Kroniki TOPR - Kroniki 2006 cd..
 ciąg dalszy Kronik 2006

2.09. podczas zejścia z Rysów będący poniżej Buli pod Rysami 79-letni turysta ze Szczecina poślizgnął się upadł doznając poważnej kontuzji stawu skokowego. Ratownicy desantowali się z pokładu będącego w zawisie śmigłowca, w pobliżu miejsca wypadku. Po udzieleniu I pomocy turysta został włożony do noszy francuskich. Na linie został wraz z ratownikami pod śmigłowcem przeniesiony nad Mnichowe Stawki. Tam po przyziemieniu włożono go na pokład śmigłowca i przewieziono do szpitala.
Tego samego dnia o godz. 15.40 powiadomiono TOPR o zawale serca, którego doznał turysta będący w pobliżu parkingu na Palenicy Białczańskiej. Na ratunek ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie w pobliżu miejsca wypadku rozpoczęto intensywne zabiegi reanimacyjne. Niestety nie przyniosły on rezultatu. Lekarz TOPR stwierdził zgon 54-letniego turysty. Działania ratownicze prowadzone były na drodze z Morskiego Oka, pełnej turystów i furmanek co nie ułatwiało działań ratowniczych.

3.09. będąca tuż pod wierzchołkiem Świnicy turystka z Białegostoku doznała bolesnej kontuzji nogi. Wezwani na pomoc ratownicy desantowali się z pokładu śmigłowca w pobliżu oczekującej na pomoc turystki. Po udzieleniu I pomocy, w uprzęży ewakuacyjnej przeniesiono ją na linie pod śmigłowcem na lądowisko na Hali Gąsienicowej i stamtąd po włożeniu na pokład przetransportowano do szpitala.
Tego samego dnia około godz. 17.30 podczas zejścia z Przeł. w Grzybowcu do Dol. Strążyskiej 54-letnia turystka z Tczewa upadła łamiąc nogę. Na ratunek ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie w rejonie Przeł. doszli do oczekującej na pomoc turystki. Po udzieleniu I pomocy w noszach francuskich donieśli ją w miejsce gdzie mógł przyziemić śmigłowiec, którym ranną przetransportowano do szpitala.

6.09. podczas zejścia z Kasprowego W. w kierunku Myślenickich Turni 62-letnia turystka z Warszawy upadła doznając kontuzji kończyny górnej i dotkliwie się tłukąc. Wezwani na pomoc ratownicy samochodem dojechali na Myślenickie Turnie i stamtąd doszli szlakiem do oczekującej na pomoc turystki. Po zaopatrzeniu zniesiono ją w noszach na Myślenickie Turnie i dalej samochodem przewieziono do szpitala.

Tego samego dnia o godz. 19.20 do TOPR dotarła informacja, że na szlaku z Krzyżnego do 5-ciu Stawów znajduje się bardzo wyczerpana turystka, która nie da rady dojść do schroniska o własnych siłach. Ze schroniska w Stawach na pomoc wyruszyła ekipa ratowników wzmocniona pracownikami schroniska. O godz. 20.15 w żlebie spadającym z Krzyżnego napotkali turystkę, którą ze względu na jej stan w noszach francuskich przetransportowano do schroniska.

10.09. o godz. 16.20 schodzący z Krzyżnego do Dol. Pańszczycy turyści powiadomili TOPR, że na szlaku natknęli się na leżącego, nie dającego oznak życia turystę. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie w pobliżu miejsca wypadku lekarz TOPR wraz z ratownikami rozpoczęli zaawansowane zabiegi reanimacyjne. Niestety nie przyniosły one rezultatu. Ratownicy przetransportowali śmigłowcem zwłoki 56-letniego, samotnego turysty Stanisława Szczęśniaka do Zakopanego. Prawdopodobną przyczyną śmierci był zawał serca.

