, otarć i potłuczeń 39-letni turysta ze Świdnika. O własnych siłach wyszedł z powrotem na grań i dalej w kierunku Przeł. pod Kopą Kondracką. Narastający ból nie pozwolił na dalszą wędrówkę. Turysta wezwał na pomoc ratowników. Ratownicy po dotarciu do oczekującego na pomoc turysty udzielili mu I pomocy. Następnie w pulkach przetransportowali go na Halę Kondratową i dalej samochodem przewieźli go do szpitala.

22.05. kontynuowano poszukiwania za Łukaszem Bochną, który zaginął w dniu 31.12.2004. Przeszukiwano górne piętra Dol. Jarząbczej i Dol. Wyżniej Chochołowskiej. Poszukiwania nie przyniosły rezultatu.
22.05. podczas zejścia szlakiem z Giewontu na Przeł. w Grzybowcu poślizgnęła się na mokrym odcinku szlaku poniżej Siodłowej Przeł. i złamała nogę 62-letnia turystka z Warszawy. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie na Siodłowej Przeł. ratownicy doszli do będącej poniżej turystki, udzielili jej I pomocy i w noszach francuskich znieśli ją na Przeł. Bacuch. Tam turystka została wciągnięta windą na pokład będącego w zawisie śmigłowca i przewieziona do szpitala.

23.05. o godz. 14.37 Centrala TOPR została powiadomiona przez turystę będącego nad Czarnym Stawem, że ze szlaku na Rysy po stromych śniegach spadł jakiś turysta, który w tej chwili oczekuje na pomoc poniżej Buli pod Rysami. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Ratownicy z jego pokładu desantowali się obok rannego. Po udzieleniu mu I pomocy w noszach francuskich wciągnęli go na pokład śmigłowca i przetransportowali do szpitala. Jak się okazało turysta mimo, że od 1500 m zalegał śnieg całkiem, na lekko, w butach typu „adidas” wybrał się na Rysy. Wchodząc na Grzędę poślizgnął się, spadł po stromych śniegach około 250 m zatrzymując się poniżej Buli. W wyniku upadku doznał mocnych potłuczeń, prawdopodobnie urazu kręgosłupa, i mocnych otarć skóry. Miał szczęście, że spadając nie uderzył w wystające kamienie.

24.05. po godz. 21-szej zadzwonił jeden z turystów, informując, że jego kolega wyszedł z Hali Gąsienicowej z zamiarem dojścia do 5-ciu Stawów. Do tej pory nie doszedł. Kolega poinformował go telefonicznie, że błądzi gdzieś we mgle, nie wie gdzie jest, prosi o pomoc. Na poszukiwania wyruszyły patrole ratowników: z 5-ciu Stawów w kierunku Zawratu, z Hali Gąsienicowej na Zawrat i Kozią Przeł. Nocne poszukiwania prowadzone w trudnych warunkach atmosferycznych nie przyniosły rezultatu. Rano do schroniska w Stawach dotarł poszukiwany turysta. Jak się okazało noc spędził błądząc...pod Szpiglasową Przeł.

25.05. po godz. 15-tej do TOPR dociera informacja, że w górnym zalodzonym odcinku szlaku na Zawrat, w eksponowanym miejscu, znajduje się turysta, który bojąc się zrobić kroku wzywa pomocy. Na ratunek ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie na Zawracie ratownicy schodzą do oczekującego na pomoc turysty. Bezpośrednio z eksponowanego miejsca, turysta wraz z ratownikami został przeniesiony na linie pod śmigłowcem na lądowisko na Hali Gąsienicowej.

27.05. dwoje starszych turystów z Gdyni podchodziło z Morskiego Oka na Szpiglasową Przeł. Podczas przekraczania zaśnieżonych depresji, którymi prowadzi górny odcinek szlaku oboje poślizgnęli się na stromych twardych śniegach i spadli do Dolinki za Mnichem . Podczas upadku przelecieli przez skaliste ścianki. Kobieta wpadła do szczeliny brzeżnej, doznając wielonarządowych urazów .Jej mąż zatrzymał się powyżej doznając urazu ramienia i ogólnych potłuczeń. Zawiadomieni o wypadku ratownicy na miejsce zdarzenia polecieli śmigłowcem. Po desancie przez zjazd na linie w pobliżu miejsca wypadku rozpoczęto udzielanie I pomocy nieprzytomnej kobiecie. Po zaopatrzeniu w noszach francuskich wciągnięto ranną wraz z lekarzem i przetransportowano do szpitala. W drugim locie do szpitala przewieziono mężczyznę. Do wypadku doszło gdyż turyści byli zupełnie nieprzygotowani do wędrówki w zimowych warunkach jakie panowały powyżej 1800 m.

28. 05. Do TOPR zadzwonili turyści podchodzący znad Czarnego Stawu na Rysy, informując, że na ich oczach po śniegach spod Rysów spadła kobieta i mężczyzna. Kobieta po około 400 m upadku zatrzymała się powyżej Czarnego Stawu, mężczyzna zaś po 150 m zjeździe po stromych śniegach zatrzymał się powyżej „Kamienia”. Wezwani na pomoc ratownicy na miejsce wypadku udali się śmigłowcem. Po desancie w pobliżu miejsca wypadku udzielono im pierwszej pomocy. W wyniku upadku kobieta doznała ran głowy, urazów wewnętrzych, mocnych otarć i potłuczeń , mężczyzna urazu ręki, głowy i mocnych otarć. Oboje po zaopatrzeniu zostali windą wciągnięci na pokład śmigłowca i przewiezieni do szpitala. Turyści mimo panujących na szlaku na Rysy zimowych warunków mieli na nogach buty typu „adidas” i lekkie ubranie.

