Kroniki TOPR - Kroniki 2008 cd..

ciąg dalszy "Kroniki 2008"

W dniu 2.07. z 5-ciu Stawów do szpitala przetransportowano śmigłowcem turystę, który doznał bolesnej kontuzji nogi.


Po godz. 17-tej wezwano ratowników do Głaźnego Żlebu, gdzie zasłabła 15-letnia turystka z Łodzi. Turystkę w noszach francuskich zniesiono do Dol. Małej Łąki i dalej samochodem przewieziono do szpitala.


W dniu 3.07. Z Boczania do szpitala przetransportowano 15-letniego turystę, który zasłabł na szlaku.


W dniu 4.07. na szlaku z 5-ciu Stawów do M. Oka w rejonie Kępy upadła doznając bolesnej kontuzji nogi 54-letnia turystka z Ostródy. Ranną po zaopatrzeniu śmigłowcem przetransportowano do szpitala.


5.07. po godz. 21-szej do TOPR zadzwonili turyści informując, że we dwoje szli od Skrajnego Granata w kierunku Krzyżnego. Jest ciemno, oni nie mają światła, zgubili szlak, nie wiedzą gdzie są. Proszą o pomoc. Z Hali Gąsienicowej w tamten rejon wyruszyło dwóch ratownikiem z zadaniem zlokalizowania turystów. Około 1-szej w nocy ratownikom udało się nawiązać kontakt głosowy z turystami, którzy znajdowali się gdzieś w płd. ścianach Buczynowych Turni. Mgła ograniczająca widoczność do kilku m nie pozwoliła ratownikom na bezpieczne dojście do turystów.

Z Zakopanego wyruszyła kolejna ekipa ratowników, którzy mieli od 5-ciu Stawów dotrzeć do turystów. Przed godz.6-tą ratownicy zauważyli turystów w Szerokim Żlebie Buczynowym. Po dotarciu do nich po nakarmieniu i ogrzaniu turystów sprowadzono na Wodogrzmoty i dalej samochodem przewieziono do Zakopanego.


Do nietypowego wypadku doszło w dniu 6.07. na Kasprowym Wierchu. 26-letnia turystka z Chełma będąc w rejonie górnej stacji wyciągu na Gąsienicowej straciła równowagę i spadła do Kotła Gąsienicowego staczając się około 50 m stromym trawiasto-kamienistym terenem. W wynik upadku doznała urazu głowy, mocnych potłuczeń i otarć. Ranną po zaopatrzeniu, bezpośrednio z miejsca wypadku windą wciągnięto na pokład śmigłowca i przetransportowano do szpitala.


Przed godz. 18-tą ze szlaku z 5-ciu Stawów do M. Oka przetransportowano śmigłowcem do szpitala 14-letnią turystkę ze Świdnicy skarżącą się na dużą bolesność brzucha z objawami sugerującymi stan zapalny.


W dniu 10.07. ratownicy prowadzili poszukiwania w Żlebie Szczerby, gdzie poprzedniego dnia znaleziono dokumenty i elementy ubrania. W tzw. Śmietniku pod śniegiem i rumoszem skalnym natrafiono na będące w stanie znacznego rozkładu zwłoki N.N. człowieka. Jak się okazało dokumenty należały do innego mężczyzny, który spadł z Giewontu kilka lat wcześniej. Rozwiązaniem zagadki czyje zwłoki znaleźli ratownicy zajęła się zakopiańska Policja.

Okazało się, że prawdopodobnie samobójczą śmierć poniósł Michał Migała.


W dniu 12.07. przed godz. 16-tą wezwano ratowników na szlak na Rysy, gdzie w rejonie tzw. Kamienia poważnie zasłabł 30-letni turysta z Bielska. Po udzieleniu I pomocy chory w noszach francuskich został wciągnięty na pokład śmigłowca i przetransportowany do szpitala.


Tego dnia taternicy schodzący z Niżnich Rysów natrafili na plecak z dokumentami poszukiwanego od 15.06 Mateusza Świerczka. W połowie czerwca przyjechał on do Zakopanego i wybrał się samotnie w Tatry w nieznanym kierunku. Dotychczasowe poszukiwania prowadzone w rejonach sugerowanych przez rodzinę i znajomych zaginionego, nie przyniosły rezultatu.

Po tym znalezisku w dniu 13.07. rozpoczęto poszukiwania w rejonie Niżnich Rysów prowadzone zarówno z pokładu śmigłowca jak i w terenie przez ratowników. I tym razem nie natrafiono na poszukiwanego turystę.


W dniu 13.07. po godz. 22-giej do TOPR zadzwonił zaniepokojony ojciec informując, że jego syn wyszedł o 5-tej rano z zamiarem pójścia na Giewont i dalej na Świnicę, Zawrat, 5-Stawów i Palenicę Białczańską. Do tej pory nie powrócił i nie ma z nim łączności telefonicznej. Na poszukiwania ze Stawów w rejon Zawratu i Świnicy wyruszył ratownik pełniący dyżur w Stawach. Sprawdzono również Wodogrzmoty, szlak do 5-ciu Stawów- bez rezultatu. Niepokój budziło to, że w godzinach popołudniowych w Tatrach była silna burza i intensywny opad deszczu. Następnego dnia wcześnie rano uruchomiono śmigłowiec, z pokładu którego sprawdzono rejon Giewontu i grani do Świnicy. Bez rezultatu.

