|
Kroniki TOPR - Kroniki 2008
Kronika wypadków w Tatrach w 2008 roku W dniu 4.01.2008 po godz. 16-tej do TOPR zadzwonił ojciec jednego z turystów informując, że jego syn wraz z kolegą znajdują się na Przeł. pod Kopą Kondracką, mają kontuzje nóg i nie zejdą o własnych siłach. W tamten rejon wyruszyła ekipa ratowników. O godz. 18.15 ratownicy dotarli do oczekujących na pomoc turystów. Okazało się, że główną przyczyną wezwania ratowników był brak raków i czekanów, bez których turyści bali się zejść po stromym zalodzonym stoku. Ratownicy sprowadzili turystów na Kondratową. Dość dramatycznie zabrzmiała informacja, która dotarła do TOPR w dniu 5.01.2008 roku o godz. 13.50 od jednego z turystów, który poinformował ratowników, że przed chwilą we trójkę spadli z lawiną z Siwej Przeł. Dwie osoby zostały częściowo zasypane. Jedna z nich doznała kontuzji kolana. Turyści podali, że spadli do Dol. Pysznej. O godz. 14.07 wystartował w tamten rejon śmigłowiec z ekipą ratowników na pokładzie. Mimo bardzo silnego wiatru udało się wykonać lot patrolowy. W dniu 11.01. w godzinach wieczornych z Dol. Kościeliskiej do szpitala przetransportowano turystkę z kontuzją stawu skokowego. W dniu 13.01. ze Skupniowego Upłazu do szpitala przetransportowano śmigłowcem turystę, który doznał kontuzji nogi. W dniu 19.01. podczas zejścia z Morskiego Oka będący w rejonie Włosienicy turysta poślizgnął się, upadł doznając kontuzji nogi. Ratownicy przetransportowali go do szpitala. W dniu 23.01. narciarz przejeżdżający zamkniętym dla ruch trawersem nad Dol. Cichą do Dol. Goryczkowej spadł do Dol. Cichej. Na szczęście nic mu się nie stało. Ratownicy pełniący dyżur na Kasprowym pomogli mu bezpiecznie wydostać się z powrotem na Suchą Przełęcz. W dniu 28.01. silny wiatr pozrywał siatki i odłożył spore zaspy śniegu grożące zejściem lawin na trawersie nad Dol. Cichą. Trawers zamknięto dla ruchu. Mimo to jeden z narciarzy próbował tamtędy dojechać do Dol. Goryczkowej. Jadąc spadł do Dol. Cichej. Podczas upadku doznał bolesnej kontuzji barku. Ratownicy po udzieleniu mu I pomocy, asekurując wyciągnęli go na Kasprowy Wierch. W dniu 1.02. o godz. 11.10 do TOPR zadzwonił turysta informując, że znajduje się pod progiem Zmarzłego Stawu. Ma uraz kolana, nie dojdzie o własnych siłach do Murowańca. Na miejsce wypadku udali się ratownicy pełniący dyżur na Hali Gąsienicowej. Po dotarciu na miejsce okazało się, że tego dnia na Zawrat wybrała się grupa freeraiderów. Podczas podchodzenia nad Zmarzły Staw dwoje z nich zostało porwanych przez lawinę, z którą zjechali około 100 m. W czasie upadku jeden z nich uderzył nogą w wystające kamienie doznając urazu nogi i ogólnych potłuczeń. Rannego po zaopatrzeniu w pulkach przetransportowano do Murowańca. Ze względu na bardzo trudne warunki atmosferyczne i duży opad śniegu transport trwał prawie 3 godziny. Z Murowańca rannego skuterem przewieziono do Brzezin, gdzie został przekazany karetce pogotowia. W dniu 2.02. mimo zamkniętego przejazdu trawersem nad Dol. Cichą do Goryczkowej, pojechał tamtędy 46 letni narciarz z Rzeszowa. Trawers zamknięto bo w nocy wiatr pozrywał siatki zabezpieczające. Podczas przejazdu narciarz popełnił jakiś błąd, przewrócił się i spadł do Dol. Cichej, zatrzymując się około 150-200 m poniżej trawersu. Ratownicy pełniący dyżur na Kasprowym asekurując się linami zeszli do narciarza i wyciągnęli go na Kasprowy. Narciarz miał szczęście, że podczas spadania nie uderzył w wystające skałki. Tego samego dnia po godz. 15-tej do Centrali TOPR zadzwonił turysta informując, że od dłuższego czasu błądzi po Czerwonych Wierchach we mgle i śnieżycy nie mogąc znaleźć szlaku zejściowego. Ponieważ udało mu się trafić na słupek graniczny, po numerze słupka ratownicy zlokalizowali, że znajduje się on na Litworowej Przeł. Polecono by tam oczekiwał na ratowników. O godz. 20-tej ratownicy dotarli do oczekującego turysty. Po ogrzaniu sprowadzono go na Halę Kondratową i dalej skuterem przewieziono do Kuźnic. W dniu 3.02. podczas zejścia z Kościelca będący tuż nad Karbem turysta poślizgnął się i spadł żlebem, po twardych, zalodzonych śniegach w kierunku Stawków Gąsienicowych. W wyniku upadku doznał złamania nogi i ogólnych potłuczeń. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. W trakcie dolotu wystąpiły problemy techniczne i śmigłowiec zawrócił do bazy. Pod Kościelec wyruszyła skuterem 4-osobowa ekipa ratowników. Po dotarciu na miejsce udzielono rannemu I pomocy. Następnie zwieziono go do Murowańca i dalej skuterem do Brzezin, gdzie przekazano go karetce pogotowia. O ogromnym szczęściu może mówić znany himalaista Artur Hajzer, który w dniu 10.02, wybrał się na wycieczkę ( też ze znanymi himalaistami) granią od Przeł. Tomanowej na Ciemniak. Podczas trawersowania jednej z turniczek w grani pękł pod nim nawis, który wyzwolił lawinę. A. Hajzer spadł z lawiną do Świstówki Liptowskiej. Do wypadku doszło o godz. 9.30. Jego towarzysze natychmiast zawiadomili o wypadku TOPR. Szczęściem, że była lotna pogoda. Wystartował śmigłowiec z lekarzem, ratownikami i psem lawinowym. Z pokładu śmigłowca dostrzeżono wystający spod śniegu czekan. W pobliżu tego miejsca desantowali się ratownicy, którzy zaraz odkopali spod około metrowej warstwy śniegu zasypanego A. Hajzera. Okazało się, że jest on w dobrej formie. Dzięki jego doświadczeniu, udało mu się przed zatrzymaniem lawiny wytworzyć wokół twarzy przestrzeń- tzw. poduszkę powietrzną, która umożliwiła oddychanie. Udało mu się również przebić czekanem warstwę śniegu nad głową, co pomogło w szybkiej lokalizacji w lawinie. Po odkopaniu lekko rannego himalaistę przetransportowano do szpitala, w którym znalazł się w 45 minut od zawiadomienia o wypadku. Po zbadaniu przez lekarzy został wypuszczony do domu. W dniu 13.02. na samotną wspinaczkę Filarem Mięguszowieckiego Szczytu Wielkiego wybrał się ze schroniska nad M. Okiem taternik Piotr Amsterdamski. Wspinając się na jednym z pierwszych wyciągów odpadł i zawisł na linie asekuracyjnej. W wyniku upadku i odniesionych obrażeń albo w wyniku błędnego założenia przyrządu i uduszenia taternik zmarł. W takiej pozycji znaleźli go ratownicy, którzy tego dnia tylko nieco później wybrali się na wspinanie tą samą drogą. Stwierdzili zgon taternika i poprosili o pomoc kolegów z Centrali. Wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu dwójka ratowników desantowała się na półce w kominie w pobliżu miejsca wypadku. Po zapakowaniu zwłok do noszy przeniesiono je na linie na Morskie Oko i następnie przetransportowano do Zakopanego. W dniu 16.02 z Ornaku do szpitala przewieziono młodą turystkę, która tak osłabła, że nie była w stanie kontynuować wycieczki. W dniu 24.02. turysta schodzący ( w rakach) Czerwonym Żlebem do Dol. Tomanowej, potknął się, upadł doznając kontuzji kolana uniemożliwiającej dalszą wędrówkę. Przez telefon komórkowy wezwał pomoc. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie w pobliżu miejsca wypadku ratownicy zaopatrzyli rannego, który następnie został wraz z ratownikiem wciągnięty na pokład śmigłowca i przewieziony do szpitala. W dniu 2.03. narciarze ski-tourowi idąc w zamieci z Polany Waksmundzkiej do Murowańca zgubili szlak. Ponieważ nie wiedzieli jak dotrzeć do celu wycieczki o pomoc poprosili TOPR. Z Murowańca wyruszyła grupa ratowników. W rejonie Żółtego Potoku ratownicy natrafili na ski-tourowców i doprowadzili ich do schroniska. W dniu 3.03. TOPR otrzymał informację, że 29.02. na wycieczkę ski-tourową wyruszył z Rusinowej Polany z zamiarem dojścia przez Halę Gąsienicową, Zawrat, Szpiglasową Przeł. do Morskiego Oka samotny narciarz Mariusz Z. Jak to się robi w takich przypadkach TOPR sprawdził schroniska czy nie nocował tam poszukiwany, zasięgnął informacji w Straży Granicznej, Policji, szpitalu. Uzyskano informację, że jego telefon w dniu 29.02 logował się do przemienników, gdy narciarz był w rejonie Hali Gąsienicowej oraz, że ski-tourowiec zamierzał nocować poza schroniskami. Tego dnia w godzinach wieczornych nastąpiło głębokie załamanie pogody, bardzo silny wiatr połączony z intensywnymi opadami śniegu, który zasypał ewentualne ślady. W dniu 4.03. rozpoczęto zakrojone na szeroką skalę poszukiwania. Z pokładu śmigłowca sprawdzono potencjalną drogę przejścia poszukiwanego oraz rejon Orlej Perci. Nie natrafiono na żaden ślad poszukiwanego. Ratownicy zostali rozwiezieni w poszczególne rejony poszukiwań