30.05. podczas szkolenia śmigłowcowego ratowników przeprowadzanego na wsch. ścianie Kościelca, jeden z ratowników spadł kilkanaście m doznając kontuzji ręki i ogólnych potłuczeń. Po udzieleniu mu I pomocy przez będących w pobliżu kolegów śmigłowcem został przetransportowany do szpitala.

30.05. podczas podchodzenia na Zawrat od strony Hali Gąsienicowej będący w górnej części szlaku turysta z Anglii poślizgnął się na stromych śniegach, spadł około 150-200 m doznając poważnych urazów głowy i klatki piersiowej. Wezwani na pomoc ratownicy na miejsce zdarzenia polecieli śmigłowcem. Po desancie w pobliżu miejsca wypadku, udzielili rannemu I pomocy. Turysta w noszach francuskich został wciągnięty na pokład będącego w zawisie śmigłowca i przetransportowany do szpitala. Cała akcja ratunkowa od chwili zawiadomienia trwała 50 min.

2.06. o godz. 15.55 do TOPR dotarła informacja od turysty, że jest pod Szpiglasową Przełęczą, czuje się bardzo słabo, przed chwilą stracił na moment przytomność. Z Zakopanego wystartował w tamten rejon śmigłowiec z lekarzem i ratownikami na pokładzie. Ratownicy wraz lekarzem TOPR desantują się na Szpiglasowej Przeł. dochodzą do będącego niżej , oczekującego na pomoc turysty. Po udzieleniu mu I pomocy zostaje on zapakowany do noszy francuskich i przeniesiony na Przełęcz skąd do szpitala zabiera go śmigłowiec.
Jak się okazało poważnemu zasłabnięciu uległ 27-letni mieszkaniec Katowic, który na sporym kacu ( 1,65 %o alkoholu we krwi ) i z wrodzonymi dolegliwościami sercowymi wybrał się na tak forsowną dla niego wycieczkę.

W dniu 5.06 o godz. 14.12 do TOPR zadzwoniła dwójka turystów informując, że są tuż pod Przeł. Zawrat od strony Hali Gąsienicowej, w miejscu skąd nie są w stanie zrobić kroku w żadną stronę. Proszą o pomoc. Ponieważ w tamtym rejonie zalegają gęste chmury nie ma możliwości użycia śmigłowca. Z 5-ciu Stawów wychodzi dwójka ratowników z zadaniem nawiązania kontaktu głosowego z oczekującymi na pomoc turystami i stwierdzenia w którym dokładnie znajdują się miejscu. Ratownicy docierają w rejon Zawratu i przekazuję informację, że pogoda poprawiła się na tyle, że możliwy jest start śmigłowca. O godz. 15.35 startuje śmigłowiec z ratownikami na pokładzie. Ratownicy desantują się na Zawracie a śmigłowiec odlatuje na morenę Czarnego Stawu, by tam oczekiwać na dalsze decyzje. Ratownicy dochodzą do oczekujących na pomoc turystów, ubierają w uprzężę ratunkowe i asekurując zaczynają wyprowadzać ich na szlak. Góry znowu zasłaniają chmury, tak, że ratownicy sprowadzają turystów na morenę Czarnego Stawu skąd do Zakopanego zabiera ich śmigłowiec. Do całego zdarzenia by nie doszło, gdyby turyści znali jako topografię i przebieg szlaku, szli bardziej rozważnie a na nogach mieli odpowiednie buty.

12.06. jeden ze znanych zakopiańskich przewodników zadzwonił do TOPR, informując, że jest na płn stokach Beskidu powyżej tzw „Gieńkowych Murów” podchodząc jakimiś śladami, które giną w świeżej , sporych rozmiarów lawinie. Z Centrali w tamten rejon celem przeszukania lawiniska wyrusza grupa ratowników z psem lawinowym i sprzętem do przeszukiwania lawiniska ( Recco, detektory lawinowe). Przeszukiwanie i sondowanie lawiny
potwierdziły, że lawina nikogo nie zasypała. Wobec powyższego ratownicy powrócili do Centrali.

13.06. o godz. 14.25 do TOPR zadzwonił turysta informując,że jest w rejonie Czuby Goryczkowej i słyszy wołanie o pomoc z jednego ze żlebów spadających do Doliny Cichej.
Godz 14.30 staruje śmigłowiec z ratownikami i lekarzem TOPR. Ratownicy desantują się z pokładu śmigłowca zjeżdżając na linie, w miejscu gdzie nad stromym progiem zlebu stoi jakiś turysta. Jak się okazuje poniżej pod progiem żlebu znajduje się jego żona. Ratownicy zjeżdżają do niej na linie. Po zaopatrzeniu ranna turystka, która spadając około 400m ze szlaku żlebem do Dol. Cichej doznała urazów kręgosłupa, głowy, wychłodzenia i ogólnych potłuczeń. Ranna w noszach francuskich została wraz z ratownikiem podebrana na linie bezpośrednio z miejsca wypadku i przeniesiona na Kondratową. Tam po przyziemieniu została włożona na pokład śmigłowca i przetransportowana do szpitala. W drugim locie znad progu żlebu zabrano mężą poszkodowanej i przewieziono do Zakopanego. Do wypadku doszło w wyniku poślizgnięcia się na zalegającym tam płacie śniegu i upadku stromym, trawiastym i częściowo zaśnieżonym żlebem do Dol. Cichej. Maż poszkodowanej zszedł zlebem około 300 m i zatrzymał się nad stromym progiem, skąd zaczął wzywać pomocy. Kobieta mimo wszystko miała sporo szczęścia, gdyż zatrzymała się nad kolejnym, stromym progiem żlebu. Gdyby spadła nim w dół jej upadek mógłby zakończyć się tragicznie.