O godz. 6.50 zadzwonił ojciec poszukiwanego informując, że przed chwilą syn zadzwonił mówiąc, że jest na Łysej Polanie.


W dniu 17.07. prowadzono w rejonie Rysów, Niżnich Rysów i otaczających dolin poszukiwania Mateusza Świerczka. W poszukiwaniach brało udział 17 ratowników i śmigłowiec.

O godz. 9.50 w Dolinie Ciężkiej 400 m poniżej Przeł. w Rysach z pokładu śmigłowca dostrzeżono zwłoki poszukiwanego turysty. Po uzyskaniu stosownych zezwoleń zwłoki przetransportowano śmigłowcem na polanę Biała Woda i przekazano służbom słowackim. Tak więc po ponad miesiącu poszukiwań rozwiązano zagadkę zaginięcia samotnego turysty.


W dniu 21.07. podczas zejścia ze Świnicy złamał nogę 66-letni turysta z Holandii. Ponieważ pogoda nie pozwoliła na użycie śmigłowca, wyprawa ratunkowa odbywała się w sposób klasyczny. 10-ciu ratowników wyjechało kolejką na Kasprowy dalej pieszo udali się na miejsce wypadku. Po zaopatrzeniu rannego turystę w noszach francuskich zniesiono na Kasprowy, dalej kolejką do Kuźnic. Wyprawa zakończyła się po 3 godzinach od zawiadomienia.


W dniu 22.07. o godz. 12.25 poinformowano TOPR, że w rejonie Siklawy na progu Stawiańskim zasłabł 57-letni turysta ze Słupska Henryk Lewandowski . Pięć minut później wystartował śmigłowiec z ratownikami na pokładzie. Po desancie w pobliżu miejsca wypadku ratownicy przejęli reanimację, którą prowadziły dwie turystki-lekarki, które akurat znajdowały się w pobliżu. Intensywne zabiegi reanimacyjne nie przyniosły rezultatu. Ratownikom pozostał smutny obowiązek przetransportowania zwłok turysty do Zakopanego.


W trakcie działań ratowniczych w rejonie Siklawy, TOPR otrzymał informację o kolejnym poważnym zasłabnięciu. Na szlaku z Kasprowego w kierunku Hali Gąsienicowej zasłabł 58-letni turysta z Warszawy. Ratownicy po zakończeniu działań pod Siklawą udali się śmigłowcem w rejon Kasprowego. Po podaniu stosownych leków turysta w noszach francuskich został wciągnięty windą na pokład śmigłowca i przetransportowany do szpitala.


W dniu 25.07. około godz. 18-tej, podczas zejścia z Ciemniaka kontuzji nogi doznał turysta z Belgii. Ponieważ telefonicznie trudno było ustalić dokładnie miejsce wypadku w tamten rejon wystartował śmigłowiec, który ze względu na nisko zalegające chmury doleciał tylko w rejon Adamicy. Po desancie ratownicy udali się w kierunku Ciemniaka, bo z otrzymanego zgłoszenia wynikało, że do wypadku doszło w rejonie Pieca.

Kolejny telefon od przygodnych turystów, którzy zaopiekowali się rannym Belgiem pozwolił na uściślenie miejsca wypadku, do którego doszło poniżej Adamicy. Ratownicy zawrócili i przed 20-tą dotarli do oczekującego na pomoc turysty. Po zaopatrzeniu w noszach francuskich znieśli go na Zahradziska i dalej samochodem przewieźli do szpitala.


W dniu 28.07. po godz. 12-tej zawiadomiono TOPR, że na Nosalu zasłabła młoda dziewczyna. Z Centrali wyruszyła ekipa ratowników. Po dotarciu na miejsce, okazało się, że dziewczyna na pewien czas straciła przytomność. Wezwano śmigłowiec, który szybko przetransportował turystkę do szpitala.


W godzinach popołudniowych podczas zejścia Żlebem Kulczyńskiego obsunął się około 20 m w stromym terenie 47-letni turysta z Mławy. W wyniku upadku doznał potłuczeń i otarć. Wezwani na pomoc ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się w pobliżu oczekującego na pomoc turysty. Po zaopatrzeniu, turysta w uprzęży asekuracyjnej został wciągnięty na pokład śmigłowca i przetransportowany do szpitala.


W dniu 29.07. na szlaku z 5-ciu Stawów do M. Oka w rejonie Żlebu Żandarmerii upadła i złamała nogę 45-letnia turystka z Piły. Ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się w pobliżu miejsca wypadku. Po zaopatrzeniu, ranną w noszach francuskich wciągnięto windą na pokład śmigłowca i przetransportowano do szpitala.


W godzinach popołudniowych do podobnego wypadku doszło w rejonie Siodłowej Turni. Tym razem kontuzji nogi doznał 17-letni turysta z Tarnowca. Rannego śmigłowcem przetransportowano do szpitala.
W dniu 30.07. w godzinach nocnych z Przełęczy w Grzybowcu sprowadzono trzy turystki ze Szczecina, które z braku światła i sił utknęły na szlaku.


