ciąg dalszy Kronik 2007
W dniu 3.09. z Doliny 5-ciu Stawów przetransportowano śmigłowcem do szpitala turystkę, która wędrując w tamtym rejonie doznała kontuzji nogi.
W dniu 4.09.07 o godz. 14:00 ze schroniska w Dol. Pięciu Stawów Polskich do Centrali TOPR dotarła informacja o turystce, której odnowiła się poważna kontuzja kręgosłupa, uniemożliwiająca jakiekolwiek poruszanie się poszkodowanej. Koniecznym okazał się pilny transport do szpitala. Ze względu na złe warunki pogodowe transport kontuzjowanej musiał odbyć się w tradycyjny sposób. Wyprawa, w której uczestniczyło pięciu ratowników zakończyła się o godz. 19:20.
W dniu 10.09. o godz. 13:30 do Centrali TOPR dotarło zgłoszenie o wypadku turystycznym pod Zawratem. Po nawiązaniu kontaktu telefonicznego z poszkodowanymi okazało się, że młode małżeństwo utknęło ok. 20 m powyżej pierwszych łańcuchów na szlaku na Zawrat. Spanikowana kobieta bała się zrobić kroku w którąkolwiek stronę. Konieczną okazała się pomoc ratowników. W kierunku Zawratu ze schroniska na Hali G. wyruszyła dwójka ratowników.
Po dotarciu na miejsce zdarzenia, ratownicy asekurując sprowadzili turystów do Murowańca.
W dniu 16.09. o godz. 14:38 do Centrali TOPR dotarła informacja o poważnym wypadku turystycznym w rejonie Rysów. Z Zakopanego wystartował śmigłowiec ratowniczy wraz z lekarzem TOPR na pokładzie. Po dotarciu na miejsce wypadku załoga śmigłowca zlokalizowała poszkodowaną ok. 100 m poniżej wylotu tzw. Rysy. Turystka była po utracie przytomności, z otwartym złamaniem talerza kości biodrowej, podudzia oraz nadgarstka ,oraz z obtarciami i zranieniami sięgającymi ok. 60% zewnętrznej powierzchni ciała.
Turystka w ciężkim stanie, śmigłowcem została przetransportowana do zakopiańskiego szpitala. Przyczyn wypadku Słowenki należy doszukiwać się w braku odpowiedniego sprzętu (raki, czekan) oraz w bardzo złych warunkach turystycznych (śnieg!!!).
W godzinę po zakończeniu działań w rejonie Rysów do TOPR dotarła wiadomość o dwóch kolejnych wypadkach turystycznych w tamtej okolicy.
Tym razem skutki poślizgnięć okazały się mniej poważne; kontuzja barku oraz obrażenia głowy. Ponadto ratownicy z rejonu Buli pod Rysami sprowadzili siedmioosobową grupę kompletnie nieprzygotowanych turystów, do trudnych , prawie zimowych warunków, jakie zapanowały w Tatrach po opadach śniegu.
W dniu 17.09. do centrali TOPR dotarło zgłoszenie od turysty, który był świadkiem kilkudziesięciometrowego upadku mężczyzny powyżej Buli pod Rysami.
Turysta był mocno poobijany, nie pamiętający momentu samego upadku , skarżył się na mocny ból nogi.
Z Zakopanego wystartował śmigłowiec w raz z ratownikami i lekarzem na pokładzie.
Po dotarciu na miejsce zdarzenia i zaopatrzeniu, poszkodowany został zabrany z miejsca wypadku przy użyciu techniki tzw. długiej liny. Bezpośrednią przyczyną wypadku był brak doświadczenia oraz odpowiedniego sprzętu.
W dniu 21.09. o godz. 14.15 powiadomiono TOPR o wypadku na szlaku z Przeł. Między kopami do Dol. Jaworzynki. 50-cio letnia turystka z Białegostoku upadła doznając bolesnej kontuzji nogi. Ranną po zaopatrzeniu w noszach francuskich zniesiono do Dol. Jaworzynki i dalej samochodem przewieziono do szpitala.
