Kroniki TOPR - Kroniki 2007

W listopadzie 2006 roku spadły dość obfite śniegi, które pod wpływem wiejących przez wiele dni halnych i towarzyszących im dodatnich temperatur, w niższych partiach Tatr prawie całkowicie stopniały a wyżej powstała lodowa pokrywa, co przy następnych opadach mogło stać się zarzewiem lawin. Dodatnie temperatury przez długi czas uniemożliwiały śnieżenie niżej położonych stoków. Mała pokrywa śniegu spowodowała, że wyciąg w Kotle Gąsienicowym ruszył dopiero z początkiem stycznia a w Goryczkowej dopiero w lutym.
Mała ilość śniegu, twardo i lodowato to warunki, które sprzyjały poślizgnięciom i upadkom.
Wiosną śnieg zalegał dość długo, co było przyczyną kolejnych wypadków. Lato dość krótkie i deszczowe nie sprzyjało zbytnio turystom. We wrześniu spadł śnieg, który w wyskokich partiach Tatr już nie stopniał, ża to znacznie pogorszył warunki turystyczne i wspinaczkowe. W listopadzie w Tatry zawitała prawdziwa zima. Spadło do półtora m świeżego śniegu. TOPR chyba pierwszy raz w historii ogłosił po tych opadach IV stopień zagrożenia lawinowego. W zasadzie skończyło się bezpieczne wędrowanie po Tatrach, a w zasadzie ruch turystyczny prawie zamarł. Cieszyli się tylko ski-tourowcy, którzy dość wcześnie zaczęli swoje narciarskie wędrówki.
Reasumując generalnie pogoda nie za bardzo sprzyjała turystom i taternikom. Spora ilość interwencji i wypadków to po części efekt kiepskich warunków w Tatrach.



W dniu 9.01. o godz. 9.30 powiadomiono Centralę TOPR, ze w dniu 8.01. ze schroniska Murowaniec wyszedł w nieznanym kierunku samotny turysta. Jego nieobecność odkryto dnia następnego rano, gdy okazało się, że pozostawił rzeczy w schronisku. Nie udało się uzyskać informacji gdzie turysta mógł się udać. Do TOPR zadzwoniła również zaniepokojona matka turysty informując, że od wczoraj nie odbierał on telefonu. Powiedziała, że syn wyjeżdżając wspominał coś o Orlej Perci. O godz. 10.40 z Zakopanego wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu penetrowano rejon Orlej Perci. Bez rezultatu. Poszukiwania rozszerzono na rejon Świnicy. W Kotlince Świnickiej dostrzeżono lezącego turystę. Ratownicy desantowali się w pobliżu. Lekarz TOPR stwierdził zgon turysty. Okazał się nim 40-letni Dariusz Sekuła z Katowic.
Prawdopodobnie turysta wybrał się z Murowańca na Świnicę. Podchodząc wsch. stokami Pośredniej Turni poślizgnął się na stromych, twardych śniegach i spadł około 100 m przez pas skałek na dno Kotlinki Świnickiej doznając śmiertelnych obrażeń. Turysta był dobrze ubrany i wyposażony w raki i czekan.


W chwilę po zakończeniu wyprawy ratunkowej w Kotlince Świnickiej do TOPR zadzwonił jeden z taterników informując, że przed chwilą on sam i dwoje jego partnerów spadło z niewielką lawiną z progu Dolinki za Mnichem. Wszyscy są na powierzchni. Jeden z uczestników zdarzenia skarży się na ból kręgosłupa a partnerka na ból żeber. Na ratunek ratownicy polecieli śmigłowcem. Z jego pokładu desantowali się w Nadspadach w pobliżu oczekujących na pomoc taterników. Po zaopatrzeniu rannego taternika zapakowano na deskę ortopedyczną i do pulek i wraz z lekarzem przeniesiono na linie pod śmigłowcem na lądowisko nad Morskim Okiem. Tam po przyziemieniu rannego włożono na pokład śmigłowca i przewieziono do szpitala. Na lądowisko doprowadzono taterniczkę i ją również śmigłowiec zabrał do szpitala. Jak się okazało taternicy wychodzili Żlebem pod Soplem na próg Dolinki za Mnichem. Będąc na progu Dolinki podcięli poduchę nawianego śniegu, z którą spadli około 150-200 m uderzając po drodze w wystające kamienie.


W dniu 17.01. podczas zejścia z Hali Gąsienicowej poniżej Przeł. Między Kopami upadła doznając kontuzji stawu skokowego 52-letnia turystka z Nowogrodu. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie na Przeł. ratownicy doszli do poszkodowanej turystki. Po zaopatrzeniu włożoną ją w nosze francuskie, przeniesiono do oczekującego nieopodal śmigłowca, którym turystka została przewieziona do szpitala.


W dniu 18.01. na szlaku pomiędzy Rusinową Polaną a Gęsią Szyją złamała nogę 26-letnia turystka z Suwałk. Wezwani na pomoc ratownicy samochodem dojechali na Rusinową Polanę. Następnie doszli do oczekującej na pomoc turystki. Po zaopatrzeniu znieśli ją w noszach francuskich do samochodu i przewieźli do szpitala.


W dniu 13.02. po godz. 18-tej, do TOPR zadzwoniła jedna pani informując, że jej kolega zgubił się zjeżdżając na nartach z Hali Gąsienicowej do Kuźnic, podając nr telefonu komórkowego zagubionego narciarza. Ponieważ nie udało się do niego dodzwonić by ustalić, gdzie jest, na nartostradę wyruszyły dwa patrole ratowników, które nie natrafiły na poszukiwanego narciarza. Po godz. 19-tej poszukiwany odebrał wreszcie telefon i udało się ustalić, że na Karczmisku nie pojechał nartostradą tylko szlakiem w kierunku Przeł. między Kopami. Narciarz poinformował, że jest w stromym terenie , nie widzi żadnego szlaku.
Z Hali Gąsienicowej na Przeł. między Kopami wyruszył ratownik dyżurny a z Centrali patrol ratowników, który udał się do Dol. Jaworzynki. O godz. 19.50 udało się nawiązać kontakt głosowy z poszukiwanym narciarze, który z rejonu Diabełka obsunął się w kierunku Doliny Olczyskiej. Ratownicy wyprowadzili narciarza na szlak i sprowadzili go na Halę Gąsienicową. Jak się okazało narciarz, który podobno znał trasę , po godz. 17-tej zjechał z Kasprowego na Halę i stamtąd miał zamiar dojechać do Kuźnic. Oczywiście nie miał ze sobą żadnego światła, a znajomość trasy w zapadającym zmroku okazała się dość iluzoryczna.