W dniu 31.07. schodząca z 5-ciu Stawów do Wodogrzmotów 53-letnia turystka z Włocławka upadła, łamiąc nogę. Przybyli na miejsce wypadku ratownicy udzielili rannej I pomocy. Następnie w noszach francuskich znieśli ją na Wodogrzmoty i dalej samochodem przetransportowali ją do szpitala.


Przed godz. 18-tą na Siodłowej Przeł. zasłabła 38-letnia turystkę. Została ona śmigłowcem przetransportowana do szpitala.


W dniu 1.08. z Dol. Jaworzynki do szpitala przewieziono młodego turystę, który doznał kontuzji nogi.


O godz. 13-tej poinformowano TOPR, że w rejonie dolnej stacji wyciągu na Gąsienicowej zasłabła turystka. Została ona śmigłowcem przetransportowana do szpitala.


Po godz. 14-tej z Hali Gąsienicowej do szpitala przewieziono 10-letniego chłopca, który doznał kontuzji nogi.


W dniu 2.08. z Hali Kondratowej do szpitala przetransportowano 23-letniego turystę z Torunia, który w wyniku odwodnienia tak osłabł, że o własnych siłach nie był w stanie zejść do Zakopanego.


W godzinach wieczornych z Hali Gąsienicowej przewieziono do szpitala turystkę z kontuzją nogi.


W dniu 4.08. przed godz. 10-tą do TOPR dotarła informacja, że w rejonie Myślenickich Turni znajduje się 18-letnia turystka po utracie przytomności. Turystkę śmigłowcem przetransportowano do szpitala.


W godz. popołudniowych z Hali Pisanej, Gąsienicowej i Kondratowej do szpitala przetransportowano turystów z kontuzjami kończyn.


W dniu 4.08. po godz. 18-tej do Centrali TOPR dotarła informacja, że w Kotle Gąsienicowym znajduje się wychłodzona turystka, która nie jest w stanie iść o własnych siłach. Ekipa ratowników przez Kasprowy dotarła do oczekującej na pomoc 52-letniej turystki z Radomia. Turystkę po ogrzaniu pakietami grzewczymi w noszach francuskich wyniesiono na Kasprowy W. kolejką przetransportowano do Kuźnic i dalej samochodem do szpitala. Przyczyną wychłodzenia było nieodpowiednie ubranie, które nadawało się na Krupówki, ale nie na górskie wycieczki.


5.08. po godz. 22-giej z Hali Gąsienicowej do Zakopanego przewieziono turystów z Częstochowy, którzy z czwórką malutkich dzieci wyszli po godz. 14-tej z Kuźnic na Kasprowy i dalej przez Halę Gąsienicową zamierzali dotrzeć do Kuźnic. Mieli ze sobą tylko jedną malutką latarkę i nic do jedzenia.


W dniu 6.08 z Dol. Kościeliskiej i Dol. Roztoki do szpitala przetransportowano turystów, którzy na szlakach w tamtym rejonie doznali kontuzji kończyn.


Po godz. 15-tej poinformowano TOPR, że na szlaku ze Świnicy na Zawrat w rejonie Niebieskiej Turni znajduje się turystka z kontuzją nogi. Ranną śmigłowcem przetransportowano do szpitala.


Po godz. 18-tej do TOPR dotarł informacja, że podczas schodzenia z Rysów będąca poniżę Buli pod Rysami 51-letnia turystka z Jasła upadła i złamała nogę. Ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się na miejscu wypadku. Po udzieleniu I pomocy ranną w noszach francuskich wciągnięto windą na pokład będącego w zawisie śmigłowca i przetransportowano do szpitala.


W dniu 7.08. z Morskiego Oka do szpitala przetransportowano angielskiego turystę z poważnymi dolegliwościami serca.


W dniu 8.08. w rejonie Przeł. Kondrackiej poważnie zasłabła 45-letnia turystka z Aleksandrowa Łódzkiego. 8-miu ratowników zniosło w noszach francuskich chorą turystkę na Kondratową i dalej samochodem przewieziono ją do szpitala. Z przyczyn technicznych do akcji ratunkowej nie można było użyć śmigłowca.


W dniu 10.08. po godz. 18-tej do TOPR dotarła informacja, że na szlaku pomiędzy Grzesiem a Rakoniem znajduje się młody turysta z objawami silnego zatrucia pokarmowego, uniemożliwiającego kontynuowanie wycieczki. Na pomoc wyruszyła 8-mio osobowa grupa ratowników, którzy w noszach francuskich znieśli turystę na Chochołowską i dalej samochodem przewieźli go do szpitala.


W dniu 11.08. w godz. wieczornych ratownicy dyżurujący w 5-ciu Stawach sprowadzili z Dol. Buczynowej do schroniska młodego turystę, który doznał kontuzji kolana.


W dniu 12.08. z drogi do M. Oka, Hali Gąsienicowej i Kondratowej do szpitala przetransportowano turystów, którzy w tamtym rejonie doznali kontuzji kończyn.


W dniu 13.08. u wylotu Jaskini Raptawickiej ataku epilepsji doznał 26-letni turysta z Bydgoszczy. Został on w noszach francuskich zniesiony do Dol. Kościeliskiej i dalej samochodem przewieziony do szpitala.