15.06. o godz. 11.15 do Centrali TOPR zadzwoniła turystka informując, że wraz z koleżanką utknęły w połowie łańcuchów na szlaku na Zawrat. Na dodatek koleżanka spadła kilka m i mocno się potłukła. Boją się ruszyć w którąkolwiek stronę. Proszą o pomoc. Na miejsce wypadku ratownicy lecą śmigłowcem. Desantują się na Zawracie i schodzą do oczekujących na pomoc turystek. Po udzieleniu I pomocy, asekurując sprowadzają je w rejon Zmarzłego Stawu skąd na Halę Gąsienicową przewozi je śmigłowiec.

20.06. o godz. 15.35 do TOPR zadzwoniła turystka, że jest na zielonym szlaku około pół godziny drogi od Polany Waksmundzkiej w kierunku Hali Gąsienicowej. Upadła i mocno skręciła nogę. Nie jest w stanie o własnych siłach kontynuować wycieczki. Prosi o pomoc, Z Centrali TOPR wyrusza ekipa ratowników, którzy kładem docierają na Polanę Waksmundzką i dalej pieszo dochodzą do oczekującej na pomoc turystki. Po zaopatrzeniu w noszach Konga transportują ją na Polanę Waksmundzką, dalej kładem na Psią Trawkę, skąd samochodem przewożą ją do szpitala.

W czasie trwania wyprawy w rejon Polany Waksmundzkiej do TOPR dociera informacja o wypadku do jakiego doszło podczas zejścia z Krzyżnego do 5-ciu Stawów. Turystka poślizgnęła się, upadła kilka m doznając urazu nogi i ogólnych potłuczeń. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie w pobliżu oczekującej na pomoc turystki ratownicy udzielili jej I pomocy. Następnie w noszach francuskich ranna została wciągnięta na pokład śmigłowca i przetransportowana do szpitala.

21.06. w godzinach wieczornych poszukiwano węgierskiego turysty który utknął na szlaku w rejonie Kasprowego W. Lekko rannego turystę po zaopatrzeniu doprowadzono na Kasprowy i kolejką przetransportowano do Zakopanego.

25.06. z rejonu Ciemniaka przetransportowano śmigłowcem do szpitala 14-letniego turystę z Warszawy, który w wyniku odwodnienia tak osłabł, że nie był w stanie o własnych siłach kontynuować wycieczki.

26.06. prowadzono w rejonie Dol. Małej Łąki, Dol. Kościeliskiej i Chochołowskiej poszukiwania Łukasza Bochny, który zaginął 31.12.2004. Wielogodzinne poszukiwania prowadzone przez 18 ratowników nie przyniosły rezultatu.

29.06. w rejonie Świstowej Czuby kontuzji nogi doznała 34-letnia turystka z Kleszowa. Ratownicy na miejsce wypadku polecieli śmigłowcem. Po desancie w pobliżu oczekującej na pomoc turystki ratownicy udzielili jej I pomocy. Następnie w noszach francuskich przetransportowali ją na lądowisko w 5-ciu Stawach, skąd śmigłowcem została przewieziona do szpitala.

30.06. podczas zejścia z Przeł. między Kopami do Dol. Jaworzynki upadł doznając wewnętrznych obrażeń jamy brzusznej 11-letni turysta z Wielkiej Brytanii. Rannego śmigłowcem przetransportowano do szpitala.

30.06. o godz. 15.35 ratownicy zostali powiadomieni o wypadku na szlaku pomiędzy Kondratową a Przeł. Kondracką. 20-letnia turystka z Gostynina upadła doznając bolesnej kontyuzji kolana. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie w pobliżu miejsca wypadku, ratownicy udzielili turystce I pomocy. W noszach francuskich przetransportowali ją na lądowisko na Kondratową skąd śmigłowcem została przewieziona do szpitala.

3.07. o godz. 12.20 do Centrali TOPR dociera informacja o wypadku w rejonie Koziej Przełęczy. W rejon wypadku ratownicy lecą śmigłowcem. Desantują się w Koziej Dolince i podchodzą do oczekującego na pomoc turysty, który znajduje się około 50 m poniżej Koziej Przeł. Po zaopatrzeniu znoszą go w noszach francuskich do Koziej Dolinki, powyżej Zmarzłego Stawu, skąd do szpitala zabiera go śmigłowiec. Jak się okazało młody turysta z Kielc, upadł wraz z luźnymi kamieniami. W wyniku upadku doznał poważnej kontuzji dłoni ( amputacja palca) i ogólnych potłuczeń.

5.07. o godz. 13.10 do TOPR dotarła informacja, że w rejonie Zawratu na szlaku w kierunku Świnicy jest wypadek. W tamten rejon ratownicy polecieli śmigłowcem. Desantowali się w rejonie Zawratu, skąd dotarli do oczekującego turysty. Jak się okazało 35-letni turysta z Angli trawersując szlakiem zbocza Zawratowej Turni poślizgnął się i spadł około 30 m skalisto-trawiastym terenem na stronę Dol. 5-ciu Stawów. W wyniku upadku doznał kontuzji ręki i ogólnych potłuczeń. Rannego turystę po udzieleniu I pomocy śmigłowcem przetransportowano do szpitala.