Do poważnego wypadku taternickiego doszło w dniu 15.02 na Czołówce MSW. Tego dnia na drodze Starek-Uchmański wspinało się dwoje taterników. W godzinach wieczornych podczas wycofywania się zjazdami zjeżdżający jako pierwszy taternik stwierdził, że do ostatniego stanowiska zjazdowego brakuje mu około 1-1,5 m liny. Wobec tego odwiązał węzeł na końcach liny zjazdowej, licząc, że w ten sposób przedłuży linę na tyle by sięgnąć pętli stanowiskowej. Podczas tych manewrów przyrząd zjazdowy wyjechał z liny a taternik spadł około 20 m w śniegi pod ścianą, doznając niewielkich potłuczeń. Zaczął krzyczeć do partnerki by nie zjeżdżała, bo lina jest za krótka i bez węzła na końcu. Ta zaś zrozumiała, że lina jest wolna i zaczęła zjeżdżać. Tak jak partner, wyjechała z liny i spadła około 30 m uderzając po drodze w skały. W wyniku upadku doznała urazu kręgosłupa, złamania łopatki oraz licznych otarć i potłuczeń. Partner o godz. 21.50 zadzwonił po pomoc. Z Morskiego Oka wyruszyła pod ścianę dwójka ratowników, a z Centrali kolejnych 6-ciu ratowników. O godz. 23-ciej ratownicy dotarli do oczekujących na pomoc taterników. Po zaopatrzeniu ranną taterniczkę w desce ortopedycznej i pulkach przetransportowano do schroniska nad Morskim Okiem i dalej karetką TOPR do szpitala, gdzie przekazano ją na oddział ratunkowy o godz. 3.50.


 W dniu 26.02. do TOPR zadzwoniła matka jednego z turystów informując, że jej syn wraz kolegą mieli rano wyjść z Murowańca do 5-ciu Stawów. Syn codziennie wieczorem do niej dzwonił, a dzisiaj nie ma z nim żadnego kontaktu. Prosi o sprawdzenie co się z nim dzieje. Sprawdzane są schroniska- bez rezultatu. Udaje się dowiedzieć, że widziano dwójkę turystów podchodzących w ciągu dnia z Hali na Zawrat. Z Murowańca w kierunku Zawratu wyrusza dwójka ratowników, a kolejna dwójka z Wodogrzmotów do 5-ciu Stawów i dalej pod Zawrat. Ratownicy idący z 5-ciu Stawów natrafili wcześnie rano na śpiących w namiocie pod Zawratem turystów, ale okazało się, że to nie poszukiwana dwójka. Ratownicy powrócili do Murowańca i schroniska w 5-ciu Stawach. Rano sprawdzono pozostawione w Murowańcu rzeczy poszukiwanych turystów. Okazało się , że pozostawili sprzęt wspinaczkowy, a zabrali ze sobą raki, czekany i małe plecaki, co sugerowało, że wybrali się gdzieś na turystyczne przejście.



W dniu 27.02 kolejne ekipy ratowników wyruszyły na poszukiwania w rejonie Hali Gąsienicowej i 5-ciu Stawów. Z chwilą poprawy pogody do poszukiwań włączył się śmigłowiec. O godz. 14.30 patrol ratowników natrafił na ciała poszukiwanych turystów, którzy jak się okazało spadli najprawdopodobniej ze szlaku pomiędzy Zawratem a Świnicą mniej więcej spod Gąsienicowej Turni. Turyści nie byli związani a raki mieli w plecakach. Prawdopodobnie jeden z nich będąc wyżej poślizgnął się spadł na kolegę i razem spadli około 100-150 m do podstawy ściany uderzając po drodze w skały.
Na miejsce wypadku poleciał śmigłowiec. Jednak gwałtowne pogorszenie pogody nie pozwoliło na dotarcie w rejon wypadku. Ze względu na późną porę podjęto decyzję, że transport ciał nastąpi dnia następnego.


 W dniu 27.02. o godz. 17.15 za pośrednictwem zakopiańskiej Policji do TOPR dotarła informacja, że w rejonie Czerwonych Wierchów we mgle i zawierusze błądzi grupa turystów, którzy wyszli z Ornaku z zamiarem dotarcia na Kondratową. Niestety nie udaje się nawiązać kontaktu telefonicznego z turystami. Wobec tego o godz. 18.30 z Centrali TOPR wyrusza 9-ciu ratowników, którzy podzieleni na zespoły wyruszyli na szlaki w rejonie Czerwonych Wierchów z Ornaku , Kondratowej i Zahradzisk. Wszystkie zespoły spotkały się na Małołączniak nie odnajdując poszukiwanych turystów.
O godz. 1.15 ratownicy powrócili do Centrali TOPR.
Rano kolejne ekipy ratowników wyruszyły na poszukiwania w tamten rejon. O pomoc w poszukiwaniach poproszono ratowników słowackich, którzy mieli sprawdzić Dolinę Cichą.
O godz. 12-tej ratownicy HZS natrafili w Dolinie Cichej na poszukiwanych turystów, całych lecz trochę wychłodzonych, którzy jak się okazało, pomylili kierunki i zeszli z grani do Doliny Cichej, gdzie przeczekali noc.


W dniu 28.02. z chwilą poprawy pogody ciała Marcina Kłosowskiego i Grzegorza Godlewskiego przetransportowano śmigłowcem do Zakopanego.



W trakcie przygotowań do poszukiwań w rejonie Czerwonych Wierchów do Centrali TOPR dotarła informacja, że podczas schodzenia Mnichowym Żlebem trójka taterników podcięła niewielką lawinę, która porwała jednego z nich. W czasie spadania taternik doznał złamania podudzia, kontuzji stawu skokowego i ogólnych potłuczeń. Koledzy poszkodowanego zawiadomili TOPR o wypadku. Z M. Oka w rejon wypadku wyszła dwójka ratowników wraz z grupą taterników przebywających w M. Oku. Z Zakopanego do M. Oka wyruszyła kolejna grupa ratowników. Taternicy będący przy poszkodowanym w prowizorycznych noszach zrobionych z plecaków zaczęli transportować kolegę w dół. Po drodze doszła do nich ekipa z M. Oka. Ratownicy zaopatrzyli poszkodowanego, przełożyli go do pulek i przetransportowali do schroniska w M. Oku. Ponieważ karetka pogotowia mogła dojechać tylko do Włosienicy, koniecznym okazał się dalszy transport rannego do oczekującej karetki.



W dniu 4.03. o godz. 11.30 do TOPR zadzwonili turyści informując, że są gdzieś w rejonie Dziurawej Przeł. Jest mgła, ograniczona widoczność, wieje bardzo silny wiatr. W tych warunkach nie mogą odnaleźć drogi na Wołowiec. Proszą o pomoc. Z Centrali do Doliny Chochołowskiej wyruszyła ekipa ratowników. Ze względu na opad śniegu samochodem udało się im dojechać tylko do Blaszyńskich. Dalej na nartach udali się w kierunku schroniska. W międzyczasie pogoda poprawia się na tyle, że turyści odnaleźli drogę na Wołowiec, z którego postanowili zejść w kierunku Rakonia. Po 17-tej poinformowali, że są w rejonie Rakonia. Mają namiot, śpiwory, jedzenie. Zabiwakują i rano zejdą do schroniska. Wobec powyższego ratownicy powrócili do Zakopanego.


 W dniu 10.03. o godz. 17.40 do Centrali TOPR zadzwonili turyści informując, że we czwórkę są na Kopie Kondrackiej przy słupku granicznym. Jest mgła, silny wiatr i zamieć. Nie mogą znaleźć drogi zejściowej na Kondratową. Proszą o pomoc. O godz. 18-tej w tamten rejon wyrusza ekipa ratowników prosząc by turyści poczekali na ich przyjście na Kopie Kondrackiej przy słupku granicznym. O godz. 21.10 ratownicy dotarli do oczekujących na pomoc turystów i po ogrzaniu sprowadzili ich na Kondratową.