11.09. podczas wspinaczki Filarem Staszla na Zadnim Granacie, prowadzący kolejny wyciąg taternik odpadł spadł około 20 m wyrywając po drodze przeloty i uderzając w ścianę. Asekurujący go partner zatrzymał go tuż nad Zachodem wyprowadzającym do Koziej Dolinki. W wyniku upadku taternik doznał poważnej kontuzji głowy, barku i mocnych otarć i potłuczeń. Wezwani na pomoc ratownicy z pokładu będącego w zawisie śmigłowca desantowali się na „Zachodzie” w pobliżu miejsca wypadku. Lekarz TOPR zaopatrzył poszkodowanego. Po włożeniu go do noszy francuskich ranny taternik wraz z lekarzem został na linie pod śmigłowcem przeniesiony na lądowisko na morenie Czarnego Stawu. Tam po przyziemieniu włożony na pokład śmigłowca i przetransportowany do szpitala. Trudna technicznie akcja ratunkowa od chwili zawiadomienia do przekazania rannego do szpitala trwała godzinę.

13.09. na szlaku pomiędzy Kalatówkami a Kondratową ataku padaczki dostał turysta z Warszawy. Został on śmigłowcem przetransportowany do szpitala.
Tego samego dnia po godz. 17-tej ze szlaku z 5-ciu Stawów do Morskiego Oka przetransportowano śmigłowcem do szpitala 30-letnią turystkę z Jeleniej Góry, którą tak zmogły trudy wycieczki, że nie była w stanie o własnych siłach kontynuować zejścia do Morskiego Oka.

15.09. będący na szlaku poniżej Buli pod Rysami czeski turysta, chcąc uniknąć uderzenia spadającymi kamieniami, które zrzucili idący powyżej turyści, uskoczył w bok, stracił równowagę i zaczął spadać kamienno trawiastym terenem kilkanaście m w dół. Całe zdarzenie widział będący poniżej turysta, który powiadomił TOPR. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. W międzyczasie poobijany i zakrwawiony turysta pozbierał się i zaczął schodzić w dół na Czarny Staw. Tam dostrzegli go ratownicy i przetransportowali do szpitala. Turysta doznał na szczęście niegroźnych dla życia ran głowy i dość mocnych otarć i potłuczeń.
Tuż przed godz. 13-tą doszło do kolejnego, mogącego skończyć się tragicznie wypadku. Będący w rejonie Przeł. Nowickiego turysta został ugodzony w głowę kamieniem, zrzuconym przez będących powyżej turystów. Stracił równowagę i spadł około 50 m żlebem w kierunku Doliny Pańszczycy. W wyniku upadku doznał kontuzji głowy, barku, stłuczenia żeber i miednicy. Na ratunek ratownicy polecieli śmigłowcem. Z jego pokładu desantowali się w pobliżu oczekującego na pomoc turysty. Po zaopatrzeniu, w noszach francuskich został przeniesiony na linie pod śmigłowcem w dogodne do przyziemienia miejsce w Dol. Pańszczycy i stamtąd przetransportowany do szpitala.
Tego samego dnia około godz. 15-tej poinformowano Centralę TOPR, że na szlaku pomiędzy Świstówką a Morskim Okiem znajduje się turystka ze złamaną nogą. Z Zakopanego wystartował śmigłowiec z ratownikami na pokładzie. Po desancie w pobliżu miejsca wypadku ratownicy udzielili rannej turystce I pomocy. Następnie w noszach francuskich przeniesiono ja wraz z ratownikiem na linie pod śmigłowcem na Kępę, gdzie po przyziemieniu włożono ranną na pokład śmigłowca i przewieziono do szpitala.

16.09. w górnej części Dol. Białego 58-letnia turystka z Gliwic upadła doznając bolesnej kontuzji ręki i stawu skokowego. Koniecznym okazał się transport turystki. Przybyli na pomoc ratownicy, po udzieleniu I pomocy , znieśli ranną w noszach francuskich do wylotu doliny i dalej samochodem przetransportowali ją do szpitala.