by na nartach przeszukać miejsca gdzie ewentualnie mógł znajdować się zagubiony narciarz. Ze względu na duże zagrożenie lawinowe ratownicy nie mogli sprawdzić żlebów leżących po płn. stronie grani. Poszukiwania kontynuowano do 6.03. Nie przyniosły one rezultatu. W dniu 6.03. turyści schodzący z Zawratu do 5-ciu Stawów natknęli się na przysypane śniegiem zwłoki Mariusza Z. Wszystko wskazuje na to, że narciarz podczas zjazdu z Zawratu na płd. stronę wywrócił się na stromych, twardych śniegach i podczas upadku uderzył w wystające kamienie. Prawdopodobnie został ranny, być może na jakiś czas stracił przytomność. Silny wiatr wychłodził a padający śnieg przysypał Mariusza Zahela. W dniu 5.03. w godzinach wieczornych podczas podejścia z Kuźnic na Halę Gąsienicową nieco powyżej odejścia szlaku na Nosal zasłabł i stracił przytomność 53-letni Bogdan Siewierski. z Mikołowa. Idący z nim koledzy powiadomili TOPR. Przybyli na miejsce ratownicy rozpoczęli reanimację, którą kontynuowano podczas transportu do oczekującej w Kuźnicach karetki. Reanimację kontynuowano w szpitalu- bez rezultatu. Rozległy zawał nie dał szans na przeżycie turyście. W dniu 8.03. turyści idący granią Suchych Czub usłyszeli wołanie o pomoc dochodzące z Doliny Cichej, kilkaset m poniżej grani. Przez tel. komórkowy powiadomili o tym TOPR. W tamten rejon ratownicy polecieli śmigłowcem. Z jego pokładu dostrzegli turystkę leżącą w Żlebie pomiędzy Wysoką a Pośrednią Suchą Czubą. Po desancie w pobliżu oczekującej na pomoc turystki udzielili jej I pomocy. Następnie turystka w trójkącie ewakuacyjnym wraz z ratownikiem została wciągnięta na pokład śmigłowca i przetransportowana do szpitala. Turystka idąc szlakiem ( w rakach) poślizgnęła się, prawdopodobnie w wyniku nalepienia się śniegu pod raki i zsunęła się stromym żlebem około 300 m w dół. W wyniku upadku doznała stłuczenia żeber i otarć. Miała szczęście, że nie uderzyła w wystające ze śniegu skałki. W dniu 15.03. pięcioosobowa grupa taterników z Bielska wybrała się na wspinaczkę na lodospady pod Bańdziochem ( Wielki Kocioł Mięguszowiecki). Podchodzili od Czarnego Stawu. Przy kolebie założyli raki i idąc w odstępach trawersowali dolną część Bańdziocha by dojść pod lodospady. Gdy trzech pierwszych taterników było już pod lodospadami a czwarty zbliżał się do „ Maszynki do Mięsa” z górnej części Bańdziocha ruszyła lawina. Przeleciała nad będącymi z przodu trzema taternikami a czwartego- Pawła Kleczkę strąciła do Maszynki do Mięsa i zrzuciła pod wylot żlebu częściowo przysypując. O wypadku o godz. 10.12 powiadomił TOPR jeden z taterników. Na miejsce wypadku wystartował śmigłowiec. Po desancie na miejscu wypadku ratownicy przystąpili do reanimacji, niedającego oznak życia taternika. Reanimację kontynuowano w śmigłowcu podczas transportu do szpitala. O godz. 11.02. taternika przekazano do oczekującej na lądowisku karetki R. Dalszą reanimację prowadzono w szpitalu. Niestety 32-letni taternik w wyniku odniesionych obrażeń podczas spadania Maszynką do Mięsa zmarł. W dniu 19.03. około godz. 13.30 do TOPR zadzwonił taternik informując, że wspina się samotnie na Buli pod Bańdziochem. Niestety trudności drogi go przerosły, nie jest w stanie ruszyć się ani w górę ani w dół- prosi o pomoc. W rejon Bańdziocha ratownicy polecieli śmigłowcem. Z jego pokładu dostrzegli taternika tkwiącego w kominie około 15 m poniżej wierzchołka Buli. Taternik metodą „ długiej liny” został wyciągnięty z komina i przeniesiony na Morenę Czarnego Stawu. Tam po przyziemieniu włożono go na pokład śmigłowca i przewieziono do Morskiego Oka. Jak się okazało, taternik nie był mentalnie i sprzętowo przygotowany na wspinaczkę taką drogą. W dniu 20.03. 