W dniu 18.03. Kuluarem Kurtyki wspinała się początkująca taterniczka. Będąc na I wyciągu odpadła, spadła kilkanaście m doznając złamania podudzia. Wezwani na pomoc ratownicy w rejon wypadku polecieli śmigłowcem. Z jego pokładu desantowali się przez zjazd na linie w pobliżu oczekującej na pomoc taterniczki. Po zaopatrzeniu w pulkach przetransportowali ją w dogodne dla przyziemienie dla śmigłowca miejsce w Nadspadach, skąd zabrano ją na pokład śmigłowca i przewieziono do szpitala.



W dniu 5.04. w godzinach popołudniowych ratownicy zostali powiadomieni o wypadku na szlaku na Stoły. 25-letnia turystka w wyniku upadku doznała kontuzji stawu skokowego. Przybyli na miejsce ratownicy udzielili turystce I pomocy. Następnie w pulkach została ona przetransportowana do drogi w Dol. Kościeliskiej i przewieziona do szpitala.



W dniu 12.04. po godz. 18.15 do Centrali TOPR zadzwonił turysta informując, że wraz z bratem schodzili ze Świnicy w kierunku Zawratu. W pewnym momencie brat schodząc stromym zaśnieżonym kominkiem poślizgnął się i spadł około 150 m na stronę dol. 5-ciu Stawów. Nie porusza się i nie odpowiada na nawoływania. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Z jego pokładu dostrzegli sylwetkę człowieka na śniegach mniej więcej w linii spadku wierzchołka Gąsienicowej Turni. Po desancie w pobliżu miejsca wypadku lekarz TOPR stwierdził zgon turysty. Śmierć w wyniku obrażeń spowodowanych upadkiem z dużej wysokości poniósł 21-letni Roman Sznajder.



W dniu 12.04. w godzinach wieczornych do TOPR zadzwonił zaniepokojony ojciec informując, że od soboty 7.04 nie ma kontaktu z synem ,który wyjechał w Tatry. Udało się ustalić, że poszukiwany spał z 7/8. 04. W schronisku w Stawach skąd rano 8.04. wyszedł w niewiadomym kierunku. W dniu 13.04. wykonano lot patrolowy śmigłowcem od Świstowej Czuby do Szpiglasowego Wierchu i dalej po Świnicę . Sprawdzono rejon Orlej Perci- bez rezultatu.



W dniu 14.04. do ratowników dotarła informacja, że poszukiwany turysta w dniu8.04 wysłał do swoich znajomych SMS-a o treści: "„jestem na Orlej Perci. Po lewej i prawej stronie przepaść.”
Wobec tego w rejonie Orlej Perci skoncentrowano poszukiwania. Jeden z patroli pod ścianami Buczynowej Strażnicy w Dol. Buczynowej natknął się na częściowo przysypane zwłoki poszukiwanego Pawła Grabowskiego. Wszystko na to wskazuje, że spadł on z rejonu Przeł. nad Dol. Buczynową. Nie posiadła on żadnego wyposażenia zimowego, koniecznego przejścia w tych warunkach Orlej Perci.



W dniu 13.04. turyści wędrujący po lawinisku u wylotu Marchwicznego Żlebu natknęli się na wystające częściowo ze śniegu zwłoki N.N. mężczyzny. Ponieważ nie znaleziono żadnych dokumentów sprawę przejęła zakopiańska policja. Okazało się, że zginął tam obywatel Mołdawii od stycznia poszukiwany przez policję. Ze względu na prowadzone przez niego interesy podobno nie do końca można przyjąć wersję, że była to „górska śmierć” np. wypadek lawinowy.



W dniu 22.04. podczas zjazdu szlakiem narciarskim z Kondratowej w rejonie „ESA” wpadła w kamienie uderzając w nie głową mieszkanka Zakopanego. W wyniku upadku doznała poważnych urazów głowy. Ranną bezpośrednio z miejsca wypadku śmigłowcem przetransportowano do zakopiańskiego szpitala.



W dniu 26.04. podczas szkolnej wycieczki nad Czarnym Stawem Gąsienicowym zawału serca doznał 60-cio letni nauczyciel. Wezwani na pomoc ratownicy na miejsce wypadku polecieli śmigłowcem. Po desancie w pobliżu oczekującego na pomoc turysty, rozpoczęto intensywne zabiegi reanimacyjne. Niestety nie przyniosły on rezultatu. Lekarz TOPR stwierdził zgon Stanisława Podkańskiego z Czechowic- Dziedzic.



W dniu 28.04. na progu Wielkiej Skoczni 17-letnia turystka dostała silnego ataku padaczki. Ponieważ jej stan się pogarszał na miejsce wypadku ratownicy oraz lekarz TOPR polecieli śmigłowcem, czyniąc na skoczni sporo zamieszania. Po podaniu odpowiednich leków turystka na tyle doszła do siebie, że do szpitala można było ją przetransportować w sposób klasyczny.



W dniu 1.05. dwóch turystów wybrało się z nad Czarnego Stawu na Karb. Ponieważ znaczna część szlaku była pod śniegiem turyści nie znając jego właściwego przebiegu weszli w stromy, skalisty teren pomiędzy żlebem spadającym z Karbu a szlakiem na Karb. Weszli w miejsce skąd bali się ruszyć w jakąkolwiek stronę. Zadzwonili do TOPR z prośbą o pomoc. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Jeden z turystów będący wyżej został wyprowadzony na grań Małego Kościelca, drugi będący niżej został przez ratownika ubrany w uprząż ewakuacyjną i na linie przeniesiony pod śmigłowcem na morenę Czarnego Stawu.



O godz. 17-tej podczas zejścia z Hali Gąsienicowej, będąc na Skupniowym Upłazie upadł i złamał nogę 23-letni turysta z Poznania. Ratownicy na miejsce wypadku polecieli śmigłowcem. Po desancie w pobliżu rannego turysty, udzielili mu I pomocy. Po zapakowaniu do noszy francuskich przeniesiono go na grań do oczekującego śmigłowca i przetransportowano do szpitala.



W dniu 2.05. podczas wycieczki do Morskiego Oka w okolicy Wanty 77-letni turysta doznał rozległego zawału serca. Reanimację rozpoczęli przygodni turyści. Powiadomieni o zdarzeniu ratownicy na miejsce wypadku polecieli śmigłowcem. Desantowali się z pokładu śmigłowca zjazdem na linie tuż przy oczekującym na pomoc turyście. Ratownicy i lekarz TOPR rozpoczęli zaawansowane zabiegi reanimacyjne. Następnie turystę przewieziono samochodem Straży Granicznej na Włosienicę, gdzie chory został włożony na pokład śmigłowca i przetransportowany do szpitala. Niestety turysty Jana Pieńkowskiego nie udało się uratować.



Tego samego dnia około godz. 13-tej doszło do kolejnego wypadku. Dwoje turystów matka z synem schodziło ze Świnicy w kierunku Zawratu . Gdy byli pod Gąsienicową Turnią kobieta poślizgnęła się na śniegach i spadła przez pas skałek około 200 m. W wyniku upadku doznała poważnych urazów głowy, kręgosłupa, miednicy i kończyn. Syn widząc upadek matki zaczął do niej schodzić, też się poślizgnął i zaczął spadać. Zatrzymał się na stromych śniegach nie odnosząc na szczęście poważniejszych kontuzji. Powiadomieni o wypadku ratownicy polecieli w tamten rejon śmigłowiec. Po desancie w rejonie wypadku udzielono rannej turystce I pomocy. Następnie w noszach francuskich przeniesiono ją na linie pod śmigłowcem na przygodne lądowisko w Dol. Pod Kołem. Tam po przyziemieniu włożono ją na pokład śmigłowca i przetransportowano do szpitala. W drugim locie podobnie przetransportowano jej syna.