W czasie trwania wyprawy do Jaworzynki do TOPR dotarła informacja o kolejnym wypadku. Podczas podejścia z 5-ciu Stawów na Świstową Czubę, turystka została ugodzona w głowę spadającym kamieniem. W wyniku uderzenia doznała utraty przytomności . Na miejsce wypadku wystartował śmigłowiec z ratownikami i lekarzem na pokładzie. Po desancie przez zjazd na linie z będącego nad miejscem wypadku śmigłowca, lekarz TOPR udzielił rannej I pomocy. Następnie ranna turystka w noszach francuskich została przeniesiona wraz z lekarzem na linie pod śmigłowcem na lądowisko w Stawach. Po przyziemieniu włożono ją na pokład śmigłowca i przetransportowano do szpitala.
W dniu 22.09. o godz. 14:35 do centrali TOPR dotarło zgłoszenie o nieprzytomnym mężczyźnie w rejonie Włosienicy- brak oznak życiowych – trwa reanimacja prowadzona przez przygodnych turystów. Na miejsce wypadku dociera śmigłowiec wraz z ratownikami i lekarzem na pokładzie. Niestety mimo intensywnych zabiegów reanimacyjnych nie udało się uratować 66 letniego turysty z Lipowej Józefa Bindy.
W dniu 23.09. z rejonu Kondrackiej Przeł. Wyżniej przetransportowano śmigłowcem do szpitala 55-letniego turystę, który doznał bolesnej kontuzji nogi.
W dniu 24.09. na szlaku z Hali Gąsienicowej do Kuźnic w rejonie Diabełka kontuzji nogi doznała 48-letnia turystka z Warszawy. Ranną śmigłowcem przetransportowano do szpitala.
Noc z 24/25.09. dwie 20-letnie turystki z Warszawy spędzały na biwaku powyżej Zmarzłego Stawu. O godz. 1-szej w nocy zadzwoniły do TOPR informując, że jedna z nich źle się poczuła i prosi o pomoc. Z Hali Gąsienicowej wyruszyła dwójka ratowników. Ratownicy sprowadzili turystki do Murowańca.
W dniu 25.09. z Kobylarzowego Żlebu sprowadzono do Dol. Miętusiej i dalej przewieziono do szpitala turystkę, która upadając zraniła głowę.
Wieczorem 25.09. poinformowano TOPR, że w Dol. Tomanowej znajduje się 73-letni turysta z Krakowa. Nie ma światła, jest dość lekko ubrany. Prosi o pomoc w sprowadzeniu.
W Tamten rejon wyruszyła ekipa ratowników. Gdy dotarli do Dol. Tomanowej okazało się, że turysta zszedł o własnych siłach w dół i właśnie dotarł do Zakopanego.
W dniu 27.09. godz.18:20 do centrali TOPR dotarło zgłoszenie o wypadku w rejonie Starorobociańskiego Wierchu. Pięcioosobowa grupa młodych turystów prosi o pomoc w zejściu. Nie posiadają światła, odpowiedniego ubioru są przemarznięci i przestraszeni. Ponadto załamuje się pogoda. O godz. 19:40 ratownicy napotkali turystów w górnych partiach Dol. Starorobociańskiej. Po ogrzaniu młodzi turyści zostali przetransportowani do miejsca zamieszkania.
Przyczyną wypadku był brak wyobraźni, doświadczenia oraz niedostosowanie trasy do turystycznych umiejętności.
W dniu 28.09. na łańcuchach na szlaku na Zawrat utknęła trójka turystów. Padający deszcz a wyżej śnieg, zasypane łańcuchy i zalegający twardy śnieg spowodowały, że turyści bali się zrobić kroku w którąkolwiek stronę. Poprosili o pomoc. W tamten rejon z Hali Gąsienicowej wyruszyło dwóch ratowników. Po dotarciu do turystów ratownicy asekurując sprowadzili ich do Murowańca.