19.09. dwoje polskich turystów wybrało się z Morskiego Oka na Drogę po Głazach. Gdy byli w rejonie tzw. „Siodełka” jeden z nich spadł na płd. stronę. Jego partner zadzwonił do TOPR informując o całym zdarzeniu i prosząc by i jego wyprowadzić z trudnego miejsca. O całym zdarzeniu powiadomiono HZS. Ratownicy słowaccy polecieli śmigłowcem na miejsce wypadku. Spod grani zabrali oczekującego na pomoc turystę i równocześnie potwierdzili, że turysta, który spadł nie żyje. Ponieważ od południowej strony zaczęła się gwałtownie psuć pogoda ich śmigłowiec odleciał do Popradu . Słowacy poprosili o pomoc śmigłowiec TOPR-u. W trudnych warunkach atmosferycznych doleciał on nad Hińczowy Staw, tam zabrano jednego z ratowników słowackich, który wskazał miejsce wypadku. Dwóch ratowników desantowało się przez zjazd na linie z będącego w zawisie śmigłowca. Po zapakowaniu zwłok do noszy przeniesiono je na linie pod śmigłowcem nad Hińczowy Staw i dalej przewieziono je do Zakopanego. Jak się okazało śmierć w wyniku ponad 100 m upadku poniósł 58-letni Jan Wiącek z Lublina.

22.09. ratownicy słowaccy poprosili o udział naszego śmigłowca w akcji ratunkowej w rejonie Gerlacha. Ich śmigłowiec w tym czasie wykonywał inny lot ratowniczy.
Jak się okazało w górnej części Batyżowieckiego Żlebu upadł schodzący bez przewodnika turysta. W wyniku upadku doznał kontuzji głowy i ogólnych potłuczeń. Przed dalszym upadkiem uratował go będący poniżej jeden z przewodników słowackich, który łapiąc spadającego turystę doznał bolesnej kontuzji barku. Śmigłowiec TOPR zabrał ze Smokowca dwóch ratowników słowackich i poleciał na Gerlach. Ratownicy desantowali się zjazdem na linie z będącego w zawisie śmigłowca w pobliżu miejsca wypadku. Po zaopatrzeniu ranni wraz z ratownikami zostali przeniesieni w dwóch lotach na linie pod śmigłowcem nad Batyżowiecki Staw, tam po przyziemieniu włożono ich na pokład śmigłowca i przewieziono do szpitala w Popradzie.

30.09. podczas podejścia z Dol. Jaworzynki poniżej Przeł. miedzy Kopami poważnie zasłabł 69-letni turysta z Goleniowa. Ze względu na chwilową awarię śmigłowca wyprawę rozpoczęto w sposób klasyczny. W międzyczasie usunięto usterkę śmigłowca i nim ratownicy i lekarz TOPR polecieli na miejsce wypadku. Po desancie w pobliżu oczekującego na pomoc turysty lekarz udzielił mu I pomocy. Ze względu na stan pacjenta i konieczność szybkiego transportu do szpitala. Turystę zapakowanego do noszy francuskich przeniesiono na linie pod śmigłowcem do Dol. Jaworzynki. Tam po przyziemieniu włożono go na pokład śmigłowca i przewieziono do szpitala.

Tego samego dnia w godzinach popołudniowych poinformowano TOPR o wypadku na szlaku w rejonie Żlebu Żandarmerii. Schodząca do M. Oka turystka poślizgnęła się, upadła doznając bolesnej kontuzji nogi. Ranną śmigłowcem przetransportowano do szpitala.

7.10. po godz. 22-giej ze schroniska na Chochołowskiej dotarła informacja, że z wycieczki na Starorobociański Wierch nie powróciła samotna turystka. Jej rzeczy znajdują się w schronisku, ona zaś trasę wycieczki wpisała do książki wyjść znajdującej się w schronisku.
O godz. 23-ciej z Centrali na poszukiwania wyruszyła 6-cio osobowa grupa ratowników. Ratownicy podzieleni na zespoły wyruszyli na szlaki w rejonie Starorobociańskiego W.
W trakcie poszukiwań prowadzonych w kiepskich warunkach atmosferycznych o godz. 4.25 z Horskiej Zahrannej Służby dociera informacja, że poszukiwana turystka została zatrzymana na Słowacji przez patrol tamtejszej policji. Turystka stwierdziła, że na Słowację przeszła przez.....Rysy. Wobec powyższego odwołano patrole ratowników. Przemoczeni i zmęczeni ratownicy powrócili na Centralę o godz. 8.00