W trakcie działań pod Świnicą do TOPR dotarła informacja od jednego turysty, , że przed chwilą jego kolega spadł z Buczynowej Turni do Dol. Buczynowej. On zaś jest na grani i boi się zrobić kroku by nie spaść. Wykonano lot w tamten rejon. Okazało się , że turysta , który spadł po śniegach do Dol. Buczynowej jest tylko trochę zadrapany i o własnych siłach podąża do schroniska w 5-ciu Stawach. Więcej problemów było z drugim turystą oczekującym na pomoc na grani. Gdy dotarł do niego ratownik, który desantował się ze śmigłowca, turysta tak się go złapał, że ratownik miał problem by ubrać turyście uprząż ewakuacyjną. Turystę wraz z ratownikiem przeniesiono na linie pod śmigłowcem na Krzyżne, tam włożono na pokład i przewieziono do Zakopanego. Okazało się, że dwaj turyści, zupełnie nieprzygotowani do zimowej wędrówki wyszli z Kuźnic z zamiarem dotarcia do 5-ciu Stawów. Brak znajomości topografii spowodował, że do schroniska w Stawach szli najkrótszą drogą....przez Orlą Perć. Turyści mieli szczęście, że Anioł Stróż nie opuścił ich w potrzebie.



W dniu 3.05. na szlaku pomiędzy Kalatówkami a Kondratową upadł doznając poważnej kontuzji nogi 30-letni turysta z Rybnika. Wezwani na pomoc ratownicy udzielili rannemu turyście I pomocy. Następnie w noszach francuskich zniesiono go na Kalatówki i dalej samochodem przewieziono do szpitala.


Z chwilą rozpoczęcia akcji ratunkowej pod Kondratową do TOPR dotarła informacja o kolejnym wypadku. Podczas zejścia z Zadniego Upłazu do Dol. Pańszczycy poślizgnęła się i zjechała na stromych śniegach, uderzając po drodze w wystające kamienie 26-letnia turystka z Bytomia. W wyniku upadku doznała poważnej kontuzji uda.
Powiadomieni o wypadku ratownicy polecieli do Dol. Pańszczycy śmigłowcem. Po desancie w pobliżu oczekującej na pomoc turystki udzielili jej I pomocy. Następnie w noszach francuskich przeniesiono ją na linie pod śmigłowcem w dogodne do przyziemienia miejsce, włożono na pokład śmigłowca i przetransportowano do szpitala.



Tego samego dnia po godz. 16-tej powiadomiono TOPR, że na szlaku pomiędzy Przeł. pod Kopą Kondracką a Pośrednim Goryczkowym poważnie zasłabł turysta. Turystę zlokalizowano na zach. grani Pośredniego Goryczkowego. W jego pobliżu desantowali się ratownicy. Po podaniu stosownych leków turystę śmigłowcem przewieziono do zakopiańskiego szpitala.



W dniu 25.05. w Dolinie Białego uczestniczka szkolnej wycieczki dostała krwotoku z nosa, którego nie mogli zatamować jej opiekunowie. Na pomoc wezwano ratowników TOPR. Po udzieleniu I pomocy ratownicy przenieśli w noszach francuskich młodą turystkę do wylotu doliny i dalej samochodem przewieźli ją do szpitala.



W dniu 26.05. podczas zejścia z Giewontu ,kilkadziesiąt m poniżej Siodłowej Przeł. upadł łamiąc nogę 50-letni turysta z Jasła. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie na Siodłowej Przeł. ratownicy doszli do rannego turysty. Po zaopatrzeniu włożyli go do noszy francuskich i przenieśli na Siodłową Przeł. skąd śmigłowiec przewiózł go do szpitala.



W dniu 29.05. po godz. 17-tej do TOPR zadzwoniła turysta informując, że schodziła z Hali Gąsienicowej żółtym szlakiem w dół . Jest cukrzykiem, bardzo źle się poczuła, na moment straciła przytomność. Prosi o szybką pomoc. Wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu przeglądnięto żółty szlak prowadzący do Dol. Jaworzynki. Bez rezultatu. Turystkę odnaleziono na żółtym szlaku .........z Krzyżnego do Dol. Pańszczycy około 100 m poniżej przełęczy. Po podaniu stosownych leków turystkę zapakowano do noszy francuskich i na linie pod śmigłowcem przeniesiono na Krzyżne. Tam po przyziemieniu włożono ją na pokład śmigłowca i przetransportowano do szpitala.



W dniu 7.06. o godz. 12-tej do Centrali TOPR zadzwonił turysta informując, że schodząc z kopuły szczytowej Giewontu doznał bolesnej kontuzji stawu skokowego. Nie jest w stanie kontynuować zejścia. Prosi o pomoc. W rejon wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie w rejonie Przeł. Kondrackiej Wyżniej, ratownicy udzielili I pomocy poszkodowanemu. Po włożeniu go na pokład śmigłowca, rannego turystę przewieziono do szpitala.



W dniu 8.06.po godz. 18-tej do dyżurki w schronisku nad Morskim okiem przyszli turyści informując, że będąc nad Czarnym Stawem słyszeli wołanie o pomoc dochodzące z rejonu Kazalnicy lub szlaku na Przeł. pod Chłopka. Informację tę potwierdzili inni turyści będący w tamtym rejonie. Celem zorientowania się co się ewentualnie stało ratownicy w tamten rejon polecieli śmigłowcem. Z jego pokładu sprawdzono wymieniany przez turystów rejon oraz ściany Mięguszowieckich Szczytów- bez rezultatu. Na wierzchołku Kazalnicy został zdesantowany ratownik z zadaniem obserwacji szlaku spod Chłopka. Inny zespół desantował się w rejonie Bandziocha by sprawdzić tamten rejon w tym szczeliny brzeżne pod Wiszącym Kociołkiem.
Poszukiwania nie przyniosły rezultatu. Najprawdopodobniej krzyczeli do siebie taternicy wspinający się tego dnia Filarem Kazalnicy ( nie wpisani do książki wyjść) i ich nawoływania turyści wzięli za wołanie o pomoc.



8.06. o godz. 22.40 do TOPR zadzwonił turysta informując, że jest gdzieś pomiędzy Skrajnym Granatem a Krzyżnym w trudnym eksponowanym miejscu. Jest ciemno, chyba zgubił szlak. Boi się ruszyć by nie spaść. Prosi o pomoc. Z Centrali TOPR wyruszyła w tamten rejon grupa ratowników. O godz. 3.00 ratownicy odnaleźli turystę na grani Buczynowych Turni. Po ogrzaniu i nakarmieniu sprowadzili go na Krzyżne i dalej do Murowańca. 28-letni turysta z Połańca okazał się stałym klientem TOPR-u. Już rok wcześniej, w podobnych okolicznościach był sprowadzany ze szlaku na Rysy.