7.07. o godz. 16.30 do TOPR dociera informacja, że na szlaku z Zawratu na Halę Gąsienicową znajduje się nieprzytomny turysta. Na miejsce wypadku ratownicy i lekarz TOPR lecą śmigłowcą. Ratownicy desantują się w pobliżu miejsca wypadku . Po dotarciu na miejsce ratownicy udzielają mu pierwszej pomocy. Ranny turysta odzyskuje przytomność. Po zaopatrzeniu zostaje umieszczony w noszach francuskich i bezpośrednio z miejsca wypadku zostaje wraz z lekarzem i ratownikiem podebrany na linie i przeniesiony pod śmigłowcem na lądowisko na Hali Gąsienicowej. Tam zostaje włożony na pokład śmigłowca i przetransportowany do szpitala. Jak się okazało schodził on z grupą kolegów. W pewnym momencie poślizgnął się na zalegającym na szlaku śniegu, spadł kilkadziesiąt m uderzając po drodze głową w kamienie. Stracił przytomność. Po jej odzyskaniu za namową kolegów i opiekuna zaczął shodzić w dół. Po chwili znów stracił przytomność i dopiero wtedy o wypadku powiadomiono TOPR. Dalsze zwlekanie z wezwaniem pomocy mogło się dla 18-letniego turysty skończyć tragicznie.

8.07. student geologii, badający rejon Wielkiej Świstówki poinformował TOPR, że natknął się na będące w stanie rozkładu zwłoki. Wezwani na miejsce ratownicy przetransportowali zwłoki do Zakopanego. W pobliżu natrafiono na plecak a w nim na dokument na nazwisko poszukiwanego od 31.12. 2004 r. Łukasza Bochny.
Wyjaśniła się więc sprawa zaginięcia studenta. Większość akcji poszukiwawczych prowadzona była w rejonie Doliny Chochołowskiej, gdzie miał rzekomo udać się Ł. Bochna. Najprawdopodobniej Ł. Bochna zginął w lawinie, która porwała go w Dolince Litworowej, gdzie błądził w trudnych warunkach pogodowych, przy ograniczonej widoczności i zasypanym szlaku.

10.07. ze schroniska w 5-ciu Stawach do zakopiańskiego szpitala przetransportowano angielskiego turystę, który doznał kontuzji nogi. Ze względu na kiepską pogodę nie można było użyć śmigłowca i transport rannego odbył się klasycznie w noszach na barkach ratowników.

10.07. o godz. 15.50 do TOPR zadzwonił turysta informując, że wraz z kolegą są w rejonie Przełączki nad Dolinką Buczynową. Jego partner upadł doznając bolesnej kontuzji barku. Proszą o pomoc. Poinformowali, że będą w miarę możliwości schodzić w kierunku 5-ciu Stawów. Z Centrali TOPR wyruszyła grupa 6-ciu ratowników. Z Murowańca wyruszył patrol 2 ratowników na wypadek gdyby turyści pomylili kierunki i zaczęli schodzić na Halę Gąsienicową. O godz. 18.15 dociera informacja, że do schroniska w Stawach dotarł kontuzjowany turysta. Dochodzą tam też ratownicy, którzy wyjechali z Zakopanego. Po zaopatrzeniu transportują turystę do Wodogrzmotów i dalej samochodem do szpitala.

12.07. o godz. 16.50 do TOPR zadzwonił turysta, że w rejonie Kępy turystka złamała
nogę. Z Centrali wyrusza 5-ciu ratowników a z Morskiego Oka pełniący tam dyżur ratownik, który dociera tam jako pierwszy. Zaopatruje ranną turystkę. W tym czasie dochodzą tam pozostali ratownicy, którzy w noszach francuskich transportują ranną turystkę do Morskiego Oka i dalej samochodem do szpitala.

14.07. o godz. 15.10 do TOPR dociera informacja o wypadku podczas zejścia z Rysów. W tamten rejon ratownicy wraz z lekarzem lecą śmigłowcem. Ratownicy desantują się na Buli pod Rysami i dochodzą na miejsce wypadku u podstawy Grzędy. Lekarz stwierdza zgon 42 letniej Denise Halewood z Anglii. Ratownikom pozostał smutny obowiązek przetransportowania zwłok. Jak się okazała turystka schodząc grzędą poślizgnęła się i spadła około 100 m stromym skalistym terenem doznając śmiertelnych obrażeń.

15.07. podczas wspinaczki Żebrem Czecha na Wierchu pod Fajki odpadła z ruchomym blokiem 43-letnia taterniczka z Lądka Zdroju. W wyniku upadku doznała złamania ręki i ogólnych potłuczeń. Wezwani na pomoc ratownicy w rejon wypadku polecieli śmigłowcem. Po desancie w rejonie Żółtej Przeł. ratownicy doszli do oczekującej na pomoc taterniczki. Po zaopatrzeniu wyprowadzili ranną i jej partnera na grań skąd do szpitala zabrał ją śmigłowiec.
15.07. poinformowano TOPR, że w rejonie Psiej Trawki zaginął 14-letni turysta z Piły. O fakcie tym poinformowała ratowników siostra. Na poszukiwania w tamten rejon wyruszyło 6-ciu ratowników. O godz. 18.20 w trakcie prowadzonych poszukiwań poinformowano TOPR, że poszukliwany młody turysta powrócił do miejsca zamieszkania. Wobec powyższego odwołano ratowników, którzy po godz. 19-tej powrócili do Centrali.