W dniu 1.10. podczas zejścia progiem Zmarzłego Stawu poślizgnęła się na płacie śniegu, upadła doznając bolesnej kontuzji stawu skokowego turystka z Mikołowa. Ratownicy na miejsce wypadku polecieli śmigłowcem. Po desancie w pobliżu oczekującej na pomoc turystki udzielono jej I pomocy. Następnie w trójkącie ewakuacyjnym przeniesiono ją wraz z ratownikiem na linie pod śmigłowcem na morenę Czarnego Stawu. Tam po przyziemieniu włożono ją na pokład śmigłowca i przetransportowano do szpitala.
W dniu 6.10. do Centrali TOPR zadzwonił turysta informując, że wraz z towarzyszką są w rejonie wierzchołka Rysów. Są bardzo trudne warunki, Dziewczyna boi się zrobić kroku w którąkolwiek stronę. Potrzebna pomoc.
W rejon Rysów poleciał śmigłowiec TOPR. Ponieważ rejon wierzchołka pokrywały chmury nie udało się zlokalizować turystów z powietrza. Jeden z Ratowników desantował się na Przeł. Waga a drugiemu dzięki chwilowej poprawie pogody udało się zdesantować na wierzchołku Rysów. Okazało się, ze turyści znajdują się na przełączce pomiędzy wierzchołkami. Ich stan ; wychłodzenie, kiepska kondycja psychiczna, złe wyposażenie zadecydowały, że podjęto decyzję o ewakuacji przy użyciu śmigłowca. Ratownicy wyprowadzili turystów na wsch. wierzchołek Rysów. Tam dzięki kunsztowi pilota udało się przyziemić śmigłowiec ( podparcie jednym kołem) i włożyć turystów na jego pokład . W trakcie dolotu do Zakopanego ogrzewano turystów pakietami grzewczymi.
W dniu 10. 10. o godz. 18.40 do TOPR zadzwonił turysta informując, że wraz z żoną znajduje się pod wierzchołkiem Koziego Wierchu. Zrobiło się ciemno, oni nie mają światła i nie są w stanie iść dalej. Proszą o pomoc. Ratownik dyżurny poprosił ich by wobec tego oczekiwali na ratowników, którzy dotrą ze światłem i sprowadzą ich do schroniska. Ratownicy zostali przewiezieni na Halę Gąsienicową, skąd o godz. 19.45 wyruszyli w rejon Koziego Wierchu. Około 22-giej dotarli na Kozie Czuby i idąc w kierunku Koziego W. próbowali odnaleźć oczekujących na pomoc turystów. Bez skutku. O godz. 22.10 do Centrali TOPR ponownie zadzwonili turyści informując, że właśnie dochodzą do schroniska w Stawach. Na pytanie dlaczego nie poinformowali, że schodzą do Stawów odpowiedzieli, że nie mieli zasięgu i nie było jak się dodzwonić.
W dniu 12.10. w godzinach wieczornych dwoje turystów z Pruszkowa utknęło z braku światła pod Krzyżnym po stronie Doliny Pańszczycy. Wezwani na pomoc ratownicy sprowadzili turystów do Murowańca. Poszukiwania i sprowadzenie trwało ponad 5 godzin.
W dniu 13.10. o godz. 16.10 poinformowano Centralę TOPR, że na placu przed schroniskiem nad Morskim Okiem starszy turysta stracił przytomność a po chwili stwierdzono u niego zatrzymanie krążenia. Na miejsce wypadku poleciał śmigłowiec z lekarzem TOPR na pokładzie. Po dolocie na miejsce okazało się, że reanimację prowadzi dwóch lekarzy i ratownik medyczny , którzy akurat znajdowali się nad Morskim Okiem. Ratownicy TOPR przejęli reanimację, stosując intensywne zabiegi reanimacyjne. Niestety nie przyniosły one rezultatu. Lekarz stwierdził zgon 59-letniego turysty z Prudnika Józefa Boguszewskiego.