2008. Dwaj młodzi turyści z Krakowa powiadomili telefonicznie TOPR, że są na Małołączniaku i z powodu śnieżycy, wiatru i mgły nie są w stanie znaleźć drogi do Przeł. pod Kopą Kondracką by dalej zejść na Kondratową. Udało im się odnaleźć słupek graniczny, stąd ratownicy mogli stwierdzić, gdzie naprawdę są turyści. Z Centrali w tamten rejon wyruszyła ekipa ratowników. Również telefonicznie próbowano nakierować turystów na następne słupki graniczne, tak, by zbliżali się do Przeł. pod Kopą Kondracką. O godz. 20-tej ratownicy napotkali turystów w rejonie Przeł. i sprowadzili ich na Kondratową. W dniu 21.03. o godz. 12.40 personel schroniska w 5-ciu Stawach poinformował TOPR, że w Litworowym Żlebie doszło do wypadku lawinowego. Z 8-mio osobowej grupy schodzących tamtędy turystów lawina porwała 4 osoby. Z Zakopanego wystartował śmigłowiec. Gdy dolatywał w pobliże Centrali TOPR by zabrać ratowników i psa lawinowego, ze Stawów nadeszła wiadomość, że nikomu z porwanych osób nic się nie stało. Wobec powyższego śmigłowiec zawrócił do bazy. Poprzedniego dnia i przez całą noc wiał silny wiatr i padał śnieg. W Litworowym Żlebie porobiły się spore zaspy niezwiązane z podłożem. Mimo to turyści zamiast iść zimowym obejście weszli do żlebu. W dniu 27.03. z Doliny Chochołowskiej do szpitala przetransportowano turystkę, która doznała kontuzji nogi. W dniu 28.04. ze schroniska Murowaniec na samotną wycieczkę na Kozi Wierch wyruszył 52-letni turysta z Rybnika. Gdy wieczorem turysta nie powrócił do schroniska współmieszkańcy zauważyli jego pozostawione w pokoju rzeczy zawiadomiono TOPR. Z Hali Gąsienicowej i z 5-ciu Stawów ratownicy wyruszyli na poszukiwania w rejon Koziego W. W trakcie poszukiwań okazało się, że poszukiwany turysta śpi w najlepsze pod stołem w jadalni w schronisku w Stawach. Pytany dlaczego nikogo nie powiadomił, że nocuje w schronisku odpowiedział, iż nie miał pojęcia, że fakt nocowania na podłodze trzeba komukolwiek zgłaszać. W dniu 2.05. o godz. 10.50 ratownicy zostali wezwani na pomoc młodemu turyście, który doznał ataku padaczki na drodze do Morskiego Oka. Ratownicy mieli ogromny problem z dotarciem na miejsce wypadku, gdyż droga na Palenicę Białczańską była całkowicie zablokowana, przez samochody turystów, którzy w ramach długiego majowego weekendu chcieli dotrzeć do M. Oka. W dniu 2.05. po godz. 21.30 ratownik dyżurny z M. Oka poinformował Centralę TOPR, że turysta Andrzej Jarosz nie powrócił z wycieczki na Cubrynę gdzie wyszedł rano wraz z 2-ma kolegami. Około 16-tej byli na zach. grani Cubryny. Koledzy zawrócili, on zaś postanowił samotnie dojść aż do Przeł. pod Chłopkiem i stamtąd zejść do schroniska. Z Zakopanego na poszukiwania wyruszyła ekipa ratowników. Z M. Oka zauważono jakieś światła na Wielkiej Galerii. Ratownicy udali się w tamtym kierunku. Okazało się, że biwakują tam jacyś turyści. Poinformowali oni ratowników, że późnym popołudniem słyszeli jakiś głos z rejonu Mięguszowieckiego Szczytu, ale nie są pewni, czy na pewno głos dochodził stamtąd. Ratownicy udali się na Hińczową Przeł. i dalej w kierunku Mięguszowieckiej Turniczki nie odnajdując żadnych śladów i nie nawiązując kontaktu głosowego z poszukiwanym turystą. O godz. 6.30 ratownicy docierają do schroniska w M. Oku. Ponieważ wcześnie rano była dość dobra widoczność o godz. 5.15 wystartował w tamten rejon śmigłowiec. Podczas dolotu zamgliło się jednak i z jego pokładu udało się spenetrować tylko płn. ściany ale tylko do wysokości 2200 m. Śmigłowiec zawrócił nie natrafiając na żaden ślad poszukiwanego. Rano do poszukiwań po płd. stronie włączyli się ratownicy Horskiej Slużby. O godz. 7.40 śmigłowiec wywiózł dwie ekipy ratowników w rejon poszukiwań. Jedni desantowali się na Wielkiej Galerii Cubryńskiej z zadaniem dojścia na MSW a drugi na Kazalnicy z zadaniem dojścia na Przeł. pod Chłopkiem. O godz. 10.50 ratownicy HZS poinformowali, że natrafili na zwłoki poszukiwanego turysty około 300 m pod płd. ścianami, mniej więcej w linii spadku z Hińczowej Przeł. Ratownicy TOPR będący w tym czasie na szczycie MSW i na Przeł. pod Chłopkiem zeszli na płd. stronę by pomóc ratownikom słowackim w transporcie zwłok do Popradzkiego Stawu. Turysta, niemający zbyt dużego doświadczenia w turystyce zimowej ani nieznający dobrze topografii tego rejonu, spadł najprawdopodobniej podczas próby zejścia z Cubryny w kierunku Hińczowej Przełęczy. W dniu 3.05. dwoje turystów wyruszyło ze schroniska w Stawach z zamiarem przejścia przez Krzyżne na Halę Gąsienicową. O godz.14.15 turyści zadzwonili do TOPR informując, że są gdzieś w rejonie Krzyżnego a mgła, silny wiatr i zamieć ograniczają widoczność. Nie wiedzą jak iść dalej, proszą o pomoc. Ratownicy zasugerowaliby zawrócili po własnych śladach do Stawów. Po 20 min. kolejny telefon. Turyści poinformowali, że ich ślady zawiał wiatr, nie są w stanie odnaleźć drogi a na dodatek strome, twarde śniegi nie pozwalają im na bezpieczny odwrót. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Ze względu na niski pułap chmur ratownicy desantowali się ze śmigłowca w dolnej części Żlebu spadającego z Krzyżnego. O godz. 16.10 ratownicy dotarli do oczekujących na pomoc turystów. Asekurując sprowadzili ich w dół żlebu do miejsca skąd windą zostali wciągnięci na pokład śmigłowca i przetransportowani do Zakopanego. W dniu 10.05. o godz. 10.45 turyści idący z Kasprowego w kierunku Przeł. pod Kopą będąc w rejonie Czuby Goryczkowej dostrzegli w stromym żlebie spadającym z wierzchołka w kierunku Dol. Cichej turystkę, która wzywała pomocy. Przez tel. powiadomili TOPR. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie w pobliżu oczekującej na pomoc turystki udzielili jej I pomocy. Po włożeniu w nosze francuskie turystka windą została wciągnięta na pokład śmigłowca i przetransportowana do szpitala. Jak się okazało turystka w dniu 8.05. wyszła samotnie z Zakopanego na Halę Kondratową. Tam postanowiła kontynuować wędrówkę w kierunku Kasprowego. Trawersując płd. stoki Czuby Goryczkowej poślizgnęła się na stromych śniegach, zsuwając się stromym żlebem około 250m. Zatrzymała się tuż nad skalnym progiem. Podczas upadku wypadł jej tel. komórkowy. Doznała mocnych otarć i potłuczeń. Bojąc się podchodzić stromym żlebem postanowiła czekać na pomoc zabezpieczając się przed zimnem płachtą NRC i kocem, który miała w plecaku. Niestety pierwsi turyści pojawili się na szlaku po dwóch dniach, tak, że 30-letnia turystka z Tarnowa oczekiwała na pomoc 46 godzin. O swoich planach wycieczkowych nie powiadomiła ani najbliższych ani nie pozostawiła wiadomości w miejscu zamieszkania. W dniu 11.05. około godz. 18-tej, podczas trawersowania Czuby Goryczkowej poślizgnęła się na śniegu i zsunęła się około 100 m w kierunku Dol. Cichej dwójka nieprzygotowanych do wędrówek w zimowych warunkach turystów. Lekko potłuczeni i poocierani zdołali wyjść z powrotem na szlak i zadzwonić po pomoc. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Po zlokalizowaniu turystów ratownicy desantowali się w pobliżu. Po założeniu trójkątów ewakuacyjnych turyści zostali wciągnięci na pokład śmigłowca i przetransportowani do szpitala. W dniu 22.05. przed 20-tą do Centrali TOPR zadzwoniła turystka informując, że wraz z kolegą schodzili z Krzyżnego do Stawów. We mgle zgubili szlak i zamiast trawersować wzdłuż progu Dol. Buczynowej zaczęli schodzić przez próg do Dol. Roztoki. Jej kolega spadł stromym zaśnieżonym żlebem w dół. Telefonicznie udało się ją naprowadzić na szlak. Naprzeciw niej ze schroniska w Stawach wyruszyła dwójka pracowników. O godz. 20.50 natrafili na dziewczynę. Jeden z nich zaczął sprowadzać turystkę do schroniska, drugi poszedł po śladach i nawiązał kontakt głosowy z turystą, który spadł żlebem i znajdował się około 150 poniżej szlaku. By dojść do niego potrzebny okazał się sprzęt asekuracyjny. Z Zakopanego wyruszyła ekipa ratowników, która dotarła do turysty około 2-giej w nocy. W czasie trwania wyprawy w Stawach około godz. 14-tej do TOPR dotarła informacja o wypadku na szlaku na Rysy. Turysta podchodzący zaśnieżonym szlakiem poślizgnął się i spadł około 400m, zatrzymując się w szczelinie brzeżnej powyżej Buli pod Rysami. W wyniku upadku doznał ran głowy, złamania ręki, mocnych otarć i potłuczeń. Ponieważ pogoda uniemożliwiła użycie śmigłowca z Morskiego Oka na miejsce wypadku wyruszył ratownik dyżurny a z Zakopanego ekipa ratowników. O godz. 17-tej ratownik dotarł do oczekującego na pomoc turysty i udzielił mu I pomocy. O godz. 17.35 dotarła zasadnicza grupa ratowników. Po włożeniu rannego do noszy francuskich rozpoczęto transport do M. Oka. Po godz. 20-tej rannego przekazano karetce pogotowia. W dniu 26.05. podczas wycieczki na Giewont w rejonie Kondrackiej Przeł. poważnie zasłabła 35-letnia turystka. Wezwani na pomoc ratownicy przetransportowali turystkę śmigłowcem do szpitala. W dniu 27.05. szlakiem na Rysy podchodził snowboardzista z deską. Będąc powyżej kamienia poślizgnął się a upadając doznał bolesnej kontuzji barku. Przez tel. komórkowy wezwał pomoc. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie w pobliżu oczekującego na pomoc snowboardzisty udzielono mu I pomocy. Następnie wraz z ratownikiem został on wciągnięty windą na pokład śmigłowca i przetransportowany do szpitala. W dniu 30.05. po godz. 17-tej do Centrali TOPR zadzwonili dwaj turyści informując, że są na szlaku na Rysy. Szlak jest zasypany śniegiem, jest stromo, ślisko a oni boją się dalej zrobić kroku by nie spaść. Proszą o pomoc. W tamten rejon wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu ratownicy dostrzegli dwóch turystów mniej więcej w połowie Grzędy. Ratownicy desantowali się w pobliżu oczekujących na pomoc turystów. Turyści cali i zdrowi w trójkątach ewakuacyjnych zostali wciągnięci na pokład śmigłowca i przetransportowani do Zakopanego. Jak się okazało dwaj 20-letni turyści z Krakowa byli kompletnie nieprzygotowani na zimowe warunki jakie panowały na szlaku na Rysy. Bez raków, czekanów i dobrego obuwia próbowali „zdobyć szczyt”. Mieli szczęście, że w porę poskromili swoje ambicje i zadzwonili po pomoc. W dniu 31.05. podczas zejścia z Kasprowego Na Halę Gąsienicową upadł doznając kontuzji nogi i ran głowy 30-letni „turysta” z Warszawy. Akcja ratunkowa z wykorzystaniem śmigłowca prowadzona była w trudnych warunkach atmosferycznych, przy ograniczonej widoczności, podczas opadu deszczu i gradu. Być może nie doszłoby do wypadku, gdyby „turysta” nie był pod wpływem alkoholu. W dniu 1.06. po godz. 19-tej do TOPR zadzwonił turysta informując, że wraz z kolegą trawersują grań od Przeł. pod Chłopkiem. Nie wiedzą gdzie są, robi się ciemno, proszą o pomoc. W tamten rejon wystartował śmigłowiec. Rozpoczęto przeszukiwanie grani. Turystów dostrzeżono na grani.....Cubryny. Ratownicy desantowali się w pobliżu. Po ubraniu turystów w trójkąty ewakuacyjne wciągnięto ich na pokład śmigłowca i przetransportowano na Palenicę Białczańską. Przyczyną zdarzenia był kompletny brak znajomości topografii tego rejonu oraz słaba umiejętność w poruszaniu się stromym, eksponowanym zaśnieżonym terenem. Na medal spisał się tylko ich anioł stróż. W dniu 11.06. po godz. 14-tej do TOPR zadzwoniła turystka informując, że schodząc z Krzyżnego do 5-ciu Stawów utknęły w żlebie na stromych twardych śniegach. Nie mają raków i boją się iść dalej, by nie poślizgnąć się i nie spaść. Proszą o pomoc. W tamten rejon wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu ratownicy desantowali się w pobliżu oczekujących na pomoc turystek. Po ubraniu w trójkąty ewakuacyjne Turystki zostały wciągnięte windą na pokład śmigłowca i przewiezione do 5-ciu Stawów. W trakcie akcji ratunkowej w 5-ciu Stawach druga grupa ratowników udzielała pomocy turystce, która na Nosalu doznała kontuzji nogi. Ranną po zaopatrzeniu noszach francuskich zniesiono nad „Tamę” i dalej samochodem przewieziono do szpitala. O godz. 18-tej turysta schodzący z Rysów poinformował Centralę TOPR, że widział jak przed chwilą po stromych śniegach w dół w kierunku „Kamienia” przemknął obok niego jakiś turysta, który następnie „przeleciał przez „Kamień” i zniknął z pola widzenia. Na miejsce wypadku poleciał śmigłowiec. Z jego pokładu ratownicy dostrzegli siedzącego w piargach poniżej „Kamienia „ turystę. Ratownicy desantowali się w pobliżu. Po udzieleniu I pomocy włożono go w nosze francuskie, windą wciągnięto na pokład śmigłowca i przetransportowano do szpitala. 25-letni turysta z Jaworzna może mówić o ogromnym szczęściu. W wyniku ponad 400 m upadku po stromych śniegach i zatrzymaniu się w piargach doznał „tylko” złamania nogi, ran głowy, mocnych potłuczeń i otarć. Miał wielkie szanse by tego upadku nie przeżyć. W dniu 13.06. po godz. 21-szej do TOPR dotarła informacja od 5-cio osobowej grupy młodych turystów, że znajdują się w Dol. Pańszczycy. Jedna z dziewczyn ma kontuzję stawu skokowego. Na dodatek nie mają oni światła, są przemoczeni i jest im zimno. Proszą o pomoc. Z Centrali wyruszyła ekipa ratowników. Turystów poproszono by w miarę możliwości schodzili w dół, gdyż ratownicy dotrą do nich dopiero po kilku godzinach. O