20.07. taternik z Zabrza rozpoczął samotną wspinaczkę Filarem Kazalnicy. Noc z 20/21.07. spędził w ścianie. Gdy wieczorem 21.07. taternik dalej był w ścianie nawiązano z nim kontakt telefoniczny. Okazało się, że postanowił on zrezygnować z dalszej wspinaczki i podczas zjazdu z Wielkiego Okapu zaklinowała mu się lina, tak,że nie mógł jej ściągnąć by dalej kontynuować zjazdy. Nie miał również możliwości dowspinanania się do stanowiska zjazdowego by odblokować linę. Ponieważ był w miarę dobrym miejscu mógł zabiwakować do rana. Rano śmigłowiec miał przewieźć ratowników wraz ze sprzętem na Kazalnicę by przy użyciu zestawu alpejskiego dotrzeć do oczekującego na pomoc taternika. Pogoda pokrzyżowała te plany. Silny wiatr uniemożliwił użycie śmigłowca do precyzyjnych działań na Kazalnicy. Dostarczył tylko ratowników na lądowisko w Morskim Oku. Stamtąd ratownicy pieszo udali się na wierzchołek Kazalnicy. Po zaporęczowaniu dojścia na Siodełko w Filarze ratownicy przetransportowali sprzęt, założyli stanowisko zjazdowe i po godz. 10-tej rozpoczęto opuszczanie ratownika w ścianę, do oczekującego na pomoc poniżej okapów taternika. O godz. 10.55 ratownik dojeżdża do taternika, zabiera go ze ściany i obaj zostają o godz.11.40 opuszczeni pod ścianę. Taternik o własnych siłach dociera do Morskiego Oka a ratownicy likwidują stanowisko, zabierają sprzęt i transportują go do Morskiego Oka. Cała trudnie technicznie akcja ratunkowa trwała ponad dwanaście godzin. Wzięło w niej udział 15-tu ratowników a cały zjazd w zestawie alpejskim wyniósł 340 m.

21.07. po godz. 19-tej do TOPR dotarła informacja, że przy dolnej stacji wyciągu towarowego pod progiem Doliny 5-ciu Stawów, znajduje się młody mężczyzna z objawami udaru mózgu. Na miejsce wypadku ratownicy lecą śmigłowcem. Lekarz TOPR wraz z ratownikiem desantują się z będącego w zawisie śmigłowca tuż obok oczekującego na pomoc turysty. Po udzieleniu I pomocy chory turysta w noszach francuskich zostaje przeniesiony wraz z lekarzem i ratownikiem na linie pod śmigłowcem na lądowisko w 5-ciu Stawach. Tam po przyziemieniu chory zostaje włożony na pokład śmigłowca i przetransportowany do szpitala.


22.07. ze schroniska w 5-ciu Stawach do Zakopanego przetransportowano turystkę z urazem stawu kolanowego. Ze względu na kiepską pogodę transport odbył się w sposób klasyczny.
22.07. o godz. 16.10 do Centrali TOPR dotarła informacja, że na płd. brzegu Morskiego Oka zawału serca dostał turysta. Z Zakopanego wystartował śmigłowiec z ratownikami i lekarzem a ze schroniska w Morskim Oku na miejsce zdarzenia wyruszył ratownik dyżurny. O 16.33. ratownicy desantowali się z pokładu śmigłowca w miejscu zdarzenia. Lekarz udzielił turyście pomocy medycznej i następnie turystę włożono na pokład będącego w niskim zawisie śmigłowca i przetransportowano do szpitala, gdzie przekazano go o godz. 16.48.

27.07. o godz. 20.45 do TOPR zadzwonił turysta informując, że idąc z Granatów zgubił szlak i zaczął schodzić w kierunku 5-ciu Stawów. Doszedł do eksponowanego miejsca skąd nie może się ruszyć w żadną stronę . prosi o pomoc. Ze względu na słaba łączność nie udało się dokładnie ustalić miejsca gdzie na pomoc oczekuje turysta. Z 5-ciu Stawów do Dol. Buczynowej wyruszył ratownik celem nawiązania kontaktu z turystą. O godz. 22.20 ratownik nawiązał kontakt głosowy z turystą, który utknął w Czarnych Ścianach około 70-100 m nad piargami Dolinki Buczynowej. Ponieważ okazało się, że turysta znajduje się na trawiastej dość szerokiej półce, ma ze sobą śpiwór, jedzenie i pice a noc jest ciepła, postanowiono , że akcja ratunkowa rozpocznie się wcześnie rano. O godz. 6.15 wystartował w tamten rejon śmigłowiec z ratownikami. Jeden z ratowników zjechał do oczekującego na pomoc turysty, założył mu uprząż ewakuacyjną i razem zostali podebrani na linie i przeniesieni pod śmigłowcem na lądowisko w 5-ciu Stawach. Do wypadku by nie doszło gdyby turysta znał lepiej topografię tamtego rejonu, nie wędrował samotnie i do późnego wieczora.