W dniu 22.10 o godz. 18.10 do TOPR zadzwonili turyści, informując, że we trzech schodzili z Małołączniaka w kierunku Doliny Miętusiej. Niestety wokół zalega śnieg i nie mogą odnaleźć wejścia do Szarego Żlebu. By nim tak jak prowadzi szlak zejść do Dol. Miętusiej. Polecono im by po własnych śladach wrócili na wierzchołek Małołączniaka i tam oczekiwali na przyjście ratowników.
Z Centrali wyruszyła 5-cio osobowa grupa ratowników. Zalegający śnieg pozwolił na dojazd samochodem tylko na Kalatówki. Stamtąd ratownicy udali się przez Przeł. pod Kopą Kondracką na Małołączniak. O godz. 21.40 dotarto do oczekujących na pomoc turystów. Po ogrzaniu, sprowadzono turystów na Kondratową i po odpoczynku w schronisku na Kalatówki skąd samochodem zwieziono ich do Zakopanego. Wyprawa przebiegała w trudnych warunkach atmosferycznych. Opad śniegu, mgła, wiatr i zaspy na grani utrudniały orientację i poruszanie się. Turyści chyba nie przewidzieli, że mogą o tej porze roku spotkać takie warunki w Tatrach.
W dniu 26.10 po godz. 20-tej ,pracownik schroniska na Kondratowej poinformował Centralę TOPR, że przed chwilą do schroniska dotarł „turysta” , który wybiera się dalej na wycieczkę w góry. Sprawia wrażenie nie w pełni zrównoważonego. Mimo prowadzonych z nim rozmów nie udało się go zatrzymać w schronisku. Wychodząc powiedział on, że:” idzie umrzeć za Polskę na Giewont”. Powiadomiono Policję, Straż Graniczną i Straż Parku.
Z Centrali na Kondratową wyruszyła grupa ratowników. Okazało się, że turysta wyruszył w kierunku Przeł. pod Kopą Kondracką. Podążono za nim jego śladami. Druga grupa ratowników wyruszyła na Przeł. Kondracką na wypadek, gdyby turysta, poszedł jednak tak jak zapowiadał w kierunku Giewontu. Okazało się jednak, że na Przeł. pod Kopą Kondracką turysta skręcił w kierunku Kasprowego więc tam podążyła pierwsza grupa ratowników. O godz. 0.55 ratownicy dogonili turystę w rejonie Pośredniego Goryczkowego. Po rozmowach i perswazji udało się go sprowadzić z Przełęczy na Zakosy w rejon Polaka skąd samochodem przewieziono do Kuźnic i przekazano Policji.
W dniu 28.10. o godz. 18.50 do TOPR zadzwonił zaniepokojony ojciec informując, że około godz. 11-tej rozstali się ze swoim 16-letnim synem na Psiej Trawce. On z żoną poszli w kierunku Hali Gąsienicowej a syn przez Rówień Waksmundzką miał dotrzeć do Wodogrzmotów i dalej do 5-ciu Stawów. Ze schroniska miał przez Wodogrzmoty dotrzeć na Palenicę Białczańską, gdzie o godz. 16-tej mieli go w samochodzie oczekiwać rodzice. Syn nie odbiera komórki . Proszą o rozpoczęcie poszukiwań.
Ponieważ tego dnia do schroniska w Stawach dotarło zaledwie kilka osób pracownicy schroniska z całą stanowczością stwierdzili, że nie pojawił się u nich poszukiwany młody człowiek.
Okazało się, że rodzice mieli ostatni telefoniczny kontakt z synem o godz. 13.30. Syn informował ich, że może dotrzeć później, gdyż na szlaku jest sporo śniegu co utrudnia wędrowanie.
Po sprawdzeniu schronisk w Roztoce i na Hali Gąsienicowej i kolejnych bezowocnych próbach dodzwonienia się do poszukiwanego turysty. Rozpoczęto akcję poszukiwawczą.
Ratownicy podzieleni na zespoły sprawdzają szlaki, którymi miał wędrować młody człowiek oraz rejon Gęsiej Szyi, Rusinowej Polany.