W dniu 9.06. po godz.9-tej przy montażu 6-tej podpory kolejki na Kasprowy W. doszło do wypadku. Jeden z pracujących tam Szwajcarów stojący akurat pod podporą został ugodzony w głowę metalowym prętem , który spadł z górnej części podpory. Pręt przebił kask i wbił się w głowę pracownika. Powiadomieni o wypadku ratownicy na miejsce polecieli śmigłowcem. Po udzieleniu I pomocy w noszach francuskich przeniesiono go w dogodne do podebrania miejsce. Na linie pod śmigłowcem ranny wraz z lekarzem został przeniesiony na Bulę w Dol. Goryczkowej. Tam po przyziemieniu został włożony na pokład śmigłowca i przetransportowany do szpitala. Jego stan okazał się na tyle ciężki, że wkrótce śmigłowcem TOPR został przewieziony do jednej z krakowskich klinik.



W dniu 16.06. turyści idący na Rysy poinformowali Centralę TOPR, że przed chwilą spod zachodniej grani Rysów spadł do Rysy i zjechał kilkaset m po śniegach zatrzymując się w piargach poniżej Buli pod Rysami jakiś turysta. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie przez zjazd na linie z pokładu śmigłowca tuż przy leżącym turyście przejęto reanimację od będących w pobliżu turystów. Lekarz TOPR zastosował intensywne zabiegi reanimacyjne, które kontynuowano podczas przenoszenia ciężko rannego turysty na linie pod śmigłowcem na Bulę pod Rysami a potem podczas dolotu do szpitala. Niestety młody turysta Jakub Ciołek z Zakopanego zmarł w wyniku odniesionych obrażeń w chwilę po przekazaniu go na oddział ratunkowy.



W dniu 18.06. podczas wejścia do Smoczej Jamy upadła doznając bolesnej kontuzji nogi 18-letnia turystka z Brodnicy. Wezwani na pomoc ratownicy po udzieleniu I pomocy opuścili ranną turystkę w noszach francuskich do Wąwozu Kraków i przetransportowali ją do szpitala.



W dniu 23.06. o godz. 11.30 poinformowana Centralę TOPR, że do jednego z pensjonatów nie powrócił turysta, który dnia poprzedniego udał się na wycieczkę w Tatry. Sprawdzono schroniska, skontaktowano się z Policją i Strażą graniczną. Bez rezultatu. Nie natrafiono na żaden ślad poszukiwanego. Rodzina poszukiwanego poinformowała ratowników, że miewał on okresowe depresje. Wobec powyższego rozpoczęto poszukiwania rejonów gdzie najczęściej dochodzi do desperackich kroków. O godz. 17.30 z pokładu śmigłowca w Żlebie Szczerby dostrzeżono ludzkie zwłoki. Ratownicy desantowali się w pobliżu. Zwłoki z wykorzystaniem śmigłowca podebrano na linie i przetransportowano do wylotu Doliny Strążyskiej. Brak dokumentów nie pozwolił stwierdzić tożsamości znalezionego człowieka. Sprawę przejęła Policja. Okazało się , że prawdopodobnie samobójstwo popełnił Zbyszko Czerpiński z Poznania.



W dniu 23.06. po godz. 19-tej taternicy wspinający się na Zach. ścianie Kościelca zadzwonili do TOPR informując, że przed chwilą usłyszeli dużą lawinę kamienną z rejonu drogi, którą wspinał się inny zespół taterników. Nie mogą teraz nawiązać z nimi kontaktu głosowego. Boją się czy czasem coś im się nie stało . W rejon Kościelca wystartował śmigłowiec. Silny wiatr uniemożliwia jednak dolot , śmigłowiec musiał zawrócić. Z Hali Gąsienicowej pod zach. ścianę Kościelca wyruszyło dwóch ratowników. Około 20-tej śmigłowiec ponowił próbę dolotu. Tym razem wiatr nieco zelżał i udało się spenetrować zach. ścianę. Nic nie zauważono. Chwilę potem patrol ratowników poinformował, że napotkał dwójkę taterników schodzących z Kościelca. Wspinali się na Drodze Dziędzielewicza. Spod nóg drugiego na linie taternika urwała się spora lawina kamienna nie czyniąc na szczęście nikomu krzywdy.



W dniu 29.05. w Dol. Białego kontuzji nogi doznała 62-letnia turystka z Poznania. Ratownicy po udzieleniu I pomocy w noszach francuskich znieśli ranną do wylotu doliny i dalej samochodem przewieźli do szpitala.



W dniu 30.06. o godz. 19-tej powiadomiono Centralę TOPR, że w rejonie Polany Trzydniówka znajduje się 55-letni turysta w stanie przedzawałowym. Na miejsce ratownicy polecieli śmigłowcem. Po udzieleniu I pomocy chciano pacjenta przetransportować do szpitala śmigłowcem. Ten jednak odmówił. Wobec tego do Dol. Chochołowskiej wezwano karetkę "R".



W niedzielę 1.07. po godz. 18-tej powiadomiono TOPR o wypadku do jakiego doszło w górnej części czarnego szlaku na Kozi W. Będący nad kilkumetrowymi skałkami turysta stracił równowagę, spadł przez pas skałek i stoczył się kilkadziesiąt m po stromym skalno-trawiastym zboczu, uderzając w wystające kamienie. W rejon wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie przez zjazd na linie w pobliżu miejsca wypadku , lekarz TOPR stwierdził zgon 53-letniego turysty z Częstochowy- Leszka Tomiczka w wyniku poważnych urazów głowy i kręgosłupa. Ratownikom pozostał smutny obowiązek przetransportowania zwłok. Koniecznym okazało się również sprowadzenie bliskich zmarłego, którzy byli świadkami wypadku.



W dniu 2.07. w niewielkich odstępach czasu przetransportowano śmigłowcem z Czerwonych Wierchów do szpitala troje turystów, którzy zasłabli w tamtym rejonie.


Po godz. 20-tej 2.07. ze schroniska w 5-ciu Stawach nadeszła informacja, że w żlebie spadającym z Krzyżnego znajduje się turysta, który tak osłabł, że nie zejdzie o własnych siłach. Konieczna jest pomoc ratowników. W rejon wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Przy bardzo silnym wietrze, tylko dzięki wysokim umiejętnościom pilotów, udało się zdesantować ratowników na progu Dolinki Buczynowej. Około 21.15 ratownicy dotarli do oczekującego na pomoc młodego niemieckiego turysty. Próby sprowadzenia go nie powiodły się. Koniecznym okazał się klasyczny transport w noszach francuskich. Przed północą turysta został doniesiony do schroniska w Stawach. Tam przenocował. Rano okazało się, że nadal jest tak słaby, że nie zejdzie o własnych siłach. Z chwilą poprawy pogody został on śmigłowcem przetransportowany do Zakopanego.



W dniu 4.07. po godz. 15-tej do centrali TOPR zadzwoniła turystka informując, że jest na szlaku pomiędzy Polaną Waksmundzką a Murowańcem. Osłabła tak, że nie jest w stanie o własnych siłach kontynuować wycieczki. Prosi o pomoc. Z Hali Gąsienicowej wyruszyło dwóch dyżurujących tam ratowników, a z Centrali do pomocy wyruszyła ekipa transportowa. O godz. 16.30 ratownicy dotarli do oczekującej na pomoc turystki. Po udzieleniu I pomocy w noszach francuskich przetransportowali ja na Halę Gąsienicową i dalej samochodem przewieźli do szpitala.



W dniu 6.07. podczas przejścia Jaskini Mroźnej kontuzji nogi doznała 16-letnia turystka z Łodzi. Wezwani na pomoc ratownicy po dotarciu do poszkodowanej udzielili jej I pomocy. Następnie w noszach francuskich przetransportowali ją do otworu wyjściowego i dalej w dół szlakiem do drogi, a stamtąd samochodem przewieziono ją do szpitala.