W nocy z 28/29.07 poszukiwano grupy turystów, którzy z małymi dziećmi, bez światła utknęli gdzieś na zielonym szlaku w rejonie Przysłopu Waksmundzkiego. O godz. 23-ciej z Hali Gąsienicowej wyruszył patrol ratowników, który o godz. 0.40 odnalazł turystów. Turystów sprowadzono na Psią Trawkę skąd samochodem przewieziono ich do Zakopanego. Jak się okazało turyści nie bardzo znając topografię , trudności szlaku i czas konieczny do przejścia wybrali się z Zazadniej przez Rusinową Polanę do 5-ciu Stawów, skąd postanowili przez Krzyżne dojść na Halę Gąsienicową. W Dolinie Pańszczycy zamiast iść żółtym szlakiem na Halę poszli czarnym, i tam w lesie zastała ich noc.

30.07. o godz. 13.40 poinformowano TOPR, że w rejonie Siodłowej Przeł. znajduje się turysta z kontuzją nogi uniemożliwiającą dalsze wędrowanie. Ratownicy w rejon wypadku polecieli śmigłowcem. Po desancie w pobliżu miejsca wypadku udzielono rannemu turyście I pomocy. Następnie turysta został włożony na pokład śmigłowca i przetransportowany do szpitala.

6.08. podczas zejścia z Czarnego Stawu nad Morskie Oko poślizgnął się , upadł doznając złamania nogi 33-letni turysta z Gdańska. Rannego turystę po zaopatrzeniu zniesiono w noszach francuskich do schroniska nad Morskim Okiem i dalej samochodem przewieziono do szpitala.

10.08. powyżej płd. brzegu Morskiego Oka pod wylotem żlebu „ Maszynki do mięsa” upadła skomplikowanie łamiąc nogę 51-letnia mieszkanka Zakopanego. Ranną w noszach francuskich przetransportowano do schroniska i dalej samochodem przewieziono do szpitala.

11.08. ze schroniska w 5-ciu Stawach do szpitala przetransportowano25-letniego turystę z kontuzją nogi. W czasie transportowania turysty okazało się, że pod 5-cio stawiańskim progiem znajduje się kolejna turystka, która schodząc doznała kontuzji nogi. Oboje turystów przetransportowano do Wodogrzmotów i dalej do szpitala, gdyż kiepska pogoda uniemożliwiała użycie śmigłowca.. W transporcie wzięło udział 10-ciu ratowników a cała akcja trwała ponad 5 godzin.

O sporym pechu może mówić 23-letnia turystka z Gdańska, która podchodząc w dniu 12.08 z Zawratu na Mały Kozi W. została ugodzona w kolano spadającym kamieniem, strąconym najprawdopodobniej przez idącego wyżej nierozważnego turystę. W wyniku uderzenia doznała głębokiej rany ciętej nogi uniemożliwiającej dalsze wędrowanie. Wezwani na pomoc ratownicy na miejsce wypadku polecieli śmigłowcem. Po desancie w pobliżu oczekującej na pomoc turystki ratownicy udzielili jej I pomocy. Następnie turystka wraz z ratownikiem została windą wciągnięta na pokład śmigłowca i przetransportowana do szpitala.
Tuż po za kończeniu poprzedniej wyprawy kolejne zgłoszenie o wypadku. Podczas zejcia z Rysów mniej więcej w połowie Grzędy 20-letni turysta z Bydgoszczy poślizgnął się, upadł doznając bolesnej kontuzji kolana. Wezwani na pomoc ratownicy w rejon wypadku polecieli śmigłowcem. Po desancie przez zjazd na linie z będącego w zawisie śmigłowca w pobliżu oczekującego na pomoc turysty, ratownicy udzielili mu I pomocy. Następnie w noszach francuskich ranny turysta został wciągnięty windą na pokład śmigłowca i przetransportowany do szpitala.
Tego samego dnia w chwilę po zakończeniu działań pod Rysami do TOPR zadzwonili turyści informując, że na ich oczach turystka schodząc ze Świnickiej Przeł. w kierunku Hali Gąsienicowej poślizgnęła się na stromym, twardym sniegu , zjechała kilkadziesiąt m do Świnickiej Kotlinki, po drodze uderzając w wystające kamienie. O godz. 15.38 startuje śmigłowiec, zabierając spod Centrali TOPR grupę ratowników. Ze względu na niski pułap chmur ratownicy desantują się na progu Długiego Stawu i stamtąd dochodzą do rannej turystki. Okazuje się, że w wyniku upadku turystka doznała złamania żeber, miednicy, kontuzji głowy. Ciężko ranną turystkę po zaopatrzeniu w noszach francuskich zniesiono nad Długi Staw skąd śmigłowcem została przewieziona do szpitala. Turystka miała na nogach bardzo sliskie na śniegu buty typu adidas.

W dniu 13.08. z 5-ciu Stawów do szpitala przetransportowano 53-letnią turystkę z poważnymi dolegliwościami sercowymi. Transport odbył się w sposób klasyczny, gdyż pogoda uniemożliwiła użycie śmigłowca.

W nocy z 14/15.08. poszukiwano w rejonie Rusinowej Polany 15-letniego niemieckiego skauta, który odłączył się w tamtym rejonie od grupy. Poszukiwany około północy odnalazł się.....w schronisku w Morskim Oku.