Mimo zapewnień rodziców, że syn nie planował wędrówki przez Krzyżne Do Stawów ratownicy wyruszają do Dol. Pańszczycy i znad Czerwonego Stawku idą w kierunku Polany Waksmundzkiej.
Jeden z patroli poinformował, że znad Czerwonego Stawku znalazł dość świeże ślady na śniegu prowadzące w kierunku Krzyżnego. Idą więc za tymi śladami. O godz. 7-mej rano ratownicy poinformowali, że widzą ślady schodzące w dolnej części żlebu i prowadzące wprost w dół i gubi się w rejonie progu którym opada Dol. Buczynowa do Dol. . Roztoki. Po całonocnej wędrówce ta ekipa ratowników schodzi do schroniska w Stawach a poszukiwania przejmują kolejni ratownicy. Wykorzystując poprawę pogody do poszukiwań włącza się śmigłowiec. Z jego pokładu ratownicy przeszukują żleb i próg Dol. Buczynowej. Oprócz śmigłowca ten rejon przeszukują patrole ratowników, którzy z Hali przez Krzyżne dotarli w ten rejon. Poszukiwania nie przynoszą rezultatu. Z Policji udaję się uzyskać informację o kolejnych logowaniach komórki poszukiwanego do kolejnych przemienników. Tym sposobem udaje się odtworzyć drogę poszukiwanego młodego turysty. Wędrował on z Polany Waksmundzkiej na Krzyżne. Wieczorem ojciec poszukiwanego przekazuje informację, że syn poprzedniego dnia dzwonił do swojego kolegi informując, że idzie do Stawów przez Krzyżne. Następnego dnia wznowiono poszukiwania. Ratownicy przetransportowani przez śmigłowiec sprawdzają wszystkie żleby i progi opadające z Krzyżnego.
O godz. 10.22 jeden z patroli podczas zjazdu jednym z progów żlebu natrafia na zwłoki poszukiwanego 16-letniego Wojciecha Smyrskiego z Krakowa.
Okazało się, że wprowadził on w błąd rodziców nie informując o faktycznej trasie wycieczki.
W dniu 3.11. poszukiwano 28-letniego turysty z Krakowa, który według Policji przyjechał w tatry popełnić samobójstwo. Według rodziny prawdopodobnym miejscem rozstania się z tym światem mogła być Dolina Białego. Tam też skoncentrowano poszukiwania. Ratownicy podzieleni na zespoły przeszukiwali poszczególne rejony Doliny Białego. Do poszukiwań włączono też śmigłowiec. Nie odnaleziono poszukiwanego. Według później uzyskanych informacji krakowianin cały i zdrowy powrócił do domu.
Tego samego dnia o godz. 12.40 do Centrali TOPR zadzwonił jeden z turystów idący na Rysy informując, że przed chwilą był świadkiem upadku jednego z turystów, który po stromych śniegach zjechał z rejonu Grzędy Rysów i zatrzymał się nad Bulą pod Rysami. Turysta jest przytomny ale mocno poobijany i poobcierany.
Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie w pobliżu miejsca wypadku udzielili rannemu I pomocy. Następnie w noszach francuskich przenieśli go w dogodne do przyziemienia śmigłowca miejsce i po załadunku na pokład przetransportowali rannego do szpitala. 19-letni turysta z Sosnowca może mówić o ogromnym szczęściu, że podczas zsuwania się po stromych śniegach nie uderzył w wystające kamienie i nie odniósł śmiertelnych obrażeń.
Tego samego dnia po godz. 15-tej podczas zejścia z Krzyżnego do Dol. Pańszczycy turysta zawadził rakiem o rak , stracił równowagę i po stromych śniegach zaczął zsuwać się w dół uderzając po drodze w wystające głazy. W wyniku upadku doznał kontuzji nogi. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Po udzieleniu I pomocy przetransportowano go do zakopiańskiego szpitala.