9.10. o godz. 13.35 do TOPR zadzwonili turyści będący na Orlej Perci w okolicach Orlej Baszty, że doszło tam do wypadku. Turystka spadła ze szlaku w kierunku Dol. Pańszczycy.
W rejon wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Ratownicy desantowali się zjazdem na linie z będącego w zwisie śmigłowca na Orlej Baszcie, skąd doszli do turystki leżącej w żlebie po stronie Dol. Pańszczycy, około 20 m poniżej szlaku. Jak się okazało turystka została ugodzona w głowę spadającym kamieniem, strąconym prawdopodobnie przez idących powyżej turystów. W wyniku uderzenia turystka straciła równowagę i spadła do żlebu. Turystka doznała chwilowej utraty przytomności, ogólnych potłuczeń, otarć i ran głowy. Ranną po zaopatrzeniu włożono do noszy francuskich i z miejsca wypadku podebrano, przenosząc na linie pod śmigłowcem na Krzyżne. Tam po przyziemieniu, włożono ją na pokład śmigłowca i przewieziono do szpitala. Cała trudna technicznie akcja ratunkowa od chwili zawiadomienia do przekazania rannej do szpitala trwała nieco ponad godzinę.

14.10 w rejonie Rusinowej Polany 57-letnia turystka z Przemyśla upadła łamiąc nogę. Ranną śmigłowcem przetransportowano do szpitala.

15.10. o godz. 13.11. taternicy wspinający się na Zamarłej Turni zadzwonili do TOPR informując, że widzieli jak przed chwilą ze szlaku schodzącego z Koziej Przeł do Dol. Pustej spadła jakaś osoba. Ratownicy na miejsce wypadku polecieli śmigłowcem. Z powietrza zlokalizowano miejsce wypadku-wylot żlebu spadającego z Koziej Przeł. Po desancie w pobliżu miejsca wypadku, poprzez zjazd na linie, lekarz TOPR po obdukcji i podłączeniu EKG stwierdził zgon 20-letniej turystki Agnieszki Mazurek. Ratownikom pozostał smutny obowiązek przetransportowania zwłok.
Jak się okazało turystka schodząc z grupą znajomych do Dol Pustej z niewiadomych przyczyn poślizgnęła się, straciła równowagę i spadła około 50m doznając śmiertelnych obrażeń. Prowadzona przez kolegów turystki reanimacja i szybka akcja ratunkowa nie dały żadnego rezultatu.

17.10. z Dol. Białego przetransportowano do szpitala 18-letnią turystkę z Warszawy, która upadając doznała kontuzji nogi.
Tego samego dnia w godzinach późno popołudniowych z górnej części Dol. Jaworzynki przetransportowano do szpitala 40-letniego turystę, którego tak zmogły trudy wycieczki, że nie był w stanie o własnych siłach dotrzeć do Kuźnic.

25.10. pracownicy TPN liczący kozice w Dol. Roztoki i 5-ciu Stawach poinformowali TOPR, że na progu Dol. Buczynowej ,na przedłużeniu żlebu spadającego z Krzyżnego, natrafili na ludzkie szczątki. Na miejsce zdarzenia udała się ekipa ratowników i policji. W trakcie dalszego przeszukiwania terenu natrafiono na resztki odzieży i dokumenty pozwalające na identyfikację ofiary. Okazało się, że jest nim Przemysław Gadziński, który w dniu 22.06.2002 roku około godz. 16-tej wyszedł z jednego z zakopiańskich pensjonatów na wycieczkę, nie informując nikogo gdzie i na jak długo się udaje. O jego zaginięciu kilka dni po tym fakcie poinformowała TOPR rodzina. Podjęte poszukiwania, głównie w rejonie Dolinek Reglowych i Giewontu nie przyniosły rezultatu. Nieprawdopodobnym wydawało się, że Przemysław G. wychodząc po południu na wycieczkę obierze tak odległy rejon. Prawdopodobnie zmierzał on przez Krzyżne do 5-ciu Stawów. W ciemnościach zgubił szlak, spadł progiem Dolinki Buczynowej w gęste kosówki i tam zmarł w wyniku odniesionych obrażeń.