W dniu 18.08. o godz.14.40 do TOPR dotarła drogą telefoniczną informacja od turystów, że z Granackiej Przeł żlebem w kierunku Doliny Pańszczycy spadła turystka. Jest przytomna, ale mocno poturbowana. Ratownicy w rejon wypadku lecą lecą śmigłowcem. Zalegająca wyżej mgła uniemożliwia dotarcie na miejsce wypadku. Ratownicy desantują się nad Czarnym Stawem i dalej pieszo wychodzą szlakiem na Skrajny Granat i dalej do zlebu, do miejsca, gdzie znajduje się kontuzjowana turystka, gdzie docierają o godz. 16.05. Ratownicy zaopatrują ranną turystkę, która w wyniku upadku doznała złamania kości udowej, ran głowy, mocnych otarć i potłuczeń.. Następnie ranna zostaje umieszczona w noszach francuskich i metodą imrowizacji opuszczona do Dol. Pańszczycy. W tym czasie do pomocy w transporcie dociera kolejna grupa ratowników. Tuż przed 18-tą ratownicy donoszą ranną na morenę Dol. Pańszczycy, gdzie jest już na tyle dobra widoczność, że dalszy transport rannej do szpitala przejmuje śmigłowiec. Cała akcja ratunkowa prowadzona w trudnych warunkach atmosferycznych i terenowych trwała ponad 6 godzin i wzięło w niej udział 15-tu ratowników.
W czasie gdy trwała akcja ratunkowa w Dolinie Pańszczycy do TOPR dotarła kolejna prośba o pomoc. Na szlaku pomiędzy Palenicą Białczańską a Rusinową Polaną przewróciła się 59-letnia turystka z Chorzowa doznając bolesnej kontuzji barku. Ratownicy przetransportowali ranną turystkę na Palenicę i dalej samochodem do szpitala.

18.08. w godzinach wieczornych przetransportowano ze schroniska w 5-ciu Stawach do szpitala chorą pracownicę schroniska.

19.08. około godz. 17-tej do TOPR dotarła informacja, że turystka schodząca Zawratowym Żlebem została ugodzona kamieniem potrąconym przez idących wyżej turystów. W wyniku uderzenia i upadku doznała kontuzji głowy, stłuczenia kręgosłupa i miednicy. W rejon wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie powyżej Zmarzłego Stawu doszli do oczekującej na pomoc turystki. Po zaopatrzeniu ratownicy znieśli ją w noszach francuskich do miejsca, gdzie mógł przyziemić śmigłowiec, którym została przewieziona do szpitala.
Tego samego dnia o godz. 19.10 do TOPR dociera informacja, że podczas zejścia ze Świnicy w rejonie Żlebu Blatona poważnie zasłabł starszy turysta. W rejon wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Ze względu na zalegające w tamtym rejonie mgły udało im się tylko dolecieć do Przeł. Goryczkowej nad Zakosy. Stamtąd pieszo udali się pod Świnicę. O godz. 20.30 ratownicy docierają do oczekującego na pomoc turysty. Po udzieleniu I pomocy transportują go w noszach francuskich na Kasprowy i dalej kolejką do Kuźnic, a stamtąd samochodem do szpitala. Wyprawa ratunkowa kończy się o godz. 23.00.

21.08. ze szlaku na Giewont z rejonu Piekiełka przetransportowano do szpitala 35 letniego turystę z Jasła, który doznał kontuzji nogi.

22.08. znad Czarnego Stawu nad Morskim Okiem przetransportowano śmigłowcem do szpitala 56-letnią turystkę ze Słowenii, która w tamtym rejonie złamała nogę.

24.08. w godzinach wieczornych podczas wycofywania się zjazdami ze wsch. ściany Mięguszowieckiego Szczytu Wielkiego po jednym ze zjazdów zaklinowała się lina. Ponieważ taternicy nie byli w stanie kontynuować zjazdów o godz. 21.45 zadzwonili do TOPR po pomoc. O godz. 22.15 z Morskiego Oka celem nawiązania kontaktu ze wspinaczami i rozpoznania miejsca, w którym znajdują się taternicy wyruszył 3 osobowy patrol ratowników. O godz. 0.30 nawiązują kontakt z taternikami i informują , że taternicy znajdują się pomiędzy drogą Mączki a drogą Świerza około 70-100 m nad podstawą ściany. Nie powiodła się próba nocnego dowspinania się do taterników. Patrol około 3-ciej powraca do schroniska. Rano o 7.10 do Morskiego Oka leci śmigłowcem kolejna ekipa ratowników. Desantują się w górnej części Bandziocha i rozpoczynają wspinaczkę do będących w ścianie taterników. O godz. 8.40 ratownicy docierają na miejsce. Wszyscy zjazdami wycofują się pod ścianę. O godz. 11.00 ratownicy wraz z taternikami docierają do Morskiego Oka.

25.08. podczas zejścia ze Świnickiej Przeł. do Świnickiej Kotlinki poślizgnął się na mokrych skałach i spadł kilkanaście m skalno trawiastym terenem do Kotlinki Świnickiej 62-letni turysta z Gdańska. W wyniku upadku doznał obrażeń głowy, ręki i mocnych ogólnych potłuczeń. Wezwani o godz. 13.40 na pomoc ratownicy na miejsce wypadku polecieli śmigłowcem. Desantowali się z jego pokładu w pobliżu miejsca wypadku. Po udzieleniu I pomocy ranny bezpośrednio z miejsca wypadku został w noszach francuskich windą wciągnięty na pokład śmigłowca i przetransportowany do szpitala.

26.08. podczas wspinaczki drogą Gnojka na zach. ścianie Kościelca będący na I wyciągu taternik odpadł doznając złamania ręki i ogólnych potłuczeń. Ratownicy na miejsce wypadku polecieli śmigłowcem. Po desancie w rejonie wyjścia z Załupy „H” ratownicy doszli do oczekijącego na pomoc taternika. Po zaopatrzeniu taternik wraz z ratownikiem zostali windą wciągnięty na pokład śmigłowca i przetransportowany do szpitala.