Tego dnia z Hali Gąsienicowej, Wąwozu Kraków do szpitala przewieziono turystów z kontuzjami kończyn.


W dniu 14.08. znów z Dol. Chochołowskiej i M. Oka do szpitala przewieziono turystów z kontuzjami kończyn.


W dniu 15.08. ratownicy słowaccy poprosili o przylot naszego śmigłowca celem przetransportowania spod ścian Murania zwłok polskiego turysty, który jak się okazało wybrał się na samotną wycieczkę w tamten rejon i spadł z Murania. Wespół z ratownikami słowackimi przetransportowano ciało na Polanę pod Muraniem i przekazano słowackim służbom.


Po godz. 14-tej z Nosala do Kuźnic zniesiono w noszach francuskich i dalej do szpitala przewieziono 34-letnią turystkę z kontuzją nogi.


W dniu 16.08. nad Czarnym Stawem nad M. Okiem w wyniku upadku bolesnej kontuzji barku doznał 27-letni turysta z Warszawy. Rannego śmigłowcem przetransportowano do szpitala.


W dniu 17.08. ratownicy słowaccy ponownie poprosili o przylot Sokoła w celu pomocy przy transporcie polskiej turystki, która złamała nogę w Dolinie Litworowej. Ze względu na niski pułap chmur ratownicy desantowali się na progu Dol. Kaczej i doszli do kontuzjowanej turystki. Po zaopatrzeniu i włożono ranną do noszy francuskich. Chwilowa poprawa pogody pozwoliła na przylot śmigłowca na miejsce wypadku. Ranną windą wciągnięto na pokład i przetransportowano na Białowodzką Polanę, gdzie turystkę przekazano ratownikom słowackim.


Tego samego dnia z rejonu Przełęczy Kominiarskiej przetransportowano do szpitala 86-cio letniego turystę, który w wyniku upadku doznał kontuzji głowy.


W dniu 19.08. najpierw z Dol. Strążyskiej a potem z Hali Gąsienicowej do szpitala przewieziono turystów, którzy w tamtych rejonach doznali kontuzji kończyn.


Po godz. 18-tej ratownicy zostali wezwani na Przeł. w Grzybowcu, gdzie na pomoc oczekiwała turystka ze złamaną nogą. Ranną w noszach francuskich zniesiono do Dol. Małej Łąki i dalej samochodem przewieziono do szpitala.


W trakcie działań na Grzybowcu, o godz. 18.50 powiadomiono TOPR, że w Koziej Dolince znajduje się turysta, skarżący się na silne dolegliwości sercowe. Ratownicy w tamten rejon polecieli śmigłowcem. Z jego pokładu desantowali się przy oczekującym na pomoc turyście. Lekarz TOPR zaaplikował turyście stosowne leki. Następnie 59-letni turysta w noszach francuskich został wciągnięty na pokład śmigłowca i…. śmigłowiec poleciał na Świnicką Przeł., gdzie poważnie zasłabł starszy turysta z Gdyni. I tym razem po zaaplikowaniu stosownych leków turystę wciągnięto na pokład śmigłowca i turystów zawieziono do zakopiańskiego szpitala
W trakcie działań na Świnickiej Przeł. do ratowników dociera informacja o kolejnym wypadku. Turystka schodząca z Hali Gąsienicowej będąc na Skupniowym Upłazie upadła doznając kontuzji nogi. Załoga śmigłowca po przekazaniu do szpitala turystów z Koziej Dol. I Świnickiej Przeł. poleciała na pomoc rannej turystce, którą po zaopatrzeniu przetransportowano do szpitala.


W dniach 20-27.08. ratownicy udzielili pomocy 11 osobom, które w wyniku poślizgnięcia, upadku czy nieuwagi doznały kontuzji stawów lub złamania kończyn. W ośmiu przypadkach w akcjach ratunkowych uczestniczył śmigłowiec.


W dniu 1.09. z Dol. Pańszczycy do Murowańca sprowadzono turystę, którego tak zmogły trudy wycieczki, że miał problemy z samodzielnym dotarciem do schroniska.


W dniu 2.09.w rejonie Suchych Czub złamała nogę 53letni turystka z Warszawy. Ranną śmigłowcem przetransportowano do szpitala.


Po godz. 16-tej do TOPR zadzwonił turysta informując, że jego córka w wyniku zatrucia pokarmowego zasłabła w rejonie Karbu tak, że nie jest w stanie o własnych siłach kontynuować wycieczki. Po udzieleniu I pomocy ratownicy znieśli turystkę do Murowańca i dalej samochodem przewieźli ją do szpitala.


Tego dnia na grań Wołoszynów wybrała się trójka turystów. Około godz. 17-tej gdy byli w rejonie Turni nad Dziadem jeden z nich tak osłabł, że nie był w stanie kontynuować wycieczki. Koledzy wezwali na pomoc TOPR. Ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie w pobliżu oczekujących na pomoc turystów założono im uprzęże ewakuacyjne i windą wciągnięto na pokład śmigłowca. Całą trójkę przetransportowano do Zakopanego. Miłe zakończenie wycieczki popsuła im Straż Parku, która oczekiwała na lądowisku na turystów. Za wędrowanie poza szlakiem i na dodatek w rezerwacie turyści dostali mandaty.