W dniu 7.07. z 5-ciu Stawów do szpitala przetransportowano 26-letnią turystkę z Łodzi, która doznała kontuzji nogi. Transport odbył się w sposób klasyczny, gdyż pogoda uniemożliwiła użycie śmigłowca.



W dniu 9.07. po godz. 9-tej podczas wspinaczki Filarem Staszla na Zadnim Granacie, jedna z taterniczek w wyniku uderzenia kamieniem doznała urazu ręki i głowy. Do wypadku doszło poniżej Zachodu wyprowadzającego do Koziej Dolinki. Ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się zjazdem na linie na stanowisko, gdzie na pomoc oczekiwała ranna taterniczka. Po zaopatrzeniu została ona bezpośrednio z miejsca wypadku podebrana wraz z ratownikami na 50 m linie zawieszonej pod śmigłowcem i przeniesiona na lądowisko na morenę Czarnego Stawu. Tam po przyziemieniu włożono ją na pokład śmigłowca i przetransportowano do szpitala. Cała trudna technicznie akcja ratunkowa od momentu zawiadomienia do przekazania rannej do szpitala trwała godzinę.


Tego samego dnia o godz. 12.30 wezwano ratowników do jakiego doszło na szlaku zejściowym z Jaskini Mroźnej. 30-letnia turystka z Łukowa upadła doznając bolesnej kontuzji stawu kolanowego. Ranną po zaopatrzeniu w noszach francuskich zniesiono do drogi w Dolinie Kościeliskiej i następnie samochodem przewieziono ją do szpitala.


W godzinach popołudniowych w dniu 9.07 na szlaku ze Stawów do M. Oko, poniżej Żlebu Żandarmerii 58-letni turysta z Mikołajek złamał nogę. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie w pobliżu miejsca wypadku udzielono rannemu I pomocy. Następnie w noszach francuskich na linie pod śmigłowcem został on przeniesiony w rejon Kępy. Tam po przyziemieniu śmigłowca włożono go na pokład i przewieziono do szpitala.



W dniu 13.07. w rejonie wierzchołka Nosala złamała nogę 46-letnia turystka z Płocka. Ranną po zaopatrzeniu w noszach francuskich zniesiono do kuźnic i dalej samochodem przewieziono do szpitala.



W dniu 14.07 . o godz. 20.15 taternicy schodzący z Zadniego Granata zadzwonili do TOPR informując, ze przed chwilą widzieli człowieka spadającego z rejonu Czarnych Ścian. Leży on na piargach u wylotu Żlebu Kulczyńskiego.
Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie w rejonie wypadku, lekarz TOPR stwierdził zgon turysty w wyniku odniesionych śmiertelnych obrażeń spowodowanych upadkiem z wysokości. Ratownikom pozostał smutny obowiązek przetransportowania zwłok 27-letniego Rafała Dąbrowskiego z Poznania.
Wszystko na to wskazuje, że turysta spadł z uskoku Żlebu Kulczyńskiego. W wyniku ponad 70 m upadku doznał wielonarządowych śmiertelnych obrażeń.



W dniu 15.07. podczas wspinaczki drogą Robakiewicza na Mnichu odpadł doznając kontuzji stawu skokowego 29-letni taternik z Krakowa. Ratownicy na miejsce wypadku polecieli śmigłowcem. Ponieważ taternik znajdował się pod ścianą, ratownicy mieli ułatwione zadanie. Po zaopatrzeniu w noszach francuskich przenieśli rannego taternika w miejsce gdzie mógł przyziemić śmigłowiec. Po włożeniu na pokład taternik został przetransportowany do szpitala.



W dniu 16.07. podczas wspinaczki drogą Surdela na Mięguszowieckim Szczycie Wielkim mniej więcej w 1/3 wysokości ściany odpadła prowadząca na tym wyciągu 20-letnia taterniczka z Sulejówka. w wyniku około 8 m lotu doznała urazu nogi, miednicy i ogólnych dość mocnych potłuczeń i otarć. Wezwani na pomoc ratownicy w rejon wypadku polecieli śmigłowcem. Ratownik zawieszony na 50 m linie pod śmigłowcem został przetransportowany w ścianę w miejsce gdzie na pomoc oczekiwała ranna taterniczka. Została ona wpięta przez ratownika do liny i razem z nim przeniesiona pod śmigłowcem w rejon Mnichowych Stawków. Tam po przyziemieniu włożono ją na pokład śmigłowca i przetransportowano do szpitala. Cała dość skomplikowana technicznie akcja trwała niecałą godzinę. Gdyby nie śmigłowiec i zastosowana technika tzw. „długiej liny” akcja ratunkowa trwałaby kilkanaście godzin.



Tego samego dnia po godz. 13-tej podczas zejścia z Kasprowego W. w kierunku Myślenickich turni poważnie zasłabł 71-letni turysta z Bielska Białej. Wezwani na pomoc ratownicy na miejsce wypadku polecieli śmigłowcem. Po desancie lekarz TOPR zaordynował turyście leki. Ratownicy włożyli turystę na pokład śmigłowca, którym został on przetransportowany do szpitala.



W godzinach popołudniowych z Kopy Kondrackiej przetransportowano śmigłowcem do szpitala 52-letnią turystkę z Solca Kujawskiego, która upadając doznała kontuzji nogi.



W dniu 17.07. po godz. 14-tej do TOPR zadzwonili turyści informując, że na szlaku na Zawrat w rejonie łańcuchów znajduje się turystka ze „sparaliżowanymi nogami”. Potrzebna szybka pomoc. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Po dotarciu do oczekującej na pomoc turystki okazało się, że sparaliżował ją.... strach. Dzięki łagodnej perswazji ratowników udało się turystkę sprowadzić w miejsce gdzie mógł przyziemić śmigłowiec , którym przetransportowano ją do Zakopanego.



W dniu 18.07. w godzinach popołudniowych przetransportowano śmigłowcem do szpitala turystę z atakiem kamicy nerkowej oraz turystkę, która upadając w rejonie Nadspadów doznała bolesnej kontuzji łokcia.



W dniu 19.07. w godzinach popołudniowych podczas zejścia z Przeł. Między Kopami do Dol. Jaworzynki upadł i złamał nogę 58-letni turysta z Gdańska. Rannego po zaopatrzeniu w noszach francuskich zniesiono do Dol. Jaworzynki i dalej samochodem przewieziono do szpitala.



W dniu 23.07.w godzinach nocnych sprowadzono ze szlaku z Małołączniaka do Dol. Miętusiej troje turystów, którzy utknęli tam z braku światła. Na dodatek tak ambitnie zaplanowali wycieczkę, że przy pomocy ratowników resztkami sił dotarli do samochodu, którym przewieziono ich do Zakopanego.



O sporym szczęściu może mówić 30-letni turysta z Kutna, który w dniu 24.07 schodząc Żlebem Kulczyńskiego, będąc w rejonie łańcuchów poślizgnął się, stracił równowagę i spadł kilkanaście m, zatrzymał się powyżej progu żlebu, doznając dość mocnych potłuczeń urazów nogi i ręki. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie przez zjazd na linie bezpośrednio do oczekującego na pomoc turysty, udzielono mu I pomocy. Następnie wykorzystując technikę długiej liny, rannego wraz z ratownikami przeniesiono na lądowisko w Koziej Dolince. Tam po przyziemieniu, rannego włożono na pokład śmigłowca i przetransportowano do szpitala.