2.11. po godz. 8-mej do Centrali TOPR zadzwonił turysta informując, że wczoraj zaczął schodzić z Kasprowego W. w kierunku Myślenickich Turni. Przebijał się przez zaspy i zasypany szlak. Pobłądził, noc zabiwakował gdzieś w kosówkach. Teraz jest mgła, on nie wie gdzie jest, na dodatek jest przemoczony i osłabiony. Prosi o pomoc. Ratownicy wyjechali z Kuźnic kolejką w kierunku Kasprowego W. Powyżej Myślenickich Turni przy 6-tej podporze kolejki dostrzegli ślady prowadzące w kierunku Dol. Suchej Kasprowej. Wysiedli na podporze i udali się w tamtym kierunku. O godz. 10.20 natrafili w kosówkach na poszukiwanego turystę. Po ogrzaniu sprowadzili go do Dol. Suchej Kasprowej i dalej samochodem zwieźli go do Zakopanego.

17.11. Strażnicy TPN w jednym, ze żlebów spadających z Sarniej Skały zauważyli będące w stanie dalekiego rozkładu ludzkie zwłoki. Ze względu na brak dokumentów nie udało się ustalić tożsamości NN człowieka. Ratownikom pozostał smutny obowiązek zniesienia zwłok a sprawą ustalenia kto zginął w Tatrach , oraz kiedy doszło do wypadku zajęła się zakopiańska Policja.

26.11. przed południem poinformowano Centralę TOPR , że z eksploracji Jaskini Zimnej o wyznaczonej na 8.00 godzinie alarmowej nie powróciła grupa wielkopolskich grotołazów. Mieli oni zamiar wejść do jaskini górnym a wyjść dolnym otworem. W rejon otworów jaskini wyruszyła ekipa ratowników . W Centrali zaś zbierała ekipa, która miała rozpocząć akcję ratunkową. O godz. 14.35 ratownicy z grupy rekonesansowej powiadomili, że nawiązali kontakt głosowy z grotołazami, którzy przez górny otwór wychodzą z jaskini. Jak się okazało, grotołazi po wejściu do jaskini zaczęli realizować swój plan. Opuszczając się w dolne partie jaskini ściągali za sobą liny trakcyjne. Okazało się, że dolne partie jaskini są zalane i nie da się wyjść dolnym otworem. Pozostał powrót do górnego otworu. Wymagało to jednak trudnej i długiej wspinaczki gdyż nie było już lin trakcyjnych. Stąd przedłużył się czas eksploracji jaskini.

30.11. o godz. 13.30 do TOPR dotarła informacja o wypadku do jakiego doszło w Koziej Dolince. Turystka podchodząca na Kozią Przeł. poślizgnęła się na stromych śniegach i zsunęła się do Koziej Dolinki, uderzając po drodze w wystające głazy. W wyniku upadku doznała poważnych obrażeń głowy, ręki oraz mocnych potłuczeń i otarć. Na pomoc wyruszyli ratownicy będący akurat na Hali Gąsienicowej. Kolejna grupa ratowników wyruszyła z Zakopanego. Zła pogoda uniemożliwiła użycie śmigłowca. O godz. 15-tej ratownicy dotarli na miejsce wypadku. Po udzieleniu I pomocy ranną turystkę w noszach francuskich zniesiono do Murowańca i dalej samochodem przewieziono na Brzeziny, gdzie o godz. 18-tej ranną przekazano karetce pogotowia.

1.12. o godz. 10.55 do TOPR zadzwonił turysta informując, że jest w Koziej Dolince. Przed chwilą widział, jak turysta podchodzący na Zadni Granat turysta , poślizgnął się i zsunął około 300 m po stromych śniegach do Koziej Dolinki uderzając po drodze w wystające kamienie. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem Po desancie w pobliżu miejsca wypadku udzielili rannemu I pomocy. Następnie w noszach francuskich przeniesiono go na pokład oczekującego w pobliżu śmigłowca i przetransportowano do szpitala. Jak się okazało turysta doznał bardzo poważnych urazów głowy, miednicy, kończyn, mocnych potłuczeń i otarć. Gdyby nie świadek wypadku, który natychmiast poinformował TOPR oraz możliwość użycia śmigłowca wypadek turysty mógł zakończyć tragicznie.