W dniu 3.09. w rejonie Suchych Czub złamała nogę 49-letnia turystka z Będzina. Ranną śmigłowcem przetransportowano do szpitala.
W dniu 6.09. po godz. 14-tej z 5-ciu Stawów do szpitala przetransportowano śmigłowcem turystkę z Bytomia, która doznała kontuzji nogi.


Po godz. 18-tej, podczas zejścia z Kasprowego w kierunku Myślenickich Turni poważnie zasłabła 39-letnia turystka z Tomaszowa Mazowieckiego. Została ona śmigłowcem przetransportowana do szpitala.


W dniach 7-17.09. z tatrzańskich szlaków do szpitala przetransportowano 12-tu turystów, którzy doznali kontuzji kończyn, lub mieli poważne dolegliwości gastryczne.


W dniu 18.09. ratownicy zostali wezwani w rejon Grzesia, gdzie podczas podejścia z Bobrowieckiej Przeł. zasłabł 61-letni czeski turysta. Załamanie pogody nie pozwoliło na użycie śmigłowca. Ośmiu ratowników przetransportowało w noszach francuskich chorego turystę na Chochołowską, skąd samochodem przewieziono go do szpitala.


Podczas trwania akcji ratunkowej w Chochołowskiej do TOPR dotarło kolejne wezwanie o pomoc. Czworo turystów utknęło na szlaku pomiędzy Świnicką Przeł. a Świnicą. Trudne warunki, śnieg, wiatr, ograniczona widoczność i nie najwyższego lotu kwalifikacje turystyczne, nie pozwoliły turystom o własnych siłach powrócić z wycieczki. Z pomocą pospieszyli ratownicy pełniący dyżur na Hali Gąsienicowej. Asekurując sprowadzili turystów do Murowańca.


W dniu 26.09. przed godz. 13-tą do TOPR dotarła informacja, że w rejonie Czuby Goryczkowej doszło do wypadku. Turystka znajdująca się na szlaku spadła stromym zaśnieżonym żlebem w kierunku Doliny Cichej. Jest ranna. Ze względu na pogodę nie można było do akcji ratunkowej użyć śmigłowca. Ratownicy wyjechali kolejką na Kasprowy i dalej pieszo udali się w rejon wypadku. Około godz. 14.30 ratownicy dotarli do poszkodowanej. Po zaopatrzeniu ranną w noszach opuszczono do Dol. Cichej, gdzie oczekiwał już samochód HZS, którym ranną i ratowników przewieziono do Smokowca.

Jak się okazało pod turystką idącą w rakach zarwał się płat śniegu. Turystka straciła równowagę i spadła stromym żlebem około 200 m zatrzymując się w pryzmie śniegu nad kilkumetrowym skalnym progiem. W wyniku upadku turystka doznała urazu nogi, stłuczenia kręgosłupa i głowy. Turystka nie miała czekana, którym mogłaby wyhamować upadek.


W godzinach popołudniowych w trudnych warunkach atmosferycznych, przy ograniczonej widoczności i zasypanych śladach pobłądził w rejonie Świnickiej Przeł. 22-letni turysta z Piastowa. Przez tel. poprosił ratowników o pomoc. Ekipa ratowników wyjechała na Kasprowy i o godz. 17.50 odnalazła zabłąkanego turystę. Po ogrzaniu sprowadzono go do Murowańca.


Do podobnego zdarzenia doszło w dniu 27.09. W rejonie Kondrackiej Przeł. w godzinach wieczornych z braku światła i w złych warunkach atmosferycznych pobłądziło dwóch angielskich turystów. Przez tel. wezwali pomoc. O godz. 20.30 ratownicy dotarli do oczekujących na pomoc turystów. Po ogrzaniu, asekurując sprowadzono ich na Halę Kondratową i dalej samochodem przewieziono do Zakopanego.


W dniu 28.09 na szlaku pomiędzy Palenicą Białczańską a Rusinową Polaną upadła uderzając głową w kamienie 22-letnia turystka z Wodzisławia Śl. W wyniku upadku doznała chwilowej utraty przytomności. Ratownicy przetransportowali turystkę do szpitala.
W dniu 6.10 w godzinach popołudniowych, z Dol. Pustej na Kozią Przeł. podchodził samotny 31-letni turysta z Warszawy. Nie mając odpowiedniego sprzętu i prawdopodobnie umiejętności poruszania się w zimowych warunkach w eksponowanym terenie, poślizgnął się na stromym szlaku i spadł kilkanaście m zatrzymując się w miejscu skąd bał się ruszyć w którąkolwiek stronę.

Na szczęście w wyniku upadku nie doznał poważniejszych obrażeń. Przez tel. komórkowy dodzwonił się na Słowację i ratownicy TOPR od ratowników HZS dowiedzieli się o wypadku. Po godz. 16-tej wystartował śmigłowiec z ratownikami na pokładzie. Ratownicy desantowali się wylot Żlebu spadającego z Koziej Przeł. Po dotarciu do oczekującego na pomoc turysty założono mu uprząż i asekurując sprowadzono na morenę Dol. Pustej skąd śmigłowcem przewieziono go do Zakopanego.