godz. 22.50 ratownicy napotkali turystów w dolnej części Dol. Pańszczycy. Po zaopatrzeniu turystkę w noszach Konga przetransportowano do Murowańca i dalej samochodem przewieziono do szpitala. „Turyści w butach typu adidas, niektórzy w sandałkach, lekko ubrani i bez światła szli z 5-ciu Stawów przez Krzyżne na Halę Gąsienicową. W dniu 15.06. w czasie wspinaczki granią Kościelca obsunęła się kilka m doznając kontuzji stawu skokowego 28-letnia taterniczka z Wielkopolski. Koledzy wyprowadzili ją na wierzchołek Kościelca i zawiadomili TOPR. W tamten rejon wystartował śmigłowiec. Mgła, która nadciągnęła w czasie dolotu uniemożliwiła dotarcie śmigłowca, musiał on zawrócić do Zakopanego. Z Centrali TOPR samochodem na Halę Gąsienicową i dalej pieszo wyruszyła grupa ratowników. W międzyczasie koledzy poszkodowanej asekurując zaczęli ją sprowadzać w kierunku Karbu. Tam obie ekipy się spotkały. Ratownicy znieśli ranną w noszach francuskich do Murowańca i dalej samochodem przewieźli ją do szpitala. W dniu 16.06. w rejonie Czerwonej Przeł. kontuzji nogi doznała 57-letnia turystka z Lubonia. Ranną po zaopatrzeniu przetransportowano do szpitala. W dniu 17.06. doszło do dwóch podobnych wypadków. Podczas schodzenia z Kasprowego na Halę Gąsienicową złamała nogę 65-letnia turystka z Łodzi, a w chwilę później poproszono ratowników o pomoc turyście z Łodzi, który w rejonie Grzybowca również złamał nogę. Poszkodowanych przetransportowano do szpitala. Wieczorem do TOPR zadzwonił turysta informując, że schodząc wraz z kolegą z Zawratu w kierunku Hali Gąsienicowej doszli do zasypanych śniegiem łańcuchów. Boją się schodzić po stromych śniegach w dół. Proszą o pomoc. Na sugestię by wrócili po własnych śladach na Zawrat i zeszli do 5-ciu Stawów powiedzieli, że nigdzie się nie ruszą bo jest stromo i niebezpiecznie. Czekają na ratowników. Z Centrali wystartowała dwójka ratowników. O godz. 21.50 dotarli do oczekujących na pomoc turystów. Asekurując sprowadzili ich do Murowańca. Akcja ratunkowa trwała do pierwszej w nocy. W dniu 20.06. podczas zejścia ze Szpiglasowej Przeł. do 5-ciu Stawów poślizgnął się na płacie śniegu i uderzył w wystające kamienie turysta z Warszawy. W wyniku upadku doznał kontuzji stawu skokowego, otarć i potłuczeń. Rannego śmigłowcem przetransportowano do szpitala. Po godz. 17-tej poinformowano TOPR o kontuzji jakiej doznała turystka na Beskidzie. W wyniku poślizgnięcia doznała ona kontuzji rzepki. Ratownicy kolejką wyjechali na Kasprowy. Po dotarciu na miejsce wypadku udzielili rannej I pomocy. Następnie w noszach francuskich zniesiono ją na Kasprowy i dalej kolejką zwieziono do Kuźnic. W dniu 22.06 po godz. 17-tej do Centrali TOPR dotarła informacja, że na Orlej Perci w rejonie Buczynowych Turni znajduje się młoda turystka, która tak osłabła, że nie jest w stanie kontynuować wycieczki. W tamten rejon ratownicy polecieli śmigłowcem, Po desancie w pobliżu oczekującej na pomoc turystki udzielili jej I pomocy. Po założeniu uprzęży ewakuacyjnej, windą wciągnięto ją na pokład śmigłowca i przetransportowano do szpitala. Od 15.06. prowadzone są poszukiwania Mateusza Świerczka 25-letniego mieszkańca Jawornika koło Myślenic, który prawdopodobnie wyjechał w Tatry na samotną wycieczkę. Nie zabrał ze sobą telefonu komórkowego jak również rodzinie nie przekazał informacji, gdzie zamierza wędrować. Koledzy zaginionego przekazali różne sugestie gdzie M. Świerczek mógł udać się na wycieczkę. Sprawdzono rejon Czerwonych Wierchów, Orlej Perci, Świnicy, Mięguszowieckich Szczytów. Ratownicy słowaccy sprawdzili rejon Lodowego, płd. stoków Cz. Wierchów. W akcji poszukiwawczej wziął udział śmigłowiec. Nie natrafiono na żaden ślad poszukiwanego. W dniu 23.06. z rejonu Suchych Czub do szpitala przetransportowano śmigłowcem 62-letnią turystkę z Poznania, która doznała kontuzji nogi. W dniu 24.06. 