Do nietypowego wypadku doszło w dniu 1.12 w Kotle Gąsienicowym. Angielski turysta podchodził na Kasprowy W. wzdłuż trasy wyciągu krzesełkowego. Będąc w górnej części Kotła poślizgnął się na stromych śniegach i zsunął w dół uderzając w podporę wyciągu. W wyniku upadku doznał kontuzji nogi. Ratownicy na miejsce wypadku polecieli śmigłowcem. Po dotarciu do poszkodowanego turysty udzielono mu I pomocy. W noszach francuskich został on wciągnięty na górną stację wyciągu, przeniesiony na Suchą Przełęcz, skąd śmigłowiec zabrał go do szpitala.

Tego samego dnia o godz. 18.25 ze schroniska w 5-ciu Stawach dotarła informacja, że w rejonie Kołowej Czuby znajduje się turysta z kontuzją nogi. Nie jest w stanie schodzić o własnych siłach potrzebna jest pomoc. Ze schroniska w Stawach wyruszyło na miejsce wypadku dwoje pracowników schroniska, celem zabezpieczenia turysty. Z Centrali TOPR wyruszyła grupa 10-ciu ratowników, którzy przez Wodogrzmoty udali się do Stawów. O godz. 19.30 pracownicy schroniska, którzy dotarli do poszkodowanego poinformowali ratowników, że turysta ma uraz biodra. Zabezpieczyli rannego przed utratą ciepła i oczekiwali przy nim na ratowników, którzy dotarli o godz. 22-giej. Po udzieleniu I pomocy, w noszach francuskich zniesiono rannego do schroniska w Stawach i dalej na Wodogrzmoty. O 2.30 w nocy przekazano rannego karetce pogotowia.
Jak się okazało turysta schodząc z Kołowej Czuby w kierunku wylotu Dolinki Pustej, poślizgnął się na stromych śniegach, spadł kilkadziesiąt m uderzając po drodze w wystające kamienie.

W czasie gdy dotarła informacja o wypadku pod Kołową Czubą do TOPR zadzwonił turysta informując, że jest w rejonie Kopy Kondrackiej. Zgubił raka. Są twarde, strome śniegi i on bez jednego raka boi się schodzić. Prosi o pomoc. Z Centrali na Kopę Kondracką wyruszyło 2 ratowników. O godz. 22.10 dotarli do turysty, który jak się okazało był na Małołąckiej Przeł. Po ogrzaniu i ubraniu raków sprowadzono go na Kondratową i dalej do Kuźnic.

2.12. o godz. 11.55 turysta podchodzący na Zawrat poinformował TOPR, że przed chwilą z górnej części Zawratowego Żlebu do jego podstawy spadł po stromych śniegach turysta uderzając po drodze w wystające kamienie. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem . Po desancie w pobliżu leżącego na śniegach turysty udzielono mu I pomocy. Następnie w noszach francuskich przeniesiono go wraz z ratownikiem na linie pod śmigłowcem na morenę Czarnego Stawu. Tam po przyziemieniu rannego włożono na pokład śmigłowca i przewieziono do szpitala. Jak się okazało 41-letni turysta z Bytomia w wyniku prawie 400 m upadku po stromych twardych śniegach i uderzeniach w wystające głazy doznał poważnych urazów głowy, utraty przytomności, urazów klatki piersiowej, złamań kończyn, potłuczeń i otarć. Gdyby nie śmigłowiec turysta mógłby nie przeżyć długotrwałego klasycznego transportu.