W dniu 11.10. po godz. 16-tej, podczas zejścia z Zawratu na Halę Gąsienicową poślizgnęła się na stromych twardych śniegach i spadła kilka m 20-letnia turystka z Rzeszowa. W wyniku upadku złamała nogę i mocno stłukła miednicę. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie w pobliżu oczekującej na pomoc turystki udzielono jej I pomocy. Następnie umieszczono ją w noszach francuskich i windą wciągnięto na pokład będącego w zawisie śmigłowca. O godz. 17-tej turystka została przekazana do szpitala.


Ledwo zakończyła się wyprawa ratunkowa w Zawratowym Żlebie, gdy znów wezwano ratowników w rejon Hali Gąsienicowej. Tym razem w rejonie Żlebu Drege, a w trudnym terenie utknął samotny 37-letni turysta z Gliwic. Ratownicy z pokładu śmigłowca desantowali się tuż przy oczekującym na pomoc turyście. Po założeni mu trójkąta ewakuacyjnego wraz z ratownikiem wciągnięto go windą na pokład śmigłowa i przetransportowano na Halę Gąsienicową. I tym razem przyczyną utknięcia były zalegające na szlaku śnieg i lód oraz brak odpowiedniego do zimowej turystyki sprzętu.


W dniu14.10. około godz. 15.30 ratownicy zostali wezwani w rejon Pośredniego Granata do 16-letniej turystki z objawami wyczerpania i wychłodzenia. Po desancie w pobliżu oczekującej na pomoc turystki i udzieleniu jej pierwszej pomocy założono jej i jej współtowarzyszowi uprzęże ewakuacyjne, w których windą zostali wciągnięci na pokład śmigłowca i przetransportowani do szpitala. I tym razem przyczyną wypadku było niewłaściwe wyekwipowanie, brak umiejętności i trudne zimowe warunki na Orlej Perci.


W dniu 20.10 przed godz. 19-tą do TOPR zadzwonił słowacki turysta informując, że jego szwagier Adrian Surin nie wrócił o wyznaczonej porze z samotnej wycieczki w rejon Świnicy. Po godz. 19-tej do TOPR dotarła informacja od turystów, że około godz. 14.30 na Świnicy spotkali słowackiego turystę, który mówił, że zamierza iść aż na Kozi Wierch. Po godz. 20-tej z Centrali wyruszyły ekipy ratowników z zadaniem sprawdzenia tego odcinka Orlej Perci oraz podstawy ścian wokół, zarówno od płn. jak i płd. strony. O godz. 23.20 jeden z patroli natknął się na zwłoki poszukiwanego turysty pod ścianami Małego Koziego Wierchu, orograficznie na prawo od Zawratowego Żlebu. Przyczyną wypadku był upadek z dużej wysokości najprawdopodobniej w wyniku poślizgnięcia na zalodzonym, eksponowanych odcinku szlaku.


W dniu 23.10. po godz. 14-tej do TOPR dotarła informacja, że w Dol. Pańszczycy znajduje się dwoje anglojęzycznych turystów, którzy w trudnych warunkach atmosferycznych ( mgła, opad śniegu, ograniczona widoczność) mają problemy z odnalezieniem szlaku. W tamten rejon wyruszył ratownik pełniąc dyżur w Murowańcu. O godz. 15.30 odnalazł on turystów w rejonie Czerwonego Stawku i zaczął sprowadzać na Halę Gąsienicową. 55-letni turysta ( jak się okazało z Indii) tak osłabł, że będąc już w pobliżu schroniska upadł i ostatni odcinek musiał przebyć w noszach. Po ogrzaniu i nakarmieniu w schronisku, turystów samochodem przewieziono do Zakopanego.


W nocy z 27/28. 10 o godz. 0.15 do TOPR dotarła informacja, że z samotnej wycieczki prawdopodobnie w Tatry nie powrócił 25-letni Hiszpan Migiel Blasquez Alvares. Ponieważ jego telefon był cały czas aktywny poproszono policję o namierzenie telefonu. Współrzędne wskazały na rejon Hali Gąsienicowej. Na poszukiwania ratownicy polecieli śmigłowcem, lecz dość niski pułap chmur nie pozwolił na dokładne sprawdzenie całego rejonu.
W dniu 29.10. ze względu na silnie wiejący wiatr halny do poszukiwań nie można było użyć śmigłowca. Poszukiwania w tym rejonie prowadzili ratownicy podzieleni na patrole. Przed godziną 12-tą jeden patroli natrafił na zwłoki poszukiwanego turysty pod płn. zboczami Zamarłej Turni. Wszystko na to wskazuje, że turysta schodząc szlakiem z Koziej Przeł. w kierunku Hali Gąsienicowej, poślizgnął się na stromych zalodzonych płn. płytach, spadł kilkadziesiąt m ponosząc śmierć na miejscu. Mimo trudnych warunków jakie panowały po płn. stronie, turysta nie miał raków ani czekana.


W dniu 1.11. przed godz. 12-tą do TOPR dotarła informacja, że podczas podchodzenia z Hali Gąsienicowej na Zawrat poślizgnęła się na stromym, zalodzonym odcinku szlaku i spadła kilkadziesiąt m węgierska turystka Natalie Kovacs. Jej współtowarzysze pozostali na miejscu bojąc się ruszyć by nie podzielić losu koleżanki. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie w pobliżu miejsca wypadku lekarz TOPR stwierdził zgon turystki w wyniku wielonarządowych obrażeń. Ratownicy sprowadzili w bezpieczny teren pozostałych uczestników wycieczki a następnie zniesiono ciało turystki na Halę Gąsienicową, gdyż wzmagający się wiatr uniemożliwił użycie śmigłowca. Jak się okazało turystka mimo zalodzenia szlaku miała raki ….w plecaku.