W dniu 11. 11. o godz. 16.20 turysta powiadomił TOPR, że znajduje się po płd. stronie Zawratu. Zapada zmrok, załamała się pogoda, on nie ma światła i na dodatek nie zna terenu i nie potrafi sam zejść do schroniska w 5-ciu Stawach. Z Centrali TOPR wyruszyła 4-osobowa grupa ratowników z zadaniem dotarcia przez Stawy do oczekującego na pomoc turysty. Pogoda cały czas się pogarszała. Intensywne opady śniegu, silny wiatr, mgła, wzrost zagrożenia lawinowego spowodował, że ratownikom do godz. 1-szej w nocy nie udało się dotrzeć w rejon Zawratu. O godz. 2.15 z Centrali wyruszyła kolejna 8-mio osobowa grupa ratowników. O godz. 3.15 ratownikom z pierwszej grupy udało się odnaleźć oczekującego na pomoc turystę. Po ogrzaniu ratownicy zaczęli goi sprowadzać do schroniska w Stawach, gdzie dotarli dopiero o godz. 7.50. Ze względu na wzrost zagrożenia lawinowego nie podjęto próby zejścia stawiarskim progiem oczekując w schronisku na poprawę pogody i możliwość transportu śmigłowcem. Wykorzystując poprawę pogody około godz. 9-tej śmigłowiec wystartował do 5-Ciu Stawów i przetransportował turystę i ratowników.
Wszystko wskazuje na to, że turysta wraz z dwoma kolegami wyruszył z Murowańca przez Zawrat do Stawów. Ponieważ szedł on wolniej koledzy zostawili go na szlaku i sami dotarli do Stawów. Pozostawiony turysta szedł po ich śladach. Na Zawracie silny wiatr zawiał ślady kolegów, a zapadający zmrok i padający śnieg nie pozwoliły na odnalezienie właściwej drogi. Turysta miał na szczęście dobre ubranie i dwie płacht NRC, które pozwoliły mu w miarę bez szwanku przetrwać kilka godzin na wietrze i mrozie.
W dniu 15.11. ze schroniska w 5-ciu Stawach przetransportowano do szpitala turystkę, która poprzedniego dnia podczas wędrówki odmroziła stopy tak, że nie była w stanie zejść na własnych nogach. Transport odbywał się w pełnych zimowych warunkach.
W dniu 28.12. ratownicy słowaccy poprosili o przylot TOPR-owskiego śmigłowca w celu pomocy w likwidacji wypadku do jakiego doszło na stokach Kończystej. Słowacki turysta schodząc z Kończystej poślizgnął się na stromym zaśnieżonym zboczu i zjechał po śniegach około 250-300 m uderzając po drodze w wystające głazy. W wyniku upadku doznał urazu głowy, urazu kolana , mocnych otarć i potłuczeń. Po udzieleniu I pomocy ranny turysta został śmigłowcem przetransportowany do Smokowca.
W dniu 30.12. rosyjski turysta poinformował ratowników, że w pobliżu szlaku na Nosal natknął się na wystające spod śniegu zwłoki mężczyzny. Okazał się nim 24-letni Grzegorz Nocuń z Lubania. Przyczyny i okoliczności zgonu ustalała Policja. Prawdopodobnym jest samobójstwo.
W 2007 roku ratownicy TOPR udzielili pomocy 1566 osobom
Doszło do:
1188 wypadków narciarskich
283 wypadków turystycznych
13 wypadków taternickich
2 wypadków lawinowych
2 wypadków w jaskiniach ( wypadki turystyczne)
w których:
17 osób poniosło śmierć
597 zostało ciężko rannych
58 poważnie zachorowało ( układ krążenia, poważne zatrucia)
81 osób poszukiwano
W pozostałych przypadkach turyści i narciarze zostali lżej ranni.
Z ratowanych osób 155 przetransportowano z gór przy użyciu śmigłowca.
Celem niesienia pomocy zorganizowano 129 wieloosobowych wypraw ratunkowych i 1378 akcji. Bezpośrednio na akcjach i wyprawach ratownicy spędzili 3855 godzin.
Adam Marasek