Do podobnych wypadków w Zawratowym Żlebie doszło w dniu 3.12. O godz. 12.45. turyści poinformowali TOPR, że przed chwilą Spadł około 400 m Zawratowym Żlebem zatrzymując się w piargach u wylotu żlebu. Wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu ratownicy desantowali się w pobliżu miejsca wypadku. Po udzieleniu I pomocy ciężko rannego turystę w noszach francuskich przeniesiono na linie pod śmigłowcem na lądowisko na Hali Gąsienicowej. Tam po przyziemieniu włożono go na pokład śmigłowca i przewieziono do szpitala.
Turysta doznał bardzo poważnych urazów głowy, złamań, potłuczeń i otarć.
W trakcie tych działań doszło w Żlebie do kolejnego wypadku. Inny turysta też zjechał po stromych śniegach zatrzymując się u jego wylotu w piargach. Ratownicy po zaopatrzeniu pierwszego rannego i zabraniu go przez śmigłowiec, ratownicy doszli do kolejnego rannego turysty, który jak poprzednik doznał poważnych urazów głowy, złamań kończyn, otarć i potłuczeń. Po zaopatrzeniu włożono go w nosze francuskie i bezpośrednio z miejsca wypadku przeniesiono go wraz z ratownikiem na linie pod pokładem śmigłowca na Halę Gąsienicową. Tam po włożeniu na pokład przetransportowano go do szpitala.
W tym czasie w górnej części Zawratowego Żlebu znajdowała się turystka, która widząc oba wypadki i bojąc się by podczas zejścia nie spotkał ją ten sam los, zaczęła wzywać pomocy. Ratownicy po zlikwidowaniu poprzedniego wypadku doszli do niej i asekurując sprowadzili na Halę Gąsienicową.

16.12 o godz. 16.50 do TOPR zadzwonili turyści informując, że idąc z 5-ciu Stawów przez Świstówkę do Morskiego Oka , w zapadającym zmroku zgubili szlak. Są gdzieś na krawędzi lasu, nie mają światła, proszą o pomoc. Na poszukiwania wyruszył ratownik dyżurny z Morskiego Oka a z Centrali TOPR dwójka ratowników. O godz. 18.10 odnaleziono turystów w rejonie Kępy i sprowadzono do Morskiego Oka.
W chwilę po otrzymaniu informacji o zagubieniu turystów, do TOPR zadzwonili kolejni turyści informując, że schodząc ze Szpiglasowej Przeł. do Dol. 5-ciu Stawach weszli na strome śniegi. Jeden z nich poślizgnął się i zjechał około 50-m , nie doznając na szczęście obrażeń. Turyści nie mają raków ani czekanów. Boją się ruszyć w którąkolwiek stronę. Proszą o pomoc w sprowadzeniu. Ratownicy samochodem pojechali do Morskiego Oka, stamtąd wyszli na Szpiglasową Przeł . i zaczęli schodzić na stronę 5-ciu Stawów. O godz. 20.05 natrafili na oczekujących na pomoc turystów i sprowadzili ich do 5-ciu Stawów.
Gdy trwały wyprawy ratunkowe w rejonie Kępy i Szpiglasowej Przeł. po godz. 19-tej do TOPR zadzwonili grotołazi informując, że przy płn. otworze Jaskini Czarnej, jeden z ich kolegów miał wypadek. Podczas pokonywania niewielkiego prożka w pobliżu otworu jaskini grotołaz zrzucił sobie na stopę sporych rozmiarów głaz. Koledzy wyciągnęli go na powierzchnie i poprosili ratowników o transport spod otworu, gdyż ranny grotołaz nie był w stanie schodzić o własnych siłach. Na pomoc wyruszyła 7-mio osobowa grupa ratowników. Po dotarciu na miejsce zaopatrzono rannego i noszach francuskich zniesiono go do oczekującego w dolinie samochodu i dalej przewieziono do szpitala.

20.12. o godz. 17.30 do TOPR dotarła informacja o wypadku do jakiego doszło na progu Dolinki za Mnichem. Schodzący w kierunku Morskiego Oka taternik poślizgnął się i zaczął spadać progiem po zalodzonym stoku uderzając po drodze w wystające głazy. W wyniku upadku doznał chwilowej utraty przytomności, mocnych potłuczeń i otarć. Na pomoc wyruszył z Morskiego Oka ratownik dyżurny a z Centrali do Morskiego Oka wyruszyła ekipa ratowników. O godz. 18.10 ratownik doszedł na miejsce wypadku udzielił I pomocy rannemu. Po zaopatrzeniu sprowadzono rannego do Morskiego Oka gdzie do szpitala przewiozła go karetka pogotowia.