2008. Na Kopie Kondrackiej 54-letnia turystka z Łukażewa złamała nogę. W rejon wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Pogarszająca się pogoda nie pozwoliła na desant ratowników na miejscu wypadku. Ratownicy desantowali się kilkaset m niżej. Następnie doszli do poszkodowanej, zaopatrzyli ją i umieścili w noszach francuskich. Chwilowa poprawa pogody pozwoliła na przylot śmigłowca i zabranie rannej do szpitala bezpośrednio z miejsca wypadku. W dniu 25.06. w godz. południowych z drogi do Morskiego Oka do szpitala przetransportowano węgierskiego turystę, który upadając doznał kontuzji nogi. Po godz. 14-tej z Nosala do szpital przetransportowano 26-letnią warszawiankę, która w tamtym rejonie złamała nogę. W trakcie działań na Nosalu do TOPR dotarła informacja, że w rejonie Hali Gąsienicowej kontuzji nogi doznała 63-letnia turystka z Białegostoku. Ranną śmigłowcem przetransportowano do szpitala. Po godz. 18-tej ratownicy znieśli z Boczania do Kuźnic 72-letnie turystę z Otwocka, który tak osłabł, że o własnych siłach nie był w stanie powrócić do Zakopanego. Po godz. 18.30 wezwano ratowników w rejon Przysłopu Miętusiego, gdzie 78-letni turysta Krakowa po zbyt intensywnej jak na ten wiek wycieczce miał problemy z samodzielnym dotarciem do Kir. W dniu 26.06. w godzinach popołudniowych na Gładkim Upłaziańskim złamała nogę 55-letnia turystka z Radomia. Ranną śmigłowcem przetransportowano do szpitala. W dniu 27.06. ratownicy słowaccy poprosili o przylot naszego śmigłowca by pomóc im w akcji ratunkowej w Dolinie Mięguszowieckiej. 50-cio letnia słowacka turystka trawersując płd. zbocza Mięguszowieckiego Szczytu Czarnego poślizgnęła się na stromych śniegach, spadła około 150m zatrzymując się w piargach. W wyniku upadku doznała poważnych obrażeń ciała. Śmigłowiec ze Smokowca zabrał dwóch słowackich ratowników i poleciał do Dol. Mięguszowieckiej. Po zlokalizowaniu miejsca wypadku desantowano polskich i słowackich ratowników, którzy udzielili rannej I pomocy. Następnie włożono ją do noszy francuskich i windą wciągnięto na pokład będącego w zawisie nad miejscem wypadku śmigłowca. Ranna turystka została przetransportowana do Smokowca. W dniu 28.06. 23-letni turysta z Sosnowca schodząc ze Szpiglasowej Przeł. do 5-ciu Stawów poślizgnął się na zalegających pod przełęczą śniegach i zsunął się śnieżno-kamienistym terenem koło 200 m, doznając mocnych otarć i potłuczeń. Rannego śmigłowcem przewieziono do zakopiańskiego szpitala. Tego samego dnia po godz. 16-tej 11-letni turysta ze Stargardu Szczecińskiego będąc w rejonie Buli pod Rysami został uderzony w rękę spadającym kamieniem. W wyniku uderzenia doznał kontuzji ręki a upadając mocno stłukł miednicę. Wezwani na pomoc ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się w pobliżu oczekującego na pomoc turysty. Po zaopatrzeniu został n wraz z ratownikiem windą wciągnięty na pokład śmigłowca i przetransportowany do szpitala. Pracowitym dla ratowników okazał się dzień 1.07. O godz. 12.30 powiadomiono TOPR o wypadku w Głazistym Żlebie, gdzie podczas zejścia z Kondrackiej Przeł. upadła i złamała podudzie 56-letnia turystka z Danii. Ranną po zaopatrzeniu wciągnięto windą na pokład śmigłowca i przetransportowano do szpitala. Do podobnego wypadku doszło podczas zejścia z Giewontu. 48-letnia turystka z Wyszkowa upadła i złamała podudzie. Ranną śmigłowcem przetransportowano do szpitala. Ledwo zakończyła się akcja ratunkowa w rejonie Giewontu gdy wezwano ratowników do kolejnego wypadku. Podczas kursowej wspinaczki Filarem Świnicy, będący w wyjściowym kominku prowadzący taternik odpadł z dużym ruchomym głazem. W wyniku około 10 m upadku i uderzenia sporymi odłamkami głazu taternik doznał bardzo poważnej kontuzji nogi, urazu i ran głowy oraz mocnych potłuczeń i otarć. Na miejsce wypadku ratownicy i lekarz TOPR polecieli śmigłowcem. Po desancie w rejonie wypadku ratownicy zaopatrzyli ciężko rannego taternika. Po włożeniu do noszy francuskich został on wraz z lekarzem windą wciągnięty na pokład śmigłowca i przetransportowany do zakopiańskiego szpitala. Ponieważ jego stan wymagał specjalistycznej opieki lekarskiej został on wieczorem przetransportowany TOPR-owskim Sokołem do kliniki w Krakowie. Po godz. 18-tej z Kozich Czub przetransportowano śmigłowcem do szpitala 30-letniego turystę z Dąbrowy Górniczej, który tak osłabł, że nie był w stanie o własnych siłach kontynuować wycieczki. ciąg dalszy w artykule Kroniki 2008 cd... Data utworzenia: 29/07/2009 : 11:26 Komentarze
|
|
Historia Taternictwa
Góra