W dniu 24.07. w godzinach wieczornych z Przeł. w Grzybowcu w noszach francuskich zniesiono do Dol. Strążyskiej mieszkankę Zakopanego, która tak osłabła, po wycieczce na Giewont, że nie była w stanie kontynuować zejścia o własnych siłach.



W dniu 31.07. wezwano ratowników do turystki, która nabawiła się kontuzji stawu skokowego podczas wyjścia szlakiem na Zawrat. Kontuzja okazała się na tyle lekka, że turystka o własnych siłach dotarła do śmigłowca, który przyziemił powyżej Zmarzłego Stawu.



W dniu 2.08. podczas wspinaczki drogą Surdela na wsch. ścianie Mięguszowieckiego Szczytu Wielkiego doszło do wypadku taternickiego. Będący w górnej części ściany taternik odpadł i w wyniku kilkumetrowego lotu i uderzenia w skały doznał złamania nogi w stawie skokowym. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Po przymiarkach i ocenie możliwości zbliżenia się do ściany i wykonania zawisu, śmigłowiec przetransportował na 40 m linie zawieszonej pod pokładem, ratownika, który podebrał ze ściany rannego taternika. Obaj zostali przeniesieni w rejon Mnichowych Stawków, gdzie po przyziemieniu, włożono go na pokład śmigłowca i przewieziono do szpitala.



W dniu 3.08. ze szlaku powyżej Świstowej Czuby przetransportowano śmigłowcem do szpitala turystkę, która w wyniku poślizgnięcia dość skomplikowanie złamała nogę. Do wypadku z pewnością by nie doszło, gdyby turystka nie wędrowała w .....miejskich sandałkach.



W dniu 5.08. w kiepskiej pogodzie, przy ograniczonej widoczności dwaj turyści wybrali się na Rysy. W rejonie Grzędy zgubili szlak, mimo to kontynuowali wędrówkę do momentu aż nie byli w stanie ze względu na trudności terenu zrobić kroku w którąkolwiek stronę. Wtedy zadzwonili do TOPR po pomoc. Nie mogli niestety podać gdzie się znajdują, gdyż wszystko zakrywała mgła. Po przeprowadzonym wywiadzie ratownicy doszli do wniosku, ze turyści z Grzędy skręcili w kierunku Niżnich Rysów i tam gdzieś utknęli. W tamtym kierunku udał się ratownik dyżurny z Morskiego Oka. Po dojściu w tamten rejon udało mu się nawiązać kontakt głosowy z poszukiwanymi turystami. Niestety nie udało się ani ich dostrzec ani w miarę szybko dojść do nich. Na pomoc w poszukiwaniach wyruszyła z zakopanego następna grupa ratowników. Śmigłowcem udało się ich dowieźć w rejon „Kamienia” poniżej Buli pod Rysami. W momencie poprawy widoczności udało się dostrzec turystów tkwiących w dość eksponowanym terenie. Po dotarciu w tamten rejon jeden z ratowników zjechał na linie do turystów. Asekurując wyprowadzono ich na szlak i sprowadzono do M. Oka.



W dniu 8.08. tuż przed 13-t ą, do TOPR dotarła informacja o wypadku do jakiego doszło w rejonie Zmarzłej Przełęczy. Jak relacjonował jeden z przebywających w tamtym terenie taterników, młody turysta balansując w pobliżu grani a powyżej szlaku, w pewnym momencie stracił równowagę i eksponowanym terenem zaczął spadać w kierunku Zmarzłej Przeł., a po nabraniu prędkości w kierunku Zmarzłego Stawu. Blisko 250 m upadek zakończył się w piargach pod ścianą. W wyniku upadku śmierć poniósł 19-letni Bartłomiej Świderski z Łodzi. Ratownikom pozostał smutny obowiązek przetransportowania zwłok.



W czasie działań w rejonie Zmarzłej Przeł. do TOPR dotarła informacja, że w rejonie Małego Giewontu na szlaku prowadzącym w kierunku Grzybowca znajduje się turysta ze złamaną nogą. Z przygodnego lądowiska pod Centralą TOPR śmigłowiec zabrał kolejną grupę ratowników. Po dolocie na miejsce wypadku ratownicy desantowali się przez zjazd na linie ze śmigłowca będącego w zawisie. Po udzieleniu I pomocy turysta został włożony do noszy francuskich i na linie pod śmigłowcem, wraz z ratownikami przeniesiony do Dol. Małej Łąki. Tam po przyziemieniu rannego włożono na pokład śmigłowca i przetransportowano do szpitala.


W godzinach wieczornych z Przeł. Kondrackiej sprowadzono19-letnią turystkę, która twierdziła, że nie mogła sama zejść.... bo ugryzła ją żmija.



W dniu 9.08. w godzinach południowych podczas zejścia ze Smoczej Jamy upadła doznając kontuzji barku 16-letnia turystka z Zielonej Góry. Ratownicy po udzieleniu I pomocy sprowadzili ją na Halę Pisaną i dalej samochodem przewieźli do szpitala.


Tego samego dnia około godz. 16-tej ratownicy słowaccy poprosili o pomoc w likwidacji wypadku taternickiego do jakiego doszło na Jastrzębiej Turni na drodze „Czerwone Przewieszki”. Będący w 2/3 ściany prowadzący wyciąg czeski taternik odpadł i w wyniku około 10 m lotu i uderzeniu o skały doznał poważnej kontuzji stawu skokowego. Ponieważ słowacki śmigłowiec w tym czasie wykonywał lot ratowniczy w innej części Słowacji, na pomoc poleciał nasz Sokół. Dwóch naszych ratowników zawieszonych na około 35 m linie zostało przeniesionych w ścianę. Tam wykorzystując zawis śmigłowca używając wiertarki założono stanowisko, do którego wpięli się ratownicy, wypinając się równocześnie z liny pod śmigłowcem. Śmigłowiec odleciał na przygodne lądowisko w Dolinie Kieżmarskiej, a ratownicy przystąpili do udzielania I pomocy poszkodowanemu taternikowi. Po zaopatrzeniu włożono go w nosze francuskie. Nadleciał śmigłowiec, z którego do ratowników opuszczono linę. Do niej wpięli się ratownicy wraz z rannym taternikiem. Następnie zostali oni przeniesieni na lądowisko w Dol. Kieżmarskiej, gdzie po przyziemieniu rannego włożono na pokład śmigłowca i przetransportowano do Smokowca. Prawdopodobnie była to pierwsza akcja ratunkowa, w której budowano stanowisko w ścianie, gdzie ratownicy wisieli na linie pod śmigłowcem.


Tuż po zakończeniu akcji ratunkowej na Jastrzębiej Turni do TOPR dotarła informacja, że na tzw. „Świnickiej Ławce” w płn. Ścianie Niebieskiej Turni znajduje się dwóch turystów, którzy wzywają pomocy. Z pokładu śmigłowca dostrzeżono poszukiwanych turystów. Ratownicy desantowali się w pobliżu zjazdami na linie . Po dotarciu do turystów założono im uprzęże ewakuacyjne i na linie zawieszonej pod śmigłowcem „wyjęto ze ściany i przeniesiono na Halę Gąsienicową.
Bez odpowiedzi pozostało pytanie skąd turyści się tam wzięli?