22.12. o godz. 12.55 poinformowano Centralę TOPR, że mieszkaniec Gdańska Jarosław Zamorski udał się prawdopodobnie w rejon Giewontu w celach samobójczych . Jak się okazało wysłał on do znajomej SMS-a informując o swoich zamiarach. Na poszukiwania w rejon Małej Dolinki wyruszyła ekipa ratowników. Ze względu na pogorszenie warunków i szybko zapadający zmrok nie udało się wypatrzeć żadnych śladów poszukiwanego.
Poszukiwania wznowiona dnia następnego. Z pokładu śmigłowca spenetrowano płn ściany Giewontu. W Żlebie Szczerby w rejonie „Śmietnika” wypatrzono częściowo zasypany śniegiem plecak. Ratownicy desantowali się na Przeł. Szczerba, skąd zjazdami udali się w rejon Blach. Po drodze natrafiono na dokumenty i rzeczy poszukiwanego turysty. Na jego zwłoki natrafiono o godz. 11.20 około 60 m poniżej Blach. Ratownicy opuścili zwłoki do wylotu żlebu i dalej przetransportowano do Dol. Strążyskiej.

23. 12. po godz. 17-tej do Centrali TOPR zadzwonił turysta informując, że wraz z żoną są w rejonie Kobylarzowego Żlebu. Żona w wyniku całodniowej wycieczki tak osłabła, że nie jest w stanie schodzić dalej o własnych siłach. Na pomoc wyruszyła 7-mio osobowa ekipa ratowników. O godz. 19.30 ratownicy dotarli do oczekujących na pomoc turystów i sprowadzili ich do Dol. Kościeliskiej. Wyprawę zakończono o godz. 22-giej.

27.12. poinformowano Centralę TOPR o wypadku taternickim na drodze Dorawskich na płn. ścianie Świnicy. Jak się okazało dwóch taterników z Częstochowy rozpoczęło wspinaczkę tą drogą. Będąc na I wyciągu postanowili zawrócić. Prowadzący ten wyciąg taternik założył stanowisko zjazdowe z haka i zaczął być opuszczany na linie przez partnera. Źle wbity hak wypadł a opuszczany taternik spadł na będącego poniżej kolegę. Obaj zsunęli się jeszcze po stromych śniegach kilkadziesiąt m . W wyniku uderzenia przez kolegę asekurujący go partner doznał mocnych potłuczeń i zranień i prawdopodobnie chwilowej utraty przytomności. Ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się w pobliżu oczekujących na pomoc taterników. Po udzieleniu I pomocy rannego taternika w noszach francuskich przeniesiono w miejsce, gdzie mógł przyziemić śmigłowiec i przewieziono go do szpitala. W drugim locie zabrano ratowników i lekko rannego taternika, który tak niefortunnie założył stanowisko zjazdowe.

28.12. ratownicy z HZS ze Zwierówki poprosili o szybki przylot śmigłowca do Dol. Spalenej, gdzie doszło do poważnego wypadku. Jak się później okazało Pavel Prikafski, narciarz z Czech, jadąc wyciągiem spadł z krzesełka wyciągu z wysokości około 7 m . Ratownicy HZS prowadzili reanimację. Po przylocie do Dol. Spalenej ratownicy desantowali się przez zjazd na linie z pokładu śmigłowca w pobliżu miejsca wypadku. Lekarz TOPR stwierdził zgon narciarza. Prawdopodobnie czeski narciarz doznał zawału serca i po tym bezwładnie wysunął się z krzesełka wyciągu i spadł w dół.

Adam Marasek


Data utworzenia: 19/12/2008 : 11:49
Ostatnie zmiany: 19/12/2008 : 11:49
Kategoria : Kroniki TOPR
Strona czytana 610 razy


podglšd wydruku podglšd wydruku     Wersja do druku Wersja do druku

Komentarze


Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.
Bądź pierwszy!


Turystyka Taternictwo

Zamknij Historia Taternictwa

Ratownictwo historia

Zamknij Kroniki TOPR

Galerie
^ Góra ^