W dniu 2.11. dwaj ratownicy udali się na Kozią Przeł. by zdemontować zamontowane na okres letni urządzenie do liczenia turystów. Będąc w Koziej Dolince usłyszeli dochodzące z rejonu Czarnych Ścian wołanie o pomoc. W celu udzielenia szybkiej pomocy w tamten rejon wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu dostrzeżono w Rysie Zaruskiego wzywającego pomocy turystę. Jeden z ratowników desantował się z pokładu śmigłowca, udzielił mu I pomocy i następnie obaj zostali windą wciągnięci na pokład będącego w zawisie śmigłowca.

Jak się okazało turysta wyszedł na samotną wycieczkę na Kozi Wiech w dniu 31.10. Chciał schodzić do Koziej Dolinki Żlebem Kulczyńskiego ale pomylił drogę i wszedł w Rysę Zaruskiego. Schodząc poślizgnął się spadł Rysą około 250 m, zatrzymując się tuż nad ostatnim progiem spadającym do Koziej Dolinki. W wyniku upadku doznał ogólnych potłuczeń, otarć, urazu głowy nadgarstków i żeber. Z plecaka wypadła mu część wyposażenia w tym telefon komórkowy. Na szczęście ostał się śpiwór, tak, że mógł przetrzymać dwie doby zanim usłyszeli go ratownicy.

Musiał mieć też mocną psychikę widząc jak w dniu poprzednim w pobliżu działali ratownicy, latał śmigłowiec a nikt nie usłyszał jego wołania o pomoc.


W godzinach wieczornych 2.11. nie mając światła pobłądziła w rejonie Pańszczyckiej Polany dwójka turystów. Przez tel. komórkowy poprosili o pomoc, podając swoje namiary z GPS-a. Po godz. 20-tej z Centrali TOPR wyruszyła w tamten rejon ekipa ratowników. O godz. 21.50 dotarli do oczekujących na pomoc turystów sprowadzili ich na Psią Trawkę i dalej samochodem przewieźli do Zakopanego.


W dniu 8.11. podczas wycieczki Ścieżką nad Reglami w górnej części Dol. Białego bolesnej kontuzji nogi doznał 30-leni turysta z Gorzowa Wlkp. Rannego turystę po zaopatrzeniu w noszach francuskich zniesiono do wylotu doliny, dalej samochodem przewieziono do szpitala.


W dniu 11.11. podczas wspinaczki w Dol. Lejowej kontuzji nogi doznał jeden ze wspinających się tam taterników. Po udzieleniu I pomocy ratownicy przetransportowali go do szpitala.


W dniu 15.11. w rejonie wierzchołka Kasprowego Wierchu ataku padaczki doznał 23-letni turysta. Został on śmigłowcem przetransportowany do szpitala.


W dniu 22.11. w godzinach wieczornych znów w rejonie Pańszczyckiej Polany pobłądziła dwójka turystów. Próba telefonicznego naprowadzenia turystów na szlak nie powiodła się, więc z Centrali w tamten rejon wyruszyła ekipa ratowników. Po godz. 21-szej ratownicy dotarli do oszukiwanych turystów sprowadzili ich na Psią Trawkę i stamtąd samochodem przewieźli do Zakopanego.


W dniu 23.11. nad Kamieniołomami w masywie Wielkie Krokwi natrafiono na zwłoki NN mężczyzny. O zdarzeniu TOPR poinformowała policja. Ratownikom pozostał smutny obowiązek przetransportowania zwłok.


W dniu 28.11. podczas podejścia na Halę Gąsienicową w rejonie Karczmiska poważnie zaniemógł, tracąc na chwilę przytomność 36-letni turysta z Ostródy. Wystartował śmigłowiec, lecz po chwili w wyniku awarii musiał zawrócić na lądowisko. Na Halę Gąsienicową ratownicy pojechali samochodem i dalej pieszo do oczekującego na pomoc turysty. Po zaopatrzeniu, w pulkach przetransportowano go do Murowańca i dalej samochodem przewieziono do szpitala.


W dniu 21.11.prawdopodobnie w Tatry lub Słowacki Raj wyruszyła dwójka krakowskich turystów Jakub Wancław i Olga Witczak. Gdy w oznaczonym terminie nie powrócili do miejsca zamieszkania zaniepokojeni rodzice powiadomili policję a ta poprosiła TOPR o wszczęcie poszukiwań zarówno po polskiej jak i słowackiej części Tatr. Policje obu krajów podały ostatnie namiary logowania się ich telefonów do przemienników by pomóc określić rejon poszukiwań. Wzięto również sugestie rodziny i kolegów poszukiwanych, gdzie ewentualnie mogli wędrować.

Poszukiwania prowadzone na szeroką skalę z wykorzystaniem śmigłowca, psów lawinowych i wielu ratowników nie przyniosły rezultatu. Nie natrafiono na żaden ślad poszukiwanych turystów. Ponieważ po pewnym czasie do jednego z przemienników zalogował się znów ich telefon a ktoś próbował z ich karty wybrać pieniądze w bankomacie sprawę przejęła policja.