26.08. po godz. 16-tej powiadomiono TOPR, że w rejonie górnej stacji wyciągu na Nosalu natrafiono na zwłoki młodego mężczyzny. Jak się okazało śmiercią samobójczą zginął młody ski - alpinista z Zakopanego Maciej Gąsienica Mikołajczyk. Ratownikom pozostał smutny obowiązek przetransportowania zwłok.

27.08. wezwano ratowników do schroniska na Chochołowskiej gdzie straciła przytomność 83-letnia turystka z Krakowa. Turystkę śmigłowcem przetransportowano do szpitala.. Jak się okazało tego dnia turystka odbyła dość forsowną jak na jej wiek wycieczkę i prawdopodobnie przemęczenie było powodem zdrowotnych perturbacji.

28.08. o godz.18.30 do TOPR zadzwonił turysta informując, że schodzi z koleżanką Szarym Żlebem. Są nad łańcuchami. Turystka boi się zejść po łańcuchach. Ratownik dyżurny prosi ich by próbowali powoli zejść bo robi się już późna pora. O 19.50 ratownicy nawiązują kontakt telefoniczny z turystami. Okazuje się , że postanowili oni zawrócić i przez Kopę Kondracką zejść na Kondratową. O godz. 21.30 kolejny kontakt telefoniczny. Turyści informują, że są w rejonie Małołączniaka. Jest ciemno i zimno. Nie mają światła ani ciepłego ubrania. Proszą o pomoc. O 21.50 z Centrali wyrusza ekipa ratowników ze światłem ciepłym piciem i ubraniem. Przez Kondratową o godz. 23.50 docierają do oczekujących na pomoc turystów. Po napojeniu i ogrzaniu turyści zostali sprowadzeni na Kondratową i dalej samochodem przewiezieni do Zakopanego.

29.08. podczas zejścia z Giewontu w kierunku Siodłowej Przeł. upadła na szlaku łamiąc nogę 41-letnia turystka z Kobierna. Na pomoc ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie w pobliżu miejsca wypadku udzielono rannej I pomocy. Następnie ranna turystka w trójkącie ewakuacyjnym została wciągnięta windą na pokład śmigłowca i przetransportowana do szpitala.
W trakcie działań w rejonie Giewontu do TOPR dociera informacja o wypadku na szlaku na Rysy. Podczas zejścia Grzędą przewrócił się łamiąc rękę 23-letni turysta z Warszawy. Ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się w pobliżu oczekującego na pomoc turysty. Po zaopatrzeniu został on wraz z ratownikiem windą wciągnięty na pokład śmigłowca i przetransportowany do szpitala.
W czasie działań pod Rysami kolejne wezwanie o pomoc. Podczas zejścia z wierzchołka Kościelca upadł doznając kontuzji głowy i ogólnych potłuczeń 45-letni turysta z Wrocławia. Kolejny raz tego dnia na ratunek ratownicy polecieli śmigłowcem. Desant ratowników przez zjazd na linie na zach. taras pod wierzchołkiem Kościelca i stamtąd dojście do oczekującego na pomoc turysty. Po zaopatrzeniu zostaje on bezpośrednio z miejsca wypadku wciągnięty windą na pokład śmigłowca i przetransportowany do szpitala.

31.08. o godz. 16.20 do Centrali TOPR zadzwonił turysta informując, że przed chwilą z Koziej Przeł. Wyżniej żlebem do Dol. Pustej spadła jakaś turystka. O godz. 16.25 startuje śmigłowiec z zadaniem dokładnego zlokalizowania miejsca wypadku i rozpoczęcia działań ratowniczych. Ratownicy dostrzegają turystkę leżącą w żlebie około 100 m poniżej grani. Ratownicy desantują się w ścianie Kozich Czub na półce około 50 m poniżej grani. Zakładają stanowisko zjazdowe by zjechać do żlebu. W tym czasie śmigłowiec dowozi kolejną grupę ratowników. Ratownicy zjeżdżają do żlebu w miejsce gdzie leży turystka. Lekarz TOPR stwierdza zgon w wyniku obrażeń spowodowanych około 100 m upadkiem. Ratownicy pakują zwłoki i systemem improwizacji opuszczają je do wylotu żleby. Następnie znoszą zwłoki w miejsce gdzie może przyziemić śmigłowiec, który przewozi je do Zakopanego. Nikt z będących w pobliżu turystów nie widział momentu upadku. Tego dnia była dobra pogoda, skały suche, a 30-letnia turystka Beata Słotwińska z Jaworzna dobrze wyekwipowana. Nie wiadomo czy ukruszył się chwyt, stopień, czy turystka na moment się zagapiła. A może było to przeznaczenie?
ciąg dalszy Kroniki 2005 w pliku Kroniki 2005...cd

Data utworzenia: 11/12/2008 : 08:53
Ostatnie zmiany: 11/12/2008 : 09:08
Kategoria : Kroniki TOPR
Strona czytana 565 razy


podglšd wydruku podglšd wydruku     Wersja do druku Wersja do druku

Komentarze


Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.
Bądź pierwszy!


Turystyka Taternictwo

Zamknij Historia Taternictwa

Ratownictwo historia

Zamknij Kroniki TOPR

Galerie
^ Góra ^