W dniu 10.08. wędrująca przez Dol. Buczynową 69-letnia turystka z Białegostoku upadła doznając kontuzji barku i dość mocnych potłuczeń. Ponieważ stan turystki nie pozwalał na sprowadzenie jej do schroniska w Stawach, na miejsce wypadku wezwano śmigłowiec. Ratownicy desantowali się przy oczekującej na pomoc turystce. Po zaopatrzeniu zapakowano ją do noszy francuskich i na linie pod śmigłowcem z miejsca wypadku, przeniesiono ją na lądowisko w Dol. Buczynowej. Tam po przyziemieniu włożono ją na pokład śmigłowca i przetransportowano do szpitala.



W dniu 15.08. po godz. 16-tej powiadomiono TOPR, że na szlaku z Przeł. Kondrackiej do Małej Łąki turystka doznała kontuzji nogi uniemożliwiającej dalsze schodzenie. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie na Przeł. Kondrackiej zeszli szlakiem w kier Dol. Małej Łąki do oczekującej na pomoc turystki. Ranną po zaopatrzeniu w noszach francuskich zniesiono do Małej Łąki i dalej samochodem przewieziono do szpitala.


W trakcie działań w Małej Łące kolejne wezwanie o pomoc. Na wierzchołku Giewontu poważnie zasłabła 36-letnia turystka. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie pod Kopułą szczytową ratownicy doszli do oczekującej na pomoc turystki. Po podaniu stosownych leków turystkę w noszach francuskich opuszczono z wierzchołka w kierunku Kondrackiej Przeł. Wyżniej, skąd po włożeniu na pokład śmigłowca przewieziono ją do szpitala.



W dniu 16.08. poproszono ratowników o pomoc turyście , który poważnie zasłabł podczas zejścia z Kasprowego na Halę Gąsienicową. Ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się w pobliżu oczekującego na pomoc turysty. Stwierdzono u niego udar mózgu. Szybki transport śmigłowcem do szpitala prawdopodobnie zapobiegł tragedii.


Tego samego dnia po godz. 17-tej ratownicy zostali wezwani do 26-letniej turystki będącej na szlaku prowadzącym z Przeł. Kondrackiej do Małej Łąki, która jak się okazało dostała ataku histerii. . Ratownicy desantowali się na Przeł. Kondrackiej skąd doszli do oczekującej na pomoc turystki. Po podaniu stosownych leków włożono turystkę do noszy francuskich i bezpośrednio z miejsca wypadku przeniesiono wraz z ratownikiem na linie pod śmigłowcem na Przeł. Kondracką, gdzie po przyziemieniu włożono ją na pokład śmigłowca i przetransportowano do szpitala.


W trakcie działań w rejonie Kondrackiej Przeł. z Hali Gąsienicowej do szpitala przetransportowano śmigłowcem turystę, u którego stwierdzono silne zatrucie pokarmowe.



W dniu 19.08. podczas zejścia z Zadniego Granata do Koziej Dolinki poślizgnął się i upadł uderzając głową w kamienie 30-letni turysta z Bytomia. W wyniku upadku doznał poważnych urazów głowy, ręki, mocnych potłuczeń i otarć. Wezwani na pomoc ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się w pobliżu miejsca wypadku. Po zaopatrzeniu rannego turystę włożono do noszy francuskich i bezpośrednio z miejsca wypadku na linie pod śmigłowcem przeniesiono na morenę Czarnego Stawu. Tam po przyziemieniu, rannego włożono na pokład śmigłowca i przetransportowano do szpitala.



W dniu 20.08. rodzice z 2-letnią córką wybrali się z Morskiego Oka na Rysy z zamiarem dojścia do Chaty pod Rysami. Gdy po 18-tej byli na wysokości Buli pod Rysami schodzący z Rysów turyści starali się wyperswadować im dalszą wycieczkę- bez skutku. Po godz. 20-tej zaczął padać deszcz i nadeszła burza. W tym czasie „turyści” byli mniej więcej w połowie Grzędy. Gdy wzmógł się deszcz zadzwonili do TOPR o pomoc. Z Morskiego Oka na pomoc wyruszył ratownik dyżurny. O godz. 23.00 dotarł do oczekujących na pomoc rodziców, wziął od nich przemoczone i wyziębione dziecko i zniósł do Morskiego Oka. Naprzeciw rodzicom, którzy schodzili nieco wolniej wyruszył z M. Oka kolejny ratownik, który pomógł dotrzeć rodzicom do schroniska. Cała akcja ratunkowa trwała do godz. 3.45
W związku z narażeniem dziecka na niebezpieczeństwo postępowaniem rodziców zajęła się zakopiańska prokuratura.



W dniu 23.08. podczas wspinaczki drogą Stanisławskiego na wsch. ścianie Mnicha, prowadzący I wyciąg taternik z Gliwic odpadł kilka m uderzając w skały. W wyniku upadku złamał rękę i doznał ogólnych potłuczeń i otarć. Koledzy opuścili go w bezpieczne miejsce i wezwali TOPR. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie w pobliżu oczekującego na pomoc taternika ratownicy udzielili mu I pomocy. Następnie ranny wraz z ratownikami został podebrany na linie zawieszonej pod śmigłowcem i przeniesiony w rejon Mnichowych Stawków.
Po przyziemieniu włożono go na pokład śmigłowca i przewieziono do szpitala.


W trakcie działań ratowniczych na Mnichu do Centrali TOPR dotarła informacja o poważnym zasłabnięciu 26 letniej turystki z Warszawy na szlaku z Jaworzynki na Przeł. między Kopami. Turystkę śmigłowcem przetransportowano do szpitala.



26.08. po godz. 22-giej ratownik pełniący dyżur w Morskim Oku zauważył światła na wsch. ścianie Mnicha. Okazało się, że ze wspinaczki na drodze Wąsacza na Mnichu nie wrócił zespół taterników. Ponieważ nie udało się z nimi nawiązać łączności telefonicznej, w tamten rejon wyruszył jeden z ratowników. Okazało się, że taternicy są jeden wyciąg powyżej podstawy ściany. Podczas zjazdów zaklinowała im się lina i taternicy utknęli w ścianie. Z Centrali TOPR do M. Oka wyruszyła ekipa ratowników. Po dotarciu pod ścianę , ratownicy wspięli się do taterników i opuścili ich do podstawy ściany. Akcja ratunkowa zakończyła się po 5-tej rano.



W dniu 30.08. będące pierwszy raz w Tatrach turystki wybrały się z Hali Gąsienicowej przez Zawrat do 5-ciu Stawów. Gdy były przy pierwszych łańcuchach, trudność szlaku sprawiła, że bały się zrobić kroku . Zadzwoniły po pomoc. Ratownik pełniący dyżur na Hali sprowadził je do Murowańca.



W dniu 31.08. po godz. 20-tej z braku światła utknęło na szlaku z Małołączniaka na Przysłop Miętusi troje turystów. Ratownicy sprowadzili ich do Dol. Kościeliskiej.

ciąg dalszy Kronik 2007 w artykule "Kroniki 2007 cd.."


Data utworzenia: 25/12/2008 : 12:29
Ostatnie zmiany: 25/12/2008 : 12:32
Kategoria : Kroniki TOPR
Strona czytana 923 razy


podglšd wydruku podglšd wydruku     Wersja do druku Wersja do druku

Komentarze


Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.
Bądź pierwszy!


Turystyka Taternictwo

Zamknij Historia Taternictwa

Ratownictwo historia

Zamknij Kroniki TOPR

Galerie
^ Góra ^