W dniu 13.12. podczas wspinaczki drogą Byczkowskiego na płn-wsch. Ścianie Kościelca jeden z taterników został uderzony w nogę sporych rozmiarów kamieniem. Uderzenie było tak mocne, że doszło do złamania nogi. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Po udzieleniu I pomocy rannego taternika w noszach francuskich opuszczono do miejsca skąd mógł zabrać go śmigłowiec, który przewiózł go do szpitala.


Tego dnia dwoje turystów podchodziło z Hali Gąsienicowej na Kasprowy W. Gdy byli w górnej części Kotła, stromizna, zalegający w Kotle twardy śnieg i brak raków spowodowały, że turyści utknęli bojąc się ruszyć w którąkolwiek stronę. Na pomoc ratownik pełniący dyżur na Kasprowym Wierchu, który asekurując wyprowadził turystów do stacji kolejki.


W dniu 14.12. w rejonie Czarnego Stawu Gąsienicowego poważnie zasłabła, tracąc na chwilę przytomność 44-letnia mieszkanka Krakowa. Po udzieleniu I pomocy śmigłowcem przetransportowano ją do szpitala.


W godzinach popołudniowych na szlaku z Kalatówek na Kondratową złamała nogę34-letnia turystka z Warszawy. Ranną po zaopatrzeniu przetransportowano do szpitala.


Przez całą noc z 20/21.12 poszukiwano turysty, który schodząc we mgle i śnieżycy z Wołowca w kierunku Grzesia zgubił szlak i błąkał się w tamtym rejonie. Ratownicy TOPR nie odnaleźli poszukiwanego po polskiej stronie grani. Około godz.8-mej rano w rejonie Zabratu natrafili na niego ratownicy HZS ze Zwierówki. Zziębniętego zmęczonego turystę sprowadzono do Tatliakowej Chaty i dalej samochodem przewieziono na Zwierówkę.


Do podobnego wypadku doszło dzień później kiedy to w rejonie Rakonia pobłądziła dwójka turystów. Na szczęście w śnieżycy odnaleźli słupek graniczny i po jego numerze udało się odnaleźć turystów i sprowadzić do schroniska na Chochołowskiej.


Wieczorem 29.12. podczas zejścia z Kasprowego na Halę Gąsienicową we mgle w rejonie dolnej stacji wyciągu zgubili szlak i zaczęła iść kierunku grani Małego Kościelca 4-osonowa grupa turystów z okolic Mińska Mazowieckiego. Turyści utknęli w kosówkach i głębokim, przepadającym śniegu. Przez tel. komórkowy poprosili o pomoc. Na pomoc turystom wyruszyli ratownicy ze schroniska Murowaniec. Sprowadzili oni wyczerpanych i zziębniętych turystów do schroniska.


W nocy z 29/30 rozpoczęto poszukiwania turysty, który samotnie przez Halę Gąsienicową, Zawrat, Szpiglasową Przeł. miał dotrzeć do M. Oka. Gdy patrole ratowników wyruszały na poszukiwania turysta dodzwonił się do najbliższych ….z Podbańskiej. Jak się okazało w zapadającym zmroku pomylił przełęcze i zamiast na Szpiglasową wszedł na Gładką Przełęcz, skąd myśląc, że schodzi do M. Oka zszedł do Dol. Cichej. Na dodatek padł mu tel. komórkowy, tak, że dopiero po dojściu do Podbańskiej mógł zadzwonić i podać informację gdzie jest.


W dniu 31.12 o godz. 11.28 do TOPR dotarła informacja, że w Głazistym Żlebie lawina porwała grupę turystów. Z Zakopanego w tamten rejon poleciała śmigłowcem ekipa ratowników. Gdy ratownicy przybyli na miejsce okazało się, że turyści odkopali się ze zwałów śniegu i nie potrzebują pomocy.

Tego dnia obowiązywał II stopień zagrożenia lawinowego, a w Żlebie znajdowało się w momencie wypadku kilka niezależnych grupek turystów.



W 2008 roku na terenie działania TOPR czyli w Tatrach i paśmie Spisko-Gubałowskim doszło do:
1693 wypadków narciarskich
250 wypadków turystycznych
6 wypadków ścianowych
4 wypadków lawinowych
w których:
11 osób zginęło
1334 zostało ciężko a 640 lżej rannych
62 poważnie zachorowało
35 poszukiwano
W sumie ratowano 2029 osób, z czego 184 przy użyciu śmigłowca. Bezpośrednio na akcjach i wyprawach ratunkowych ratownicy spędzili 4318 godzin.


Adam Marasek


Data utworzenia: 29/07/2009 : 12:22
Ostatnie zmiany: 29/07/2009 : 13:28
Kategoria : Kroniki TOPR
Strona czytana 1023 razy


podglšd wydruku podglšd wydruku     Wersja do druku Wersja do druku

Komentarze


Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.
Bądź pierwszy!


Turystyka Taternictwo

Zamknij Historia Taternictwa

Ratownictwo historia

Zamknij Kroniki TOPR

Galerie
^ Góra ^